Dodaj do ulubionych

Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach

15.01.10, 17:36
Popieram. Cwani rodzice i rownie cwani psychologowie wypisywali zasw. BEZ
podstaw. czego to sie nie robi dla "dzidzi", by sie dostala.
Dosc udawania. Dyslekcja ujawnia sie w podst.szkole, anie przed matura np.
Obserwuj wątek
    • redudek Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:03
      Jasne ze dysleksja przed maturą to ściema.Przez takich cwaniaczków mają
      pod górkę prawdziwi dyslektycy.
      Co ma począć dziecko które od wielu lat ma stwierdzoną dysleksję?
      W szkole ma trudniej,dłużej myśli i dłużej praca zajmuje mu czasu ,co
      wcale nie oznacza ze jest głupsze od reszty,czasem wręcz przeciwnie.
      Do tego dojdą jeszcze nerwy i stres co działa na jego niekorzyść,hm
      • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:18
        To, co piszecie, to prawda. Ale to tylko jedna strona medalu. Bo z drugiej
        strony są uczniowie w małych miasteczkach, gdzie nauczyciel-debil twierdzi, że
        uczeń jest głupi i leniwy, a dysleksja, to wymówka. Są nawet sytuacje, że szkoła
        odmawia skierowania na badania do odpowiedniej placówki, bo nie zgodził się
        polonista. Łatwo mówić z perspektywy Warszawy, a jest wiele miejsc, gdzie
        rodzice dopiero po latach dowiadują się, że niskie oceny dziecka były wynikiem
        dysleksji lub dysgrafii, a nie winą dziecka. I co wtedy?
        • xanaxy Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:32
          Nie dawjcie szkolom, nauczycielom ....wladzy. Nie potrzebne jest skierowanie ze
          szkoly. To WY - rodzice macie sie dostac do kogos, kto oceni czy jest dysleksja.
          Naprawde. Uwierzcie, ze nie zalezycie od : nauczycieli, urzednikow, kretynow.
          Walczcie i sie ...nie bojcie!
          • naczelny_troll_forum Wiencej czytaci ksionrzek 15.01.10, 20:01
            Wiencej czytaci ksionrzek, a mniei pszet kąpóterem siedzieci to dysmuskowia nje
            bendziecie mieci.
            • morekac Re: Wiencej czytaci ksionrzek 16.01.10, 00:00
              Zapisałeś to niedyslektycznie. Lepiej byłoby :
              Fiencej czytać ksionszek, a mniej przet kompóterem siedzieć to dysmusgowia nie
              bedziecie mjeć.
            • titta Re: Wiencej czytaci ksionrzek 18.01.10, 14:17
              Kolejny madry: dysleksja byla tez w czasach przezd komputerami. Co
              wiecej, z iloscia przeczytanych ksiazek ma niewiele wspolnego (co
              najwyzej z czasem na to czytanie przeznaczanym: dyslektyk czyta
              wolno i dokladnie).
              • krzysztofsf Re: Wiencej czytaci ksionrzek 06.02.10, 10:54
                titta napisała:

                > Kolejny madry: dysleksja byla tez w czasach przezd komputerami. Co
                > wiecej, z iloscia przeczytanych ksiazek ma niewiele wspolnego (co
                > najwyzej z czasem na to czytanie przeznaczanym: dyslektyk czyta
                > wolno i dokladnie).

                Czytanie pomaga, na zasadzie, ze tworzy sie w pamieci "piktogramy" wlasciwej
                pisowni slow. Slowo napisane z bledem wyglada "dziwnie", niezgodnie z
                zapamietanym wzorcem. Tu akurat czytanie pomoglo mi osobiscie, poniewaz jestem z
                czasow "przeddyslektycznych", a bedac typowym molem ksiazkowym, czytajacym od
                5-6 klasy po kilka ksiazek tygodniowo, zapelnilem pamiec wzorcami pisowni slow.
                Gdy u potomka stwierdzono dyslekcje i zainteresowalem sie problemem, zauwazylem,
                ze mam rowniez sporo objawow tej wady, ktore zwalczylem w dziecinstwie i
                mlodosci w powyzszy sposob.
                • be-links Re: Wiencej czytaci ksionrzek 07.04.10, 21:17
                  Moje dziecko akurat b. oczytane, a słowo "który" potrafi napisać na
                  3 sposoby i niespecjalnie widzi różnicę.

                  Różni są dyslektycy- z obniżoną percepcją wzrokową, słuchową itp.
                  kady dyslektyk trochę inny.
          • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 21:01
            1.rodzice nie muszą się znać na wszystkim (nauczyciele się nie znają
            to niby czemu wymagać od rodziców?)

            2. niestety zależymy... jeszcze jest wielu "nauczycieli" którzy uważają że dysleksja wynika z lenistwa, braku czytania, itp
            którzy leczą swoje kompleksy odgrywając się na takich uczniach

            3. niestety ale by skutecznie uczyć dyslektyków potrzebne jest
            współdziałanie ucznia nauczycieli i rodziców.

            tak więc faktycznie nie potrzebne jest skierowanie ze szkoły.. ale to
            nauczyciel powinien być tą osobą która kieruje ucznia do poradni.. bo
            to on powinien miec najlepsze rozeznanie..
            ale niestety nie można tego zakładać nie można też zakładać że taki
            nauczyciel taki trafi się każdemu/większości dyslektyków w
            podstawówce, ani też tego że rodzice będą w stanie sami ocenić problemy dziecka i będą wiedzieć gdzie szukać pomocy...

            za to widać min po tym forum że ludzie nie mają bladego pojęcia o
            dysleksji za to dość agresywnie odnoszą się do dyslektyków...
            • uii Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 22:33
              Kto chce byc specjalnie oceniany niech idzie do specjalnej szkoly i
              tyle. Bo ok, jeden sie urodzil dyslektykiem ale drugi sie urodzil
              leniwy (bo ma np. niskie cisnienie krwi). Trzeci ma trudne warunki
              mieszkaniowe a czwarty jest po prostu glupi. Czy oni tez maja byc
              przez to lepiej oceniani od innych? Co to za forma 'spraiwedliwosci
              spolecznej?
              • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 11:38
                > Kto chce byc specjalnie oceniany niech idzie do specjalnej szkoly i
                > tyle.

                ależ jestem za! szkoła specjalna dla dyslektyków była by bardzo
                dobrym rozwiązaniem - z jednej strony mogli by się uczyć przedmiotów
                ścisłych na wysokim poziomie z drugiej by we właściwy sposób uczyli się czytać i pisać,

                chociaż myślę że wystarczyło by nie likwidować klas profilowanych
                (matematycznych)
                • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 12:22
                  Nie każda dysfunkcja wymaga szkoły specjalnej. Jeśli dziecko ma sparaliżowane
                  nogi, to społeczeństwo robi wszystko, żeby mogło uczyć się w normalnej szkole z
                  normalnymi dziećmi. Nikt do nie wysyła do szkoły dla dzieci z paraliżem. W całej
                  sprawie chodzi nie o zmniejszenie wymagań, ale ich zmianę pozwalającą na
                  normalne przyswajanie wiedzy przez dyslektyków.
                  • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 21:07
                    ja natomiast jestem przeciwnego zdania... nie jestesmy tacy sami...
                    dyslektyk w normalnej szkole zwykle nudzi się na lekcjach przedmiotów
                    ścisłych i ma problemy na językach...
                    a nauczyciel dostosowujac się do średniej praktycznie nie uczy
                    nikogo, dostosowując się do najlepszych przekreśla szane uczniów
                    słabszych a dostosowując się do słabszych marnuje zdolnosci
                    najlepszych...
                    co jest dodatkowo potęgowane przez zbyt liczne klasy i programy szkolenie oderwane całkowicie od realiów...

                    sposób, poziom i tempo nauczania powinno być dostosowane do
                    predyspozycji ucznia!
                    • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 20:55
                      truten.zenobi napisał:

                      > dyslektyk w normalnej szkole (...) ma problemy na językach...

                      Oj, jak Ty nic nie wiesz o dysleksji...
                      • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 21:34
                        odezwał się specjalista..
                      • krzysztofsf Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 10:58
                        pereiro napisał:

                        > truten.zenobi napisał:
                        >
                        > > dyslektyk w normalnej szkole (...) ma problemy na językach...
                        >
                        > Oj, jak Ty nic nie wiesz o dysleksji...

                        Wie i dobrze pisze.
                        Sa rozne powiazania dyslekcji - jeden ma problemy z kierunkami swiata i mapa,
                        inny z jezykami, kolejny wylacznie z samym pismem.
                        Nie mozna przekladac wiedzy z jednego przypadku na wszystkie.
                        • krzysztofsf Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 11:02
                          Natomiast oczywiscie nie zgadzam sie z dalsza czescia jego wypowiedzi,
                          sugerujaca praktycznie nakazowe umieszczanie dyslektykow w klasach
                          integracyjnych. Chociaz bardzo sobie chwale takie rozwiazanie, bo w gimnazjum
                          dalismy potomka jako "dziecko zdrowe" do klasy integracyjnej i okazalo sie, ze
                          byla akurat w tym roczniku na wyjatkowo wysokim poziomie, dzieci glownie z
                          wadami ruchu czy sluchu, co przy malej liczebnosci klasy zaowocowalo bardzo
                          dobrymi wynikami wszystkich dzieci.
                          • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 17:53
                            > Natomiast oczywiscie nie zgadzam sie z dalsza czescia jego
                            wypowiedzi,
                            > sugerujaca praktycznie nakazowe umieszczanie dyslektykow w klasach
                            > integracyjnych.

                            gwoli ścisłości od pewnego czasu potępiam "klasy integracyjne".
                            uważam że jeśli występuje duża rozbieżność zdolności i możliwości
                            zwłaszcza w dużych kasach to nauczyciel nie ma szans by prowadzić
                            zajęcia na takim poziomie by każdy uczeń z tych zajęć skorzystał.

                            oczywiście nie widzę problemu by dziecko np. na wózku uczyło się
                            matmy z dziećmi zdrowymi bo chodzi mi o to by poziom uczniów był
                            zbliżony dla danego przedmiotu a nie o jakieś inne względy.

                            >> Oj, jak Ty nic nie wiesz o dysleksji...

                            >Wie i dobrze pisze.

                            chodiz mi o prosty związek jesli ktoś ma kłopoty z pisaniem/czytaniem
                            to w oczywisty sposób będzie miał problem z zdawaniem
                            testów/egzaminów pisemnych.

                            to że dyslektyk może się bardzo dobrze nauczyć języka (tj
                            posługiwania się nim, poznania gramatyki, słownictwa itp.) to juz
                            jakby inna sprawa...

                            myślę że Pereiro trochę nie przemyślał swojej odpowiedzi...
                • titta Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 14:27
                  W pierwszej chwili chcialam goraco zaprotestowac (stereotyp szkoly
                  specjalnej) a potem...
                  Toz to bylo moje mazenie przez caly okres nauki: szkola o wyzszym
                  poziomie nauczania przedmiotow scislych, skupiajaca sie na logicznym
                  mysleniu, a nie na poprawnosci zapisu jakiej tam literki.
                  Dodatkowe zajecia usprawniajace mala motoryke i pamiec wzrokowa, tez
                  byly by porzadane. Chyba pomysl szkol specjalnych dla dyslektykow ne
                  jest taki glupi. To czesto ludzie uzdolnieni, czesto o
                  ponadprzecietnej pamieci sluchowej (koniecznosc :), myslacy
                  nieliniwo... W normalnych szkolach sie po prostu mecza.
                  • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 19:22
                    > W pierwszej chwili chcialam goraco zaprotestowac (stereotyp szkoly
                    > specjalnej) a potem...

                    też przez to przechodziłem...
                    ale później doszedłem do wniosku że polityczna poprawnść - czyli
                    "urawniłowka" nic nie daje...
                    OK szkoły w gettach, szkoły specjalne, klasy profilowane itp. nie
                    spełniają oczekiwań ... ale pewnie głównie dla tego że traktuje się
                    je jak 5 koło u wozu.. zbędny koszt itp.
                    nie stwarza się własciwych warunków, nie zatrudnia odpowiednich
                    fachowców a później narzeka że wyniki sa mierne, ale wyników tez nie
                    ma w szkołach "integracyjnych"

                    czyli jeśli ktoś mnie straszy szkoła specjalna dla dyslektyków, to ja się nie boję tyle żeby była to szkoła specjalna dla dyslektyków,
                    dostosowana do ich potrzeb i możliwości a nie
                    przechowalnia/"przepychalnia"
        • krzysztofsf Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 10:45
          > To, co piszecie, to prawda. Ale to tylko jedna strona medalu.

          Zgadzam sie.
          Powinni dac mozliwosc rozpoczecia leczenia do konca gimnazjum - polaczone z
          respektowaniem wystawionych w tym czasie zaswiadczen.

          W czasie nauki w liceum powinna byc mozliwosc przebadania w kilku
          "autoryzowanych" ogolnopolskich punktach, na zasadzie komisyjnej - tak jak
          orzekanie inwalidztwa przez lekarzy przy ZUS.

          Moj potomek byl od lat przedszkolnych pod opieka logopedyczna, a pozniej w
          podstawowce logopedka stwierdzila problemy wskazujace na dyslekcje i doradzila
          uzyskanie skierowania rowniez na badanie i leczenie (dzieciak ciezko pozniej
          pracowal ze specjalistami i w domu do konca liceum) pod katem tej wady. Gdyby
          nie problemy logopedyczne, nie wiadomo, kiedy by zostala zdiagnozowana dyslekcja.
      • xanaxy Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:29
        Takie dzicko MA MIEC zasw. o dyslekcji ze szk. podst. Jezeli szkola odmawia -
        rodzic/ KAZDY/ ma zawalczyc t.j. do przelozonych szkoly, poradni .WALCZYC prosze
        tam, gdzie prawda. Wygracie panstwo. Powodzenia PRAWDZIWYM, nie naciaganym
        dyslektykom. Dacie rade - Michnik nie dyslektyk, ale sie zacina i co ? Moze
        chodzi o wiedze glownie?
      • najlepszy_lukasznaw Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:38
        Sam mam w klasie dyslektyczkę, która pisze prawie bezbłędnie, bo bardzo dużo się
        uczy i zna zasady ortograficzne... oraz ludzi, którzy popełniają dużo błędów nie
        dlatego, że są dyslektykami - tylko im się po prostu nie chce uczyć.

        Dobra decyzja.
        • sawalas Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 22:17
          Tez sie z tym zgadzam
          W jednej ze szkół nauczyciel kazał uczniom ktorzy upierali sie ze maja
          dysortografie pokazywac kazde blednie napisane slowo przepisane po 200 razy. O
          dziwo dramatycznie zmalała ilosc popelnianych bledow.
          Umówmy sie nie kazdy moze byc baletnica czy dentysta. Nie kazdemu dano po rowno
          talentow. Jesli tobie jest trudniej to wiecej siedzisz na pupie i sie uczysz. A
          za to np jetes zdolniejszy w matematyce. Kazdy jak chce to sie nauczy - tylko
          ludzie nie przyjmuja do wiadomosci ze trzeba sie czasem uczyc wiecej niz inni.
          Wola pogrc na xboxie zamiast wieczorami sie uczyc. Otorz nauka to ciezka harowka
          a nie zabawa. Nastaly czasy ze zaswiadczenie sa dostepne prawie dla kazdego. Nie
          umiesz nie zdajesz. Koniec. Jak mawial moj fizyk - miekka poduszka pod tylek
          ksiazka w reke i sie uczysz. DO SKUTKU. I kazdy fizyke zaliczal bo sie musial
          jej nauczyc. Tak jest z kazdym przedmiotem.
          • kwant27 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 02:14
            Mam nadzieję, że już przepisujesz dwieście razy słowo
            "otóż" (przez "Z" z kropką)! Ręcznie, nie na komputerze!:-)
          • titta Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 14:33
            Wbrew pozora, to przepisywanie, to dobry sposob na pokazanie kto ma
            naprawde dysleksje: bo dyslektyk przepisze 199 razy poprawnie, a za
            200 zrobi blad. Wystarczy, ze cos go rozproszy.
            Troche zal mi tej dziewczyny: bardzo duzo czasu marnuje na
            opanowanie umiejetnosci, ktora do niczego nie jest potrzebna (poza
            opinia "starannej"), czasu, ktoty mogla by poswiaecic np. na nauke
            przedmiotow scislych.
    • nauczycielka44 Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 18:12
      Świetny projekt!!! Dobrze by było, żeby te zaświadczenia wystawiano RZECZYWIŚCIE TYLKO PRAWDZIWYM DYSLEKTYKOM. W tej chwili są klasy, gdzie nagle prze egzaminami połowa dzieci ma "dysleksję". W opinii nas nauczycieli często są to dzieciaki, którym przez 10 lat nie chciało się uczyć i na krok przed matura szukają furtek.
      • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:20
        W takim razem jesteś cieciem, a nie nauczycielką. Czas na dostarczenie
        zaświadczenia, to koniec września (w szczególnych przypadkach połowa
        października). Tuż przed maturą można nim sobie podetrzeć to i owo. W opinii nas
        rodziców jesteś oszustką.
        • scibor3 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:16
          Po co się tak rozdrabniasz. Załatw sobie zaświadczenie o bezmózgowiu albo
          encefalopatii. Jak pokażesz swoje posty na forum, to wydadzą takie zaświadczenie
          w trymiga.
          • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 22:23
            Rozwiązania, które proponujesz, są właściwsze dla Ciebie (o czym świadczy
            nieumiejętność czytania ze zrozumieniem). Ja nigdzie nie napisałem, że problem
            którejkolwiek "dys" dotyczy mnie.
      • xanaxy Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 18:35
        nauczycielka44 napisała:
        A co Pani nauczycielko 44 arobila, by wykazac, ze te zasw. sa lewe? Nie chcialo
        sie, czy lek Pania nauczycielke 44 oblecial? Ja np opieprzylam kol. psycholog,
        ktora "dala dupy" i dala takie zasw. teraz mam satysfakcje, ze mialam racje, a
        Pani. Zrobila cos, czy tylko "gledzi" w internecie?
        > Świetny projekt!!! Dobrze by było, żeby te zaświadczenia wystawiano RZECZYWIŚCI
        > E TYLKO PRAWDZIWYM DYSLEKTYKOM. W tej chwili są klasy, gdzie nagle prze
        > egzaminami połowa dzieci ma "dysleksję". W opinii nas nauczycieli często są to
        > dzieciaki, którym przez 10 lat nie chciało się uczyć i na krok przed matura szu
        > kają furtek.
        • lia.13 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 20:46
          a co poza "satysfakcją" osiągnęłaś? Bo chyba nic, więc mogłaś sobie darować
          "opieprzanie" kogokolwiek, bo nie masz do tego prawa. Ja osobiście uważam, że
          każdy moment jest dobry na stwierdzenie dysgrafii. Uważam, że może to być także
          moment tuż przed maturą. Jednocześnie jednak uważam, że na świadectwie
          maturalnym powinna być adnotacja o dłuższym przebiegu egzaminu z powodu
          orzeczonej dysgrafii.
          • cehaem Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 23:23
            Dys powinno byc stwierdzone u dzieciaka najpozniej na poziomie gimnazjum, aby
            zaoszczedzic mu stresu i "metod" wychowawczych oraz zapewnic pomoc.
      • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 21:05
        tyle że należało by przeanalizować przyczyny problemu a nie uwalać
        administracyjnie tych dyslektyków którzy mieli pecha że nikt im nie
        pomógł w podstawówce (to jest że mieli niekompetentnych nauczycieli i
        rodziców którzy im uwierzyli że dziecko jest głupie i/lub leniwe)

        z drugiej strony ci sprytni zadbają o papier jeszcze w 1kl.sp
        • pereiro Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 12:33
          truten.zenobi napisał:

          > tyle że należało by przeanalizować przyczyny problemu a nie uwalać
          > administracyjnie tych dyslektyków którzy mieli pecha że nikt im nie
          > pomógł w podstawówce (to jest że mieli niekompetentnych nauczycieli i
          > rodziców którzy im uwierzyli że dziecko jest głupie i/lub leniwe)

          To nie jest tak, że rodzice wierzą dzieciom. Czasem po prostu się boją. W szkole
          mojego dziecka polonistka grozi rodzicom i wyzywa dzieci, które mają podobne
          problemy. Ja walczyłem dwa lata o skierowanie do poradni i nic nie wskórałem, a
          dzieciak miał problem, bo polonistka obniżała mu oceny za charakter pisma (ma
          dysgrafię i nie może pisać wyraźniej). Najpierw usłyszałem, że dziecko jest
          leniwe i nie chce mu się pisać wyraźnie. Następnie powiedziano, że skierować
          musi polonista. Kiedy to sprawdziłem i dowiedziałem się, że nie ma takiego
          wymogu, skierowano mnie do pedagoga, a ten powiedział, że wbrew poloniście i tak
          nic nie zrobi. Wreszcie pojechaliśmy na badanie na własną rękę i zrobiliśmy je.
          Wyszła dysgrafia i nieznaczna dysleksja (choć dzieciak dostaje czwórki i piątki
          z dyktand, co potwierdza, że można się nauczyć zasad ortografii, jeśli się
          chce). Niestety, wtedy był już grudzień i szkoła zaświadczenia nie uznała
          argumentując, że czas na badanie był we wrześniu. Wtedy dostałem szału i sprawa
          oparła się o kuratorium.

          A teraz pytanie: ilu rodziców drążyłoby tak długo sprawę wbrew szkole? Wbrew
          starej polonistce, która mówi "w książce pisze" i "patrzeć na film", nie rozumie
          bardziej skomplikowanych zdań w wypracowaniach i nie wie, że dysleksja istnieje?
          Czy ludzi mieszkających poza wielkimi miastami ustawodawca też wziął pod uwagę?
          • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 21:34
            > To nie jest tak, że rodzice wierzą dzieciom.

            "bo to róznie w życiu jest..."
            rodzice moga się nie znać...
            rodzice nie mają porównania - np. mogą nie zdawać sobie sprawy ze
            dziecko spędza 2-4h dziennie nad lekcjami w stosunku do rówieśników
            jednak dużo pracuje..

            mogą też mieć problem z zrozumieniem problemu - "oczywista
            oczywistością jest że który piszemy przez ó dlaczego więc pomimo iż
            dziecku tłumacza 100x ono i tak napisze przez u..."

            teoretycznie to nauczyciel jest fachowcami...ilu rodziców zna na tyle
            problem by wdawać się z nim w dyskusje?

            OK strach na pewno się zdarza, ale ja bym bardziej skłaniał się że
            bardziej jest to uległość wobec autorytetu, brak wiedzy... a strach
            być może też...
      • cleryka Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 21:12
        nauczycielka44 napisała:

        > Świetny projekt!!! Dobrze by było, żeby te zaświadczenia wystawiano
        RZECZYWIŚCI
        > E TYLKO PRAWDZIWYM DYSLEKTYKOM. W tej chwili są klasy, gdzie
        nagle prze
        > egzaminami połowa dzieci ma "dysleksję". W opinii nas nauczycieli
        często są to
        > dzieciaki, którym przez 10 lat nie chciało się uczyć i na krok
        przed matura szu
        > kają furtek.
        > NIE ZGADZAM SIĘ Z PANIĄ.To skutek fatalnej metodologii uczenia od 1
        klasy szkoły podst.Są dzieci,które mają pamięć obrazową,a inne tylko
        słuchową,a jeszcze inne i jedną i drugą.Te obie pamięci trzeba
        trenować od najmłodszych klas.
    • akle2 Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 18:31
      Hmmm, "za moich czasów" nikt o czymś takim nie słyszał. A maturę wszyscy zdali.
      • szerszen0 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:53
        hmm, "za moich czasów" również nikt o czymś takim nie
        słyszał,niestety. Pamiętam jak nauczycielka wyśmiewała przy tablicy
        naszego kolegę (wczesna podstawówka), który nie widział różnicy
        między "nusz" i "nóż".
        Mam w rodzinie dysortografika, który zna wszystkie reguły
        gramatyczne, nie jest tylko w stanie ich zastosować w praktyce -
        takie mikrouszkodzenie mózgu. Jest za to geniuszem matematycznym.
    • kasiulek70 Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 18:33
      O co chodzi?
      bo nie rozumiem
      przecież zaświadczenia o dysleksji,dysgrafii itp nie otrzymuje się po jednej
      wizycie w poradni!! Mój syn takowe zaświadczenie (pierwsze)otrzymał po roku
      konsultacji i wizyt w poradni,to było jeszcze w przedszkolu,teraz jest w
      technikum i co nagle wszystko było nie tak ????(czyt. oszustwem)
      ps Życzę powodzenia wszystkim czytającym jego prace pisemne
      jeśli nie będzie miał więcej czasu na pisanie /jest dysgrafem -to lepsze niż
      pismo lekarzy na receptach, zaręczam /
      • xanaxy Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:51
        trafil pan / i b.dobrze/ do odpowiedzialnej Poradni, psychologow. W Warszawce -
        1 wizyta i zaswiadczenie. Zpsychologowie sa rozni ...jak: nauczyciele,
        hydraulicy, prawnicy, dozorcy i np dziennikarze. To "lata" po konkretnych
        ludziach proszę Pana... Pan nie wie?
      • excellenz Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 21:31
        Mój syn takowe zaświadczenie (pierwsze)otrzymał po roku
        konsultacji i wizyt w poradni,to było jeszcze w przedszkolu


        Wybacz, ale jakoś ci nie wierzę, że przez rok chodziłaś z przedszkolakiem do
        poradni, ponieważ podejrzewałaś u niego dysleksję i dysortografię. Jakoś tak, po
        prostu, nie jestem w stanie tego przyjąć do wiadomości...
        • pokemontazo A ja wierze... 15.01.10, 22:11
          Wbrew pozora sa pewne sygnaly ktore wskazuja na mozliwosc wystapienia
          dysleksji/dysortografii/dygrafii (jako, ze wystepuja one zazwyczaj razem - w
          mniejszym lub wiekszym stopniu).

          Dysleksja to nie jest tak jak mysla niektorzy wyuczone lenistwo czy ograniczenie
          intelektualne. To zwykla choroba, co wiecej juz w bardzo mlodym wieku mozna
          stwierdzic z duza pewnoscia kto padnie jej ofiara. Jesli masz normalne wesole i
          wzglednie inteligentne dziecko a jego rysunki wygladaja jakby zrobilo je
          staczajac sie w beczce z giewontu to moze byc juz jakis sygnal. Z tego co wiem
          jest tego wiecej (symptomow) - a jesli myslisz, ze jakakolwiek matka (nieliczac
          patologii) odpuscila by w takiej sytuacji tych pare godzin ktore mogly by
          oznaczac dla jej dziecka wzglednie normalna nauke szkolna - to szczerze ci
          wspolczuje...

          Jeszcze jedno, dla mnie dysleksja jest zwiazana z tym w jaki sposob funkcjonuje
          ludzki mozg, a konkretnie z powiazaniem przypadkowych, raczej drobnych bledow a
          kreatywnoscia.
          I szczerze? Wole sie mylic i miec lekki chaos w glowie ale rozumiec jak dziala
          swiat ktory mnie otacza i dobrze w nim funkcjonowac niz byc jedna z tych osob w
          ktorych glowach panuje konkretna cisza a od czasu do czasu pojawia sie jedna
          biedna i samotna mysl (w formie bedacej czysta ilustracja niewypowiedzianego glosu).

          Podejrzewam, ze wiekszosc takich osob nawet niezrozumie tego "posta" konczac
          czytanie na drugim zdaniu a wypowiada sie na tym forum gdyz:
          a) "Wie" o czym byl artykul:
          [dysleksja , dzieciaki, matura, ministerstwo(to mozna pominac)] <- pelny obraz
          ich wiedzy.
          b) Zobaczylo haslo "komentarze" i postanowilo podniesc swoja (nieslusznie
          zawyzona) samoocene dolaczajac sie do dyskusji (dyskusja [rozmawiajace madre
          glowy, ja rozmawiam = jestem madr(y/a)]) ze swoimi "blyskotliwymi" wypowiedziami:
          "A za stalina"
          "Dyslektycy sa glupi"
          "Mieso podrozalo"
          "Wszyscy jestescie glupcy"
          to ostatnie punktuje podwojnie bo niedosc ze wzielo sie udzial w dyskusji to
          jeszcze nazwalo glupkami stad:
          [ja nie jestem glupi(patrz zawyzona samoocena), oni sa => Jestem najmadrzejszy]

          Fin.
        • kasiulek70 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 28.01.10, 18:34
          excellenz napisał:


          > Wybacz, ale jakoś ci nie wierzę, że przez rok chodziłaś z przedszkolakiem do
          > poradni, ponieważ podejrzewałaś u niego dysleksję i dysortografię. Jakoś tak, p
          > o
          > prostu, nie jestem w stanie tego przyjąć do wiadomości...
          Muszę Cię zmartwić ale tak, przez cały rok szkolny chodziłam raz w tygodniu z
          synem do poradni i tam badano go pod kątem dysgrafii a potem dysleksji i już
          po rozpoczęciu pierwszej klasy otrzymał taką opinie, że stwierdza się u niego
          takie deficyty rozwojowe.
          • krzysztofsf Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 11:15
            > Muszę Cię zmartwić ale tak, przez cały rok szkolny chodziłam raz w tygodniu z
            > synem do poradni i tam badano go pod kątem dysgrafii a potem dysleksji i już
            > po rozpoczęciu pierwszej klasy otrzymał taką opinie, że stwierdza się u niego
            > takie deficyty rozwojowe.


            Mam wrazenie, ze raczej w tym pierwszym roku juz rozpoczeto prace z dzieckiem,
            bo same badania to kilka wizyt. Na koniec roku wydano zaswidczenie, poniewaz
            bedzie potrzebne po rozpoczeciu nauki.

            Same "zrobienie badan" w celu otrzymania "zaswiadczenia" nic nie daje -
            stwierdzenie dyslekcji wiaze sie z podjeciem od razu pracy z dzieckiem przez
            specjalistow, przypisanie do odpowiedniej grupy gdy leczenie jest na zajeciach
            zbiorowych, lub wydaniem idywidualnych terminow polaczone z opracowaniem
            zestawow ceiczen do pracy w domu - wtedy ma to sens jako terapia a nie
            zdobywamie papierka.
        • krzysztofsf Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 06.02.10, 11:09
          excellenz napisał:

          > Mój syn takowe zaświadczenie (pierwsze)otrzymał po roku
          > konsultacji i wizyt w poradni,to było jeszcze w przedszkolu

          >
          > Wybacz, ale jakoś ci nie wierzę, że przez rok chodziłaś z przedszkolakiem do
          > poradni, ponieważ podejrzewałaś u niego dysleksję i dysortografię. Jakoś tak, p
          > o
          > prostu, nie jestem w stanie tego przyjąć do wiadomości...


          Moze nie masz dzieci, ze nie mozesz tego zrozumiec?
          W porzadnej poradni dziecko jest badane przez kilku specjalistow roznych
          specjalnosci, a terminy kolejnych wizyt sa dosyc odlegle czasowo od siebie.
    • w.i.l A co z zaświadczeniami o dysrozumii? 15.01.10, 18:51
      To znaczy o kompletnym głuptactwie, debiliźmie i kretyństwie?
      Czy upoważni do przystąpienia do specjalnej matury pozwalającej
      potem startować do sejmu na podstawie parytetu dla kobiet?
      • pokemontazo Dyslektyk - nawet jesli zna zasady ortografii... 15.01.10, 20:31
        pisze wolniej, pozatym nie zawsze jest wstanie poprawic wszystkie bledy w
        sensownym czasie - w sytuacji na maturze, kiedy liczy sie czas a zwykla
        literowka moze cie pograzyc ma to olbrzymie znaczenie.

        Mam kolege, dyslektyka, jest w mensie, teraz konczy studia doktorskie
        (elektronika) zna 3 jezyki i jest dyslektykiem.
        Nigdy nie nazwalbym go kretynem (zwlaszcza, ze to jest techniczne okreslenie
        czlowieka ktory znajduje sie na drugim koncu skali).
        Co do swojej pracy - jest swietny w tym co robi, prawdziwy pasjonata (a taki
        poradzi sobie w zawodzie nawet z polowa muzgu) znajomosc ortografi jezyka
        polskiego jest mu tak potrzebna jak swini siodlo, jednak jest ona i byla
        warunkiem przystapienia do studiow...

        Powiem wiec tak, jestes kretynem skoro nie jestes w stanie pojac czegos tak
        prostego jak celowosc umozliwienia zdania matury ludziom ktorzy przylozyli sie
        do nauki i przedstawiaja perspektywy jesli idzie o dalsza edukacje(bo to ma
        sprawdzic matura, dojrzalosc spoleczna (w koncu to "MATURA") - bo w pojedynku na
        ortografie nawet twoja komorka bije cie na glowe).
        Wiecej: zaloze sie sa tysiace testow fizycznych, psychicznych, umiejetnosci,
        nawet tych motywacyjnych bzdur w ktorych w 95% przypadkow on bedzie w lepszy od
        ciebie.

        Czyli ty z wynikiem 5% ich nie przejdziesz, Erego: Jestes debilem do odstrzalu.
        Widzisz gdzies tutaj problem czy blad w tym logicznym ciagu rozumowania?
        • lucky81 Re: Dyslektyk - nawet jesli zna zasady ortografii 15.01.10, 21:41
          > znajomosc ortografi jezyka polskiego jest mu tak potrzebna jak swini
          > siodlo, jednak jest ona i byla warunkiem przystapienia do studiow...

          O, i tu jest pies pogrzebany. Prawdziwe rozwiązanie tego problemu powinno
          polegać nie na wyjątkach w sposobie oceniania dyslektyków, lecz na likwidacji
          całej idei, że matura z polskiego jest warunkiem przystąpienia do studiów.

          Ja na przykład nie jestem dyslektykiem, ale też nieźle się męczyłem z maturą z
          polskiego, co wcale nie było mi potrzebne w życiu do niczego poza prawem do
          studiowania matematyki. Na szczęście w końcu zdałem minimalnym wysiłkiem, z
          użyciem oszustw i znajomości u nauczycieli.
          • 1stanczyk Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze brak Ci 15.01.10, 22:22
            tego czym jest wyksztalcenie.

            Bo wyksztalcenie to nie jest papierek zaswiadczajacy o takim czy innym zakresie
            wiedzy, ktory upowaznia do dodania sobie takich czy innych literek przed nazwiskiem.

            Wyksztalcenie, wbrew tem co sie sadzi w naszym oglupialym kraju to jest przede
            wszystkim zdolnosc i umiejetnosc samodzielnego szybkiego (i tutaj pewne
            znaczenia maja wlasnie dyslekcja czy dysortografia) dostosowania wlasnych
            umiejetnosci i wiedzy do potrzeb jakie pojawiaja sie w coraz szybciej
            zmieniajacej sie wokol nas rzeczywistosci.

            Nieumiejetnosc samodzielnego poprawnego pisania w conajmniej ojczystym jezyku
            jest zwyczajnym kalectwem zawodowym w czasach w ktorych niemaly zakres ludzkiej
            dzialanosci objety jest potrzeba tajemnicy handlowej, lekarskiej, adwokackiej,
            zawodowej ...

            Wyksztalcenie interpretowane, bardzo czesto w naszym kraju, na Twoj sposob jest
            niczym innym jak produkcja wysoko wyspecjalizowanych i ograniczonych umyslowo do
            waskiej dziedziny, bardziej zawodowej niz naukowej, wyrobnikow nie majacych
            najmniejszych szans rywalizowac na swiatowych rynkach pracy z konczacymi studia
            nawet w nie renomowanych zachodnich szkolach wyzszych w ktorych sama zdobyta
            wiedza nie jest decydujaca o wartosci wyksztalcenia.
            Rownie wazna jest samodzielna umiejetnosc okreslania zakresu brakujacej w tej
            czy innej sytuacji umiejetnosci i wiedzy tak by mozna bylo uzupelniajac ja
            zdobywac kolejne szczeble zawodowego wtajemniczenia.
            Bez umiejetnosci samodzielnego poprawnego pisania w conajmniej rodzimym (co
            dzisiaj jest nawet dla dysleksykow i dysgrafow dziecinnie latwe biorac pod uwage
            narzedzia informatyczne) nadzieje na sukcesy zawodowe sa szalanie iluzoryczne: w
            powaznej pracy zaswiadczniem o dysleksji i dysortografi jako glejtu bezkarnosci
            wypisywanych przez Ciebie bohomazow po prostu sie zwyczajnie osmieszysz.
            Jest pewna granica, ktora kazdy (wlacznie z dysleksykiem i dysortografem), jeden
            wiekszym a drugi mniejszym nakladem pracy moze osiagnac.
            Ta granice odmozdzone polglowki rzadzace od dwudziestu lat naszym krajem
            zatracily reklamujac, za pseudonaukowym parawanem dysleksji, dysortografi i
            niewiadomo czego jeszcze, tania zalosna latwizne ktorej uwienczeniem byla
            decyzja uposledzonych umyslowo zwyklych durniow i skonczonych kretynow
            zniesienia matematyki na maturze.

            Re: Dyslektyk - nawet jesli zna zasady ortografii
            • lucky81 Re: Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze brak Ci 15.01.10, 23:28
              > Nieumiejetnosc samodzielnego poprawnego pisania w conajmniej ojczystym jezyku
              [...]

              Ależ wydaje mi się, że ja umiem w miarę poprawnie pisać w ojczystym języku.

              > jest zwyczajnym kalectwem zawodowym

              Może i tak, ale to nie powód, żeby ludziom bez matury zabraniać studiować.

              > wyrobnikow nie majacych
              > najmniejszych szans rywalizowac na swiatowych rynkach pracy

              Ależ ja skutecznie rywalizuję na światowych rynkach pracy. Jestem informatykiem
              i bardzo dużo zarabiam.

            • pokemontazo Moze ja odpowiem ;) 15.01.10, 23:35
              1)Dostosowanie wlasnych umiejetnosci i potrzeb jest opisane bardzo prostym
              wzorem (Inteligencja * Poswiecony_na_nauke_czas). Zreszta to wlasnie bylo
              podwalina pod caly system oceny inteligencji ;)
              W poprzednich postach doszlismy do tego, ze dyslektycy ciezko pracuja zeby wyjsc
              na poziom kolegow z ortografia i zazwyczaj sa inteligentni - nie maja wiec
              problemow z elastycznoscia zawodowa.

              2) Dyslektyk jest w stanie poprawnie pisac w swoim jezyku ojczystym, zajmuje to
              jednak troche wiecej czasu ze wzgledu na potrzebe wprowadzania poprawek czy
              "czynienia tekstu czytelnym dla innych". Ich zasob slow zwykle przewyzsza zasob
              slow przecietnego dzieciaka (to tak apropo znajomosci jezyka) natomiast problem
              z matura jest taki, ze sprawdza ilosc popelnionych bledow ortograficznych w
              jednostce czasu przy pewnej ustalonej ilosci tekstu. Problem pojawia sie
              poniewaz dyslektycy/dysgraficy potrzebuja wiecej czasu i sa w stanie wylapac
              mniejsza od przecietnej ilosc bledow.
              Tutaj wlasnie tkwi sedno sprawy: dlaczego ktos z jednym ort'em zdaje mature? W
              koncu zrobil blad, nie zna ojczystego jezyka a maszyna napisala by na 100%! A
              dlatego, ze poszlismy(ministerstwo) na pewien komprosmis bo inaczej nikt nie
              zdalby matury. Czlowiek nie jest nieomylny.
              Kazdy popelnia bledy - to czy masz w 10'000 slow 4 bledy(~zalozmy ze to normalna
              przecietna) czy 12(przecietna dla dyslektyka/dysortografy) nie jest w mojej
              opini wyznacznikiem dojrzalosci i przydatnosci spolecznej takiej osoby...

              Ps. Duzo programuje (na raczej zaawansowanym poziomie) - a jezyki programowania
              nie wybaczaja ZADNYCH bledow - dlaczego wiec jako dyslektyk nie mam z nimi
              problemu? BO MAJA SENS! Sa logicznie spojne. To czy kura piszesz z u czy o to
              jest kwestia przypadku, pewnej obowiazujacej w jezyku konwencji.
              Sam fakt odzwierciedlenia jednej zgloski w 2 formach jest delikatnie mowiac
              glupi (przynajmniej teraz - wiekszosc zwrotow dla ktorych to bylo istotne(sens)
              wyszla z powszechego uzycia) - a utrzymuje sie tylko i wylacznie ze wzgledu na
              TRADYCJE. Podejrzewam sam ze kiedys takie rozroznienie mialo sens - ale jezyk
              sie zmienia, ewoluuje (i z tych zmian rodza sie takie 'bastardy') i o ile warto
              sie go nauczyc (z wszystkimi estetycznymi detalami) dla podtrzymania tradycji i
              wlasnej tozsamosci narodowej - to jest to raczej kiepski sposob oceny wartosci
              czlowieka.
              Egzamin z ortografi jest w istocie sprawdzeniem zdolnosci zapamietywania i
              motywacji do nauki - jednak jego obecna (wyideologiczniona <- nowe slowo, bo kto
              mi zabroni ;p) forma wypacza to idee w kierunku niekozystnym dla osob z
              dysleksja - tyle.

              3) Czlowiek inteligentny sam sie doksztalca, we wszystkich dziedzinach. Opisane
              przez ciebie wyksztalcenie na kierunkach zawodowych (technicznych) czy w naukach
              scislych jest przetarciem pewnych drog. Natomiast co do samych mozliwosci
              znalezienia pracy.
              Dyslektyk moze robic nawet wiecej bledow - ale czemu zakladasz, ze jest
              ograniczony jezykiem polskim?
              To, ze w 10'000 slow robie 12 bledow nie znaczy wcale ze bede mial jakies
              problemy w zapamietaniu kolejnych 200'000. Wrecz przeciwnie (to nie ma zrodla w
              inteligencji raczej jest jej powodem) mozg ludzki nie jest przyciety do foremki
              - tak jak to zrobilismy z jezykiem, to jest bardziej maszyna oparta na statystyce.
              Zapamitanie 10'000 slow bez zadnych bledow wymaga olbrzymich nakladow
              umyslowych, jesli zas czyjs mozg ma tendencje do "olewania" nieistotnych wedlug
              niego szczegolow to te same 10'000 to betka -> moim zdaniem tutaj lezy tajemnica
              dobrej pamieci (ktora przeciez badaja testy na inteligencje).
              To tak jak kulka z plasteliny. Mozesz ja ulepic w 5 sekund i ma ona mniej-wiecej
              ksztalt kuli (pewnego idealu), im bardziej bedziesz ja chcial upodobnic do tego
              idealu (zrobic idealna kule a nie jakies pokrecone cos bedace skladowo setek
              paraboloid obrotowych) tym wiecej czasu ci to zajmie. Przy czym kazde
              ograniczonie roznic o polowe zajmie dwa razy wiecej czasu niz ten ktory uplynal
              od ulepienia przyblizonej kulki.

              Moze pewna analogia jezykowa.
              Dyslektyk przypomina czlowieka ktory robi "mniej okragle" kulki z plasteliny niz
              jego koledzy. Jednak w przeciwienstwie do takich "perfekcjonistow" moze sie
              szybko nauczyc lepienia innych ksztaltow (lepiej, wiecej i szybciej niz jego
              koledzy - ale znowu nie beda tak doskonale jak figurki lepione przez
              nativ-speakerow ale wciaz lepsze od jego kolegow (bo w krotkim czasie szybkosc
              nauki przewazy nad jakoscia) - jednak ponownie nigdy niedorowna komus kto cale
              swoje zycie poswieci opanowywaniu 2 figur(aka. lingwista)). Tylko ze to dotyczy
              tylko i wylacznie jezyka pisanego. I z wlasnego przykladu wiem, ze
              pracodawcy(normalni - czyli czesc polskich odpada) bardziej cenia umiejetnosci
              zawodowe i jezykowe niz poprawnosc pisania w ojczystym jezyku (nawet jesli sie
              pracuje w polsce to lepiej miec e resume 2 dodatkowe jezyki na zaawansowanym*
              niz 6-z polskiego...)

              *przy czym chodzi mi o realny zaawansowany, nie nativ-speaker ale juz mozesz
              uczestniczyc w dyskusjach na salonach - w przeciwienstwie do zaawansowanego z
              naszych szkol jezykowych, ktory to jezyk/poziom nadaje sie tylko i wylacznie do
              sprawiania "wrazenia" na nauczycielach czy absolwentach takich szkol.
            • lucky81 Re: Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze brak Ci 15.01.10, 23:37
              > Nieumiejetnosc samodzielnego poprawnego pisania w conajmniej ojczystym jezyku

              Chciałbym przy okazji zauważyć, że mój egzamin maturalny z j. polskiego nie
              sprowadzał się do testowania umiejętności poprawnego pisania w języku polskim.

              Testował on dokładne zapamiętanie: perypetii postaci literackich z niezliczonych
              utworów, życiorysów autorów, podziałów na epoki literackie, i innych tematów
              które już szczęśliwie wypadły mi z pamięci.
            • titta Re: Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze brak Ci 18.01.10, 15:14
              Sugerujesz, ze wyksztalcenie, to jakas mistyczna wartosc. Tym czasem
              w siwcie dzisiejszym, wieksze znaczenie ma profesjonalizm, bycie
              dobrym w swojej dzedzinie. W szybkim, samodzielnym dostosowaniu
              wlasnych umiejetnosci do potrzeb, przydaje sie przezde wszystkim
              inteligencja i logiczne myslenie. Tej zdolnosci wiele ludzi nie ma.
              Wykluczylbys ich? Bo ja chetnie. Za to umiejetnosc zapisu, czy
              troche wolniejsze czytanie nie ma nic do rzeczy. W wiekszasci
              zawodow potrzebne jest rzeczywiscie jak ktos juz to powiedzial,
              jak "swini siodlo". (Pomijam juz maly fakt, ze juz sam jezyk polski
              moze byc w zyciu zawodowym, tylko takim malym smiesznym dodatkiem
              wpisywanym jako "native" do CV.) Jako ciekawostke, moge dodac, ze
              kolega, bedac swietnym specjalista w swojej dziedzinie, zostal
              zatrudniony na stanowisku wymagajacym od niego poprawnego zapisu w
              dokumentacji. Nie jest w stanie tego robic, nie ze wzgledu na
              dysleksje (ktorej nie ma), a ze wzgledu na swoje pochodzenie
              (pewnego poziomu znajomosci jezyka nie sposob po prostu
              przeskoczyc). Od zapisu (i poprawnego redagowania jego wypocin) ma
              sekretarke. Bo mniejwiecej tak to normalnie wyglada. Kazdy jest w
              czymms dobry. Chodzi o to, zeby to wykozystac, a nie rzucac klody
              pod nogi. Trzeba byc istotnie bardzo niedowartosciowanym
              czlowiekiem, zeby swoja wartosc opierac na umiejetnosci poprawnego
              pisania.
        • w.i.l Szanowny dysidioto. Kto ma mniejsze zdolności 16.01.10, 00:04
          w danej umiejętności - po prostu dłużej nad tym pracuje aż osiągnie
          rezultaty.
          Tak było zanim oszuści zaczęli wyrabiać sobie "zaświadczenia".
          To haniebny kant.
          • pokemontazo Obelga w tytule - jak milo ;p 16.01.10, 01:16
            "w danej umiejętności - po prostu dłużej nad tym pracuje aż osiągnie rezultaty."

            A uczyles kiedys krowe latac?
            Moze cos mniej surrealistycznego - jamajczyk przebiegnie 100m w 9,72s -
            twierdzisz ze kazdy moze osiagnac jego rezultaty?

            Inna sprawa - po co wogole mialby to robic? Zmniejszenie bledow w tescie
            przypomina wlasnie taki bieg. Za dystans robi ilosc slow, za czas ilosc bledow.
            Nie kazdy ma takie same predyspozycje, wyobraz sobie Pudziana czy Tomasza
            Majewskiego, nawet Roberta Korzeniowskiego - specjalnie wybralem sportowcow zeby
            bylo widac, ze nawet cale zycie cwiczac mozemy byc najlepsi tylko w tych
            dyscyplinach do ktorych sie nadajemy. Jesli istnieje cos takiego jak
            predyspozycje fizyczne to z jakiej paki mialo by niebyc predyspozycji umyslowych
            chociaz to w jaki sposob dziala mozg zalezy EWIDENTNIE od naszych predyspozycji
            fizycznych (cwiczenia umyslowe maja ograniczony wplyw - bo inaczej caly ten IQ
            nie mialby wiekszego sensu).

            A teraz wracajac do tematu, test z ortografi nie jest zly - tylko po kiego
            grzyma mam (OBOWIAZKOWO) brac w nim udzial? Do tego test ortografi (matura)
            niewiele sie rozni od tego co mozna nauczyc sie na uniwersytecie (pomijajac
            specyficzne przypadki).
            Ocenianie ortografi na poziomie uniwersyteckim podczas egzaminu dojrzalosci jest
            rownie efektywne i potrzebne jak 100m w 11s dla kazdego (bo niby dlaczego nie
            mamy starac sie dorownac profesjonalista takze w tej dziedzinie).

            Zeby dostac zaswiadczenie musisz spedzic sporo czasu na zajeciach pod okiem
            psychologa, dodatkowo musialem zdawac testy NA WYZSZYM POZIOMIE (ortografia
            reguly/slownictwo) NIZ PRZERABIANY W SZKOLE. Prezentowac zeszyty bedace czyms na
            ksztalt slownika a zawierajace powtarzane w nieskonczonosc slowa z ktorymi
            mialem problemy. Dodatkowo ze wzgledu na dysgrafie musialem pracowac nad swoim
            charakterem pisma (bo ten oficjalny - recznie pisane literki jakie znajdziesz
            tylko w podrecznikach - byl w moim wykonaniu kompletnie nieczytelny)
            (dla innych - to trzeba dodac, ja nie mialem ZADNYCH problemow z odczytaniem
            napisanego przez siebie tekstu, to trzeba podkreslic bo pamietam ze to bylo
            jednym z pierwszych testow majacych oddzielic tych co im sie niechce od dysgrafikow)
            Skutkiem tego praktycznie calkowicie zmienil mi sie charakter pisma.

            A wszystko to po to - zeby udowodnic, ze popelnianie przezemnie bledow nie jest
            spowodowane brakiem nauki ani ograniczeniem intelektualnym ktore mogloby uczynic
            wydanie mi dokumentu umozliwiajacego dalsza nauke bezcelowym.
            Za to samo zaswiadczenie oferuje z tego co pamietam 5 ort'ow do wykozystania i
            dodatkowy czas na sprawdzenie swojej pracy TYLE (dysleksja/dysortografia). Nikt
            nie odpuszcza ci matury, musisz posiadac taka sama wiedze jak inni. Ja swoja
            zdalem (najnizsza mozliwa ze wzgledu na bledy) ale zdalem. Z innymi przedmiotami
            nie mialem zadnych problemow, rozszerzone db/bdb. Przy czym moge powiedziec ze
            podczas calej swojej edukacji (z matura wlacznie) NIGDY NIE SCIAGALEM! Moze nie
            mialem max'a z matury ale wszystko zrobile SAM, UCZCIWIE. Nikt mi niepomagal, od
            niczego ani od nikogo nie sciagalem.

            Mozesz powiedziec to samo o sobie? I kto tutaj jest kanciarzem?
          • nemo123 Re: Szanowny dysidioto. Kto ma mniejsze zdolności 16.01.10, 01:53
            > Kto ma mniejsze zdolności w danej umiejętności - po prostu dłużej
            nad tym pracuje aż osiągnie
            > rezultaty.

            Ciekawe czy ten argument padnie podczas dyskusji o obowiązkowej
            maturze z matematyki? ;P

            Co do dyslekcji - z jednej strony - jeżeli istnieje to osoby na nią
            cierpiące powinny mieć pewne ulgi, z drugiej strony powinny być
            dożywotnio dyskwalifikowane w niektórych zawodach np. tłumacz
            przysięgły, sekretarka ...

            • truten.zenobi Re: Szanowny dysidioto. Kto ma mniejsze zdolności 31.01.10, 20:13
              z drugiej strony powinny być
              > dożywotnio dyskwalifikowane w niektórych zawodach np. tłumacz
              > przysięgły, sekretarka ...

              chyba ciutek przesadziłeś!

              to kto jest sekretarką zależy od szefa wiec niby czemu odgórnie nakazywać lub zakazywać mu określonych wyborów?
              poza tym do niektórych nie dociera ze mamy 21w. i są programy które
              całkiem nieźle sobie radzą ze sprawdzaniem i korygowaniem pisowni.

              tłumacz przysięgły - wydaje mi się że otrzymanie uprawnień wymaga
              zdania egzaminu... czyli jeśli ktoś sobie nie radzi z poprawnym
              pisaniem to go nie zda już teraz, (i chyba nikt rozsądny nie
              proponuje by zaświadczenie o dysleksji dawało jakieś fory w czasie
              tego typu egzaminów)
              za to może się okazać że dyslektyk - (np. specjalista w jakiejś
              dziedzinie (technicznej)) może się okazać dobrym tłumaczem.

              tak więc po co tworzyć przepisy do problemów które już mają swoje rozwiązanie?
      • xxxxxl13 Re: A co z zaświadczeniami o dysrozumii? 16.01.10, 08:35
        Od kobiet wara!!! Jesteś od nich głupszy a parytet jest po to by między ośle
        ławki w sejmie posadzić trochę inteligentnych kobiet...
        • pereiro Re: A co z zaświadczeniami o dysrozumii? 16.01.10, 19:28
          1. To nie jest dyskusja o parytecie.
          2. Parytet jest szczytem idiotyzmu.
          3. Jeśli jakaś kobieta jest rzeczywiście inteligentniejsza, poradzi sobie sama.
          Przykładów jest mnóstwo.
          4. Kobiet jest więcej, więc mogą się zorganizować i przegłosować mężczyzn. Jeśli
          tego nie robią, to znaczy, że im na tym nie zależy. Czyli zależy tylko
          niedowartościowanym feministkom, które do sejmu nadają się tak, jak żółw do sprintu.
    • lineczka77 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:23

      Zgadzam się , że być może były nadużycia jeśli chodzi o zaświadczenia tuż przed
      maturą . Natomiast , krzywdzące będzie ograniczenie tylko do szkoły podstawowej.
      Nie wszyscy rodzice i pedagodzy są , równie wyczuleni na tę kwestie i czasami
      mogą nie rozpoznać dysfunkcji ..szkoda by było dzieci
      • xanaxy Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 19:58
        lineczka77 napisała:
        To niech beda....szczegolnie rodzice...to ich dzieci. na nauczycieli w ogole nie
        nalezy zwazac. sa ...glownie nijacy t.j. bez rozumu, wiedzy, zakompleksieni i
        wydaje im sie, ze w ogole istnieja. Nie ma ich. Maja etat i NIC nie
        kumja...gdyby byli jacys -nie byliby TYLKO nauczycielami.
        >
        > Zgadzam się , że być może były nadużycia jeśli chodzi o zaświadczenia tuż przed
        > maturą . Natomiast , krzywdzące będzie ograniczenie tylko do szkoły podstawowej
        > .
        > Nie wszyscy rodzice i pedagodzy są , równie wyczuleni na tę kwestie i czasami
        > mogą nie rozpoznać dysfunkcji ..szkoda by było dzieci
        • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 21:17
          > To niech beda....szczegolnie rodzice

          tyle że rodzice mogą tego nie wiedzieć, mogą uwierzyć bajkom
          nauczyciela o lenistwie dziecka, braku czytania itp.

          oczywiście masz rację rodzice nie powinni się ogladać na szkołę ...
          ale tu problem dotyczy rozwiązań systemowych jakie proponuje
          ministerstwo.. opierają się one na pobożnych (tak to dobre słowo w
          stosunku do tych rządów) życzeniach że wszyscy na wszystkim się znają
          i że szkoły oraz nauczyciele, są świetnie przygotowani..
    • pacynka58 Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 20:28
      kiedyś to się nazywała Tłuk, osioł i chyba było bliższe prawdzie
      • pokemontazo Kiedys... Ach te piekne czasy epoki brazu ;p 15.01.10, 21:01
        Tłuk i Osiol ta sa okreslenia na ludzi:

        Niezbyt inteligentnych & Nie uczacych sie.
        Nauczyciel raczej nie powie tak o osobie o ktorej wie, ze sie przyklada do nauki
        ani o osobie inteligentnej - bo ta chociazby sie niestarala to i tak ma zwykle
        wyniki zblizone do przecietnej (jako najlatwiejsze do uzyskania i pozbawione
        ewentualnych represji).

        Dysleksja nie ma natomiast nic wspolnego ANI z inteligencja ANI z czasem
        poswieconym na nauke o czym wie kazda osoba ktora zapoznala sie chociazby
        pobieznie z tym zagadnieniem.
        Sadzac z twojej opini ty sie niezapoznalas (Nie uczacych sie) natomiast rzucanie
        w swiat opini w tematach o ktorych nie masz rzadnego pojecia nie jest bynajmniej
        oznaka jakiejs szczegolnej inteligencji (Niezbyt inteligentnych).

        Patrzac na powyzszy paragraf musisz juz pewnie (albo i nie ;p )rozumiec do czego
        zmierzam.
        A jesli jeszcze niezrozumialas - sadze ze jestes idealnym pretendentem do tego
        miana...

        Ps. Bylbym zapomnial sloneczko:
        Tłuk - Sluzacy (pl. wiktionary. org/wiki/t%C5%82uk)
        Tuk - Idiota (pl. wiktionary. org/wiki/tuk).

        To chyba najlepiej podsumowuje poziom twojego postu, dotyczacego (o ironio)
        ludzi majacych problemy z ortografia wywolane przez dysleksje.

        Ps2. I TAK - to jest blad ortograficzny bo raczej niechodzilo ci o wyzywanie
        uczniuw od sluzacych (i to tylko w gwarze lwowskiej)
      • pokemontazo Errata. 15.01.10, 21:22
        "uczniow" oczywiscie.

        Kazdy (7lat+) wie, ze poza (skuwka, zasuwka, okuwka) piszemu zawsze: "ów".
        Taki blad nie jest wiec wynikiem niewiedzy - skad wiec sie wzial?
        To sie wlasnie nazywa dysleksja... (wlasnie dlatego nie potrzebowalem "osoby
        trzeciej" ktora znalazlaby popelniony blad - ktory tutaj poprawilem). Mozna miec
        ortografie w malym palcu a i tak bledy beda. Nie zostane nigdy poeta podobnie
        jak ktos komu trzesa sie rece nie zostanie neuro-chirurgiem ale niewidze powodu
        zeby tylko dlatego jakis dzieciak stracil szanse na edukacje tylko z powodu
        takiej za przeproszeniem "pierdoly".

        Ps. Jak ktos czytal moje poprzednie posty w tym temacje to juz sie pewnie
        domysla. Wiec odpowiem TAK ;) , jestem po prostu skromna osoba xD

        Jeszcze jedno uczniow->uczniuw da sie wytlumaczyc dysleksja,
        Tłuk -> Tuk raczej nie ;p - Jest to typowy blad wynikajacy z niewiedzy piszacego...
        • pereiro Re: Errata. 16.01.10, 19:35
          Zgadzam się właściwie ze wszystkimi Twoimi postami. Są ciekawe, pouczające i
          niekonwencjonalne. Jednak niezależnie od tego, co napisane jest w wiki, słowa
          "tłuk" powszechnie używa się na określenie wszelkiego rodzaju ciemnoty i obskury
          umysłowej. Tłuk, to człowiek nie tylko głupi, ale wręcz ograniczony umysłowo.
          Jeśli zabrakło go gdzieś pośród haseł, to znaczy, że zabrakło, a nie że nie
          istnieje takie tłumaczenie.

          A wszystkim, którzy w dyskusjach podpierają się wikipedią, polecam hasło
          Henryk Sonata. Z wikipedii trzeba korzystać ostrożnie :)
          • pereiro Errata do erraty 16.01.10, 19:36
            Oczywiście nie Henryk Sonata, a Henryk Batuta :D
    • truten.zenobi to chyba troche przegiecie... 15.01.10, 20:47
      Dokumenty potwierdzające dysleksję czy dysortografie będzie można
      uzyskać nie później niż do momentu ukończenia szkoły podstawowej -
      informuje Katarzyna Hall,

      czyli jak nauczyciele w podstawówce nie pomogą dyslektykowi to
      później już nie będzie można mu pomóc?

      i znowu minister wprowadza zmiany bez żadnego przygotowania...
      • cleryka Re: to chyba troche przegiecie... 15.01.10, 21:08
        Nigdy nie przeczytałam tylu postów-idiotów.Jeśli nie masz pojęcia
        człowieczku o tej wadzie,to nie wypowiadaj się publicznie i nikogo nie
        obrażaj.To jest wada,którą mozna" wytrenować'tylko ze specjalistami
        logopedii i treningu metodologów.Najczęściej dyslektyka i dysortografia
        spotyka dzieci o b.dużym potencjale umysłu do nauk ścisłych.
      • cleryka Re: to chyba troche przegiecie... 15.01.10, 21:22
        Niestety! Nie mozna za wiele dla tych ludzi zrobić!!!Nie ma u nas
        takich możliwości,prywatnie 1 godz. kosztuje 100 zł.A takich godzin
        trzeba będzie wykupic co najmniej 100!
        • truten.zenobi ??? 16.01.10, 11:41
          do mnie to... piszesz?
      • guru133 Tu chodzi o to żeby w III klasie gimnazjum i w 15.01.10, 22:26
        klasach maturalnych nagle nie wzrastała. Takie zaświadczenia łatwo dziś można kupić.
        • truten.zenobi Re: Tu chodzi o to żeby w III klasie gimnazjum i 16.01.10, 11:47
          Ok ale pani mister wyraźnie powiedziała że "Dokumenty potwierdzające
          dysleksję czy dysortografie będzie można
          uzyskać nie później niż do momentu ukończenia szkoły podstawowej -
          informuje Katarzyna Hall, "

          więc jak udało ci się wywnioskować z tej wypowiedzi że " chodzi o to
          żeby w III klasie gimnazjum"

          OK ja wiem że z zaświadczeniami jest przegięcie ale w takim układzie
          należy rozwiązać przyczyny problemu a nie biurokratycznym ukazem
          zamaskowac problem.

          jeśli tak będzie to spryciarze będą mieli takie zaświadczenie już w
          przedszkolu, a dzieciaki z prawdziwymi problemami którzy nie trafią
          na porządnego nauczyciela w podstawówce stracą swoją szansę na
          otrzymanie dobrego wykształcenia..
          • pereiro Re: Tu chodzi o to żeby w III klasie gimnazjum i 16.01.10, 19:44
            Mój syn ma stwierdzoną dysgrafię i lekką dysortografię. Jest w III klasie
            gimnazjum. Z dyktand dostawał zawsze bd i bdb, więc nikt dysleksji nie
            podejrzewał. Zawsze bazgrał i zawsze mu się dostawało, ale przez całą
            podstawówkę nauczyciel jakoś rozczytywał jego pismo. Dopiero w gimnazjum zaczęto
            obniżać mu oceny za pismo. I zaczęła się gehenna. Ponad dwa lata trwała walka za
            szkołą i nauczycielem języka polskiego (który "nie uznaje" dysleksji i
            dysgrafii) o skierowanie. Kiedy zarobiliśmy badania na własną rękę, zaczęła się
            walka o uznanie papierów. Dwa lata stracone przez opór szkoły. Mnóstwo godzin
            stracone przez bezsensowne ćwiczenia charakteru pisma. Zanim mądra pani Minister
            wprowadzi te zmiany w życie, powinna wyedukować nauczycieli nie tylko w zakresie
            uznawania, ale również rozpoznawania dysleksji. Bo na razie ma pod sobą bandę
            idiotów, którzy utrudniają diagnozę i powodują, że mnóstwo cierpiących na
            dysleksję dzieci nie zdąży się przebadać.
            • truten.zenobi hmmm... 16.01.10, 21:24
              o coś takiego mi chodzi - tylko czy ja wiem czy to dysleksja?

              oczywiście z fachowcami nie chcę się spierac, ale fatalny charakter
              pisma wcale nie musi byc wynikiem dysleksji... aczkolwiek pewnie
              zmuszanie do przepisywania pewnie bardziej szkodzi niż pomaga
              podobnie jak u dyslektyka..
    • xsawer Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 21:04
      I bardz dobże bo czeba sie łuczyć a nietylko zbierać zaświaczczenia!
    • guru133 Mam nadzieję że ilość dyscwaniaków zdecydowanie 15.01.10, 22:23
      zmaleje.
    • tarantula2023 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 22:46
      Ciekawe podejście prezentuje ktoś o nicku pokemoncośtam. Mało, że przy pomocy górnolotnych sformułowań przykrywa w sumie mało znaczącą paplaninę, próbując w sposób pseudowysublimowany wywyższyć się ponad pozostałych forumowiczów, to w dodatku prezentuje postawę roszczeniową wobec możliwości przystąpienia do matury. Potem studiów.

      Pomyłka, proszę Pana/Pani - studia to przywilej, a nie przymus, czy obowiązek.

      Umożliwianie zdawania matury osobom, które nie wiedzą, jak zapisuje się polską mowę w postaci graficznej bez błędów nie powinny stanowić warstwy inteligenckiej społeczeństwa. Dlaczego ? Bo nie wyobrażam sobie genialnego matematyka, który nie rozróżnia liter (dysleksja/grafia) oraz liczb (akalkulia) w zbiorach. Programista, który myli kolejność liter to człowiek, który nic sensownego nie napisze, by móc zarobić. A lekarz, który pomyli litery w nazwie leku, no cóz... dopowiedzcie sobie sami, jakie mogą być skutki.

      Matura powinna wyselekcjonować najlepszych.
      I dopiero ta elita powinna stanowić trzon nauki.

      A co dają żółte papierki, no cóż - właśnie to, co codziennie można przeczytać w gazetach (artykuły z błędami wszelkimi) oraz obejrzeć w tv: brak spójności i sensowności wypowiedzi osób, którym pozwolono, by mieli w szkole z górki.

      Pozdrowienia.
      • ricardo53 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 23:07
        Powinni mieć dyslektycy wydawane świadectwo dojrzałości z widniejący tam wpisem,
        że jest dyslektykiem, by ograniczyć mu prawo studiowania pedagogiki,
        dziennikarstwa itp. kierunków studiów.

        Tu napisane, rze Kali umnie polski, tylko jest dyslektykiem i
        dysortografikiem.


        Nie czytajcie tego moi drodzy rodacy bez dysleksji.
        • zolwex Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 23:55
          Rekoma i nogami sie podpisuje!! Przerazeniem napawaja mnie osoby po studiach
          wyzszych pedagogicznych mowiace "trzeplam" czy "gdzie poszles?", za to
          "kochajace dzieciaczki. Brrr...

          Podobnie jeze sie na zdanie "polski/matematyka powinny byc nieobowiazkowe", bo
          ograniczanie przedmiotow obowiazkowych na maturze oglupia spoleczenstwo.

          W kwestii dysleksji. Uwazam, ze prawdziwego dyslektyka a nie rozpieszczony
          leniwy zadek mozna poznac po rozsadnych opiniach dot samej dysleksji i jez
          polskiego. Mam znajomych z papierami, ktorzy pisza poprawnie zarowno
          gramatycznie jak i ortograficznie. Kosztowalo ich to kupe pracy. Obecnie to
          dobrzy programisci. Ilekroc ktos z ich politechnicznych kolegow zacyznal pluc na
          koniecznosc pisania poprawnie (niektorzy nauczyciele obnizali oceny za bledy
          ortograficzne, calkiem slusznie moim zdaniem) zloscili sie nieludzko. Bo leniwi
          ludzie wycierali sobie geby ich przypadloscia w celu usprawiedliwienia wlasnego
          lenistwa. I wlasnie ci ludzie moim zdaniem bardzo duzo bruzdza dyslektykom, ale
          coz - na oportuniste trafisz wszedzie.

          Pomysl z ograniczeniem czasu na okreslenie dysleksji wydaje mi sie nietrafiony -
          za duzo lepszy uwazam wspomniana dyskryminacje swiadectwowa.
        • morekac Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 00:05
          A dlaczego dziennikarstwa?
      • lucky81 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 15.01.10, 23:51
        Zgadzam się z Tobą w sprawie ulg dla dyslektyków - to bez sensu. To tak jakby
        dawać na konkursie matematycznym ulgi dla tych, którzy wolniej liczą. Albo się
        coś testuje albo nie.

        Nie zgadzam się z Tobą w sprawie tego, kto "powinien stanowić warstwy
        inteligenckie". Tego w ogóle nie powinno się odgórnie ustalać. Jak ja chcę robić
        błędy ortograficzne w każdym słowie, ale chcę studiować fizykę, to nikt nie
        powinien mi tego odgórnie zabraniać, co najwyżej uczelnia poprzez własne egzaminy.

        Matura z j. polskiego nie powinna być wymagana na studia ludziom, których ta
        tematyka nie interesuje, a chcą studiować np. matematykę. Podobnie, matura z
        matematyki nie powinna być wymagana do studiowania kierunków, na których nie
        jest specjalnie potrzebna.

        Warunki wstępu na uczelnie powinny ustalać poszczególne wydziały na danej
        uczelni, a nie obowiązkowa matura.
        • zolwex Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 00:25
          > Matura z j. polskiego nie powinna być wymagana na studia ludziom, których ta
          > tematyka nie interesuje, a chcą studiować np. matematykę. Podobnie, matura z
          > matematyki nie powinna być wymagana do studiowania kierunków, na których nie
          > jest specjalnie potrzebna.

          Nie nie nie i jeszcze raz nie! Wprawdzie napisalam juz raz, ale jestem w
          bojowniczym nastroju. Im mniej trzeba (slowo klucz) sie uczyc tym mniej czlowiek
          umie. Przez to dochodzimy do "zachodniego" systemu edukacji, gdzie dzieci
          wybieraja sobie przedmioty i moga przejsc cala edukacje nie wiedzac czy aby na
          pewno czlowiek nie mysli poldupkiem, bo nie interesowali sie biologia
          ewentualnie "wyksztalcone" osoby z UK, ktore nie wiedza, gdzie sa Niemcy. Pewna
          wiedze ogolna trzeba miec, zeby nie wyjsc na buraka - im wiecej,tym lepiej -
          wieksza szansa, ze cos zostanie. Osobiscie wrocilabym nawet do przedwojennego
          systemu, gdzie lacine i greke trzeba bylo zdawac ;)

          Studia maja jednoczyc ludzi nie tylko dobrych z danej dziedziny, ale tez obytych
          i rezygnacja z czegokolwiek na maturze to jak rezygnacja z egzaminow wstepnych
          (np w krajach Skandynawskich). Wszystko fajnie, zadnych dyskryminacji, tylko
          ryzyko zrownania ogolnego poziomu nauczania w dol jest za duze (Dania, 3ci rok
          informatyka, pytanie rzucone w eter czy wszyscy wiedza co to XOR, po czym 20
          minut objasniania - nie wszyscy znali jezyk na dosc wysokim poziomie, zeby
          zrozumiec cos tak prostego) i traca na tym wszyscy jako spoleczenstwo.

          Moj brat, humanista nieszczesny zdaje w tym roku matematyke. Nie lubi jej, nie
          jest za dobry, ale sadzi, ze ze zdaniem testu nie powinien miec problemu. Wiecej
          nie potrzebuje. Wiekszosc czasu siedzi nad historia, ale matematyke tez musi
          przerobic. Jesli ktos kocha fizyke wlasnie taki plan minimum powinien zastosowac
          odnosnie polskiego. Bo ludzie po studiach technicznych tez powinni byc oczytani
          i umiec napisac bezblednie podanie o prace. Przede wszystkim zas pojawia element
          dotyczacy umiejetnosci czytania ze zrozumieniem tekstow zrodlowych dotyczacych
          fizyki czy wystepowania uszu na kolanach konikow polnych. Czlowiek jest leniwy z
          natury. Jesli nikt Cie nigdy nie przyciskal do czytania trudnych tekstow i
          pisania poprawnie nie bedziesz sie staral. A im mniej sie starasz tym mniejsze
          masz szanse nie tylko napisac ale i przeczytac naukowa prace z wybranej dziedziny.

          BTW, ja mam odwieczny klopot z cyferkami i znakami - zdarza mi sie gubic,
          przestawic, przeczytac 4 jako 1 itp. Dramat na sprawdzianach, gdy umiesz cos
          policzyc, a masz slabe stopnie przez takie glupoty. Brat jest dyslektykiem od
          podstawowki (nienawidzil polskiego pierwsze 6 lat edukacji). On pisze poprawnie
          i bedzie zdawal na prawo, ja jestem inzynierem. Czasem cos kosztuje wiecej
          pracy, ale jest mozliwe. (Co nie zmienia faktu, ze zamknelabym droge do
          obcowania z dziecmi ludziom nie potrafiacym poslugiwac sie poprawnie ojczstym
          jezykiem - precz z nauczycielami mowiacymi "szlem"!)

          • lucky81 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 01:01
            > nie interesowali sie biologia
            > ewentualnie "wyksztalcone" osoby z UK, ktore nie wiedza, gdzie sa
            > Niemcy. Pewna wiedze ogolna trzeba miec, zeby nie wyjsc na buraka -
            > im wiecej,tym lepiej

            Ale ja się z tym zgadzam. nie argumentuję, że nie warto się tych
            rzeczy nauczyć. Wręcz przeciwnie. Warto dobrze umieć matematykę,
            biologię i geografię, to bardzo przydatne w życiu.

            Ja tylko argumentuję, że prawo nie powinno zakazywać studiowania
            komuś, kto nie zdał matury z polskiego. Jak nie umie, to jego problem
            i jego sprawa. Nie widzę, jak z tego, że *warto* coś umieć wynika, że
            jak ktoś nie umie to powinien zostać ukarany.

            > i rezygnacja z czegokolwiek na maturze to jak rezygnacja z
            egzaminow wstepnych
            > (np w krajach Skandynawskich). Wszystko fajnie, zadnych
            dyskryminacji, tylko
            > ryzyko zrownania ogolnego poziomu nauczania w dol jest za duze

            Wcale nie. To zupełnie co innego, bo maturę ustala Ministerstwo, a
            egzaminy wstępne uczelnia. Jeśli uczelni zależy na poziomie, to
            *powinna* mieć egzaminy wstępne. Ale jeśli uczelnia uważa, że j.
            polski nie jest potrzebny do sukcesu, to powinna mieć prawo
            przyjmować ludzi bez matury z polskiego.
            • kwant27 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 02:39
              lucky81 napisał:


              > Wcale nie. To zupełnie co innego, bo maturę ustala
              Ministerstwo, a
              > egzaminy wstępne uczelnia. Jeśli uczelni zależy na
              poziomie, to
              > *powinna* mieć egzaminy wstępne. Ale jeśli uczelnia uważa,
              że j.
              > polski nie jest potrzebny do sukcesu, to powinna mieć
              prawo
              > przyjmować ludzi bez matury z polskiego.

              Niestety nie jest tak, jak piszesz. Uczelnie państwowe w
              Polsce NIE MOGĄ przeprowadzać egzaminów wstępnych: muszą
              opierać się na wynikach matur. Jedyne, co mogą, to ustalić
              sposób przeliczania punktów na maturze na punkty
              "rekrutacyjne". I tu rzeczywiście jest jakieś pole do
              manewru, bo można ustalić, że bierze się pod uwagę punkty za
              przedmiot X i Y, a nie bierze się pod uwagę przedmiotu Z.
              Problem w tym, że nie zawsze poziom matury z przedmiotu X
              jest wystarczającym kryterium różnicującym, a jak już
              pisałam, extra egzaminu wstępnego z przedmiotu X zrobić nie
              wolno. Przez to potem podczas pierwszej sesji jest duży
              odsiew, a młodzi ludzie niepotrzebnie się stresują
              wywaleniem z kierunku, na który się po prostu nie nadają.
              Gdyby były egzaminy wstępne, część takich osób mogłaby sobie
              wybrać inny kierunek nie tracąc roku.
              • lucky81 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 04:03
                > Niestety nie jest tak, jak piszesz.

                Wiem, że tak nie jest, dlatego piszę. Nie opisuję jak jest, tylko jak
                chciałbym, żeby było.
          • morekac Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 12:02
            Pewna
            > wiedze ogolna trzeba miec, zeby nie wyjsc na buraka - im
            wiecej,tym lepiej -
            > wieksza szansa, ze cos zostanie. Osobiscie wrocilabym nawet do
            przedwojennego
            > systemu, gdzie lacine i greke trzeba bylo zdawac ;)
            I tak kończy się to tak, że wychodzi się na buraka w jakiejś
            dziedzinie. Człowiek nie jest w stanie znać się na wszystkim - więc
            może lepiej, żeby znał się bardzo dobrze na dziedzinach, w których
            będzie się specjalizował? Od początku ludzkości jedni lepiej
            leczyli, drudzy lepiej szyli buty,a inni lepiej polowali. To
            specjalizacja, a nie znanie się na wszystkim 'ogólnie' napędza
            postęp...
          • morekac Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 16.01.10, 12:08
            Bo ludzie po studiach technicznych tez powinni byc oczytani
            i umiec napisac bezblednie podanie o prace. Przede wszystkim zas
            pojawia element
            dotyczacy umiejetnosci czytania ze zrozumieniem

            A to akurat pownien umieć każdy po gimnazjum... Ale dysleksja nie
            musi w tym przeszkadzać. CV ma nader proste słownictwo. Zaś czytanie
            ze zrozumieniem - do tego trzeba znać pojęcia i standardy w danej
            dziedzinie. Nawet najświetniejszy polonista, mistrz ortografii i
            czytania ze zrozumieniem raczej nie przeczyta mocno
            specjalistycznego tekstu dla fizyków, informatyków czy inżynierów ze
            zrozumieniem.
      • truten.zenobi ciekawe podejście... 17.01.10, 20:04
        odebrać szanse ldziom o ponad przeciętnych zdolnościach bo system
        szkolnictwa źle ich uczył odruchów związanych zpisaniem..
        ale dawać je tumanom którzy nie potrafią rozwiązywać prostych zadań
        matematycznych..

        główna księgowa może mieć problemy z liczeniem % ale ważne potrafi
        napisać "który".
        • morekac Re: ciekawe podejście... 18.01.10, 02:23
          Nie dramatyzuj - % liczy komputer ;-).
          • truten.zenobi Re: ciekawe podejście... 18.01.10, 11:23
            > Nie dramatyzuj - % liczy komputer ;-).

            moje błędy tez poprawia... więc po co ten cały cyrk? dajmy
            dyslekykom na maturę laptopy i po kłopocie - jeśli coś potrafi to
            napisze jeśli ma lewe zaświadczenie to i tak nic to nie zmieni..;)

            problemem jest kiedy musze napisać np słowo karze-każe ;)

            a w przypadku % problemem jest gdy trzeba coś policzyć samemu, gdy
            formuła w programie jest błędna (np. źle są ustawione zaokrąglenia)
            jak ja mam to księgowej, dysponentce, urzędniczce to wytłumaczyć
            jeśli ona nie sama nie potrafi tego policzyć?

            ale formalnie wyższe wykształcenie ma... a to co policzy komputer to
            świętość.. nawet miałem takie przypadki że księgowa nie widziała
            problemu gdy wn=/=ma...
      • titta Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 18.01.10, 14:47
        Ja jednak wolala bym aby na medycyne szli ludzie pojetni i
        inteligentni, na prawo: logicznie myslacy, na inzynierie: ludzie z
        wyobraznia itd. itp. to czy umieja zastosowac sie do zapisu
        polskiego, ma drugorzedne (jesli jakiekolwiek) znaczenie. Co z tego,
        ze ktos pieknie pisze jak myslec logicznie nie umie? I z drugiej
        strony, nie interesuje mnie, czy np. makler obracajacy moimi
        pieniedzmi wie jak poprawnie napisac jakies slowo (od tego jest
        sekretarka), tylko czy zna mechanizmy rynku i potrafi je wykorzystac.
        Genialny matematyk swietnie moze sobie radzic nie rozruzniajac liter
        (dysleksja zreszta zadko jest tak powazna), co najwyzej
        programowanie idzie mu wolno. (Fakt, programista, to chyba jedyny
        zawod, ktory mazeniem dyslektykow nie jest ;). Wsrod matematykow
        sporo jest dyslektykow. Podobnie, praktyka pokazuje, ze mozna byc
        uznanym fizykiem maja dyskalkulie (ale swietnie poroszac sie w
        przestrzeni wielowymiarowej ;). Nazwy lekow sa do rozszyfrowania
        nawet przy fonetycznym zapisie. itd. itp.
        Z "zoltymi papierami" (od podstawowki) mozna spokojnie i
        bezproblemowo, przejsc przez studia, zrobic doktorat i pracowac w
        nauce. Powtorze: od poprawnego zapisu jest sekretarka.
        • truten.zenobi Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 29.01.10, 22:32
          (Fakt, programista, to chyba jedyny
          > zawod, ktory mazeniem dyslektykow nie jest ;)

          bugi w postaci literówek czy błędów składni kompilatory bez problemu
          wskazują tak więc dla dyslektyka co najwyżej oznacza to trochę więcej
          poprawek, zresztą (jak mówi stare przysłowie informatyków) nie ma
          takiego mocnego który by z palca napisał więcej niż 4 linijki
          programu bezbłędnie

          za to jak ktoś nie zna matematyki ma problemy z układaniem algorytmów
          czy zwykłym planowaniem działania to choćby nie wiem co robił to i
          tak dobrym programistom nie będzie..

          > Powtorze: od poprawnego zapisu jest sekretarka.
          tudzież jakikolwiek program sprawdzający pisownię...
        • angrusz1 Coś więcej wymaga się 31.01.10, 23:09
          od inżyniera .
          Do titta :

          Piszesz " na inzynierie: ludzie z
          wyobraznia itd. "


          Wymaga się solidnej wiedzy .( za moich czasów studenckich nie wolno
          było się mylić w obliczeniach też , nawet tzw czeskich błędów nie
          wolno było robić ).

          Również by nie miał innej wady " dyskalkulii " a takie zaświadczenia
          też różne poradnie masowo wydają .

          Po prostu te zaświadczania nie mogą zwalniać od konieczności
          zdobycia tej wiedzy i umiejętności .
          A niestety teraz tak się dzieje .

          I dlatego ludzie normalnie myślący mają tego dość
          • truten.zenobi Re: Coś więcej wymaga się 01.02.10, 09:47
            co innego egzaminy z wiedzy ogólenej a co innego egzaminy zawodowe.

            jakoś nie spotkałem się z tym żeby kwity zwalniały z wymagań
            zwiazanych z egazminami zawodowymi czy na uprawnienia.
            OK czasem wymagania są takie że błędy ortograficzne czy inne tego
            typu nie sa brane pod uwagę i wtedy dyslektyk nie ma z tym problemu
            a wiec i kwit nie jest potrzebny, ale jesli cos jest wazne to kwit
            nie powinien i (chyba) nie zwalnia
    • ulanzalasem Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 15.01.10, 22:50
      No to PO-wyborcach ;]
    • sploszony_zajac Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 03.02.10, 19:32
      Za moich czasow (lata 70-80) nie bylo zadnych "niepelnosprytnych" z roznorakimi dysmozgowiami, czy tam adhd. Byl albo tuman, albo rozwydrzony bachor. I jakos silna reka rodzicow + nauczyciela potrafila zdzialac cuda! Teraz mamy zaswiadczenia o dysmozgowiach i hordy debili usilujacych zdobyc mature :-(
      Sam osobiscie bazgralem na poczatku podstawowki tak, ze w dzisiejszych czasach jakas "mundra" psycholozka niewatpliwie zdiagnozowala by mi dysgrafie. Jakos wieczne pioro i mnostwo cwiczen zaradzily problemowi, nie trzeba bylo papierka na dys-.
      Przestanmy sie cackac z niedorozwojami, przeciez nie kazdy musi miec mature! A jesli taki biedny i nieprzystosowany, to niech konczy szkole specjalna, jesli w ogole jakas musi skonczyc.
      • anias_015 Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 25.03.10, 21:38
        Ludzie z opinią o dysfuncji w większości są bardzo pracowici (a już na pewno
        bardziej niż ci, którym nie chce się pisać polskich liter na komputerze!!!) Nie
        rozumiem dlaczego ktoś kto zna się na dysleksji jak wilk na gwiazdach wypowiada
        się na ten temat i jeszcze w taki wulgarny sposób. ja mam dysortografię a
        średnią mam 4,0 (w liceum) a wcześniej nie schodziłam poniżej 5,0 - takie wyniki
        w nauce nie świadczą o "dysmózgowiu" .
        Gdybyś był mądrym człowiekiem to nie wypisywałbyś takich rzeczy o tych którzy
        muszą dużo pracować aby zmniejszyc swoje trudności
    • sploszony_zajac Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceach 03.02.10, 19:32
      Za moich czasow (lata 70-80) nie bylo zadnych "niepelnosprytnych" z
      roznorakimi dysmozgowiami, czy tam adhd. Byl albo tuman, albo rozwydrzony
      bachor. I jakos silna reka rodzicow + nauczyciela potrafila zdzialac cuda!
      Teraz mamy zaswiadczenia o dysmozgowiach i hordy debili usilujacych zdobyc
      mature :-(
      Sam osobiscie bazgralem na poczatku podstawowki tak, ze w dzisiejszych czasach
      jakas "mundra" psycholozka niewatpliwie zdiagnozowala by mi dysgrafie. Jakos
      wieczne pioro i mnostwo cwiczen zaradzily problemowi, nie trzeba bylo papierka
      na dys-.
      Przestanmy sie cackac z niedorozwojami, przeciez nie kazdy musi miec mature! A
      jesli taki biedny i nieprzystosowany, to niech konczy szkole specjalna, jesli
      w ogole jakas musi skonczyc.
      • morekac Re: Koniec z zaświadczeniami o dysleksji w liceac 04.02.10, 09:40
        A ja z moich czasów - też lata 70 i 80-te - znam przynajmniej 2
        osoby z dysleksją - i z zaświadczeniami, przynajmniej w LO. Obie
        zdały maturę i skończyłu studia - a przypominam, że na egzaminie na
        studia nie obowiązywały wtedy żadne żaświadczenia i trzeba było zdać
        egzamin. Na studia dostawało się wtedy najwyżej kilkanaście procent
        ludzi z każdego rocznika - więc trudno twierdzić, że to jakieś
        niedorozwoje były.
      • truten.zenobi a na jakim etapie zakończyłeś edukację? 06.02.10, 18:04
        za twoich czasów paru mądrych ludzi protestowało przeciwko wprowadzeniu metody nauki czytania opartej na głoskowaniu ponieważ, i
        słusznie, uważali że nasili ona problemy z dysleksją.

        za twoich czasów te dysmózgi uczyły się w podstawówce min o systemach
        binarnych, liczbach zespolonych, geometrii nieeuklidesowej...

        a tobie jak widzę, te wspaniałe metody jakoś nie pomogły ... albo
        obsługa klawiatury jest zbyt trudna...
        tak czy inaczej popełniłeś więcej błędów niż ja...
    • truten.zenobi rozpoznawanie dysleksji jest proste, 08.02.10, 08:51
      dobry nauczyciel jest w stanie zauważyć że treść wypracowania jest
      dobra za to forma fatalna

      kiepski nauczyciel nie jest w stanie ocenić treści więc skupia sie
      na formie

      niestety od zawsze "tych drugich" jest w szkołach za dużo i stad
      problem z dysleksją
      (temu pierwszemu wystarczy "tylko" powiedzieć jak pracowac z
      dyslektykiem, ten drugi nie zrezygnuje z szansy "leczenia" swoich
      kompleksów)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka