Dodaj do ulubionych

REKOLEKCJE

IP: *.it-net.pl 12.03.05, 10:17
Co sądzicie o pochodach dzieci pod opieką nauczycieli na nauki rekolekcyjne
do kościołów? Nikt nie pyta o zgodę ani o zdanie - polecenie słuzbowe... Ja
nie chcę mieć trzech dni teoretycznie wolnych. Chcę przyjść do pracy i
realizowac materiał programowy. Uważam, że wychowywać w wierze powinni
rodzice , katecheci i księża. A oni po prostu zrzucili na nas swoje
obowiązki.
Czy nie można wrócić do starych sposobów- mamusia zabiera sobie dziecię do
kościoła po południu,a w ciągu dnia normalne szkole zajęcia? W państwie
prowadzącym politykę prorodzinną i prokościelną powinno to być normalne.
Obserwuj wątek
    • lilith18 Re: REKOLEKCJE 12.03.05, 10:32
      a co sądzicie o 3 dniach wolnych pod przykrywka 'rekolekcji'?
      Co to za jeden umowny termin?
      Przeciez niemalże kazda parafia indywidualnie ustawia czas r. - i, oczywiście,
      terminy raczej się nie pokrywaja.
      A dwa, że zdecydowana większość r. odbywa się wieczorem.
      Albo popołudniu.
      Jaki sens zwalniania nas z całych trzech dni?
      Po co?
      I dlaczego to robocze dni tygodnia? A nie weekendy?
      A potem świeta, matury, długi weekend.
      I dramatyczna walka o oceny pod koniec maja.
      Awantury, że nie ma czasu na poprawę.
      idiotyzm.
      Nie pierwszy.
    • Gość: bea Re: REKOLEKCJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:31
      Zgadzam się w 100% z poprzedniczkami. Do kościoła- po lekcjach-i tak mnóstwo
      lekcji przepada z różnych powodów. Moje dziecko nie miało np. informatyki i
      angielskiego bo do szkoły Nr 15 w Olsztynie w zeszłym tyg. zawitał MAGIK i cała
      szkoła oglądała chałturę.Obowiązkowo, za 2 zł. od łebka.
    • Gość: admira Re: REKOLEKCJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 09:29
      Jako ciekawostkę dodam, że w wiejskich parafiach rekolekcje odbywają się tylko
      w sobotę i niedzielę, bo rolnicy są zapracowani i ciężko im dotrzeć do
      kościoła...
      • Gość: al i as Re: REKOLEKCJE IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 14.03.05, 15:59
        Właśnie dzisiaj zaczęły się trzydniowe rekolekcje w gimnazjum wiejskim- 3 godz.
        lekcji i oczywiście prowadzenie do kościoła(wcześniej należało sprawdzić
        obecność, bo ktoś mógł czmychnąć).Nauczyciele pełnia dyżury w kościele, inni
        mają pracę biurową w szkole.Wcześniej ksiądz nakazał, by nie pytać. Dziecko
        kolegi ze szkoły miejskiej miało przynieść pozwolenie na samodzielny powrót do
        domu(mieszka naprzeciwko koscioła). Wsyscy mają dość odpowiedzialności za
        religijne wychowanie i zachowanie w kościele.Ciekawe kiedy tchórze
        ministerialni się za to wezmą.Tchórzem podszyci sa też dyrektorzy.
    • Gość: h Re: REKOLEKCJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 18:29
      uważam że rekolekcje to kompletna bzdura> dzieci w tym czesie mogłyby mieć jak
      zwykle lekce a wyjścia do kościoła mogły by być dla chętnych dzieci po
      zrealizowanych lekcjach>ja jestem osobom wieżącą jednak uwżam rekolekcje za
      zbędne lekcje>moje dziecko płacze jak musi isć do kościoła gdyż w moim kościele
      msze trwają 2,5 godz. do dla siedmioletniego dziecka zdecydowanie za dużo!
      • basia961 Re: REKOLEKCJE 15.03.05, 12:43
        A u nas nie ma rekolekcji. Przed świętami, wyjątkowo. Po świętach "nawiedzi" nas
        obraz. Wtedy będą rekolekcje, czuwania dla dzieci i rodziców, oczywiście
        obowiązkowe. Teraz była tylko spowiedź, rzecz jasna - obowiązkowa. Syn nie
        poszedł, po południu ma zajęcia dodatkowe. Pewnie usłyszy w szkole co dobrego...
        Przed "nawiedzeniem" też nie pójdzie, powód jak wyżej, bezbożnik jeden :)
        • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.05, 16:19
          A mnie bardzo podoba się, że rekolekcje odbywają się w ramach zajęć lekcyjnych.
          Bardzo lubię patrzeć, jak młodzież z pobliskiego gimnazjum maszeruje parami pod
          opieką nauczycieli do kościoła.
          Matki wracając z pracy do domu mogą spokojnie porozmawiać o odbytych naukach, a
          nie zbierać się, by doprowadzić dziecko do kościoła. Tak się bowiem składa, że
          tam, gdzie mieszkam, po południu robi się ciemno i samotnie wędrujące do
          kościoła dziecko narażone byłoby na różnorakie niebezpieczeństwa.
          Bardzo mnie cieszy, że moje starania, by dobrze wychować dziecko wspierane są
          przez szkołę i przez kościół.
          Dodam tylko, że ja też chodzę na rekolekcje, że nie wyszukuję powodów do
          krytykowania kościoła, księży, katechetów. Moje dzieci słyszą w domu i w
          kościele, że ludzi trzeba szanować, że każdy człowiek jest naszym bliźnim i że
          Bóg nakazuje miłość drugiego człowieka.
          • Gość: ala i as Re: REKOLEKCJE IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 15.03.05, 18:29
            Ironia. Ja z kolei lubię patrzeć, jak rodzice prowadzą swoje pociechy do
            kościoła.Tam, gdzie ja mieszkam po południu nie robi się ciemno.
            • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.05, 19:23
              Bez ironii. Fakt. W części zachodniej krajusłońce później zachodzi, czy nie
              mylę się?
              Z zadowoleniem przyjęłam ,że jednak mamy współne zdanie co do wychowania
              dzieci, szczegolnie religijnego. Rodzice powinni prowadzić dzieci do kościoła,
              nawet jak jest jasno, a nie pozostawać w domach. Do kościoła, czyli na mszę,
              nabożeństwa. Nie widzę jednak potrzeby prowadzena dzieci na katechezę i
              rekolekcje, bo są organizowane w szkole. Rodzice są więc tu wyręczani, gdyż
              pracując zawodowo mogliby mieć duże problemy z wywiązaniem się z obowiązku
              religijnego wychowania dziecka. Zakładam, że rodzice są wierzący i pragną
              wychować w wierze, jaką sami wyznają.
              Pozdrawiam alę i asa
              • basia961 Re: REKOLEKCJE 16.03.05, 07:00
                Droga Zadowolona, nie chcę żeby ktokolwiek wyręczał mnie w wychowaniu mojego
                dziecka. Szkoła ma uczyć a nie rozliczać z obowiązkowych, zdaniem katechetki,
                obecności w kościele. Jestem katoliczką i chcę wychować dziecko w mojej wierze.
                Czasem jednak zastanawiam się czy ja i nawiedzona katechetka mojego syna
                wyznajemy tą samą religię. Czy naprawdę "spęd" dzieci do kościoła ma, dla tych
                dzieci, wymiar religijny? Czy to tylko przerwa w lekcjach? Ja chodziłam do
                szkoły w czasach kiedy religii nie było w szkole. Po południu, czy deszcz,
                śnieżyca, czy piękna pogoda chodziliśmy na religię do sali katechetycznej,
                chodziliśmy bo chcieliśmy chodzić. Teraz to obowiązek wciśnięty między plastykę
                a WF. Nikt nas nie rozliczał z obecności w kościele czy pierwszych piątków.
                Katecheta mówił że to ma być nasza potrzeba. Właśnie -potrzeba, nie obowiązek i
                uczestnictwo, nie obecność.
                Wczoraj syn (4 kl. szkoły podstawowej) dostał 5 z testu na religii. Test miał 85
                pytań, na wszystki odpowiedział poprawnie. Był lepszy od tych dzieci które
                pilnie chodzą na wszystkie uroczystości kościelne.
                • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.03.05, 13:29
                  Nie bardzo rozumiem o czym piszesz.
                  "Szkoła ma uczyć, a nie rozliczać z obowiązkowych zdaniem katechetki obecności
                  w kościele".
                  Jezeli Twoim zdaniem nie jest obowiązkowa obecność w kościele Twojego dziecka,
                  poinformuj katechetkę, że Twoje dziecko uczęszcza na religię, nie dla
                  kształtowania wiary chrześćijańskiej, lecz z innych powodów. Powinno
                  wystarczyć, by katechetka nie upominała się o obecność dziecka na mszy
                  niedzielnej. Jeżeli dziecko chodzi na religię, to i na rekolekcje też chyba
                  powinno.
                  Ja też chodziłam /a raczej nie chodziłam/ na religię do salki katechetycznej.
                  Najczęsciej nie chodziłam, bo było daleko, padało itp. Rodzice nie mieli jak
                  dopilnować. Wtedy też rozliczano z pierwszych piątkow, obecności na mszy,
                  rekolekcjach. Słabo się starałam.
                  Moje dzieci prowadziłam, pilnowałam, ale jak religia pojawiła się w szkole,
                  odczułam ulgę. Teraz dzieci były przypilnowane, by trafiły na religię. Po
                  lekcjach nie było już obowiązku wychodzenia do kościoła. Jaka wygoda. I nie
                  zaszkodziło to dzieciom w wyrobieniu potrzeby uczestniczecia w obrządkach
                  religijnych, ze odbywali religię pomiędzy plastyką a muzyką.
                  Moje dzieci, mój mąż i ja chodzimy do kościoła co niedziela,niewiele czasu
                  poświecamy krytykowaniu kościoła, księży, katechetów. To nie oznacza, że
                  jesteśmy bezkrytyczni. Dużo rozmawiamy o sprawach wiary i kościoła. Rozmawiamy,
                  a nie wyszukujemy powodów, które zwolniłyby nas z obowiązku uczestniczenia w
                  życiu kościoła.
                  Gratuluję zdolnego dziecka. Pomyśl, czy temu dziecku nie dzieje się krzywda,
                  gdy w domu słyszy TO, a na religii i w kościele mówią mu OWO.
                  Nie chcesz, by Cię wyręczać w wychowaniu dziecka. Ale może jednak potrzebujesz
                  pomocy.

          • lilith18 Re: REKOLEKCJE 15.03.05, 23:18
            Gość portalu: zadowolona napisał(a):
            Mogę zgodzić się z zadowolona w jednym aspekcie:
            > A mnie bardzo podoba się, że rekolekcje odbywają się w ramach zajęć
            lekcyjnych.
            Bo to:
            > jak młodzież z pobliskiego gimnazjum maszeruje parami pod
            >
            > opieką nauczycieli do kościoła.
            w ogóle mi nie pasuje.
            Z autopsji.
            Ciekawe, ile dobrowolności jest w chodzeniu młodziezy do kościoła?
            Podejrzewam, że nauczyciele nadzorujący przemarsze, wykonują pewną formę
            sprawdzenia obecności, czyż nie?
            Jakie konsekwencje spotykają nieobecnych?
            A na przykład takie, że trzecioklasista będzie miał problemy z przystąpieniem
            do bierzmowania. (sakrament przyjmują - zazwyczaj - uczniowie kończący
            gimnazjum).

            Z resztą uwag zadowolonej nie polemizuję, bo moje uczucia są zgoła inne.
            I dobrze.
            O gustach...

            Ale słowo nt. szkolnej religii.
            Szczególnie we wspomnianym aspekcie bierzmowania.
            Od pierwszej klasy SP miałam katechezy z jedną nauczycielką.
            Od zawsze stawiano nam plusy i minusy, skrzętnie odpytując w poniedziałek z
            obecności na niedzielnej mszy św.
            Konsekwencja szczerego przyznania się do NIEobecności?
            Krecha.
            Za trzy kreski - ocena w dół z religii.
            Mało przekonujący argument (i tak frekwencja nie podskoczyła), bo religia nie
            wchodziła do sredniej. Słowem - luz, czego akurat nie pochwalam.

            po kreskach wkroczyło morale.
            Grzechy, grzechy, grzechy.
            Jak tak można etc... obrazowe przykłady konsekwencji fatalnego postępowania.
            Bardzo sugestywne przykłady.

            Pod koniec pierwszego semestru 3 klasy gimn. katechetka skrzętnie podliczyła
            nieobecności, przekazała je prałatowi, obiecując, że wreszcie nastąpia
            konsekwencje.
            Słodka zemsta?
            Całe szczęście, że moja frekwencja zadowoliła księdza.
            nie musiałam odpowiadac na dodatkowe pytania.
            I wiecie co?
            Ponowa statystyka została sporządzona w maju, przed bierzmowaniem.
            Cud po prostu.
            Wszyscy mieli frekwencję w okolicach 90%.
            Nie muszę dodawać, jakie znaleźli wspaniałe panaceum.
            Dązenia księdza zostały spełnione.
            • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.03.05, 13:47
              Człowiek przystępując do sakramentu Bierzmowania powinien być na tyle dojrzały
              w wierze, by wiedzieć, że uczetniczenie w rekolekcjach, mszy śiwętej, a nawet
              w nauce religii, należy do obowiązków katolika. Jeżeli nie chodzi na
              przygotowanie do aktu Bierzmowania, nie wykazuje się dojrzałością i odpowiednim
              podejściem do sprawy. Nie jestem katechetą, nie znam szczegółowych wymagań.
              Przystępowanie do jakiegokolwiek sakramentu, bo tak robią inni, dla mnie jest
              nieporozumieniem.
              Plusy i minusy stawiane dzieciom na religii, za uczestniczenie lub brak
              uczestnictwa we mszy świętej, są stawiane przede wszystkim rodzicom. Myślę o
              małych dzieciach. Małe dziecko ma być dopilnowane, by chodziło do kościoła,
              skoro jest posyłane na religię /w rodzinie ludzi wierzących/. Duże dziecko
              powinno spełniać ten obowiązek, uczestniczenia we mszy swiętej, samodzielnie.
              Najkorzystniej jest, gdy wszyscy w rodzinie idą w niedzielę do kościoła. Gdy
              wychowanie religijne ogranicza sie do wysyłania dziecka, gdy rodzice nie
              praktykują, jest to ANTYWYCHOWANIE religijne. I rodzicom właśnie należy i się
              obniżona ocena z religii. Szkoda, ze dostaje ją dziecko, a nie rodzice.

              • Gość: lol Re: REKOLEKCJE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 14:58
                Moge pogodzic sie z faktem, ze w podstawowkach i w gimnzjum sa lekcje religii,
                chociaz uwazam ze powinny sie odbywac w kosciele.
                Ale w liceum???Cholera mam za miesiac mature a tu 3 dni wolnego?Przeciez do
                kosciola i tak nie pojde bo nie mam czasu a trace cenne lekcje!!To paranoja. W
                dodatku religia w liceum mija sie z celem. Wiekszosc osob chodzi bo rodzice
                kaza. A 2 godizny religii tygodniowo to po prostu marnowanie czasu.
                • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.05, 18:20
                  I znowu mam powód do zadowolenia. Tym razem cieszy mnie, że młodzież maturalna
                  słucha się rodziców i chodzi na zajęcia z religii w szkole. Mogąc decydować
                  samodzielnie, o tym czy uczestniczyć, czy tez nie uczestniczyć w lekcjach
                  religii, decydują, że będą posłuszni woli rodziców. Chwała im za takie
                  posłuszeństwo.
                  • lilith18 Re: REKOLEKCJE 17.03.05, 21:42
                    Gość portalu: zadowolona napisał(a):

                    > I znowu mam powód do zadowolenia. Tym razem cieszy mnie, że młodzież
                    maturalna
                    > słucha się rodziców i chodzi na zajęcia z religii w szkole. Mogąc decydować
                    > samodzielnie, o tym czy uczestniczyć, czy tez nie uczestniczyć w lekcjach
                    > religii, decydują, że będą posłuszni woli rodziców. Chwała im za takie
                    > posłuszeństwo.

                    Czy to jakaś prowokacja?
                    Kompletnie nie znasz realiów.
                    A może chcesz żyć w błogiej nieświadomości?
                    Ale uważam, że należy się kilka słóów wyjasnienia.
                    WIĘKSZOŚĆ młodziezy chodzi - z musu.
                    (Nie uogólniam - wiem, że czasami jest inaczej).
                    Bo religia jest obowiązkowa, a nie każdy rodzic usprawiedliwi nieobecności.
                    dwa, co faktycznie robi się na tych lekcjach.
                    religia=okienko, o ile nie zdarzy się ksiądz maniak.
                    Przykre. Ale prawdziwe.

                    Alternatywą jest etyka.
                    Ale w mojej szkole lekcje etyki odbywają się o 17.
                    A religia jest w środku.
                    Co lepiej wybrać? To chyba jasne.

                    Aautorytet rodziców o młodzieży to absolutnie inny temat.
                    Najwyraźniej jesteś matką i masz mocno idylliczne wyobrażenie.
                    • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.05, 21:53
                      udział w zajęciach z religii/etyki jest/?/ dobrowolny dla uczniów pełnoletnich
                      tak to sobie wyobrażam
                      a może jednak w Twojej szkole jest inaczej?
                      To nie prowokacja, a zadziwienie opisywaną sytuacją
                      Jaka to szkoła tak organizuje "obowiązkowe" zajęcia, że odbywają się o 17-tej
                      Nie spotkałam się z takim rozwiązaniem, o jakim piszesz
                      Faktycznie jestem matką i bardzo mi zależy, by rodzice byli autorytetemi dla
                      swoich dzieci, także w sferze wychowania religijnego, stąd moje zainteresowanie
                      tematem obecności religii w szkole i stosunkiem młodziezy i rodziców do tego
                      zagadnienia
                      pozdrawiam
                      • lilith18 Re: REKOLEKCJE 17.03.05, 21:59
                        zgodzę się z jednym.
                        Że to rodzice podpisują zgodę na uczestnictwo w religii swoich dzieci - dzieci
                        niepełnoletnich.
                        tak samo jak z innymi 'fakultatywnymi' zajęciami - np. z seksem [wdżwr].
                        I tak:
                        nie chcę generalizowac i pisać w imieniu ogólu.
                        Bo ile ludzi - tyle zdań.
                        I zaraz posypałyby się negacje.
                        Całkiem zresztą słuszne.
                        Ujmę więc problem w kontekście mnie, moich obserwacji i mojej szkoły.
                        95% klasy chodzi na religię.
                        60% to ateiści.
                        Paradoks?
                        Zaprzecznie samo w sobie.
                        Ale tak jest - przez późne godziny etyki.



                      • Gość: marta Re: REKOLEKCJE IP: *.amsnet.pl 18.03.05, 14:33
                        Zadowolona, gratuluję dobrego samopoczucia. Żyjesz we własnym świecie fantazji,
                        bo gdybyś zeszła do rzeczywistości, to zauważyłabyś to, co się dzieje z
                        lekcjami religii, obowiązkowymi rekolekcjami itd.
                        To, że pełnoletni uczniowie mogą teoretycznie sami o udziale w w/w decydować,
                        jest fikcją. Co z tego, że są pełnoletni, jeśli pozostają na utrzymaniu
                        rodziców i razem z nimi mieszkają? A rodzice? No, cóż. Jedni tak, jak Ty chcą,
                        by chodzili (nieważne, czy przeżywają to duchowo), ale tak wypada, inni chodzą
                        itd... Udział w lekcjach religii, mszy świętej i innych kościelnych
                        uroczystościach ma wynikać z potrzeby serca, a nie z nakazu, z którego ktoś
                        rozliczy. Trzeba oddzielić sacrum od profanum, bo tylko wtedy to ma sens.
                        Nie czytałaś w wielu postach z innych wątków, jak wyglądają lekcje religii w
                        szkołach? Czyżby w szkole Twojego dziecka była inna, bardziej nabożna
                        atmosfera? Nikt tu nie protestuje przeciw Kościołowi czy wierze, ale lekcje
                        religii w szkołach dawno straciły na znaczeniu, okazały się błędem i właśnie to
                        większość krytykuje. To hipokryzja udawać, że jest świetnie, jak jest
                        tragicznie. Poza tym religia jest osobistą, intymną sprawą człowieka. Sądzę, że
                        ten, kto naprawdę chce przeżyć duchowo rekolekcje, nie będzie zadowolony, że
                        biegnie na nie pod przymusem, a w kościele w dużej grupie kolegów o skupienie
                        też trudno. Trochę się posłucha, trochę pogada i czas zleciał. A że wszystkie
                        inne lekcje przepadły, no cóż. Jak się dzieciaki więcej pomodlą, to już uczyć
                        się nie muszą. Będzie ok.
                        • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.03.05, 16:03
                          Mozesz mi wskazać, gdzie jest napisane / bo pewnie jest, skoro o tym piszesz/,
                          że
                          "udział w lekcjach religii, mszy świętej i innych kościelnych uroczystościach
                          ma wynikać z potrzeby serca, a nie z nakazu, z którego ktoś nas rozliczy"
                          W szkołach moich dzieci pewnie nie było, bardziej niż gdzie indziej, nabożnej
                          atmosfery. Powiem więcej nie było nabożnej atmosfery, a nawet nie wswzyscy
                          katecheci-księża nie byli świetni. Mało jest miejsc, gdzie jest świetnie. Nie
                          jestem zachwycona tym, jak odbywa się nauka religii w szkole, a tym, że w
                          szkloe sie odbywa, a więć jest latwiej dostępna. taka jestem wygodnicka.
                          Wygodniej dzieciom chodzić na ereligię, gdy jest w szkole. I tyle.
                          • Gość: marta Re: REKOLEKCJE IP: *.amsnet.pl 18.03.05, 16:40
                            O! Nie wiedziałam, że to, iż "udział w lekcjach, mszy świętej i innych
                            kościelnych uroczystościach ma wynikać z potrzeby serca, a nie nakazu, z
                            którego nas ktoś rozliczy" musi zostać gdzieś opublikowane, żeby przyjąć to za
                            fakt. Zawsze sądziłam, że to naturalne. Dopiero Ty uświadomiłaś mi, jak bardzo
                            się myliłam.
                            Hmmm... wygodnictwo może wiele tłumaczyć, ale nie przekonuje mnie do zdania się
                            na szkołę we wszystkim. Wiesz, czytając Twoje posty mam wrażenie, że jesteś
                            jedną z wielu osób, które satysfakcjonuje fakt, że coś zostało zaliczone i jest
                            ok. Tylko że w tym wypadku chodzi o coś więcej. Tak mi się wydaje, ale to nie
                            jest nigdzie zapisane, niestety.
                            • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.03.05, 16:48
                              Szkoda, że nie jest zapisane.
                              A o co chodzi, gdy chodzi o coś więcej?
                              • Gość: marta Re: REKOLEKCJE IP: *.amsnet.pl 18.03.05, 21:13
                                A to wiedzą już tylko ludzie wrażliwi i zorientowani. Wybacz, ale dyskusja z
                                Tobą nie sprawia mi żadnej przyjemności, więc żegnam.
                                • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.05, 10:34
                                  Żegnaj, Marto.
                                  Jaka szkoda, ze uznałaś mnie za osobę niewrażliwą i niezorientowaną i nie
                                  chcesz ze mną rozmawiać /rozumiem to wszechobecne dążenie do przyjemności/.
                                  Przykro mi, bo tak obiecująco zapowiadała się ta dyskusja.
                                  ALe skoro uświadamiam Ci to, że myliłaś się.
                                  Dodam na koniec, że mylisz się również, uważając, że zdaję się w wychowaniu
                                  dzieci na szkołę, we wszystkim. Nigdy tak nie pisałam i tak nie czynię i nie
                                  czyniłam. Czynić nie zamierzam.
                                  Jestem zadowolona, bo szkoła pomaga mi w wychowaniu i opiekowaniu się dziećmi.
                                  Między innymi - łatwiej mi się żyje, gdy religia odbywa się w szkole, a nie
                                  poza nią.
                                  Nie mam zwyczaju na nikogo zwalać odpowiedzilności.
                                  Jest dobrze widziane atakowanie kościoła, nie zamierzam go atakować. Nie muszę
                                  być dobrze widziana. A do chóru krytykantów nie sztuka się dołączyć.
                                  Jestem zadowolona z tego co ułatwia mi życie i umiem przyznać się do swego
                                  wygodnictwa.
                                  Przepraszam ,że nie spełniłam Twoich oczekiwań i nie przyłączyłam się do głosów
                                  krytycznych. Mea culpa.
                                  Wybacz i żegnaj, Marto
                                  • Gość: ANNA_75 Zadowolona..... IP: *.aine.pl 20.03.05, 17:08
                                    ... powinnaś iść szybko do spoweidzi gdyż popełniasz grzech. Tak właśnie -
                                    grzech. Dla Ciebie wygodnictwo jest najważniejszą sprawą na świecie. Liczy się
                                    zeby było wygodnie i nie trzeba było odprowadzać dzieci na religię. Nie liczy
                                    się kompletnie to że religia w szkole jest zupełnie bez wartości.

                                    Przez większość swojego szkolego życia chodziłam na religię do salki przy
                                    kościele. Dopiero w 2 ostatnich lasach LO miałam religię w szkole. Obie te
                                    formy różniły się od siebie diametralnie. Do salek chodzili ci którzy chcieli.
                                    Była atmosfera skupienia, modlitwy, nie było wygłupów i durnych dyskusji.
                                    W szkole religia to przerwa między zajęciami. Można odpisac zadanie na następną
                                    lekcję, pouczyć się, pogadać z koleżanką. Na religię chodzi masa osób
                                    niewierzących, bo nie chce im się siedzieć na korytarzu. W mojej klasie
                                    najczęściej omawianymi tatami były: rozwody, antykoncepcja, aborcja,
                                    homoseksualizm, itp. Zaczynało się od czyjegoś durnego pytania, a często
                                    kończyło się na kłótni z księdzem.
                                    Może Ty myslisz, że religia w szkole wygląda tak samo jak wyglądała kiedyś w
                                    salkach. Jesli tak to gratuluję życia w błogiej nieswiadomości.
                                    • Gość: zadowolona Re: Zadowolona..... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 18:08
                                      Dzięki, Aniu, za troskę o czystość mojego sumienia.
                                      Nie wiem, czy wypada, żeby ktoś nas wyręczał w czynieniu rachunku sumienia.
                                      Jeżeli będę potrzebowała pomocy, zwrócę się o nią do Ciebie.
                                      Co prawda nie chciałam dyskutować o wyższości religii, odbywanej w salkach
                                      katechetycznych, nad odbywaną w szkole, ale skoro sobie życzyć poznać moje
                                      zdanie na ten temat, to proszę.
                                      Pamiętam czasy religii w salkach, znam i obecne realia.
                                      Dobre lekcje religii były i kiedyś, i są i teraż. Były marne zajęcia kiedyś, są
                                      i dziś. Dzieci zachowywały się pięknie w salkach, dzieci zachowuja się pięknie
                                      i w salach szkolnych. Dzieci zachowywały się nieładnie w salkach, niepięknie
                                      zachowują się i w salach szkolnych. Wszystkie opinie są prawdziwe. Według mnie,
                                      oczywiście.
                                      Mam zdanie wyrobione, bo znam szkołę, znam i znałam księży i katechetów, żnam
                                      ich opinie o katechezie dawniejszej i obecnej. Nigdy nie było łatwo. I nie
                                      jest.To, jak się dzieci zachowują, zależy od rodziców i nauczycieli, od ich
                                      nastawienia. Zależy bardzo od prowadzących katechezę. Oni tak bardzo nie
                                      zmieniają się w zależnośći od miejsca, w którym prowadzą zajęcia.
                                      Nie jest łatwo katechetom, ale to nie wyłązcnie wina miejsca, gdzie odbywa się
                                      religia. My wszyscy zmieniliśmy się od czasów religii w salkach.
                                      A co do moich grzechów, to doprawdy zostaw ich ocenę mojemu sumieniu.
                                      Moje dzieci mając wygodnicką matkę wiedzą, że człowiek nie jest wyłącznie
                                      wierzącym w kościele, lecz świadczy o swej wierze całym swoim życiem i w każdym
                                      miejscu.
                                      Moje przyznanie się do wygodnictwa ukazuje,że sprawy mogą być omawiane w
                                      różnych aspektach. Ja bardzo powżnie traktuję sprawy wiary i zapewnam Cię, że
                                      gdybym ceniła sobie przede wszystkim wygodę, to nie chciałoby mi się pisać na
                                      tym forum, gdzie głównie krytykuje się kościól i ludzi kościoła.
                                      Pozdrawiam Cię, Aniu75
          • Gość: fun ciemno IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.03.05, 22:05
            Ciemno jest w Twojej głowie ... od ciemnoty.
            Zrzuciłaś odpowiedzialność za wychowanie Twoich dzieci na obcych ludzi i
            dlatego takaś zadowolona?
            • Gość: zadowolona Re: ciemno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.05, 22:26
              z czego wnosisz, że zrzuciłam odpowiedzialność za wychowanie moich dzieci na
              obcych ludzi
              rzeczywiście jestem zadowolona z wychowania moich dzieci, zdarza się, ze i
              obcym ludziom podoba się to, jak są wychowane
              a Twoi rodzice są zadowoleni, że piszesz tak niegrzecznie do kobiety
              posiadającej dzieci, więc nie bardzo smarkatej; czy do smarkatej wypada zwracać
              się tak nieuprzejmie, wątpię
              • basia961 Re: ciemno 18.03.05, 07:06
                Jak to z czego wnosi - z twoich postów!
                Mieszkam 5km od Lublina, syn chodzi do szkoły na wsi (żeby miał kolegów blisko -
                to w szkole podstawowej bardzo ważne). Tutaj najważniejszym przedmiotem w szkole
                jest religia, konkursy tylko religijne. Proboszcz o wyznawcach innej wiary mówi
                lekceważąco - to napewno uczy tolerancji. Człowiek który uważa się za super
                wierzącego, świętego prawie, "donosi" proboszczowi o wszystkim co dzieje się u
                sąsiadów. To też dla dzieci świetna lekcja.Wszystkie szkolne uroczystości - w
                kościele. Czy wiesz jak czują się dzieci innych wyznań?
                A na religię posyłam syna a dwóch powodów:1)to moja religia; 2)świadectwo będzie
                mu potrzebne żeby bez kłopotów otrzymał kiedyś ślub kościelny.
                Uważam jednak że dwie godziny religii w szkole to wystarczająco dużo, nie trzeba
                do tego dokładać dodatkowych, popołudniowych, obowiązkowych wyjść do kościoła.
                Nie chcę żeby syn opuszczał zajęcia dodatkowe z angielskiego czy zajęcia
                sportowe.Jego przyszłość to nie kruchta.
                A mój katecheta, ksiądz a nie jak to teraz jest, nawiedzona katechetka, nigdy
                nie rozliczał mnie z udziału w mszy św. ani z innych obowiązków. Zawsze mówił o
                potrzebie uczestnictwa. Dlatego że nie byliśmy rozliczani, nikomu nie przyszło
                do głowy kłamać i oszukiwać. Naszego katechetę bardzo ceniliśmy, mieliśmy z nim
                doskonały kontakt. Szkoda że takiego kontaktu nie ma ani z katechetką ani z
                księdzem mój syn i jego koledzy.
                • lilith18 Re: ciemno 18.03.05, 11:13
                  ad. przedkładania obowiązków naukowych nad Kościól.

                  Mój brat jest ministrantem.
                  Od n-lat.
                  Wypełnia swoje obowiązki naprawdę wzorowo, pilne stawia się na dyżury, stara
                  się nie popełniać żadnych błędów. Pięknie czyta.
                  Nie wnikam, co skłania go do takiej aktywności.
                  Może wiara.
                  Może naciski bardziej prozaiczne (ale nie ze strony rodziców).

                  W pewnym momencie zachorowała pani od angielskiego, zajęcia trzeba było
                  przesunąć na piątek. Czasowo - przez dwa tygodnie.
                  Termin języka idealnie pokrył się z dyżurową mszą.
                  Co wybrać? Odpowiedź jasna, zwłaszcza że to kwestia dwóch piątków.
                  Brat poprosił kolegę o zamianę, kolega się zgodził.
                  A ksiądz - stanął okoniem. Karczemna awantura.
                  ...Że jakieś angielskie są ważniejsze niż w i a r a!
                  (bo wiarę można wyznawać tylko w piątki).

                  Skończyło się interwencją rodziców, ale to po prostu żałosne.
                • Gość: zadowolona Re: ciemno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.03.05, 16:10
                  Dwie godziny religii w szkole nie zastąpią wychowania dzieci przez rodziców.
                  Moje dzieci wychowuje dom, a kościół w ich wychowaniu pomaga. Nie wyręcza
                  domu. Nie zrzuczam na nikogo odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci.

                  Piszesz "jego przyszłość to nie kruchta", a ja Cię zapytam: skąd wiesz, jaka
                  przyszłość czeka Twojego syna?
                  A jeżeli będzie to kruchta?
                  • basia961 Re: ciemno 19.03.05, 06:25
                    Droga Zadowolona, znam moje dziecko, znam jego zainteresowania, mogę więc
                    spekulować o jego przyszłości.A znam syna dlatego że nie zwalam wychowania go
                    ani na szkołę, ani na kościół. To ja pokazuję mu świat, to ja dbam o to żeby
                    wiedział o tym świecie jak najwięcej. I, wyobraź sobie, wie i potrafi wyciągać
                    wnioski.
                    • Gość: zadowolona Re: ciemno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.05, 10:12
                      Witaj, Basiu.
                      Zgadzam się z Tobą w pełni. Możesz spekulowac o przyszłości dziecka, możesz ją
                      planować, marzyć o niej. Nawet może jesteś w stanie ją przewidzieć. Możesz.
                      Masz pełne prawo. Może stać się i tak, że przyszłość Twojego dziecka będzie
                      zupełnie inna. To nic odkrywczego, prawda?
                      Załóżmy jednak, że Twój syn zechce zostać księdzem. Niemożliwe? A jeżeli
                      poczuje taką potrzebę? Co wtedy?
                      Jak będzie się czuł wiedząc, że Ty wykluczałaś w swych marzeniach taką
                      ewwntualność. A jak będziesię czuł wiedząc, że jesteś wrogo nastawiona do
                      takich planów. Pewnie nie jesteś wrogiem księży i kościoła. Ja tylko tak
                      rozważam, bo zastanowiła mnie pewność z jaką powiedziałs, że kruchta to nie
                      przyszłość Twego dziecka, tyle tu mojej winy.
                      Tylko tyle.
                      Gratuluję myślącego dziecka. Pozdrawiam cała Waszą rodzinę.
    • fan_gazety Hmm, rozważania coraz bardziej ogólne to i ja coś. 18.03.05, 12:46
      Wielu ludzi narzeka, że Kościół w Polsce to i tamto. I na tym sie kończy. Moim
      zdaniem poplątanie prawne państwa i Kościoła nie służy żadnej ze stron. Wydaje
      mi się, że Kościół w Polsce jest tak bardzo ekspansywny, bo czuje przyzwolenie.
      Często jest nim milczenie. Nie rozumiem, dlaczego. Jetsśmy krajem demokratycznym
      i wiele zależy od nas, tymczasem jakże często rezygnujemy choćby z wyrażenia
      własnej woli.
      Religia w szkole w takim wykonaniu jak teraz jest pomyłką głównie dlatego, że
      nakazami reguluje się sprawy, których wartość polega na możliwości wyboru a nie
      obowiązku. Taką sprawa jest np. chodzenie na rekolekcje. Skoro to zamiast
      lekcji, to obowiązek. Chory obowiązek, bo to co obowiązkowe, traci swoją
      wartość, Cenimy to, co MOŻEMY wybrać, a nie to co musimy robić. Wolność cenimy,
      wolność. Przynajmniej większość z nas...
      • basia961 Re: Hmm, rozważania coraz bardziej ogólne to i ja 18.03.05, 13:17
        Fanie_gazety, zgadzam się z tobą w 100%. Szkoda że nie wszyscy myślą tak jak ty.
        Nas dwoje to za mało żeby zmienić świat...
        Pozdrawiam
        • Gość: marta Re: Hmm, rozważania coraz bardziej ogólne to i ja IP: *.amsnet.pl 18.03.05, 14:10
          Chętnie do Was dołączę, już jest nas troje.
          • basia961 Re:Kwiatek do tego ogródka 20.03.05, 07:13
            Piotrek przez 4 dni nie był w szkole (chorował). W piątek zadzwonił do kolegi po
            lekcje. Okazało się że lekcji właściwie nie było bo dzieci ćwiczyły występy
            jakie katechetka wymyśliła na uroczystości związane z nawiedzeniem naszej
            parafii przez obraz ( bardzo podoba mi się słowo"nawiedzenie" w tym kontekście).
            Zaległości Piotrek nadrobił w 15 min. Z czterech dni!
            • Gość: n-l Re:Kwiatek do tego ogródka IP: *.it-net.pl 20.03.05, 17:47
              Miało być o rekolekcjach. Ja już jestem po... Wnioski te same co każdego roku:
              1. większość rodziców, nawet ( a może zwłaszcza) niepracujących wysyłała
              dzieci do szkoły, aby wędrowały do kościoła z nauczycielem
              2. część z tych właśnie rodziców z ławek obserwowała nasze ( nauczycieli) próby
              opanowania żywiołu
              3. duża część chłopców była zdziwiona, że w kościele zdejmuje się czapkę
              (spoko, był ogrzany)
              4. niektore dzieciaki żegnały się lewą ręką
              5. grzecznie siedziały i słuchały księdza rekolekcjonisty ( doskonały, z
              poczuciem humoru, sypiący przykładami bliskimi dzieciom...) dzieciątka w
              pobliżu pań nauczycielek
              6. żadna mamusia ani tatuś nie przywolał do porządku niewłaściwie zachowującego
              się ucznia ( pogaduszki, śmiechy, chichoty, zamienianie się miejscami, wędrówki
              przez kościół... )- wszyscy czekali na nasze reakcje
              7. co młodsi uczniowie siedzieli w pobliżu swoich pań, a co starsi
              przemieszczali się po całym kościele, a na uwagi reagowali wzruszeniem ramion
              8. niektórzy uczniowie, niekoniecznie ci najstarsi,wchodzili jednymi, a
              wymykali wymykali się innymi drzwiami, więc wokół kościoła musiały krążyć
              czujki złożone oczywiście z nauczycieli, wszak to my odpowiadamy za
              bezpieczeństwo
              9. po wyjściu tłumu z kościoła każdy nauczyciel mógł wykazać się sprawnością -
              czy wyłapie wszystkie swoje dzieci, czy też ktoreś zgarnie po cichutku mamusia,
              bo sobie przypomniała, że posiada potomka...

              Jakie plusy :
              1. niektóre dzieci zobaczyły po raz pierwszy w tym roku , jak wygląda kościół
              od środka i jak jest odprawiana msza św.
              2. nauczyciele wyćwiczyli cnotę cierpliwości
              3. rodzice są spokojni o wychowanie w wierze swojego dziecka.

              Od kilku lat wędruję z dziećmi do kościoła, bo taka moja praca. Chyba żaden
              podręcznik, program ani przewodnik metodyczny nie przewiduje trzech dni bez
              zajęć lekcyjnych, a z realizacji materiału jestem rozliczana. Sorki, ale nie
              zastąpię rodzica w nauczeniu zachowania w kościele.Katecheta mówi na lekcji
              religii, ale takie zachowania należy ćwiczyc praktycznie i indywidualnie.
              Dzieciaki, ktore przybyły, bo zawsze to robią , do kościoła z mamą , tatą,
              babcią itd. nie mają problemów, jak się przeżegnać ani kiedy uklęknąć.
              Zbieranie pieniędzy na tacę od dzieciaków przebiło wszystko.Może tylko w mmojej
              szkole /parafii tak jest? Napiszcie, chętnie przeczytam, ze gdzieś w Polsce
              trzy rekolekcyjne dni zostały wykorzystane sensownie. Pozdrawiam świątecznie.
              • Gość: ANNA_75 Re:Kwiatek do tego ogródka IP: *.aine.pl 20.03.05, 17:58
                > Jakie plusy :
                > 1. niektóre dzieci zobaczyły po raz pierwszy w tym roku , jak wygląda kościół
                > od środka i jak jest odprawiana msza św.
                A co to za "plus"? Jesli dziecko na codzień nie praktykuje swojej wiary, nie
                mogdli się, nie chodzi w niedziele do kościoła to uważasz że to coś zmienia?


                > 2. nauczyciele wyćwiczyli cnotę cierpliwości
                Zapewne :-)))


                > 3. rodzice są spokojni o wychowanie w wierze swojego dziecka
                To jest wychowanie w wierze? Z prawdziwą wiarą ma to mało wspólnego.
    • thistle1 Re: REKOLEKCJE 20.03.05, 19:01
      byłam przez trzy dni na rekolekcjach z zerówkowiczami,chciałam iść tylko jednego
      dnia,ale pani od religii powiedziała:''no wiesz!jak ja będę wyglądać przed
      proboszczem!''chciałam czy nie,musiałam klęczeć w kościele,choć jestem osobą
      niewierzącą,dzieciaki się kręciły,bo ksiądz nudny,miał wadę wymowy,nawet ja go
      nie rozumiałam,tylko nerwów się najadłam starając się utrzymać te dzieci w
      nieruchomej pozycji przez półtorej godziny.by gitarę chociaż wziął i pośpiewał
      religijne piosenki,a nie... nudne wywody.ale nie robię afery z tego
      nakazu.czasem trzeba iść na kompromis i poudawać przed księdzem:-)
      • thistle1 Re: REKOLEKCJE 20.03.05, 19:04
        był jeden minus rekolekcji-obgadywanie przez nauczycieli dzieci,które NA
        PEWNO(wg nich) nie chodzą do kościoła,bo nawet nie wiedziały,że trzeba czapkę
        zdjąć i mówili jeszcze-co to za rodzice,co nie chodzą z dziećmi do kościoła...
      • Gość: zadowolona Re: REKOLEKCJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 20:51
        thistle1 napisała:

        >chciałam czy nie, musiałam klęczeć w kosciele, choć jestem osobą niewierząca<

        > czasem trzeba iść na kompromis i poudawać przed księdzem<

        znowu mnie skarcicie, ale nie wiem, kto zmusza osobe niewierzącą do klęczenia w
        kościele - wystarczy zachować postawę stojącą

        nawet człowiek wierzący klęczeć nie musi, nawet jezeli wszyscy wokół klęczą

        co to znaczy iść na kompromis i poudawać....

        przed księdzem udajesz, a co sama możesz powiedzieć o osobie, która tak sobie
        poudaje

        a teraz proszę nakrzyczeć na mnie,
        ze nie dość, że jestem zadowolona z obecności religii w szkole i rekolekcji w
        czasie szkolnym,
        to jeszcze nie rozumiem, po co taka hipokryzja
    • truten.zenobi przeciez jesteśmy państwem kościelnym ... 21.03.05, 07:11
      ... więc nie rozumiem Twojego zdziwienia.
      Jak se wybraliśmy tak se mamy.
      • thistle1 Re: przeciez jesteśmy państwem kościelnym ... 21.03.05, 14:23
        zadowolona,dla dobra dzieci udawałam,dla dobra dzieci.one szystkie chodzą na
        religię,a ja muszę dawać przyklad.skoro przyszłam w księdza progi,muszę
        tańczyć,jak on mi zagra,nie mogę uprawiać samowolki.poszłam na kompromis,aby nie
        robić niepotrzebnego zdziwienia czy zamieszania.a utarte jest,że w jak w
        kościele trzeba klęczeć,to wszyscy klęczą.
        • basia961 Re: przeciez jesteśmy państwem kościelnym ... 21.03.05, 16:49
          Zachowanie dzieci w kościele, tak jak w muzeum, kinie czy w teatrze to typowa
          "psychologia tłumu". Wystarczy że jedno coś powie, wstanie, zakaszle, czy co tam
          jeszcze, a reszta zacznie robić to samo. I nie ma znaczenia czy te dzieci
          potrafią czy nie potrafią odpowiednio zachować się w którymkolwiek z
          wymienionych miejsc. Jeśli idą z rodzicami na pewno zachowują się poprawnie.
          Nie wierzę że wierzący rodzice nie nauczyli dziecka poprawnego zachowania w
          świątyni, piszę w świątyni bo taki sam szacunek należy okazać i w kościołach
          innych wyznań.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka