Dodaj do ulubionych

Doktorat bez nauki

IP: *.it-net.pl 31.01.05, 09:03
od roku takimi meilami jestem bombardowany. I nie tylko ja
Obserwuj wątek
    • Gość: Profesor mniemany Re: Doktorat bez nauki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 14:57
      A ja wcale nie jestem zbulwersowany. Kiedy widzę (i słyszę) jakie miernoty
      legitymują się w Polsce dyplomami doktorskimi i tytułami profesorskimi, to z
      politowaniem kiwam głową nad faktyczną wartością tych dyplomów i tytułów. Mam
      zresztą wielu znajomych, którzy po studiach usiłowali robić kariery w
      gospodarce, administracji, zawodach twórczych, ale wobec niepowodzeń "zaczepili
      się" na uczelni i z czasem "wyskrobali" doktoraty oraz habilitacje mniej lub
      bardziej twórczo kompilując różne artykuły naukowe, książki itp. Toteż kiedy
      tytułowani są dziś profesorami zastanawiam się czy nie kupić sobie takiego
      amerykańskiego dyplomu i nie zacząć chodzić w muszce. Założę się, że w
      dyskusji "naukowej" nikt nie spostrzegłby różnicy między mną, a kolegą
      profesorem z sąsiednej klatki, a jeśli już to na moją korzyść. :-)))
      • Gość: ???? Re: 90% racji IP: *.pl 31.01.05, 20:13
        Panie Profesorze dmoniemany ma pan 90% racji nauka nasza szczególnie w
        dziedzinie zastoswań polega na kompilacjach,a poziom kształcenia teechnicznego
        w wielu przypadkach przypomina poziom technikum z lat 70-tych z ementami
        informatyki i wyższej matematyki
        • Gość: Profesor mniemany 110% racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 22:05
          Ja z kolei chciałbym przyznać Panu rację w 110 procentach. Tak się bowiem
          składa, że mój syn kończy obecnie studia na identycznym fakultecie, co ja w
          latach 70. tyle, że już na prywatnej (pożalsięboże) uczelni. Wiedząc doskonale
          jaką wiedzą dysponuje mój syn, przechodzący przecież z roku na rok bez kłopotu
          i będący obecnie już na przedostatnim semestrze, stwierdzam odpowiedzialnie, że
          w porównaniu do mojej wiedzy technicznej (niepraktykowanej od 30 lat) jego
          poziom naukowy reprezentuje co najwyżej moją klasę licealną, ale nie wiem czy
          aż maturalną. Żałość i zgroza! System kapitalistyczny potrzebuje jednak
          głównie "robotników", bo w przedziałach dla elit jest bardzo mało miejsc, toteż
          nikt się specjalnie tym nie przejmuje. Predestynowani do elit odbiorą swoje
          własciwe wykształcenie w inny sposób - na zagranicznych uczelniach lub jako
          protegowani, przydzieleni do pracowni i katedr najwybitniejszych krajowych
          lumianrzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka