Dodaj do ulubionych

Dobór celowy a metody ilościowe

12.09.05, 00:22
Mam przed soba dwie prace magisterskie, ocenione jako bardzo dobre. W obydwu
autorzy prowadząc badania (ankieta audytoryjna) dobierali próbę metodami
doboru celowego. Zastanawiające jest jednak to, że w obydwu przypadkach
sprawdzali zależnosc statystyczną i jej siłę za pomocą testu chi oraz
współczynnika V-Cramera. Albo ja jestem już zupełnie zdezorientowany albo
promotorzy przepuścili i ocenili dwie prace jako bardzo dobze z błędem
metodologicznym. Wydawało mi się, że takie operacje można wykoywać tylko "na
próbie losowej".
Jak to na prawdę jest tymi operacjami statystycznymi?
Obserwuj wątek
    • r.richelieu Re: Dobór celowy a metody ilościowe 13.09.05, 22:00
      Wot zagwozdka. Jeśli to była audytoryjna celowa, to może magistranci
      stwierdzili, że wybrali właśnie idealnie reprezentatywną próbę. Często
      etnologowie, ale i wielu socjologów, cierpi na nadmierną pewność własnych
      sądów ;). Pewnie, że nie można chi stosować do nielosowych doborów.
      Z drugiej strony, jeśli to była audytoryjna, to pewnie i tak cała próba była
      stosunkowo mała, łatwa do sprawdzenia i do wybrania próby reprezentatywnej
      właśnie, a co ważniejsze, pewnie nie moża było wykluczyć, że ? dyrek tej
      szkoły ? (zakładam, że to uczniowie, bo ich najłatwiej zagonić do ankiet ;)
      wziął pod uwagę wszystkie dzieci. A na tym próby losowe polegają

      Cała próba, jeśli założono, że ta właśnie szkoła jest reprezentatywna dla
      problemu, np. badano problem dziecięcego odczuwania bezrobocia w dzielnicy
      miasta o najwyższym bezrobociu w mieście.

      Powiedziałabym, że nazwa niefortunna i brak rozróżnienia między szczegółami
      doborów prób.
      • mamadoo Re: Dobór celowy a metody ilościowe 15.09.05, 01:08
        Ciekawe bo obydwie prace w części analitycznej bazują tylko na rozkładach
        brzegowych. Po kolei rozpisane są wszystkie pytania, i autorzy piszą, że 70%
        respondentów to, a 13,4% tamto. Jedynie bardziej skomplikowana analiza
        odzielnie przedstawia odpowiedzi "młodych" i "starych". Nigdzie nie znajduję
        śladów przeprowadzania operacji statystycznych, o których pisałem. Czyżby to
        była tylko tak zwana "ściema"?

        > Powiedziałabym, że nazwa niefortunna i brak rozróżnienia między szczegółami
        > doborów prób.
        - proszę doprecyzować powyższe twierdznie...szczerze mówiąc, nie za bardzo jest
        dla mnie zrozumiałe.

        Gratuluję, poza tym, intuicji. Rzeczywiście, autorzy obydwu prac prowadzili
        badania w liceach oraz na uniwersytecie trzeciego wieku. Szczerze mówiąc prace
        bardzo ciekawe tylko po co te, wymuszone, moim zdaniem, badania, które wielkiej
        wartości nie mają? ;)
        • r.richelieu Re: Dobór celowy a metody ilościowe 15.09.05, 15:28
          > > Powiedziałabym, że nazwa niefortunna i brak rozróżnienia między szczegóła
          > mi
          > > doborów prób.
          > - proszę doprecyzować powyższe twierdznie...szczerze mówiąc, nie za bardzo
          jest
          >
          > dla mnie zrozumiałe.




          Chodzi o to, że choć magistrant zna regułki ad sposobów doboru prób, to przez
          swój tupet może sobie je dowolnie dopasowywać tak aby akurat pasowało do jego
          hipotez, a co zauważyłam u swoich kolegów, znajomość regułki wcale nie musi iść
          w parze z praktycznym ich zastosowaniem.
          Przy takiej populacji jak uczniowie i studenci III wieku (ale mi się trafiło ;)
          ściśle określonych szkół, różnice w doborze próby celowej a losowej mogą się
          zatrzeć i chodzić będzie tylko o nazwę. Sęk w tym, że po grzyba badania
          populacji jakiejś tam nie wyróżniającej się niczym szkoły.

          No i pewnie to takie odwrócenie kota ogonem, najpierw badania a potem pasująca
          hipoteza. Typical. Zwłaszcza ptrząc na tę podstawówkową statystykę. Ściema z
          pewnością, bo statystyka dla przeciętnego studenta socjologii, nawet i
          magistranta, jest trudna, a nie chcąc oddać badań opartych na byleczym to sili
          się na obliczenia, z których nic nie wynika. W sumie ja też coraz częściej
          łapię się na tym, że czym więcej wiem o statystyce tym więcej jej nie umiem;)

          A odn. prawidłowości i przepuszczenia prac prze recenzentów zrzuciłabym "winę"
          na taśmowość i niepotrzebność magisterek. Kto się nimi ma przejąć?
          • r.richelieu Re: Dobór celowy a metody ilościowe 29.03.06, 18:11
            .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka