Dodaj do ulubionych

Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie

    • Gość: rurza@on.pl. kilde Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 10.10.04, 00:28
      .Polska to wspaniały kraj.Rybka tu psuje się od głowy do Górnej
      płetwy. głowa zostaje przeważnie "świeża".Kilka rad dla przyszłych
      studentów,a właściwie ich rodziców
      1.Mając średnią w okolicach 5,0 szukaj w okolicach studniówki znajomości na
      uczelni i to nie wśród szacownego grona profesorów i
      docentów,dziekanów,prorektorów.Musisz dotrzeć do członków wydziałowej komisji
      ZZzzzzrekrutacyjnej.Podział wpływów jest prosty.Wyższa kadra ma
      granty,badania,publikacje,PAN,komitety badawcze,wykłady itd..Natomiast
      adiunkci,asystenci starsi i młodsi doktory i magistry mają komisję rekrutacyjną.
      Oni muszą przygotować /zapewnić/ materiał do dalszej obróbki.To jest takie
      niepisane prawo.Gratyfikacja to już indywidualna sprawa podlegająca jednak
      negocjacjom w zależności od kierunku.Na każdej uczelni istnieje wewnętrzny
      cennik.Z badań socjologicznych wynika,że okołó 20% studentów to ci,którzy
      samodzielnie dostali się na studia.
      2.Nie zrealizowałeś punktu pierwszego,bo średnia 5,0 dawała ci przekonanie
      graniczące z pewnością,że twoja pociecha dostanie się na studia o własnych
      siłach.Błąd!!Można to jednak naprawić,przy czym koszty wzrastają,bo jest już
      dosyć póżno.Dla komisji to jednak nie problem bo praktycznie nikt z zewnątrz nie
      patrzy im na ręce.Jest tylko jeden warunek - pociecha musi zdaC egzamin.

      Ten system rekrutacji będzie jeszcze długo funkcjonował.Przekonuje mnie o tym
      fakt,że niektóre uczelnie mimo wprowadzenia nowej matury,zapewniają że będą
      prowadziły rekrutację na swój indywidualny sposób.
    • Gość: itakdalej A co na to pani minister Radziwiłł? IP: *.chello.pl 10.10.04, 00:46
      Jest to już druga podobna sprawa po skandalu z odwołaniami na Wydziale Prawa
      UG. Rektorzy i profesorowie po prostu wprowadzili po cichu punkty za
      pochodzenie oraz miejsca rektorskie, oficjalnie zniesione za pierwszej
      Solidarności w 1981 roku. Najsmutniejsze jest to, że władza państwowa zachowuje
      się tak, jakby to akceptowała. Mimo że są tam osoby, takie jak jak pani Anna
      Radziwiłł (wiceminister edukacji narodowej i sportu), wywodzące się z
      Solidarności, które bez jej pomocy nie zrobiłyby kariery. Jak tak dalej
      pójdzie, w przyszłym roku ten sposób przyjmowania na studia dzieci dobrze
      urodzonych stanie się normą.
    • Gość: Anka Sam egzamin IP: *.net.autocom.pl 10.10.04, 01:00
      Sam egzamin wstepny na medycynę jeszcze o niczym nie świadczy. To zestaw
      wymyślnych pytań z chemii, biologii i fizyki (po 1/3) wykraczających bardzo
      ponad program liceum.
      Przyszłemu lekarzowi wcale nie jest potrzebna wiedza z obliczania natężenia
      prądu, długości fali, wektorów itd. Bardziej przydatny byłby zarzucony ładnych
      kilka lat temu egzamin z języka obcego.Przynajmniej miałabym pewnośc, ze mój
      lekarz poczyta zagraniczne artykuły i coś z nich zrozumie.Choćby w internecie.
      Jakoś nie akceptuję zaocznej medycyny, każdy inny kierunek mogę sobie wyobrazić.

      • ma_la1 Re: Sam egzamin 10.10.04, 16:39
        Tak Anka. Masz 100 % racji. Te idiotyczne testy z wiedzy olbrzymiej, a nie
        przydatnej, to od lat paranoja. Myślę, że tu , na starcie tracimy dobrych
        lekarzy. Może przecież być tak, że człowiek zdobywa 120 pkt, świetnie studiuje,
        kończy z wyróżnieniem, ale czy koniecznie musi być też dobrym praktykiem?
        Przecież nadal bedzie zdobywał tytuły, zostanie wielkim profesorem, ale czy
        koniecznie dobrym lekarzem? Mam styczność z kliniką, i wiem co znaczy
        bufoniasty profesor. To chyba najgorszy gatunek lekarza, bo nie przykłada się,
        wyciąga rękę (co mnie zawsze żenuje), a na koniec okazuje się złym specjalistą.
        Uciekam zawsze od klinik do małych miejskich szpitali. Tam najczęściej są
        dobrzy praktycy, a mnie zależy na zdrowiu, a nie na tytułach leczącego mnie
        lekarza.
        Przepraszam wszyskich lekarzy z tytułami. Ja nie piszę o wszystkich. Ja piszę
        o wyjątkach z którymi miałam styczność. Większosć profesorów n.m. to wspaniali
        lekarze.
      • ma_la1 Re: Sam egzamin 10.10.04, 16:46
        Zapomniałam. Ty jakoś (delikatnie) nie akceptujesz medycyny zaocznej. Ja
        uważam, że jest to debilizm, duże nieporozumienie. To dopiero będą lekarze!
        Przez telefon? Juz teraz niektórzy nie zniżą się do przebadania "ręcznego"
        pacjenta. To muszą być niedouczki. Chyba.
      • Gość: gość portalu wieczorowe IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 10.10.04, 21:19
        Nie ma medycyny zaocznej. Wieczorowa rożni się od dziennej tylko tym, że za
        studia nie płaci państwo, tylko płacisz sama. Zajęcia sa z dziennymi. To są
        platne studia dzienne, ale nazywaja się wieczorowe, bo w naszym kraju nie mają
        prawa nazywac się dziennymi...
    • Gość: truten Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.10.04, 04:10
      na zbity pysk, na zbity pysk te scierwa
      dlaczego za moje pieniadze odbywa sie w tym kraju kumoterstwo w najgorszym
      wydaniu?
    • Gość: * [...] IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.10.04, 13:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Wstręt Gdyby Katon zyl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 16:49
      Trzeba w ogole nie szanowac tego zawodu, aby mimo bardzo slabych postepow
      starac sie "upchac" swoje dziecko na studiach i jeszcze miec pretensje, ze sie
      to nie udalo. Skadinad profesor, ktory swoja pocieche wepchal na studia w moim
      przekonaniu zasluguje na odebranie profesury z przyczyn zasadniczych.
    • Gość: Don Chichot Już nie Łódź, tylko Lublin! Moralność z KULawego IP: *.pl / *.pl 10.10.04, 21:41
      uniwersytetu zaraziła całe miasto. tam nawet Internet szkodzi zdrowiu!
    • Gość: Wysmiewaczek Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.vnburn01.mi.comcast.net 10.10.04, 22:03
      I masz "Baby" 100% racje! Przeciez to kompromitujacy, zenujacy wynik! Czysta
      kpina z nauki. Ten synalek osiagnal 36,7%, czyli nadaje sie byc moze na
      noszowego!I takiego pawiana pchac na sile do medycyny?? Widocznie tatus tez
      dostal sie w jakis bezczelny sposob, bo normalny rodzic, to siedzial by cicho
      jak trusia i nie kompromitowal sie publicznie !!!
      Pozdrawiam Cie "Baby" kimkolwiek jestes, bo masz dobrze umeblowane w glowie.
    • Gość: Były_lekarz Refleksje medyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 22:36
      Jestem lekarzem,... byłem :-) Nie pracuję teraz w zawodzie. Ale od początku...

      Dostałem się za pierwszym razem, bez plecow. Co prawda, trzeba było włożyć sporo
      kasy w korepetycje, ale moim zdaniem jest to sytuacja znacznie bardziej
      klarowna, niż układy i łapówki, w końcu coś tam we łbie zostaje ;-)

      Wynik miałem dobry, ale ze studiami szło jak po grudzie, nawet dwa razy trzeba
      było posmarować, bo goście nie przepuszczali tych, co nie potrafią się uczyć
      książki telefonicznej na pamięć (niestety byłem średniakiem). Zeby było jasne,
      nie chodzi o to, że byli wymagający, tylko sfrustrowani brakiem możliwości
      rozowoju naukowego, a ich wąska działka była dla nich najważniejsza (nauki
      podstawowe, o których się juz nie pamieta pod koniec studiow). Coz, takie jest
      zycie... w koncu bez wiekszych problemow zdalem pozostale ok. 60 egzaminow i
      zaliczen. :-/

      Odn. dzieci VIP'ow... Generalnie było tak, że dzieci lekarzy i profesorów miały
      lepsze wyniki, niż osoby spoza kręgu (w tym ja), ale nie dzięki układom, ale
      dzieki odpowiedniemu podejściu do nauki, wyniesionego z domu rodzinnego - nie ma
      jak pewna tradycja rodzinna. Najlepsi studenci to przeważnie dzieci prowesorów,
      trenowane do zawodu lekarza od kołyski, gdzie w domu dyskutuje się tylko o
      medycynie. Ma to tez pewne skutki uboczne dla charakteru, ale nie o tym sprawa...

      A, coś o mnie... Pod koniec studiow rozpocząłem drugi fakultet i dzięki temu (i
      połączeniu z medycyną) znalazłem naprawdę ciekawe zajęcie, 2 x lepiej płatne i w
      to Polsce - i nigdy bym juz nie chcial wrocic do zawodu, tu sie spelniam :-))

      Coz, podatnicy zaplacili za moje wyksztalcenie, ale tez ci sami podatnicy chca
      miec darmowa sluzbe zdrowia, wiec niech sie nie dziwia, ze powoli ludzie
      uciekaja z Polski albo z zawodu.

      Ktoś tu pisał o podruży do USA... Byłem tam na kilka miesięcy i pracowalem w
      instytucie naukowym, ale mysle ze w medycynie jest podobnie. Pomijając fakt
      koniecznosci nostryfikowania dyplomu (angielski to nie problem, wiekszosc
      slownictwa i tak pochodzi z łaciny - problemem jest wymagana wiedza z okresu
      całych studiow, nie tylko klinika!), pozycja Polaka, nawet bardzo zdolnego
      zawsze bedzie gorsza niz osoby "z tamtąd" - w USA też liczą się układy (choc w
      wiekszej czesci w rozumieniu pozytywnym - "znajomości")...

      Całkowite wyalienowanie z tamtejszego srodowiska - brak kolegow ze studiow,
      kontaktu z dobrymi profesorami, lokalnymi strukturami spolecznymi - znacznie
      utrudnia, a nawet w dalszej perspektywie uniemozliwia pokonanie pewnych szczebli
      awansu.

      Generalnie polecam wyjazd, ale trzeba tez liczyc sie z tym, ze im dluzej sie tam
      siedzi, tym trudniej tu wrocic. I nie chodzi o pieniadzie, ale wlasnie o spalone
      mosty w Polsce. Tu ludzie obrosną w tytuly, dyplomy i posady, a osoba wracająca
      bedzie w tym samym miejscu, co w momentcie opuszczenia kraju - wiedza tu nie ma
      znaczenia, a Polska nie uznaje zachodniego (USA) systemu awansu medycznego
      (wyjątek: Białoruś, Ukraina).

      Na szczescie "prawo" to znacznie wieksze bagno niz medycyna :-) W medycynie
      jednak człowiek jest (powinien być) na pierwszym miejscu... a co ma powiedzieć
      adwokat bandyty/kryminalisty?
      • Gość: Agnieszka I ja odeszłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 15:41
        Tak,na czwartym roku.A własciwie po czwartym którego nie zaliczyłam.Oblałam trzeci termin z patomorfy,uczyłam się do egzaminu całe wakacje i nawet mi nie pozwolono obejrzeć pracy.Kosztowałoby mnie to powtarzanie roku plus 8 tysięcy na konto akademii.O paromorfie w Bydgoszczy pewnie niejeden z Was słyszał,ten egzamin to żyła złota dla Akademii.Dwa lata temu oblano 40 osób,oczywiście prac też nie można było oglądać.Stwierdziłam wtedy ze mam dosyć tego całego chłamu,mój Boze jaka tam jest obłuda!Mogłabym na palcach jednej reki wyliczyc kolegów do których nie bałabym się iść za parę lat.Pamiętam jak mój profesor z liceum powiedział kiedyś że na medycynę idzie sam kwiat młodzieży.Jak bardzo się mylił!!!Prostactwo,nieuctwo,łapówkarstwo w 70 procentach.A wieczorowi...Owszem było trochę osób zdolnych,ambitnych ale większość powinna zostać rzeżnikami.Gdyby im na 5 roku powiedzieć że granulocyt to bakteria-uwierzyliby,naprawdę!Nie chcę mieć z tym środowiskiem nic wspólnego,szkoda że wielu wartościowych lekarzy cierpi na opinii jaką wyrabiaja im koledzy nieucy i łapówkarze,naprawdę szkoda.A teraz prowadzę z mężem firmę,w styczniu będę miała własną,trochę projektuję-finansowo stoję całkiem całkiem.Od przyszłego roku zacznę sobie studia-może informatykę albo biologię wyłącznie jako hobby.Kolego były lekarzu,pozdrawiam!
      • Gość: Agnieszka Re: Refleksje medyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 16:00
        Słuchaj,mogłabym napisać do Ciebie na priv,bo chciałabym pogadac z kimś kto wie o co chodzi?Jakoś nie znalazłam zrozumienia w otoczeniu-"no i co ty zrobiłas???".Rodzina się ode mnie odsunęła,bo "narobiłam wstydy w całej rodzinie:)".Jeśli mogę napisac to podaj mi jakiś adres.
    • Gość: zorientowany Tajne listy na UG IP: *.autocom.pl 11.10.04, 09:59
      Dyskusja na Onecie :
      info.onet.pl/991874,11,1,0,120,686,item.html
      Kulisy przyjęć na Uniwersytet Gdański

      "Gazeta Wyborcza": Komisja rozpatrująca odwołania nieprzyjętych kandydatów na
      prawo Uniwersytetu Gdańskiego odrzuciła dzieci chore i z biednych rodzin, by
      przyjąć (ze »względów społecznych«!) potomstwo trójmiejskich VIP-ów.

    • Gość: Agnieszka I jeszcze:lekarz chory psychicznie?Czemu nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 01:09
      Moi drodzy,chciałam Wam powiedzieć ze jest coś gorszego niż lekarz po med.wieczorowej.Jest to mianowicie lekarz po wieczorowej i na dodatek niespełna rozumu.Tak,tak znam paru takich.Ale może od poczatku.Najciekawszą postacią tego typu jest synalek pewnych neurochirurgów który skacząc do wody uderzył się w głowę(nie wiem czy przed rozpoczeciem studiów czy w trakcie)i od tamtej pory jest poprostu uposledzony umysłowo.I studiuje sobie medycynę z górą 8 już lat(a jest teraz po raz 4 albo 5 na czwartym roku).Koleś ma już dobre 30 lat,nie jest w stanie się nauczyć NICZEGO(!)poprostu oddaje puste kartki,no ale jest nie do ruszenia.Wszystko jest załatwiane odgórnie tzn.przez telefon od rektora do danego asystenta czy profesora że poprostu MA ZDAĆ.Kiedy zdał patomorfę jego grupa złożyła protest do dziekana,a że było to przed 3 terminem to poleciało parę głów.Matka jego chodzi z nim na egzaminy,pożycza od ludzi notatki,zeszyty no i robi awantury(szantażuje,jawnie proponuje łapówki)asystentom czy profesorom którzy nie chcą go przepuścić.Drugi koleś ma schizofrenię(teraz robi staz w Gdańsku)i widać tę chorobę po nim.W czasie zaostrzeń miał omamy,dostawał furii,chciał bic koleżanki,kolegów-kogo popadło.Nie miał pleców,nie dawał łapówek-puszczali go z litości.Co prawda powtarzał 1 i 4 rok no ale jest lekarzem?Jest.Inna dziewczyna też ma schizofrenię i studiuje sobie teraz na 5 roku,a więc niedługo pójdzie "czynić dobro":))).Jest też córka pewnego znanego w lekarza chorująca na padaczkę z klasycznymi napadami(byłam świadkiem).Wyobrażacie sobie atak przy operacji,wypadku,gdziekolwiek?Już o łapówkach za egzaminy nie wspomnę,oficjalna cena za pato wynosiła 12 tys.Parę osób oddało puste kartki(ocena 3,5),znam i takich co nie splamili sie pójściem na egzamin(zdali oczywiście).Nie chcę nikogo straszyć,ale możemy wpaść kiedyś w ich łapska!W takiej sytuacji trzeba mieć chyba prywatnych,sprawdzonych lekarzy z dobrą opinią.I ja mam takiego ginekologa,pediatrę dla dziecka,internistę dla nas w razie czego.Panicznie zaś boję się lekarzy w przychodniach,szpitalach-unikam jak ognia bo naprawdę nie wiadomo czy nie trafimy na jednego z tych których opisałam.Aha,oni grasują(albo będą)w okolicach Torunia,Bydgoszczy,Gdańska,Szczecina.Ludzie z Pomorza i północy-uważajcie na psycholi żądnych
      • Gość: Aganieszka dokończenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 18:36
        Was (pseudo)leczyć.
      • kaz_dra Re: I jeszcze:lekarz chory psychicznie?Czemu nie. 12.10.04, 22:45
        Rzucasz przykładami jak z rękawa. Przyjmuję, że sprawdzone masz dane. Ale co
        z tego wynika? To nie Ci "chorzy" studenci sa winni. To przecież władze uczelni
        i nie mogę pojąć, czemu nikt do tych oszustów się nie weźmie. Myślę o tych
        pojedynczych w olbrzymiej grupie normalnych naukowców.
        I znów się powtórzę - bezkarne, wspaniałe nastały czasy dla oszustów,
        złodzieji, krzywdziceieli, nieuków ... Dyzma to przy nich betka.
        • Gość: Agnieszka Re: I jeszcze:lekarz chory psychicznie?Czemu nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 23:42
          Dane jak najbardziej sprawdzone,znam osobiście te osoby,miałam watpliwą przyjemność być z niektórymi w grupie.A na uczelni normalnie się mówi o ich łapówkach i innych numerach.Zgadza się-władze uczelni sa winne bo nie walczą z tym.Dlaczego?Ano przyjemnie się siedzi na nowiutkich krzesełkach w wyremontowanych na błysk salach z nowymi komputerami i kamerami pod sufitem.No i strach trochę podskakiwać.Jeden asystent próbował walczyć z wybitnie głupim synalkiem pewnej persony powszechnie znanej i sznowanej.I co? Cofnięto mu(asystentowi)habilitację...
    • Gość: sebi Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 12.10.04, 22:12
      Nieuk?Oczywiscie!Tak jak cała reszta- zbieranina dzieci lekarzy z marnymi
      wynikami egzaminow.Tylko czemu nawet wsrod tych nieukow maja byc rowni i
      rowniejsi?
    • Gość: Pabito Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: 62.233.165.* 13.10.04, 15:33
      Wszędzie dzieją się cuda. W tym roku ukończyłem licencjata na SGGW. Niestety
      kilkanaście osób z mojego roku miało coś "w plecy" i musiało zostac na warunek.
      Tym samym nie mogli podejśc do egzaminu licencjackiego i wstępniaka na
      magisterkę(będącą kontynuacją studiów licencjackich na tej samej uczelni).
      Czyli mają rok w plecy. Ostatnio (na początku października) wyszło na jaw że
      można było zdawać na magisterkę mając warunek z dowolnego przedmiotu (oprócz
      języka). Co prawda kilka osób załąpało się na ta opcję, oni mieli fiksa i skądś
      się dowiedzieli bo przecież takiej informacji niegdzie nie można było znaleźć.
      • Gość: zyx Profesorowie na SGGW też główkują IP: *.chello.pl 13.10.04, 20:27
        Gość portalu: Pabito napisał(a):

        > Co prawda kilka osób załąpało się na ta opcję, oni mieli fiksa i skądś
        > się dowiedzieli bo przecież takiej informacji niegdzie nie można było znaleźć.

        Ważne żeby swoi wiedzieli. Na kształcenie wszystkich chętnych nie ma kasy,
        jakoś Was musieli się pozbyć.
    • Gość: Lekarz Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.sycomp.pl / 80.51.254.* 14.10.04, 12:59
      Obecenie żeby w ogóle otrzymać pozytywną ocenę z egzaminu, czy sprawdzianu w
      szkole trzeba mieć przeszło połowę możliwych punktów. 44 na 120 to troszkę
      ponad 1/3. I jak ktoś taki może zostać lekarzem??
    • Gość: anna Re: Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: 212.182.55.* 12.12.04, 11:21
      Przeczytałam wszystkie opinie i zgadzam się że to jeden wielki skanadal.Każdy z
      dyskutantów ma swoją prawdę,a moja jest niestety rownie gorzka.Mój syn dostał
      się na medycynę lubelską bez korepetycji, bez znajomości.Poprostu był i jest
      BARDZO DOBRY.Niestety 4 lata studów już uśwadomiły mu ,że to za mało.W tym
      zepsutym doszczętnie środowisku, najważniejszą rzeczą jest nie rozum, ale
      talenty które dziedziczy się z krwii ojca lub są wyssane z mlekiem
      matki.Popatrzcie kto dostaje etaty w klinikach, kto dostaje sie na studia
      doktoranckie,toż to jedna WIELKA RODZINA LUB ZNAJOMI RODZINY.Niestety to jest
      problem nie tylko lekarzy ale problem naszych "niby elit naukowych"Wladza nie
      ma granic przyzwoitości więc przyklad idzie z góry. To wszysko niestety jest
      tragiczne .Serce będzie mi krwawiło jeżeli moje dziecko wybierze emigrację, ale
      czy ma jakies wyjście?Chyba nie ponieważ niestety dno już osiągneliśmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka