werrka
17.12.06, 22:59
Idę sobie, tak bez celu, jestem niespokojna, jakieś rozczarowanie jest we mnie, i nagle moją uwagę przykuwają jakiś zielone gąszcza, zapuszczone, nieciekawe. Nie wiadomo po co wchodzę w nie. A tu niespodzianka, maleńkie poletko pełne grządek cebulki dymki z małymi zielonymi szczypiorami, wyrywam mała garstkę, choć mam świadomość, że to musi być czyjeś pole. Potem widzę całe grzędy truskawek. Truskawki mają niezwykle dorodne owoce, czyste, błyszczące, czerwień jak w technikolorze:))). Nie zrywam tylko sycę oczy tymi kolorami. Na skraju poletka rosną jakieś kwiaty niepozorne, coś żółtego, na kształt lilii. Ja zrywam kilka innych kwiatów, które mają wygląd ciemnozielonych, lekko karbowanych liści. Rosną tu też krzaki pomidorów z małymi ale bardzo ładnie wybarwionymi owocami. Podnoszę wzrok i widzę w gąszczu zieleni następne piękne poletko. Kątem oka widzę postać kobiety w jasnej sukni, w jasnokwiatowym drobnym deseniu, wiem, że ma ok.50 lat choć nie widze jej twarzy. Nie chcę by mnie zobaczyła, ona zajęta zrywaniem czegoś z drzewa nie zauważa mnie. Idę dalej, trochę stroma wspinaczka i jestem na otwartej przestrzeni. Mijam jakiś malutki, bardzo skromny biały domek, lekko zaniedbany i nagle widzę rozległe już pole oszalałych wielkością i intensywnością koloru truskawek. Schylam się i widzę na krańcu pola, poprzez pas zarośli z krzewów, następne pole a tam kobietę podlewającą wężem rośliny, wiem, że to małe sadzonki. A z całej postaci kobiety widze tylko nogi, niezwykle zgrabne w brązowych rajstopach(?)Wiem, że należą do kobiety, która napewno ma mniej niż 30 lat. Idę dalej, mijam następny biały domek, wygląda na opuszczony. A pole truskawek ciągnie się dalej. Na jego skraju widzę niskie czereśnie zasypane czerwonymi owocami w ilości niewyobrażalnej. Przechodzę przez truskawki by nazrywać trochę czereśni. Gąszcz czereśni jest tak gęsty, że zieleń jest ciemna, dająca wrażenie mocnego chłodu w słoneczny letni dzień.
Nie pamiętam czy zerwałam i zjadłam czereśnie czy nie. Potem był juz napewno koniec snu.