Pierwszy krok w chmurach

16.02.11, 15:43
No właśnie, wciskanie "na sobotę", albo na ostatniej lekcji. A może zamiast religii "wcisnąć" zajęcia o tym, jak się przygotować do intymnej relacji z drugim człowiekiem?
    • stworzenje Re: Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 16:08
      Ehh i przyszła fala z zachodu nowa zabawa dzieci - w miłość nie tylko francuską :-/. Smutne mimo wszystko. Na szczęście miałam normalne dzieciństwo,a współczesnym dzieciom szczerze współczuję, że im się tak śpieszy.

    • barbakuda Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 16:58
      Też kiedyś miałem swój pierwszy raz i też to wyglądało inaczej niż sobie wyobrażałem.
      Szkoda, że MEN tak straszliwie unika wprowadzenia chociaż 1 godz od 3-4 klasy przedmiotu łączącego poznanie anatomii + fizjologii + przygotowanie "do dorosłości" + psychologia z tym związana.
      I szkoda, że młodzież ma patologiczny wstręt do czytania, a jest sporo publikacji na ten temat, które warto dla samego siebie poznać.
      A przecież seks nie powinien być tematem tabu.
    • smallwoodek Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 17:06
      Oj tam oj tam...

      Moim zdaniem edukacja seksualna w szkole jako odrębny przedmiot to przesada.
      Powinny być po dwa spotkania oddzielnie dla dziewczyn i chłopaków; jedno ginekologiczno-biologiczne i jedno antykoncepcyjne, plus ze dwa wspólne spotkania psychologiczne i prawne. No, może jeszcze po jednym, oddzielnym - do zadawania pytań. Materiał opracowany przez specjalistów powinien być dostępny na utrzymywanej przez państwo, przystępnie zrobionej stronie internetowej, do której wszyscy mieli by dostęp. Takie coś zajęło by pięć lekcji wychowawczych, zajmować się tym powinien przeszkolony zespół dwójki ludzi - jednego lekarza i jednego psychologa. I tyle chyba, nic więcej inteligentnemu człowiekowi nie jest potrzebne, a głupiemu i tak nic nie pomoże.
      • rikol Re: Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 18:57
        wprost przeciwnie - na lekcji powinny byc i dziewczyny i chlopcy. W koncu to dziewczyna z chlopakiem seks uprawia, a nie dziewczyna z pania pedagog. Obie plcie musza sie nauczyc porozumiewac ze soba, wtedy dopiero wyjdzie z tego cos pozytywnego, takze w lozku.
        • porshe Re: Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 23:45
          lekarz? prowadzący zajecia? ty chyba niestety nie znasz 'realiów'
          pracuję sobie grzecznie na izbie dziecięcej, gdzie co rusz jest 'ból brzucha' a potem ciąża. Nieraz niczego nieświadomy ojciec dziecka sam odwozi 'dziewczynę' do szpitala (najczęściej autobusem lub tramwajem - są w wieku 16-17 lat).

          Wiesz, czego się dowiaduję i jakie mi są zadawane pytania? Lepiej nie mówić - oprócz typowo amoralnych (ile za aborcję, za tabletkę 72h 'po') poprzez jakieś takie pseudo-potwierdzające (nie pomylił się pan, jest pan pewny, pan kłamie i wiele innych) aż do matki dziecka, która twierdzi, że to na pewno nie jest jej dziecko. Kiedyś to budziło szczery śmiech, teraz jest to codzienność.

          Wczoraj przyjąłem dziecko, które się zapierało, że nie jest w ciązy bo stosowało tabletki antykoncepcyjne 2 dni przed stosunkiem i 3 dni po nim.
          Był też chłopak, którego trzeba było 'łapać' jak się dowiedział o ciąży (zazwyczaj staramy się zatrzymać 'sprawcę' do czasu przyjazdu policji - to są osoby niepełnoletnie).

          To nie jest patologia, z moich obserwacji wynika, że zarówno potomkowie tzw. inteligencji, dziewczyny z dobrych rodzin, jak również z biedoty społecznej czy wręcz prostytuujące się (seks za podwiezienie na dyskotekę, w drodze powrotnej - standard na większości wsi) zachodzą w ciążę jednakowo często.

          Jak lekarz ma rozmawiać z takimi ludźmi o seksie i o prokreacji? Dla lekarzy jedynym logicznym wyjściem byłoby takie nastraszenie dzieciaków, aby tego nie robiły. Takie podejście mija się niestety z chęciami i marzeniami młodych osób więc możemy do siebie zniechęcić młode pokolenie, a tego trzeba uniknąć.

          Z drugiej strony rozmowa o antykoncepcji mija się z celem (większość dzieciaków i tak wie 'lepiej' od koleżanki czy coś podobnego).

          Na pytanie o 'anatomię' żeńskich dróg płciowych chłopcy, szczególnie w liceach i technikach popisują się takimi durnotami, że należałoby ich cofnąć o 4 lata edukacji. Bo stwierdzenie, że kobieta 'sika tyłkiem' są na porządku dziennym. Również pojęcia jak menstruacja są im obce, nieco lepiej kojarzą słowo 'okres' a także 'zespół napięcia' choć nie wiedzą, co one oznaczają.

          Wyjaśnienie takim ludziom dni płodnych i niepłodnych (metoda 'katolicka', kalendarzykowa) jest wręcz zbrodnią - oni tego nie potrafią zastosować, a poza tym młody organizm kobiety często miewa 'wahnięcia' cyklów' w zależności od poziomu stresu.

          Jedyne, o czym można rzeczowo pogadać zarówno z jedną jak i z drugą płcią naraz to chyba 'psychologia związku'. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. Zajęcia z 'chłopcami' czy 'dziewczynami' osobno mijają się z celem - aby przyniosły efekt, trzebaby je bardziej 'spersonalizować' - po kilku chłopców lub dziewczyn, najlepiej zżytych kolegów/koleżanek. Wtedy zadawanie pytań będzie mniej 'krępujące' (bo te koleżanki nie wypaplają, etc).

          Naprawdę uświadomiłem sobie, jakie ja miałem szczęście, że w wieku 14 lat poznałem wszelkie 'prawidła' sztuki miłosnej, metod antykoncepcyjnych oraz podstaw anatomii i fizjologii. dowiedziałem się tego niestety z książek. Na moje pytania na odpowiedniej lekcji pani psycholog robiła się 'czerwona', często zdarzało mi się wylecieć z klasy. To nie jest właściwe podejście do tematu. Młodzież ZAWSZE dąży do tego, że wie lepiej. Nalezy podstawy wiedzy przekazywać zarówno z taktem, jak i wyczuciem, a nie suche, encyklopedyczne fakty. Poziom wypowiedzi powinien być również dopasowany do 'przeciętnej inteligencji' środowiska - inaczej się na takie tematy rozmawia w liceum, inaczej w gimnazjum.

          Nie uchronisz dziecka przed pierwszym krokiem. Możesz go jedynie upewnić, że to nic złego, ale trzeba pamiętać o kilku sprawach i najlepiej zaplanować je zanim będzie za późno.

          Durnoty się szerzą bo rodzice nie rozmawiają o tym ze swoimi dziećmi, albo rozmawiają i sądząc, że posiadanie dziecka czyni ich 'ekspertami' w dziedzinie miłości, obcowania płciowego oraz antykoncepcji często wprowadzają nieświadomego człowieka w błąd. Z drugiej strony szkoła również nie jest miejscem na takie spotkania. Moim zdaniem, jeśli chcesz zajęcia z lekarzem i psychologiem, to dzieciaki powinny mieć obowiązek zgłosić się do szpitala (przychodni) / poradni psychologicznej na jedną rozmowę z możliwością przedłużenia jej o dalsze spotkania.

          To, co w chwili obecnej obserwujemy (boom niechcianych ciąż poniżej 17 r.ż, choroby weneryczne wśród młodzieży - zazwyczaj bez leczenia kilka lat), to efekt globalizacji - nasze nastolatki i nastolatkowie chcą być tacy, jakimi są ich idole. Mają gdzieś 'średnią' danego kraju - ich interesują wyłącznie wybitne jednostki.

          Dobra lekcja poglądowa niczego nie zmieni w ich nastawieniu. Ale przynajmniej wtedy będzie im można obciąć 'socjale' tak, że więszkosć nauczona przykładem koleżanki/kolegi zacznie się bardziej pilnować.
    • three-gun-max Artykuł zapewne sponsorowany 16.02.11, 18:21
      Przez państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Wymyślonych :)
    • wybitniemadry dupczenie to jak dlubanie w nosie 16.02.11, 20:18
      zeby ludzie nie zapomnieli o prokreacji bozia dodala przyjemnosc, a skoro jest fajnie, to ludzie pieprza sie wlasnie dla przyjemnosci, jednak nie taka byla intencja matki natury, dlatego sex to nic innego niz skrobanie sie po dupie czy czyszczenie zebow, wiecej realizmu glupie polaki
    • waldituniek Pierwszy krok w chmurach 16.02.11, 21:39
      Moj pierwszy raz byl z panienka w agencji. Czysto, grzecznie, z kulturka. Facetka byla w moim wieku ok. 22 lat, wyrozumiala dla mojego braku doswiadczenia. Kosztowalo mnie sporo, ale warto bylo. Wspominam ten swoj pierwszy raz bardzo dobrze.
Pełna wersja