sadsmile
02.11.13, 15:30
Witam wszystkich,
Chciałam poruszyć problem programów wychowawczych i profilaktycznych w szkołach. Otóż jestem przerażona niskim poziomem takich działań w szkołach podstawowych, gimnazjach i wyżej. Rozmawiałam o tym z wieloma osobami i wszyscy jesteśmy zgodni: w większości placówek tzw, pedagog szkolny to osoba zupełnie niekompetentna, pozbawiona wiedzy, wrażliwości, o zaangażowaniu nie wspominając. 90% umywa ręce w razie problemów, przemykając po kątach cichaczem aby nikt przypadkiem nie zaczepił. To oburzające biorąc pod uwagę ile agresji obserwuje się w szkołach. Mam trójkę dzieci i za każdym razem trafiałam na mur w przypadku rażących niedociągnięć szkół w zapewnianiu bezpieczeństwa i zdrowego wychowania uczniów. Nauczyciele nie chcą widzieć problemów, interesuje ich tylko własna klasa wychowawcza albo ...jak najszybsze opuszczenie szkoły. Pedagog to tragedia sama w sobie, znam kilka przypadków, które wołają o pomstę do nieba. Na pierwszym miejscu trzeba by wymienić częste nieobecności w godzinach dyżurów tych osób. Interwencje nie przynoszą prawie żadnego skutku. Czasy nastały takie, że dzieci są coraz bardziej nerwowe, agresywne i z problemami, które kwalifikują się na leczenie. Bardzo martwię się o najmłodszego syna aby nie stała mu się krzywda. Niestety w szkole jest tyle młodocianych zbirów, z którymi nikt sobie nie radzi, że odwożę i przywożę najstarsze dziecko (14 lat), mimo, że ma do szkoły rzut kamieniem. Tracę mnóstwo czasu na użeranie się z bezsilnymi lub obojętnymi nauczycielami, gdy tymczasem dzieci przed nosem tych ostatnich leją się i kopią prawie do nieprzytomności! Czy nie uważacie, że zmiany w szkolnictwie (oprócz organizowania referendów) powinny się rozpocząć od zreformowania statutu nauczyciela, tak aby można go było zwyczajnie wywalić z pracy jeśli nie spełnia swoich obowiązków? Jestem wyczerpana nerwowo walką z tą skostniałą strukturą i układami jakie panują w większości szkół. Nie wiem już co robić.