Dodaj do ulubionych

Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słusznie?

02.01.07, 20:08
Witam serdecznie!
Mam problem. Syn mój był chory i nie był w szkole cały przedswiąteczny
tydzień.
Była wtedy klasówka z matematyki. Nauczycielka tego przedmiotu za nieobecność
na klasówce ząda zwolnienia od lekarza, jezeli takiego nie pokaże stawia
jedynkę.
Syn ma takie zwolnienie wypisane w białej książeczce RUM od lekarza na
różowej karteczce, gdzie widnieje podpis lekarza i pieczątka oraz pieczatka
przychodni. nauczcielka nie uznała tego zwonienia i stawiła jedynkę,
twierdząc że zwolnienie nie jest takie jakie powinno być?
Czy postąpiła słusznie?
Przecież nie sposób by uczeń I klasy Liceum dostarczał L4. Co robić?
Obserwuj wątek
    • wredna_zmija Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 02.01.07, 21:02
      To jakaś głupia pinda jest a nie nauczycielka... złośliwa jakaś... wszak dla
      dziecka nie koniecznie musi być wystawione L4 na druku
      • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 02.01.07, 22:27
        Wcale nie musi mieć mieć zwolnienia od lekarza. Wystarczy usprawiedliwienie
        napisane przez rodziców.
        A jedynkę postawiła bezprawnie. Nawet gdyby nieobecność nie była
        usprawiedliwiona, nie wolno postawić oceny ze sprawdzianu, którego się nie
        pisało.
        Myślę, że rozmowa najpierw z nauczycielką, potem (jeśli nie pomoże) z
        dyrektorem a w ostateczności ... kuratorium.
        Mam nadzieję, że syn został zapoznany ze szkolnym systemem oceniania i wie
        jakie są konsekwencje nieobecności na sprawdzianie. Być może będzie go musiał
        zaliczyć w innym terminie.
        • aka10 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 02.01.07, 23:14
          Idz do dyrekcji.Kobieta nie jest normalna...
        • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 01:55
          Nie twierdzę, że nauczycielka ma rację, ale:

          julka571 napisała:

          > Wcale nie musi mieć mieć zwolnienia od lekarza. Wystarczy usprawiedliwienie
          > napisane przez rodziców.

          Jeżeli nauczyciel wymaga od lekarza, to nie wystarczy napisane przez rodziców.
          Wymogi odnośnie usprawiedliwiania nieobecności może mieć każda szkoła inne.

          > A jedynkę postawiła bezprawnie. Nawet gdyby nieobecność nie była
          > usprawiedliwiona, nie wolno postawić oceny ze sprawdzianu, którego się nie
          > pisało.

          Wolno, jeżeli zachowanie ucznia jednoznacznie wskazuje na brak wymaganej wiedzy
          i umiejętności (a w przypadku nieusprawiedliwionej nieobecności na
          zapowiedzianym sprawdzianie tak można wnioskować).
          Poza tym ocena ustalona przez właściwego nauczyciela i tak jest ostateczna i
          nie ma od niej żadnej administracyjnej drogi odwoławczej.

          Sz.
          • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 02:46
            Kilka lat temu wyszło rozporzadzenie, że nie wolno wymagać zwolnienia
            lekarskiego.
            A uczniowi nieobecnemu na sprawdzianie ale wg nauczycielki umiejącemu na 5, ma
            postawić 5?
            Podtrzymuję wszystko, co napisałam.
            • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 09:02
              julka571 napisała:

              > Kilka lat temu wyszło rozporzadzenie, że nie wolno wymagać zwolnienia
              > lekarskiego.

              Nieprawda. Masz na myśli niemające _żadnej_ mocy prawnej pismo Ministra Zdrowia
              do Ministra Edukacji z 1992 r.
              Stan prawny jest taki, że każda szkoła ustala sobie samodzielnie zasady
              usprawiedliwiania nieobecności.

              > A uczniowi nieobecnemu na sprawdzianie ale wg nauczycielki umiejącemu na 5,
              > ma postawić 5?

              A uczniowi, który odmawia ci podejścia do tablicy, też stawiasz 5, bo być może
              umie na 5?
              Uczeń ma obowiązek nie tylko wykazać się wymaganą wiedzą i umiejętnościami, ale
              też i uczynić to w określonym przez nauczyciela terminie.

              > Podtrzymuję wszystko, co napisałam.

              Ja również.

              Sz.
            • konrado5 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 07.01.07, 14:42
              Nauczyciel przecież może potraktować nieobecność ucznia na sprawdzianie jako
              przyznanie się do niewiedzy. U mnie w szkole nawet niektórzy nauczyciele
              stawiają jeszcze gorszą ocenę od jedynki za nieusprawiedliwioną nieobecność: 0.
          • unsatisfied6 chore przepisy 03.01.07, 08:38
            scher napisał:

            > Nie twierdzę, że nauczycielka ma rację, ale:
            >
            > julka571 napisała:
            >
            > > Wcale nie musi mieć mieć zwolnienia od lekarza. Wystarczy usprawiedliwien
            > ie
            > > napisane przez rodziców.
            >
            > Jeżeli nauczyciel wymaga od lekarza, to nie wystarczy napisane przez
            rodziców.
            > Wymogi odnośnie usprawiedliwiania nieobecności może mieć każda szkoła inne.
            >
            > > A jedynkę postawiła bezprawnie. Nawet gdyby nieobecność nie była
            > > usprawiedliwiona, nie wolno postawić oceny ze sprawdzianu, którego się ni
            > e
            > > pisało.
            >
            > Wolno, jeżeli zachowanie ucznia jednoznacznie wskazuje na brak wymaganej
            wiedzy
            >
            > i umiejętności (a w przypadku nieusprawiedliwionej nieobecności na
            > zapowiedzianym sprawdzianie tak można wnioskować).
            > Poza tym ocena ustalona przez właściwego nauczyciela i tak jest ostateczna i
            > nie ma od niej żadnej administracyjnej drogi odwoławczej.
            >
            > Sz.

            chore te przepisy . moja córka była u lekarza z wysoką temperaturą . lekarz
            przepisał antybiotyki i kazał córce przyjść po tygodniu na kontrolę .
            powiedział , że rodzice mają napisać zwolnienie na tydzień , bo on zwolnienia
            nie wystawia .

            córka chora chodziła do szkoły ( wzięła dwa dni zwolnienia ) , by się
            nie narazić i nie latać później na szereg konsultacji - co mogłoby oznaczać
            9-10 godzinne pobyty w szkole bez możliwości zjedzenia obiadu ,
            bo obiady są wydawane do 16:30 w stołówce , w której się stołuje .
            • julka571 Re: chore przepisy 03.01.07, 09:25
              Dlaczego chore przepisy? Lekarz nie wystawił Twojej córce zwolnienia
              lekarskiego, bo nie ma takiego obowiązku. A nauczyciel powinien o tym wiedzieć.
              • scher Re: chore przepisy 03.01.07, 13:05
                julka571 napisała:

                > Lekarz nie wystawił Twojej córce zwolnienia lekarskiego, bo nie ma takiego
                > obowiązku.

                Moim zdaniem ma obowiązek, choć nie wprost w przepisach wyrażony. I jako
                pacjent zdecydowanie bym się tego od lekarza domagał, w razie potrzeby pisząc
                skargę do jego przełożonego albo do okręgowej izby lekarskiej.

                > A nauczyciel powinien o tym wiedzieć.

                Dlaczego uważasz, że to nauczyciel ma się podporządkowywać każdemu na każdym
                kroku, w tym widzimisiom lekarzy? Nauczyciel ma swoje zadania, które stara się
                wykonać jak najlepiej. A chorobę ucznia musi poświadczyć lekarz, bo nie ma
                innej osoby, której opinia w tym względzie byłaby równie fachowa i wiarygodna.

                Równie dobrze można powiedzieć, że lekarz ma obowiązek wystawić zaświadczenie,
                bo nauczyciele tego wymagają - i lekarz powinien o tym wiedzieć.

                Dlaczego uważasz, że murarz, co domy muruje, jest gorszy niż krawiec, co szyje
                ubrania? Niech każdy robi dobrze swoją robotę i będzie dobrze.

                Sz.
              • scher Re: chore przepisy 03.01.07, 13:16
                julka571 napisała:

                > Lekarz nie wystawił Twojej córce zwolnienia lekarskiego, bo nie ma takiego
                > obowiązku.

                Właśnie dzwoniłem do NFZ-u w moim mieście i rozmawiałem z rzecznikiem prasowym.
                Zdaniem pani rzecznik lekarza ma obowiązek wystawić uczniowi takie
                zaświadczenie w ramach usługi medycznej objętej kontraktem z Funduszem.
                analogicznie - jak powiedziała - do zaświadczenia pracowniczego (za którego
                wypisanie lekarz także nie dostaje dodatkowego wynagrodzenia).

                Pani rzecznik radzi skargę do kierownika przychodni.

                Sz.
                • julka571 a może to Cię przekona? 03.01.07, 13:26
                  www.zsb.iq.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=238&Itemid=96
                  • scher Re: a może to Cię przekona? 03.01.07, 13:33
                    julka571 napisała:

                    > www.zsb.iq.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=238&Itemid=96

                    Nie przekonało mnie. Jest to strona szkolna, a to nauczyciele właśnie mają na
                    ten temat błędne wyobrażenia. Podane jako rzekoma "podstawa stanowiska" dwa
                    pisma po pierwsze nie są źródłami obowiązującego prawa w Polsce, po drugie
                    zawierają błędną interpretację prawa.

                    Co najciekawsze obdzwoniłem przed chwilą kilka dużych przychodni,
                    przeprowadziłem krótki sondaż w poradniach dziecięcych. W _żadnej_ nie
                    powiedziano mi, że zwolnień do szkoły nie wystawiają.

                    Jako nauczyciele sami tworzycie sobie mityczną rzeczywistość, w której rzekomo
                    jesteście zmuszeni się poruszać. A fakty wyglądają inaczej.
                    Wy twierdzicie, że lekarze nie mają obowiązku, więc rezygnujecie z wymagań,
                    tymczasem sami lekarze nic o tym nie wiedzą - i wszystko w przychodniach
                    funkcjonuje prawidłowo.

                    Sz.
                  • aka10 Re: a może to Cię przekona? 03.01.07, 16:39
                    Wg. mnie obojetnie,kto usprawiedliwienie pisze i obydwa-czy to rodzicow,czy
                    lekarza,powinny byc akceptowane.Szlag by mnie trafil,gdyby dziecku ktos
                    postawil jednynke za sprawdzian,ktory klasa pisala w czasie,gdy dziecko lezalo
                    z zapaleniem pluc i 40 C stopniami goraczki.Tylko dlatego,ze lekarz
                    zaswiadczenia nie wypisal.Pozdrawiam.
                    • danuta49 Jest tylko mały problem-unikanie sprawdzianów;-) 03.01.07, 22:07
                      Oczywiście bywa tak jak w tej historii, ale jest też wielu uczniów, którzy z
                      mniejszą lub większą współpracą rodziców świadomie unikają
                      sprawdzianów.Nauczyciel nie jest jasnowidzem i nie wie, który uczeń naprawdę
                      był chory, a któremu rodzice załatwili takie czy inne zwolnienie.W polskich
                      (niepotykanych w swiecie cywilizowanym!)warunkach nauczyciel uczy 500 i więcej
                      uczniów z kilkunastu różnych klas.Zorganizowanie dodatkowych terminów(na które
                      tez mogą nie przyjść)dla 10% z nich (czyli 50 i więcej!)to dosyć karkołomna
                      sprawa!W obecnym stanie prawnym nie ma dobrych rozwiązań, a to musi rodzić
                      konflikty takie, jak opisane wyżej - nauczyciele reagują alergicznie na
                      nieobecności na sprawdzianach!
                      • aka10 Re: Jest tylko mały problem-...Danuta 03.01.07, 23:20
                        Wszystkiego najlepszego z okazji imienin,jesli dzis obchodzisz:-)
                  • scher Re: a może to Cię przekona? 04.01.07, 10:57
                    Art. 16.
                    Dzwoniłem do rzecznika praw pacjenta przy NFZ w Warszawie. Zdaniem pani
                    rzecznik przepis jest, więc lekarz ma obowiązek zaświadczenie wystawić.

                    Ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 r.
                    o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych

                    1. Świadczeniobiorcy na podstawie ustawy nie przysługują:
                    1) orzeczenia o zdolności do prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz inne
                    orzeczenia i zaświadczenia lekarskie wydawane na życzenie świadczeniobiorcy,
                    _jeżeli_nie_są_ one związane z dalszym leczeniem, rehabilitacją, niezdolnością
                    do pracy, _kontynuowaniem_nauki_, uczestnictwem dzieci,
                    uczniów, słuchaczy zakładów kształcenia nauczycieli i studentów w zajęciach
                    sportowych i w zorganizowanym wypoczynku, a także jeżeli nie są
                    wydawane dla celów pomocy społecznej lub uzyskania zasiłku pielęgnacyjnego;

                    Sz.
                    • julka571 Re: a może to Cię przekona? 04.01.07, 11:21
                      W cytowanym framencie ustawy nie ma nic o obowiązku. Jest "nie przysługuje" lub
                      w zależności od interpretacji "przysługuje".
                      Czy nauczyciele sami nie robią sobie problemów?
                      Ja się trzymam swojej teorii. Wierzę rodzicom. Nie wymagam zaświadczenia od
                      lekarza, choć często takie zaświadczenia uczniowie przynoszą.
                      Przecież to nie problem dla ucznia, czy rodzica zdobyć kawałek papieru z
                      pieczątką. Tylko po co?
                      Jak już dzwoniłeś, to mogłeś zapytać o kolor papieru, na którym ma być
                      wystawione zaświadczenie. Jak widać z dyskusji, niektórym nauczycielom nie
                      wystarczy zaświadczenie. Ważny jest też kolor.
                      I nie myśl, że jestem złośliwa. Takie jest moje zdanie i w kwestii zaświadczeń
                      zawsze dochodziłam do porozumienia z uczniami i ich rodzicami.Pozdrawiam.
                      • scher Re: a może to Cię przekona? 05.01.07, 08:34
                        julka571 napisała:

                        > W cytowanym framencie ustawy nie ma nic o obowiązku. Jest "nie przysługuje"
                        > lub w zależności od interpretacji "przysługuje".

                        Nie żadnego "w zależności od interpretacji". Tam jest podwójne zaprzeczenie -
                        przeanalizuj to uważnie.

                        > Przecież to nie problem dla ucznia, czy rodzica zdobyć kawałek papieru z
                        > pieczątką. Tylko po co?

                        Po to, że zjawisko wagarów zaczyna przybierać niebotyczne rozmiary. W wielu
                        szkołach ponadgimnazjalnych frekwencja oscyluje poniżej 80% - to zatrważające.
                        Jedną z przyczyn jest to, że nauczyciele nie dość stanowczo i konsekwentnie
                        podchodzą do kwestii nieusprawiedliwionych nieobecności. Niektórzy uczniowie po
                        prostu wybierają sobie lekcje wg własnego widzimisie, przy pobłażliwej
                        aprobacie swojego wychowawcy i władz szkolnych.

                        > Jak już dzwoniłeś, to mogłeś zapytać o kolor papieru, na którym ma być
                        > wystawione zaświadczenie. Jak widać z dyskusji, niektórym nauczycielom nie
                        > wystarczy zaświadczenie. Ważny jest też kolor.

                        Nie twierdziłem, że w tym owa nauczycielka ma rację.

                        Sz.
            • scher Re: chore przepisy 03.01.07, 12:57
              unsatisfied6 napisał:

              > chore te przepisy. moja córka była u lekarza z wysoką temperaturą . lekarz
              > przepisał antybiotyki i kazał córce przyjść po tygodniu na kontrolę .
              > powiedział , że rodzice mają napisać zwolnienie na tydzień , bo on zwolnienia
              > nie wystawia.

              Nie przepisy są chore, tylko ten lekarz niewłaściwie podchodzi do pacjenta.
              Wymogi szkoły są usprawiedliwione. Ustawowym zadaniem szkoły jest kontrola
              realizacji obowiązku szkolnego. W tych ramach dokonuje się usprawiedliwień
              nieobecności uczniów, bo przecież nie każdą nieobecność trzeba traktować jako
              nierealizowanie obowiązku uczęszczania na zajęcia szkolne. Do przypadków
              usprawiedliwionych należy oczywiście choroba. Ani to wina szkoły, ani prawa, że
              jedyną osobą w społeczeństwie władną wydać fachową i wiarygodną opinię o
              niezdolności ucznia do udziału w obowiązkowych zajęciach szkolnych jest lekarz.
              Nic dziwnego, że od lekarza pacjent będzie tego oczekiwać - żeby móc
              uwiarygodnić swoją chorobę przed szkołą jako organem administracji.

              Jakoś gdy pacjent jest wezwany na świadka do sądu czy na policję i poprosi
              lekarza o wystawienie zaświadczenia o chorobie, lekarz pisze, choć formalnie
              nie ma równiez przepisu, który by go do tego zmuszał. A uczniowi do szkoły
              odmawia?

              Lekarzom się po prostu w głowach poprzewracało i tyle.

              Sz.
              • unsatisfied6 piernicz dalej 03.01.07, 14:12
                scher napisał:

                >
                > Lekarzom się po prostu w głowach poprzewracało i tyle.
                >
                > Sz.

                mozna wieksze bzdury pisać od twoich ?

                co ma uczeń zrobić ? rewolucję w kraju , żeby nie dostać zastnej jedynki ,
                bo mu lekarz nie wystawi zwolnienia , a nuczycielka ma to gdzieś , czy
                uczeń jest chory czy nie - żąda zwolnienia lekarskiego .
                • scher Re: piernicz dalej 03.01.07, 14:16
                  Lądujesz z powrotem w KF-ie, z którego mi cię Julka nieopatrznie wyciągnęła ;)

                  Sz.
                  • unsatisfied6 Re: piernicz dalej 03.01.07, 16:17
                    scher napisał:

                    > Lądujesz z powrotem w KF-ie, z którego mi cię Julka nieopatrznie wyciągnęła ;)
                    >
                    > Sz.

                    będę płakał :)
          • aka10 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 12:11

            • aka10 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 12:13
              "Jeżeli nauczyciel wymaga od lekarza, to nie wystarczy napisane przez rodziców.
              Wymogi odnośnie usprawiedliwiania nieobecności może mieć każda szkoła inne."

              Panstwo w panstwie...
    • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 01:56
      bacha67 napisała:

      > Syn ma takie zwolnienie wypisane w białej książeczce RUM od lekarza na
      > różowej karteczce, gdzie widnieje podpis lekarza i pieczątka oraz pieczatka
      > przychodni. nauczcielka nie uznała tego zwonienia i stawiła jedynkę,
      > twierdząc że zwolnienie nie jest takie jakie powinno być?

      A jakiego zwolnienia wymaga nauczycielka?

      Sz.
      • bacha67 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 16:49
        Powidziała do syna że zwolnienie powinno być na białej kartce. Wnioskuję że
        chyba na recepcie.
        • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 03.01.07, 21:32
          bacha67 napisała:

          > Powidziała do syna że zwolnienie powinno być na białej kartce.

          Dziwaczny wymóg. Syn pytał, co ma w związku z tym zrobić?

          Sz.
          • bacha67 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 04.01.07, 14:50
            Z tego co mówił syn nawet nie zdążył. Spojrzała na zwolnienie powiedziała, że
            nie uznaje i pała do dziennika.
            ja poruszę tę sprawę 12 ma być zebranie rodziców w szkole.
            Dla nie to szok! Tak nie powinien postępować nauczyciel.
            bacha
            • verdana Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 04.01.07, 16:57
              Zaraz, zaraz...
              Nie jest tu absolutnie istotne, czy lekarz ma czy nie ma obowiązku wystawiać
              zwolnienia. Z moim synem, o ile choruje dzień-dwa, widzę ze ma temperaturę i
              jest bardzo przeziębiony, nie idę do lekarza, oszczedzając tym dziecku czekania
              w monstrualnej kolejce po to, by stwierdzono , ze jest zaziębione, pasażerom
              tramwaju złapania od mojego dziecka przeziebienia, a państwu - honorarium dla
              lekarza za wizytę. Zachowuję się jak przykładny obywatel.
              Istotne jest to, ze nauczyciel nie honorując usprawiedliwienia wypisanego przez
              rodziców mówi swoim uczniom wprost "Wasi rodzice sa kłamcami, oszustami i ja im
              nie wierzę". Nie jest to przekaz, jaki chcę, aby moje dziecko otrzymywało od
              pedagoga w szkole.
              • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 04.01.07, 17:22
                Jest to istotne.
                Gdyby obowiązywała ustawa, rozporzadzenie lub jeszcze inny akt prawny mówiący,
                że lekarz ma obowiązek wystawić zaświadczenie i tylko na podstwie takiego
                zaświadczenia nauczyciel może usprawiedliwić nieobecność, powołując się na
                przykład na spełnienie obowiązku szkolnego czy cos tam innego. I gdyby za
                nieprzestrzeganie tego obowiazku przewidziane były jakieś kary, to praworządny
                lekarz, nauczyciel, rodzic przestrzegałby tego prawa.
                Póki co nie ma takiego obowiązku i ja nadal podtrzymuję każdą moją wypowiedź w
                tym wątku.
                • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 08:44
                  julka571 napisała:

                  > Gdyby obowiązywała ustawa, rozporzadzenie lub jeszcze inny akt prawny
                  > mówiący, że lekarz ma obowiązek wystawić zaświadczenie

                  Obowiązuje taka ustawa. Zacytowałem ci.

                  > i tylko na podstwie takiego zaświadczenia nauczyciel może usprawiedliwić
                  > nieobecność, powołując się na przykład na spełnienie obowiązku szkolnego

                  Przez rozliczanie ucznia z nieobecności nauczyciel właśnie kontroluje
                  spełnianie obowiązku szkolnego (obowiązku nauki) w imieniu dyrektora szkoły,
                  który ma do tego ustawowe umocowanie. W przepisach nie ma jednoznacznie
                  określone, na podstawie jakich dokumentów uczeń usprawiedliwia swoją
                  nieobecność - dlatego wnioskować należy, że każda szkoła określa to sama w
                  ramach tzw. samodzielności zakładów.

                  > I gdyby za nieprzestrzeganie tego obowiazku przewidziane były jakieś kary, to
                  > praworządny lekarz, nauczyciel, rodzic przestrzegałby tego prawa.

                  Praworządny nauczyciel powinien wyciągać konsekwencje wobec uczniów unikających
                  uczęszczania na zajęcia szkolne. Sam fakt bycia na lekcjach powoduje nasiąkanie
                  atmosferą nauki, podnoszenie poziomu wiedzy ogólnej i skutkuje pozytywnymi
                  zmianami osobowości dziecka.
                  Nauczyciel, który tego nie rozumie, nie jest wg mnie pedagogiem.

                  > Póki co nie ma takiego obowiązku

                  Jakiego obowiązku wg ciebie nie ma?

                  Sz.
                  • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 09:59
                    Wydaje mi sie, ze się zagolopowałeś. (Domyśliłam się, że jesteś facetem. Na
                    początku zmylił mnie Twój nick).
                    Jest sto tysięcy sposobób, aby zachęcić ucznia do bycia na lekcji i przekonać,
                    że nie warto lekcji opuszczać. Prawdziwy pedagod powinien o tym wiedzieć.
                    Wymaganie kawałka papieru z pieczatką nie podniesie atrakcyjności Twoich lekcji.

                    Odpowiadam na ostatnie pytanie.
                    Nie ma obowiązku wystawiania zaświadczeń przez lekarza. W cytowanym fragmencie
                    jest "przysługuje". To tak samo jak: nauczycielowi przysługuje dodatek
                    motywacyjny, wcale nie oznacza, że musi go dostać
                    • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:09
                      julka571 napisała:

                      > Wymaganie kawałka papieru z pieczatką nie podniesie atrakcyjności Twoich
                      > lekcji.

                      Sprowadzanie problemu wagarów do rzekomej nieatrakcyjności lekcji jest bardzo
                      wielkim uproszczeniem. Po pierwsze nie da się każdym fragmentem każdej lekcji
                      zainteresować każdego bez wyjątku ucznia, nawet dobry nauczyciel tego nie
                      osiągnie. Po drugie uczniowie uciekają też z lekcji prowadzonych prawidłowo i
                      zróżnicowanymi metodycznie. Postawa lekceważenia szkoły i nauczycieli jest
                      coraz bardziej powszechna w niektórych środowiskach. Są uczniowie, którzy
                      potrzebują dyscypliny zewnętrznej - ich do uczestnictwa w zajęciach trzeba w
                      razie potrzeby zmuszać.

                      > Odpowiadam na ostatnie pytanie.
                      > Nie ma obowiązku wystawiania zaświadczeń przez lekarza. W cytowanym
                      > fragmencie jest "przysługuje".

                      "Przysługuje", czyli idę do lekarza i mam to dostać w ramach świadczeń
                      gwarantowanych przez NFZ.

                      Słownik PWN:
                      przysługiwać «należeć się komuś z tytułu ustawy, prawa, przywileju itp.»

                      > To tak samo jak: nauczycielowi przysługuje dodatek motywacyjny, wcale nie
                      > oznacza, że musi go dostać

                      Bo w tym przypadku przepisy określają dodatkowe warunki.

                      Sz.
                      • randybvain Przysluguje 05.01.07, 15:33
                        To znaczy, ze jak poprosi to musi dostac, a nie ze dostaje bez wzgledu na to
                        czy poprosi, czy nie.

                        O ile rozumiem zadanie przez nauczyciela przyniesienia jakiegos zaswiadczenia
                        na to, ze byl chory w czasie nieobecnosci (wymaga temu urzednicza sluzebnosc -
                        w koncu frekwencja jest jedna z najistotniejszych problemow polskiej oswiaty,
                        bo przez nieobecnosc dzieci nie moga nasiakac wiedza obecna w powietrzu
                        klasowym;^>), sam ksztalt tego potwierdzenia musi byc okreslony jakos
                        regulaminowo, widzimisie nauczyciela nie jest tu znaczace. Postepowanie wg
                        schera, czyli uznawanie roznego typu zaswiadczen w zaleznosci od relacji miedzy
                        nauczycielem a uczniem lub opini nauczyciela od ucznia jest stosowaniem
                        nierownosci wg prawa.

                        Tymczasem postawienie oceny niedostatecznej za nienapisany i nieoceniony
                        sprawdzian to juz przegiecie. Uczen moze nie miec oceny, owszem, powinien sam
                        starac sie ja uzyskac ze wzgledu np na uzyskanie pozytywnej oceny na koniec
                        semestru, ale nie mozna mu odmowic jej zdobycia tlumaczac sie brakiem czasu
                        (jak mowila danuta), bo nauczyciel sluzy do uczenia ucznia, a nie uczen do
                        tego, aby nauczyciel mial pretekst do dostawania penski...(a moze sie myle?).
                        Po to istnieje cos takiego jak nieklasyfikowanie, ktore rozni sie znacznie idea
                        od uznania za nieuka.

                        Poza tym: tak bardzo sie podkresla sie dokumentarnosc sprawdzianow: czy
                        nauczycielka posiada dokument, w ktorym uczen wykazal sie nieznajomoscia
                        wiedzy? Posiada dokument, wg ktorego uczen nie wykazal sie obecnoscia, lecz w
                        zadnym stopniu nie stwierdza on ilosci wiedzy posiadanej przez ucznia. Chyba,
                        ze naprawde uwierzymy w teorie o nasiakaniu wiedza. (Jak to sie sprawdzi, to
                        zaczne sprzedawac na Allegro atmosfere klasowa w buteleczkach)
                        • scher Re: Przysluguje 05.01.07, 20:58
                          randybvain napisał:

                          > sam ksztalt tego potwierdzenia musi byc okreslony jakos regulaminowo

                          Nie musi być określony, nie wszystko w prawie administracyjnym musi być
                          określone regulaminowo. Są sprawy, o których w ramach swoich kompetencji i
                          obowiązków służbowych decyduje odpowiedni pracownik zakładu.

                          > widzimisie nauczyciela nie jest tu znaczace

                          Nie widzimisie, ale jego decyzja podjęta w ramach uprawnień i obowiązków
                          służbowych.

                          > Postepowanie wg schera, czyli uznawanie roznego typu zaswiadczen w zaleznosci
                          > od relacji miedzy nauczycielem a uczniem

                          Kompletnie nie zrozumiałeś pedaogicznych przesłanek, jakimi się kieruję.

                          > Tymczasem postawienie oceny niedostatecznej za nienapisany i nieoceniony
                          > sprawdzian to juz przegiecie.

                          Nie zawsze. Odmowa odpowiedzi świadczy o niewiedzy. Nieusprawiedliwiona
                          nieobecność na zapowiedzianym sprawdzianie to odmowa odpowiedzi i przyznanie
                          się do niewiedzy.

                          > nauczyciel sluzy do uczenia ucznia

                          Byłbym w stanie przyznać ci rację, gdybym miał pewność, iż pojęcia "służba" nie
                          utożsamiasz z "służalczością".

                          > Poza tym: tak bardzo sie podkresla sie dokumentarnosc sprawdzianow: czy
                          > nauczycielka posiada dokument, w ktorym uczen wykazal sie nieznajomoscia
                          > wiedzy?

                          Nauczyciel nie musi posiadać "dokumentów" na niewiedzę ucznia. Nauczyciel tę
                          niewiedzę stwierdza na podstawie różnych przesłanek - i dokumentuje ją w
                          postaci noty w dzienniku. To w świetle prawa wystarczy. Od treści oceny
                          ustalonej przez właściwego nauczyciela (z wyjątkiem rocznej oceny
                          niedostatecznej) nie ma żadnej administracyjnej drogi odwoławczej.

                          > Posiada dokument, wg ktorego uczen nie wykazal sie obecnoscia, lecz w
                          > zadnym stopniu nie stwierdza on ilosci wiedzy posiadanej przez ucznia.

                          Bo od oceny "ilości wiedzy" ucznia jest nauczyciel. Taka ocena jest (z
                          wyjątkiem rocznej oceny niedostatecznej) niewzruszalna.

                          Sz.
                          • randybvain Re: Przysluguje 06.01.07, 16:21
                            Nie musi być określony, nie wszystko w prawie administracyjnym musi być
                            > określone regulaminowo. Są sprawy, o których w ramach swoich kompetencji i
                            > obowiązków służbowych decyduje odpowiedni pracownik zakładu

                            No i wlasnie tu mamy taka sytuacje, ze pani sobie wymyslila, ze zwolnienie ma
                            byc na bialej kartce.

                            > Kompletnie nie zrozumiałeś pedaogicznych przesłanek, jakimi się kieruję.

                            Sa one odbierane wlasnie tak.


                            Nie zawsze. Odmowa odpowiedzi świadczy o niewiedzy. Nieusprawiedliwiona
                            > nieobecność na zapowiedzianym sprawdzianie to odmowa odpowiedzi i przyznanie
                            > się do niewiedzy.


                            Nie bylo odmowy. Odmowa nie swiadczy o niewiedzy, ale o niecheci do jej
                            udzielenia. Nieobecnosc nie jest odmowa (chyba, ze byloby to cos w rodzaju
                            bojkotu). Straszliwie nadinterpretujesz.

                            > Nauczyciel nie musi posiadać "dokumentów" na niewiedzę ucznia

                            I dlatego istnieje sporo przypadkow, w ktorych uczniowie skarza sie na oceny
                            wystawiane z sufitu, oceny wystawiane olowkiem pozniej przemieniane na inne
                            itd. Idac dalej tym tokiem rozumowania, nauczyciel moze sobie postawic calej
                            klasie oceny na chybil trafil. I nic mu nikt nie zrobi.
                            Poza tym po co by bylo to przetrzymywanie sprawdzianow, i upieranie sie, ze one
                            sa dokumentami swiadczacymi o pracy ucznia?


                            > Bo od oceny "ilości wiedzy" ucznia jest nauczyciel. Taka ocena jest (z
                            > wyjątkiem rocznej oceny niedostatecznej) niewzruszalna.

                            Wyobrazmy sobie, ze uczen o ktorym mowa w tym watku, jest matematycznym
                            geniuszem. Dostaje 1 za nieobecnosc na sprawdzianie. Jako ocena niewzruszalna
                            jest etykietka rownajaca go z osobami, ktore maja nikle pojecie o matematyce.
                            Zeby udowadniac, ze nie jest wielbladem, jest zmuszony do egzaminu
                            komisyjnego... Czy uwazasz to za sprawiedliwe?
                            A gdyby nie byl geniuszem, to w przypadku niewzruszalnosci oceny czy ma prawo
                            sie douczyc i poprawic ocene?

                            Hmm... Mam nadzieje, ze kiedys, gdy bedziesz chory i dostaniesz nagane za
                            nieobecnosc na jakiejs naradzie itp - moze wtedy inaczej na to spojrzysz.
                            • scher Re: Przysluguje 07.01.07, 14:07
                              randybvain napisał:

                              > No i wlasnie tu mamy taka sytuacje, ze pani sobie wymyslila, ze zwolnienie ma
                              > byc na bialej kartce.

                              W przypadku wymagań całkowicie niespełniających kryterium zdrowego rozsądku
                              powinien wkroczyć dyrektor.

                              > > Kompletnie nie zrozumiałeś pedaogicznych przesłanek, jakimi się kieruję.
                              > Sa one odbierane wlasnie tak.

                              Pisz we własnym imieniu.

                              > Odmowa nie swiadczy o niewiedzy, ale o niecheci do jej udzielenia ["jej" =
                              odpowiedzi?]

                              Niechęć do udzielenia odpowiedzi (milczenie, odmowa, ucieczka...) to ocena
                              ndst. Nauczyciel rozpoznaje brak wiedzy.

                              > > Nauczyciel nie musi posiadać "dokumentów" na niewiedzę ucznia
                              > I dlatego istnieje sporo przypadkow, w ktorych uczniowie skarza sie na oceny
                              > wystawiane z sufitu, oceny wystawiane olowkiem pozniej przemieniane na inne
                              > itd. Idac dalej tym tokiem rozumowania, nauczyciel moze sobie postawic calej
                              > klasie oceny na chybil trafil. I nic mu nikt nie zrobi.

                              Druga skrajność, czyli testomania, w założeniu eliminująca z procesu oceniania
                              czynnik subiektywny, ma też poważne wady.

                              > Poza tym po co by bylo to przetrzymywanie sprawdzianow, i upieranie sie, ze
                              > one sa dokumentami swiadczacymi o pracy ucznia?

                              Są, ale nie niejedynymi.

                              > Wyobrazmy sobie, ze uczen o ktorym mowa w tym watku, jest matematycznym
                              > geniuszem. Dostaje 1 za nieobecnosc na sprawdzianie.

                              Nieusprawiedliwioną nieobecność, czyli odmowę odpowiedzi.

                              > Jako ocena niewzruszalna jest etykietka rownajaca go z osobami, ktore maja
                              > nikle pojecie o matematyce.

                              Uciekając z zapowiedzianego sprawdzianu, nie wykazał się swoją wiedzą z własnej
                              przecież winy. Skąd nauczyciel ma wiedzieć, czy on nie wie, czy "wie, ale nie
                              powie"?

                              > Zeby udowadniac, ze nie jest wielbladem, jest zmuszony do egzaminu komisyjnego

                              Nie tak od razu. Egazmin poprawkowy zdaje dopiero uczeń, który ma jedynkę jako
                              ocenę roczną.

                              > Hmm... Mam nadzieje, ze kiedys, gdy bedziesz chory i dostaniesz nagane za
                              > nieobecnosc na jakiejs naradzie itp - moze wtedy inaczej na to spojrzysz.

                              Jak będę chory, to w moim interesie będzie to udowodnić.

                              Sz.
                              • randybvain Re: Przysluguje 07.01.07, 15:33
                                > Uciekając z zapowiedzianego sprawdzianu, nie wykazał się swoją wiedzą z
                                własnej
                                >
                                > przecież winy. Skąd nauczyciel ma wiedzieć, czy on nie wie, czy "wie, ale nie
                                > powie"?


                                Po pierwsze, choroba nie jest ucieczka.
                                PO drugie, jesli nauczyciel nie wie, to nie powinien ucznia klasyfikowac jako
                                niewiedzacego.

                                > Nie tak od razu. Egazmin poprawkowy zdaje dopiero uczeń, który ma jedynkę
                                jako
                                > ocenę roczną.

                                Czyli geniusz, ktory mial pecha byc chorym na wiekszosci sprawdzianow ma
                                przechlapane.
                                • scher Re: Przysluguje 07.01.07, 18:20
                                  randybvain napisał:

                                  > Po pierwsze, choroba nie jest ucieczka.

                                  Nie twierdziłem, że jest.

                                  Sz.
                  • randybvain Rewolucja w oswiacie! 05.01.07, 15:17
                    Sam fakt bycia na lekcjach powoduje nasiąkanie
                    >
                    > atmosferą nauki, podnoszenie poziomu wiedzy ogólnej i skutkuje pozytywnymi
                    > zmianami osobowości dziecka.


                    To jak z ksiazka kladziona pod poduszke na noc przed sprawdzianem!

                    Takiego belkotu to juz dawno nie czytalem...
                    • scher Re: Rewolucja w oswiacie! 05.01.07, 20:45
                      randybvain napisał:

                      > >Sam fakt bycia na lekcjach powoduje nasiąkanie atmosferą nauki, podnoszenie
                      > > poziomu wiedzy ogólnej i skutkuje pozytywnym i zmianami osobowości dziecka.
                      > To jak z ksiazka kladziona pod poduszke na noc przed sprawdzianem!

                      Nie, bo na lekcjach nie jesteś nieświadomy i nie śpisz. Będąc na lekcjach,
                      słyszysz i widzisz, co się dzieje, przyjmujesz to do wiadomości. I to powoduje
                      zmiany w osobowości.

                      Wystarczy wspomnieć po latach - nawet pozornie nieinteresujące lekcje albo
                      zajęcia na studiach miały na nas, na nasz rozwój i wiedzę ogólną pewien,
                      nieuświadamiany wtedy, wpływ.

                      Sz.
                    • lineborder Re: Rewolucja w oswiacie! 05.01.07, 21:29
                      > Takiego belkotu to juz dawno nie czytalem...
                      Ja też. Bo przecież kulturą zachowania, szacunkiem do wiedzy, ogładą młody człowiek zaraża się przez kontakt z telewizją i kolegami z podwórka.
                • vinona67 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 08:53
                  A co jeśli w rodzinie jest pogrzeb i uczeń jest nie obecny? Pewnie ma iść do
                  proboszcza po usprawiedliwienie i przynieść akt zgonu, bo nauczycielka dziwaczka
                  może uznać że ksiądz też napisał coś po znajomości. Nauczyciele sami sobie
                  stwarzaja problemy, wymyslają swoje prawo, przepisy interpretuja w/g własnego
                  widzimisie i również tak oceniaja uczniów jak im akurat pasuje. A potem się
                  dziwią, że rodzice atakują jak mają nie atakować kiedy głupoty wyczyniają. Nie
                  mówię tu oczywiście żeby było jasne o wszystkich nauczycielach.
                  • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 08:59
                    vinona67 napisała:

                    > A co jeśli w rodzinie jest pogrzeb i uczeń jest nie obecny? Pewnie ma iść do
                    > proboszcza po usprawiedliwienie i przynieść akt zgonu, bo nauczycielka
                    > dziwaczka

                    Powiem ci, jak ja do tego podchodzę.

                    Jeżeli uczeń jest w moich oczach wiarygodny, wystarczy mi jego ustne
                    oświadczenie. Natomiast jeżeli dziecko notorycznie opuszcza lekcje i kłamiąc,
                    nadużyło choć raz mojego zaufania, zażądam dodatkowego potwierdzenia, choćby i
                    aktu zgonu. W takim przypadku nie dbam o to, czy jako matka poprzesz moje
                    stanowisko, czy uznasz mnie za dziwaka. Za wyniki nauczania moich uczniów
                    odpowiadam ja, nie rodzice.

                    Podziękujecie mi po latach za taką postawę, jestem o to dziwnie spokojny.

                    Sz.
                    • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:04
                      Twoje wypowiedzi są coraz ciekawsze.
                      Przecież to jawna dyskryminacja. Jeden uczeń ustnie oświadczy a drugi musi sie
                      nalatać po urzędach.
                      No i jak tu przy takim pedagogu mówić o sprawiedliwości w szkole?
                      Oczekujesz podziekowania po latach? Jakoś w to wątpię przy takiej Twojej
                      postawie.
                      • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:14
                        julka571 napisała:

                        > Przecież to jawna dyskryminacja. Jeden uczeń ustnie oświadczy a drugi musi
                        > sie nalatać po urzędach.
                        > No i jak tu przy takim pedagogu mówić o sprawiedliwości w szkole?

                        Pedagogika dawno rozstrzygnęła, że sprawiedliwość w wychowaniu dzieci nie
                        oznacza ich absolutnie jednakowego traktowania.

                        Na im większe moje zaufanie potrafi swoje dziecko zasłużyć swoim zachowaniem,
                        tym większe przywileje ode mnie dostaje, to logiczne - dla dzieci również.
                        Aby dać dziecku więcej wolności, muszę być przekonany, że potrafi ono udźwignąć
                        związaną z tym odpowiedzialność.

                        Sz.
                        • julka571 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:27
                          Wybacz, ale Twoje argumenty w ogóle mnie nie przekonują.
                          Pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu i na tym chyba zakończymy dyskusję.
                          • blessyou1 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:39
                            Interesujące poglądy scher...
                            Czy kryteria oceniania też masz osobne dla każdego ucznia a uzasadnienie
                            znajduje się tylko w twojej głowie? To dziwne że dyrekcja szkoły pozwala na to
                            (i rodzice też)
                            Wydaje mi się jednak że w szkołach obowiązuą statuty, regulaminy a tam nie ma
                            takich nowatorskich poglądów, tylko równość wobec szkolnego prawa.
                            • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 20:39
                              blessyou1 napisała:

                              > tylko równość wobec szkolnego prawa.

                              Zauważ, że nie napisałem, że dodatkowe przywileje będą mieć uczniowie z uwagi
                              na wygląd zewnętrzny, wrodzone zdolności i talenty, płeć itp. Dodatkowe
                              przywileje w postaci szerszego zakresu wolności i zwiększonej dawki mojego
                              zaufania może mieć KAŻDY uczeń (uczennica), który swoim zachowaniem, swoją
                              odpowiedzialną postawą na te przywileje sobie zasłuży.

                              Tak rozumiane niejednakowe traktowanie dzieci ma uzasadnienie pedagogiczne i
                              nie jest dyskryminowaniem kogokolwiek, nie narusza zasady równości wobec prawa.

                              Żeby wykorzystać przykład z dodatkami motywacyjnymi nauczycieli:
                              To, że nie każdy nauczyciel otrzymuje dodatek motywacyjny, nie narusza idei
                              równości nauczycieli wobec prawa, nie jest dyskryminowaniem - choć nie jest
                              traktowaniem jednakowym, prawda?

                              Sz.
                          • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 10:41
                            julka571 napisała:

                            > Wybacz, ale Twoje argumenty w ogóle mnie nie przekonują.

                            Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go ;)

                            Sz.
              • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 08:51
                verdana napisała:

                > Z moim synem, o ile choruje dzień-dwa, widzę ze ma temperaturę i jest bardzo
                > przeziębiony, nie idę do lekarza

                I nie masz problemów, jeżeli jesteś rodzicem wiarygodnym w oczach nauczyciela,
                a nieobecności dziecka są sporadyczne.

                > Istotne jest to, ze nauczyciel nie honorując usprawiedliwienia wypisanego
                > przez rodziców mówi swoim uczniom wprost "Wasi rodzice sa kłamcami,
                > oszustami i ja im nie wierzę".

                To jest demagogia. W ten sposób można by zakwestionować wszystko, czego wymaga
                organ administracji.
                Już widzę, jak idę do USC zgłosić urodzenie dziecka i w odpowiedzi na żądanie
                przedstawienia dokumentu ze szpitala oburzam się: "Jak to? Macie mnie za kłamcę
                i oszusta? Przecież mówię, że dziecko się urodziło i kiedy!"

                Sz.
            • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 08:52
              bacha67 napisała:

              > Z tego co mówił syn nawet nie zdążył. Spojrzała na zwolnienie powiedziała, że
              > nie uznaje i pała do dziennika.

              Ja bym najpierw wyjaśnił to na spokojnie z nauczycielką. Uczniowie potrafią
              przedstawiać najdziwniejsze wersje wydarzeń.

              Sz.
              • vinona67 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 09:00
                Zawsze się mówi że uczniowie mówią najdziwniejsze rzeczy, a nauczyciele to niby
                zawsze mówią normalne rzeczy. Kiedyś nauczycielka miała do mnie pretensje, wręcz
                mówiła podniesionym tonem, że moje dziecko to...zadałam pytanie co zrobił a ona
                : (była zabawa andrzejkowa szk.pdst) Nie chciał zjeść pączka, a ja na to bo nie
                je marmolady. I czy to było normalne przecież to tylko pączek, a nie jakiś atak
                na nauczyciela. Paranoja nauczycielska.
                • scher Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 09:06
                  vinona67 napisała:

                  > Kiedyś nauczycielka miała do mnie pretensje, wręcz mówiła podniesionym tonem,
                  > że moje dziecko to...zadałam pytanie co zrobił a ona: (była zabawa
                  > andrzejkowa szk.pdst) Nie chciał zjeść pączka

                  Nie twierdzę, że nie ma nauczycieli ulegających jakimś tam swoim paranojom :)

                  Sz.
                  • aka10 Re: Nieuznane zwolnienie lekarskie....czy słuszni 05.01.07, 12:23
                    Scher.Ktory Ty rok jako nauczyciel pracujesz?Tylko szczerze...
                  • unsatisfied6 trudno tego nie zauważyć 05.01.07, 12:46
                    scher napisał:

                    > vinona67 napisała:
                    >
                    > > Kiedyś nauczycielka miała do mnie pretensje, wręcz mówiła podniesionym to
                    > nem,
                    > > że moje dziecko to...zadałam pytanie co zrobił a ona: (była zabawa
                    > > andrzejkowa szk.pdst) Nie chciał zjeść pączka
                    >
                    > Nie twierdzę, że nie ma nauczycieli ulegających jakimś tam swoim paranojom :)
                    >
                    > Sz.

                    czytając twoje posty trudno tego nie zauważyć , ze takich nauczycieli
                    ulegających jakimś tam swoim paranojom nie ma .

                    czy ty często ulegasz jakimś tam paranojom ?
                    • verdana Re: trudno tego nie zauważyć 08.01.07, 14:41
                      ja nie musze byc rodzicem wiarygodnym - jako rodzic mam pewne prawa. Mogę np.
                      usprawiedliwiać nieobecność mojego dziecka.
                      Nauczyciel nie jest instytucją, ktora orzeka, kto z rodziców jest wiarygodny a
                      kto nie. Nauczyciel nie moze sobie uzurpowac prawa do oceniania rodziców - to
                      już zakrawa na szaleństwo...
                      Gdy ma pewność, ze rodzice krzywdzą ucznia, albo uczeń nie wykonuje obowiązku
                      szkolnego moga to zglosić wladzom. natomiast nie moga mowić "Tobie Kowalski
                      zalicze usprawiedliwienie od mamy, bo Twoja mama to porzadna kobieta, a tobie
                      Nowak, nie, bo Twoja mama kłamie".
                      No i odnosnie do nudnych lekcji, z ktorych rzekomo uczniowie korzystaja tylko
                      dzięki obecnosci. Jestem pewna, ze gdybym wagarowała z lekcji paru bardzo złych
                      i nudnych nauczycieli, to interesowałabym sie chocby w minimalnym stopniu
                      wykladanymi przez nich przemiotami. Ale tak starannie zdolali mi je obrzydzić,
                      ze nigdy już nie sięgnęłam po książki z ich dziedziny - tyle o "rozwoju".
                      • danuta49 Jesteś pracownikiem uczelni!!Jak tam jest?;-) 08.01.07, 15:42
                        Student nieobecny na kolokwium czy egzaminie musi mieć zwolnienie lekarskie(a
                        nie od mamy;-) ) jeśli chce mieć to usprawiedliwone.Klasówka odpowieda w szkole
                        kolokwium(zwłaszcza pisemnemu!) czy egzaminowi z tych samych organizacyjnych
                        powodów!!!Oczywiście wykladowca może np.usprawiedliwić nieobecność(zwłaszcza na
                        egz. ustnym)bez tego, ale to już jego prawo i jego decyzja!!!
                        Dotarło????
                        • blessyou1 Re: Jesteś pracownikiem uczelni!!Jak tam jest?;-) 08.01.07, 16:34
                          Pracownik też przynosi zaświadczenie lekarskie, a nie od mamy bo tak jak
                          student jest dorosły. Ale ta dyskusja nie dotyczy ludzi pełnoletnich.
                          Dzieci podlegają władzy rodzicielskiej, rodzice są odpowiedzialni za ich
                          zdrowie - nie nauczyciele. W szkołach zasady dotyczące usprawiedliwienia
                          nieobecności na ogół są ujęte w regulaminie szkolnym. Jeśli taki zapis jest to
                          obowiązuje wszystkich. Nie ma miejsca na żadne widzimisię nauczycieli. Jeśli
                          regulamin tego nie określa, to być może nayczyciel powinien na początku roku
                          szkolnego na zebraniu rodziców ogłosić swoje wymagania. Na pewno powinny być
                          jednakowe dla wszystkich.
                          • danuta49 Re: Jesteś pracownikiem uczelni!!Jak tam jest?;-) 08.01.07, 21:08
                            1.Część uczniów jest pełnoletnia.
                            2.Rodzic dziecka nie może(mimo, ze rodzic) wystawiać żadnych zaświadczeń dla
                            innych instytucji(np.o tym , ze dziecko się uczy;-)), dlaczego miałby mieć
                            prawo zwalniania dziecka z klasówek.Po prostu takie zwolnienia nie muszą być
                            rzetelne, a jednczesnie dezorganizują normalną pracę szkoły.Zamiast zajmować
                            się klasą nauczyciel musi zajmować się kolejnymi dodatkowymi zaliczeniami
                            dzieci "dobrych" rodziców.Dzieje się to kosztem pozostałych uczniów i tyle.A
                            nie pownno.Z tych samych powodów uczelnia wymaga zwolnień lekarskich przy
                            nieobecnościach na kolokwiach i egzaminach - nie można dezorganizować jej pracy.
                            • julka571 Re: Jesteś pracownikiem uczelni!!Jak tam jest?;-) 08.01.07, 21:50
                              Czy od tego, czy uczeń przyniesie zaświadczenie od rodziców, czy od lekarza
                              zależy organizacja, czy dezorganizacja pracy?
                              Szkoda, że niektórzy nauczyciele nie mogą zrozumieć, że nie tędy droga.
                              • danuta49 Pomyśl;-) 09.01.07, 17:27
                                >Czy od tego, czy uczeń przyniesie zaświadczenie od rodziców, czy od lekarza
                                zależy organizacja, czy dezorganizacja pracy?<
                                1.Wogóle nieobecności na sprawdzianach pisemnych dezorganizują pracę szkoły i
                                tylko chodzi o to by ta dezorganizacja była mozliwie mała i spowodowana
                                wyłacznie ważnymi powodami.
                                2.Fikcyjne zwolnienie lekarskie trudniej jest zdobyć(podobnie jak swiadectwo
                                zgonu dziadka;-) ) niż wypisać pod naciskiem dziecka swistek
                                usprawiedliwiający.Oczywiście są rodzice rzetelni, ale są i mniej rzetelni;-),
                                którzy usprawiedliwiają wszystko nie patrząc na konsekwencje dla swojego i
                                cudzych(zwłaszcza!) dzieci!

                                • julka571 Re: Pomyśl;-) 09.01.07, 18:05
                                  Bardzo miła jest Twoja wypowiedź, próbujesz mnie przekonać, ale w końcu
                                  wszystko sprowadziło się do "Fikcyjne zwolnienie lekarskie trudniej jest
                                  zdobyć...". Wcale nie jestem tego taka pewna.
                                  A poza tym, czy w tym wszystkim chodzi o takie utrudnienia?
                                  Ja wolę nie utrudniać życia ani sobie ani innym.
                                  Jeżeli przygotuje się uczniów do sprawdzianu, zapowie odpowiednio wczesniej,
                                  ustali punktację (co na dop, co na dst. itd) i ustali się rangę sprawdzianu, to
                                  będzie stuprocentowa obecność. Zapewniam wszystkich, że tak właśnie jest.
                                  Nawet chorzy przyjdą (czego nie pochwalam).
                                  • danuta49 Są różni uczniowie,nasz system wymusza bezsens! 09.01.07, 19:45
                                    >Jeżeli przygotuje się uczniów do sprawdzianu, zapowie odpowiednio wczesniej,
                                    ustali punktację (co na dop, co na dst. itd) i ustali się rangę sprawdzianu, to
                                    będzie stuprocentowa obecność<
                                    W naszym systemie uczniowie muszą(!) uczyć się przedmiotów, których nie chcą bo
                                    one im nie są potrzebne w realizacji planów zyciowych ani ich nie interesuja.Z
                                    drugiej strony przywiazuje sie niespotykaną w swiecie wagę do formalizmu(!)
                                    wystawiania ocen i nich samych.Są też rózne srodowiska i szkoły - niepotrzebnie
                                    generalizujesz!
                                    • julka571 Re: Są różni uczniowie,nasz system wymusza bezsen 09.01.07, 20:22
                                      Ja generalizuję? Ja tylko cały czas, bardzo delikatnie, przedstawiam moje
                                      zdanie na temat zaświadczeń.
                                      Wybacz, ale tytuł Twojego postu "Są różni uczniowie,nasz system wymusza
                                      bezsens" to jest dopiero generalizowanie.
                                      Może i system wymusza bezsens, ale gdzie się da, trzeba posługiwać sie zdrowym
                                      rozsądkiem. Mniej będzie tego bezsensu.
                                      • danuta49 Gdy bezsens wdraża prokurator -rozsądek milczy!;-) 09.01.07, 22:04
                                        >Może i system wymusza bezsens, ale gdzie się da, trzeba posługiwać sie zdrowym
                                        rozsądkiem. <
                                        Jeszcze niewiele osób(nauczycieli i rodziców) to zrozumiało, ale mianowanie
                                        nauczyciela funkcjonariuszm publicznym(poza watpliwą ochroną!) otworzyło drogę
                                        do forsowania bezsensu przy pomocy prokuratora.A prokurator, zwłaszcza u nas
                                        patrzy w kwity, a jak sie cos stanie(zupełnie przypadkowo!) to szczególnie!!!
                                        W przypadku Ani z Gdańska (nauczycielka wyszła z lekcji na pół godziny (na
                                        polecenie dyrektora przygotowywać apel!)- dochodzenie prokuratorskie dotyczy
                                        poświadczenia nieprawdy w dokumentach(zagrozone więzieniem!)bo sprawdziła
                                        frekwencję i wpisała temat lekcji.Uważaj, gdzie cię zdrowy rozsądk zaprowadzi;-)
                                        • julka571 Re: Gdy bezsens wdraża prokurator -rozsądek milcz 09.01.07, 23:10
                                          Na szczęście ja mam jeszcze wyobraźnie. :)
                                          Wszystkiego się nie przewidzi, ale wyobraźnia i zdrowy rozsądek, to moim
                                          zdaniem, bardzo dobry duet.
                      • scher Re: trudno tego nie zauważyć 08.01.07, 21:54
                        verdana napisała:

                        > ja nie musze byc rodzicem wiarygodnym - jako rodzic mam pewne prawa. Mogę np.
                        > usprawiedliwiać nieobecność mojego dziecka.

                        Nie. Jako rodzic możesz tylko napisać WNIOSEK o usprawiedliwienie nieobecności
                        Twojego dziecka do organu administracji odpowiedzialnego z mocy ustawy za
                        kontrolę realizacji obowiązku szkolnego. Tym organem jest dyrektor szkoły i
                        działający w jego imieniu nauczyciele. Organ albo przychyli się do wniosku,
                        albo nie.

                        > Nauczyciel nie jest instytucją, ktora orzeka, kto z rodziców jest wiarygodny
                        > a kto nie.

                        Nauczyciel jako przedstawiciel organu administracji ocenia nie wiarygodność
                        rodziców, ale wiarygodność ich oświadczenia. W razie wątpliwości zawsze ma
                        prawo zażądać dodatkowego potwierdzenia albo odmówić usprawiedliwienia.

                        Sz.
                        • verdana Re: trudno tego nie zauważyć 09.01.07, 12:26
                          Wobec tego kto - Twoim zdaniem - ma prawo usprawiedliwić ucznia, gdy jest on
                          nieobecny w szkole nie z powodu choroby? Wygląda na to, ze nikt. Bo z tego co
                          piszesz, szkola wyłania się jako miejsce, gdzie wszystko zależy od widzimisię
                          nauczyciela. Jedne usprawiedliwienia może przyjąć, inne odrzucić, kierując sie
                          wyłącznie subiektywną opinią, komu wierzyć, a komu nie. Jakoś mnie z kolei nie
                          chce się wierzyć, aby szkoły, przy pomocy choćby przepisów wewnetrznych i
                          regulaminów nie uregulowaly tej kwestii.
                          W szkole moich dzieci sprawa była jasna - rodzice mieli prawo usprawiedliwić
                          dziecko, a nie tylko pokornie zgłosić wniosek o usprawiedliwienie. Specjalnie
                          poszłam do szkoły, aby zapytac , jak się sprawa ma. A wiec rodzice dają
                          usprawiedliwienia, a nie wnioski o usprawiedliwienie.
                          Mam wrażenie, ze mylisz wypełnianie obowiązku szkolnego z ograniczeniem praw
                          rodzicielskich. Jesli np. - zgodnie z tym co napisałeś - organ administracji,
                          czyli dyrekcja szkoły, sobie zażyczy, aby nie honorować absolutnie żadych
                          zwolnień od rodziców, uniemożliwiając dziecku dla przykladu pójście na pogrzeb
                          dziadka albo uczestniczenie w świętach prawoslawnych - to jak się to ma do
                          konstytucyjnego prawa wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców?
                          Wielokrotnie tłumaczylismy Ci, ze są prawa wyższego rzędu, przed którymi musza
                          ustapić prawa niższego rzędu, a prawem najwyzszym jest Konstytucja.
                          • scher Re: trudno tego nie zauważyć 09.01.07, 20:51
                            verdana napisała:

                            > Wobec tego kto - Twoim zdaniem - ma prawo usprawiedliwić ucznia, gdy jest on
                            > nieobecny w szkole nie z powodu choroby?

                            Usprawiedliwia (w sensie decyzji) zawsze nauczyciel.

                            > szkola wyłania się jako miejsce, gdzie wszystko zależy od widzimisię
                            > nauczyciela.

                            Nie od widzimisę, ale od decyzji nauczyciela. Po drugie nie "szkoła wyłania się
                            jako miejsce, gdzie _wszystko_ zależy...", ale w szkole _pewne_ decyzje
                            podejmują nauczyciele, bo mają do tego uprawnienia, konieczną wiedzę i
                            kompetencje (przynajmniej takie założenie czyni prawodawca).

                            > W szkole moich dzieci sprawa była jasna - rodzice mieli prawo usprawiedliwić
                            > dziecko, a nie tylko pokornie zgłosić wniosek o usprawiedliwienie. Specjalnie
                            > poszłam do szkoły, aby zapytac, jak się sprawa ma. A wiec rodzice dają
                            > usprawiedliwienia, a nie wnioski o usprawiedliwienie.

                            Szkoła Twoich dzieci ma fałszywy, niezgodny z prawem pogląd na zagadnienie.

                            > Mam wrażenie, ze mylisz wypełnianie obowiązku szkolnego z ograniczeniem praw
                            > rodzicielskich.

                            W pojęciu praw rodzicielskich nie mieści się podejmowanie co do dziecka decyzji
                            za organ administracji publicznej. Kontrolę realizacji obowiązku szkolnego
                            sprawuje dyrektor szkoły, nie rodzice. Trudno zresztą, żeby rodzice sami siebie
                            mogli w tym względzie kontrolować i sami siebie rozgrzeszać z nieposyłania
                            dziecka do szkoły.

                            > Jesli np. - zgodnie z tym co napisałeś - organ administracji, czyli dyrekcja
                            > szkoły, sobie zażyczy, aby nie honorować absolutnie żadych zwolnień od
                            > rodziców

                            Honorować (czyli przyjąć i rozpatrzyć) musi. Nie musi uznać (czyli moze odmówić
                            usprawiedliwienia)

                            > uniemożliwiając dziecku dla przykladu pójście na pogrzeb dziadka

                            Z pewnością żadna szkoła nie uniemożliwi dziecku pójścia na pogrzeb dziadka.

                            > albo uczestniczenie w świętach prawoslawnych

                            Tu sprawa nie jest prosta. Dla państwa liczą się tylko dni świąteczne ogłoszone
                            dniami wolnymi od pracy i nauki. Przecież nie może być tak, że uczeń nie
                            przyjdzie sobie na bardzo ważną klasówkę, bo on akurat ma jakieś tam rodzinne
                            święta. Nauczyciel nie będzie dostosowywał planu lekcji do kalendarza świąt
                            wszystkich wyznań religijnych. Skoro prawosławni rodzice idą normalnie do
                            pracy, dlaczegóż to prawosławny uczeń ma nie przyjść do szkoły? Trzeba skończyć
                            z tą postawą lekceważenia nauki szkolnej.

                            > to jak się to ma do konstytucyjnego prawa wychowania dzieci zgodnie
                            > z przekonaniami rodziców?

                            Normalnie. Z każdego prawa, konstytucyjnego także, trzeba korzystać szanując
                            cały konstytucyjny porządek prawny, w tym obowiązki wynikające z ustawy.
                            Nie wolno łamać porządku prawnego, szermując konstytucją.

                            Święta niepaństwowe trzeba obchodzić tak, by nie kolidowało to ani z pracą, ani
                            z nauką.

                            Sz.
                            • elwinga Re: trudno tego nie zauważyć 10.01.07, 10:13

                              > dniami wolnymi od pracy i nauki. Przecież nie może być tak, że uczeń nie
                              > przyjdzie sobie na bardzo ważną klasówkę, bo on akurat ma jakieś tam rodzinne
                              > święta. Nauczyciel nie będzie dostosowywał planu lekcji do kalendarza świąt
                              > wszystkich wyznań religijnych. Skoro prawosławni rodzice idą normalnie do
                              > pracy, dlaczegóż to prawosławny uczeń ma nie przyjść do szkoły?

                              A skąd założenie, że idą normalnie do pracy? Konstytucja gwarantuje wyznawcom
                              religii mniejszościowych, których święta przypadają w innych terminach niż
                              święta katolickie, prawo do świętowania w zgodzie ze swoim kalendarzem.
                              Luteranin może więc nie iść do pracy w Święto Reformacji, członek gminy
                              żydowskiej w Jom Kipur, a prawosławny w swoją Wielkanoc. O ile się orientuję,
                              musi tylko odpowiednio wcześniej uprzedzić pracodawcę o tym, że go nie będzie.
                              Na ile ludzie z tego korzystają - to już ich prywatna sprawa, ale gwarancja taka
                              jest.

                              Poza tym sformułowanie "jakieś tam rodzinne święta" brzmi tak, jakby chodziło o
                              imieniny ciotecznej babki, a nie o święta religijne, o których tutaj jest mowa.
                              • scher Re: trudno tego nie zauważyć 10.01.07, 18:46
                                elwinga napisała:

                                > A skąd założenie, że idą normalnie do pracy? Konstytucja gwarantuje wyznawcom
                                > religii mniejszościowych, których święta przypadają w innych terminach niż
                                > święta katolickie, prawo do świętowania w zgodzie ze swoim kalendarzem.
                                > Luteranin może więc nie iść do pracy w Święto Reformacji, członek gminy
                                > żydowskiej w Jom Kipur, a prawosławny w swoją Wielkanoc.

                                I jest to zapisane w Kodeksie pracy? Nauczycieli prawosławnych też to dotyczy?

                                > Poza tym sformułowanie "jakieś tam rodzinne święta" brzmi tak, jakby chodziło
                                > o imieniny ciotecznej babki, a nie o święta religijne, o których tutaj jest
                                > mowa.

                                Racja, przepraszam.

                                Sz.
                          • scher Re: trudno tego nie zauważyć 10.01.07, 20:43
                            verdana napisała:

                            > szkola wyłania się jako miejsce, gdzie wszystko zależy od widzimisię
                            > nauczyciela. Jedne usprawiedliwienia może przyjąć, inne odrzucić, kierując
                            > sie wyłącznie subiektywną opinią

                            Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej
                            z dnia 2 listopada 2000 r.
                            w sprawie kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczyciela, trybu
                            postępowania odwoławczego oraz składu i sposobu powoływania zespołu
                            oceniającego.

                            § 2.6. Kryterium oceny pracy nauczyciela stanowi stopień realizacji zadań
                            określonych w (...) - ustalony w wyniku sprawowanego nadzoru pedagogicznego.

                            Jakoś ocena pracy nauczyciela może być ustalana na podstawie subiektywnej
                            opinii dyrektora szkoły (bo czymże innym jest ustalenie w wyniku nadzoru?).

                            Subiektywna opinia dyrektora jest w szkolnictwie ok, subiektywna opinia
                            wizytatora - ok, subiektywna opinia rodziców - ok, tylko subiektywna opinia
                            nauczyciela jest z założenia nieprofesjonalna i odzwierciedla wyłącznie jego
                            widzimisię.

                            Ciekawe podejście.

                            Sz.
                        • aka10 Re: trudno tego nie zauważyć 09.01.07, 17:35
                          Scher:
                          "Nauczyciel jako przedstawiciel organu administracji ocenia nie wiarygodność
                          rodziców, ale wiarygodność ich oświadczenia."

                          Maslo maslane.Widziales kiedys niewiarygodnych rodzicow,ktorzy wystawiaja
                          wiarygodne zaswiadczenia?
                          Scher...Ile Ty lat jako nauczyciel pracujesz?
                      • annuka Re: trudno tego nie zauważyć 10.01.07, 21:49
                        To nie rodzic usprawiedliwia, tylko wychowawca, rodzic może co najwyżej prosić
                        o usprawiedliwienie. Doszło do tego,że rodzice piszą czasem do mnie sms o
                        treści: Informuję, że mój syn ma anginę itp" Przesada. Przecież wiem, że go nie
                        ma.
                        • kornelia111 Re: trudno tego nie zauważyć 12.01.07, 23:36
                          Proszę obecnych na forum o ustosunkowanie się takiej sytuacji. Nauczyciel w
                          ciągu semestru zrealizował systematycznie (a więc nie wszystkie w jednym
                          tygodniu) 8 sprawdzianów (zakres rozszerzony - 4 lekcje tygodniowo). Uczeń
                          obecny był na jednym - otrzymał ocenę dobry. Wszystkie niebecności
                          usprawiedliwiła mama (głównie chorobą). Frekwencja ucznia na przedmiocie wynosi
                          49% (nie ma podstawy do wystawienia tzw. nkl - nieklasyfikowany, gdyż uczeń
                          moze być nieklasyfikowany w sytuacji, gdy ma więcej niż 50% nieobecności na
                          lekcji). Zgodnie z WSO obowiązującym w szkole uczeń nieobecny tydzień lub
                          dłużej ma prawo do kilku dni na uzupełnienie zaległego materiału (trzy dni w
                          przypadku nieobecności jednotygodniowej i tygodnia w przypadku nieobecności
                          dłuższej) i w tym czasie ucznia nie wolno pytać. Dodatkowo dodać można, że w
                          czasie, gdy uczeń był podobno chory nauczycielka spotkała go trzy razy w
                          pobliskim centrum handlowym (w sumie dlaczego nie, mógł sobie wykupywać
                          receptę).
                          Jednak biorąc pod uwagę liczbę nieobecności, czy nie byłoby uzasadnione
                          poleganie jednak na zwolnieniu lekarskim niż na oświadczeniu mamy? Dodatkowo
                          dodam, że z raczej ironicznych wypowiedzi innych uczniów na temat rzekomych
                          chorób wspomnianego ucznia (spotykają go ponoć regularnie na różnych imprezach)
                          wyłania się obraz mamuśki całkowicie zapatrzonej w synka i skłonnej
                          usprawiedliwić wszytko o cokolwiek ten ją poprosi...
                          Dodam, że powyższy przypadek nie jest wymyślony...
                          Czy rzeczywiście muszę z założenia uważać mamę ucznia za całkowicie uprawnioną
                          w zaresie uprawiedliwiania syna? Nie mam prawa poprosić o zaświadczenie od
                          lekarza? Według niektórych z obecnych na forum moja podejrzliwość jest
                          obraźliwa i w ogóle jakim prawem śmiem w ogóle podważać święty autorytet
                          rodzica ...
                          W jaki sposób mam wystawić ocenę semestralną, skoro uczeń ma jedynie wspomnianą
                          4, WSO wymaga ode mnie przy czterech godzinach w tygodniu przynajmniej sześciu
                          ocen na ucznia, a frekwencja nie pozwala na wpisanie nkl?
                          W WSO naszej szkoły jest rozwiązanie - uczeń za niezaliczony w terminie dwóch
                          tygodni sprawdzian (w przypadku dłuzszej nieobecnosci termin zaliczenia jest
                          uzgadniany z nauczycielem UZGADNIANY A NIE NARZUCANY) wpisywana jest ocena
                          niedostateczny. Zdaniem wielu forumowiczów takie rozwiazanie jest
                          niesprawiedliwe i nie sprawdza wiedzy ucznia. Tak, ale sprawdza stosunek do
                          obowiązków szkolnych. Wspomniany uczeń nie podjął próby zaliczenia zaległości
                          uzyskał ocenę niedostateczny na semestr.
                          Proszę udowodnić, że jest to ocena krzywdząca ucznia.
                          • apluzina Re: trudno tego nie zauważyć 13.01.07, 14:05
                            W mojej szkole ostatnio dwa razy miała miejsce sytuacja, gdy dyrekcja na wniosek
                            wychowawcy i pedagoga szkolnego nakazała rodzicowi przedstawianie zwolnień
                            lekarskich. Pierwsza sytuacja była identyczna jak ta, o której piszesz.W
                            drugiej, niestety bardziej tragicznej, matka uczennicy po nocnych libacjach
                            zabraniała córce wyjscia do szkoły i nakazywała pełnienia roli niańki dla
                            młodszego rodzeństwa, a sama odsypiała "męczące" nocki. Wszystkie nieobecności
                            oczywiście usprawiedliwiała jako powód podając chorobę córki, badania itd. itp.

                            Jeśli chodzi o brak ocen u ucznia, to wydaje mi się,że mogłaś załatwić to
                            sprawniej, zwłaszcza gdy zauwazyłaś, że uczeń jest kombinatorem. Należało pytać
                            go, gdy tylko pojawił się na lekcji(na 50% był),szczególnie z lekcji, które
                            opuścił. Można było sprawdzać zaległe zadania domowe, a jeśli ich nie ma
                            wstawiać ndst, należało pilnować terminów pisania zaległych sprawdzianów - po
                            dwóch tygodniach automatycznie wpisywać ndst, nie dopiero w styczniu hurtem.
                            Uczeń powinien zobaczyć, że opuszczanie lekcji się nie opłaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka