Dodaj do ulubionych

skąd bierze się sukces polskich szkół

05.11.06, 17:54
uczniowie wynieśli edukację z domów , rzadko z coraz gorszych szkół .

powstały "lepsze gimnazja i licea" które zbierają tę lepiej przygotowaną
przez rodziców młodzież do dalszych etapów nauki , chyba tylko po to , by
następna generacja uczona przez ich rodziców ( dzisiejszych uczniów ) i
szkoły nie miały już żadnych osiągnięć , która ma nasza młodzież dzisiaj .

to co możemy teraz stracić za kilka lat nie da się odbudować .
Obserwuj wątek
    • mamosz Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 06.11.06, 00:11

      • randybvain Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 06.11.06, 18:58
        Wyobraz sobie, ze wybitny indyjski matematyk zmienia obywatelstwo na polskie.
        Czy teraz mozna powiedziec, ze Polska wydaje doskonalych matematykow?
        • playadelsol Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 06.11.06, 20:03
          nie, ale jesli zmieni obywatelstwo na amerykańskie wtedy bedzie sie mówiło ze ameryka wydaje wybitnych matematyków :)
          • unsatisfied6 w tym rzecz , że nie musi mieć obywatelstwa 06.11.06, 22:21
            playadelsol napisała:

            > nie, ale jesli zmieni obywatelstwo na amerykańskie wtedy bedzie sie mówiło ze
            a
            > meryka wydaje wybitnych matematyków :)

            w tym rzecz , że obywatel innego kraju nie musi mieć obywatelstwa USA , żeby
            nauczać na ich uczelni .

            a u nas raczej lepiej jak ma się inne niż polskiej - najgorzej być obywatelem
            Polskim z obcym wykształceniem .

            o jakości uczelni i szkół USA ( chociaż ty twierdzisz , że są byle jakie )
            świadczy chociażby świetne kadra z różnych krajów świata . o bylejakości naszej
            świadczy chociażby fakt , że kadra z obcym wykształceniem nie wykłada
            ( z nielicznymi wyjątkami ) na polskich uniwerystetach i nie może wg
            przepisów nauczać w polskich szkołach .
            • playadelsol Re: w tym rzecz , że nie musi mieć obywatelstwa 07.11.06, 19:55
              No tylko ze w moim poście nie o to akurat chodziło, raczej o to ze bedzie sie o nim mółwiło ze to amerykański naukowiec, i jakich to "my" (czyli amerykanie) wspaniałych naukowców nie mamy...choć zaden z niego amerykanin
      • unsatisfied6 czekam na poparcie "faktów" o których wspomniałaś 06.11.06, 22:10


        coś jak zwykle wypociłaś - albo kłamiesz albo zwyczajne brednie piszesz.

        ciągle czekam na twoją odpowiedź - wskaż mi uczelnię w USA ( link) , w której
        znajdą takich downów z dyplomami uniewersyteckimi , co będą uczęszaczać na
        dwuletnie studia uzupełniające , po to by ewentualnie mogli nauczać w szkole (
        jak to stwierdziłaś w jednym ze swoich postów ) .
    • daktylek Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 06.11.06, 07:23
      A w Stanach to jest inaczej?
      • unsatisfied6 uczyć się z książki telefonicznej 06.11.06, 21:46
        daktylek napisał:

        > A w Stanach to jest inaczej?

        masz trochę cierpliowości ? wytłumaczę ci , co jest inaczej .

        w "polskiej" szkole ( nie jest ona polska bo powstała pod zaborem sowieckim
        i nic szczególnego się nie zmieniło ) udaje się , że się uczniów naucza a
        faktycznie zniechęca ich się do nauki i zaśmieca stekiem dyrdywamałów umysły
        uczniów .

        zajrzałem do książki mojego szwagra ( na studiach ) - tego się po prostu czytać
        nie da ani zrozumieć , choć temat bardzo banalny . rozbolała mnie głowa od
        tej "naukowej terminologii" . zrozumiałem na czym polega edukacja w naszym
        kraju- udawać , że ten śmieć który wciska się uczniom jest komuś potrzebny
        w praktyce i niech im się wydaje , że skoro trudne i nie do zrozumienia
        to "akademickie" i trzeba po prostu wkuć albo zerżanąć na teście . umysł
        wyjątkowo twórczy i kreatywny może się szybko znichęcić do takiej "edukacji" .

        na uczelni poza naszym krajem dobry uczeń/student dostaje olśnienia - TO TAKIE
        PROSTE , a ich edukacja w porównaniu z naszą , to pestka . w naszym kraju
        takich spycha się najczęściej na margines lub sami rezygnują z pseudo
        wykształcenia . nieliczne wyjątki dowodzą tylko powyższą regułę .

        w Polsce nie dyscypliny nauki cognitve science( nie słyszałem bynajmniej o czymś
        podobnym ) , a szkoda , bo z tego co eksperci na temat kreatywnego myślenia
        mówią , wynika że "polska" szkoła ewidentnie stosuje metody które
        niszczą kreatywność i umiejętności poznawcze .

        to co obserwuję w szkołach gimnazjalnych i średnich to szczyty sabotażu
        potencjału ludzkiego naszej młodej generacji - definicje
        nie poparte znajomością ucznia , bez żadnej dyskusji , testy na czas do
        pięciominutówek , masa konkursów ( również na bardzo ograniczony czas ).
        wszystko to jakby po to , by kogoś zniechęcić , nie pozwolić na rozwinięcie
        twórczego podejścia do rozwiązywania problemów . stawia się niższe oceny
        w lepszych liceach bo to niby "wyższy poziom" - ewidentnie natomiast widać
        przypadkowość oceny ambitnej populacji uczniów , jak i to o czym mówią
        eksperci od cognitive science - zaniżanie tym sposobem kreatywnego myślenia
        uczniów . uczniowie często nie mają zielonego pojęcia , czemu to ma służyć i
        przystosowują się , wkuwając do testów znacznie na wyrost ich wiedzy
        najczęściej zwyczjną terminologię języka nauki , którego wogóle jeszcze nie
        znają i nie stosują w praktyce - to jakby uczenie się z książki telefonicznej ,
        a wiedza jakby polegała na ilości zapamiętanych numerów telefonów i nazwisk .
        • titta Re: uczyć się z książki telefonicznej 08.11.06, 00:09
          Masz duzo racji. Ale edukacja w stanach nie jest bez wad. Stereotyp
          Amerykanina -tepaka ma niestety podstawy...I dlatego Polascy inzynierowie,
          matematycy, informatycy itp. bez problemu mogli i moga robic kariere w USA, bo
          ta niepotrzebna, smieciowa wiedza, czasem sie jednak przydaje. Choc nie
          przecze, ze dobrze by bylo gdyby tlumaczono po co i wymagano wiecej
          samodzielnego myslenia.
      • mamosz Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 08.11.06, 01:00
        daktylek napisał:

        > A w Stanach to jest inaczej?
        Jest dokladnie tak samo -syf z malaria ,straznicy z bronia i ogolny exodus
        nauczycieli plus kadra z lapanki w szkoilach publicznych w "zlych dzielnicach"
        i blogosc oraz sukcesy w dobrych.Dodatkowym elementem "wyrownujacym szanse"
        jest dowoz dzieci z tych "zlych" srodowisk do tzw lepszych szkol-rezultat
        lepszych wielkomiejskich jest co raz mniej
        • mamosz Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 08.11.06, 01:11
          Szanownu unsatisfied poniewaz trudno sie z toba rozmawia bo masz obsesje
          postaram sie w punktach
          1.Jestem w stanach
          2.mam do czynienia z edukacja
          3.to co serwuje sie dziciom w middle school - poza wiedza ze USA sa najwiekszym
          mopcarstwem swiata wiedza jest po lebkach ,testy wyrywkowe duzo lekcji do
          odrabiania
          4.owszem fajne jest to ze kazdy temat konczy sie wykonaniem projectu co jest
          yteoretycznie dzialaniem tworczym ale w praktyce roznie to wyglada
          5.mowiac onauczycielach obcokrajowcach nie mowilam o zadnych ,jak sie byles
          uprzejmie wyrazic downach tylko o wykwalifikowanych nauczycielach (wymagane MA)
          ktorzy zeby uczyc w amerykanskiej szkole publicznej ,ktora cierpi na brak kadry
          z powodow exodusu tejze do bradziej bezpiecznych i satysfakcjonujacych
          zajec,musza skonczyc stosowne studia uzupelniajace w zaleznosci od kwalifikacji
          1 lub 2,3 letnie linka ci nie przesle bo mi sie nie chce szukac.
          Zajmij sie chlopie czyms pozytywnym bo twoj zapal jest szlachetny ale ole razy
          mozna powtarzac te same komunaly - obracajac po raz setnym jednym obcojezycznym
          terminem ,ktorego znaczenia chyba nie do konca rozumiesz.
          Sukces amerykanskiej nauki powstaje na uczelniach a nie w szkole -i to z powodu
          miedzynarodowej najlepszej na swiecie kadry przyciagnietej tu groszem
          unsatisfied groszem....i b.dobrze
          • heretic_969 Przesadzasz. 08.11.06, 03:36
            Szkolnictwo w USA jest dobre - o ile szkoły znajdują się w bogatej dzielnicy. To
            logiczne, skoro są finansowane z budżetu miast...
            Ja chodziłem do szkoły w średniozamożnej dzielnicy i nie była zła:)
          • unsatisfied6 szanowna pani mamosz 08.11.06, 23:18
            mamosz napisała:

            > Szanownu unsatisfied poniewaz trudno sie z toba rozmawia bo masz obsesje
            > postaram sie w punktach
            > 1.Jestem w stanach
            > 2.mam do czynienia z edukacja
            > 3.to co serwuje sie dziciom w middle school - poza wiedza ze USA sa
            najwiekszym
            >
            > mopcarstwem swiata wiedza jest po lebkach ,testy wyrywkowe duzo lekcji do
            > odrabiania
            > 4.owszem fajne jest to ze kazdy temat konczy sie wykonaniem projectu co jest
            > yteoretycznie dzialaniem tworczym ale w praktyce roznie to wyglada
            > 5.mowiac onauczycielach obcokrajowcach nie mowilam o zadnych ,jak sie byles
            > uprzejmie wyrazic downach tylko o wykwalifikowanych nauczycielach (wymagane
            MA)
            >
            > ktorzy zeby uczyc w amerykanskiej szkole publicznej ,ktora cierpi na brak
            kadry
            >
            > z powodow exodusu tejze do bradziej bezpiecznych i satysfakcjonujacych
            > zajec,musza skonczyc stosowne studia uzupelniajace w zaleznosci od
            kwalifikacji
            >
            > 1 lub 2,3 letnie linka ci nie przesle bo mi sie nie chce szukac.
            > Zajmij sie chlopie czyms pozytywnym bo twoj zapal jest szlachetny ale ole
            razy
            > mozna powtarzac te same komunaly - obracajac po raz setnym jednym
            obcojezycznym
            >
            > terminem ,ktorego znaczenia chyba nie do konca rozumiesz.
            > Sukces amerykanskiej nauki powstaje na uczelniach a nie w szkole -i to z
            powodu
            >
            > miedzynarodowej najlepszej na swiecie kadry przyciagnietej tu groszem
            > unsatisfied groszem....i b.dobrze
            >

            pani kłamie jak z nut i nie wiem dlaczego . nie chce mi się wyszczególniać
            kilku kłamstwa w pani poście , bo to nie ma większego sensu , skoro
            pani brak kilku saekund na podanie linka wyższej uczelni , o który
            prosiłem , który wg pani prowadzi "dwuletnie studia uzupełniające"
            dla absolwentów wyższych uczelni .

            pani argument , ze jest pani w USA w tym momencie nie świadczy nic
            oprócz tego , że jest pani kłamczuchą .
        • daktylek Re: skąd bierze się sukces polskich szkół 08.11.06, 07:39
          W Stanach jest dokładnie tak samo, jak w każdym innym kraju. Sa dobre szkoły i
          są bardzo złe szkoły - a pomiędzy nimi pełno szkół przeciętnych.
          Nasz forumowy kolega ciągle o tym zapomina. Na dodatek wytyka, że w Polsce
          szkoły są niepolskie, bo powstały w sowieckiej strefie wpływów. Tylko zapomina
          o jednym. Po wojnie do szkół wróciła przedwojenna kadra nauczycielska, ta sama
          zresztą, która prowadziła tajne nauczanie w czasie wojny.
          Niewątpliwie zasługą powojennej szkoły polskiej była likwidacja analfabetyzmu w
          społeczeństwie.
          Potem to juz zupełnie inna sprawa.
          Wraz ze zmniejszeniem się prestiżu zawodu nauczyciela coraz bardziej na sile
          zaczęła przybierać negatywna selekcja do zawodu. Częściowo do dzisiaj mamy z
          tym do czynienia (i tu proszę nauczycieli z powołania o nieobrażanie się).
          • unsatisfied6 na Alasce rosną banany 08.11.06, 23:23
            daktylek napisał:

            > W Stanach jest dokładnie tak samo, jak w każdym innym kraju. Sa dobre szkoły
            i
            > są bardzo złe szkoły - a pomiędzy nimi pełno szkół przeciętnych.

            a w Afryce są białe niedźwiedzie i na Alasce rosną banany - "w USA jest
            dokładnie tak samo , jak w każdym innym kraju "
            • mamosz Re: na Alasce rosną banany 09.11.06, 04:32
              unsatisfied nie chce mi sie prowadzic z toba tej bezsensownej dyskusji masz
              obsesje -juz ci powiedzialam, poczytaj sobie wolno i dokladnie wszystkie posty
              (poza moimi bo po co masz czytac ten stek klamstw i bzdur) i przemysl je
              sobie.Ajak znow bedziesz chcial odkryc Ameryke to najpierw sie doucz ,a pozniej
              napisz sobie konspekt tego co chcesz powiedziec-najlepiej w punktach i wtedy
              moze uda sie wreszcie zrozumiec o co ci wlasciwie chodzi.
            • daktylek Re: na Alasce rosną banany 09.11.06, 07:53
              Zaprzeczasz, że Ameryce są szkoły na różnym poziomie? Zaprzeczasz, że w Ameryce
              są szkoły, w których uczniowie strzelają do innych uczniów i nauczycieli?
              Zaprzeczasz, że w Ameryce są szkoły, gdzie nie potrafią poradzić sobie z
              narkomanią? Zaprzeczasz, że w Ameryce są szkoły, gdzie większość uczniów to
              ludzie mówiący po hiszpańsku i do takiej szkoły nikt z tzw. klasy średniej nie
              pośle swoich dzieci?
              • unsatisfied6 ależ skąd - nie zaprzeczam 09.11.06, 08:34
                daktylek napisał:

                > Zaprzeczasz, że Ameryce są szkoły na różnym poziomie? Zaprzeczasz, że w
                Ameryce
                >
                > są szkoły, w których uczniowie strzelają do innych uczniów i nauczycieli?
                > Zaprzeczasz, że w Ameryce są szkoły, gdzie nie potrafią poradzić sobie z
                > narkomanią? Zaprzeczasz, że w Ameryce są szkoły, gdzie większość uczniów to
                > ludzie mówiący po hiszpańsku i do takiej szkoły nikt z tzw. klasy średniej
                nie
                > pośle swoich dzieci?

                ponadto w Ameryce biją Murzynów .
                • ripe_apple Re: ależ skąd - nie zaprzeczam 10.11.06, 15:04
                  unsatisfied6 napisał:




                  >
                  > ponadto w Ameryce biją Murzynów .
                  >
                  > unsatisfied polecam ci wypowiedz nt tak uwielbianych [przez ciebie
                  amerykanskich szkol, i radze wiecej wiedzy mniej teorii poczytaj troche
                  amerykanskiej porasy edukacyjnej i przekonasz sie ze problemy sa dokladnie
                  takie same,a konkluzje rownie odkrywcze jak w naszym pieknym kraju
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51870702
                  • unsatisfied6 to już nie biją w Ameryce Murzynów ? 10.11.06, 17:26
                    ripe_apple napisała:

                    > unsatisfied6 napisał:
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > >
                    > > ponadto w Ameryce biją Murzynów .
                    > >
                    > > unsatisfied polecam ci wypowiedz nt tak uwielbianych [przez ciebie
                    > amerykanskich szkol, i radze wiecej wiedzy mniej teorii poczytaj troche
                    > amerykanskiej porasy edukacyjnej i przekonasz sie ze problemy sa dokladnie
                    > takie same,a konkluzje rownie odkrywcze jak w naszym pieknym kraju
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51870702

                    te "konkluzje" autora tego postu możesz sobie wsadzić do nosa .
                    ten "głos z Ameryki" tak chętnie cytujesz tutaj na forum , bo
                    ładnie ci pasuje do twojego pktu widzenia . gdyby autor tego
                    postu napisał , że to "głos z Polski" i podałby swoją interpretację
                    zjawisk w szkole na pewno nie doszedłbyś do "konkluzji" , że
                    "zjawiska" te są takie same . zakrakałbyś go z innymi belframi
                    dając porady , by autor takiego postu "więcej poczytał" ,
                    a ja bym powiedział , że to zwyczajny osioł i ma coś
                    mocno z głową nie w porządku . jego interpetacje i uwagi
                    odnośnie dziewczynek mogły znaleźć uznanie w średniowieczu a nie w XXI wieku .
                    to chory człowiek . fakt , że ty cytujesz takiego pacana , może
                    świadczyć o twojej głupocie lub przesileniu komórek mózgowych głupwawymi
                    tekstami . ja ci dam inną poradę . troszczkę więcej myśl a mniej czytaj i mniej
                    tej propagandy sukcesu przekładającej się teraz na trochę inne hasełko
                    propagandy - nie jest najlepiej ale jest nie inaczej niż gdzie indziej .

                    jeszcze jedna uwaga - ten pacan nie mógł wynieść tak debilnych umiejętności
                    intepretacji "zjwawisk" w szkole amerykańskiej , choć najprawdopodobniej
                    a swoich "doświadczeniach w Ameryce" pisze , ale przez pryzmat swojego
                    skrzywionego polską szkołą umysłu .
                    • mamosz Re: to już nie biją w Ameryce Murzynów ? 10.11.06, 19:34
                      dlaczego ty obrazasz ludzi!!!! Ktokolwiek nie zgadza sie z twoimi pogladami to
                      pacan i debil.I czemu tak wielbisz te amerykanska szkole?Poczytaj ichnia prase
                      edukacyjna -borykaja sie dokladnie z takimi samymi problemami jak nasza szkola
                      na poziomie szkol publicznych gromadzacych mlodziez na poziomie naszych szkol
                      publicznych....nauczyciele z tych szkol zwiewaja ,jest dobor negatywny
                      kadry,mlodziez jest rozwydrzona ,agresja wszechogarniajaca itd itd.Pojdz do
                      jakiegos porzadnego LO w Polsce i do porzadnej szkoly w Stanach ,w duzym
                      miescie najchetniej i porzadnej dzielnicy i zobaczysz cos zupelnie innego.A
                      jesli chodzi o ten poziom ,mozliwosci itd dawane przez szkoly w USA Owszem
                      (mowie o dobrej,przyjaznej szkole) na prowincji owszem dzieci sa
                      dopieszczone,docenione ,maja niezaburzone poczucie wlasnej wartosci i to jest
                      super!!!! ale ja bym jeszcze chciala zebys sie przyjzal na jakim poziomie jest
                      serwowana im tam wiedza.....hmmmm.Nic dziwnego ze jadacy na program "A year in
                      theUSA" polscy mierni uczniowie robia w tych szkolach za orly -szczegolnie w
                      matematyce.Fakt ze wiedza serwowana w szkolach US jest mniej
                      teoretyczna ,wiecej tam powiazania z zyciem i to jest duuuuuzy plus,ale nie
                      psioczylabym tak bardzo na polska szkole w kontekscie szkoly amerykanskiej ,a
                      przede wszystkim unikalabym generalizacji w stosunku do obu.
                      Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
                      • unsatisfied6 z jakimi "poglądami"???????/ 10.11.06, 21:19
                        mamosz napisała:

                        > dlaczego ty obrazasz ludzi!!!! Ktokolwiek nie zgadza sie z twoimi pogladami
                        to
                        >
                        > pacan i debil.

                        "statystyki" w poście ile diabelskich charakterystyk mają dziewczynki
                        a ile chłopcy nazywasz poglądami ? zapoznaj się najpierw z treścią postu jak
                        chce się zabawiać w rolę adwokata jakieś pomyleńca .
                      • unsatisfied6 po pierwsze -kariery nie robią mierni 10.11.06, 21:30
                        mamosz napisała:

                        > polscy mierni uczniowie robia w tych szkolach za orly -szczegolnie w
                        > matematyce.

                        tak pewnie ty to oceniasz - mierni w polskiej szkole są orłami w
                        amerykańskiej szkole . ja to nazywam negatywną selekcją polskiej
                        szkoły . przykładem jest Taduesz Iwaniec - mało komu znany matematyk
                        polski , który w swojej ojczyźnie niewiele mógł zrobić i doszedł
                        zaledwie do tytułu dr - w USA (prof) szacuje go się za największy autorytet
                        w świecie w wielu dyscyplinach matematyki i słuzy za wzrór dzieciom
                        i młodzieży studenckiej w USA (szkoda , że nie u nas ) - u nas wzorują młodzież
                        na papieżach , świętych , kuroniach i gołocie . jak ktoś jest mierny w Polsce a
                        w USA jest orłem , znaczy że szkoła polska temu orłowi mocno podcięła
                        szkrzydełka . kilkanaście lat temu , szkoła średnia którą kończył
                        nie zaprosiła go na oroczystość 50-lecia - nawet nie wiedzieli , że
                        ktoś taki jest i kończył ich szkołę .


                        warto zaznaczyć , że nie wszyscy robią karierę w matematyce i są orłami ,
                        a bardzo nieliczna populacja emigrantów z Polski . nieprawdą jest , że
                        amerykańskie uczelnie pękają w szwach od polskich profesorów .
                      • unsatisfied6 ty oczywiście nie unikasz genaralizacji - buhahaha 10.11.06, 21:43
                        mamosz napisała:


                        > przede wszystkim unikalabym generalizacji w stosunku do obu.
                        > Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....

                        ale twierdzisz ( nie generalizując oczywiście :) , że mierni uczniowie
                        polskiej szkoły "robią za orły w amerykańskich szkołach" .

                        masz bardzo bogate doświadczenia - czy mówisz o szkołach , w których uczniowie
                        mówią po hiszpańsku nie znający angielskiego , o których to wspominałaś ?

                        uczeń polskiej szkoły wrypał na pamięć dodawanie ułamków wcześniej niż
                        inny uczeń szkoły amreykańskiej czy europejskiej - faktycznie niewielu
                        rozumie , dlaczego w taki a nie inny sposób się dodaje lub mnoży i mogą
                        sprawiać wrażenie "orłów" dla niematematyka - matematyka nie polega
                        na tym ile kto wrył na pamięć regułek , definicji i twierdzeń sprawiając
                        wrażenie "orła" .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka