Dodaj do ulubionych

Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny

02.11.13, 15:30
Witam wszystkich,
Chciałam poruszyć problem programów wychowawczych i profilaktycznych w szkołach. Otóż jestem przerażona niskim poziomem takich działań w szkołach podstawowych, gimnazjach i wyżej. Rozmawiałam o tym z wieloma osobami i wszyscy jesteśmy zgodni: w większości placówek tzw, pedagog szkolny to osoba zupełnie niekompetentna, pozbawiona wiedzy, wrażliwości, o zaangażowaniu nie wspominając. 90% umywa ręce w razie problemów, przemykając po kątach cichaczem aby nikt przypadkiem nie zaczepił. To oburzające biorąc pod uwagę ile agresji obserwuje się w szkołach. Mam trójkę dzieci i za każdym razem trafiałam na mur w przypadku rażących niedociągnięć szkół w zapewnianiu bezpieczeństwa i zdrowego wychowania uczniów. Nauczyciele nie chcą widzieć problemów, interesuje ich tylko własna klasa wychowawcza albo ...jak najszybsze opuszczenie szkoły. Pedagog to tragedia sama w sobie, znam kilka przypadków, które wołają o pomstę do nieba. Na pierwszym miejscu trzeba by wymienić częste nieobecności w godzinach dyżurów tych osób. Interwencje nie przynoszą prawie żadnego skutku. Czasy nastały takie, że dzieci są coraz bardziej nerwowe, agresywne i z problemami, które kwalifikują się na leczenie. Bardzo martwię się o najmłodszego syna aby nie stała mu się krzywda. Niestety w szkole jest tyle młodocianych zbirów, z którymi nikt sobie nie radzi, że odwożę i przywożę najstarsze dziecko (14 lat), mimo, że ma do szkoły rzut kamieniem. Tracę mnóstwo czasu na użeranie się z bezsilnymi lub obojętnymi nauczycielami, gdy tymczasem dzieci przed nosem tych ostatnich leją się i kopią prawie do nieprzytomności! Czy nie uważacie, że zmiany w szkolnictwie (oprócz organizowania referendów) powinny się rozpocząć od zreformowania statutu nauczyciela, tak aby można go było zwyczajnie wywalić z pracy jeśli nie spełnia swoich obowiązków? Jestem wyczerpana nerwowo walką z tą skostniałą strukturą i układami jakie panują w większości szkół. Nie wiem już co robić.
Obserwuj wątek
    • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 02.11.13, 17:12
      Masz zupełna racje sadsmile! Mam takie same odczucia co do sytuacji w szkole mojego dziecka. Nauczyciele maja gdzies wychowanie dzieci w szkole tylko pretensje do rodzicow ze oni sa wszystkiemu winni! A przeciez my nie mamy wplywu na to co sie dzieje w szkole ktora demoralizuje nasze dzieci przez zaniedbywanie podstawowych obowiazkow wobec nich. Nigdy nie widzialam pedagoga szkolnego. Taka funkcja jeszcze istnieje??? Chyba dla picu bo nie slyszalam aby byly jakies interwencje pedagoga za to rozrob w szkole z udzialem uczniow jest bez liku! Mieszkam w Lodzi ale przez duza czesc roku przebywam za granica i bardzo martwie sie o dziecko mimo ze jest troche starsze niz twoje. Nauczyciele powinni byc rozliczani z pracy i zwalniani jesli sie nie nadaja. Biora pieniadze narzekaja ze malo ale traktuja rodzicow z gory a lekcje jak cos co trzeba odbebnic. Zgadzam sie ze od tego nalezy zaczac te cala reforme oswiaty.
      • der-chef Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 02.11.13, 18:05
        Drogie mamuśki. Wasze bachory powinny być lane po mordach jak tylko wstaną z wyra. Wy nie macie pojęcia jakie macie zdolne "dzieciaczki". A pedagog w szkole to funkcja całkowicie zbędna i do niczego nie potrzebna. Jeśli same nie zadbacie o dobre wychowanie to wam dzieci ulica wychowa. Nauczyciel jak sama nazwa wskazuje jest od nauczania a nie wychowywania.
        • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 03.11.13, 13:42
          do der-chef:
          Chyba Ty byłeś lany w dzieciństwie skoro w ten sposób odpowiadasz. Po co tyle agresji? Właśnie przez agresywne zachowania niektórych cierpi cała reszta. Nie zgadzam się, że nauczyciele są tylko od nauczania. Po co byłaby rola wychowawcy? (jak sama nazwa wskazuje jest od wychowywania) Po co w szkole zatrudnia się pedagoga, psychologa itp.? Wybacz ale mam do czynienia z instytucją pt. szkoła na co dzień i wiem, że nie spełnia nie tylko oczekiwań ale swoich podstawowych obowiązków.
          • der-chef Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 03.11.13, 16:35
            sadsmile napisał(a):

            > do der-chef:
            > Chyba Ty byłeś lany w dzieciństwie skoro w ten sposób odpowiadasz. Po co tyle a
            > gresji?

            Agresję, agresją zwalczać należy.

            Właśnie przez agresywne zachowania niektórych cierpi cała reszta.

            To niech ta reszta sama da wycisk tym agresywnym.

            Nie z
            > gadzam się, że nauczyciele są tylko od nauczania.

            Nie musisz.

            Po co byłaby rola wychowawcy?
            > (jak sama nazwa wskazuje jest od wychowywania)

            Nie. Nazwa wychowawca to stary termin, kiedy nauczyciel miał prawo dać dziecku w tyłek rózgą.

            Po co w szkole zatrudnia się pe
            > dagoga, psychologa itp.?

            By dać znajomemu ciepłą posadkę.

            Wybacz ale mam do czynienia z instytucją pt. szkoła na
            > co dzień i wiem, że nie spełnia nie tylko oczekiwań ale swoich podstawowych ob
            > owiązków.


            A ja pracuję w szkole i widzę co się dzieje a praw nie mam żadnych.
            • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 05.11.13, 06:27
              Za glowe sie zlapalam czytajac to!!! derchef, jesli osoba z takimi pogladami jak twoje pracuje w szkole to nie dziwie sie ze tam tyle agresji a dzieciaki bezkarnie sie gnebia. moze ty tez kopiesz i zastraszasz uczniow? A moze jak chcesz tych praw ktorych zalisz sie ze nie masz to idz i skop dyrektora. lepiej - od razu przywal wszystkim z ministerstwa edukacji. Zgadzam sie w jednym w zupelnosci - pedagog to ciepla posadka dla znajomych dyrekcji.
            • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.11.13, 10:52
              Do der-chef: Skoro pracujesz w szkole to powinieneś wiedzieć jakie są obowiązki wychowawcy klasy. Zgadzam się, że w większości szkół funkcja pedagoga to ciepła posadka dla znajomego/znajomej dyrekcji, obowiązki tylko w teorii.
              Co do reszty Twojej wypowiedzi - bez komentarza... Jeśli naprawdę pracujesz w szkole to mam nadzieję, że nie jako nauczyciel. Smutne jest to co piszesz. Chcę wierzyć, że to tylko forumowa postawa.
      • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 03.11.13, 13:59
        do matrisza:
        Dzięki za odpowiedź, bardzo cieszę się, że ktoś oprócz mnie widzi problem znieczulicy w szkołach. Rodzice bywają beznadziejni, owszem ale to nie znaczy, że pedagodzy mają się czuć usprawiedliwieni i umywać ręce. Ciągle pisze się jacy to są biedni i jak marnie zarabiają. Najwyraźniej postępują w myśl: jaka płaca taka praca. Smutne. Nie można domagać się przywilejów, jeśli zaniedbuje się swoje podstawowe obowiązki. Natomiast stanowisko pedagoga powinno zostać poddane jakiejś zmianie, bo to bezużyteczna instytucja.
        • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 05.11.13, 06:30
          Zgadzam sie w calej rozciaglosci sadsmile!!! Takie stanowisko to obraza dla nauczycieli ktorzy faktycznie sie staraja. A w ogole to pedagog szkolny wcale nie zarabia tak malo. Nic nie robi a sciaga kase taka jak nauczyciel matematyki czy polskiego!!!
          • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.11.13, 10:55
            matrisza napisał(a):

            A w ogole to pedagog szkolny wcale nie
            > zarabia tak malo. Nic nie robi a sciaga kase taka jak nauczyciel matematyki czy
            > polskiego!!!
            Wiem. Jeśli możemy sobie pozwolić na wypłacanie kasy tysiącom takich darmozjadów to może lepiej zlikwidować to stanowisko a z zaoszczędzonych pieniędzy dodać do pensji wychowawców aby ich zmotywować do zainteresowania klasą wychowanków.
            • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 08.11.13, 18:42
              Jestem za ale lepiej dac to na te biedne szkoly, ktore jak dzisiaj slyszalam nawet na papier toaletowy nie maja....
    • truten.zenobi to nie wina nauczycieli 02.11.13, 18:09
      a przynajmniej nie w całości to przede wszystkim wina systemu i naszego (jako wyborców/obywateli) podejścia do edukacji.

      na początek zastanów się co może nauczyciel?
      uświadom sobie że ma swojego szefa, że jest zagrożony zwolnieniem (i gdzie on pracę znajdzie?), że to nie on odpowiada za zbyt liczne klasy i szkoły molochy...

      znajomy nauczyciel w sytuacji gdy żądał karnego usunięcia ucznia ze szkoły/klasy to usłyszał że "jak pan sobie nie radzi to proszę się zwolnić"... a jak ma on sobie radzić z młodocianym bandytą jeśli nie otrzymuje żadnego wsparcia ani od władz szkolnych ani organów ścigania?

      dlaczego więc oczekujesz że policyjną robotę będzie odwalał nauczyciel?

      a z drugiej strony też nie ma co przesadzać

      to normalne że młodzi ludzie muszą sobie ustawić "hierarchię w stadzie", że konflikty rozwiązują pięściami, że sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić...
      tak było jest i będzie

      chyba tak naprawdę problem polskiej szkoły polega na tym że zupełnie nie radzi sobie z bandyterką ale za to jest bardzo represyjna wobec normalnych przejawów dorastania.
      • sadsmile Re: to nie wina nauczycieli 03.11.13, 13:55
        do truten.zenobi:
        Nie wiem na ile znasz rzeczywistość "szkolną" w Polsce, mam wrażenie, tylko z opowiadań znajomego nauczyciela? Każdy nauczyciel ma swoje obowiązki wychowawcze względem uczniów, poza tym istnieje coś takiego jak ogólny program wychowawczy i prewencyjny, które powinny być realizowane przede wszystkim przez wychowawców klas, psychologa ale główna odpowiedzialność spada na pedagoga szkolnego. Niestety w większości placówek to zwykła fikcja. Ciepła posadka dla nierobów, podczas gdy inni nauczyciele rzeczywiście mogą zasuwać i nie mieć już siły na przejmowanie cudzych obowiązków. To psycholog jest od takiej "policyjnej roboty" o jakiej wspominasz.
        Masz rację, dzieci muszą się wyszaleć, wszystko rozumiem ale nie powiesz mi, że gdy kilku zwyrodnialców kopie na oczach wszystkich do nieprzytomności młodszego kolegę tak, że ląduje na oiomie to normalne!? I zero reakcji. To patologia. Tymczasem nauczyciele nie poczuwają się do winy (a co robił ten, który miał dyżur na tej przerwie?) a pedagog szybko wzięła zwolnienie, bo nagle się następnego dnia bidulka rozchorowała i niestety nie wyznaczyła zastępstwa. To skandal. Takie rzeczy tylko w polskich szkółkach.
        • sadsmile Re: to nie wina nauczycieli 03.11.13, 14:04
          sadsmile napisał(a):

          To psycholog jest od takiej "policyjnej roboty" o jakiej wspominasz.

          - miałam na myśli PEDAGOGA szkolnego.
        • truten.zenobi Re: to nie wina nauczycieli 03.11.13, 20:36
          daruj sobie wycieczki osobiste bo nic o mnie nie wiesz.
          ale ad rem
          łatwo zwalać winę na lekarza za stan naszej służby zdrowia , na nauczyciela za stan szkolnictwa...
          ale prawda jest taka że z jednej strony politycy i urzędnicy ustalają określone procedury, z drugiej wymagają oszczędności, a z trzeciej szczują ludzi przeciwko sobie.

          masz rację nauczyciel powinien... ale pewnie problem się nie zaczął w momencie bójki, być może nawet od lat było wiadomo ale
          1. dziecko ma prawo do nauki, w praktyce oznacza to że bandyty nie można wywalić ze szkoły bo ma prawo... to nic że pozostałe dzieci też mają prawo - więc nauczyciel może sobie jedynie pogrozić paluszkiem co takiego bandytę tylko rozbawi
          2. nauczyciel jest (teoretycznie powinien być) przygotowany do nauczania a nie do resocjalizacji a tym bardziej do zakresu jego obowiązków nie należy zastępowanie w pojedynkę oddziału interwencyjnego policji
          3. dyrektor szkoły dba o dobre imię szkoły i swój stołek więc nie jest zainteresowany by jakieś problemy wydostawały się poza szkołę więc jeśli nauczyciel cokolwiek sygnalizuje lub oczekuje od niego albo jakiś instytucji zewnętrznych to może usłyszeć to co mój znajomy "jak pan sobie nie radzi to proszę się zwolnić" - czyli z problemami które go przerastają jest pozostawiany sam sobie
          4. szkoły się zamyka z drugiej dba by klasy dalej były przepełnione... w wyniku czego z jednej strony każdy z nauczycieli jest stale zagrożony zwolnieniem a z drugiej trudno oczekiwać żę w 30 osobowej klasie nauczyciel dotrze do każdego
          5. praktycznie od zawsze mamy negatywną selekcję do zawodu nauczyciela - nie twierdzę ze każdy jest zły ale tych złych jest zdecydowanie za dużo - tak czy inaczej można się czepiać nauczycieli ale prawda jest taka że system tak działa - takie są jego założenia!
          6. jakiś czas temu była taka sprawa znany detektyw porwał dziecko ze szkoły policja przyjechała po paru godzinach, inna na rozgrywki ligi szkolnej wpakowują się kibole... policji znowu nie ma... itd. itd....
          6a. kiedyś czytałem o takim przypadku młody bandyta końcu doczekał się interwencji policji, ciała pedagogicznego i nawet dostał wyrok... po czym okazało się ze nie ma dla niego miejsca w ośrodku wychowawczym więc wrócił do szkoły i dopiero zaczęła się jazda jak gościu stwierdził ze jest bezkarny
          ....
          przykłady można by mnożyć
          tak więc zupełnie nie rozumiem dlaczego stawiasz tak wysokie wymagania nauczycielom jeśli Ty jako wyborca i obywatel tego kraju dopuszczasz by prawo i praktyka jego stosowania, by władze edukacyjne i by organa odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo tak funkcjonowały

          z tymi bandytami należało by coś zrobić tylko co? uwzględnij realia a nie swoje święte oburzenie ( z którym jak najbardziej się zgadzam! )
          • matrisza Re: to nie wina nauczycieli 05.11.13, 06:32
            trutenzenobi - a co ma piernik do wiatraka? Chyba chodzilo o pedagoga szkolnego a nie kiboli.....
            • truten.zenobi Re: to nie wina nauczycieli 05.11.13, 08:55
              widzisz pedagog szkolny jest malutkim trybikiem w tej biurokratycznej maszynie. nie można rozpatrywać/oceniać zachowań jednostki w oderwaniu od kontekstu.
              ale nie wiem czy zwróciłaś uwagę bardziej broniłem nauczycieli bo tak naprawę to oni są "na pierwszej linii frontu" i to oni są najczęściej traktowani jako "chłopcy do bicia"

              pewnie w jakimś stopniu zgadzam się z różnymi negatywnymi opiniami o nich ale źródło problemu widzę całkowicie gdzieś indziej.
              • der-chef Re: to nie wina nauczycieli 05.11.13, 09:52
                Masz trutniu rację, ale tego nie są wstanie pojąć tutejsze mamuśki. Rodzic patrzy przez rozbity pryzmat, dlatego jego wizja szkoły jest zniekształcona.
          • sadsmile Re: to nie wina nauczycieli 06.11.13, 10:47
            truten.zenobi napisał:

            > daruj sobie wycieczki osobiste bo nic o mnie nie wiesz.

            Przepraszam za komentarz na temat Twojej znajomości szkoły jako uprzykrzającej życie placówki. Wywnioskowałam z Twojego postu i notki o znajomym nauczycielu. Ja znam szkołę od podszewki, od 7 lat walczę z patologiami w kilku placówkach. Nie tylko jako rodzic przychodzący od czasu do czasu na wywiadówki ale mocno udzielająca się osoba (jak by to pewnie nazwał der-chef: wredna, upierdliwa mamuśka). I bardzo denerwują mnie opinie ludzi, którzy "coś tam słyszeli" i ślepo powtarzają slogany o "biednych nauczycielach". Piszę teraz ogólnie, to nie jest zarzut wobec Ciebie - fakt, nie znam Cię.



            > łatwo zwalać winę na lekarza za stan naszej służby zdrowia , na nauczyciela za
            > stan szkolnictwa...
            > ale prawda jest taka że z jednej strony politycy i urzędnicy ustalają określone
            > procedury, z drugiej wymagają oszczędności, a z trzeciej szczują ludzi przeciw
            > ko sobie.
            Wiem, że problem szkolnictwa jest głębszy i potrzebne są nowe ustawy, większe fundusze itp. Niestety naprawę warto zacząć od tych elementów układanki, które bezpośrednio wpływają na dzieci czyli od nauczycieli. Wiem, że są również kompetentni ale to niestety mały procent całości. Reszta zachowuje się czasem wręcz skandalicznie, popełniane są karygodne zaniedbania. I nie ma to nic wspólnego z urzędnikami stojącymi nad nimi.

            > masz rację nauczyciel powinien... ale pewnie problem się nie zaczął w momencie
            > bójki, być może nawet od lat było wiadomo ale
            > 1. dziecko ma prawo do nauki, w praktyce oznacza to że bandyty nie można wywali
            > ć ze szkoły bo ma prawo... to nic że pozostałe dzieci też mają prawo - więc nau
            > czyciel może sobie jedynie pogrozić paluszkiem co takiego bandytę tylko rozbawi
            Ta nauczycielka piła kawkę w pokoju nauczycielskim i szczebiotała radośnie o pierdołach z psiapsiółkami, zignorowała dyżur.

            > 2. nauczyciel jest (teoretycznie powinien być) przygotowany do nauczania a nie
            > do resocjalizacji a tym bardziej do zakresu jego obowiązków nie należy zastępo
            > wanie w pojedynkę oddziału interwencyjnego policji
            Poczytaj programy wychowawcze i prewencyjne szkół. Zdziwisz się jak są ambitne. Odpowiedzialni są głównie wychowawcy poszczególnych klas, pedagog i psycholog. PO TO TAM SĄ! Tymczasem biorą pensję za nic. Zwłaszcza pedagog szkolny, który jest osobiście odpowiedzialny za wdrażanie wyżej wspomnianych założeń wychowawczych w życie. I pedagog robi za policjanta, taki jest jego psi obowiązek, kontakty z policją i prokuraturą gdy jest bezradny - też.

            > 3. dyrektor szkoły dba o dobre imię szkoły i swój stołek więc nie jest zaintere
            > sowany by jakieś problemy wydostawały się poza szkołę więc jeśli nauczyciel cok
            > olwiek sygnalizuje lub oczekuje od niego albo jakiś instytucji zewnętrznych to
            > może usłyszeć to co mój znajomy "jak pan sobie nie radzi to proszę się zwolnić"
            > - czyli z problemami które go przerastają jest pozostawiany sam sobie
            Uważam, że należy zwiększyć kompetencje dyrektora tak, aby mógł dyscyplinarnie zawiesić bądź wyrzucić nauczyciela za rażące zaniedbania. Albo obciąć pensję w ramach nagany. Nauczycielom powierzamy nasze dzieci nie po to aby stała się im krzywda na ich oczach! Uwierz, wiem coś o tym, nauczyciele są praktycznie BEZKARNI!


            > 4. szkoły się zamyka z drugiej dba by klasy dalej były przepełnione... w wyniku
            > czego z jednej strony każdy z nauczycieli jest stale zagrożony zwolnieniem a
            > z drugiej trudno oczekiwać żę w 30 osobowej klasie nauczyciel dotrze do każdego
            Ma obowiązek zgłosić problem wychowawcy a ten jeśli sobie nie radzi ma obowiązek powiadomić pedagoga itd.

            > 5. praktycznie od zawsze mamy negatywną selekcję do zawodu nauczyciela - nie tw
            > ierdzę ze każdy jest zły ale tych złych jest zdecydowanie za dużo - tak czy ina
            > czej można się czepiać nauczycieli ale prawda jest taka że system tak działa -
            > takie są jego założenia!
            I to trzeba zmienić.


            > 6a. kiedyś czytałem o takim przypadku młody bandyta końcu doczekał się interwen
            > cji policji, ciała pedagogicznego i nawet dostał wyrok... po czym okazało się z
            > e nie ma dla niego miejsca w ośrodku wychowawczym więc wrócił do szkoły i dopie
            > ro zaczęła się jazda jak gościu stwierdził ze jest bezkarny
            I to jest właśnie skandal. Niestety wina pedagoga szkolnego. Gdyby pełnił swoją funkcję należycie to taki uczeń od razu wylądowałby w poprawczaku. Znam jedną panią psycholog, która jest stanowczą kobietą (niestety nie w moim mieście) i która jakoś potrafiła wysłać chuligana do poprawczaka i to w innej miejscowości (oczywiście przez odp. organa)

            > ....
            > przykłady można by mnożyć
            > tak więc zupełnie nie rozumiem dlaczego stawiasz tak wysokie wymagania nauczyci
            > elom jeśli Ty jako wyborca i obywatel tego kraju dopuszczasz by prawo i praktyk
            > a jego stosowania, by władze edukacyjne i by organa odpowiedzialne za nasze bez
            > pieczeństwo tak funkcjonowały
            I tutaj Ty robisz wycieczki chociaż mnie nie znasz. Mam wpływ tylko na swój głos w wyborach krajowych, natomiast w regionie - mylisz się, od 2 lat ostro działam aby coś się zmieniło. Największe problemy mam niestety z dołem hierarhii - pedagogiem szkolnym, panią, która jest niestety nieruszalna i niereformowalna.

            >
            > z tymi bandytami należało by coś zrobić tylko co? uwzględnij realia a nie swoje
            > święte oburzenie ( z którym jak najbardziej się zgadzam! )
            >
            Uwzględniam. Największy problem to brak narzędzi aby zwolnić złego nauczyciela. Tacy ludzie są tak samo bezkarni jak młodociani bandyci, których chronią poprzez swoją bierność.
            • matrisza to wina nauczycieli 06.11.13, 21:40
              Wina lezy rowniez po stronie nauczycieli tak jak uczniow i rodzicow. I calego systemu oczywiscie ale nauczycieli z tego wylaczyc nie mozna! W szkole mojego dziecka najwieksze afery byly z udzialem nauczycieli (pijany pan polonista czy rzucajaca w dzieci przedmiotami i bluzgami matematyczka). Reszta nie tylko tego nie pietnowala ale wrecz bronila takie osoby!!! Pedagoga nie widzialam ani razu w szkole.
              • sadsmile Re: to wina nauczycieli 07.11.13, 23:41
                Właśnie o tym przed chwilą pisałam. O ochronie osób, które powinny być ukarane. Niestety nauczyciele, którzy mają dobre układy z dyrekcją są bezkarni. Nauczyciel musi nieźle nabroić aby ktoś go śmiał ruszyć. A przecież ciąży na nich taka odpowiedzialność, że powinni być kontrolowani w szczególny sposób.
                • matrisza Re: to wina nauczycieli 08.11.13, 18:38
                  Moze naglasniac takie sprawy? Np. poprzez media? Wtedy gdy robi sie publiczna zadyma nagle wszystkie sprawy okazuja sie do rozwiazania.....
            • truten.zenobi Re: to nie wina nauczycieli 06.11.13, 22:15
              > I tutaj Ty robisz wycieczki chociaż mnie nie znasz.
              nie, raczej staram się Ciebie sprowokować byś zmieniła punkt widzenia.

              Art. 4.
              1 Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

              jeśli spojrzysz na to z tego punktu widzenia to powinnaś czuć się odpowiedzialna... po prostu problem trudno sprowadzić do jednego złego elementu.

              nie chcę bronić nauczycieli, stwierdzam że są tylko trybikiem wielkiej biurokratycznej maszyny,
              piszesz że w czasie zajścia siedział i pił kawę, być może a kto mu na to pozwalał? kto nie rozliczał z wypełniania obowiązków? kto go/ją zatrudnił? i właśnie gdzie wtedy był dyrektor? dyrektor nie może zwolnić? nie wiem jak u Ciebie ale w szkole moich dzieci nauczyciele raczej się mocno tego boją do tego stopnia że mają w d... dobro dzieci, liczą się tylko instrukcje i zarządzenia a nie zdrowy rozsądek.
              a z opowiadań znajomych nauczycieli wyłania się obraz taki iż to właśnie dyrekcja odpowiada za taki a nie inny poziom nauczycieli i ich postawy - promując miernych ale wiernych.

              i jeszcze wracając do zajścia, w zasadzie nieważne gdzie był w jego czasie nauczyciel, bo nie sądzę że agresja w takiej skali narodziła się nagle, a problem polega na tym dlaczego dopuszczono do takiej eskalacji. (czyli co zrobił (a czego nie) dyrektor, psycholog szkolny, jakie procedury zalecało kuratorium? co zrobił dzielnicowy? itp)
              nie ważne gdzie był bo i tak wobec tego typu agresji byłby bezsilny

              i całkiem możliwe że to nie tylko problem szkoły ale społeczności...
              zresztą poza szkołą także agresja bardzo często pozostaje bezkarna (kibole, ekstremiści ideologiczni) więc nie ma co się dziwić że dzieciaki przenoszą te wzorce do własnych społeczności.

              i może jeszcze taka uwaga monitoringi, mundurki, itp. nie zastąpią kultury i wychowania.
              • sadsmile Re: to nie wina nauczycieli 07.11.13, 23:36
                truten.zenobi napisał:

                > piszesz że w czasie zajścia siedział i pił kawę, być może a kto mu na to pozwal
                > ał? kto nie rozliczał z wypełniania obowiązków? kto go/ją zatrudnił? i właśnie
                > gdzie wtedy był dyrektor? dyrektor nie może zwolnić?
                To jest nauczycielka tzw. dyplomowana. Z wieloletnim stażem. Miała rzekomo prawo "wyść do toalety" (wszyscy wiedzą, że to żałosne usprawiedliwienie). Nie ma podstaw do zwolnienia. Podobnie z pedagogiem. To, że nic nie robi a tylko bywa, wiedza wszyscy ale za to zwolnić nie można. Podstawą do zwolnienia są jak usłyszałam: poważne przestępstwa (...!).
                Pan dyrektor lubi obie panie. Niestety to jest układ i nie można wiele zrobić. Wina jest po stronie nauczycieli ale dyrekcja ich usprawiedliwia.

                nie wiem jak u Ciebie ale
                > w szkole moich dzieci nauczyciele raczej się mocno tego boją do tego stopnia że
                > mają w d... dobro dzieci, liczą się tylko instrukcje i zarządzenia a nie zdrow
                > y rozsądek.
                > a z opowiadań znajomych nauczycieli wyłania się obraz taki iż to właśnie dyrek
                > cja odpowiada za taki a nie inny poziom nauczycieli i ich postawy - promując mi
                > ernych ale wiernych.
                Zgadza się. W szkole są ulubieńcy dyrekcji, najgorsi nauczyciele ze wszystkich ale pod kloszem.

                >
                > i jeszcze wracając do zajścia, w zasadzie nieważne gdzie był w jego czasie nauc
                > zyciel, bo nie sądzę że agresja w takiej skali narodziła się nagle, a problem p
                > olega na tym dlaczego dopuszczono do takiej eskalacji. (czyli co zrobił (a czeg
                > o nie) dyrektor, psycholog szkolny, jakie procedury zalecało kuratorium? co zro
                > bił dzielnicowy? itp)
                > nie ważne gdzie był bo i tak wobec tego typu agresji byłby bezsilny
                >

                Nie, mógł zapobiec nieszczęściu, maltretowanie trwało 10 minut. Mógł kogoś wezwać na pomoc tyle, że nikt nie pilnował porządku.


                > i może jeszcze taka uwaga monitoringi, mundurki, itp. nie zastąpią kultury i wy
                > chowania.
                Zgadzam się. Tyle, że wychowuje nie tylko dom, szkoła również.
                • truten.zenobi Re: to nie wina nauczycieli 08.11.13, 11:29
                  > Pan dyrektor lubi obie panie. Niestety to jest układ i nie można wiele zrobić.

                  a ja myślę że właśnie tu tkwi problem - chory system - pracownicy oświaty wiją sobie ciepłe posadki a edukacja i dobro dzieci schodzą na plan dalszy ...bardzo daleki plan.
                  w tym przypadku pewne było tak że skoro latami dyrekcja i pedagog nic nie robili z problemem to pewnie teraz wolą zapewnić dupokrycie nauczycielowi bo mógłby gdzieś coś za dużo powiedzieć...
                  "...Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!"

                  > Nie, mógł zapobiec nieszczęściu, maltretowanie trwało 10 minut.
                  11.11 już blisko, na pewno będą jakieś zadymy, możesz spróbować rozdzielić walczących w amoku i zobaczyć jak to jest.
                  bo przecież mówimy nie o jakieś tam bójce na korytarzu... zresztą gdyby nauczyciel maił wystarczający autorytet to by pewnie do takiego zajścia w szkole nie doszło...

                  > ... Tyle, że wychowuje nie tylko dom, szkoła również

                  oczywiście nawet bardziej bo tak naprawdę dziecko w szkole spędza więcej czasu niż z rodzicami... tylko że zamiast działań wychowawczych wprowadzono kamery mundurki, religię i politycy śpią z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku... no może niektórym jeszcze się marzą jakieś wykrywacze metali, psy, zasieki, wieżyczki strzelnicze.. o przepraszam wartownicze.. i napis nad bramą "bildung macht frei"
                  • sadsmile Re: to nie wina nauczycieli 11.11.13, 14:11
                    truten.zenobi napisał:

                    > a ja myślę że właśnie tu tkwi problem - chory system - pracownicy oświaty wiją
                    > sobie ciepłe posadki a edukacja i dobro dzieci schodzą na plan dalszy ...bardz
                    > o daleki plan.
                    > w tym przypadku pewne było tak że skoro latami dyrekcja i pedagog nic nie robil
                    > i z problemem to pewnie teraz wolą zapewnić dupokrycie nauczycielowi bo mógłby
                    > gdzieś coś za dużo powiedzieć...
                    > "...Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!"

                    Dokładnie tak to wygląda! Szlag trafia rodziców, którzy się tym przejęli. Czujemy się bezsilni.

                    > 11.11 już blisko, na pewno będą jakieś zadymy, możesz spróbować rozdzielić walc
                    > zących w amoku i zobaczyć jak to jest.
                    > bo przecież mówimy nie o jakieś tam bójce na korytarzu... zresztą gdyby nauczyc
                    > iel maił wystarczający autorytet to by pewnie do takiego zajścia w szkole nie d
                    > oszło...

                    Do bójek dochodziło, dochodzi i będzie dochodzić ale w takim wydaniu?! To jest totalna patologia. Gdyby nauczyciel był an dyżurze pobiegł vy po ochronę i pedagoga w ciągu 3 minut. Jatka trwała ok. dziesięciu. Można było coś zrobić. Lepsze coś niż nic.


                    • truten.zenobi Re: to nie wina nauczycieli 11.11.13, 20:02
                      >... Można było coś zrobić. Lepsze coś niż nic.

                      być może, a być może widząc co się dzieje uciekła by - i trudno się dziwić.
                      ja dalej będę się upierał że to nie rola nauczyciela że od tego typu przypadków jest policja...
                      i by daleko nie szukać 11.11.. policja się wycofuje pozostawiając squat na pastwę agresywnego tłumu.
                      więc na jakie realne wsparcie "systemowe" może liczyć nauczyciel w takiej sytuacji?
    • kuku-na-muniu8 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.11.13, 13:43
      Hej :)
      Wiesz, ja sądzę że tak naprawdę niewiele tych pedagogów zostało nimi z pasji i z chęci pomagania innym? A może na początku ta pasja była, jednak dali zastraszyć się co groźniejszym uczniom i utracili autorytet? Bez urazy, ale w szkołach z problemami, pedagog(czy to kobieta czy mężczyzna) powinien być osobą z jajami, taką która jak coś powie, to będą jej słuchać, a nie zaśmieją się i podporządkują ją całkowicie sobie.
      Idąc na takie kierunki ludzie naprawdę powinni mieć sporo pewności siebie i wiedzy na temat profesjonalnej pomocy, także w kryzysowych sytuacjach. Bo nie wierzę że na takich młodych ludzi z problemami, nie ma żadnych skutecznych metod. Każdego w końcu można nakłonic do zwierzeń i dojść do meritum problemu.
      • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.11.13, 21:42
        Swiete slowa! Realia sa oplakane......
      • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 07.11.13, 23:24
        Masz rację. Uważam, że większość osób idących na pedagogikę wybiera ja jako tzw. łatwy kierunek do studiowania. Chodzi chyba głównie o to aby zdobyć tzw. wyższe wykształcenie jak najmniejszym kosztem. Posada pedagoga szkolnego jak widać popłaca. Pieniądze takie same jak w przypadku nauczycieli zasuwających na lekcjach, sprawdzających kartkówki, matury itp.
        Mam bardzo negatywne doświadczenia z ludźmi na takim stanowisku, są wyjątkowo antypatyczni a do tego często zarozumiali o kompletnej ignorancji nie wspominając, to niemal reguła. Smutne.
        Może oprócz dyplomu ukończenia studiów powinno się wysyłać kandydatów do pracy z dziećmi na specjalne testy kompetencji, czy się w ogóle nadają do pracy. Słyszałam o zachowaniach psychopatycznych wśród nauczycieli, dlaczego nie sprawdza się kto ma kontakt z dziećmi zanim narobi szkód w ich psychice? Niektórzy zupełnie sobie nie radzą, jak wspomniana pani, ktora uciekła w chorobę ze strachu przed konsekwencjami swojej bierności.
        • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 10.11.13, 20:02
          Przykre są państwa komentarze. Pedagog to nie jest ciepła posadka nie pracujemy 45 min i przerwa tylko 60 min. Czy szkoła liczy 50 uczniów czy 150 to pedagog na szkołę jest jeden. Zawsze pierwsza osobą do kontaktu jest wychowawca!!!!! Dziecko wynosi zachowanie z domu i to nie ulega dyskusji. Rodzice budzą się w gimnazjum , ze maja dziecko bo zaczyna sprawiać " problemy" i winna oczywiście szkoła. Nie zgadzam się z tym, dzieci się wychowuje a nie "hoduje" trzeba z nimi rozmawiać być blisko. Jeżeli rodzice są ok. to skąd ta agresja i przemoc???!!! Pedagog po pierwsze ma zadanie otoczyć opieka dzieci z tzw. rodzin niewydolnych wychowawczo , następnie z orzeczeniami i opiniami z poradnii , następnie te co maja nadzór kuratorski itp. zadania zorganizować pomoc z instytucjami Państwa ( MOPS< GOPS< PCPR itd.) napisać plany, utworzyć zespoły terapeutyczne do zajec korekcyjno- kompensacyjnych.......i wiele innych rzeczy to jest mało???? a WY DRODZY RODZICE MACIE TYLKO POD OPIEKĄ SWOJE DZIECKO I OKAZUJE SIE< ZE TO JEST PROBLEM I WINA SZKOŁY.W każdej szkole jest pedagog ale to do Was należy aby poprosić o pomoc. I jeszcze jedno , jakoś tak się porobiło , ze problemy w kontaktach sa z rodzicami z tzw." dobrych domów".......
          • truten.zenobi ależ podlega to dyskusji! 11.11.13, 12:37

            > Dziecko wynosi zachowanie z domu i to nie ulega dyskusji.

            a dlaczegóż nie chcesz o tym dyskutować boisz się ze wyjdzie na to że partolisz swoją pracę? że nie będziesz wiedziała jak odpowiedzieć gdy ktoś zacznie podważać formułki klepane bez zrozumienia?

            W każdej szkole jest pedagog ale to do Was nale
            > ży aby poprosić o pomoc.

            w przypadku opisywanym przez Sadsmile naprawdę oczekujesz by rodzice ofiary prosili(!) o pomoc? naprawdę uważasz że to oni są winni bo nie dostrzegli wcześniej że w szkole grasują bandyci?
            • keyt6 Re: ależ podlega to dyskusji! 11.11.13, 14:17
              Nie znasz mnie więc nie Tobie oceniać czy " partole" robotę czy nie. Można rozmawiać na argumenty natomiast nie ma sensu obrzucać się błotem. Od tzw." bicia piany " w temacie jeszcze nic dobrego nie wyszło.
              Były robione badania odnośnie samobójstw dzieci. Chodziło o przyczyny. Przedstawiano je nawet ostatnio w TVN były kryteria: rodzina, szkoła, zawód miłosny.......wszyscy obstawiali szkołe jakoby to przyczynek miałby być do popełnienia samobójstwa jako 1 miejsce. Co się okazało, ze kolejnośc jest taka :RODZINA, 2 miejsce ZAWOD MIŁOSNY, 3 SZKOŁA. Tak szkoła była na 3 miejscu!!!!!!! Więc myśle , ze moje obserwacje absolutnie pokrywają się z badaniami. Po pierwsze Dom. Jak ja chce swojemu dziecku pomóc to szukam rozwiązania i proszę o pomoc co w tym dziwnego???? nie czekam az wychowawca się domyśli czy pedagog z jego szkoły który ma całą szkołe na głowie. Tylko albo nam zależy( rodzicom) albo przerzucamy wine na kogoś.
              • sadsmile Re: ależ podlega to dyskusji! 11.11.13, 14:38
                keyt6 napisał(a):
                > Były robione badania odnośnie samobójstw dzieci. Chodziło o przyczyny. Przedsta
                > wiano je nawet ostatnio w TVN były kryteria: rodzina, szkoła, zawód miłosny....
                > ...wszyscy obstawiali szkołe jakoby to przyczynek miałby być do popełnienia sam
                > obójstwa jako 1 miejsce. Co się okazało, ze kolejnośc jest taka :RODZINA, 2 mie
                > jsce ZAWOD MIŁOSNY, 3 SZKOŁA. Tak szkoła była na 3 miejscu!!!!!!! Więc myśle ,
                > ze moje obserwacje absolutnie pokrywają się z badaniami.

                Owszem, dom jest pierwszym i najważniejszym miejscem. Niestety ludzie są różni a wiele rodzin żyje na marginesie społeczeństwa a nawet poniżej wszelkich poziomów. Nie unikniemy tego. Gdyby było możliwe aby wszystkie maluchy dorastały w idealnych warunkach i nie istniałyby żadne skrzywienia natury psychicznej to Twoje stanowisko nie byłoby potrzebne. Niestety świat jest jaki jest, nie o tym mowa w tym temacie. Chodzi o stanowisko pedagoga szkolnego, który ma określone zadania, bardzo ambitne jak sama opisywałaś a niestety nie wywiązuje się z nich. to stanowisko bardzo często zajmują osoby, które są protegowanymi dyrektora i biorą pieniądze za nic. Przykro mi to pisać, sama mam wykształcenie pedagogiczne ale zmieniłam kierunek swoich zainteresowań zawodowych i nie uczę w szkole. Jestem wściekła, że jako rodzice nie jesteśmy w stanie wpłynąć na zmianę pedagoga tak aby ta szkoła działała jak należy. Wiele dzieci NABYŁO zaburzeń lękowych przez atmosferę w tej szkole, co zostało stwierdzone przez specjalistów spoza placówki. Dochodzi do bójek, w tym ostatnia zakończyła się tragicznie (opisałam).
                Chciałabym wierzyć, że jest więcej tych "dobrych" nauczycieli ale mam zupełnie inne doświadczenia. Najgorsze z pedagogiem szkolnym. I nie piszę tu o jednej szkole...


                • matrisza Re: ależ podlega to dyskusji! 14.11.13, 22:21
                  W szkole z ktora mam do czynienia jest to samo! Ostatnio zaczelam szukac pedagoga i do tej pory nie dalam rady porozmawiac z ta pania. Czyzby az tak zapracowana byla? Chyba gdzie indziej pracuje bo w naszej szkole zwyczjnie sie obija!
                  • sadsmile stanowisko pedagoga to jeden z bubli szkolnych 15.11.13, 22:36
                    Dlatego uważam, że to stanowisko nie sprawdza się w szkołach. Można zmienić sposób przyjmowania pedagogów do pracy (dodatkowe wymagania, szkolenia, testy kompetencji i psychologiczne) oraz obowiązkową ocenę ich pracy (np. raz na 2-3 lata sprawozdanie, kontrola odgórna spoza szkoły). Jeśli ma być jak jest teraz to lepiej zlikwidować taką funkcję łącząc ją z funkcją psychologa szkolnego.
                    • truten.zenobi biurokracja... 17.11.13, 10:06
                      to co opisujesz w zasadzie nic nie zmieni... ot pewnie zmienią się formularze wypełniające kolejne tomy segregatorów...

                      prawda jest taka ze zmiany powinny się zacząć od zmniejszenia liczebności klas, i odwrotu od "szkół molochów" i generalnej zmianie podejścia....

                      a tak przez ostatnie 23 lata mamy praktycznie ciągłą reorganizację która w zasadzie sprowadza się do mieszania.
                      za prace dla dobra ucznia wszyscy (od sprżataczki po dyrektora) są karani - liczą się tylko procedury (podobnie jak w służbie zdrowia)
                      więc nie dziw się takiemu a nie innemu nastawieniu, kolejne nabory, weryfikacje, zmiany procedur (odprowadzających się do zmian tworzenia dokumentacji) nic nie zmienią.

                      zwłaszcza w tego typu sytuacjach.
                      łatwo się przy... czepić do rodziców że pracując po 12 h nie poświęca się wystarczająco czasu dziecku... ale trudno zadzierać z bandytami...
                      wiec co nie zaproponujesz to i tak biurwa będzie wolała tworzyć tomy dupokrycia niż zmierzyć się z realnymi problemami... i ja jej/jemu się nie dziwię!
                      • sadsmile Re: biurokracja... 18.11.13, 16:42
                        truten.zenobi napisał:

                        > to co opisujesz w zasadzie nic nie zmieni... ot pewnie zmienią się formularze w
                        > ypełniające kolejne tomy segregatorów...

                        A może jednak warto spróbować? Przyszli policjanci, żołnierze zawodowi itp. podobno muszą być poddani testom psychologicznym, dlaczego nie nauczyciele?! Przecież właśnie oni stykają się z naszymi dziećmi codziennie po kilka godzin. W przypadku pedagoga i psychologa szkolnego zaostrzyłabym procedury na maxa. Włącznie z obowiązkowym wywiadem środowiskowym. Jako przykład podam pedagoga ze szkoły, do której uczęszcza dziecko koleżanki: przypadkiem wyszło na jaw, że kobieta odpowiadająca za wszystkie dzieciaki w szkole prezentuje totalną patologię w domu (awantury na całą kamienicę, zaniedbane dzieci wyrastające na kryminalistów, nawet była na leczeniu z powodu ciężkich zaburzeń lękowych). Oczywiście nie winię jej za tę całą sytuację ale żadną miarą taka osoba nie powinna się zajmować młodymi ludźmi!


                        > prawda jest taka ze zmiany powinny się zacząć od zmniejszenia liczebności klas,
                        > i odwrotu od "szkół molochów" i generalnej zmianie podejścia....

                        Marzenie...


                        > więc nie dziw się takiemu a nie innemu nastawieniu, kolejne nabory, weryfikacje
                        > , zmiany procedur (odprowadzających się do zmian tworzenia dokumentacji) nic n
                        > ie zmienią.

                        Myślę, że odsiałyby osoby, które zupełnie się nie nadają aby uczyć obce dzieci.

                        > wiec co nie zaproponujesz to i tak biurwa będzie wolała tworzyć tomy dupokrycia
                        > niż zmierzyć się z realnymi problemami... i ja jej/jemu się nie dziwię!

                        Nasza pani pedagog tworzy takie tomy, gdy była kontrola to wyszła na wzorowego pracownika. Tymczasem w ogóle sobie nie radzi, potrafi jedynie stwarzać pozory. Poza tym podlizuje się dyrekcji jak może, co przynosi rezultaty w postaci przymykania oczu. To skandal. Powinno się sprawdzić taką osobę z zaskoczenia, przeprowadzić badania w miejscu pracy i wywiad w domu. Zajmowanie się dziećmi to zbyt duża odpowiedzialność aby pozwalać takim osobom zarabiać na niszczeniu ich psychiki.
                        • truten.zenobi Re: biurokracja... 19.11.13, 08:51
                          > A może jednak warto spróbować?
                          sęk w tym że od 23 lat próbujemy...
                          nie że się nie zgadzam, pewnie tak właśnie powinno być, generalnie do zawodów zaufania publicznego powinno być geste sito... tyle że ...
                          > Marzenie...
                          tu wchodzimy w strefę moich marzeń
                          jeśli nie będziemy odpowiednio wynagradzać to chętnych nie będzie..
                          jeśli nie stworzymy warunków do efektywnej pracy to chętnych nie będzie
                          ...
                          czyli dochodzimy do źródła problemu... a moje marzenia nie są takie nierealne!
                          zamiast budować kolejne urzędy, kościoły, stadiony,.... należało nie likwidować szkół przedszkoli i żłobków...
                          tyle tylko że jako społeczeństwo nie potrafimy się zorganizować, pozwalamy politykom na rożne wyskoki, urzędnikom na marnotrawstwo i utrudnianie nam życia...

                          > Myślę, że odsiałyby osoby,
                          myślę że niekoniecznie gdyż przy naborach decydują hmmm... nazwijmy to "względy pozamerytoryczne" i procedury w zasadzie nie mają tu większego znaczenia.

                          > Nasza pani pedagog tworzy takie tomy,
                          ale tak właśnie działa biurokracja i nie da się jej leczyć biurokracją
                          • sadsmile Re: biurokracja... 22.11.13, 17:40
                            truten.zenobi napisał:

                            > jeśli nie będziemy odpowiednio wynagradzać to chętnych nie będzie..
                            > jeśli nie stworzymy warunków do efektywnej pracy to chętnych nie będzie
                            Pedagog zarabia tyle ile nauczyciel, który musi pracować głosem i głową cały dzień, sprawdzać klasówki, uczestniczyć w maturach. Tymczasem obija się, często jest w kilku pracach "na raz". Nie dałabym tej babie złamanego grosza dopóki nie odrobiłaby swoich zaniedbań!

                            > myślę że niekoniecznie gdyż przy naborach decydują hmmm... nazwijmy to "względy
                            > pozamerytoryczne" i procedury w zasadzie nie mają tu większego znaczenia.
                            Właśnie piszę o tym aby wprowadzić takie procedury aby żadna znajoma dyrektora bez kwalifikacji nie miała najmniejszej szansy zdobyć takiego stanowiska!


                            > > Nasza pani pedagog tworzy takie tomy,
                            > ale tak właśnie działa biurokracja i nie da się jej leczyć biurokracją

                            Zdrowie i bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze w przypadku zadań pedagoga i skuteczna realizacja świadczy o tym czy sobie radzi. Warto zainwestować w reformę takiego bubla, bo w wielu szkołach zaniedbania kończą się tragedią.
                            • truten.zenobi Re: biurokracja... 22.11.13, 22:05
                              > Właśnie piszę o tym aby wprowadzić takie procedury aby żadna znajoma dyrektora
                              > bez kwalifikacji nie miała najmniejszej szansy zdobyć takiego stanowiska!

                              tyle że dla mnie są to zbiory pobożnych życzeń. nie dlatego że merytorycznie nie masz racji ale dlatego ze natura ludzka+kultura+przyzwolenie społeczne tworzy wiele obejść

                              Pisałaś o sitach jak dla policjantów...a zobacz jakie indywidua siedzą w policji, jak łamią prawo...
                              są procedury przetargowe... i wygrywają oferty ileś razy droższe niż gdzieś indziej (np. w sklepie)
                              itd.
                              tak naprawdę to nie tylko problem tego jednego stanowiska - w zasadzie chory jest cały kraj.

                              pewnie masz rację że trzeba to zmienić ale zmiana kolejnego przepisu tak naprawdę nic nie zmieni.

                              trzeba poszukiwać rozwiań systemowych i szukać źródła problemu...
                              moim zdaniem zaczynając od naszego stosunku do edukacji (w moim mieście za 1,5 mld wybudowano stadion który świeci pustkami i trzeba do niego rocznie dokładać ileś mln, za to zlikwidowano ileś szkół i przedszkoli a jakiegoś szerszego buntu społecznego nie widać - co więcej władze miasta mają wysokie poparcie - sadząc po wynikach wyborów czyli jeśli dla 70% obywateli ważniejszy jest stadion niż dobro własnych dzieci/wnuków to co tu dyskutować o procedurach?)
                      • olena.s Re: biurokracja... 25.01.14, 12:34
                        Nie rozumiem tych najazdów na 'molochy'. W szkole mojego dziecka jest po 7 klas w roczniku - i szykują rozbudowę. Fakt, w pojedynczych klasach jest po 22 uczniów i fakt, organizacja wygląda zupełnie inaczej niż w polskich placówkach - ale duża liczba klas się nie przekłada na niską jakość nauczania/nadzoru/wychowywania.
                    • matrisza Re: stanowisko pedagoga to jeden z bubli szkolnyc 23.11.13, 10:30
                      sadsmile napisał(a):

                      > Jeśli ma być jak jest teraz to lepiej
                      > zlikwidować taką funkcję łącząc ją z funkcją psychologa szkolnego.

                      Zgadzam sie!!! Pedagodzy szkolni to lenie smierdzace i tyle!!! Sensu nie widze w sprawdzaniu ich jak truten.zenobi. To tylko biurokracja a i tak zostanie wszystko tak zorganizowane ze zostana co najwyzej poklepani po pleckach. Zlikwidowac to stanowisko w szkole i po sprawie. Za to ile oszczednosci ;)
                      • sadsmile Re: stanowisko pedagoga to jeden z bubli szkolnyc 23.11.13, 11:27
                        Najchętniej bym przytaknęła ale obawiam się, że to stanowisko pozostanie. Oby nie bez zmian. Zależy mi na wpływie rodziców na pracę takiej osoby oraz bardzo częste i skrupulatne kontrole. Oczywiście plus przesiew w przypadku przyjmowania do pracy, to nie mogą być osoby przypadkowe! Teraz są i widzą wszyscy rodzice czym to skutkuje.
              • truten.zenobi Re: ależ podlega to dyskusji! 11.11.13, 16:27
                jeśli argumentem jest to coś nie podlega dyskusji to faktycznie trudno dyskutować na argumenty ale takie podejście wskazuje że raczej sobie nie radzisz.

                > Były robione badania odnośnie samobójstw dzieci.

                z i pewnie każy w nich zauważy to co utwierdzi go w jego poglądach.

                Ty zauważyłaś "rodzinę" na pierwszym miejscu, ja zauważyłem zbyt daleko posunięte uproszczenia. ciekaw jestem też metodologii badania bo wynik jest zbyt oczywisty
          • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 11.11.13, 14:25
            keyt6 napisał(a):

            > Przykre są państwa komentarze. Pedagog to nie jest ciepła posadka nie pracujemy
            > 45 min i przerwa tylko 60 min. Czy szkoła liczy 50 uczniów czy 150 to pedagog
            > na szkołę jest jeden.

            U nas jest dwóch (jeden ciągle nieobecny a drugi nieudolny), poza tym psycholog.


            Zawsze pierwsza osobą do kontaktu jest wychowawca!!!!!
            Zgadzam się. Tu też są zaniedbania.

            > Dziecko wynosi zachowanie z domu i to nie ulega dyskusji. Rodzice budzą się w gim
            > nazjum , ze maja dziecko bo zaczyna sprawiać " problemy" i winna oczywiście szk
            > oła. Nie zgadzam się z tym, dzieci się wychowuje a nie "hoduje" trzeba z nimi r
            > ozmawiać być blisko. Jeżeli rodzice są ok. to skąd ta agresja i przemoc???!!!

            Nie wszyscy są ok. Dzieci pochodzą z różnych rodzin ale niestety te źle wychowane mają ogromny wpływ na resztę. Zwłaszcza, że dziecko przebywa w szkole znaczną część dnia. W szkole moich dzieci przypadki agresji były również ze strony nauczycieli, przykro mi.

            > Pedagog po pierwsze ma za anie otoczyć opieka dzieci z tzw. rodzin niewydolnych
            > wychowawczo , następnie z orzeczeniami i opiniami z poradnii , następnie te co
            > maja nadzór kuratorski itp. zadania zorganizować pomoc z instytucjami Państwa (
            > MOPS< GOPS< PCPR itd.) napisać plany, utworzyć zespoły terapeutyczne d
            > o zajec korekcyjno- kompensacyjnych.......i wiele innych rzeczy to jest mało???

            Jeśli robiłby to co powyżej napisane sumiennie to byłabym spokojna. Tyle, że w większości szkół pedagodzy nie wywiązują się z tych zadań. Może są wyjątki, nie przeczę ale to mały procent. Dużo czytałam i rozmawiałam na ten temat, nie jestem laikiem.


            > ? a WY DRODZY RODZICE MACIE TYLKO POD OPIEKĄ SWOJE DZIECKO I OKAZUJE SIE< Z
            > E TO JEST PROBLEM I WINA SZKOŁY.
            Nic takiego nie napisałam. Nie mam problemów wychowawczych ze swoimi dziećmi, szkoła również.

            > W każdej szkole jest pedagog ale to do Was nale
            > ży aby poprosić o pomoc.

            A co niby rodzice tak nie robili??? Próbowaliśmy ale jedna pani pedagog poszła na zdrowotny a druga po każdej większej aferze bierze zwolnienie. Całe to grono pedagogiczno-psychologiczne jest niesprawne i umywa ręce przy każdej okazji. a dyrektor ręce rozkłada i przewraca oczami.


            I jeszcze jedno , jakoś tak się porobiło , ze problemy
            > w kontaktach sa z rodzicami z tzw." dobrych domów".......

            Nieistotne z jakich, od tego jest pedagog szkolny aby zorientować się w sytuacji i zastosować program prewencyjny.
            • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 11.11.13, 14:42
              Jeżeli uważa Pani , ze osoby które sprawują nadzór sa niewydolne należy sprawę pchnać dalej do kuratorium które sprawuje opiekę nad daną szkoła. To co napisałam odnośnie planów itd. to nie sa pobożne życzenia tylko zadania pedagoga z których się rozlicza przed dyrekcją. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30.kwietnia 2013.......itd. określa bardzo jasno zadania pedagoga w 8 punktach i to musi mieć miejsce na terenie szkoły.
              Pani trafiła na mur mimo tego, ze jako rodzic robi Pani wiele-tak wnioskuje. Ja nie idetyfikuje się z tymi opiniami na temat pedagogów bo uważam , ze w większości sa krzywdzące. Nie jestem znajoma p.dyrektor ani zasiedziała baba na stanowisku ( mimo, ze przedział wiekowy podany przez Pania mnie dotyczy;) )........żle mi się czyta "agresywne" wypowiedzi i generalizowanie. W każdej grupie zawodowej sa czarne owce ale sa tez osoby z pasją . Ja w zyciu staram się nie oceniać bo to rodzi chore emocje. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, ze spotka Pani a szczególnie dzieci na swojej drodze osoby które będą dla nich przewodnikami w nauce i w zyciu.
      • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 11.11.13, 14:15
        Zgadzam się z Wami - kuku-na-muniu8 i matrisza. Nie ma już nauczycieli z powołania. Do szkoły trafiają ludzie z przypadku, tacy co byli za głupi aby sobie załatwić lepszą pracę. Młodzi ludzie wcale nie są tacy najgorsi, jeszcze mają jakiś zapał. Najgorsze są panie w wieku około 45-60, z innej epoki, uważające, że nie muszą nic robić aby zasłużyć na szacunek, zasiedziałe po znajomości i chronione przez dyrekcję.

    • plater-2 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 21.11.13, 07:30
      moim zdaniem sporo rozwiazalby monitoring w szkole. Nie w klasach - na korytarzach, boisku, wejscie główne.
      • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 22.11.13, 17:32
        plater-2 napisała:

        > moim zdaniem sporo rozwiazalby monitoring w szkole. Nie w klasach - na korytarz
        > ach, boisku, wejscie główne.

        Ok, jeśli szkoła ma fundusze to czemu nie. Jeśli nie ma, to może trzeba zmusić dyscyplinarnie pedagoga aby zabrał się do pracy. Sam monitoring nie wystarczy.
        • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 23.11.13, 10:33
          Monitoring nie zdaje egzaminu w szkole. Jedyny plus to dowod dla policji w razie kradziezy lub pobicia. Tylko ze w szkolach sa kradzieze ktore uznaje sie za tzw. nisko szkodliwe i uznawane za zwykle wykroczenia. W tym roku wartosc do ktorej mozna cos komus ukrasc wzrosla do ok. 500zl.
          • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 23.11.13, 11:24
            matrisza napisał(a):

            > Monitoring nie zdaje egzaminu w szkole. Jedyny plus to dowod dla policji w razie kradziezy lub pobicia.

            Gdyby na korytarzu była kamera to zareagowałaby ochrona, byłby materiał do analizy dla policji. A tak dzieci się boją zeznawać w sprawie (ich rodzice też), zwłaszcza, że jest wyraźna kampania wymierzona w ewentualnych świadków (osoby tchórzliwe, które nie pomogły itp.). Najbardziej bezczelne i oburzające jest usprawiedliwianie pedagoga oraz nauczycielki, która opuściła dyżur na przerwie.
            • plater-2 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 23.11.13, 13:26
              Moim zdaniem monitoring podnioslby dyscypline. Zawsze bylby dowod na to, kto zaczal rozrabiac. Obeszloby sie bez zeznawania poszkodowanych na policji. Wiekszosc spraw rozwiazalaby sama szkola metodami chalupniczymi. Tylko powazniejsze kwiatki przekazaloby sie na policje.

              Oczywiscie sa dzieci, ktore sa zaburzone i zaden monitoring na to nie pomoze. Musza sie znalezc pieniadze na obowiazkowa terapie dla nich i ich rodzicow.

              Prostym sposobem na zmuszenie rodzicow do wziecia udzialu w terapii byloby "propozycja" - zabrania dziecku obiadow (troche glupie?), fundowanych podrecznikow, dodatku rodzinnego, zagrozenie umieszczeniem dziecka w placowce ( to akurat czesto sie robi)...

              Dyzury - czasem nauczyciel musi zejsc z dyzuru. Na przyklad musi isc z poszkodowanym dzieckiem do pielegniarki albo bardzo zle sie nagle poczuje. Dlatego na korytrzu musi byc przewidziane na te okolicznosc dwie osoby dyzurujace. Nie starcza nauczycieli, bo nauczyciel nie ma obowizku, po skonczeniu (odbebnieniu) swoich lekcji przebywac na terenie szkoly, leci do innej, gdzie ma pol etatu.
              Pomysl (niedawny), zeby nauczyciele przebywali 40 godz w szkole, gdzie ucza jest fajny i madry. 18-20 godzin przy tablicy, powiedzmy 5 tygodniowo na spotkania z rodzicami i indywidulna pomoc dla konkretnego ucznia albo prowadzenie kolka, 15 na przygotowanie do lekcji, poprawianie klasowek, odpytywanie pogubionych, chorych , tych co zmienili typ szkoly i klasy i "musza nadrobic". Mozna by dac sos na ksztalcenie w systemie dojazdow. Jezeli nauczyciel sie uczy i dojezdza w zwizku z tym, lbo chodzi piechota do jakiegos osrodka doskonalania nauczycieli, ma te swoje 18-20 przy tblicy, ale nie musi siedziec w szkole w czasie, gdy powinien byc gdzie indziej z usprawiedliwionej przyczyny. Do tych 4o godzin powinno sie wliczyc rdy, zebrania, BHP, wycieczki i wyjazdy n wycieczki, wyjscia do muzeum...

              Czyli nauczyciel jest w szkole, pozostaje do dyspozycji szkoly przez 4o godzin tygodniowo. Obecnosc wszystkich nauczycieli w szkole poprawilaby znacznie dyscypline.



              Klopot polega na tym, ze jakby chciec tak zrobic, nie bedzie gdzie wszystkich nauczcyieli nawet usadzic, bo pokoj nauczycielski to male pomieszczenie, gdzie jest mniej krzesel niz uczacych w szkole nauczycieli. A tu przeciez trzebaby ich po 2-4 podzielic po jakichs malych pokoikach poupychac, tam bylyby warunki do pracy umyslowej, komputer i biurko dla kazdego itd.

              Rozwiazanie posrednie - nauczciel ksztalci sie w domu, w domu przygotowuje do lekcji, w domu sprawdza klasowki - dac mu na to jakis ryczalt - odjac od tych 4o.


              Dyzurnych byloby pod dostatkiem na przerwach i w czasie lekcji, a nawet w okolicy szkoly, kolo sklepu, gdyby dyzury te pelnili praktykanci, studenci kierunkow pedagogicznych. A oni maja tylko praktyke wakacyjna. Bez sensu.
              Mozna im tak zajecia zorganizowac, zeby mieli praktyki w ciagu roku. Student I roku nie musi miec praktyki w postaci hospitacji cudzych lekcji, lekcji wlasnych hospitowanych, bo on za malo jeszcze umie. A przyda sie ktos do nadzoru w czasie wyjsc, w szatni, do prac porzadkowych typu grabienie lisci. Ktos kto zajmie sie dziecmi "niechodzacymi" na jakikolwiek przedmiot.
              Skoro tak trudno o prace - absolwenci szkol pedagogicznych mogliby starac sie o prace w konkretnie upatrzonej szkole, tm odbywac praktyki i po ukonczeniu studiow byc zmuszonym do ilus tam godzin wolontariatu. Skoro chce pracowac w naszej szkole - niech sie wciaga !

              Gdyby wprowdzono bony edukacyjne (oswiatowe) - pojawilaby sie nowa mozliwosc. Te nadwyzke, ktora rodzic musilby zaplacic z zajecia ponad podstawe programowa, niepracujacy ojciec albo matka moglby szkole oddac w postaci wolontariatu w szkole. Jesli matka ma wyksztlcenie pedagogiczne , to po prostu dla szkoly skarb. Jesli nie ma - moze umie cos robic (fryzjerka, filolog orientalny) i zajmie uczennice na jakims kolku fryzjerstwa, albo wielbicieli kultury chinskiej (tworze napretce, ale chodzi mi o ogolna linie postepowania). Dobrze rozumuje ?

              W wielu krajach sa godziny szkolne, w ktorych ani dzieci ani mlodziez nie moga sie szwendac po miescie. Po lekcjach zostaja na terenie szkoly do konkretnej godziny i uczestnicza w roznych zajeciach, u nas nazywanych kolkami, siedza w bibliotece, odrabiaja lekcje.

              U nas przez wiele lat bylo cos takiego niemozliwe, za duzo dzieci, za malo miejsca w szkole. Ale to sie moze zmienic, bo dzieci coraz mniej budynki puste stoja - a tak bylyby zajete do powiedzmy 18 .





              • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 23.11.13, 15:50
                Masz racje plater-2 ze taki system jak opisujesz bylby super tylko czemu wszyscy to wiedza a nikt nic nie robi?! Moim zdaniem nauczyciele za malo czasu przebywaja w szkole wrecz zwiewaja z niej przy pierwszej okazji albo leca z wywieszonym jezykiem do innej. W przypadku pedagoga szkolenego to zbrodnia zwlaszcza jesli jest tylko jeden na cala szkole! W mojego dziecka szkole monitoring nic nie dal. Lobuziaki zrobily sobie z kamer cel do rzucania z ukrycia juz w pierwszym dniu instalacji. Wszyscy maja wszystko gdzies.
                • plater-2 jak zwal tak zwal 23.11.13, 20:00
                  Czytalas "Mikolajka" ? Pamietasz kim byl ROSOL ?

                  W szkole musi byc pan , ktory nie jest sprzataczka, konserwatorem, pan NACZELNY WOZNY ? OCHRONIARZ ? Jakos nie brzmi.

                  Najlepiej NADZORCA (troche po wieziennemu ? ) .

                  Pracowlam wiele lat w szkole i wiem, jak to funkcjonuje. Mam wiele przemyslem, odchowalam wlasne dzieci.
                  Chyba tylko nauczyciele wychowania poczatkowego angazuja sie naprawde w wychowywanie dzieci. Potem sie nie udaje. Dlaczego ?

                  Niepotrzebnie w podstawowce i gimnazjum kazdego przedmiotu uczy inny "specjalista". Nauczyciel musi byc specjalista od uczenia, dobrym metodykiem przygotowanym przez szkole przygotowujaca do tego zawodu. Szkoly te w Polsce nazywaly sie WSP albo SN (dawno) i niestety szli do nich ci, ktorzy na lepsze szkoly z roznych wzgledow sie nie zalapali. Odsiew byl podwojnie negatywny, bo absolwenci tych studiow dla nauczycieli robili wszystko, zeby nie pracowac w szkole.

                  Potem ktos wymyslil, ze zawodowi nauczyciela trzeba dodac spplendoru, w szkole musza uczyc specjalisci - magistrowie. W rezultacie fizyki uczyl mgr fizyki (dobrze jesli wybral specjalnosc nauczycielska), albo ktokolwiek z tytulem mgr. a uprawnienia pedgogiczne sobie "dorabial z dojazdowki, z doskoku".

                  Czyli facet znal sie na fizyce, ale nie znal sie na uczeniu fizyki !!!! Mozna bylo - zamiast tego "doskoku" na IV lub V roku studiow zrobic Miedzywydzialowe Zawodowe Studium Pedagogiczne. To juz bylo lepsze, wybor bardziej przemyslany. Trwalo dwa semestry, byly praktyki w szkole, hospitacje. Takie przygotowanie wymagane bylo od nauczcieli chetnych na stanowiska (absolwentow np. SGGW, Politechniki) przedmiotow zawodowych.

                  A powinno sie ksztalcic od poczatku kogos, kto jest w stanie uczyc kilku przedmiotow, zastapic kolege (dzis w szkole nie ma zastepstw -nauczyciela nie ma klasa do domu albo do swietlicy, bo nie ma kasy), ksztalcic "nauczyciel przedmiotow scislych", humanistycznych, "nauczanie poczatkowe z jezykiem angielskim", katecheza, informatyka, teatrem itd. (to juz zaczyna sie robic). itd. Wtedy uczen stykalby sie z mniejsza iloscia nauczycieli, nauczyciel lepiej znalby ucznia, poprawilaby sie dyscyplina, bylaby wieksza wiez ze szkola ucznia i nauczyciela z dzieckiem .

                  Coraz trudniej o prace, coraz wieksze wymagania na starcie. W dawnych zamierzchlych czasach do Liceum Pedagogicznego pierwsenstwo przyjecia mialy osoby umiejce grac na jakims instrumencie. Dzis wazne sa takze jezyki obce, nie jeden ale dwa, czemu nie trzy. Pewnie sie do tego powoli wroci..

                  Musza po prostu odejsc z pracy nauczyciele, ktorzy przywykli do przywilejow jakie dawala im karta. Mila rzecz, ale wytworzyl on sytuacje, ze - jak pisalam - przecietny nauczyciel odbębnia swoje lekcje swoje wywalczone 18 godzin etatu i ew. jakies nadgodziny - pedzi dalej od przedszkola do opola zeby zarobic jeszcze pare groszy w szkole na saiedniej ulicy, w szkole spolecznej ( w ktorej nie ma mozliwosci zatrudnic na caly etat i nauczyiele pojawiaja sie jak kometa halleya) . I ma w glebokim powazaniu, co sie dzieje po jego wyjsciu z jego klasa (jesli jest wychowawca) albo uczniami.

                  Po poludniu do szkoly nie przyjdzie matematyk, informatyk, anglista, bo ma lepsze zajecie - daje w domu korepetycje albo jakas chalturke.

                  18 - 22 godziny (do ustalenia) PRZY TABLICY !!!!! a pozostale godziny jakos to trzeba zreformowac, bo tak dalej byc nie moze.



                  W
                  • sadsmile Re: jak zwal tak zwal 27.11.13, 22:39
                    plater-2 napisała:

                    > Czytalas "Mikolajka" ? Pamietasz kim byl ROSOL ?
                    > W szkole musi byc pan , ktory nie jest sprzataczka, konserwatorem, pan NACZEL
                    > NY WOZNY ? OCHRONIARZ ? Jakos nie brzmi.
                    > Najlepiej NADZORCA (troche po wieziennemu ? ) .

                    Rosół był wychowawcą i rzeczywiście ta funkcja jest ważna. Tyle, że od problemów o jakich pisałam jest pedagog szkolny. I tak jak wychowawcy raczej się starają sprostać obowiązkom, tak tzw. pedagog jest do niczego. Jak jest potrzebny to zawsze akurat wtedy załatwia "coś pilnego" albo jest na zwolnieniu. Jedynie gdy zapowiada się kontrola z kuratorium to siedzi z czerwonymi uszami przez tydzień i uzupełnia papierki aby wszystko się zgadzało. I to przechodzi! Pedagog jest odpowiedzialny za program wychowawczy, prewencyjny itp. Jeśli zwyczajnie sobie nie radzi, to panuje chaos. Nauczyciele czują się odpowiedzialni tylko za swoją klasę (wychowawcy) albo za swój przedmiot 9odbebnić lekcję).

                    > Pracowlam wiele lat w szkole i wiem, jak to funkcjonuje. Mam wiele przemyslem,
                    > odchowalam wlasne dzieci.
                    > Chyba tylko nauczyciele wychowania poczatkowego angazuja sie naprawde w wychowy
                    > wanie dzieci. Potem sie nie udaje. Dlaczego ?
                    Może dlatego, że to jednak "dzieci" i są niesamodzielne. Czasem łobuzy ale z reguły można sobie z nimi dać radę. Młodzież staje się kłopotliwa i zbyt bezczelna jak na możliwości psychiczne większości nauczycieli. Nie uważają się za osoby odpowiedzialne za wychowanie, one tylko nauczają.


                    > Niepotrzebnie w podstawowce i gimnazjum kazdego przedmiotu uczy inny "specjalis
                    > Potem ktos wymyslil, ze zawodowi nauczyciela trzeba dodac spplendoru, w szkole
                    > musza uczyc specjalisci - magistrowie. W rezultacie fizyki uczyl mgr fizyki (
                    > dobrze jesli wybral specjalnosc nauczycielska), albo ktokolwiek z tytulem mgr.
                    > a uprawnienia pedgogiczne sobie "dorabial z dojazdowki, z doskoku".
                    Na studiach pedagogicznych aż zbyt wiele o nauczaniu a tymczasem pedagodzy szkolni są tragiczni. Nie ma żadnej selekcji ani w przyjmowaniu na takie studia ani potem do pracy.


                    > Musza po prostu odejsc z pracy nauczyciele, ktorzy przywykli do przywilejow jak
                    > ie dawala im karta. Mila rzecz, ale wytworzyl on sytuacje, ze - jak pisalam -
                    > przecietny nauczyciel odbębnia swoje lekcje swoje wywalczone 18 godzin etatu i
                    > ew. jakies nadgodziny - pedzi dalej od przedszkola do opola zeby zarobic je
                    > szcze pare groszy w szkole na saiedniej ulicy, w szkole spolecznej ( w ktorej
                    > nie ma mozliwosci zatrudnic na caly etat i nauczyiele pojawiaja sie jak kometa
                    > halleya) . I ma w glebokim powazaniu, co sie dzieje po jego wyjsciu z jego klas
                    > a (jesli jest wychowawca) albo uczniami.
                    > Po poludniu do szkoly nie przyjdzie matematyk, informatyk, anglista, bo ma l
                    > epsze zajecie - daje w domu korepetycje albo jakas chalturke.
                    >
                    Dokładnie tak to wygląda. Niestety panuje milczące przyzwolenie na taki proceder.
    • plater-2 wiec smiejmy serdecznie sie ! 28.11.13, 09:03
      nie nazywam sie Janusz Korwin-Mikke !Autor: plater-2 28.11.13, 08:05
      Dodaj do ulubionych SkasujcieOdpowiedz cytując Odpowiedz
      Super sygnaturka w 100 % sie zgadzam z Toba.Ja rowniez jkis czas zamiast "pracowac zawodowo" i "nieustnie podnosic swoje kwalifikacje" postanowilam poswiecic sie przez lat 10 edukowaniu, wychowaniu i opiekowaniu moimi dziecmi. Uwazalam bowiem slusznie, ze PT Oświata z tych trzech funkcji do ktorej zobowiazuja ja konkretne ustawy wywiazuje sie bardzo cieniacko. Sama nauczylam swoje dzieci konwersacji w kilku jezykach obcych, gry na instrumentach klawiszowych, poslugiwania sie internetem oraz innych "przydatnych w zyciu przedmiotow" jak zwykla logika, podstawy wiedzy o prawie drogowym itd.
      Jezykow obcych uczylam sie w czasie, gdy dzieci w szkole marnowaly czas na nauke rozwiazywania testow i uczenie na pamiec tresci programowych (organa Rady Europy), ktore mozna w domu znalezc bez wysilku w Najswietszej Wikipedii.(o to, bym umiala grac na instrumentach klawiszowych zadbali w dziecinstwie moi Rodzice). Uwazam, ze moje dzieci sa bardzo dobrze wyksztalcone. Juz mi dziekuja !Niestety cale te lata gwalcono moja wolnosc obywatelska zmuszajac mnie do placenia podatkow na szkole, ktora pobierala podatki bezpodstawie. Jak wspomnialam , nie wywiazywala sie z funkcji na ktore te podatki przeznaczalam.Uwazam, ze panstwo powinno mi zwrocic czesc moich podatkow , najlepiej w postaci dodatku do emerytury. Cale lato wyreczalam je w jego funkcjach i nikt mi za to nie podziekowal. Pobieralam 10 lat zasilek wychowawczy, ktory wynosil 50% tego, co innym "matkom pracujacym" panstwo dokladalo do oplaty za zlobek i przedszkole refundowane z moich skladek i podatkow. Odszkodowania z pogwalcenie wolnosci obywatelskiej nie bede sie domagac uznajac pokornie jego tragiczna sytuacje budzetowa.
      Nie rozumiem dlaczego zasilek wychowawczy dla tzw. "matek samotnych" ktorych koledzy nie wplacali nic na swe dzieci do ZUS, byl wyzszy niz moj. Moj maz dwoil sie i troił, zebym mogla pracowac w domu i jego skladki na ZUS byly bardzo wysokie. Nasze sluszne postulaty, zeby nam tych skladek nie pobierali przymusowo, bo zamierzamy je umiescic na lokacie lub zainwestowc w osrodek wczasow w siodle, ktory da nam niezaleznosc od zasiłkow z naszych wlasnych pieniedzy traktowane byly poblażliwie. Pewnie dlatego, ze ZUS pragnal sie nasza rodzina "opiekowac", gdybysmy wszystko przehulali i nasze biedne dzieci zmusili do żebractwa i zbieractwa. Racja byla niestety po naszej stronie !


      Nie jestem fanka edukacji domowej ! I bony edukacyjne tez do niczego mi sa nie potrzebne.


      Blad systemu polega na tym, ze Najasniejszy Uczen robi laske szkole, ze do niej przychodzi i zachowuje sie "kulturalnie" . A powinien blagac na kleczkach, zeby go do tej szkoly PRZYjELI.

      Byc moze sa kraje, gdzie nauczyciele nie maja przywileju wczesniejszej emerytury, ale zaloze sie, ze system szkolnictwa dziala tam w taki sposob, ze nauczyciel nie marnuje swego czasu na tzw. "patyczkowanie sie ze szkolnymi dowcipnisiami" (ktorym tak naprawde nic nie mozna zrobic - do wiezienia ich nie wsadza, mandatu rodzice nie zaplaca, bo nie maja dochodow, kara smierci chyba juz nie obowiazuje, karna kompania.... nie dla mlodziezy) bo sa w szkole od tego inni fachowcy ROSOL i jego kompania. Nauczyciel skupia sie na uczeniu dzieci, jak same maja sie uczyc i wychowywaniu ich a nie "patyczkowaniu sie" z nimi.
      W naszym systemie nauczycielowi z gimnazjum przyslugiwc powinna nie tylko wczesniejsza emerytura, ale dodatek za prace w trudnych warunkach. Nie wspomne o prcownikach izb dziecka, internatow itd.

      Szkola (budynek) tak jest zaprojektowany, ze dzieci mlodsze zazwyczaj korzystaja z osobnej szatni, boiska, maja wyznaczona inna "duza przerwe" na pojscie do stolowki . Na dyzurze pilnuje sie , zeby strarsze dzieci nie przenikaly na "terytorium " młodszych. Dziecko klas I-III styka sie z jednym nauczycielem nauczania pocz. ktory czesto ma uprawnienia do nauczania jezyka oraz katecheta. Ma zjaecia w jednym pomieszczeniu, sa szafy, gdzie zorganizowano mu miejsce na przechowywanie jego rzeczy, zeby nie dzwigal wszystkiego ze soba.

      I to sie konczy w momencie PRZEJSCIA. Wychowwca zamiast uczyc to dziecko, jak ma zyc w nowej rzeczywistosci - "odbebnia" swoje lekcje (niekoniecznie ma lekcje ze swoja klasa - czasem tylko 1x sztuka i 1x lekcja wychowawcza w innej sytuacji jest matematyk - wiecej kontaktu ze swoja klasa) i pedzi dorobic zamiast przebywac na terenie klasy i opiekowac sie i wychowywac swoj klase.

      "Prosze kochanych Rodzicow, co my dzieciom URZADZIMY ? Rodzic (ktorego szwagierka organizuje wycieczki do Legolandu) - Moze wycieczkę ? - Czemu nie , fajnie ! Po ile sie rzeba zrzucic ? Rodzic z poczuciem Misji wtraca - moze ufundujemy bilet temu biednemu dziecku z naszej klasy, ktorego nie stac ? Skladamy sie, wychodzi po tyle i tyle ? No i fajnie, dzieci jada i KONSUMUJA kulture.

      Czy to jest wychowywanie czy uczenie konsumpcyjnego stylu zycia ?

      Opieka - nie jest zle, samo to , ze stworzono gimnazja i system 3+3+3+3. Zalety tez sa. Mysl sam.

      Wady:
      - spadla drastycznie ranga LO i matury, ktora sie daje dzieciakom za friko umyslowe. Potem te ambitne dzieci "studiuja" i zdobywaja "tytuly naukowe". Mozna te edukacje z powodzeniem zrelizowac metodami z poprzedniego systemu, bez zbednej tytulomanii.

      LO stalo sie przechowalnia dla dzieci z dysfunkcjami, ktorych nie przyjma szkoly zawodowe - Zespol Szkol Budowlanch, Zespol Szkol Morskich itd. bo do tych szkol wymaga sie zaswiadczenia o "braku dysfunkcji umozliwijacych prace na wysokosci itd."

      stworzono gimnazja w najgorszym momencie, ktos sie spieszyl (zgadnij dlaczego) dla rocznika 1986, ktory byl raczej liczny. Dzieci te WTLOCZONO!!!! do nieprzygotowanych do tego TECHNICZNIE i LOGISTYCZNIE szkol ( jedno i drugie gimnazjum ktore wtedy nazywalo sie "Zespol szkol" w naszym miescie otrzymalo po 10 klas I ! ). Jednoczesnie w szkole uczyly sie dzieci z wygasajacej podstawowki .
      Brakowalo klas , dzieci uczyly sie w swietlicy, stolowce, nawet niektore lekcje odbywly sie na korytrzu a obok trwaly w klasach inne lekcje. Nawet nie dali kasy na wymalowanie na drzwiach klas porzadnie numerow sal i nazw gabinetow i kupienie nowych zawieszek do kluczy ! Nie wspomne, ze boiska nie byly porzadnie ogrodzone wysoka siatka i nie przewidywno zadnych pomieszczen dla dzieci "niechodzacych" na cokolwiek.
      W szkole pojawilo sie duza grupa nauczycieli, ktorzy do tej pory co prawda w szkole, ale w innym miejscu . Dzieci tez uczyly sie w innym budynku. Mozna sobie bez problmu wyobrzic jaki wytworzyl sie balagan i podenerwowanie. Dzieci na takie sytucje reguj w swoisty i typowy dla fazy rozwojowej sposob - skoro nami nikt sie nie opiekuje i nie przejmuje to my mamy wszystko w d... i wysiadamy z tego pociagu.

      Rodzice byli podenerwowani TESTAMI !!!!!! a nauczyciele spokojnie odbebniali lekcje i udawali sie w sobie wiadome miejsca, gdzie jest duzo przyjemniej.

      Teraz jest mniej dzieci, budynki puste - czas na kolejna rforme.


      PS. Farbe na numerki, zawieszki, zegar i baterie zakupiono z funduszu kolezenskiego na apel dyzurnej oszolomki (katechetki) czyli "osoby z misja".





      .




      • sadsmile Re: wiec smiejmy serdecznie sie ! 04.12.13, 22:37
        plater-2 rozumiem Twoje rozgoryczenie. Zrezygnowałam z pracy w szkole dawno temu. Niestety upiory wróciły do mnie wraz z koniecznością posyłania dzieci do tej instytucji. Niestety mam wykształcenie pedagogiczne, niestety nie byłam (jak 90%) w czasie edukacji na utrzymaniu rodziców, męża czy kochanka. Nie zdecydowałam się na te studia (jak 99%) aby jakoś tam przetrwać, zdobyć byle jakie byle wyższe wykształcenie, złapać faceta i urodzić w tym czasie dzieci czy też wyrwać się z małej miejscowości. Niestety lubiłam te studia ale konfrontacja z życiem mnie dobiła. Nie stałam się marionetką systemu, wolałam zrezygnować niż robić krzywdę dzieciom przez swoje frustracje związane z pracą w chorej szkole. Dlatego gdy patrzę na zaniedbania pedagogów nóż mi się w kieszeni otwiera. Widzę cynizm, znieczulicę i kolesiostwo. Uczeń jest nieważny, ważne jest ustawienie się w hierarchii szkolnej i załatwienie drugiej czy trzeciej pracy. A tymczasem w szkołach dzieją się dantejskie sceny, bo nikt nie uważa się za odpowiedzialnego za ten cyrk. Jestem tak wkurzona na pedagogów szkolnych, że postanowiłam walczyć z tą patologią. Pozdrawiam.
        • plater-2 Re: wiec smiejmy serdecznie sie ! 05.12.13, 08:14
          W czasach kiedy chodzilam sama do szkoly obowiazywal system 4+3 (szkola podstawowa), potem zmieniony na 4+4. Dopiero za Gierka , gdy w 1977 poszly roczniki 1971 do zerowki wprowdzono system 3+5, docelowo 3+ 7.
          Zerowka nie byl obowiazkowa. Realizowana albo w przedszkolu albo w systemie 3 godziny dziennie - 15 godzin (?) . Nie naglasniano tego, ze jest nieobowiakowa, slusznie. Bylo duzo dzieci zaniedbanych, ktore w klasie I nie umialy sie nawet nozyczkami poslugiwac.

          Kolezanka urodzila syna 28 grudnia. Chciala zeby chodzil do zerowki (oczywiscie 6 lat pozniej) , miala naprawde dobre checi, ale dziecko sie kompletnie nie nadawalo do wyciagnia z lozka po ciemku i targania karwas drogi to tej calej PT "zerowki". Byla gotowa zajmowac sie nim sama, sama przygotowac do szkoly (mgr. archeologii srodziemnomorskiej) Poszla do poradni z pytaniem, czy moze to robic. Okazalo sie, ze nie potrzebuje niczyjej zgody !

          Rok póxniej syn mialby skonczyc w grudniu 7 lat. Zaproponowano im zerowke, nie I klase choc moglby isc do I. Bylo niewiele lepiej, dziecko protestowalo , w zerowce sie zle czulo.

          W marcu wyjechali na stale do Kanady, bo mieli powyzej uszu naszej oswiaty. Przezyli szok widzac jak tam funkcjonuje szkola, mam listy z detalicznymi opisami.

          Owszem zaczynaja wczesniej, ale OPIEKA !!!!!! Bezpieczenstwo dziecka ! W klasach mlodszych pani nauczycielka + pani praktykantka jedna na kilka klas (okazjonalnie) !

          W systemie 4+3 lub 4+4 dziecko mialo PRZEJSCIE w wieku 10 nawet 11 lat. Bylo dojrzale do tego, zeby juz sie nim tak intensywnie nie opiekowano, do tego ze samo znajdzie klase, gdzie jest kolejna lekcja, ze pamieta plan, samo idzie do biblioteki ksiazke zmienic nie parami z pania, do tego zeby sie przeciwstawic chuliganowi z kl. VII lub VIII.

          System 3+5 spowodowal ze PRZEJSCIE przesunelo sie o rok w dol. Do IV klasy szlo dziecko 9-10 lat.

          Teraz nam proponuje sie jeszcze o rok w dol .

          CZY DZIECIAK 8-9 LAT JEST GOTOWY W SYSTEMIE "LOGISTYCZNYM" NASZEJ KOCHANEJ SZKOLY (BUDYNEK, SZATNIA STOLOWKA BOISKO...) NA TO ZEBY GO PUSCIC SAMOPAS ?

          Czy 11 letnie dziecko jest dojrzale do tego, zeby sie nim tak "dzielnie zopiekowano" czyli puszczono go kompletnie samopas w gimnazjum ???? NIE albo TAK.

          Najpierw zrobic porzadek ze swieta krowa "KARTA NAUCZYCIELSKA", ktora spowodowala, ze szkola nie tylko ledwie ledwie wywiazuje sie z funkcji edukacji, a kompletnie nie wywaiazuje z funkcji opiekunczej i wychowawczej, do ktorej ja zobowiazuja konkretne ustawy a dopiero robmy kolejna reforme.

          W Londynie dziecko 5 letnie nie idzie do FIRST CLASS, ale do INFANT JUNIORS a 6 letnie do INFANT SENIORS. To sa odpowiednio dla wieku tych dzieci przystosowane budynki, system opieki itd.





          • matrisza Re: wiec smiejmy serdecznie sie ! 06.12.13, 08:41
            Zgadzam się plater-2. W Anglii wszystko jest pieknie przystosowane, nawet dla 4-latkow w szkole. U nas szkoly coraz bardziej puste a jednak nikt o tym nie mysli aby zmienic warunki pod dzieci a nie odwrotnie!!!
    • matrisza Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.12.13, 08:44
      Konkretny przyklad pracy pedagoga: kolezanka ma dziecko w 3 klasie sp. Nie moze sie skontaktowac z pania pedagog od 2 tygodni. Wyglada na to ze ta pani rzadko przebywa w szkole. Informacja zawsze jest taka sama: niestety wlasnie musiala pilnie wyjsc. Ciekawe gdyby tak wszyscy nauczyciele zwiewali z pracy. Bylaby afera a ta bierze kase i pewnie dorabia wieksza w innym miejscu.
      • plater-2 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 06.12.13, 10:37
        Dzieci I-III oraz ewentualne "zerówki" (dla chetnych ) muszą byc zorganizowane w osobnym budynku albo skrzydle z "dobrą panią woźną, która przecież nie jest taka groźna" , przeciwnie - zawiąże sznurowadełka, ma w szufldzie igłe i nici... Oprócz nauczycielki pomoc (np. studentka pedagogiki wczesnoszkolnej, specjalnej) może byc jedna dla kilku klas, będą się nią panie nauczycielki dzielić.
        Przed budynkiem pani praktykantka w czasie przerw pilnuje przechodzenia przez jezdnię, zakaz parkowania samochodów w bezpośrednim sąsiedztwie budynku, monitoring, zakaz wchodzenia z psami i przywiazywania koło szkoły (niektóre dzieci sie boją)...
        Bufety, kantyny bez śmieciowego jedzenia. U wnuka w szkole sa bony z wydrukowanym obrazkiem - jabłko, sok w kartoniku itd. Córka kupuje te bony śniadaniowe hurtem i dziecko je zamienia w sklepiku po jednym- dwa dziennie na zdrowe jedzenie.
        • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 07.12.13, 12:17
          plater-2 napisała:

          > Dzieci I-III oraz ewentualne "zerówki" (dla chetnych ) muszą byc zorganizowa
          > ne w osobnym budynku albo skrzydle z "dobrą panią woźną, która przecież nie je
          > st taka groźna" , przeciwnie - zawiąże sznurowadełka, ma w szufldzie igłe i n
          > ici... Oprócz nauczycielki pomoc (np. studentka pedagogiki wczesnoszkolnej, s
          > pecjalnej) może byc jedna dla kilku klas, będą się nią panie nauczycielki dziel
          > ić.
          > Przed budynkiem pani praktykantka w czasie przerw pilnuje przechodzenia prze
          > z jezdnię, zakaz parkowania samochodów w bezpośrednim sąsiedztwie budynku, mon
          > itoring, zakaz wchodzenia z psami i przywiazywania koło szkoły (niektóre dziec
          > i sie boją)...
          > Bufety, kantyny bez śmieciowego jedzenia. U wnuka w szkole sa bony z wydrukowan
          > ym obrazkiem - jabłko, sok w kartoniku itd. Córka kupuje te bony śniadaniowe h
          > urtem i dziecko je zamienia w sklepiku po jednym- dwa dziennie na zdrowe jedze
          > nie.

          Miła wizja. Jestem pod dużym wrażeniem... może ktoś ma jeszcze podobne przykłady? Jeśli tylko negatywne - trudno, ale warto się podzielić.
      • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 07.12.13, 12:18
        To jest właśnie (niestety) ten negatywny przykład. Niestety typowy dla tego stanowiska. To tak powszechne, że aż się niedobrze robi. Nikt z tym nie zrobi porządku?!
        • sadsmile Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 15.12.13, 11:12
          Jeśli ktoś ma jakieś przykłady, propozycje to bardzo proszę o pisanie. To poważny problem. Niekompetentni pedagodzy szkolni to bardzo negatywne zjawisko w naszym kraju.
          • czpw Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 15.12.13, 12:03
            Wyluzuj wreszcie. Niekompetentni politycy, prawnicy, lekarze, policjanci itd. to o wiele poważniejsze problemy. Zajmij się więc wpierw nimi.
    • epilenka Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 27.12.13, 15:03
      Nie wiem, czy wątek jest wciąż aktualny. Jestem nauczycielem - piszę, aby była jasność, ale odnosić się będę do Twojej wypowiedzi i jako matka, i właśnie nauczyciel.
      1. Uogólniasz, co według mnie jest po prostu niedopuszczalne - ja nie znam przypadku, aby nauczyciel, szkoła nie zareagowali na przypadki agresji na jej terenie. Więcej, jeśli doszło do pobicia i nawet piszesz o oiomie - wkracza prokurator. Owszem nauczyciel nie ma obowiązku narażać własnego życia, od tego jest policja. Ma obowiązek natomiast zareagować, choćby wzywając odpowiednie służby, czy chroniąc inne osoby (uczniów). Był przypadek, kiedy rodzice mieli pretensje, że nauczycielka pełniąca dyżur nie rzuciła się na pomoc dziewczynie zaatakowanej nożem. Prokurator nie dopatrzył się uchybień, bo: nauczycielka była na dyżurze, odsunęła dzieci i wezwała pomoc. I to należy do jej obowiązków. Nie wiem, jakie są Twoje oczekiwania?
      2. Bardzo się cieszę, że angażujesz się w pracę szkoły - to cenne, ale konkretnie co robisz, czemu jakiś rażących przypadków zaniedbań nie zgłaszasz do kuratorium czy na policję, zamiast utyskiwać tu na forum. Nie ma możliwości, aby kuratorium nie podniosło sprawy, bo bezpieczeństwo uczniów to priorytet. Reaguj w konkretnych przypadkach, walcz o społeczeństwo obywatelskie, a nie jak typowy Polak narzekaj.
      3. Za wychowawstwo nauczyciel dostaje coś koła 100 zł brutto - płać i wymagam, brzmi w kontekście takich pieniędzy śmiesznie, ale nie o pieniądze przecież tu chodzi. Używanie natomiast takiego argumentu, jest dość śmieszne, szczególnie w dzisiejszych czasach.
      4. Szkoła pełni funkcję wychowawczą, ale wychowują rodzice i to oni są za zachowanie dziecka odpowiedzialni. Problem w tym, ż bardzo często nie są. Moi znajomi, kiedy opowiadam im o kwiatkach, jakie spotykam w szkole - sugerują, że powinnam to publikować, bo włos się jeży (ale o tym, kiedy indziej). Co należy do kompetencji wychowawczych nauczyciela? Zawsze powinien zareagować na agresję, ale bez narażania siebie - na przykład nie jest od tego, by rozpędzać dilerów, ale powiadomić policję, wezwać rodziców, pedagoga właśnie itd. Wskazać rodzicowi możliwości rozwiązania problemu, ale nie rozwiązywać za niego - to oczywiście marzenie dzisiejszych rodziców, ale właśnie za to mi nie płacą!
      5. Dziś nauczyciele mają związane ręce - uważam, że to błąd. Gdyby zgłaszali przypadki demoralizacji w rodzinie i rodzina ponosiłaby tak jak w krajach skandynawskich czy Niemczech odpowiedzialność karną czy finansową, byłoby lepiej. Dziś nauczyciel ma walczyć sam. Nie wiem czy znasz przypadki pobić nauczycieli, rozwalonych samochodów - ja znam i znam polskie sądy, kiedy próbowali oni dochodzić swoich praw.
      • truten.zenobi Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 29.12.13, 10:13
        wszystko to racja, irytuje mnie jednak takie "odbijanie piłeczki"
        > 4. Szkoła pełni funkcję wychowawczą, ale wychowują rodzice i to oni są za zacho
        > wanie dziecka odpowiedzialni. Problem w tym, ż bardzo często nie są.

        pewnie że są odpowiedzialni ale przecież dzieciaki większość czasu spędzają w szkole,
        w początkowym nauczaniu (przedszkole, szkoła) nauczyciel dla dziecka staje się ważniejszym autorytetem niż rodzic. dobrze jest jeśli w miarę dobrze wypełnia swoją rolę wychowawcy, pedagoga, nauczyciela, "przewodnika"
        później, z czasem, rośnie wpływ rówieśników i środowiska...

        tak więc nie neguję roli rodziców wychowaniu i nauczaniu, ale też nie ma co jej przeceniać.

        powiem jeszcze tak że mógłbym wymienić co najmniej kilka przypadków gdzie praca rodziców została zniszczona przez "nauczycieli" (celowo "" bo nie chcę obrażać tych prawdziwych! - i nie chodzi mi o zwykłe błędy bo te mogą przytrafić się każdemu ale o głupotę niekompetencję, chamstwo.. czyli coś co można uznać za celowe działanie)

        tak więc nie ma co przerzucać się odpowiedzialnością - każdy ponosi jej część w swoim zakresie, a pozytywne efekty przynosi tylko dobra praca i współpraca obu stron.
        • plater-2 Cele i zadani szkoly 29.12.13, 11:12
          1. Szkoła realizuje cele i zadania określone w ustawie o systemie oświaty oraz w przepisach wykonawczych wydanych na jej podstawie, koncentrując się na prowadzeniu działalno­ści dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej.

          2. Nadrzędnym celem szkoły jest wszechstronny rozwój osobowości uczniów, uwzględniający indywidualne zainteresowania i predyspozycje psychofizyczne, przygotowanie do życia w społeczeństwie, przedsiębiorczości w działalności zawodowej oraz zapewnie­nie bezpieczeństwa psychicznego, fizycznego i socjalnego w czasie pobytu w szkole.

          3. Do zadań szkoły w zakresie pracy dydaktyczno - wychowawczo - opiekuńczej należy w szczególności:

          a umożliwienie zdobycia wiedzy i umiejętności niezbędnych do uzyskania świadectwa dojrzałości;

          b pomoc absolwentom szkoły w świadomym wyborze kierunków dalszego kształcenia;

          c kształtowanie środowiska wychowawczego sprzyjającego realizowaniu celów i zasad określonych w ustawie, stosownie do warunków szkoły i wieku uczniów;

          d sprawowanie opieki nad uczniami odpowiednio do ich potrzeb i możliwości szkoły;

          e wskazywanie alternatywy dla zagrożeń społecznych młodego człowieka; upowszechnianie zasady tolerancji, wolności sumienia i poczucia sprawiedliwości;

          f kształtowanie postaw dojrzałej osobowości, odznaczającej się otwartością na innych ludzi, życzliwością wobec innych oraz odpowiedzialnością za drugiego człowieka;

          g rozwijanie wrażliwości na krzywdę innych ludzi, dążenie do budowania więzi miedzy pokoleniami;

          h pogłębianie miłości i szacunku do Ojczyzny;

          i wdrażanie do dyscypliny i szacunku do pracy;

          j poszanowanie indywidualności uczniów i ich prawa do własnej oceny rzeczywistości;

          k umożliwianie rozwijania zainteresowań uczniów;

          l udzielanie uczniom pomocy psychologicznej i pedagogicznej.

          §4

          1. Statutowe cele i zadania szkoły realizują nauczyciele, wychowawcy i inni pracownicy pedagogiczni wraz z uczniami w procesie działalności lekcyjnej, pozalekcyjnej i pozaszkolnej we współdziałaniu z organami szkoły i organizacjami szkolnymi, poprzez:

          1) umożliwienie uczniom zdobycia wiedzy i umiejętności w celu uzyskania świadectwa dojrzałości oraz świadomego i właściwego wyboru dalszego kierunku kształcenia, wyrażone w:

          a efektywnym wykorzystaniu czasu każdej jednostki lekcyjnej,

          b racjonalnym stosowaniu najnowszych technik multimedialnych,

          c ciągłym doskonaleniu zawodowym nauczycieli,

          d wdrażaniu uczniów do samokształcenia oraz podnoszenia kultury ogólnej i zawodowej,

          e wskazywaniu różnorodnych źródeł informacji oraz kształtowaniu umiejętności skutecznego pozyskiwania pożądanych informacji,

          f jak najszerszym - w ramach przepisów - podziale oddziałów na grupy umożliwiające prowadzenie pracy zindywidualizowanej, a przez to korzystnej dla ucznia,

          g jak najszerszym dostępie do pracowni informatycznej uczniów i nauczycieli w celu stworzenia warunków do zdobycia przez nich umiejętności sprawnego posługiwania się techniką informatyczną,

          h stwarzaniu warunków do wszechstronnego rozwoju fizycznego, poprzez dodatkowe zajęcia w ramach SKS-ów, szerokie współzawodnictwo sportowe oraz gimnastykę korekcyjną,

          i organizowaniu - w miarę posiadanych środków finansowych - wycieczek programowych, będących formą poszerzającą kształcenie,

          j zaopatrywaniu biblioteki szkolnej w lektury, czasopisma, różnorodną literaturę, nagrania wideo i płyty kompaktowe z programami multimedialnymi,

          k zaopatrywaniu pracowni szkolnych w najnowszy sprzęt i pomoce dydaktyczne;

          2) kształtowanie środowiska wychowawczego oraz udzielanie uczniom pomocy pedagogicznej, psychologicznej, zdrowotnej i profilaktycznej wyrażonej w:

          a dostosowaniu metod nauczania i form organizacyjnych do możliwości psychofizycznych uczniów,

          b ścisłej współpracy z rodzicami uczniów poprzez zebrania rodzicielskie, rozmowy indywidualne, wywiady środowiskowe, pedagogizację rodziców i korespondencję,

          c ścisłej współpracy dyrektora szkoły, wychowawców, opiekunów i nauczycieli w zakresie organizacji różnorodnych imprez klasowych,

          d współpracy z funkcjonariuszami policji i innymi organizacjami wspierającymi pracę szkoły w przypadku młodzieży niedostosowanej społecznie, współpracy z Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną w Miejscu Piastowym oraz specjalistycznymi poradniami lekarskimi,

          e prowadzeniu w ramach zajęć wychowania fizycznego, zajęć rekreacyjno-sportowych, Szkolnego Koła Sportowego ćwiczeń korekcyjnych i ogólnorozwojowych podnoszących sprawność motoryczną uczniów oraz w braniu udziału w zawodach sportowych indywidualnych i zespołowych,

          f prowadzeniu działań profilaktycznych przeciwdziałających różnym formom uzależnień oraz zachowaniom niewłaściwym ze społecznego punktu widzenia,

          g zapewnieniu opieki zdrowotnej przez służbę zdrowia,

          h organizowaniu imprez szkolnych integrujących młodzież,

          i zapewnieniu - w miarę posiadanych środków - pomocy materialnej w zakresie i na zasadach opisanych w „Regulaminie przyznawania pomocy materialnej dla uczniów”;

          3) umożliwianie uczniom podtrzymywania poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej wyrażone w:

          a rozwijaniu i doskonaleniu edukacji historycznej i patriotycznej w szczególności na lekcjach historii, wiedzy o społeczeństwie, języka polskiego i godzinach do dyspozycji wychowawcy,

          b organizacji i udziale w szkolnych uroczystościach rocznicowych i wycieczkach programowych mających na celu zapoznanie z historią naszego regionu,

          c organizowaniu olimpiad, konkursów, wieczorów poezji,

          d pracy szkolnej biblioteki jako pracowni interdyscyplinarnej,

          e udziale młodzieży w organizowanych na terenie miasta imprezach kulturalnych,

          f dbaniu o kulturę języka w trakcie prowadzenia zajęć,

          g kulturze własnej nauczycieli, wychowawców i innych pracowników szkoły w obcowaniu z młodzieżą,

          h tolerancji i poszanowaniu przekonań religijnych uczniów i pracowników szkoły,

          i uczestnictwie w lekcjach religii oraz rekolekcjach parafialnych i innych praktykach religijnych,

          j umożliwianiu osobom katechizującym rozwijania zainteresowań religijnych młodzieży, poprzez pracę w kółkach zainteresowań, organizowaniu widowisk, wycieczek i innych imprez na terenie szkoły i poza szkołą;

          4) umożliwianie rozwijania zainteresowań uczniów, realizowania indywidualnych programów nauczania, wyrażone w:

          a organizowaniu kół zainteresowań i szukaniu źródeł finansowania ich działalności,

          b respektowaniu praw uczniów do pracy w dowolnej ilości kół zainteresowań,

          c umożliwianiu uczniom udziału w konkursach i olimpiadach,

          d poszerzaniu wiadomości uczniów poprzez wskazywanie odpowiedniej literatury i prasy,

          e dobieraniu zadań o podwyższonym stopniu trudności,

          f udzielaniu zezwolenia na indywidualny program lub tok nauki w oparciu o odrębne przepisy;

          2. Wychowawcy i nauczyciele zobowiązani są otoczyć szczególną opieką uczniów niepełnosprawnych uczęszczających do szkoły.

          3. Nauczyciele zobowiązani są do wszechstronnego rozwijania zainteresowań uczniów przez:

          1) kierowanie samokształceniem wszystkich uczniów, w tym szczególnie uzdolnionych z poszczególnych przedmiotów; przygotowanie uczniów zdolnych do olimpiad przedmiotowych;

          2) umożliwienie realizacji indywidualnego toku nauczania dla uczniów zdolnych za zgodą rady pedagogicznej.

          4. Nauczyciele i wychowawcy zobowiązani są do udzielania pomocy uczniom mającym trudności w nauce przez:

          1) indywidualne konsultacje z uczniami;

          2) organizowanie samopomocy koleżeńskiej dla tych uczniów;

          3) szczególną współpracę z rodzicami - zapoznanie rodziców z zasadami skutec
        • epilenka Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 29.12.13, 18:30
          truten.zenobi napisał:

          > wszystko to racja, irytuje mnie jednak takie "odbijanie piłeczki"
          właśnie o odbijanie piłeczki chodzi - tylko ja w tej roli często widzę rodziców

          > pewnie że są odpowiedzialni ale przecież dzieciaki większość czasu spędzają w s
          > zkole,
          dziecko jest wizytówką rodzica, a nie szkoły czy rówieśników itd. To, że spędza czas w szkole nie znaczy, że rodzice mają luz. Mi na myśl nie przyjdzie, że odpowiedzialni za wychowanie mojego dziecka są nauczyciele czy rówieśnicy. Oni nawet nie są współodpowiedzialni. Wychowawca ma reagować na złe zachowanie dziecka i wnioski ze swoich obserwacji przekazać rodzicom, i to od nich powinien egzekwować, tak egzekwować, co z tym zrobili. Przykład: dziecko zasypia do szkoły, powód - gra bez kontroli rodzicielskiej do 7 nad ranem dzień w dzień, kto od niego ma według Ciebie wyegzekwować ,,normalne" pory snu: nauczyciel czy rodzic? Takich przykładów bezradności rodziców znam mnóstwo. Nie o to jednak chodzi, tylko o to, że ja jako wychowawca nie mam narzędzi i uprawnień. Te uprawnienia ma RODZIC. Jak Twoje dziecko będzie mieć konflikt z prawem, sąd nie będzie oskarżał nauczycieli go ,,wychowujących" tylko ciebie.

          > w początkowym nauczaniu (przedszkole, szkoła) nauczyciel dla dziecka staje się
          > ważniejszym autorytetem niż rodzic.
          Zgoda i tej roli, jeśli jest pełniona dobrze nie należy podważać tylko wspierać. Praktyka tym czasem jest różna. Skąd o tym wiem, rodzice mi się skarżą na zebraniach - uczę w fajnej szkole i mam mądrych rodziców, więc sami na zebraniach ustawiają tych, co odstępują od normy. Ale bywa różnie.

          > tak więc nie neguję roli rodziców wychowaniu i nauczaniu, ale też nie ma co je
          > j przeceniać.
          to nieprawda. Rola rodzica jest KLUCZOWA. Uczyłam kiedyś w szkole strasznej i wierz mi mądre dziecko, nigdy nie ulegało deprawacji środowiska. Kiedy pytałam te dzieci, co jest powodem, zawsze odpowiadały: dom. Jeśli myślisz inaczej - może to znaczyć, że poniosłeś klęskę wychowawczą i odpowiedzialnością za nią chcesz obarczyć innych.

          > tak więc nie ma co przerzucać się odpowiedzialnością - każdy ponosi jej część w
          > swoim zakresie, a pozytywne efekty przynosi tylko dobra praca i współpraca obu
          > stron.
          pełna zgoda!!!
          • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 29.12.13, 19:06
            Epilenko jetem tu tylko żeby napisać, ze się z Tobą zgadzam całkowicie:) nie reaguje już na wpisy bo jak sama widzisz na forum nie chodzi o merytoryczne głosy tylko obwinianie, zarzucanie i przerzucanie się odpowiedzialnością. Nie ma sensu walić głowa w mur. Pozdrawiam Cię serdecznie i wspaniałości w nowym Roku.
          • truten.zenobi Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 29.12.13, 23:36
            Uczyłam kiedyś w szkole strasznej i w
            > ierz mi mądre dziecko, nigdy nie ulegało deprawacji środowiska.
            nie wierzę Ci bo znam parę przypadków (rówieśników) gdy mądre dzieci z dobrych rodzin wpadły "w złe towarzystwo" i zmieniło je ono diametralnie.
            i zresztą w drugą stronę podobnie.

            a na studiach nie uczyłaś się o presji społecznej i "psychologi tłumu", o Eichmann-ie? socjotechnice? metodach stosowanych przez sekty? itp.?

            > dziecko jest wizytówką rodzica, a nie szkoły czy rówieśników itd.
            nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie dziecko jest człowiekiem a nie ma coś udowadniać.

            co do reszty wypowiedzi to trudno z argumentami ad persona dyskutować... tyle tylko że Twoje wypowiedzi także mogą oznaczać że "poniosłaś klęskę wychowawczą i odpowiedzialnością za nią chcesz obarczyć" rodziców.
            i powiem jeszcze tak że wielokrotnie widziałem jak "nauczyciel" zawalił i odpowiedzialność zwalał na dziecko i/lub rodziców, stąd mój daleko posunięty sceptycyzm

            ale tak jak wspomniałem wcześniej i Twoja wypowiedź mnie w tym utwierdza - za tymi frazesami stoi tylko "odbijanie piłeczki"
            • epilenka Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 12:46
              > a na studiach nie uczyłaś się o presji społecznej i "psychologi tłumu", o Eichm
              > ann-ie? socjotechnice? metodach stosowanych przez sekty? itp.?
              Masz rację. Nigdzie nie napisałam, że należy zdjąć z nauczycieli odpowiedzialność, staram się tylko uświadomić granice tej odpowiedzialności. Rodzice i nauczyciele powinni wspólnie zastanowić się, jak nie dopuścić do powstania efektu Lucyfera. I tylko to akcentuję, że wybór bezstresowego lub autorytarnego wychowania jest błędem.

              > nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie dziecko jest człowiekiem a nie ma coś udow
              > adniać.
              dokładnie, ale jest też wychowywane dla społeczeństwa i dobrze by było, aby było wychowywane.

              > tylko że Twoje wypowiedzi także mogą oznaczać że "poniosłaś klęskę wychowawczą
              > i odpowiedzialnością za nią chcesz obarczyć" rodziców.
              żart?

              > ale tak jak wspomniałem wcześniej i Twoja wypowiedź mnie w tym utwierdza - za t
              > ymi frazesami stoi tylko "odbijanie piłeczki"
              smutne, że tylko tyle zrozumiałeś.
              Mnie także męczy jednostronność Twoich wypowiedzi,, a przede wszystkim to, że się ,,okopałeś". Nie chciałam cię urazić, nie taka była w każdym razie moja intencja. Konkretne przykłady miały uświadomić każdemu, kto jest rodzicem, wymiar jego odpowiedzialności za wychowanie dziecka - moje osobiste doświadczenie w tym zakresie jest różne. Obecnie 90% rodziców z którymi współpracuję, to rozumie, w poprzedniej szkole proporcje były odwrotne.
              Ta rozmowa napawa mnie smutkiem, bo wydaje mi się, że użyłam argumentów rzeczowych, a nie chwytów erystycznych, czy,,frazesów" (ja na takim poziomie z tobą nie dyskutuję). Tym czasem starasz się zakwestionować moje kompetencje, imputując mi zarówno jednostronność, jak i niewłaściwy ton wypowiedzi. Z taką ,,gębą" dyskutować nie będę, twój oceniający mnie ton wypowiedzi jest także nie jest na miejscu.
              • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 14:27
                No sama widzisz, ze się nie da .
              • truten.zenobi Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 18:27
                Nigdzie nie napisałam, że należy zdjąć z nauczycieli odpowiedzialno
                > ść, staram się tylko uświadomić granice tej odpowiedzialności.

                ale napisałaś że "wychowują rodzice i to oni są za zachowanie dziecka odpowiedzialni. Problem w tym, ż bardzo często nie są. " , "to nieprawda. Rola rodzica jest KLUCZOWA." itp.
                ja zaś twierdzę że to nie do końca tak. - bez żadnego szukania "winnego" - i cały czas to podkreślałem!
                nie neguję Twoich argumentów (tych rzeczowych) neguję tylko takie podejście w którym a priori "winą" obarcza się rodzica

                Tym czasem starasz się zakwestionować moje kompetencje, imputując
                > mi zarówno jednostronność, jak i niewłaściwy ton wypowiedzi.

                a jak odebrać sentencję:
                "wierz mi mądre dziecko, nigdy nie ulegało deprawacji środowiska. Kiedy pytałam te dzieci, co jest powodem, zawsze odpowiadały: dom. Jeśli myślisz inaczej - może to znaczyć, że poniosłeś klęskę wychowawczą i odpowiedzialnością za nią chcesz obarczyć innych. "

                jak traktować argumenty typu "kto myśli inaczej jest głupcem"? jak odnieść się do takiej wycieczki osobistej? jak pedagog/socjolog/psycholog może negować wpływ środowiska?
                ...i kto tu komu chciał "gębę" przyprawić?

                >... użyłam argumentów rzeczow
                > ych, a nie chwytów erystycznych,
                :/

                PS
                > wybór bezstresowego
                myślę że tak naprawdę niewiele osób wie na czym polega bezstresowe wychowanie - utożsamiając je z bezkarnością a to nie do końca tak.
                • epilenka Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 21:20
                  truten.zenobi napisał:
                  > ale napisałaś że "wychowują rodzice i to oni są za zachowanie dziecka odpowiedz
                  > ialni. Problem w tym, ż bardzo często nie są. " , "to nieprawda. Rola rodzica
                  > jest KLUCZOWA." itp.
                  Tak jest i swoje zdanie podtrzymuję. Użyłam też konkretnych przykładów, o co mi chodzi (nie będę się powtarzać). Jak można tego jako rodzic właśnie nie rozumieć, tego nie pojmę.

                  > ja zaś twierdzę że to nie do końca tak.
                  Przecież to oczywiste. Wychowywanie dziecka to nie obsługa pralki, niestety. Ja nie oceniłam nigdzie rodzica, który się stara. Nigdy bym tego nie zrobiła, bo naprawdę musiałabym być i głupia i niepokorna. Tylko gdyby z moim dzieckiem coś nie wyszło, szukałabym w pierwszej kolejności winny w sobie, nie w innych. Właśnie tak mnie wychowano. Poza tym proces wychowawczy, mam wrażenie, skomplikował się na tym forum, gdy ja oceniłam brak kompetencji rodziców. W ocenie braku kompetencji nauczycieli szło wam sprawnie i bez komplikacji :)

                  > a jak odebrać sentencję:
                  > "wierz mi mądre dziecko, nigdy nie ulegało deprawacji środowiska. Kiedy pytałam
                  > te dzieci, co jest powodem, zawsze odpowiadały: dom. Jeśli myślisz inaczej - m
                  > oże to znaczyć, że poniosłeś klęskę wychowawczą i odpowiedzialnością za nią chc
                  > esz obarczyć innych. "
                  podkreśliłam słowo może właśnie dlatego, aby zaznaczyć mój dystans do oceny Twojej osoby. Doświadczenie zawodowe jednak mam takie, że rodzice, którzy sami niewiele robią, mają zazwyczaj najwięcej pretensji do innych, moja wypowiedź dokładnie to miała zaakcentować.

                  > jak traktować argumenty typu "kto myśli inaczej jest głupcem"?
                  nie użyłam takich argumentów

                  jak pedagog/socjolog/psycholog może negować wpły
                  > w środowiska?
                  neguję wpływ środowiska? Nigdy w życiu, właśnie dlatego moje osobiste dziecko chodzi do dobrej szkoły, gdzie kultura intelektualna uczniów i ich rodziców idzie w parze z osobistą. Czy mi się nie zdemoralizuje - nie wiem:). Ale zrobiłam wszystko, co mogłam.

                  > > wybór bezstresowego
                  > myślę że tak naprawdę niewiele osób wie na czym polega bezstresowe wychowanie -
                  > utożsamiając je z bezkarnością a to nie do końca tak.
                  nie chcę dyskutować o terminologii.
                  • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 22:01
                    Rozmowa z truten......jest tak jak kopanie się z koniem. Dlatego ja wcześniej odpuściłam ale Ciebie podziwiam, ze chce Ci argumentować Komuś kto argumentów nie przyjmuje. Jego złote myśli kończące każda wypowiedz daja obraz osoby.......
                    • epilenka Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 22:06
                      To się nazywa zacięcie pedagogiczne :)
                      Bardzo dziękuję za miłe słowa.
                      Także pozdrawiam serdecznie...
                      I ciągle mam nadzieję...
                      • keyt6 Re: Agresja w szkole kontra tzw. pedagog szkolny 30.12.13, 22:16
                        No dokładnie. Czytając moje wcześniejsze wpisy możesz zobaczyć, ze też próbowałam.....ale nie lubie jak mnie ktoś obraża nie znając mnie, będąc anonimowym w dodatku. Odezwałam się bo czytając Twoje wpisy zobaczyłam , ze masz podobne odczucia do mnie co do osoby wypowiadającej się. Jestem osobą pełna pasji do zawodu i tak to pojmuje lubie rozmowy ale nie zniżę się poniżej pewnego poziomu. Odnoszę się do wcześniejszych wypowiedzi i odpowiedzi do mnie. Pozdrawiam i fajnie, ze jesteś.
                  • truten.zenobi krótko 31.12.13, 19:05
                    jaki element samochodu jest najważniejszy? (np. co jest bardziej "kluczowe" silnik czy 3 śrubki mocujące koło?)
          • truten.zenobi łańcuch jest tak silny ja najsłabsze jego ogniwo. 30.12.13, 08:56
            myślę że nie ma sensu prowadzić dyskusji w sposób jaki starasz się narzucić - wychowanie to proces bardzo złożony, wiele czynników ma na niego wpływ, w różnym stopniu w różnym czasie i różnych sytuacjach.

            "dziwi" tylko że nauczyciel/pedagog/psycholog stara się go strywializować tylko do jednego elementu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka