Dodaj do ulubionych

bunt nauczycieli ?

16.11.05, 16:06


Za kilka dni do liceów i techników na Śląsku trafią plakaty i ulotki
namawiające nauczycieli do udziału w szkoleniach organizowanych przez Okręgową
Komisję Egzaminacyjną. W OKE mają nadzieję, że będzie kogo szkolić.

Od tego roku będzie więcej matur do sprawdzania bo po raz pierwszy nowe
egzaminy zostaną przeprowadzone w technikach. W związku z tym maturzystów na
Śląsku będzie o 15 tysięcy więcej niż w 2005 r. Dlatego rozpoczęto kampanię
mającą zachęcić do odbycia kursu na egzaminatora.

Problem w tym, że 40 procent egzaminatorów z zeszłego roku nie chce w ogóle
słyszeć o nowej maturze. Ich zdaniem sprawdzanie matur to prawdziwa orka. Na
jednego egzaminatora przypada 100 prac. Jedną pracę sprawdza się 1,5 godziny.
A w tygodniu normalne lekcje.

Egzaminatorzy, którzy wiosną odmówili sprawdzania prac, nadal znajdują się w
ewidencji OKE. Nie wierzą, że w tym roku organizacja matury będzie lepsza, bo
ustny i pisemny egzamin odbędą się w tym samym czasie.

Na większe pieniądze za sprawdzanie matur też się nie zanosi. OKE płaciła 10
zł brutto za sprawdzenie jednego arkusza z polskiego, a za pozostałe
przedmioty - 8 zł. Na egzaminy ustne nie było pieniędzy.
Obserwuj wątek
    • randybvain Re: bunt nauczycieli ? 16.11.05, 16:24
      I słusznie. Płaca za pracę. Za półtorej godziny 10 zł? Żeby sprawdzić taką pracę
      uczciwie i dobrze, to trzeba więcej zachodu i przecież nie można fizycznie
      sprawdzić tak ważnych prac wiecej niż kilka dziennie, bo te ostatnie ze
      zwytkłego zmęczenia będą po łebku...
    • madana Re: bunt nauczycieli ? 17.11.05, 09:21
      Wiem, o czym piszesz, sprawdziłam w tym roku 103 matury, było to wykańczające psychicznie i fizycznie doświadczenie.Nie żałuję jednak,że te matury sprawdzałam.Było to doświadczenie, które sporo mi dało. Nie wiem, czy w przyszłym roku będę sprawdzać matury, chociaż nie będzie to dla mnie aż tak wyczerpujące, bo oddaję 3 klasy maturalne.Poza tym praca mojej komisji była bardzo dobrze zorganizowana, przewodnicząca sympatyczna i kompetentna, weryfikatorki -także. Nie wspominam tej matury jako koszmaru, raczej jako bardzo wyczerpującą pracę.Pozdrawiam.
      • simba03 bunt nauczycieli ? 18.11.05, 21:57
        Dokładnie odniosłam takie samo wrażenie. Owszem praca przy egzaminach była dość
        wyczerpująca, ale ja jestem przyzwyczajona do ciężkiej pracy i 10 miesięcy roku
        szkolnego jest dla mnie intensywną harówą - ze względu na dość niskie pensje
        (jestem nauczycielem mianowanym, który nie moze liczyć na wsparcie małżonka lub
        rodziców). Mnie udało się sprawdzić (z języka obcego)ponad 100 prac na poziomie
        podstawowym i około 80 na rozszerzonym - czyli dwa intensywne weekendy.
        Zarobiłam ok. 1000 złotych - i nie gardzę tymi pieniędzmi - byłam bardzo
        zadowolona. Myślę, że osoby które narzekały na sprawdzanie matur albo mają tak
        dobrą sytuację finansową, że gardzą tymi pieniędzmi albo po prostu "nie
        przepracowują się" w szkole. Dla przykładu tygodniowo sprawdzam około 30
        wypracowań (200 -250 słów), 30 wypowiedzi krótkich nie- lub limitowanych i ok.
        30-40 testów (gramatycznych lub leksykalnych). To tylko w szkole, gdzie
        pracuję. O pracy na kursach nie wspominam. Sprawdzanie tych prac było dla mnie
        chlebem powszednim...
        Pozdrawiam.

        P.S. W tym roku też podejmę się funkcji egzaminatora :-)
        • simba03 bunt nauczycieli ? 18.11.05, 22:04
          To jeszcze raz ja... Przepraszam, sprawdziłam dokładniej - zarobiłam wtedy 1250
          złotych - czyli dokładnie tyle - ile wynosiła wtedy, w maju, (po odejściu klas
          trzecich) moja miesięczna pensja.
          Woow: cztery dni = miesiąc.
          No to jak można narzekać?
          I jeszcze jeden wniosek mi się nasunął. Zobaczcie ile nauczyciele pracują w
          domu, po godzinach za darmo. To pensje powinny być wyższe, aby taki pedagog
          mógł się skoncentrować na pracy w szkole, a nie jeszcze na dorabianiu. Czas na
          dorabianie chętne zamieniłabym na dokształcanie - niekoniecznie tylko
          doskonalenie warsztatu nauczyciela...
          • chilly Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 13:10
            Zadowolenie z zarobienia 1250 zł (brutto?) przez dwa weekendy, zapewne od
            piątku popołudnia do niedzieli wieczór, coś koło 60-80 godzin pracy, świadczy
            tylko o upadku u nauczycieli poczucia własnej wartości. W końcu, jak się
            zarabia niewiele większe pieniądze za miesiąc pracy, to taką sumą nie można
            gardzić. Nic to, że po 20 latach pracy będziesz wrakiem! Nic to, że absolwenci
            wielu kierunków studiów zaczynają staże ze znacznie większymi zarobkami, niż
            nauczyciel osiągnie pod koniec swwojego życia zawodowego. Naszym marzeniem -
            średnia krajowa (nawet nie średnie zarobki ludzi z wyższym wykształceniem). A w
            prasie biadolenie nad poziomem szkolnictwa i nauczycieli, nad zróżnicowaniem
            edukacyjnym wsi i miasta (vide dzisiejsza GW). Będzie jednak lepiej: więcej
            (słusznej) historii i WOS-u, religia obowiązkowa. Wyrzucić w ogóle fizykę,
            chemię, biologię i geografię z liceów. Bo po cóż ta jedna godzina tygodniowo?
            • dopamina2 Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 14:29
              Zgadzam się. Nauczam właśnie przedmiotu maturalnego w wymiarze 1 godz./tydzień.
              To śmiech na sali.Mogę jedynie co nieco poopowiadać uczniom. Bywa ,że widuję
              klasy 2 razy w miesiącu ( a to święto narodowe lub kościelne, a to wyjście do
              kina, etc. etc.). Za to chętnych na maturę mam całe tabuny. To tzw. Nowe Liceum
              to oszukiwanie uczniów i ich rodziców, że można czegokolwiek nauczyć ucznia ,
              widząc się z nim 3 razy w miesiącu (średnio).Marzyłabym tylko, aby mieć tyle
              godzin ile mają na nauczanie księza i katecheci (2+2+2), ale przy obecnym
              rządzie to chyba nierealne-prawda?
            • no-surprises Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 17:03
              > Nic to, że po 20 latach pracy będziesz wrakiem! Nic to, że absolwenci
              > wielu kierunków studiów zaczynają staże ze znacznie większymi zarobkami, niż
              > nauczyciel osiągnie pod koniec swwojego życia zawodowego. Naszym marzeniem -
              > średnia krajowa


              Nie podoba mi się taki ton.
              Dziewczyna cieszy się, że otrzymała wynagrodzenie za pracę, kórej się podjęła.
              Słyszy narzekania na niskie pensje, słyszy, że są młodsi, którzy więcej
              zarabiają. I co z tego?

              Nikt nikomu nie każe być nauczycielem. Stawki nauczycielskie są powszechnie
              znane, każdy może je sprawdzić. Stawki za podrawę prac maturalnych także. Można
              odmówić pracy w komisjach zewnętrznych.


              > Zadowolenie z zarobienia 1250 zł świadczy tylko o upadku u nauczycieli
              poczucia własnej wartości.

              Poczucie własnej wartości każdy kształtuje sobie sam. Czy cudzą wartość łatwiej
              szacować na podstawie zarobionych przez kogoś pieniędzy?
              • madana Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 17:42
                No-suprises, miałam podobnie odpisać, wyręczyłaś mnie:)
                • chilly Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 20:57
                  Słowa, słowa... A jest jeszcze zwykłe, codzienne życie. Takie z żoną też
                  nauczycielką i trójką dzieci. Może im wytłumaczysz, dlaczego rodzice - mimo
                  wyższego wykształcenia i nadgodzin ani razu nie zabrali ich nad morze,
                  dlaczego ... itd. Ktoś chce być Judymem - jego sprawa. Gdy jednak chce się z
                  tego zrobić nową, świecką (i powszecchną) tradycję - na to nie ma zgody.
                  • no-surprises Re: bunt nauczycieli ? 19.11.05, 22:26
                    Co chcesz usłyszeć? Powinniśmy więcej zarabiać. Każdy Polak powinien zarabiać
                    tak, by godnie żyć.
                    Znam nauczycielskie rodziny, znam od Twojej liczniejsze rodziny i wiem, jak bywa
                    trudno pod względem finansowym. Są rodziny z chorymi dziećmi, chorymi
                    małżonkami, z problemem alkoholowym. Żyjemy na tym samym świecie :)
                    Ale nie mieszajmy do tego poczucia własnej wartości. Człowiek bywa wściekły,
                    bezradny i przytłoczony bezsilnością, ale czy to znaczy, że jest mniej wart?
                    Ja na takie postawienie sprawy się nie zgadzam!

                    Na bycie Judymem mało kto może sobie pozwolić. Ale bycie Judymem ducha jest
                    znacznie w naszej pracy (i w domu) ważniejsze.

                    Pozdrawiam i życzę szczerze przyszłych wakacji nad morzem.
              • simba03 dziękuję 19.11.05, 23:23
                Dziękuje no-surprises za te ciepłe słowa zrozumienia. To, że cieszę się z 1250
                złotych nie oznacza upadku mojego poczucia wartości. Może w "Warszafce" młodsi
                stażyści zarabiają lepiej ode mnie, ale poza Wawą jest inna Polska (ludzie
                zejdźcie na ziemię!!!!) - jeszcze inne mniejsze i większe miasta, gdzie jest
                dużo wspaniałych, młodych, dobrze wykształconych, kulturalnych i skromnych (!)
                ludzi (nierzadko władających dwoma językami), którym w ich miejscu zamieszkania
                proponuje się pracę za 900 złotych brutto (poniżej ich możliwości i
                wykształcenia), często każe im się zostawać po godzinach pod groźbą zwolnienia
                ("jest tylu innych czekających na Twoje miejsce").

                Ja kocham swoją pracę, uważam że jestem świetnym nauczycielem (i staram się być
                jeszcze lepszym) i kocham swoich uczniów. A to, że tyle zarabiam jest żenujące -
                i to nie ja powinnam się wstydzić, ale rząd i ludzie, którzy starają się mnie
                oceniać tylko po wysokości moich zarobków.
                • chilly Re: dziękuję 20.11.05, 12:56
                  Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany. Uważam, że nauczycielstwo to piękny
                  zawód, a winno być także powołaniem. Poczucia mojej wartości nie umniejszają
                  też kiepskie zarobki. Przeciwnie, poczucie to mam chyba nadto wybujałe, dlatego
                  uważam, że za moją ciężką, wymagającą dużej wiedzy i nieustającą pracę należy
                  się godna zapłata. Podobnie jak uważają lekarze, domagający się trzech średnich
                  krajowych dla lekarza z II stopniem specjalizacji (ok. 7,5 tys. zł). Nie
                  oczekuję słów otuchy, pociechy, ani też potępienia. Moja droga zawodowa zbliża
                  się powoli do końca. Wiem zatem o czym mówię - przerobiłem to wraz ze swoją
                  rodziną "na własnej skórze". Dlatego czytając posty jak powyżej myślę: a) młode
                  optymistki, b) nauczycielki, dla których zapłata jest tylko skromnym dodatkiem
                  do pensji męża, c) niepoprawne idealistki, które w minionym ustroju zostały
                  ukształtowane w duchu Siłaczek, ale nie zauważyły, że ustrój się zmienił ze
                  wszystkimi tego konsekwencjami. Nie dopuszczam myśli, że uwagi takie, jak moje,
                  mogłyby być kontrowane przez "zawodowych prawomyślnych dyżurnyych". Warto
                  jednak poczytać inne wątki, gdzie znajdzie się wpisy w rodzaju: "od 10 lat
                  jestem nauczycielką, nie zaoszczędziłam ani złotówki - skąd mam wziąć na kupno
                  mieszkania?" No właśnie - skąd. Proszę więc mniej o etosie (słowo zamykające
                  wszelkie dyskusje o zmianach), więcej o ekonomii. Bo w najbliższych latach -
                  choć jeszcze nie w następnym roku! - może jednak braknąć chętnych do
                  poprawiania prac maturalnych. Proszę mi także odpowiedzieć, dlaczego niemal
                  wszystkie moje znajome, nauczycielki z powołania i zamiłowania, korzystają z
                  dobrodziejstwa przejścia na emeryturę po 30 latach pracy? Przecież dopiero co
                  przekroczyły pięćdziesiątkę, dzieci już wyrosły i można by jeszcze
                  popracować.
                  • dopamina2 Re: dziękuję 20.11.05, 16:57
                    Nic dodać, nic ująć! Samo sedno napisał Chilly. Nalezy wyrażnie oddzielać pracę
                    za którą należy się godne, powtarzam godne wynagrodzenie od tzw. powołania (
                    czyli w praktyce godzenia się na pracę za darmo). Pracujemy po to aby żyć i
                    zapewnić sobie i swoim dzieciom odpowiedni poziom życia. Niestety większość
                    nauczycieli godzi sie na wszystko " ku chwale Ojczyzny".... ( bo właśnie
                    powołanie, bo dzieci, bo matura , bo nam nie wypada.....)Więc mamy to co chcemy-
                    kazdy nas lekcewazy i wymaga pracy społecznej. Ja też lubię swoją pracę ale już
                    DOŚĆ!!!
    • aga2105 Re: bunt nauczycieli ? 21.11.05, 17:22
      I dobrze, za takie pieniądze na pewno nie będę sprawdzać. Szkoda tylko, ze
      większość nauczycieli z pokorą przyjmie to, co da im OKE i wtedy nic nie będzie
      z podwyżek.
      • myslak apel rodziców 23.11.05, 18:38
        O podwyższenie stawek wynagrodzeń dla egzaminatorów maturalnych wystąpił do
        ministra edukacji "w interesie publicznym" Krzysztof Śnioszek z Krajowego
        Porozumienia Rodziców i Rad Rodziców.

        O podwyższenie stawek wynagrodzeń dla egzaminatorów maturalnych wystąpił do
        ministra edukacji "w interesie publicznym" Krzysztof Śnioszek z Krajowego
        Porozumienia Rodziców i Rad Rodziców.

        Na słowa Śnieżka że może się okazać, iż nie będzie kto miał sprawdzać prac
        maturalnych, minister edukacji odpowiada, że nie wie, czy będzie stać resort na
        takie podwyżki
        • aga2105 Re: apel rodziców 24.11.05, 09:07
          myslak napisała:

          > Na słowa Śnieżka że może się okazać, iż nie będzie kto miał sprawdzać prac
          > maturalnych, minister edukacji odpowiada, że nie wie, czy będzie stać resort
          na takie podwyżki

          No właśnie, i pewnie nie będzie stać, bo wiedzą , że nauczyciele "dla dobra
          młodzieży" potulnie jak baranki przyjmą to, co im zaoferują. Wiecie co,
          denerwuje mnie mówienie o misji nauczycieli, powołaniu itp. ; niech ktoś
          wreszcie pomyśli, że za ciężką pracę należy się godziwe wynagrodzenie. A kto ma
          o tym myśleć? - No właśnie - przede wszystkim sami nauczyciele, bo jak oni się
          nie zbuntują, to nikt im wspaniałomyślnie nie da przecież kasy. Pozdrawiam.



          • madana Re: apel rodziców 24.11.05, 16:48
            Sęk w tym,że często praca nauczycieli nie jest postrzegana jako ciężka czy wartościowa. Zobacz,ile osób w forumowych dyskusjach jak mieczem wywija 18 godzinami, wakacjami itp.Chcę, aby ktoś wreszcie naprawdę policzył, ile pracuję w tygodniu/miesiącu, zapisał to w jakimś ważnym dokumencie prawnym, policzył sprawdzane kryterialnie wypracowania, matury próbne, klasówki, przygotowania zajęć, prowadzenie lekcji, fakultety do matury itd.
            Nie chcę mówienia o misji (chociaż prawdą jest, że nie jest to zawód dla wszystkich!), poświęceniu, siłaczkowaniu, niesieniu kaganka oświaty- chcę dostać uczciwą zapłtę za swoją pracę.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka