Dodaj do ulubionych

zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły

27.11.06, 20:19
powiedzcie mi jak to jest:ja mam zaburzenia zołądka na tle nerwowym.I czasami
jest tak że nagle niespodziewanie łapie mnie atak mdłości.Więc czy w tej
sytuacji ja moge sobie po prostu wyjsc ze szkoły?Bo belfrowie sie upieraja że
nie, ale ja uwazam że tak, bo jesli nie ma komu po mnie przyjechać, to
bezsensu jest żebym łyka`la jakies krople od poanie pielegniarki.Bo ja musze
pójsc do domu i na spokojnie odpczac, wziaśc leki i sie zrelaksowac.Jak to
jest wkońcu?
Obserwuj wątek
    • gwendal Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 27.11.06, 22:33
      Jeśli nie ma zgody Twoich rodziców/prawnych opiekunów, nie masz prawa opuścić
      budynku szkoły, bo w tym czasie odpowiadają za Ciebie nauczyciele. Jeśli w tym
      czasie stanie Ci się coś, to oni poniosą odpowiedzialność.

      Gwendal
      • apluzina Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 28.11.06, 07:54
        Wyobraź sobie, że wychodzisz samowolnie ze szkoły, po drodze mdlejesz, umierasz,
        bo bóle brzucha okazały się być objawem czegoś powaznego. Jak myślisz, kto
        będzie miał "przewalone"? Oczywiście nauczyciele, pod opieka których miałaś
        znajdować się w danym czasie... Nie kombinuj więc dziewczyno!
        • randybvain Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 10:19
          Wyobraź sobie, że wychodzisz samowolnie ze szkoły, po drodze mdlejesz, umierasz
          > ,
          > bo bóle brzucha okazały się być objawem czegoś powaznego. Jak myślisz, kto
          > będzie miał "przewalone"?

          Myślę, że w takiej sytuacji najbardziej przewalone będzie miała zmarła.
        • scher Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 11:20
          apluzina napisała:

          > Wyobraź sobie, że wychodzisz samowolnie ze szkoły, po drodze mdlejesz,
          > umierasz, bo bóle brzucha okazały się być objawem czegoś powaznego. Jak
          > myślisz, kto będzie miał "przewalone"? Oczywiście nauczyciele

          Dlaczego nauczyciele? Nie przesadzasz aby? W jaki sposób nauczyciel może
          zapobiec samowolnemu wyjściu nastolatki ze szkoły?

          Sz.
          • apluzina Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 15:54
            Nie, nie przesadzam - gdyby nauczyciel zwolnił ucznia jedynie na jego własne
            żądanie , to miałby problemy.
            A nawet jeśli wychowawca o wyjściu dziecka ze szkoły nic by nie widział, to
            jestem pewna, że następnego dnia to własnie on jako czarny charakter byłby
            głównym bohaterem programu "Uwaga", bo jakże on mógł nie zauważyć, nie zapobiec
            - takie mamy dzisiaj czasy...
            • scher Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 22:59
              Nauczyciele, nie boicie się wy czasem własnego cienia? ;)

              Sz.
      • randybvain Smycz, odpowiedź jest prosta... 29.11.06, 10:18
        Naturalnie. W szkole jesteś uważana za przedmiot, który jest własnością
        Rodziców, a tymczasowo własnością Szkoły. A przedmioty nie myślą, nie czują i
        głosu nie mają.
    • randybvain Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 10:23
      Myślę, że w takim przypadku musisz przedstawić Szkole zgodę Rodziców. Twoje
      zdanie się nie liczy, bo jesteś Przedmiotem (edukacji). Jeżeli twój Pan i
      Właściciel Rodzic udokumentuje Tymczasowemu Właścicielowi Szkole, że zezwala ci
      na opuszczenie zajęć, możesz iść. Jednak to mało prawdopodobne, bo Szkoła ma
      prerogatywy do bycia Całkowitym i Kompletnym Właścicielem Przedmiotu (edukacji)
      (Ciebie) i może zrobić na złość Tobie i Rodzicowi i wyciągnąć jakieś Przepisy,
      które uniemożliwią ci wyjście ze szkoły, wywrą zły skutek na Twoim zdrowiu, ale
      najważniejsze, że Szkoła będzie zadowolona.
    • scher Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 11:23
      nastolatka_16 napisała:

      > powiedzcie mi jak to jest:ja mam zaburzenia zołądka na tle nerwowym.I czasami
      > jest tak że nagle niespodziewanie łapie mnie atak mdłości.Więc czy w tej
      > sytuacji ja moge sobie po prostu wyjsc ze szkoły?Bo belfrowie sie upieraja że
      > nie, ale ja uwazam że tak, bo jesli nie ma komu po mnie przyjechać, to
      > bezsensu jest żebym łyka`la jakies krople od poanie pielegniarki.Bo ja musze
      > pójsc do domu i na spokojnie odpczac, wziaśc leki i sie zrelaksowac.Jak to
      > jest wkońcu?

      Jak tylko szkoła nie jest zamykana (a nie powinna być), po prostu idź i się
      niczym nie przejmuj. Potem dostarczysz prośbę o usprawiedliwienie nieobecności
      z powodu choroby.

      Sz.
    • lineborder Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 17:05
      Sprawa jest prosta i oczywista i wbrew temu co bajdurzy randybvain nie jesteś rzadnym przedmiotem ani obiektem szykan. Z momentem wejścia do szkoły, przez czas planowych zajęć pozostajesz pod opieką szkoły i nie może ona wypuścić cię bez zgody Rodziców, zwłaszcza w takim stanie jak opisujesz. Gdyby coś ci się stało prawnie odpowiada szkoła i randybvain miałby znowu używanie. Czasami coś wydaje się "nieludzkie", ale ma swoje uzasadnienie. Przykład, jeden wielu jakie znam z autopsji. Wychowawczyni klasy VI wracając autokarem z wycieczki wysadziła uczennicę nie pod szkołą, ale kilkaset metrów bliżej jej domu (ludzka kobieta - co się będzie dziecko tarabanić wieczorem). Niestety pech, dziecko zostało potrącone przez samochód w drodze do domu. Rodzice oddali sprawę do sądu, winiąc wychowawczynię, że wysadziła dziecko w miejscu, którym dziecko zazwyczaj nie chodziło, zamiast pod szkołą, do której dziecko drogę znało - bo codziennie chodziło. Jak myślicie, jakie wnioski wyciągnie z tej historii wychowawczyni?
      • lineborder przepraszam 29.11.06, 17:37
        oczywiście żadnym
        • bambolina1 Re: przepraszam 29.11.06, 17:48
          U nas w szkole należy uzyskać zgodę rodziców na puszczenie ucznia do domu w
          przypadku, gdy się źle czuje. Jeżeli takiej zgody nie ma uczeń zostaje w
          szkole. Jeżeli mimo to uczeń pójdzie do domu traktowane jest to jako ucieczka.

          Zgadzam się z poprzednikiem: pójdziesz do domu, coś Ci się stanie i odpowiada
          nauczyciel. Uczniowie myślcie czasami też o nauczycielach a nie tylko o sobie!
          • scher Re: przepraszam 29.11.06, 23:00
            bambolina1 napisała:

            > Zgadzam się z poprzednikiem: pójdziesz do domu, coś Ci się stanie i odpowiada
            > nauczyciel.

            Nieprawda.

            Sz.
            • bambolina1 Re: przepraszam 30.11.06, 19:47
              Jak nieprawda jak prawda. Jeżeli zwolniłam ucznia z mojej lekcji a coś mu się
              stało to ja za niego odpowiadam.
              • scher Re: przepraszam 30.11.06, 23:05
                bambolina1 napisała:

                > Jak nieprawda jak prawda.

                Jak prawda, jak nieprawda?

                > Jeżeli zwolniłam ucznia z mojej lekcji a coś mu się stało to ja za niego
                > odpowiadam.

                Ale winę ponosisz tylko wtedy, kiedy przyczyniłaś się do powstania uszczerbku na
                zdrowiu. Fakt zwolnienia ucznia z lekcji co do zasady nie pozostaje w normalnym
                związku przyczynowym z wypadkiem, bo ten jest wynikiem nieszczęśliwego zbiegu
                nie dających się przewidzieć okoliczności, a nie wynikiem działania nauczyciela.

                Poza tym piszemy o samowolnym opuszczeniu szkoły przez ucznia, nie o zwolnieniu go.

                Sz.
                • bambolina1 Re: przepraszam 01.12.06, 09:21
                  Ale winę ponosisz tylko wtedy, kiedy przyczyniłaś się do powstania uszczerbku n
                  > a
                  > zdrowiu. Fakt zwolnienia ucznia z lekcji co do zasady nie pozostaje w
                  normalnym
                  > związku przyczynowym z wypadkiem, bo ten jest wynikiem nieszczęśliwego zbiegu
                  > nie dających się przewidzieć okoliczności, a nie wynikiem działania
                  nauczyciela

                  To wytłumacz to mojej dyrekcji i pewnym rodzicom.

                  > Poza tym piszemy o samowolnym opuszczeniu szkoły przez ucznia, nie o
                  zwolnieniu
                  > go.

                  Przecież napisałam wyżej, że uczeń może wyjść ze szkoły samowolnie i wtedy to
                  jest traktowane jak ucieczka.
                  • scher Re: przepraszam 01.12.06, 21:24
                    bambolina1 napisała:

                    > > Ale winę ponosisz tylko wtedy, kiedy przyczyniłaś się do powstania
                    > > uszczerbku na zdrowiu. Fakt zwolnienia ucznia z lekcji co do zasady nie
                    > > pozostaje w normalnym związku przyczynowym z wypadkiem, bo ten jest
                    > > wynikiem nieszczęśliwego zbiegu nie dających się przewidzieć okoliczności,
                    > > a nie wynikiem działania nauczyciela
                    > To wytłumacz to mojej dyrekcji i pewnym rodzicom.

                    Ufam, że sama sobie z tym poradzisz :)

                    Sz.
                    • bambolina1 Re: przepraszam 01.12.06, 21:59
                      Na szczęście nie muszę, bo nikogo nie zwalniam:]
          • mankencja Re: przepraszam 03.12.06, 22:09
            > Zgadzam się z poprzednikiem: pójdziesz do domu, coś Ci się stanie i odpowiada
            > nauczyciel. Uczniowie myślcie czasami też o nauczycielach a nie tylko o sobie!

            uwielbiam po prostu argumentację typu "nie wchodź na parapet, bo jak spadniesz
            i skręcisz sobie kark, to ja pójdę do więzienia"...
            daje człowiekowi pojęcie o jego wartości, nie ma co
            • scher Re: przepraszam 03.12.06, 23:13
              mankencja napisała:

              > uwielbiam po prostu argumentację typu "nie wchodź na parapet, bo jak
              > spadniesz i skręcisz sobie kark, to ja pójdę do więzienia"...
              > daje człowiekowi pojęcie o jego wartości, nie ma co

              No i jest to rozumowanie nieprawdziwe.

              Sz.
              • mankencja Re: przepraszam 04.12.06, 14:03
                moje, czy tego, kto ja stosuje? a stosowały ją "za moich czasów" rózne panie
                przedszkolanki, nauczycielki, wychowawczynie obozowe, świetliczanki etc.
                Podejrzewam, że robią to nadal
                • scher Re: przepraszam 04.12.06, 19:41
                  mankencja napisała:

                  > moje, czy tego, kto ja stosuje?

                  Kto stosuje:)

                  Sz.
      • scher Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 29.11.06, 22:58
        lineborder napisał:

        > Wychowawczyni klasy VI wracając autokarem z wycieczki wysadziła uczennicę
        > nie pod szkołą, ale kilkaset metrów bliżej jej domu (ludzka kobieta -
        > co się będzie dziecko tarabanić wieczorem). Niestety pech, dziecko zostało
        > potrącone przez samochód w drodze do domu. Rodzice oddali sprawę do sądu,
        > winiąc wychowawczynię, że wysadziła dziecko w miejscu, którym dziecko
        > zazwyczaj nie chodziło, zamiast pod szkołą, do której dziecko drogę znało -
        > bo codziennie chodziło.

        Nie chcesz chyba nam wmówić, że wyrok był skazujący?

        Sz.
      • randybvain Re: zle samopoczucie i wyjści ze sszkoły 30.11.06, 15:22
        Moje posty to był oczywisty sarkazm. opieka szkoły nie powinna oznaczac
        ograniczenia wolności ani prawa obywatelskich..
      • unsatisfied6 tematem jest złe samopoczucie ucznia 30.11.06, 15:58
        lineborder napisał:

        > Sprawa jest prosta i oczywista i wbrew temu co bajdurzy randybvain nie jesteś
        r
        > zadnym przedmiotem ani obiektem szykan. Z momentem wejścia do szkoły, przez
        cza
        > s planowych zajęć pozostajesz pod opieką szkoły i nie może ona wypuścić cię
        be
        > z zgody Rodziców, zwłaszcza w takim stanie jak opisujesz. Gdyby coś ci się
        stał
        > o prawnie odpowiada szkoła i randybvain miałby znowu używanie. Czasami coś
        wyda
        > je się "nieludzkie", ale ma swoje uzasadnienie. Przykład, jeden wielu jakie
        zna
        > m z autopsji. Wychowawczyni klasy VI wracając autokarem z wycieczki wysadziła
        u
        > czennicę nie pod szkołą, ale kilkaset metrów bliżej jej domu (ludzka kobieta -

        > co się będzie dziecko tarabanić wieczorem). Niestety pech, dziecko zostało
        potr
        > ącone przez samochód w drodze do domu. Rodzice oddali sprawę do sądu, winiąc
        wy
        > chowawczynię, że wysadziła dziecko w miejscu, którym dziecko zazwyczaj nie
        chod
        > ziło, zamiast pod szkołą, do której dziecko drogę znało - bo codziennie
        chodził
        > o. Jak myślicie, jakie wnioski wyciągnie z tej historii wychowawczyni?

        tematem jest złe samopoczucie ucznia .

        twoje przykłady "jeden z wielu" i z "autopsji" przeczą prawom probabilistyki .
        bliższa droga do domu , to mniejsze prawdopodobieństwo potrącenia ucznia
        przez samochód .

        w wątku uczennica skarży się na złe samopoczucie , a większość z uczniów
        takie ma , gdy padają niezapowiedziane sprawdziany , zadania z "haczykami" ,
        kilkuminutowe i też niezapowiedziane testy , uprzyjemniająca pobyt
        w szkole lektura nasącząna symbolizmem , mesjanizmem i jakimiś upiorami
        jak w Dziadach czy Weselu - niektórych boli brzuszek i ja się nie dziwię .
        uczeń może stawać na głowie a nie spełni nigdy w 100% oczekiwań ze strony
        programu . zawsze istnieje "zadanie z haczykiem" , którego nie zrobi lub
        zabraknie mu dwóch minut spośród pięciu przeznaczonych na test , by poprawnie
        odpowiedzieć na pytania . pobyty u pielęgniarki w szkole nie są czymś nietypowym
        w polskich realiach - ani tu rodzic nie pomoże , ani pielęgniarka , ani
        nauczyciel - każdy z nich stara się sumiennie i w miarę swoich możliwości
        wypełniać swoje obowiązki względem ucznia .

        zmień lektury w szkołach , pozwólnuniom na większą kreatywność i kształcenie
        myślenia analitycznego i krytycznego , wprowadź średnią ważoną opartą na
        maksymalnej i minimalnej środowiska , zredukuj minimum programowe wprowadzając
        w miejsce przedmiotów obowiązkowych przedmioty fakultatywne , wprowadź więcej
        treści programowych zbieżnych z pragamtyką , a ucznia przestanie boleć brzuszek
        i będzie miał satysfakcję z tego co robi w szkole jak i z większą skutecznością
        będzie słuzył jako dorosły w życiu gospodarczym i politycznym naszego kraju .
        • ratyzbona Re: tematem jest złe samopoczucie ucznia 30.11.06, 16:28
          Obawiam się unsatisfield6 że w tym przypadku nie można ponownie zrzucić
          wszystkiego na polską szkołę. Chcesz żeby dzieciaki sie nie denerwowały ?
          Obawiam się że tylko psychotropy temu zaradzą ( z tego co wiem faszerowanie
          dzieci lekami jest modne w Ameryce może uda się przeszczepić na grunt polski).
          Ja dostawałam mdłości przed klasówkami z polskiego mimo że byłam najlepsza w
          szkole i to nie dlatego że nie umiałam odpowiedziec na pytanie ale dlatego że
          ambicja nie pozwalała mi się pomylic i zawieśc mojego nauczyciela. Na takią
          nerwicę nic się nie poradzi a wiem ze to dobrzy uczniowie którzy umieją
          wszystko mają nerwice cześciej od słabych.

          A dziewczyna nie powinna sama wracać do domu jeśli się źle czuje. I nie chodzi
          o szkołę i o prawa ucznia. Nikt kto się czuje źle nie powinien być zostawiany
          bez opieki i bez informacji co się z nim dzieje. Niezaleznie czy ma lat 16 czy
          40
          • unsatisfied6 są różni ludzie :)) 30.11.06, 16:34
            ratyzbona napisała:

            > Obawiam się unsatisfield6 że w tym przypadku nie można ponownie zrzucić
            > wszystkiego na polską szkołę. Chcesz żeby dzieciaki sie nie denerwowały ?
            > Obawiam się że tylko psychotropy temu zaradzą ( z tego co wiem faszerowanie
            > dzieci lekami jest modne w Ameryce może uda się przeszczepić na grunt
            polski).
            > Ja dostawałam mdłości przed klasówkami z polskiego mimo że byłam najlepsza w
            > szkole i to nie dlatego że nie umiałam odpowiedziec na pytanie ale dlatego
            że
            > ambicja nie pozwalała mi się pomylic i zawieśc mojego nauczyciela. Na takią
            > nerwicę nic się nie poradzi a wiem ze to dobrzy uczniowie którzy umieją
            > wszystko mają nerwice cześciej od słabych.
            >

            na twoje nerwice nie ma lekarstwa - ja podałem propozycję "leczenia"
            normalnych uczniów . tym najbardziej utalentowanym wisi ocena belfra , który
            często nie jest w stanie myśleć z taką biegłością i skutecznoscią
            jak naprawdę zdolny uczeń - i to nie wynika z tego , że belfer jest
            zły , ale z tego że niewielu wśród nas prawdziwych talentów .
            • ratyzbona Re: są różni ludzie :)) 30.11.06, 16:36
              A ja ci mówię że przeciętny uczeń raczej nie zapada na nerwicę tylko po prostu
              zaczyna szkołę olewać - na nerwicę zapadają uczniowie pierwszych dziesięciu
              leceów w warszawie na na całkowite olewactwo cała reszta.
              A nauczycieli też nie wrzucaj do jednego worka. Mnie uczył krytyk literacki i
              psajonat który namówił mnie do pisania. Gdyby był głupim belfrem pewnie bym go
              olała ale jako że był nauczycielem z prawdziwego zdarzenia nie chciałm go
              zawieść. Tak też bywa w polskich szkołach
              • unsatisfied6 Re: są różni ludzie :)) 30.11.06, 16:46
                ratyzbona napisała:

                > A ja ci mówię że przeciętny uczeń raczej nie zapada na nerwicę tylko po
                prostu
                > zaczyna szkołę olewać - na nerwicę zapadają uczniowie pierwszych dziesięciu
                > leceów w warszawie na na całkowite olewactwo cała reszta.
                > A nauczycieli też nie wrzucaj do jednego worka. Mnie uczył krytyk literacki
                i
                > psajonat który namówił mnie do pisania. Gdyby był głupim belfrem pewnie bym
                go
                > olała ale jako że był nauczycielem z prawdziwego zdarzenia nie chciałm go
                > zawieść. Tak też bywa w polskich szkołach

                stres blokuje , a nie motywuje . doskonałe wyniki może osiągnąć tylko ten , co
                nie ma "nerwic" . stres motywuje jedynie do powielania a nie do kreatywnego
                tworzenia .
                • ratyzbona Re: są różni ludzie :)) 30.11.06, 16:49
                  Stresują się ci ludzie którzy się przejmują. Przejmują się bo nie lubią być nie
                  w porządku bo nie lubią zawodzić innych ludzi bo mają ambicję żeby być jeszcze
                  lepszymi. kreatywność sobie a stres sobie - to dwie zupełnie różne części
                  ludzikiego charakteru. A powielają na egzaminach ci najspokojniejsi którzy
                  schematy wypracowań wykuli na pamięć już dawno temu i nie muszą się kłopotać
                  myśleniem
                  • unsatisfied6 ja mam inne doświadczenia z uczelni w Polsce 30.11.06, 23:05
                    ratyzbona napisała:

                    > Stresują się ci ludzie którzy się przejmują. Przejmują się bo nie lubią być
                    nie
                    >
                    > w porządku bo nie lubią zawodzić innych ludzi bo mają ambicję żeby być
                    jeszcze
                    > lepszymi. kreatywność sobie a stres sobie - to dwie zupełnie różne części
                    > ludzikiego charakteru. A powielają na egzaminach ci najspokojniejsi którzy
                    > schematy wypracowań wykuli na pamięć już dawno temu i nie muszą się kłopotać
                    > myśleniem

                    mi faktycznie dyndało ,większości kolegom i koleżankom nie - rżnęli na potęgę
                    bez żadnego skrępowania . może tylko dwóch z nich miało na tyle własnej
                    godności , że pisali bez ściągania . reszta ślęczeła na wzorkami których często
                    za cholerę nie mogli zrozumieć i kuli by nie podpaść . dyskusji praktycznie
                    z profesorami żadnej nie było , z wyjątkiem jednym profesorem , który
                    nie wiem dlaczego do tej pory nie zjednał sobie należytego mu szacunku
                    na uczelni . jeżeli ktoś podał definicję nie z miernego skrypciku innego
                    profesora to miał przesr... i nie ważnym było , co faktycznie umiał - miał mieć
                    jego definicje wkute na blachę i basta .

                    prymus z mojego roku rżnął ode mnie zadania na 5 ( nie było wówczas szóstek ).
                    ja miałem 3+ z tego przedmiotu , bo na denne i nudne zajęcia nie uczęszczałem i
                    często nie znałem "obowiązujących na egzamienie definicji" .

                    pragamtycznego zastosowania w tym co robiliśmy nie było za grosza , a
                    studiowałem matematykę stosowaną .
                    • ratyzbona Re: ja mam inne doświadczenia z uczelni w Polsce 30.11.06, 23:29
                      Obawiam się że dość proste stwierdzenie że czasy się zmieniają cie nie
                      przekona. Ale jedno ci mogę powiedziec - zdanie - kolega który przepisał dostał
                      piatkę a ja trzy plus wygłszają najczęściej marni studenci którzy chcą się
                      jakoś usprawiedliwić
                      • unsatisfied6 w krótkich dwóch zdaniach przeczysz samej sobie 01.12.06, 00:24
                        ratyzbona napisała:

                        > Obawiam się że dość proste stwierdzenie że czasy się zmieniają cie nie
                        > przekona. Ale jedno ci mogę powiedziec - zdanie - kolega który przepisał
                        dostał
                        >
                        > piatkę a ja trzy plus wygłszają najczęściej marni studenci którzy chcą się
                        > jakoś usprawiedliwić

                        w krótkich dwóch zdaniach przeczysz samej sobie . pisząc , że "czasy
                        się zmieniają" zapewne świetnie zdajesz sobie sprawę jak studia wyglądały
                        dwadzieścia lat temu i że nie było nic nienormalnego w tym , że uczeń
                        z piątką ściągał od ucznia który miał 3+ - tak zresztą było od podstawówki ,
                        nie tylko na uczelni . matura , to nie ma już o czym nawet mówić - rżnęli
                        wszyscy a nauczyciele dostarczali podkłady .

                        inna sprzeczność twojego postu - na jakiej zasadzie opierasz swoją
                        tezę dotyczącą miernoty studentów dzisiejszych uczelni , od których
                        dzisiaj wg ich relacji rżną piatkowi studenci ? na podstawie ich ocen ?

                        prawdę mówiąc nigdy z takimi argumentami "miernych studentów" nie spotkałem
                        się na uczelni w USA , że piątkowi ściągają od nich . czym ten "mierny
                        polski student" odróżnia się od amerykańskiego "miernego studenta" ,
                        że nie tłumaczy swojej miernoty podobymi argumentami ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka