Dodaj do ulubionych

skuteczne nauczanie- język angielski

27.09.06, 23:43
czy można skutecznie nauczać języka na bazie gramatyki i słówek ?

to jest niemożliwym ze względu na funkcję , którą spełnia język .
język jest przybliżoną wersją rzeczywistości , niedoskonałym
odwzorowniem realu . nie istnieje chociażby z tego względu
gramatyka generatywna . gramatyka nie pełni nadrzędnej roli
w używaniu języka - język nie powstaje na bazie gramatyki ale
pragmatyki komunikowania się między ludźmi . język koduje
wiedzę wszystkich generacji używającej ten język .

niejednokrotnie można spotkać uczących się angielskiego , którzy posiadają
szeroki zasób słów , znają gramatykę a nie potrafią ani powiedzieć ani
napisać jednego poprawnego zdania po angielsku , chyba że to zdanie które
potrafią tylko napisać wykuli na pamięć w jakieś sytuacji , którą
się nauczyli . stosują zły transforamcję informacji , chcąc przekształcić
wersję opisu rzeczywistości z języka polskiego na angielski - tak ludzki
umysł po prostu nie myśli . ponadto gramatyka opisuje około 20% uzwyanych
struktur języka angielskiego .

język angielski nie stanowi tworu budowanego na języku polskim .
jest tworzony na potrzebę społeczeństwa do odwzorowania rzeczywistości
i komunikowania się - to samo odnosi się do języka polskiego .
po polsku przed posiłkiem powinniśmy powiedzieć "smacznego"-
nie da się tego powiedzieć po angielsku , bo to znaczyłoby
że ktoś musi mieć dobry apetyt , by to zjadł , to co ma na talerzu .
nie da się po amerykańsku bezpośrednio opisać następujący dialog:

A:"gdy poszłem.."
B:"nie mówi się poszłem , tylko poszedłem..."

bo to u nas wypady poprawić mówiącego niepoprawnie , a u nich to
brak kultury .

nie można użyć "it" w stosunku do dziecka , bo może to i było
kiedyś gramatycznie( wg polskich podręczników ) , ale kończyło
jakikolwiek relacje z matką tego dziecka . nawet na psa , który
ma imię , lepiej zapytać się o imię niż uzwyać bezpłciowego "it".

użycie zaimka zwrotnego nie ma takiego samego zastosowania w języku
polskim jak w angielskim .

owszem powyższe można ująć w reguły gramatyki - ale ujęcie wszystkiego
to byłyby opasłe tomy na temat teorii języka angielskiego .

po angielsku coraz rzadziej się słowa "translator" a częsciej "intepreter" ,
żaden tłumacz nie przetłumaczy tekstu z polskiego na angielski ,
jeżeli nie rozumie koncepcji prezentowanych w tekście - mimo że
może znać wszystkie słowa i znać doskonale gramatykę .

ważnym jest nie co angielskie słowo reprezentuje w języku polskim , ale
co reprezentuje w realu .

nieskuteczne nauczenie zniechęca - wcześniej lub później uczący się metodą
"słówka-gramatyka" , jeżeli w końcu nauczył się angielskiego , to musiał
sam poznać inną metodę . nie każedmu jednak wystarcza cierpliwości i
nie każdy nawet po wieloletnim praktykowaniu matody "słówka-gramatyka"
znajduje samodzielnie skuteczną metodę . ponadto każdy uczący się
angielskiego chciałby użwywać go w mowie - to jest niemożliwym bez
treningu słuchu w rozpoznawaniu fonów . bez ćwiczenia słuchu , uczeń
nawet po 15 latach nauki języka ( podziwiam wytrawłość ) będzie słyszał
bełkot ze strony mówiącego po angielsku i nie będzie w stanie rozpoznać
prostych słów , które "poznał" metodą "słówka-gramatyka" .
Obserwuj wątek
    • playadelsol Re: skuteczne nauczanie- język angielski 28.09.06, 00:55
      to co piszesz jest w zasadzie ok
      tyle ze w ten sposób mozna uczyc kogoś kto przyjeżdza np do ameryki i ma do czynienia z tym językiem 24/7 i wszystko musi w nim załatwiac
      jesli napiszesz ze osiągnąłes takie rezultaty przy 3 czy nawet pięciu lekcjach w tygodniu i 20-30 uczniach w klasie uznam cie z WARIATA wymagającego leczenia.....
      poza tym w przypadku osób doroslych i młodziezy konieczne jest dostarczenie im wiedzy gramatycznej, bo bez niej nie zrobią postepów.... no i niestety wiekszość słówek trzeba się po prostu nauczyc.....a nie rpzyswoic o czym mówisz ty...cos mi sie wydaje ze czytąłes Krashena, tyle ze to błazen, któremu brak kontaktu z rzeczywistością i z realiami nauki języka, co dobitnie stwierdzam na przykładzie swoich uczniów "edukowanych" w szkole własnie tymi pseudo-komunikacyjnymi metodami...
      • unsatisfied6 rzeczywistość--->język 28.09.06, 08:14
        playadelsol napisała:

        > to co piszesz jest w zasadzie ok
        > tyle ze w ten sposób mozna uczyc kogoś kto przyjeżdza np do ameryki i ma do
        czy
        > nienia z tym językiem 24/7 i wszystko musi w nim załatwiac
        > jesli napiszesz ze osiągnąłes takie rezultaty przy 3 czy nawet pięciu
        lekcjach
        > w tygodniu i 20-30 uczniach w klasie uznam cie z WARIATA wymagającego
        leczenia.
        > ....
        > poza tym w przypadku osób doroslych i młodziezy konieczne jest dostarczenie
        im
        > wiedzy gramatycznej, bo bez niej nie zrobią postepów.... no i niestety
        wiekszoś
        > ć słówek trzeba się po prostu nauczyc.....a nie rpzyswoic o czym mówisz
        ty...co
        > s mi sie wydaje ze czytąłes Krashena, tyle ze to błazen, któremu brak
        kontaktu
        > z rzeczywistością i z realiami nauki języka, co dobitnie stwierdzam na
        przykład
        > zie swoich uczniów "edukowanych" w szkole własnie tymi pseudo-komunikacyjnymi
        m
        > etodami...

        Krashena nie czytałem .

        nie pytałem uczniów ze słówek i uczyłem klasy 30 osobowe podzielone na grupy .
        zauważyłem , że nie potrafili tłumaczyć prostych zdań z języka angielskiego na
        polski , mimo że używali odpowiednich reakcji językowych w zależności od
        zaistniałej sytuacji . w klasie miałem dwie uczennice , które urodziły się w
        USA . ich umiejętności tłumaczenia z angieslkiego na polski były na niemalże
        zerowym poziomie , mimo że świetnie mówiły dwoma językami . umiejętności
        tłumaczenia moim zdaniem powinno się nauczać ( o ile uczeń sam się tego nie
        nauczy ) w późniejszych etapach nauki języka .

        owszem , inny belfer sprawdzający wiedzę tak kształconego ucznia , mógłby
        dojść do wniosku , że uczeń niewiele potrafi . zadając mu testy sprawdzające
        poznanie innych metod , można dojść do błędnej oceny umiejętności językowej
        ucznia . dwóm uczennicom , kóre 14 lat spędziły w USA musiałem dać testy , żeby
        mogły zaliczyć im poziom początkujący - jedna zaliczyła na 40% a druga na 55% .
        w ich przypadku absurdalnym byłby wniosek oparty na wyniku testu , że
        nie są nawet na etapie początkowym poznanie języka angielskiego .

        uczniowie których uczyłem znali gramtykę lepiej niż uniowie klas maturalnych ,
        których dostałem po roku nauczania . Present Perfect dla ucznia szkoły
        podstawowej po pierwszym roku nauczania nie stanowi żadnego sztucznego tworu -
        użyty wielokrotnie w konwersacji staje się czymś naturalnym . poznanie teorii
        przed pragamtyką jest czymś nienaturalym i trudnym do zrozumienia . wkucie
        regułki na pamięć wcale nie pomaga w automatycznym uzywaniu popwrawnych
        struktur w mowie i piśmie - można taką regułkę zanotować w pamięci , ale może
        to tafić to do obszeru pamięci którą nazywam śmietnikiem ( nie czytałem
        literatury na ten temat i nie znam fachowego określenia - jeżeli wogóle takie
        określenie istnieje ) .

        pamięć jest wielowymiarowa . istnieje pamięć wokalna , pamięć strun głosowych ,
        pamięć sytuacyjna , pamięć emocjonalna , pamięć wzrokowa i inne . nieefektywne
        korzystanie z obszarów pamięci nie prowadzi do skutecznego nauczania języka
        ( ani żadnego innego przedmiotu ) .

        języka używamy w zderzeniu z rzeczywistością . jeżeli rzeczywistość najpierw
        opisujemy językiem polskim a później próbujemy to przekształcić na język
        angielski , wychodzi jakiś dziwny twór nie mający nic wspólnego z językiem
        angieslkim . ponadto umysł jest w trakcie takiego transponowania zaangażowany
        w wieloetapowy i niezwykle złożony proces - uczeń zastanwia się nad prostym
        uzyciem zwrotu weryfikując w trakcie procesu poprawność gramtyczną pojęć ,które
        chciałby użyć w opisie zdarzenia . wcześniej czy później musi dojść do wniosku ,
        jeżeli ma w przyszłości używać języka angieslkego , że to zła droga .

        proces użycia języka powninien być naturalny , tzn rzeczywistość ---> język .
        nie mozna używać języka obcego skutecznie , gdy do tego procesu dodamy jeszcze
        kilka skomplikowanych procesów uzykując nst
        rzeczywistość --> język polski---weryfiakacja gramatyczno-leksykalna --> język
        angieslki .
    • playadelsol Re: skuteczne nauczanie- język angielski 28.09.06, 00:57
      no i opisz w końcu jak sam uczysz, bo gadasz i gadasz a nic tak naprawde nie mówisz, sprawiasz bardiej wrazenie człowieka który sie duzo naczytał, niekoniecznie ze zrozumieniem, ale sam nic nie zrobił, dlatego zaczynam wątpic w to czy fakycznie uczyłeś angielskiego kiedykolwiek....
    • amused.to.death Re: skuteczne nauczanie- język angielski 28.09.06, 01:22
      > po angielsku coraz rzadziej się słowa "translator" a częsciej "intepreter"

      te słowa oznaczają dwa inne pojęcia.
    • unsatisfied6 skuteczne nauczanie - pływanie 28.09.06, 09:10
      każdy może się nauczyć pływać tak , jak pływa Otylia Jędrzejczak , jeżeli
      zastosuje ten sam trening jaki stosuje Otylia Jędrzejczak .

      na kilkaset metrów wyniki Otylii Jędrzejczak i innej osoby , która
      przeszła przez taki sam trening mogą się nieznacznie różnić o mały procent
      na korzyść lepszego ,ale w porówaniu z resztą oboje ,i Otylia Jędrzejczak i
      inny pływak stosujący jej reżim treningu , wypadną nieporównywalnie lepiej .

      porówując postęp do poziomu pływania Otylii jest zniechęcającym . stosujący
      trening musi czerpać satysfakcję z własnego progresu , by skutecznie nauczyć
      się pływać . nigdy się nie nauczy , gdy tego postępu nie będzie dostrzegał ,
      albo gdy nie będzie czerpał przyjemności z wykonywanych ćwiczeń .

      bez wiary w osiągnięcie wysokich standardów , tych standardów nie da się
      uzyskać . bez zastosowania odpowiednich metod nie da się uzyskać adekwatnych
      rezultatów - sam basen dla uczniów nie wystarczy . uczą się płwyać , ale
      nie umieją pływać . efekt nauczania pływania w szkołach , to nie wyniki
      Otylii Jędrzejczak - to umiejetności pływania każdego z uczniów polskiej
      szkoły . pływają miernie .

      nie można powiedzieć uczniowi - "nogi prosto przy kraulu " i to ma wystarczyć
      by ten wiedział jak ma je ułożyć . ja miałem nogi "za prosto" i jak wziąłem
      pływanie w USA , nauczyciel nie był zaskoczony , że pracując tylko nogami
      stałem w miejscu - wskoczył do wody , i pokazał mi jak się pływa . później
      chwycił mnie za nogi i ćwiczyłem kilknaście minut ich poprawne ułożenie .
      później , pływanie , pływanie i pływanie pod okiem instruktora , by zaliczyć
      1000 yardów kraulem w czasie jaki robią ratownicy - przedtem 1000 metrów
      wydawało mi się nieosiągalnym nawet żabką . podobało mi się , że robię każdego
      dnia postęp . lekcję wf nie potraktowałem jako "easy credit" - częściej sam
      chodziłem na basem "odrabiając pracę domową" i zaliczyłem pływanie na A .

      lubię patrzeć jak pływa Otylia Jędrzejczak i inni pływacy - dostrzegam coś
      w pływaniu , czego bym nie widział przedtem , gdy potrafiłem tylko machać
      rękami i nogami robiąc wrażenie , że pływam kraulem . stwierdziłem , że
      nie samą matematyką żyje człowiek - wf jest bardzo ważnym przedmiotem i nie
      można tych lekcji marnować . można wynieść lekcję z ćwiczeń na wf , że jak
      ktoś chce i są wokół ludzie , którzy pomogą , to można się wszystkiego nauczyć .
      • amused.to.death Re: skuteczne nauczanie - pływanie 28.09.06, 13:09
        > każdy może się nauczyć pływać tak , jak pływa Otylia Jędrzejczak , jeżeli
        > zastosuje ten sam trening jaki stosuje Otylia Jędrzejczak .

        ta...jasne...

        wszyscy mają zdolności do wszystkiego....
      • asia23bb Moze zaloz bloga?Strasznie dlugie te wypociny:)n/t 28.09.06, 16:27
        • unsatisfied6 negatywne nastawienie do tematu 28.09.06, 18:54
          skąd wypływa tak negatywne nastawienie do tematu ?

          czy nie warto poprowadzić merytoryczą rozmową na temat skuteczności
          nauczania ?

          komuś się wydaje , że może jestem naiwny , że wogóle próbuję jakiekolwiek
          tematy poruszać na tym forum - świetnie sobie zdaje sprawę że większości
          nie zależy na lepszej skuteczności nauczania . to nie jest w ich interesie .
          • mamosz Re: negatywne nastawienie do tematu 01.10.06, 04:14
            unsatisfied6 napisał:

            > skąd wypływa tak negatywne nastawienie do tematu ?
            >
            > czy nie warto poprowadzić merytoryczą rozmową na temat skuteczności
            > nauczania ?
            >
            > komuś się wydaje , że może jestem naiwny , że wogóle próbuję jakiekolwiek
            > tematy poruszać na tym forum - świetnie sobie zdaje sprawę że większości
            > nie zależy na lepszej skuteczności nauczania . to nie jest w ich interesie .

            Unsatisfied nikomu sie nie wydaje,ze jestes naiwny tylko niestety tym razem
            dlugo i mozolnie wylozyles nam oczywistosci i kazdy kto uczy jezyka i ma o tym
            pojecie po prostu uznaje ,ze nie ma tu nad czym deliberowac .Pozdrawiam cie
            pelna szacunku dla twojego zapalu i checi naprawiania rzeczywistosci
            edukacyjnej w ,ktorej no tam, 4,5 czy 17 RP
      • playadelsol Re: skuteczne nauczanie - pływanie 30.09.06, 01:20
        narzekasz ze z twoich wątków robią się smietniki, a sam inicjuszesz ten proces.... co ma wspólnego nauka pływania ze skuteczną naukla angielskiego?
        jak chcesz mówic o skutecznej nauce w ogóle, załóz taki wątek, ale nie zaczynaj robic z niego smietnika (chyba juz miałeś taki wątek tutaj)
        jesli chcesz pomówic o pływaniu, załóz odpowiedni wątek
        mówisz o nauce angielskiego - mów o tym, no i w końcu powiedz jak uczyszyłes...tylko nie mów mi ze przy przeciętnie 15 uczniach w klasie, wszyscy non stop nawijali po angielsku...a nawet jesli rozmawiali w grupach czy parach to nie miałes mozliwości kontroli i ewentualnej korekty, a sam fakt mowienia "po angielsku" przez 45 min tak naprawdę jest bezcelowy jesli rozmowa nie toczy się z nativem albo kims znającym język bardzo dobrze, tak by sam aspekt komunikacyjny konwersacji dzialał edukacyjnie na rozmówcę znającego język słabiej....
        • unsatisfied6 pływanie a język angielski - trening a teoria 30.09.06, 08:53
          playadelsol napisała:

          > narzekasz ze z twoich wątków robią się smietniki, a sam inicjuszesz ten
          proces.
          > ... co ma wspólnego nauka pływania ze skuteczną naukla angielskiego?
          > jak chcesz mówic o skutecznej nauce w ogóle, załóz taki wątek, ale nie
          zaczynaj
          > robic z niego smietnika (chyba juz miałeś taki wątek tutaj)
          > jesli chcesz pomówic o pływaniu, załóz odpowiedni wątek
          > mówisz o nauce angielskiego - mów o tym, no i w końcu powiedz jak
          uczyszyłes...
          > tylko nie mów mi ze przy przeciętnie 15 uczniach w klasie, wszyscy non stop
          naw
          > ijali po angielsku...a nawet jesli rozmawiali w grupach czy parach to nie
          miałe
          > s mozliwości kontroli i ewentualnej korekty, a sam fakt mowienia "po
          angielsku"
          > przez 45 min tak naprawdę jest bezcelowy jesli rozmowa nie toczy się z
          nativem
          > albo kims znającym język bardzo dobrze, tak by sam aspekt komunikacyjny
          konwer
          > sacji dzialał edukacyjnie na rozmówcę znającego język słabiej....

          podałem przykład , jak uczyłem się pływać w Polsce i w USA dla porównania
          skuteczności udzielonego mi instruktażu - zanim nie uzyskałem prostych
          wskazówek przez nauczyciela wf w stanach , pracując samymi nogami stałem
          w miejscu . spędzałem wiele czasu na basenie nie robiąc żadnego postępu .
          na pewno są dobrzy trenerzy ćwiczący kadrę do zawodów - ja chciałem tylko w
          miarę doobrze pływać . uważam , że edukacja ogólnie nie polega
          na "przygotowaniu kadry zawodników" a kształceniu umiejętności wszystkich ,
          którzy chcą te umiejętności nabyć . owszem , istnieje prawdopodobieństwo , że
          sam mogłem dojść do błędów , które wykonuję podczas swoich ćwiczeń - nie
          doszedłem i dlatego jak większość uczonych poza szkołami sportowmi , miernie
          pływałem .

          wskazówki nauczyciela wf były proste i sam mi pokazał , jak się pływa - reszta
          to był trening pod jego okiem . uważam , że tak samo wyglądać powinna lekcja
          języka nagielskiego - lekcja nie powinna być na temat "jak mówić poprwanie po
          angielsku " , ale powinna polegać na podaniu przykładu i treningu .

          masz rację , że nie może tego zrobić nauczyciel , który nie mówi jak native
          albo przynajmniej nie mówi po angielsku bardzo dobrze . ale każdy nauczyciel ,
          którego proces nauczania był oparty na przykładzie dobrej konwesacji i
          treningu , po wielu latach na studiach nie ma żadnych kłopotów ze swobodnym
          użyciem tego języka . żadna natomiast metoda teoretyczna nie jest skuteczna ,
          jeżeli nauczyciel sam nie mówi bardzo dobrze po angielsku - nie może skutecznie
          nauczyć czegoś , czego sam nie potrafi .
          • amused.to.death a czego ty chesz od lekcji pływania w Polsce????? 30.09.06, 09:56
            > podałem przykład , jak uczyłem się pływać w Polsce i w USA dla porównania
            > skuteczności udzielonego mi instruktażu - zanim nie uzyskałem prostych
            > wskazówek przez nauczyciela wf w stanach


            ja się nauczyłam pływać w Polsce - lekcje wspominam bardzo przyjemnie. Uczyłam się kiedy byłam w szkole podstawowej. Lekcje były bardzo sympatyczne. Instruktor pewnie kompetentny, bo po jego wskazówkach sobie jakoś radziliśmy i nawet ci którzy na początku mieli problemy robili postępy.
            To samo w liceum na lekcjach wf - nie tylko pływaliśmy, ale uczyliśmy się pływać, lub pływać lepiej....

            nie trzeba było jechać do Stanów, żeby się nauczyć pływać.
            • unsatisfied6 wyjątki nie potwierdzają reguły 30.09.06, 10:26
              amused.to.death napisała:

              > > podałem przykład , jak uczyłem się pływać w Polsce i w USA dla porównania
              > > skuteczności udzielonego mi instruktażu - zanim nie uzyskałem prostych
              > > wskazówek przez nauczyciela wf w stanach
              >
              >
              > ja się nauczyłam pływać w Polsce - lekcje wspominam bardzo przyjemnie.
              Uczyłam
              > się kiedy byłam w szkole podstawowej. Lekcje były bardzo sympatyczne.
              Instrukto
              > r pewnie kompetentny, bo po jego wskazówkach sobie jakoś radziliśmy i nawet
              ci
              > którzy na początku mieli problemy robili postępy.
              > To samo w liceum na lekcjach wf - nie tylko pływaliśmy, ale uczyliśmy się
              pływa
              > ć, lub pływać lepiej....
              >
              > nie trzeba było jechać do Stanów, żeby się nauczyć pływać.

              nie twierdzę , że wogóle niczego w Polsce nie można się nauczyć .
              można również nauczyć się pływać w szkole , czego ty jesteś dowodem .
              ale twój przykład nie dotyczy reguły - większość uczniów nie nauczyła
              się pływać , mimo że uczyli się .
              • playadelsol Re: wyjątki nie potwierdzają reguły 01.10.06, 19:16
                no ale ty w stanach tez doświadczyłeś tylko przykladu jednostkowego, i na tej podstawie wyciągasz wnioski ogólne

                więc twój post mozna skierowac równie dobrze do ciebie samego - nieprawda, twój wyjątek nie potwierdza reguły....
    • randybvain Re: skuteczne nauczanie- język angielski 02.10.06, 18:38
      Wydaje mi sie, ze nauczanie gramatyki angielskiej nie ma sensu w momencie, gdy
      uczen nie zna polskiej gramatyki, a takie pojecia jak dopelnienie, zaimek czy
      formant sa mu zupelnie obce.
      • bambolina1 Re: skuteczne nauczanie- język angielski 02.10.06, 21:16
        Zgadzam się, dlatego tego nikt raczej nie używa na angielskim określeń podanych
        przez Ciebie. To by chyba zabiło ucznia,namieszało mu w głowie, a nauczyciel
        niepotrzebnie traciłby czas.

        Niektorzy po gimnazjum nie są w stanie powiedzieć co to jest: podmiot,
        rzeczownik,a nawet samogłoska;/
        • unsatisfied6 pomieszanie z poplątaniem 02.10.06, 21:31
          bambolina1 napisała:

          > Zgadzam się, dlatego tego nikt raczej nie używa na angielskim określeń
          podanych
          >
          > przez Ciebie. To by chyba zabiło ucznia,namieszało mu w głowie, a nauczyciel
          > niepotrzebnie traciłby czas.
          >
          > Niektorzy po gimnazjum nie są w stanie powiedzieć co to jest: podmiot,
          > rzeczownik,a nawet samogłoska;/

          przeczytaj testy i sama odpowiedz , dlaczego mogą nie wiedzieć .

          miesza im się w głowach , a sami nauczyciele często nie znają odpowiedzi i muszą
          zaglądnąć do gotowców .

          przykład :

          1.ile samogłosek jest w wyrazie "przyjaciel" .

          2.który z wyrazów ma tylko spółgłoski dźwięczne ?

          a)traktor
          b)prosię
          c)święto
          d)klosz
          • unsatisfied6 korekta 02.10.06, 21:33
            unsatisfied6 napisał:

            > przeczytaj testy i sama odpowiedz , dlaczego mogą nie wiedzieć .
            >
            > miesza im się w głowach , a sami nauczyciele często nie znają odpowiedzi i
            musz
            > ą
            > zaglądnąć do gotowców .
            >
            > przykład :
            >
            > 1.ile samogłosek jest w wyrazie "przyjaciel" .
            >
            > 2.który z wyrazów ma tylko spółgłoski dźwięczne ?
            >
            > a)traktor
            > b)prosię
            > c)święto
            > d)klosz
            >

            2.który z wyrazów ma tylko spółgłoski dźwięczne ?

            przyjęzyczenie - w pytaniu było , który z wyrazów ma tylko spółgłoski
            bezdźwięczne
            • bambolina1 Re: korekta 02.10.06, 22:28
              Wiem jak wyglądają takie testy, bo ostatnio przeglądałam testy gimnazjalne
              mojej siostry. Byłam przerażona/zmieszana/zażenowana itp., bo nie wiem czemu
              one miały służyć;/ Wiele bezużytecznych informacji, a o poziomie tych testów
              dla gimnazjum nie wspomnę (moim zdaniem za trudne, przynajmniej te co
              widziałam;/)

              Problem w tym, że żaden nauczyciel j.ang. o zdrowych zmysłach nie będzie
              wymagał od ucznia wskazywania spółgłosek bezdzwięcznych bo i po co;/

              Ostatni test diagnostyczny dla klas 1 przeprowadzony w mojej szkole miał
              polecenia typu: wypisz rzeczowniki (4)związane z domem, przymiotniki związane
              zpogodą itp. W miejscu, gdzie było trzeba wpisać czasownik, niektórzy
              wpisywali:hot, book itp. Po sprawdzeniu testów pytam ucznia na jakie pytanie
              odpowiada rzeczownik, a on zadowolony:jaki?jaka?jakie?;/Myślałam,że się zgrywa.
              Po pewnym czasie pytam, co to samogłoska, a on: hmmmmm nie wiem proszę pani, u
              nas tego w gimnazjum nie było. Gdy kolega mu podpowiedział:a, o, u itd.,wtedy
              ten uczeń powiedział: aaaaaaaaa no to ja to wiem. Oni większość rzeczy tak na
              prawdę wiedzą, problem w tym, że nie znają nazw tego. Dlatego tłumaczenie im
              gramatyki angielskiej używając określeń typu: dopełnienie bliższe/dalsze, agent
              itd. jest bez sensu. Bo gdy uczeń będzie musiał zrobić zdanie to je zrobi,ale
              jak poda mu się nazwę tego co musi wstawić to już tego samego zdania nie zrobi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka