Gość: Darek
IP: 149.156.11.*
07.04.01, 12:10
Odkryłem ostatnio, analizując szcegółowo budżet mojego powiatu, że sporo
pieniędzy z subwencji oświatowej i dochodów własnych szkół (przejętych niestety
przez samorząd) jest wydawanych na inne cele (głównie koszty administracji).
Mam zatem chęć ogłosić hasło "Samorządy precz od subwencji oświatowej i
dochodów własnych szkół". Myślę, że mój samorząd nie jest odosobniony i w skali
kraju sporo pieniędzy budżetowych przekazanych na oświatę pokrywa ogromne
potrzeby władzy. Może zatem nie Państwo daje oświacie za mało, tylko powinno
jej dawać bezpośrednio. Dlaczego ni zrealizowano do końca pomysłu "bonu
oświatowego"? Jest jego namiastka w postaci metody naliczania subwencji
oświatowej dla samorządów. Brakło odwagi dokończenia sprawy. Jakimi pieniędzmi
dysponowały by samorządy gdyby nie ta subwencja? Pytania mają charakter
retoryczny. Kto ma pieniadze ten ma władzę.
Panowie posłowie!
Dajcie szkole bezpośrednio należne jej pieniądze i nie zabraniajcie samorządom
jej wspierać. A najlepiej pomyślcie o prywatyzacji oświaty. Bardzo wielu
szkołom o wysokim stopniu zorganizowania - podległość samorządom uniemożliwia
rozwój! Ostatnie zmiany w zakresie finansowania z budżety państwa szkół
niepublicznych dają dobre szanse na rozważenie tej możliwości.