jeshua 06.02.07, 07:07 "Dlaczego w wychowawczą moc klapsa bardziej wierzą Polacy niż Bułgarzy?" A jakie społeczeństwo jest bardziej katolickie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 08:58 no i wszytsko jasne - wszystkiemu winien kosciol. njwyzszy czas uzanc kosciol za organizacje pzrestepcza, zdlegalizowac, zamienic koscioly na dyskoteki - jak w Rosji, tam dzieci nikt nawet palcem sie nie tknie i im wlos z glowy nie spada, sielanka i kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 12:05 > no i wszytsko jasne - wszystkiemu winien kosciol. njwyzszy czas uzanc kosciol > za organizacje pzrestepcza basiu, bój się Boga, tyle błędów w manifeście? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Religijne źródła wiary w bicie 06.02.07, 18:34 Nie przez przypadek właśnie fundamentaliści religijni są gorliwymi obrońcami kar cielesnych. Bite dziecko, aby nie zwątpić, że jest kochane (jego psychika by tego nie zniosła), szczególnie przywiązuje się bijącego ojca, gloryfikuje go, a bicie tłumaczy sobie jakąś swoją tajemniczą winą. Gdy dorośnie, musi kontynuować ten mechanizm emocjonalny (nieświadomość nie zna upływu czasu!). Oczywiście realny ojciec już się nie nadaje na jego obiekt, skwapliwie wyręcza go natomiast - religia. Emocja: <Bóg> - to wczesnodziecięca emocja towarzysząca doświadczaniu rodzica, która wraz z rozwojem dziecka traci zupełnie sens w odniesieniu do zwykłych ludzi, ale w nieświadomości wcale nie wygasa i domaga się obiektu. Ci najbardziej "biblijni" chrześcijanie: Augustyn, Luter i Kierkegaard dostarczają świetnych przykładów tego mechanizmu. "baty, jakie dostawałem - wspomina dzieciństwo Augustyn - budziły śmiech dorosłych, nawet moich rodziców" - po czym natychmiast włącza się mechanizm uniewinnienia dorosłych: "którzy na pewno niczego złego mi nie życzyli." Wina leży oczywiście po stronie dziecka, także tego małego. Augustyn po prostu musiał wymyślić <Grzech Pierworodny>. To był jego najbardziej intymny interes psychiczny. To dlatego z takim uporem forsował wymyśloną przez siebie doktrynę wiecznego potępienia nieochrzczonych niemowląt, która szokowała nawet jego współczesnych. Moralna awersja Augustyna do dzieci to wstręt bitego dziecka do siebie samego: "Na własne oczy widziałem zazdrość małego dziecka: jeszcze nie umiało mówić, a pobladłe ze złości spoglądało wrogo na swego mlecznego brata. ... Traktujemy te rzeczy lekko nie dlatego, jakoby chodziło o sprawy nieistotne, błahe, lecz dlatego, że się z nich wyrasta. Nie są to rzeczy błahe. Trudno jest na takie zjawisko patrzeć spokojnie wtedy, gdy się przejawiają u kogokolwiek, kto nie jest już dzieckiem." (Wyz. I,7) Augustyn nie widział też nic nienormalnego w tym, że jego ojciec bił matkę, chwalił ją za to, że znosiła to w pokorze i pogardzał kobietami, które na bicie się skarżyły (Wyz. IX,9). Gloryfikowanie <Boskiego Wymogu> i fanatyczne zaprzeczanie, jakoby był przemocą (i to tym bardziej, im bardziej nią jest!), cechuje właśnie tych ludzi, którzy byli bici jako dzieci. Nic dziwnego, że autorytetów religijnych dziś nic tak bardzo nie niepokoi, jak upadek Tradycyjnej Roli Ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Religijne źródła wiary w bicie 06.02.07, 20:33 Dobrze napisane. Skorzystałeś z jakiegoś opracowania naukowego, czy też sam przebrnąłeś przez dzieła wybrane tego oszołoma? Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Religijne źródła wiary w bicie 06.02.07, 21:28 Dobrze zaprojektowana religia w której grupą docelową są masy (religia o zasięgu globalnym) musi mieć u podstaw coś do sterowania masami. Zwierzęta rozumieją ból. Ból i cierpienie jest podstawowym doznaniem utrzymującym przy życiu. Cierpienie po prostu działa, jego użycie jest proste i ma najszerszy zasięg w masach. Chcesz mieć zasięg musisz używać odpowiednich metod. Bóg, kimkolwiek jest, dobrze to zaplanował. Niezły miał PR. Wiecie, płonące krzewy itp. Miał też inne twarze, wiecie, plagi, cuda, święci. Wydał nawet bestseller Biblia. Świat jest taki w jaki wierzymy że jest dlatego prosze się nie gniewać i dać mi żyć w moim świecie. Ja wierzę że niektórzy wierzą w różne rzeczy i traktuję je jakby istniały bo one istnieją dopóki ktoś w nie wierzy. Wiecie, to jest problem typu czy to co czuję w ręce i widzę to na pewno to samo? Odpowiedz Link Zgłoś
pawel949 ale bredzisz 07.02.07, 03:47 I tak samo jak poprawnie polityczni z Gazety uważasz, że klaps to bicie. A juz cała reszta wywodu bez sensu. Tymczasem są rzeczy co bolą znacznie bardziej niż klaps w tyłek. Dłużej, mocniej i głębiej. Ale o tym sie nie mówi - bo to za trudne... Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: ale bredzisz 07.02.07, 06:19 Wszyscy tu bredzą więc postanowiłem się dorzucić dla zabawy tak dla przykładu. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 00:05 hehhe...Augustyn nie byl takim 'oszolomem' jak ci sie wydaje - najlatwiej zdyskredytowac czlowieka jak sie poda jedynie waski wycinek jego pogladow. to tak jakby powiedziec ze sw piotr byl zwyklym zdrajca bo zaparl sie jezusa... a swoja droga to tu na socjalistycznym forum zapewne propaguje sie metode wychowania tzw 'bezstresowego'. czyli trzeba dziecku tlumaczyc...a ciekawe co jak dziecko po prostu jest glupie? normalnie malo inteligentne? jak wiemy dzieci inteligentnych jest malo. dopiero z wiekiem i doswiadczeniem madrzeja, albo nie. przecietna inteligecja to cos kolo IQ95. zatem co jak tlumacznienia nie skutkuja? jak sie mowi nie dotykaj ognia bo sie sparzysz - nie slucha i sie parzy. tak samo moze dostac klapsa i od razu pojmie. nalezy oczywiscie odroznic bicie od POBICIA! dla autora artykulu (dziwne ma gosc nazwisko) bicie i pobicie to to samo. najpierw pisze o klapsach a pozniej o psychopatycznych matkach...troche jest to przewartosciowanie. POBICIE jest przestepstwem, a dawanie paru klapsow to metoda wychowawcza i to skuteczna. wracajac do 'bezstresowej' metody - wlasnie w doroslosc wchodza ofiary tej metody. wchodza i od razu zapelniaja gabinety psychoterapeutow, bo nie moga sobie z czym poradzic? ze STRESEM. ciekawe czemu... Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 00:15 jednego zapomnialem dodac - klapsa dac mozna (czasem trzeba) ale potem trzeba przytulic. Bo klapsa daje sie z milosci, zeby malego terrorysty nie wychowac. Malym potworkom mowimy NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
kowalsia Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 04:08 wykorzystujac swoja przewage fizyczna i bedac tak niekosekwentnym/a na pewno nie wychowasz dobrze dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 06:10 jednego zapomnialem dodac - klapsa dac mozna (czasem trzeba) ale potem trzeba > przytulic. Bo klapsa daje sie z milosci, zeby malego terrorysty nie wychowac. > Malym potworkom mowimy NIE! Jak będziesz bił, a później tulił, to dzieciak zgłupieje! Ta sama ręka, która mnei przytula, później wyrządza mi krzywdę. Jak się czujesz,jak dostajesz policzek> Nawet jak nie boli, to poniża, prawda? A później rośnie niedowartościowany zakompleksiony potworek... Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 14:36 Wiesz, jestem niby-psychologiem. Niby, ponieważ straciłem serce do leczenia, czy tez jakiegokolwiek pomagania temu najgorszemu z gatunków. Więc powiem ci, że nie ma nic bardziej niszczącego jak ten podwójny przekaz: bicie i tulenie. "Oszołoma" napisałem z pełną świadomością. Jakoś za wiele z sensem nie napisał. Przepisał tylko Platona korygując niektóre fragmenty wg widzimisię chrześcijaństwa. Scholastycy udowadniali istnienie boga za pomocą logiki, a jak argumentów nie stało wkraczał państwowo-kościelny aparat przymusu. Zostałem wychowany w domu mocno katolickim, ale sam z katolicyzmem nie chcę mieć nic wspólnego. Gdyby nie to, że mam wielkie poszanowanie dla etykiety, księży psami bym szczuł. Dzięki temu jakże pięknemu chrześcijaństwu mamy od groma nerwic na tle seksualnym. Jak wskazuje przykład cywilizacji minionych, najbardziej humanitarne byłe te, w których religie nie miały zbyt dużo do powiedzenia. W Rzymie za czasów starożytnych, gdy religia stała mocno, utworzył się patriarchalny system w którym ojciec miał władzę nad zyciem i śmiercią dzieci. Od tego okrutnego modelu odchodzono wraz z kurczaca sie wladza kaplanów i innych boskich pomazancow, a zyskiwaniem na znaczeniu laickiego prawa. Rzym zdziczał ponownie po rozpanoszeniu się chrzescijanskiej zarazy. Jesli ktos wie jak cesarzowa Placydia zawsze Augusta (w rzeczywistości nie ma takich obelg które chciałby rzucić na jej głowę), gorliwa chrześcijanka, potraktowała cesarza Jana, wie o czym mówię (o mordowaniu kapłanów Mitry i bezczeszczeniu świątyń Niezwyciężonego słońca te z należałoby wspomnieć). Chrześcijaństwo obdarowało tyranów małych i duzych władzą z boskiego nadania. Było wielkim krokiem wstecz jeśli idzie o traktowanie kobiet i dzieci, w stosunku do standardów rzymskich. Dla cwaniaków co to przytoczą argument humanitarnego komunizmu radzieckiego, powiem tyle: to była tez religia. A wiadomo, że najgorsi są zawsze neofici. Kto oglądała "Europa, Europa" i pamięta scenę modlenia się do towarzysza Stalina o cukierki wie o czym mowa. Przypominam tez przemowę na temat kultu jednostki po smierci Stalina. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia111 Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 21:20 > Wiesz, jestem niby-psychologiem. Skoro jesteś niby lub bez niby psychologiem to nie posługuj się w dyskusji argumentami historycznymi, bo tutaj masz poważne braki. Jak wskazuje przykład cywilizacji minionych, najbardziej humanitarne byłe te, w > których religie nie miały zbyt dużo do powiedzenia. W Rzymie za czasów > starożytnych, gdy religia stała mocno, utworzył się patriarchalny system w > którym ojciec miał władzę nad zyciem i śmiercią dzieci. Od tego okrutnego model > u > odchodzono wraz z kurczaca sie wladza kaplanów i innych boskich pomazancow, a > zyskiwaniem na znaczeniu laickiego prawa. 1. W Rzymie nie było warstwy kapłańskiej, kapłanem mógł być każdy obywatel rzymski (z reguły zostawali nimi ci bogaci, ubożsi musieli pracować na swoje utrzymanie). Bycie kapłanem nie wiązało się w żaden sposób z wejściem do jakiejś szczególnie hermetycznej warstwy. Kult starożytnych rzymskich bóstw traktowano jako jeden z wielu obowiązków obywateli wzgledem państwa, polegajacy na składaniu stosownych ofiar, dokonywaniu wróżb przed ważnymi wydarzeniami itp. W żadnym razie kapłani nie byli warstwą odpowiedzialną za tworzenie moralności, bo żadnego odpowiednika 10 przykazań w Rzymie starożytnym nie było. 2. W Rzymie nie było żadnych boskich "pomazańców". Twoja wypowiedź sugeruje, że pierwsi władcy uważali się za "pomazańców", a później zrezygnowano z tego, co spowodowało większy humanitaryzm. Błąd. O królach rzymskich (w liczbie 7 - taka przynajmniej tradycja się zachowała) wiemy, że otrzymywali władzę z mandatu senatu i ludu rzymskiego - nie wynikała ona z roszczeń dynastycznych. Królowie ci nie przypisywali sobie boskiego pochodzenia, ani szczególnych zwiazków z bogami. (M. Cary, S.S. Scullard, Dzieje Rzymu... Warszawa 1992, t.1, s. 107) Od VI w. p.n.e. (jedną z możliwych, choć mocno dyskutowanych dat jest 509 p.n.e.) Rzym stał się republiką z wybieralnymi na rok konsulami, pretorami itp... Którą z tych funkcji nazwałbyś "pomazańcem"? Nie wiem. Potem mamy cesarstwo. Na początek w formie pryncypatu, a potem dominatu. Tutaj Twoje określenie "pomazaniec" najlepiej odnosiłoby się do dominatu - a więc ostatniej fazy ustrojowej Rzymu (od III w. n.e. - późno). Wtedy to cesarz tytułowany dominus - pan był również uważany za boga. (Zaznaczam, ze nie ma miejsca na dokładną analizę kwestii boskości władcy w okresie cesarstwa.) W każdym razie zdanie karatakusa upada - "pomazańcami" byli ostatni, a nie pierwsi władcy Rzymu - odwrócona chronologia. 3. Patriarchalny system w Rzymie obowiązywał cały czas - nie tylko w stosunku do dzieci, ale takze w stosunku do żony i niewolników (całość nazywano terminem familia). Ten okrutny system funkcjonował zwłaszcza w stosunku do niewolników - także, a moze zwłaszcza w okresie rozkwitu imperium rzymskiego, kiedy to niewolników było mnóstwo i można sobie było pozwolić na ukaranie śmiercią całego "wyposażenia" domu w sytuacji, gdzyby jeden z niewolników podniósł rękę na swojego pana. Czy to miało zwiazek z religią? Raczej nie - predzej z obawą przed kolejnym powstaniem. I laickie prawo - bo innego nie było - w pełni sankcjonowało takie postępowanie - niewolnik nie był człowiekiem, to - za Warronem - mówiące narzędzie. Reasumując przydługą wypowiedź. Przytoczony przez autora przykład starożytnego Rzymu jest nietrafny. Nie było prawa religijnego i świeckiego. Nie było osobnej warstwy kapłańskiej. Szczególnie dzikie wyskoki (polecam zwłaszcza dzieje dynastii julijsko - klaudyjskiej - pogańskiej!!!) miały miejsce w czasie przed wprowadzeniem chrześcijaństwa jako religii państwowej. Rzym cały czas był okrutny - chrześcijaństwo nic nie zmieniło. Ale to już teza do następnej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
zygzag3 Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 01:39 ''zatem co jak tlumacznienia nie skutkuja? jak sie mowi nie dotykaj ognia bo sie sparzysz - nie slucha i sie parzy. tak samo moze dostac klapsa i od razu pojmie.'' A takie dziecko co ma IQ120 po klapsie nie zrozumie bo nie zagasi swojego zainteresowania. Jako dziecko zawsze robilem rzeczy sprzeczne z wola rodzicow. Jak mi powiedzieli zebym nie dotykal ognia to specjalnie to robilem a potem rozmyslalem dlaczego tak sie dzieje. Dlaczego odczuwam bol, co takiego kryje sie pod zagadnieniem ogien itd. itd. Moze dlatego teraz ucze sie fizyki? Kto wie. Dla kazdego cos innego. Odpowiedz Link Zgłoś
za_az Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 06:39 Ha takie dziecko co ma IQ120 po klapsie nie zrozumie bo nie zagasi swojego > zainteresowania. Jako dziecko zawsze robilem rzeczy sprzeczne z wola rodzicow. > Jak mi powiedzieli zebym nie dotykal ognia to specjalnie to robilem a potem > rozmyslalem dlaczego tak sie dzieje. Dlaczego odczuwam bol, co takiego kryje si > e > pod zagadnieniem ogien itd. itd. Moze dlatego teraz ucze sie fizyki? Kto wie. ........... żadko co ś takiego komentuję ...ale każde dziecko jest inne - i spotkałem sie z takim przypadkiem...wrodzona upartość i ciekawość świata ni i brak konkretnej reakcji rodziców ...( a i owszem tłumaczono dziecku że nie wolno -) dziecko wsadziło sobie jeden koniec drucika do ucha a drugi koniec drucika do kontaktu... efekt tragiczny Jakby tłumaczenie poparto lekką perswazją - do tego by nie doszło a tak rodzice - zwolennicy chowania dziecka bez odrobiny perswazji ... winni...i nieszczęśliwi Odpowiedz Link Zgłoś
panjahwe Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 01:45 >>czyli trzeba dziecku tlumaczyc...a ciekawe co jak dziecko po prostu jest glupie? normalnie malo inteligentne? jak wiemy dzieci inteligentnych jest malo. dopiero z wiekiem i doswiadczeniem madrzeja, albo nie. przecietna inteligecja to cos kolo IQ95.<< mam pytanie - jak sądzisz, jakie IQ ma pies? A przecież, choś jest on dzikim, opierającym się na instynktach stworzeniem można go nauczyć postępować jak tylko sobie zażyczymy (u zwierząt nazywa się to tresurą, u ludzi wychowaniem), i to nie używając wobec tego psa ani raz kija! Jak się ma twoja wypowiedź do tego faktu? Obejrzyj sobie proszę cię bardzo ale to bardzo choć jeden odcinek "Super niani" na łże-wizji TVN, ale tak bez wstępnych uprzedzeń, na chłodno. Podpowiem Ci że powinieneś przypatrzeć się tam równie uważnie rodzicom dzieci. Oto co mnie przyszło do głowy po analizie tego programu: Przemocy, zarówno fizycznej jak i psychicznej wobec słabszych używają osobniki które nie umieją poradzić sobie z samymi sobą, a co dopiero z drugą powierzoną im istotą. To oni są głupi, nie ich dzieci, dzieci to dzieci. DA SIĘ WYCHOWAć NORMALNEGO CZłOWIEKA BEZ BICIA Trzeba TYLKO: 1.Umieć 2.Chcieć 3.Nie bać się ciężkiej pracy i nie iść na ręczną łatwiznę 4.Mieć świadomość punktów 1-3. Może ty inaczej to zrozumiesz, nie wiem. Większość ludzi niestety, mimo postępu w tak wielu innych dziedzinach, nadal odpada już na punkcie nr 1, nikt u nas nie uczy psychologii postępowania z dziećmi, lepiej 2 godziny w tygodniu od przedszkola po studia pobajdurzyć o wężach, jabłkach i zapłodnieniu przez niepokalane poczęcie. I dla tego jeszcze długo będziemy się trzymać "tradycyjnego" katolickiego wychowania, opartemu na miłości, trosce, współczuciu, i laniu w dupę gdy nie umiemy dziecku tych miłości i troski inaczej przekazać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Religijne źródła wiary w bicie 07.02.07, 06:08 > a swoja droga to tu na socjalistycznym forum zapewne propaguje sie metode > wychowania tzw 'bezstresowego'. czyli trzeba dziecku tlumaczyc...a ciekawe co > jak dziecko po prostu jest glupie? normalnie malo inteligentne? jak wiemy > dzieci inteligentnych jest malo. dopiero z wiekiem i doswiadczeniem madrzeja, > albo nie. przecietna inteligecja to cos kolo IQ95. > > zatem co jak tlumacznienia nie skutkuja? jak sie mowi nie dotykaj ognia bo sie > sparzysz - nie slucha i sie parzy. tak samo moze dostac klapsa i od razu > pojmie. Ad.q. Wychowanie bezstresowe to zupełnie co innego... Życzę poczytania kilku książek i niemylenia nurtu wychowania bezstresowego z tłumaczeniem dziecku, co wolno, a czego nie wolno. Zamiast tłumaczyć, można też świecić przykładem. Świetnie działa też ignorancja. To dużo bardziej przykre dla dziecka niż klaps. Wymaga zaparcia rodzica i konsekwencji. I to od początku, a nie od momentu, kiedy nagle okazuje się, że nic innego JUŻ nie działa, tylko "klaps". P.S> Czasami musi się sparzyć. Jak się przewróci, a wcześniej mówiłeś nie biegaj, też wlejesz dzieciakowi?????? Ad.2. Najchętniej dałabym Ci klapsa, bo nie rozumiesz, o czym mówią ci, którzy występują przeciwko jakiemukolwiek biciu... Odnieś to, co powiedziałeś, do osób dorosłych... Jak nie będą czegoś rozumieć, to w dupę! P.S> Czy najlepszym sposobem przekazywania wiedzy jest KLAPS???? Toż to istny PiSowski kreacjonizm!!!!! Tak więc bij mnie, bij! Po roku bicia zostanę geniuszem! Odpowiedz Link Zgłoś
luke17 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 17:55 A podaj mi bardziej katolicki kraj niz polska w europie.I tak bardo zacofany gdie wicepremierem jest ktos kto mówi"jak mozna zgwałcic pronstytutke"?w innym kraju musiałby sie podac do dymysji.a gdzies tam na polskikch wsiach gdzie jest tylko radio maryjs i kosciół to kosciół nie mowi zeby nie bic dzieci.a tym bardziej radio maryja Odpowiedz Link Zgłoś
mario-radyja Ten artykuł to antykatolicka propaganda 06.02.07, 19:02 I nie chodzi mi tu wcale o to czy bić lub nie. Chodzi o to jak tendencyjnie są interpretowane wyniki ankiety. Najwidoczniej dziennikarz Uhlig nie potrafi interpretować statystyk. Nie robią wam żadnych szkoleń w tym zakresie? Wyniki tej ankiety są w artykule interpretowane w taki sposób żeby Polska w nich źle wypadła! Pewne parametry są tendencyjnie naginane. Nieuzasadnione są pytania typu: "Skąd ta skłonność do bicia?" Przykład: * "Okazało się, że Polakom daleko do Bułgarów, których połowa uważa, że nigdy nie powinno się bić dzieci." Także daleko w wymiarze "nie bić" jest nam do Macedończyków, którzy mają 44%, podczas gdy Bułgarzy mają 47%. Tylko że Macedończycy mają jednocześnie marginalnie większą do nas grupę zdecydowanych zwolenników bicia - 14%. Czyli jednocześnie są i lepsi i gorsi od nas. Dlatego wymiar "nie bić" nie jest w pełni miarodajny, bo w Polsce jest bardzo duża grupa umiarkowanych! Po drugie, każda statystyka jest obarczona błędem statystycznym zależnym od ilości ankietowanych osób. Otóż w tym przypadku nie można mówić, że wyniki ankiety dla krajów się różnią, bo leżą zbyt blisko siebie w granicach błędu statystycznego. W artykule są podane wielkości prób: od 500 (Litwa) do 2057 osób (Ukraina). Można wyliczyć sobie błąd statystyczny, albo znaleźć w tablicach: www.ropercenter.uconn.edu/education/polling_fundamentals_error.html Skoncentrujmy się na wskaźniku "można bić/skuteczne". Wyniki są w przedziale 6-14%. Otóż dla takiej frakcji błąd badania wynosi 2-3%. NIE MA WIĘC ŻADNEJ PODSTAWY do stwierdzenia, że jest jakakolwiek statystycznie istotna różnica w wynikach między Polską, Łotwą, Ukrainą, Macedonią, Mołdawią. (odpowiednio: 13, 12, 13, 14, 11 procent). Wszelkie różnice mogą wynikać z przypadkowości badania. Po trzecie, ankietowani z dużym prawdopodobieństwem KŁAMIĄ z powodów prestiżowych. Każdy boi się, że jego odpowiedź zostanie zinterpretowana jako dowód maltretowania własnego dziecka. Nie jesteśmy w stanie wskazać, w których krajach ludzi czują większy przymus kłamania. Może właśnie Litwini i Bułgarowie czują większą potrzebę okłamywania ankieterów i dopasowania się do ich oczekiwań? Dr socjologii Sajkowska powinna się wstydzić swojej wypowiedzi. Socjolodzy są szkoleni w zakresie statystycznej interpretacji badań ankietowych, bo u nich to jest to jedyna metoda zdobycia danych eksperymentalnych. NIC, ABSOLUTNIE NIC w tych wynikach nie upoważnia jej do sformułowań typu: "Skąd ta skłonność do bicia? ... [W Polsce] Dużą rolę odgrywał Kościół. A księża podkreślali wciąż rolę hierarchicznej rodziny i surowego wychowania, mniejszą wagę przykładając do nauczania o prawach dziecka - uważa Sajkowska." Jeżeli coś przemawia przez Sajkowską, to nie uczciwość zawodowa, ale jej własne uprzedzenia wobec Kościoła Katolickiego i lewicowe poglądy polityczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Może trzeba nam antykatolickiej propagandy? 06.02.07, 19:21 Skąd właściwie wiadomo, że są poglądy wyjęte spod krytyki i spod podejrzenia o posiadanie szkodliwych konsekwencji? (No wiadomo to oczywiście z samej religii, która twierdzi, że ci co się jej sprzeciwiają, są "nieprzyjaciółmi Boga". Zwiększa to tylko moje podejrzenie jej o szkodliwość społeczną. Czy naprawdę bezzasadnie!?) Dlaczego unikasz konfrontacji z postami, w których wyłożyłem jak wygląda związek "Religii Miłości" z przemocą wobec siebie samego i innych? Wygodniej udawać Greka, że nie wie się, o co chodziło Sajkowskiej i przemawia przez nią pewnie sam Kusy (w wersji na użytek sfery publicznej katolicy mówią: "antykatolickie obsesje":) > NIC, ABSOLUTNIE NIC w tych wynikach nie upoważnia jej do sformułowań typu: > "Skąd ta skłonność do bicia? ... [W Polsce] Dużą rolę odgrywał Kościół. A księż > a > podkreślali wciąż rolę hierarchicznej rodziny i surowego wychowania, mniejszą > wagę przykładając do nauczania o prawach dziecka - uważa Sajkowska." > > Jeżeli coś przemawia przez Sajkowską, to nie uczciwość zawodowa, ale jej własne > uprzedzenia wobec Kościoła Katolickiego i lewicowe poglądy polityczne. W tych wynikach oczywiscie nic nie przemawia za jej wypowiedzią. Ale też ona tego nie twierdziła. Ma prawo natomiast wypowiadać się na podstawie wiedzy zgromadzonej dzięki swojemu wykształceniu. Otóż to nie są dla socjologów żadne niezbadane tajemnice, lecz dość standartowa część ich studiów. Jak można pokazywać związki pomiędzy religią a praktykami wychowania czy szerzej stylem zachowania w rodzinie - myślę, że przybliżyłem to moimi postami. Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Zdecydowanie nam trzeba 06.02.07, 20:28 Przejście Polski w stadium kraju bardziej cywilizowanego i laickiego prędzej czy później nastąpi - mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia. Chyba, że grozi nam wariant amerykański - czyli masy niedouczonych ale za to głęboko religijnych idiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
mario-radyja Jak macie prawdziwe argumenty przeciw KK to je prz 06.02.07, 21:54 Jak macie prawdziwe argumenty przeciw KK to je przytoczcie. KK ma swoje winy i nie jestem jego zagorzałym obrońcą. Mnie po prostu mierzi kłamanie w celu udowodnienia z góry założonej tezy. A taki jest ten artykuł. Przytaczane są badania, z których wcale NIE WYNIKA, jakoby Polacy chcieli bardziej bić swoje dzieci od innych narodów. Proporcje są mniej więcej te same wszędzie i mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Następnie powoływany ekspert, który stwierdza że tą polską tendencję do bicia należy wytłumaczyć katolickością Polaków. To nie jest nauka. To jest ideologiczna propaganda. ---- Przeczytaj sobie następujący fragment: "Polacy - obok Litwinów - najczęściej usprawiedliwiają przemoc wobec dzieci. Częściej niż inni zgadzają się na bicie dzieci, jeśli rodzic uzna, że to skuteczna metoda wychowawcza (wyprzedza nas tylko Macedonia). Skąd ta skłonność do bicia?" Zauważ, że są tu zmieszane dwie wybierane odpowiedzi. Po pierwsze odpowiedź drugą udzieliło więcej od nas Litwinów. Po drugie nie jest prawdą, że częściej niż inni Polacy zgadzają się na bicie dzieci jak skuteczna metoda wychowawcza. - O jeden procent częsciej robią to Macedonczycy. - Równie często jak my Ukraińczycy. - o jeden procent rzadziej Łotwini - o dwa procent mniej Mołdawianie. oczywiście te różnice są statystycznie nieistotne. ALE WNIOSEK Z ARTUKUłU JEST TAKI, że TO POLACY Są NAJWIęKSZE SADYSTYCZNE CHAMY MALTRETUJąCE SWOJE DZIECIAKI ZA POMOCą BEJZBOLA! I pseudoekspert podpowie że to z powodu K.Katolickiego! Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Jak macie prawdziwe argumenty przeciw KK to j 06.02.07, 23:33 Drogi mario-radyja, Być może rzeczywiście wyniki badań przytaczanych przez GW nie pokazują jednoznacznie, by Polska w kwestii stosunku obywateli do bicia dzieci wypadała szczególnie źle na tle Macedonii i Mołdawii. (Jeśli dodamy do tego jeszcze spostrzeżenie, ze oba te kraje nie są katolickie, będziesz mógł już zupełnie bezpiecznie uznać, że moje uwagi o roli religii są wyssane z palca:)) Oczywiście nie twierdzę, że katolicyzm jest jedyną religia mającą wpływ na przemoc domową. Nie twierdzę nawet, że tradycje religijne w ogóle są jedynym czynnikiem odpowiedzialnym za obyczajową akceptację "wychowawczej" roli przemocy. Zwróć jednak uwagę, że wszystkie wymienione kraje to jest Europa D (no, oprócz Polski:) I wszystkie one pozostają pod mocnym wpływem religii, a w każdym razie ukształtowanych przez nią tradycyjnych ról społecznych i rodzinnych. Nie, nie twierdzę, że katolicyzm jest najgorszy. Ani, że nie może się poprawić (wymagałoby to chyba jednak lat intensywnej "propagandy antykatolickiej":) Odpowiedz Link Zgłoś
lwaw I jeszcze jedna manipulacja w tego typu tekstach: 06.02.07, 23:55 "Najczęściej bite są małe dzieci, które same nie potrafią się jeszcze obronić i nie wiedzą, że rodzic nie ma prawa stosować przemocy." Protestuję przeciwko nadużywaniu słowa "bite". Uczciwe byłoby wyrażenie np."karcenie cielesne". Pierwsze sugeruje jakieś katowanie, znęcanie się, maltretowanie itp., natomiast drugie mówi o roli wychowawczej, dyscyplinującej. Oszustwem jest w mediach wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Rodzic MA prawo stosować "przemoc" w szczególnych przypadkach i dla dobra dziecka. Jeśli nie rodzic, to kto?! Jeśli lewki chcą zlikwidować możliwość karcenia dzieci, to dlaczego nagle potem stosować jakąkolwiek przemoc wobec dorosłych (policja itp.)? Jakim prawem? Przecież wtedy dziecko wchodzi w dorosłe życie z fałszywym przekonaniem, że nie można stosować wobec niego przemocy. Co jest przecież oczywistym absurdem. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 Re: I jeszcze jedna manipulacja w tego typu tekst 07.02.07, 00:23 Policja ma prawo stosowac przemoc w szczególnych określonych okolicznościach i nigdy nie jest to kara. Policja nie jest od karania. Dziecko powinno wchodzić w dorosłe życie z prawdziwym przekonaniem że nie można stosowac wobec niego przemocy: nie powinno godzić sie na przemoc fizyczną i mobbing w pracy. nie wiem jak wyobrażasz sobie odróznienie "karcenie cielesne" od bicia czy maltretowania. jak będziesz lekko "karcić cieleśnie" to dziecko będzie miało cię w nosie a jak to bedzie mocno to będzie właśnie maltretowanie. Oszustwem jest rozróżnienie między karceniem a biciem tak samo jak bzdurą jest ustalanie że 8 tygodniowy płod jest człowiekiem a 9 tygodniowy już nie. nie ma granicy - to powinno cie przekonac bo jak lubisz bicie jako środek wychowawczy to zapewne jesteś zwolennikiem ochrony zycia od poczęcia :-) Pozdrawiam i życzę sukcesów w walce z odziedziczonym po rodzicach przesądami: musiałes sobie jakoś wytłumaczyc że to lanie które dostawałeś regularnie w dzieciństwie to było z miłości :-) Ach, i uprzejmie proszę o nie wrzucanie mnie do jednego worka z tzw. lewakami - zdecydowanie lewakiem nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: I jeszcze jedna manipulacja w tego typu tekst 07.02.07, 06:19 > Rodzic MA prawo stosować "przemoc" w szczególnych przypadkach i dla dobra > dziecka. Jeśli nie rodzic, to kto?! Nikt!!!!! ani rodzic, ani obcy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: I jeszcze jedna manipulacja w tego typu tekst 07.02.07, 14:50 W ramach wychowania cię spuszczę Ci zdrowy wpie..bo chyba rodzice Cię za mało bili. Co ty na to?;) Sądzę że będzie to dla Ciebie Dobre i przyniesie same pozytywne rezultaty. Magiczne słowo wytrych: "lewaki", skutecznie usypia mózg każdego prawicowego oszołoma. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Może trzeba nam antykatolickiej propagandy? 07.02.07, 06:18 P.S. DO NICK3 KAŻDA MANIPULACJA JEST ZŁA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Może trzeba nam antykatolickiej propagandy? 07.02.07, 14:11 TU NIE MA MANIPULACJI. Odpowiedz Link Zgłoś
skaflok Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:19 przepraszamy wszystkie prostytutki ! POZDRAWIAMY ! :D Odpowiedz Link Zgłoś
crame Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:27 Basiu, masz racje, ale tylko w pierwszej czesc Twoje wypowiedzi. Druga zdecydowanie nie odpowiada prawdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Akurat w Rosji aktualnie trend odwrotny 06.02.07, 21:34 Cerkiew jest jednym z najbliższych sojuszników Putina. Odpowiedz Link Zgłoś
cfiat Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 22:24 Basiu, masz rację. Całkowicie się z Toba zgadzam. Jesli chcialabyś coś zrobić w tej sprawie, ja mogę pomóc. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
aniol.stroz Nie wpadajmy w paranoje... 07.02.07, 00:42 ...trzeba rozróżnic bicie, czyli dawanie klapsa w tyłek a bicie czymkolwiek po głowie i innych częściach ciała.Nie mozna wszystkiego wrzucac do jednego worka!! Odpowiedz Link Zgłoś
zibi1604 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 13:12 jeshua napisał: > "Dlaczego w wychowawczą moc klapsa bardziej wierzą Polacy niż Bułgarzy?" > A jakie społeczeństwo jest bardziej katolickie? > Czytajac twoje wypociny ukazujące się od jakiegoś czasu, zaczynam podejrzewać, że kieruje tobą jakaś obsesja na punkcie KK.Proponuję, abyś dla własnego dobra udał się do właściwego lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
mefs Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 16:36 A co z tymi paskudnymi, prywatnymi, platnymi i elitarnymi szkolami brytyjskimi jak Eaton? Gdzie kary cielesne (bicie rozga) sa na porzadku dziennym i jakos nikt nie prostestuje? Czy to oznacza, ze Anglicy sa az tak zapoznieni w rozwoju wzgledem reszty Europy czy nawet swiata? Jak to odbierasz? GW po raz kolejny wylala dziecko z kapiela i to co najmniej z 10 pietra. Odpowiedz Link Zgłoś
zygzag3 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 17:59 Moj kolega chodzil do Eton i nic o tym nie mowil. Za to mowil co naprawde sie tam dzieje, tak jak w kazdej szkole. Jednak poziom edukacji jest calkiem przyzwoity. Ja wole Angielska szkole. Jezeli zachowujesz sie wpozadku wzgledem wszyskich to samo otrzymujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
very.martini Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:54 do Eaton się nie chodzi, w Eaton się jest. Może mówimy o różnych szkołach. Ukłony dla kolegi. Odpowiedz Link Zgłoś
catriona Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 21:59 very.martini napisała: > do Eaton się nie chodzi, w Eaton się jest. Może mówimy o różnych szkołach. > Ukłony dla kolegi. po angielsku sie jest a po polsku sie chodzi - rozne kolokacje. ale w Eaton na pewno nie stosuja kar cielesnych - to bylo lata temu. Sprzeczne z prawem, wiec na pewno niemozliwe. > Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Katolicyzm uczy niewiary w naturalną skłonność 06.02.07, 18:06 ludzi do dobra, w słabość argumentów innych niż fizyczne, no to mamy rezultaty. I tak rodzice grzmocą swoje własne dzieci (zgroza), mąż przywali żonie (zwykłe chuligaństwo), a w niedzielę cała rodzinka do komunii. Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Katolicyzm uczy niewiary w naturalną skłonnoś 06.02.07, 18:13 Gadasz głupoty. Skąd Ty wzięłaś te informacje o katolicyzmie? Nie mów mi tylko że z własnych obserwacji, bo musiałabyś mieszkać w Zgromadzeniu Idiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Chrześcijaństwo a bicie 06.02.07, 18:23 Myślę, że „wychowanie” poprzez bicie jest bardziej powiązane z chrześcijaństwem wzajemną współzależnością niż myślimy. Stanowi istotny „czynnik formacyjny”, bez którego człowiek nie byłby w stanie odczuwać jako wiarygodnych i dojmujących fundamentalnych pewników na których wznosi się chrześcijańskie odczuwanie życia: Grzechu Pierworodnego i nieodwracalnego Sądu Ostatecznego. Oczywiście ktoś powie, że takim fundamentalnym pewnikiem jest dla chrześcijańskiego odczuwania przede wszystkim - Boża Miłość. Jednak jak łączy się ona emocjonalnie w psychice chrześcijanina z tamtymi? Otóż to! To właśnie bicie w dzieciństwie jest tym bezcennym dla trwania ortodoksji czynnikiem, który pozwala w psychice wierzącego połączyć w emocjonalnie prawdopodobną całość Miłość i Okrucieństwo (to drugie oczywiście jawi się odtąd jako niekwestionowalnie uprawnione: Sąd). Człowiek bity – w przeciwieństwie do wychowywanego bez przemocy - nie umie się uwolnić od przekonania, że takie połączenie jest etycznie możliwe. W jaki sposób działa tu bicie? Psychologia mówi, że świadomość dziecka bitego nie jest w stanie wytrzymać wiedzy, że osoby najbliższe, od których jest całkowicie zależne, mogą je krzywdzić. Dziecko krzywdę wypiera. Musi mocno uwierzyć, że rodzice chcą jego dobra, a więc przyczyną ich zachowania jest ono. Dziecko przestaje sobie ufać, zaczyna wierzyć w jakąś swoją niezgłębioną winę. Zobaczmy jak to działało w życiu św. Augustyna, twórcy katolickiego dogmatu o Grzechu Pierworodnym, jednego z głównych twórców emocjonalnego obrazu Boga w zachodnim chrześcijaństwie. W swoich napisanych w ponuro samooskarżycielskim tonie „Wyznaniach” Augustyn wspomina swoje dzieciństwo, które upłynęło pod znakiem bicia: „Boże ile ja się tam nacierpiałem, ile zniosłem poniewierania, gdy nakazywano mi posłuszeństwo wobec wychowawców [...] Nie mniej bałem się tych cierpień, niż inni boją się tortur. I nie mniej żarliwie błagałem o ich oddalenie.” Reakcją Augustyna jest właśnie owo zupełnie wbrew faktom płynące uznanie słuszności takiego traktowania: „Mały byłem, ale wielkie uczucie płonęło w tym błaganiu, żeby mnie nie bili [...]. A gdy mnie nie wysłuchiwałeś, co nie ku głupstwu dla mnie było...” Nawet upiorny sadyzm rodziców (matka - św. MonikaJ, jakim jest śmiech z dziecięcego przerażenia i błagań o litość: „...baty, jakie dostawałem, budziły śmiech dorosłych, nawet moich rodziców...” - zostaje przez Augustyna natychmiast wyparty zaprzeczającym komentarzem - „...którzy na pewno niczego złego mi nie życzyli.” Winne musi być dziecko. Jeszcze po latach (bo według wiedzy psychoanalitycznej psychika nie zna tu przedawnienia) Augustyn stara się udowodnić sobie swoją winę: „Kto mi przypomni grzechy, jakie popełniłem w niemowlęctwie?” Swoje trudne do pojęcia poczucie, że był winien już „od początku”, Augustyn racjonalizuje. Wina ta - jeśli ma być naprawdę wiarygodna i tak poważna, jak odczuwa ją Augustyn - musi być udziałem wszystkich dzieci już od niemowlęctwa: „Wobec Ciebie wolny od grzechu nie jest nikt, nawet dziecko, które zaledwie jeden dzień przeżyło na ziemi. [...] to wymuszanie płaczem nawet rzeczy szkodliwych, złoszczenie się tak zażarte na ludzi wolnych, że nie chcą być niewolnikami [...] Niewinność niemowląt polega na słabości ciała, a nie na niewinności duszy. [...] Traktujemy te rzeczy lekko nie dlatego, jakoby chodziło o sprawy nieistotne, błahe, lecz dlatego, że się z nich wyrasta. Nie są to rzeczy błahe. Trudno jest na takie zjawisko patrzeć spokojnie wtedy, gdy się przejawiają u kogokolwiek, kto nie jest już dzieckiem.” Następnym etapem będzie uzasadnienie tych uczuć (wobec dziecka w sobie) w postaci dogmatu o Grzechu Pierworodnym. Augustyn z uporem, zadziwiającym nawet dla swoich współczesnych, podtrzymywał pogląd, że niemowlęta, o ile nie zostaną ochrzczone, zasługują na wieczne potępienie. Bici biją. Nie mogą inaczej, ponieważ ich psychika wymaga jakiejś formy nieustannego zaprzeczania, jakoby to co zrobili rodzice było krzywdą. Człowiek może oczywiście zapomnieć o tym, że kwestia dotyczy sprawy z zamierzchłych czasów. Zawsze jednak taki człowiek będzie musiał jakoś to zaprzeczenie półświadomie odczuwanej krzywdy wyrażać: a to gloryfikując dryl panujący w wojsku, a to popierając karę śmierci, czy jej teologiczny ekwiwalent emocjonalny: ideę wiecznego piekła, a to „rządy silnej ręki”J))) Augustyn z satysfakcją wyrażał się także o biciu kobiet przez mężów („Wyznania” 9,9).. Nie potępiał tego. Kobietom zalecał milczenie i znoszenie razów bez skargi. (Poniżenie w chrześcijaństwie kobiety – czy „kobiety w sobie” czyli erosa - to temat na osobne rozważanie.) Teraz niestety wydaje się jasne, dlaczego wyznawcy „religii miłości”, zwłaszcza tam gdzie jest najbardziej żywa, propagują tak dziwne sprawy jak wychowanie przez „klapsy” czy np. prawo do noszenia broni (mimo, że powszechnie wiadomo,. ilu śmierci pozwoliłby tu uniknąć – zakaz). W nowym świetle staje nawet owo intensywne podkreślanie przez kościół „niezastępowalnej roli ojca”. Bardziej zrozumiałe staje się też, dlaczego kraje, w których religia jest silna, są raczej niezdolne do stworzenia demokracji, lecz żyją pod przywództwem „mężów opatrznościowych” czy innych „caudillów” (do niedawna wszystkie kraje latynoskie, przed wojną: Włochy, Hiszpania, Portugalia). „Chrześcijaństwo jest religią miłości.” – tak mówi powszechnie przyjęty pewnik. Kto go stawia pod znakiem zapytania, zostaje przez „zbiorowy konsensus moralny” uznany (w zależności już od opcji indywidualnych) za „uprzedzonego”, „zranionego” lub za „nieprzyjaciela Boga” (Jest to o tyle zrozumiałe, że <Bóg>, psychologicznie patrząc, jest wczesnodziecięcym obrazem rodziców. A właśnie krzywdom doznanym od rodziców ogół chce zaprzeczać.) Dość, że już nie słucha się takiej jednostki poważnie. A przecież sprawę naprawdę warto rozważyć. Dla dobra nas wszystkich, dla dobra naszych dzieci. I być może także - samego chrześcijaństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Chrześcijaństwo a bicie 06.02.07, 18:40 Prosze nie opierac swoich sadow o chrzescijanstwie na sw. augustyna z chrzescijanstwem bo jego wywody (mn. o grzechu pierworodnm) sa sprzeczne z nauka Chrystusa. A chrzescijanie=nasladowcy, uczniowie Chrystusa, a nie Augustyna i jego matki. Odpowiedz Link Zgłoś
titta jeszcze raz i (tym razem) po polsku: 06.02.07, 18:44 Przepraszam za poprzedni wpis, mialo byc: Prosze nie opierac swoich sadow o chrzescijanstwie na sw. Sugustynie bo jego wywody (mn. o grzechu pierworodnm) sa sprzeczne z nauka Chrystusa. A chrzescijanie=nasladowcy, uczniowie Chrystusa, a nie Augustyna i jego matki. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Chrześcijaństwo a bicie 06.02.07, 18:45 To zwykła próba spuszczania mgły na ciemne strony chrzescijaństwa. Cóż to za nowe podejście, że nauki św. Augustyna nie są chrześcijańskie. Jesteś pewien, że konsultowałes to z Ojcem Świętym? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Chrześcijaństwo a bicie 06.02.07, 18:53 Nie, z nauk "ojca swietego (por. "nie nazywajcie nikogo na tym swiecie ojcem, bo jednego macie Ojca: w niebie" z Ewangeli) nie musze korzystac. Mam biblie. Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Powiedz to hierachii kościelnej :) 06.02.07, 19:59 Chyba bardziej na miejscu byłoby wykłócanie się z oficjalną strukturą Kościoła Katolickiego i innych kościółów chrześcijańskich, że tak naprawdę nie są chrześcijanami. Dzisiaj na szczęście już cię za to nie spalą na stosie (przynajmniej w Europie) :) Trudno mieć, chyba przyznasz, pretensje do autora powyższej analizy doktryn św. Augustyna za to, że utożsamia pojęcie chrześcijaństwa z kościołami, które się chrześcijańskimi nazywają. Pozdro :) Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Chrześcijaństwo a bicie 06.02.07, 19:26 Bicie przez wieki bylo glownym, powszechnym i czesto jedynym srodkiem wychowawczym. Tzw. ojcowie kosciola z takim mieli stycznosc bedac wychowanymi bardzo surowo. Zgodze sie z nini w jednej rzeczy: bicie jako kara jest lepsze niz pozostawienie "przestepstwa" bezkarnie. Podstawowym obowiazkiem rodzicow, rowniez (lub przede wszystkim) w swietle Bibli, jest wychowanie dzieci, czyli nauczenie ich rozrozniania dobra i zla oraz dokonywania wyborow pomiedzy nimi. Niemniej jednak najczesciej bicie jest tylko nieuzasadnionym okrucienstwem, wynikajacym z bezradnosci lub lenistwa (braku lepszych pomyslow) rodzicow. W ten sposob ze slusznej kary staje sie raczej narzedziem bezprawia. Czlowiekowi, ktory doswiadzczyl okrucienstwa w dziecinstwie trudno zrozumiec pojecie sprawiedliwosci czy milosierdzia. Takim przypadkiem byl np. sw. Augustyn. Nasze (czlowieka) wyobrazenie o Bogu budowane jest czesto na podstawie obrazu rodzicow, szczegolnie ojca. Dlaczego dla wielu katolikow Bog to ktos oddalony, niezainteresowany, okrutny, ktos do kogo nie mozna dotrzec besposrednio,a trzeba przeblagac (sic!) jakas trzecia osobe: Maryje, lub swietego? Jest to besposrednio zwiazane z tym jakie wyobrazenie katolicy (niestety nie tylko) maja o swoich ojcach. Prosze zobaczyc jak obraz ten zmienia sie gdy ktos dowiadczyl od swojego ojca glownie zrozumienia, milosci i srawiedliwosci rozumianej jako konsekwentne i madre wskazywanie co jest dobre, a co zle. Nie moge tu podac rzadnych "wielkich" nazwisk (bo pod tym wzgledem mam szczegolnie zla pamiec) choc mozna przejrzec wiele biografi zwyklych ludzi. Choc...czy papiez (Wojtyla) byl bity? Chyba nie... Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Ciekawa analiza 06.02.07, 19:56 W doktrynach Kościoła, a jeszcze bardziej w ich praktycznej realizacji, ewidentne są ślady różnych zaburzeń ich twórców. Odpowiedz Link Zgłoś
jvenables14 Czy Augustyn bił Adeodata?? 06.02.07, 21:48 Wiesz to ciekawe co napisałeś. Jednego tylko mi brakuje. A dokladnie czy masz jakieś informacje na temat tego, czy Augustyn bił swojego syna Adeodata? Bo to chyba kluczowe. I moim zdaniem fragmenty które podaleś dowodza, że miał jednak żal do rodziców, którzy nie rozumieli jego krzywdy. A co do fragmentów o biciu żony, przeciez to jest chyba o tym jak ojciec Augustyna lał jego matkę. A ojciec Augustyna był poganinem, ochrzcił się chyba dopiero na łożu smierci. I nie jest nic powiedziane czy kobiety z którymi gadała Monika to katoliczki czy poganki. A rzymski model rodziny był maksymalnie patriarchalny, ojciec był panem życia i smierci w domu. Także ten zarzut jest chyba chybiony. Jakby co to moi rodzice są raczej niewierzacy. Nigdy mnie nie uderzyli, ja też jestem przeciwnikiem bicia. No i katolik ze mnie żaden, po prostu takie mnie watpliwosci naszły. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 A czy go w ogóle osobiście wychowywał? 06.02.07, 23:45 W owym czasie rodzina nuklearna nie była modna. Dziećmi często zajmowały się babki, niańki, mamki. Własni rodzice - najrzadziej. Kwestia, kto konkretnie w otoczeniu Augustyna jest dla socjopsychologii religii drugorzędna. Społeczeństwo rzymskie biło dzieci i dlatego wytworzyło taką religię o takiej emocjonalności. Prawidłowość daje się zauważyć - w skali społecznej. Życie jednostkowe obfituje w czynniki dodatkowe, zaburzające schemat. (Ale to, że ktoś bity nie uwierzył w chrześcijaństwo augustyńskie, a z kolei, że ktoś inny mocno przeżywał nauki o Grzechu i Sądzie, choć osobiście bity nie był, nie przeczy trafności opisu korzeni emocjonalno-społecznych mechanizmów danej religii) Odpowiedz Link Zgłoś
jvenables14 Re: A czy go w ogóle osobiście wychowywał? 07.02.07, 16:53 > Kwestia, kto konkretnie w otoczeniu Augustyna jest dla socjopsychologii religii > > drugorzędna. Społeczeństwo rzymskie biło dzieci i dlatego wytworzyło taką > religię o takiej emocjonalności. Przesadzasz. Brak w religii katolickiej pochwaly dla takich metod. Augustyn podważa po prostu niewinność dziecka. Przeczytalem teraz caly pierwszy rozdzial i widzę, że tylko o to mu chodzi. Dowodzi że niewinność dziecka wynika z jego słabości fizycznej, ale zło jest w nas od urodzenia i ja się z tym zgadzam. On zresztą to dobrze uzasadnił. Ma też żal do rodziców, że był bity, a oni nie rozumieli jego bólu. Mozliwe, ze inaczej wychowywał syna własnie w tym duchu. Tego nie wiesz. Poza tym to jaki był Augustyn jest zależne od jego wychowania w ogole. On zostal katolikiem bardzo pozno. Jego ojciec byl poganinem i holdowal tradycji poganskiego Rzymu. Więc Augustyn nie był z czysto katolickiej rodziny, a twoja analiza jest przez to falszywa, bo masz złe założenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Siostry Magdalenki 08.02.07, 00:09 Widać, że jesteś wyznawcą, więc pewnie cię nie przekonam (zawsze powiesz, że "przesadzam"). Zastanawiające zbieżności jednak pozostają. Drobna pomyłka (wypadnięcie jednego fragmentu) w moim poscie sprawiła, ze teraz muszę polemizować z twoją wypowiedzią. Powinno być: "Kwestia, kto konretnie w otoczeniu Augustyna był katolikiem..." Po prostu chrzescijaństwa nie traktuję jako zjawiska wydzielonego z kultury i obyczajowości Rzymu (taki sposób myślenia narzucili nam sami chrześcijanie), lecz - o wiele zgodniej z materiałem historycznym - jako konsekwentny produkt obyczajowosci, mentalności i kultury rzymskiej. Mówiąc publicystycznie: chrześcijaństwo było "religią pogańską". W tym sensie chrześcijaństwo jest reliktem Rzymu. A Rzym nie był miły. Ten "pogański" i ten "chrześcijański", jeśli chcemy rozróżniać (w istocie oba przechodziły w siebie nawzajem w sposób płynny). Dlatego, kto bił Augustyna, nie ma tu znaczenia. Biła go psychika rzymska, której jednym z produktów jest chrześcijaństwo. >Brak w religii katolickiej pochwały dla takich metod. Brak jej formalnie w doktrynie (bo ona nie ma charakteru tak ściśle praktycznego, jak np. islamska), ale nie brak jej tam implicite ("dobro duszy o wiele ważniejsze od dobra ciała", "dzieci nie są niewinne" "człowiek bardziej skłonny do zła niż do dobra"). Wreszcie nie brak jej w emocjonalności, która tworzy krew i limfę tej formacji duchowej. Tak głęboko zakorzenionej, że jeszcze sporo po Soborze Watykańskim II, pomimo powszechnego jej napiętnowania przez świecką kulturę Europy, wciąż można było znaleźć w stanie niemal niezmienionym od stuleci jej patologiczne przejawy: www.magdalenki.spinka.pl/ Pod koniec filmu pojawiają się napisy ujawniające prawdziwe nazwiska i deklarujące autentyczność wydarzeń (które miały się zakończyć dopiero w latach 90-tych). Kościół iralndzki nie wypowiedział się na ten temat ani jednym słowem. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Chrześcijaństwo a bicie 07.02.07, 00:20 a ty znowu swoje, wciaz o torturowanych i katowanych dzieciach. O tym nikt tu nie dyskutuje!!!! Wiemy ze to zle i ze to sadyzm i przestepstwo! dac klapsa to nie to samo co smagac biczem pod pregierzem az skora zejdzie! no chyba ze dla ciebie to to samo... Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Chrześcijaństwo a bicie 07.02.07, 06:17 NICK 3! a czmeu na Augustyna tylko sie powolujesz? Podajesz cytaty pasujace do Twojej tezy. Chrzescijanstwo to nei tylko Augustyn... Moze powolamy sie na Jezusa i "nie czyn drugiemu, co tobie nie mile"? Odpowiedz Link Zgłoś
mata68 Re: Chrześcijaństwo a bicie 07.02.07, 12:45 w ogółe należałoby się zastanowić nad świadomoscią karcenia w sensie kary.okrucienstwo,zwierzęce warunkowanie bólem egzystencjalnym,bądz fizycznym.wyniszczajace psychike i całkowicie nieprzydatne w rozmowie z dziecmi...dziecko ma być grzeczne,czesto oznacza to po prostu pozbawione inwencji tworczej,a nawet zahamowanie w tworzeniu relacji.nie oczekuje sie od dorastającego człowieka myslenia i rozwoju wyobrazni,tylko slepego posłuszenstwa coraz dziwniejszym ograniczeniom prawnym ,ktorych nie byłoby gdyby mały ,,grzesznik'' doswiadczał swiadomosci łaski.wprowadzenie pojecia łaski jest blizsze nauce o Miłosci Bozej z tej prostej przyczyny ,ze okup smierci Pana Jezusa był i jest aktem miłosierdzia,a wiec łaski wobec kazdego potencjanie narodzonego człowieka.tej swiadomosci brakuje w polskim społeczenstwie.przypuszczam,ze gdyby nagle wprowadzić ja teraz - bardzo wielu niedojrzałych -nawet dorosłych ludzi popełniałby bład za błedem licząc bez konca na wybaczenie.chodzi zatem o to aby nauczyc polaka od dziecka pracy nad soba,zrozumienia własnych błedów i wytwarzania takich mechanizmów,ktore prowadziłby do swiadomości saego siebie,a takze własnego miejsca w społeczenstwie.absolutnie nic nie tłumaczy okrucienstwa,ktore jest owocem starchu a rezultacie zaprzeczeniem samej miłosci.nie mozna kochac zyjac w ciagłej niewoli strachu. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Bez bicia nie ma wiary w Piekło. 08.02.07, 00:42 Przynajmniej jest tak w skali społecznej (jeśli większość społeczeństwa bije i wierzy w Piekło, to mogą w obrębie tego społeczeństwa wierzyć w Piekło także jednostki, które akurat bite nie były). A bez wiary w Piekło nie ma chrześcijaństwa. Dlatego chrześcijaństwo (nie explicte, doktryną, lecz swoimi - faktycznymi - wartościami) podtrzymuje przeświadczenie o wychowawczej roli przemocy. I kultywuje model rodziny, w którym do przemocy może łatwiej dochodzić. Czy jest to dzieło jakiegoś potężnego spisku pomysłowych kapłanów?:) Absolutnie - nie. Jest to, powiedziałbym, rezultat "doboru naturalnego". Po prostu te rodziny, które nie były przywiazane do wartościowań sprzyjających uporczywej kulturze bicia, przestały bić, przestały w zwiazku z tym w następnych pokoleniach (mówię: statystycznie) wierzyć w Piekło i przestały być rodzinami chrześcijańskimi. Dlatego dziś "twardzi" chrześcijanie mogą nie widzieć świadomego związku pomiędzy swoją wiarą, a swoim przywiązaniem do kultury przemocy. Nie potrafią jednak wyjaśnić, skąd bierze się tu wyraźna korelacja statystyczna ujawniana przez badania. (Oczywiście swoje tradycje przemocy rodzinnej mają też rodziny wojskowe i milicyjne, które w naszym rejonie akurat z powodów historycznych często są rodzinami ateistycznymi. W USA jednak wchodzi tu już jednak i korelacja z religijnością. Ludzie mocno religijni częściej są wojskowymi i policjantami.) Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Mój drogi w PL w tym obszarze 06.02.07, 20:26 jest gigantyczny materiał badawczy. Pozwolę sobie w związku z tym wesprzeć stwierdzenie kolegi, a ciebie przezwać "matołem". Odpowiedz Link Zgłoś
wardog1 Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:10 Jak mi syn będzie wyjadał rodzynki z ciasta przed Wigilią, to na pewno dostanie szmatą w łeb - mówił Tadeusz Cymański (PiS). Tak, a najlepiej bez słów, napewno będzie chłopak wiedział czemu dostał. A ile ma lat? 4 albo 6? Czemu taki "ojciec" jeden z drugim nie prubuje wytłumaczyć i poczekać z rok, do następnych świąt. Zobaczyłby że po wytłumaczeniu dziecko też zrozumiało o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:19 A skąd wiesz że bez słów? Czemu tak uważasz? I czy myślisz że po tej szmacie dzieciak załę święta będzie płakał i się zastanawiał „Czemu Tatuś mnie bije?”? I nawet nie wiesz ile mały ma lat. A może 16? Odpowiedz Link Zgłoś
sol-talullah Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:26 Byc moze p. Cymanski mial na mysli szmate sucha, ktora w przeciwienstwie do smaty mokrej uderza lekko:) Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_zoska Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:00 Przede wszystkim nigdy nie powiedzialabym "leb" o glowie mojego dziecka. Sposob wyslawiania sie i odnoszenia do dzieci jest rownie wazna jak niestosowanie przemocy. Jako matka 3 letniego dziecka, wiem, ze czasami jego zachowanie przynosi czarne mysli... Ale to przeciez male, glupiutkie dziecko, ktore malo co rozumie. Jakkolwiek czasami sama stosuje klapsy. Robie to bardzo rzadko i zawsze potem mam poczucie winy. Nie dlatego, ze klaps boli, bo jest to bardziej klepniecie niz uderzenie, ale wlasnie to ponizenie bezbronnej fizycznie istoty jest najbardziej dramatyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
wardog1 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:31 czarna_zoska napisała: Jakkolwiek czasami sama stosuje klapsy. Robie to bardzo rzadko i zawsz > e > potem mam poczucie winy. Nie dlatego, ze klaps boli, bo jest to bardziej > klepniecie niz uderzenie, ale wlasnie to ponizenie bezbronnej fizycznie istoty > jest najbardziej dramatyczne. Podpisuję się. Mój syn ma 16 lat, udeżyłem go tak jak piszesz, (klepnięcie) gdy miał 8 albo 9 lat i próbował wyczuć, co może sobie względem mnie pozwolić. Też mi nie było przyjemnie.Teraz to jest wspaniały chłopak, spokojny, nie zawadjadzki, poprostu jestem dumny z niego, i to bez bicia. Widzę w nim obecnie więcej przyjaciela niż syna. Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka między jednym klapsem a biciem jest przepaść 06.02.07, 21:50 mój syn jako dziecko niemal nie sprawiał kłopotów wychowawczych; był żywiołowy, wszędzie go było pełno, ale był dzieckiem posłusznym, wystarczy powiedzieć, że nigdy niczego nie ściągnął, różniste szkła stały sobie na szafkach 30 cm od podłogi - nietknięte; my zaś byliśmy konsekwentnymi rodzicami małe dziecko, a i duże też próbuje, co może uzyskać i doskonale wie, jak to zrobić, dlatego tylko konsekwentne działanie dorosłych pozwala na wychowanie niemal bez kar; w stosunku do swojego dziecka nie byłam nigdy zwolenniczką bicia (mimo, że sama od mamy oberwałam nieraz)- trzy klapsy, które młody dostał (pamięta jeden), nie były aktem bezsilności i rozpaczy (jak niektórzy to tłumaczą), ale działaniem w sytuacji zagrożenia - nie ból odniósł efekt, bo go nie było, tylko hałas i zaskoczenie nigdy też nie poniżałam własnego dziecka (oświadczam wszystkim zagorzałym przeciwnikom klapsów, że nie ma niczego gorszego od poniżania!, klapsy, a nawet przyłożenie paskiem przy poniżaniu, to NIC), nie porównywałam go do "lepszych", nie twierdziłam, że jest "głąbem", nieudacznikiem, (mimo, że sama takie bolesne porównania słyszałam wielokrotnie od mamy, będąc już nawet dorosłą kobietą), nigdy go nie dołowałam, za to zawsze podawałam pomocną dłoń, chwaliłam za dobre rzeczy i pocieszałam, gdy coś nie wyszło (ja musiałam być ideałem i "damą", ta dama to moje przekleństwo, do dziś słyszę, że mama tak chciała ją ze mnie zrobić i nie wyszło... ;) ) starałam się nie podnosić głosu na syna, a w sytuacjach, w których i dziecko i my moglibyśmy powiedzieć słowa, których potem byśmy żałowali, rozwiązywaliśmy problem następująco: młody, tobie jest źle, nam też, musimy się uspokoić, idziesz do swojego pokoju, my do swojego, jak się zastanowimy, co było źle, to pogadamy; po kilkunastu minutach smutku, płaczu itp można było już spokojnie porozmawiać i wyjaśnić wszystko bez złości; sposób polecam, z dużej perspektywy czasu wiem, że skutkuje Odpowiedz Link Zgłoś
jvenables14 Prostacy, którzy są za karami fizycznymi dla 06.02.07, 18:19 dzieci powinni być konsekwentni. Jeśli to taki dobry środek wychowawczy to powinien być stosowany niezależnie od wieku. I tak np. za przekroczenie prędkości oprócz mandatu dodatkowo 6-12 batów na gołe plecy. Za długi, spóżnienie się z Pitem czy z opłatami ilość batów rośnie wraz z odsetkami lub czasem opoznienia. Za zakłocanie ciszy nocnej przed wymierzeniem kary odpowiedni urzednik kneblowałby delikwenta by kara miała również wydźwięk symboliczny. O poważniejszych przestępstwach nie wspomnę, bo tu licznik batów szedłby w tysiące. Można oczywiście wypłacac ratalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Prostacy, którzy są za karami fizycznymi dla 06.02.07, 18:25 A wiesz, popieram karę chłosty publicznej. Za niewielkie przewinienia. Czyz nie działałaby lepiej wychowawczo niż zatrzymanie na 24 godziny za np. kradzież portfela? No i oczywiście nie tysiące batów. Tak by nie popsuć skóry, nie jesteśmy przecież barbarzyńcami ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Prostacy, którzy są za karami fizycznymi dla 07.02.07, 06:26 jvenables14 napisał: > dzieci powinni być konsekwentni. Jeśli to taki dobry środek wychowawczy to > powinien być stosowany niezależnie od wieku. I tak np. za przekroczenie > prędkości oprócz mandatu dodatkowo 6-12 batów na gołe plecy. Za długi, > spóżnienie się z Pitem czy z opłatami ilość batów rośnie wraz z odsetkami lub > czasem opoznienia. Za zakłocanie ciszy nocnej przed wymierzeniem kary > odpowiedni urzednik kneblowałby delikwenta by kara miała również wydźwięk > symboliczny. O poważniejszych przestępstwach nie wspomnę, bo tu licznik batów > szedłby w tysiące. Można oczywiście wypłacac ratalnie. I TO JEST WŁAŚNEI ESENCJA! OTO MI CHODZIŁO, ZNĘKANA DWUNASTĄ GODZINĄ PRACY POTRZEBOWAŁAM KOGOŚ, KTO BY TO ZA MNIE WYRAZIŁ. POZDRAWIAM I POPIERAM IDEĘ!!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
gremlinekdance Mam nadzieję 06.02.07, 18:19 Mam nadzieję, że pan Cymański albo pan Lepper dostanie kiedyś w głowę szmatą, ochydną, brudną, morką szmatą. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Mam nadzieję 06.02.07, 18:46 Oni juz swoje dostali. Skutki niestety odbijaja sie takze na reszcie narodu... Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:20 jestesmy narodem msciwych ciemniakow to i przodujemy w takich statystykach proponowalabym konsekwentnie zagwarantowac prawo do bicia kazdego, czyje zachowanie uwazamy za naganne i kogo trzeba wedlug nas wytresowac do wlasciwego zachowania Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:34 Hej, takie kary jak np. więzienie też mają niby uczyć właściwych zachowań, czyż nie? (poza tym że są karą za złe uczynki) Możesz to nazwać tresurą i się na to oburzać. Lanie o jakie zwykle chodzi to po prostu jedna z kar. Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:06 gildarius napisał: > Hej, takie kary jak np. więzienie też mają niby uczyć właściwych zachowań, czyż > nie? (poza tym że są karą za złe uczynki) nie, poniewaz kazdy, kto ma podstawowa wiedze o psychologii czlowieka, karnistyce i troche zdrowego rozsadku, wie, ze nie istnieje wychowawcza rola wiezienia, wrecz odwrotnie wiezienie jako zemsta ze strony spoleczenstwa jest dosc prymitywna koncepcja wiezienie jako izolacja od spoleczenstwa (czyli uniemozliwienie kontynuowania dzialan) jednostek zle rokujacych a winnych najciezszych przestepstw przeciwko zyciu, zdrowiu i cialu - popieram lanie to nie kara tylko wyladowanie frustracji na slabszym, krzywdzenie fizyczne i emocjonalne Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 21:44 Ok, zdaje sobie sprawę że więzienie nie wychowuje. Myślałem jednak że takie było założenie. Ale w takim razie jeśli nie poprawia człowieka, to tylko go psuje. A wtedy więzienie staje się najgłupszym wynalazkiem wszechczasów: wrzucamy tam najgorszych ludzi, by wypuścić ich jezcze gorszymi. Bo czego można spodziewać się po dłuższym pobycie z kryminalistami? Tyle o więzieniach. Co do lania, to wg mnie to jest kara jak każda inna. Powinna być stosowana w ostateczności. Powinna być jasność za co dziecko jest karane. Mnie też coś strzeliło jak raz widywałem na ulicy jak jakiś na oko trzylatek krzyczał i dostał w tyłek od narwanej mamusi. Jestem przekonany że nie miał pojęcia o co chodzi. Piszesz: „lanie to nie kara tylko wyladowanie frustracji na slabszym, krzywdzenie fizyczne i emocjonalne”. Otóż dokładnie to samo (poza krzywdzeniem fizycznym) można powiedzieć o każdej karze. Każdej, powtarzam. A jednak chyba nikt nie postuluje całkowitego zniesienia systemu kar? Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Idiotyczny sens artykułu. 06.02.07, 18:31 Artykuł jest zupełnie nonsensowny. Można sobie w internecie znaleźć wiele linków do kodeksu karnego i dowiedzieć się, że w Polsce za znęcanie się nad drugim człowiekiem są przewidziane surowe konsekwencje karne. Chyba, że za bicie dzieci Sejm podniesie górną karę np. do kary śmierci, ale obecnie obowiązuje moratorium, nie wiadomo przez kogo spowodowane, które nie pozwala skazywać na karę śmierci nawet wielokrotnych morderców. Według mnie chodzi o coś innego, chodzi o odebranie prawa rodziców (tych normalnych) do wychowania dzieci i scedowania tego na państwowej socjalistycznej i ateistycznej szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Baran 06.02.07, 18:37 > Według mnie chodzi o coś innego, chodzi o odebranie prawa rodziców (tych > normalnych) do wychowania dzieci i scedowania tego na państwowej > socjalistycznej i ateistycznej szkole Tak spisek spisek wszędzie spisek. Tylko dlatego, bo Ty uważasz inaczej. Dostawałeś w ryło od ojca, to przecież to musiało mieć jakiś sens, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Idiota 06.02.07, 20:05 Czyli wg ciebie nie ma żadnego problemu, bo sankcje są zapisane w KK? Nie wydaje ci się że trzeba poczynić pewne zmiany w mentalności sadystów, którzy leją swoje dzieci kablem od żelazka? Odpowiedz Link Zgłoś
jackie71 Wstyd to czytać... 06.02.07, 18:34 Naprawdę wstyd. Króko mówiąc- należałoby skierowac prawie cały naród na szkolenia i leczenia. Tylko nie wiem, czy to coś by pomogło, bo każdy Polak wszystko wie najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
czeczot Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 18:35 Sytuacja: dziecko 1,5 roku wlasnie nauczylo sie chodzic. W pokoju - oszklony regal, w kuchni stara kuchnia gazowa z wlaczonym piekarnikiem - matka piecze mieso na obiad. A maluchowi akurat spodobalo sie walic w oszklony regal. Jest tez brat (3 lata), ktory robi sajgon dookola - jest bardzo zainteresowany dotykaniem kuchni gazowej - kreceniem kurkami itd. Co ma zrobic matka (i w jakiej kolejnosci)? 1. Mowic spokojnie do mlodszego dziecka, wyjasniac mu, ze moze zrobic sobie krzywde, probowac go zainteresowac czyms innym (przewidywany czas zainteresowania dziecka czyms innym 10 minut). 2. Wrzeszczec z calych sil na starszego, zeby przestal odkrecac gaz. (W zaleznosci od sily wrzasku czas reakcji 1-2 minuty). 3. Dac mocnego klapsa starszemu mowiac mu stanowczo, ze ma NIGDY nie bawic sie w ten sposob, bo moze byc tragedia (i GW napisze artykul a dziecku pozostawionym bez opieki). 4. Dac klapsa mlodszemu, zanim szyba nie spadnie na niego. 5. Zlapac jedno i drugie dziecko i siedziec z nimi 30 minut na kanapie, az zapomna o swoich zabawach (mieso w tym czasie sie spali). Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie oboje 06.02.07, 18:41 z rodziców sprawiedliwie dzielą obowiązki, nie robią sajgonu, ani nie walą w gorący piekarnik, więc opisany problem jest sztuczny. Zamiast myslec jak zwalczać skutki, lepiej zainteresowac sie jakie sa prawdziwe przyczyny złego zachowania dzieci. Zródłem przyczyn nigdy nie sa dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 06.02.07, 18:50 Nie masz dzieci. Takie male robia to z ciekawosci i nie jest to "zle zachowanie". Natomiast jest szansa, ze dziecko ktore dostanie lanie za krecenie kurkami, a nie zrozumie dlaczego, zrobi to nastepny raz na zlosc. Rozwiazanie jest takie: Mlodszy do kojca, ew usadzony w kacie kuchni. Starszemu wytlumaczyc. Trzylatek zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 06.02.07, 19:37 titta napisała: > Nie masz dzieci. Mam i wiem o czym piszę. Moje dzieci nigdy nie dostały nawet klapsa. Nie znam podobnych problemów, jak te opisywane. Są kochane, dobre, uczą się świetnie i wszystkim życzę aby mieli podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 00:34 bo sa male - jak beda mialy po 17-20 lat podetna sobie zyly, bo nie wytrzymaja stresu. witamy w prawdziwym swiecie pelnym zla i stresu. najlepiej dzieci nie przygotowac na to, prawda? bo zyjemy w utopii. bo w socjalistycznym rozumku wystepuje tylko utopia. jak to sie konczy mozna sie dowiedziec z ksiazki pt 'utopia'. jeszcze raz - bicie to nie znaczy katowanie. dac klapsa i przytulic - to jest sposob. Odpowiedz Link Zgłoś
panjahwe Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 03:24 Zatrwożona Boża owieczko waląca łbem o ściany ograniczeń swego uporządkowanego postrzegania świata, i becząca przy tym "o, jaki piękny pogłos, ten pogłos jest od zawsze kiedy ja istnieję, a skoro ja istnieje a ten pogłos obok mnie istnieje przez całe moje istnienie, to znaczy że istnienie tego pogłosu jest nierozerwalnie związane z moim istnieniem!" i walisz łbem dalej w te ściany, by istnieć. Spróbuj na chwile przestać, na małą chwilkę, zobaczysz, nic się nie stanie. Spróbuj. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 06:31 keradk napisał: > bo sa male - jak beda mialy po 17-20 lat podetna sobie zyly, bo nie wytrzymaja > stresu. witamy w prawdziwym swiecie pelnym zla i stresu. najlepiej dzieci nie > przygotowac na to, prawda? bo zyjemy w utopii. bo w socjalistycznym rozumku > wystepuje tylko utopia. jak to sie konczy mozna sie dowiedziec z ksiazki > pt 'utopia'. > > jeszcze raz - bicie to nie znaczy katowanie. > > dac klapsa i przytulic - to jest sposob. iDŹ SIĘ LECZ, MOŻE COŚ JESZCZE Z ciebie będzie! powtarzam: przytulanie po klapsie to szczyt niekonsekwencji i robienie dziecku wody z mózgu!!!! Dziecko nie wie już co się stało, dostał karę , nagrodę, czy o co tu w ogóle chodzi??? Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 14:58 Nosz qrwa trzeba wprowadzić jakąś licencje na rozmnażanie, bo dla niektórych chyba sensem życia jest wychowywanie popie..nego potomstwa. Ktoś powinien dać ci wpie..i przytulić. Na pewno wtedy poczujesz że to dla twojego dobra :?. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 00:31 nie sa? naprawde? otoz sa bo sa ciekawe, a my nie mozemy pozwolic zeby ciekawosc je zabila Odpowiedz Link Zgłoś
lulu_la_vu Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 06:33 keradk napisał: > nie sa? naprawde? otoz sa bo sa ciekawe, a my nie mozemy pozwolic zeby > ciekawosc je zabila Bić dziecko za ciekawość????? Nie ma jednak dla Ciebie ratunku.... Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 14:59 Najlepiej od razu zrób dziecku lobotomię. Zobaczysz jakie będzie grzeczne i spokojne. Odpowiedz Link Zgłoś
sol-talullah Re: Dzieci kochane, niebite, w rodzinie gdzie obo 07.02.07, 20:01 No, no, widze, ze dysponujesz szeroka wiedza na temat zachowania dzieci w roznych typach rodzin. Coz to za idiotyczna teoria?! Czesto zle zachowanie dziecka to po prostu probowanie na ile moze sobie ono pozwolic i jest to normalne zjawisko. Co do sajgonu: moje dziecko robi go codziennie i kazdego dnia musi ow sajgon uprzatnac, jesli tego nie zrobi, zabawki zostana sprzatniete przeze mnie lub przez meza i zaniesione do garazu na kilka dni. Moj syn nie jest bity, a obowiazki w naszym domu sa sprawiedliwie rozdzielone. Ciekawe jaka jest przyczyna robienia przez niego nieporzadku? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Pitolenie 06.02.07, 18:45 Jakoś nigdy z żoną nie mieliśmy tego typu problemów, mimo (a może dlatego) że kar cielesnych nie stosowaliśmy. W takiej sytuacji: 1. Wyłącza się na chwilę piekarnik, 1. Dziecko młodsze sadza się w kuchni na foteliku z pasami bezpieczeństwa i daje np. jakąś książeczkę do oglądania, 2. Dziecko 3-letnie dobrze wychowywane wie już, czego nie wolno a co wolno, a jeśli nie wie (co już jest sygnałem, że wychowanie nie było najlepsze) należy je czymś zainteresować, np. "Danielku pamiętasz jak narysowałeś takiego fajnego zielonego słonika wczoraj? Może narysujesz jakiegoś czerwonego dzisiaj, pokażemy tatusiowi jak przyjdzie z pracy." Na 100% dziecko się ucieszy i będzie rysować słonika. 4. Włączyć piekarnik. Ale dla Ciebie to za trudne? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Piękna praktyka. 06.02.07, 19:09 A wiesz, co jest najpiękniejsze? To działa. Odpowiedz Link Zgłoś
wardog1 Re: Pitolenie 06.02.07, 19:46 czeczot napisał: > Piękna teoria. To nie teoria, chciałem napisać coś podobnego, Starszego sadzasz na stołku, dajesz mu dużą marchew i tępy nóż, i mówisz że musi ją oskrobać do powrotu taty, bo bardzo potrzebna do obiadu. Małego sadzasz obok i dajesz mu kawałek tej marchwji do gryzienia, A reszta? .... :) Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Pitolenie 07.02.07, 00:35 ...a na zaenatrz rozowe slonie graja sobie w klasy i wszyscy ludzie sie do siebie usmiechaja na ulicy. aha - rzadzi krol macius I. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Najgorsze są ekstrema: Bić zawsze albo:nie uderzyć 06.02.07, 18:46 nigdy. Tylko fanatyk skłania się ku ostatecznym, jedynym, najlepszym metodom. Ci, którzy biją bez poważnego powodu są tak samo idiotami, jak ci którzy nie przywołają siłą małoletniego chuligana do porządku nawet gdy już nic innego nie da się zrobić. A policja to po co ma przydziałowe pały, czy nie na ten rzadki wypadek gdy kulturalna perswazja zawodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Kolejny ekspert? 06.02.07, 18:50 Co to znaczy, że najgorsze są ekstrema? Badania prowadziłeś? Najgorsze to może i są, ale tego typu nieprzemyślane frazesy, jak Twój. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Zasada, że najgorsze są ekstrema dotyczy wielu 06.02.07, 19:07 dziedzin i zagadnień, nie tylko wychowania. Ekstremiści są zawsze po obu stronach. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Co nie znaczy, że wszystkich 06.02.07, 19:17 Bo dobrze np. gdy ekstremalnie prawdziwie kochasz, gdy gospodarka kraju rozwiją się ekstremalnie dobrze, gdy trwa wieczny (ekstremalnie) pokój, gdy masz ekstremalnie dobre zdrowie itd. Powtarzam zatem pytanie: robiłeś badanie, że ekstremum polegające na nie biciu dzieci jest czymś złym? Bo ja bazuję na swoim doświadczeniu w wychowaniu dzieci i uważam, że bicie ich jest zawsze czymś złym. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Co nie znaczy, że wszystkich 07.02.07, 00:38 poczekaj jak dzieci pojda do szkoly i tam rzuci sie na nie klasowy dryblas. dzieci wtedy zwatpia. Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Co nie znaczy, że wszystkich 07.02.07, 15:05 Czytam twoje posty to się dziwię gdzie takich głupich strugają. Nosz qrwa, jak silniejszy cie tłucze i nie masz szans oddać (czytaj większy o co najmniej metr i cięzszy o 45 kilo min) , to się uczysz obrony przed dryblasami w szkole? Odwagi?! Słyszałeś matole o wyuczonej bezradności. Zaprawdę zapradę powiadam wam, czuć że internet trafił pod strzechy. Qrwa, dżizus, ja pie.., dla tego pacjenta tylko lobotomia. Po co mu płaty czołowe, kiedy ich nie używa? Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Co nie znaczy, że wszystkich 07.02.07, 00:38 takim jak ty dupsko cza sprac! dupsko cza sprac! taki cytat Odpowiedz Link Zgłoś
adegie I trochę racji masz 06.02.07, 20:11 Problem w tym, że teraz nie chcemy walczyć o rozwiązania skrajne, ale o to żeby w tym kraju nie było powszechnego społecznego przyzwolenia dla lania dzieci w imię wychowawczej roli "klapsów". Chodzi w tym momencie tak naprawdę o minimum takie, żeby rodzice którzy leją swoje dzieci, zastanowili się co tak naprawdę robią i czy to naprawdę jest "klaps". Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: I trochę racji masz 06.02.07, 22:02 Aaaa widzisz. No i tak można rozmawiać. Tzn. zgadzam się w pełni, choć nie mam doświadczenia z dziećmi. Ale ta walka wygląda często tak: „—Uważam, że czasem lanie jest wobec dzieci dopuszcalne. —Ty zbrodniarzu! Ty kacie! Ty porażko człowieczeństwa Ty! Izolować takich sadystów jak Ty!”. I w tym kontekście takie badania jak w artykule gó.. dają. Bo jeden przy haśle „bicie” ma na myśli jeden klaps za spalenie szafy, a drugi regularne codzienne walenie kablem od żelazka po grzbiecie. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
o90 dziecko bawi sie niewypalami 06.02.07, 18:53 pomimo rozmowy ostrzegawczej, poznawczej i popularno - naukowej lac ? jestem zdania ze lac ! lac i to porzadnie dzieki temu mam obie rece w przeciwienstwie do mojego kolegi, ktoremu rodzice tlumaczyli po dobroci nie ma o czym dyskutowac dzieci sa wlasnoscia rodzicow i to madre zalozenie prawa rzymskiego powinno byc podstawa wszelkich dywagacji na temat co rodzic a co dziecko moze / nie moze Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Śmieszna logika 06.02.07, 18:56 > dzieki temu mam obie rece > w przeciwienstwie do mojego kolegi, ktoremu rodzice tlumaczyli po dobroci > Logika porażająca. A ja mam kolegę, którego rodzice lali i teraz żyje zachlany w jakimś rynsztoku. Widać, że rodzice wielu rzeczy Cię nie nauczyli. Na pewno nie nauczyli Cię myśleć... w końcu nie musieli, wystarczy, że złoili Ci skórę od czasu do czasu i był spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz A co ma lanie do (ch)lania ? 06.02.07, 19:12 Że podobnie brzmi? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: A co ma lanie do (ch)lania ? 06.02.07, 19:18 To samo co nie bicie do czyjegoś kalectwa kolego. Czytaj z odrobinką uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
o90 Re: Śmieszna logika 06.02.07, 19:34 w przeciwienstwie do Ciebie nauczyli mnie kultury wypowiedzi i nieimputowania drugiej osobie. to ze masz DOROSLEGO kolege ktory sie rozpil ma sie nijak do MALEGO dziecka bawiacego sie niewypalami logika jest prosta dziecko nie mysli tak jak dorosly o czym swiadcza coroczne przypadki autodestrukcji dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Znów piernik do wiatraka 06.02.07, 19:41 > to ze masz DOROSLEGO kolege ktory sie rozpil ma sie nijak do MALEGO dziecka > bawiacego sie niewypalami > logika jest prosta > dziecko nie mysli tak jak dorosly > o czym swiadcza coroczne przypadki autodestrukcji dzieci Jeśli dziecko bawiło się niewypałami, to mimo iż rodzice go nie bili, nie znaczy że opiekowali się nim należycie, więc na tej podstawie krytyka nie bicia dzieci jest po prostu głupia. Rozumiem, że Ty nie bawiłaś niewypałami, nie dlatego, że były one niebezpieczne i nie dlatego, że rodzice Cię pilnowali, lecz dlatego, że bałaś się, że ojciec albo matka Ci wleją? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Śmieszna logika 06.02.07, 19:46 Na dziecko bawiace sie niewypalami rownie skutecznie co lanie zadzialal by tygodniowy bezwzgledny szlaban (skuteczniej, sa dzieci ktore na lanie reaguja robieniem na zlosc). Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Śmieszna logika 06.02.07, 22:06 A dzieci które na szlaban reaguja robieniem na złość nie ma? I czy bezwzględny szlaban nie jest znęcaniem się psychicznym (i fizycznym) oraz ograniczaniem rozwoju dziecka (brak ruchu, świeżego powietrza itp.)? Odpowiedz Link Zgłoś
o90 Re: Śmieszna logika 06.02.07, 22:20 na mnie szlaban nie dzialal i zawsze znalazla sie chwilka na wloczege po niemieckich bunkrach natomiast bolaca dupa skutecznie przypominala ze jednak nalezy sie skupic na penetracji podworka a nie okolicznych poniemieckich umocnien to samo tyczy sie zabaw z ogniem itd itd Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Śmieszna logika 06.02.07, 22:35 No coz sa jednostki wyjatkowo oporne... Mialam doczynienia z chlopcem, ktory skakal z...fortepianu. Nie pomagalo tlumaczenie, grozby, kary ani ignorowanie (co wiecej ignorowanie skutkowalo mladszym rodzenstwem wlaczajacym sie w zabawe). Byly trzy wyjscia: pozbyc sie fortepianu (zamknac pomieszczenia sie nie dalo), poczekac az delikwent rozwali sobie glowe albo cos zlamie, albo... Matka zagrozila laniem. Skoczyl. Nie pedagogicznie bylo by nie wypelnic grozby... Ale chyba o takich sytuacjach nie rozmawiamy mowiac o biciu dzieci. Od kazdej reguly sa wyjatki, a rekaczyn jest ostatecznoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
gildarius Re: Śmieszna logika 06.02.07, 23:11 A nie. Ja mówię o takich właśnie sytuacjach. Ale nic dziwnego że nie możemy się wszyscy dogadać, skoro niektórzy mówią własnie o czymś takim jak Ty tutaj, a inni o katowaniu dzieci jakimś kablem. No ale brak wspólnej definicji słów i wskutek czego wzajemny brak zrozumienia to jeden z głównych czynników zaniżających poziom rozmów publicznych. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
wardog1 Re: dziecko bawi sie niewypalami 06.02.07, 19:56 o90 napisał: > pomimo rozmowy ostrzegawczej, poznawczej i popularno - naukowej > lac ? > > jestem zdania ze lac ! lac i to porzadnie > > dzieki temu mam obie rece > w przeciwienstwie do mojego kolegi, ktoremu rodzice tlumaczyli po dobroci > > nie ma o czym dyskutowac > > dzieci sa wlasnoscia rodzicow > i to madre zalozenie prawa rzymskiego powinno byc podstawa wszelkich dywagacji > na temat co rodzic a co dziecko moze / nie moze A może ty oczen bystryj a twaji prijatjeli niet? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinkozuch No tak, księża jak zwykle za wszystko odpowiedzial 06.02.07, 19:22 <<A księża podkreślali wciąż rolę hierarchicznej rodziny i surowego wychowania, mniejszą wagę przykładając do nauczania o prawach dziecka>> Już Środa wygłosiła niegdyś podobną bzdurę. Odpowiedz Link Zgłoś
de_m0nika Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:26 Rodzice wierzą w bicie, bo bicie się sprawdza. Wystraszone dziecko zrobi natychmiast to, co każe rodzic. Trzeba pamietać, że klaps przynosi natychmiastowe efekty, że rodzice po prostu nie potrafią naczej i nie jest to ich winą. Nie wiedzą, jak inaczej rowiazywac problemy wychowawcze. Jeśli nie będzie się uczyć, jak postepowac z dzieckiem na kazdym etapie jego rozwoju, przemoc w rodzinach nie zniknie, będzie tylko staranniej ukrywana. Rodzice będą bronić „klapsa” dopóki nie nauczą się innych metod. Głosy sprzeciwu budzą się dlatego, że rodzicom nie jest dane posmakować sukcesu wychowania bez przemocy. Gazeta też posługuje się kijem a nie marchewką. Dlaczego nie piszecie o rodzicach, ktorym udaje się wychować dziecko bez bicia? Konkretne przykłady, jak rozwiazać sytuację problemową bez przemocy, zrobiłyby wiele dobrego. Przykład: - dziecko krzyczy- nie przekrzykuję go, mówię normalnym tonem - żeby mnie usłyszeć musi ucichnąć:-) - zastanówmy się, czy jest sens uciszać/uspokajać dziecko biciem- przecież z bólu bardziej się krzyczy? a skoro dzieko po zbiciu nie płacze ze strachu przede mną, to juz jest maltretowanie dziecka, takie, o jakim piszą w gazetach i jakie jest PRZESTĘPSTWEM. Tak mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:37 Wszystko zgoda - ale na zastosowanie przemocy fizycznej też jest miejsce w wychowaniu - w sytuacjach gdy zachowanie dziecka zagraża jego zdrowiu i życiu. Nie oszukujmy się, dzieci miały, mają i będą mieć mniejszą wyobraźnię w kwestii bezpieczeństwa zachowań(o nie oznacza że wszyscy dorośli mają ją dobrze ukształtowaną) i czasami niezbędny będzie sygnał w postaci siły fizycznej. A co do "niebicia" dzieci - istnieje tyle skutecznych sposobów stosowania przemocy psychicznej że klapsy wyglądają przy nich jak pieszczota. Wykluczenie przemocy fizycznej z metod wychowawczych nie oznaczają od razu rezygnacji z przemocy i stosowania siły - zmienia się jedynie forma. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Na pierwszy rzut oka brzmi mądrze 06.02.07, 20:01 Ale tylko na pierwszy. > Nie oszukujmy się, dzieci miały, mają i będą mieć mniejszą wyobraźnię w kwestii > bezpieczeństwa zachowań(o nie oznacza że wszyscy dorośli mają ją dobrze > ukształtowaną) i czasami niezbędny będzie sygnał w postaci siły fizycznej. Czemu ma służyć ten sygnał? Dziecko małe (do 3 lat) musi być pod stałą kontrolą rodziców, bo może wyciąć coś głupiego bez względu na 'sygnały fizyczne' (Przywalisz dziecku, gdy odkręci gaz. Więcej nie odkręci, bo będzie się bało, ale nie uchroni to dziecka przed wbieganiem na tory kolejowe albo wsadzaniem palców do kontaktu). Dziecko starsze powinno mieć na tyle duży rozsądek by głupstw ewidentnych nie robić, ale nie nauczysz tego dziecka 'fizycznymi sygnałami'. Nimi nauczysz je tylko strachu przed karą za określone czynności (nie wykluczy to czynności innych, za które jeszcze nie dostało lania albo nie wie czy je dostanie). Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Ciekawe jak rozpoznajesz te sytuacje 06.02.07, 20:21 Wszyscy "karcący" tak się usprawiedliwiają. Każdy indywidualnie przy tym sobie ustala granicę sytuacji zagrażających dziecku. Dla jednych jest to wkładanie mokrych palców do kontaktu, dla innych wrócenie zbyt późno do domu... Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Zgadzam się natomiast z Twoją uwagą 06.02.07, 20:22 o przemocy psychicznej. Czasami jest jeszcze straszniejsza od fizycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:32 O czym jest ten tekst? O katowaniu dzieci przez zwyrodnialców, czy o tym, że ktoś dał niesfornemu dziecku klapsa? Mieszanie poważnych problemów z pierdołami to domena gazetki wybiórczej. To samo pojawia się, kiedy gazetka pisze o "przemocy seksualnej". Nie wiadomo wówczas, czy chodzi o zgwałcenie, zabicie i zjedzenie sześcioletniej dziewczynki czy też o wynurzenia zakompleksionej feministki, o którą ktoś otarł się w autobusie. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 00:42 i oto wlasnie jest sedno problemu:) Odpowiedz Link Zgłoś
mppmpp Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica jest! 06.02.07, 19:52 Tymczasem, "liberałowie" wrzucają wszytko do jednego worka. Wytłumacz rocznemu dziecku, żę nie może się bawić kablami z prądem??? Czekam na propozycje, bo ja próbowałem 10 razy i nic. Jak dostało klapsa, zadziałało. Odruch Pawłowa.... Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Może póki nie będzie w stanie zrozumieć, 06.02.07, 20:03 trzymać po prostu kable z dala od bachora? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Dajesz klapsa 1 rocznemu dziecku? 06.02.07, 20:04 1 rocznego dziecka nie powinieneś spuszczać z oczu a nie próbować tłumaczyć. To że bawi się kablami to tylko Twoja wina - powinieneś je odpowiednio zabezpieczyć. Powiem wprost, bo Twój post wyprowadził mnie z równowagi: "jesteś głupim suk...synem". Odpowiedz Link Zgłoś
adegie Pawłow w twoim przypadku, 06.02.07, 20:06 to zapalająca się lampka "liberałowie knują" po wejściu na gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
wardog1 Re: Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica 06.02.07, 20:09 mppmpp napisał(a): > Tymczasem, "liberałowie" wrzucają wszytko do jednego worka. Wytłumacz rocznemu > dziecku, żę nie może się bawić kablami z prądem??? Czekam na propozycje, bo ja > próbowałem 10 razy i nic. Jak dostało klapsa, zadziałało. Odruch Pawłowa. Zrób to samo z 16/17 latkiem i to w kuchni gdzie można znaleść parę (narzędzi) A co jak u takiego dziecka również obudzi się odruch Pawłowa? Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska_k i ty sie chwalisz biciem rocznego dziecka ??? 06.02.07, 20:47 a moze lepiej tatusiu bys go przypilnowal? To, ze Ci sie nie chce, nie oznacza,ze mozesz bic dziecko i to roczne normalnie noz sie w kieszeni otwiera jak sie czyta takie "mundrosci ludowe" Odpowiedz Link Zgłoś
itaka5 Re: Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica 06.02.07, 21:21 szkoda slow...radze sie wybrac na jakis kurs psychologiczny albo pedagogiczny! dziecko to nie zwierze!!! a slyszal ktos o systemie kar i nagrod...? moze i slyszal,ale nie stosowal..pewnie..za duzo zachodu, lepiej dac klapsa! zalosne... Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica 07.02.07, 00:47 ej...nie nazywaj socjalistow liberalami! socjalista to najwiekszy wrog liberala. w Polsce to przewartosciowanie wciaz spotykam. Liberalne prawo - wymienia to co zakazane (jest tego niewiele) - reszta jest dozwolona. Socjalistyczne - wymienia to co dozwolone - reszta zakazana:) Sklonnosc socjalistow do myslenia i wybierania za innych jest zgubna dla naszej cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica 07.02.07, 15:13 Stary jesteś takim gatunkiem ciężkiego ch..a, że ręce opadają. Idź się qrwa powieś świat stanie się lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
wdakra Re: Wierzę w klapsa, nie wierze w bicie! Różnica 11.02.07, 11:29 mppmpp napisał(a): > Wytłumacz rocznemu > dziecku, żę nie może się bawić kablami z prądem??? Czekam na propozycje, bo ja > próbowałem 10 razy i nic. Jak dostało klapsa, zadziałało. Odruch Pawłowa.... Można przynieść akumulator z samochodu (napięcie bezpieczne) i pokazać dziecku, że prąd "kopie". Na moje podziałało. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 19:54 Bardzo proszę, nie manipulujcie. Jak można porównywać danie dziecku klapsa czy potrząśnięcie go za ramiona albo pociągnięcie za rękę ze skatowaniem pasem? Jak można zrównywać oba zjawiska jako "bicie"? Czy mama dwulatka wybiegającego na jezdnię, która gwałtownie szarpnie go za rękę, pójdzie do więzienia za bicie dziecka? Bo to przecież przemoc fizyczna - szarpanie, sprawianie bólu. Nikogo nie wolno bić, poniżać, krzywdzić, na nikogo nie wolno krzyczeć. Ale niestety sankcje wychowawcze muszą istnieć. Czy klaps jest na pewno gorszy od wyzwisk i krzyków, pozbawienia obiadu, zamknięcia w ciemnym pokoju na kilka godzin? Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 00:48 ej...klaps jest ok, ale potrzasac nie wolno!! glowka to jeszcze ciemiaczko i mozg sie obija strasznie.... Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 00:58 nessie-jp napisała: > Bardzo proszę, nie manipulujcie. > > Jak można porównywać danie dziecku klapsa czy potrząśnięcie go za ramiona albo > pociągnięcie za rękę ze skatowaniem pasem? Jak można zrównywać oba zjawiska jak > o > "bicie"? > > Czy mama dwulatka wybiegającego na jezdnię, która gwałtownie szarpnie go za > rękę, pójdzie do więzienia za bicie dziecka? Bo to przecież przemoc fizyczna - > szarpanie, sprawianie bólu. > > Nikogo nie wolno bić, poniżać, krzywdzić, na nikogo nie wolno krzyczeć. Ale > niestety sankcje wychowawcze muszą istnieć. Czy klaps jest na pewno gorszy od > wyzwisk i krzyków, pozbawienia obiadu, zamknięcia w ciemnym pokoju na kilka god > zin? Ani jedno, ani drugie nie jest dopuszczalne. Ciekawe, że o "klapsie" mówią najczęściej rodzice bijący dzieci pasem i innymi przedmiotami. Są jak alkoholicy, którzy piją "tylko jedno piwko" - sami nie widzą swego nałogu lub oszukują się i spychają go na dno podświadomości. Chodzi o to, by nie stwarzać sytuacji, że jakiś frustrat odbija sobie na bezbronnym dziecku własne nieudacznictwo. Iluż spotyka się takich rodziców, którzy wrzeszczą na dziecko "Nie bij się w szkole", tłukąc jednocześnie, czym popadnie. I wreszcie, link do ciekawych badań poświęconych seryjnym mordercom. Wszystkich łączy wspólna cecha: byli bici w dzieciństwie. www.wowessays.com/dbase/af5/dtb172.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska_k jestem psychologiem;lecze ofiary tzw. "klapsow" 06.02.07, 20:03 to niestety powazny problem w naszym kraju, temat rzeka spotykam sie z tym rowniez jako biegla sadowa; niestety POLACY BAGATELIZUJA TEN PROBLEM, uwazaja,ze tzw. "klapsy" - ktorego to okreslenia uzywaja powszechnie ( dla zmniejszenia poczucia winy, a takze zaciemnienia obrazu ) - na okreslenia roznych form przemocy domowej wobec dziecka tzw. klapsiarze i ich ofiary - te ostatnie z rozstrojem nerowym, nerwicami, zanizona samoocena - ktore to objawy powoduja, ze w 90% spraw sadowych tzw klapsiarze trafiajacy do mnie jako bieglej sadowej sa uznawani za sprawcy przemocy domowej a najlepsze jest to tlumaczenie - ja tez dostawalem prosze pani i wyroslem na porzadnego czlowieka! czestokroc dopiero w trakcie pracy na sesjach terapeutycznych okazuje sie, ze pod maska takiej tezy ukrywa sie nienawisc do wlasnych rodzicow, ktorzy tez byli tzw klapsiarzami; dopiero wtedy sobie przypominaja jak bardzo sie czuli upokorzeni przez rodzicow, ktorzy zamiast ich chronic, wykorzystywali ich bezbronnosc i bili ich - twierdzac ,ze daja im tzw "klapsy"; TAKA POSTAWA WYNIKA Z TEGO, ZE SAMI MUSIELIBY PRZYZNAC, ZE SA TAK SAMO OKRUTNYMI RODZICAMI, JAK BYLI ICH RODZICE - A KTOZ SIE DO TEGO PRZYZNA ??? LEPIEJ ZRACJONALIZOWAC PRZEMOC WOBEC DZIECKA - NAZYWAJAC JA "KLAPSAMI" - to brzmi tak niewinnie; szkoda,ze konczy sie koniecznoscia wielomiesiecznej, a czesto wieloletniej psychoterapii ofiar Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo To raczej michnikoidalna GW wierzy w bicie ! 06.02.07, 20:07 A już najbardziej lubi przykładać Polakom. Nie przepuści żadnej okazji, żeby nie dorabiać gęby Polakom. Znamy tą słabość gazetki. Odpowiedz Link Zgłoś
cynik_i_przesmiewca Re: To raczej michnikoidalna GW wierzy w bicie ! 06.02.07, 20:25 oczywiście, to że średnio raz na tydzień słyszę o zakatowanym dziecku to również wina michnikoidalnego wszechukładu i spisku łże-elit... ilość buców w tym kraju mnie przerasta... a ich aktywność na forum ich arcywroga GW jest wprost proporcjonalna do % betonu pod czaszką Odpowiedz Link Zgłoś
szwet14 Re: jestem psychologiem;lecze ofiary tzw. "klaps 06.02.07, 21:38 Dziekuje za te wypowiedz. Nam udalo sie zerwac z rodzinna tradycja bicia - nasze dziecko nigdy nie dostalo nawet klapsa. Zamiast tego byly niezliczone rozmowy, tlumaczenia, "ukierunkowane" zabawy, aby zmusic do myslenia. Takze siebie. Nasze dziecko jest cudownym, radosnym czlowiekiem. Przede mna natomiast jeszcze dluga terapia. Biciem wychowuje sie niewolnikow w roznych postaciach: pokornych, msciwych, wystraszonych. Nigdy ludzi wewnetrznie wolnych. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: jestem psychologiem;lecze ofiary tzw. "klaps 07.02.07, 00:52 a wytlumaczyles dziecku ze jak go ktos zaczepia lub tez jego przyjaciol to powinien w morde lac? to dosyc wazna nauka. bez tego mozna sobie zycie zmarnowac. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: jestem psychologiem;lecze ofiary tzw. "klaps 07.02.07, 00:50 Tak! wlasnie powiedzmy to otwarcie - klaps to to samo co wybicie zebow i wyrwanie paznokci przy jednoczesnym przypalaniu zywym ogniem! Odpowiedz Link Zgłoś
wszczebrzeszyn Karcenie, a bicie - jest różnica 06.02.07, 20:09 Co innego bicie metalowym strzemiączkiem od paska albo pięścią po głowie, a co innego klaps / skorzany pas. Wystarczy raz/dwa pokazać co się stanie za niesubordynację, a potem sam widok paska działa jak straszak. Krótka piłka. Zaczęły się teraz afery i nauczyciele nic nie mogą zrobić nawet gdy uczeń podniesie rękę. Mam 20 lat nieraz mi się dostało pasem, kablem nawet czy gumową skakanką, ale szybko to minęło, bo zacząłem nabierać rozumu. Jak się np. komuś wkłąda nożyczki w oko to raczej powiedzenie "nieładnie" nie wystarczy. Trzeba być twardym a nie mietkim. Odpowiedz Link Zgłoś
adegie g*** prawda 06.02.07, 20:17 To właśnie tacy goście, jak ty, którzy uważają że lanie skórzanym paskiem jest "karceniem" są problemem w tym chorym kraju! Przemoc fizyczna nie może być środkiem wychowawczym! Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska_k wytlumacz mi -kiedy to zminiles zdanie? 06.02.07, 20:45 piszesz,ze po tzw laniu "zaczales nabierac rozumu". Rozumiem, ze skoro popierasz takie metody, to jak miales dostac lanie, to z pokora, radoscia i ochote nastawiales swoje cztrey litery, a po laniu dziekowales rodzicom i prosiles o jeszcze. Nigdy nie bylo pewnie tak,ze bales sie bicia, ze potem plakales, ze czules co najmniej zlosc do rodzicow, co TWARDZIELU ??? DLACZEGO SIE JEDNAK TAK ZACHOWYWALES TWARDZIELU, SKORO POPIERASZ TAKIE METODY ??? COS CI POWIEM - nie robiles czegos bo bales sie bicia - nie dlatego,ze uwzales,ze czegos nie wolno. DOSTRZEGASZ TE ROZNICE ? Nie ma zadnej roznicy miedzy sposobami bicia, ktore opisales. BICIE JEST BICIEM, mozesz sobie JE NAZYWAC KLAPSAMI I jeszcze cos TWARDZIELU - pamietaj, ze bite przez CIEBIE dziecko nie musi byc podobnym jak ty entuzjasta bicia zwanego tez klapsami. MOZE CIE KIEDYS WYKLUCZYC ZE SWOJEGO ZYCIA - pomyslales o tym kiedys? To lepiej zrob to teraz, bo pozniej moze byc za pozno twardzielu. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: wytlumacz mi -kiedy to zminiles zdanie? 07.02.07, 00:58 to ciekawe..bo ja wlasnie wykluczylem za nie bicie... biegla z ciebie taka ze sie przewrocila. slyszalas o wylaniu dziecka z kapiela? wychowanie z rozowymi sloniami wsadz se w dupe. czlowieka hartuje zycie. gdy nie jest sie twardy to szybko sie zalamuje. cos o tym wiem niestety. pamietaj! kto nie zaznal goryczy nigdy nie moze byc w niebie! Odpowiedz Link Zgłoś
karatakus Re: wytlumacz mi -kiedy to zminiles zdanie? 07.02.07, 15:19 Matko ale mnie ten palant wnerwia. Pomyśl o tym tak - siedzisz tu grom wie po co i udowadniasz wszystkim jak się fajnie wychowuje przez bicie? Co ci to daje czlowieku. Balsam na obita w przeszlości dupę? Udowadniasz sobie jaki fajny był pan ojciec że ci skórę złoił? Odpowiedz Link Zgłoś
itaka5 Re: Karcenie, a bicie - jest różnica 06.02.07, 21:29 owszem, "nieladnie" nie wystarczy. dlatego czlowiek ma jezyk w gebie zeby go uzywac...dlatego trzeba tlumaczyc, rozmawiac, pokazywac swiat, a nie bic!! to ze cos jest proste, nie znaczy ze jest dobre! zal mi Ciebie...swoje dziecko tez bedziesz bic jesli cos zle zrobi? to wspolczuje...zastanow sie troche nad tym. uwierz, nagrody za dobre zachowanie, sa duzo skuteczniejsze od kar, nie tylko cielesnych. bicie zabija aktywnosc...jakakolwiek, i ta zla i ta dobra... Odpowiedz Link Zgłoś
nordra Re: Karcenie, a bicie - jest różnica 07.02.07, 07:32 Czlowieku!!! Uzywamnie przemocy wobec drugiej osoby jest przestepstwem. Prosze pana czy jesli przechodzien rzuca papier na ulice, sciaga pan pas i leje go tym zeby go nauczyc niesmiecenia??? Prosze sprobowac zobaczymy reakcje tej drugiej osoby, w naleprzym przypadku zostanie pan z podbitym okeim w gorszym zostanie pan oskarzony o pobicie. To samo dotyczy naszych dzieci, one niestety nie sa wstanie panu oddac czy tez zawiadomic policji o przestepstwie. W innym bardziej cywilizowanym kraju europejskim po daniu dziecku klapsa paskiem czy reka na oczach innej osoby, poprostu pozbawiono by pana praw rodzicielskich w bardzo krotkim czasie, niestety w Polsce daleko do tego.Przestraszenie dziecka klapsem powoduje jego strach i falszywy respekt wobec pana, gdy tylko pana nie ma dziecko zachowuje sie normalnie, czyli zaspokaja swoja ciekawosc w sposob ktorego pan nie lubi. Najprostrza metoda jest tlumaczenie dziecku wtedy ono mimo wszystko mysli nad tym co robi zle gdy dziecko jest zbyt male sa inne metody nauki ktore zabiaeraja wiecej czasu niz bicie, gdy pan dziecko zbije to czesto ono nie rozumie za co zostalo zbite bo nie rozroznia rzeczy niebezpiecznych od bezpiecznych zlych od dobrych, oraz regol jakie panuja na swiecie. Odsylam pana do psychologa lub do literatury. > Co innego bicie metalowym strzemiączkiem od paska albo pięścią po głowie, a co > innego klaps / skorzany pas. Wystarczy raz/dwa pokazać co się stanie za > niesubordynację, a potem sam widok paska działa jak straszak. Krótka piłka. > Zaczęły się teraz afery i nauczyciele nic nie mogą zrobić nawet gdy uczeń > podniesie rękę. Mam 20 lat nieraz mi się dostało pasem, kablem nawet czy gumową > skakanką, ale szybko to minęło, bo zacząłem nabierać rozumu. Jak się np. komuś > wkłąda nożyczki w oko to raczej powiedzenie "nieładnie" nie wystarczy. Trzeba > być twardym a nie mietkim. Odpowiedz Link Zgłoś
marl57 Polacy tak mają - stale w cos wierzą 06.02.07, 20:13 a tutaj wedle treści artykułu - w skuteczność bicia swych dzieci. Ponieważ są na tyle tępi że nie potrafią być skuteczni dydaktycznie, to pozostaje dominacja przemocą jako metoda podporządkowania sobie młodszych. Czyli -w pałę ! Odpowiedz Link Zgłoś
jagna28 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 20:17 Mam malutką córeczkę i mam ogromną nadzieję, że nigdy jej nie uderzę. Wiem, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby tak się stało. Sama nie raz oberwałam. Od ojczyma pasem, ale nie dałam mu satysfakcji i nie zapłakałam. Od mamy wiele razy. Ścierką, paskiem, kapciem, ręką... Nie byłam bita notorycznie, nie byłam katowana i zdecydowanie sprawa nie podlega pod sąd rodzinny czy opiekę społeczną, ale wiem co to znaczy klaps czy lanie. Pomimo, że to od mamy obrywałam częściej to nie jej życzyłam śmierci tylko jemu. To przez niego mama była ciągle zdenerwowana i często płakała. Teraz to już za nami. Za dorosła jestem, żeby ktoś podniósł na mnie rękę, ale żal pozostał. Wiecie co w tym jest najgorsze? Rodzice nie pamiętają, że biją. Pewnie Ci co katują i regularnie tłuką swoje dzieci pamiętają. Ci "zwyczajni", których od czas do czasu poniosło całkowicie wymazują to z pamięci! Przeprowadziłam ostatnio rozmowę z rodzicami. Przypomniałam im kiedy i w jakich okolicznościach dostało mi się najbardziej lub najmniej zasłużenie. Zrobili wielkie oczy. Przecież my Cię nie biliśmy! Byłam świadkiem jeszcze jednej takiej rozmowy. Dwójka rodzeństwa jednym głosem twierdziła, że matkę nie raz zaswędziała ręka... matka się wypiera. Kochani rodzice. Dla was to zwykły klaps. Emocje opadną, zapomnicie. Dorosłe dzieci pamiętają przez całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
kagdam Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 20:37 mam dwie siostry przyrodnie, jedna ma 3 lata druga 6. Starsza jest cwana, klamie i rozrabia, ale potrafi niezle kombinowac zeby nie bylo na nia. Mlodsza jest diablem wcielonym. Obie traktuja swoje babcie jak poddane, kopia je, wyzywaja. Babcie potrafia jedynie ucalowac w nozke, ktora wczesniej kopnela ja w twarz, a slyszac klamstwo mowic ze to "taki zarcik". Ja natomiast nieraz juz zagrozilam lub dalam klapsa jednej czy drugiej i do mnie nie odwaza sie zle odezwac. Dodatkowo zabiegaja o moja sympatie i wzgledy. Jestem tez powiernikiem tajemnic szesciolatki. Uwazam, ze male dzieci nalezy tresowac, poniewaz samo tlumaczenie, albo nie dotrze do nich, albo szybko wyleci im z glowki. Niestety moje siostry sa niewychowane i rozwydrzone, a rodzice wlasnie objeli taktyke "tlumaczenia". Odpowiedz Link Zgłoś
alicja1003 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 21:07 A czy wiesz dlatego masz siostry przyrodnie a nie rodzone ? Odpowiedz jest prosta Twoj stary musial byc niezlym lajdakiem ktory lal po lbie Twoja matke i Ciebie.Dlatego sie rozwiodla i znalazla kogos innego. /jak nie wierzysz zapytaj mamusie/ Z tad tyle agresji w Tobie.Innego wytlumaczenia nie widze. Odpowiedz Link Zgłoś
kagdam Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 22:33 alicja1003 napisała: > A czy wiesz dlatego masz siostry przyrodnie a nie rodzone ? > Odpowiedz jest prosta Twoj stary musial byc niezlym lajdakiem ktory lal po lbie > > Twoja matke i Ciebie.Dlatego sie rozwiodla i znalazla kogos innego. > /jak nie wierzysz zapytaj mamusie/ > Z tad tyle agresji w Tobie.Innego wytlumaczenia nie widze nie bede komentowac tego typu wypowiedzi. ojciec nigdy nie podniosl na mnie reki. Odpowiedz Link Zgłoś
akasaki Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 22:24 wiesz co ja uwazam ze bardzej troche tresury przydaloby sie takim ludziom jak ty... Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 22:52 Dzieci trzeba wychowywac. Np. nie pozwalac im na opisane zachowania! Ale nie biciem. Absolutnie samo tlumaczenie "tak jest nieladnie" ani tym bardiej ignorowanie nie pomoze. Dzieci powinny miec jasno postawione granice, a tlumaczeniu powinny towarzyszyc konsekwencje: od "przepros, bo zabolalo", "napraw szkode", do kar, ale nie cielesnych. Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska_k Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 21:24 karcenie jest prawnie dozwolono, o ile jest adekwatne do sytuacji i o ile nie pociaga za soba takich negatywnych skutkow jak nerwica, i inne podobne - bardzo czesto wystepujace choroby - okreslane prawnie jako rozstroj organizmu nie jest wiec tak,ze tylko takie bicie, o ktorym trabia w tv jest przestepstwem znecania sie - dokrwi, utraty przytomnosci, posiniaczenia calego ciala; tu decydujaca jest opinia bieglego psychologa lub psychiatry,zeby ocenic skutki tego bicia poza tym CHCE ZWROCIC UWAGE RODZICOM -KLAPSIARZOM UWAGE - ze nikt nie zabroni waszym dzieciom obarczyc was odpowiedzialnoscia za krzywde jaka im wyrzadzaliscie; PAMIETAJCIE - WASZE DZIECI NIE MUUSZA BYC TAKIMI ENTUZJASTAMI KLAPSOW JAK WY; moga was np wyrzucic ze swojego zycia za to,ze je biliscie, co i tak bedzie niczym w porownaniu z wasza okrutnoscia wobec nich I CO WTEDY ZROBICIE - POBIJECIE JE ZNOW ? Jak obie zreszta klapsiarze wyobrazacie ? do 18 roku zycia bedziecie lac swoje dzieci, albo czesto straszyc je tym, a potem nagle jak za czarodziejskim dotknieciem rozdzki, dzieci zapomna o tych okrucienstwach i bedziecie w super stosunkach ??? BARDZO SIE MYLICIE. Zachowanie Twoich rodzicow jest typowe dla zneczacy - oni sie wypieraja bicia, bo musieliby przyznac, ze byli wobec Ciebie tak samo okrutni jak ich rodzice wobec nich. Tak samo maja o to pretensje do swoich rodzicow - musieliby przyznac, ze poszli w ich slady... A TO DLA NICH ZA TRUDNA PRAWDA, JAK I DLA INNYCH KLAPSIARZY Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 01:02 to ty sie mylisz. a psychologie to mialas w szkole w koziej wolce. zapewne tez do nauki mialas jedyny sluszny podrecznik. Odpowiedz Link Zgłoś
lola0071 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 23:33 Ja myślę, że doskonale pamiętają, tylko udają, że tego nie było... Oni po prostu chyba nie mają w sobie samokrytyki, a to są chyba najgorsi rodzice. Samokrytyka to podstawa w wychowaniu, bo dzięki niej można dostrzec błędy i zacząć wychowywać lepiej. Jak ja mojej mamie kilka razy wypomniałam, że mnie biła, to też udawała zdziwioną. Najłatwiej powiedzieć, że nie było bicia... Pewnie... po co się przyznawać? Zbyt głupio? Odpowiedz Link Zgłoś
beamus Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 12.02.07, 21:22 Jagna masz rację. Moja mama tez nic "nie pamięta". A to do dzisiaj boli Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 20:30 oj, droga wybiórczo... znów chcachmęcisz i mylisz katowanie z wychowawczym klapsem. No ale wiem, sie ma niemal na etacie tzw postępowe wychowawczynie, to i tekst jest taki, a nie inny. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
akasaki Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 22:03 ciekawe jak ty łosiu zniuslbys taki "wychowawczy klaps"? pewnie pobieglbys na policje z krzykiem BIJA! myslisz ze co łosiu jeden ... o ch nie sorki 4 ... dziecko to nie czlowiek mozna je "przekonywac" "odrobineczka" przemocy? wiesz co w polsce nawet wielokrotnemu mordercy klapsa dac nie mozna bo go konstytucja chroni a dzieciaka, dlaczego nie? przeciez to nie czlowiek (ona/on) to pie... rzecz zwykle 'ono' ktore gramatycznie od 'to' sie nie rozni wcale... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 12.02.07, 21:16 akasaki napisał: > ciekawe jak ty łosiu zniuslbys taki "wychowawczy klaps"? pewnie pobieglbys na > policje z krzykiem BIJA! myslisz ze co łosiu jeden alez skad, niejednego klapsa dostałem i na policję wcale nie biegłem :) ba, po czasie (i zmadrzeniu) przyznaję duża rolę wychowawczą takiemu zachowaniu rodziców. Naprawde mogłoby być dla mnie gorzej, gdybym tego klapsa nie dostał. Co do skarzenia sie policji - oby nie nastał model skandynawski... bo naprawde trzeba rozróżnic wychowawczego klapsa od katowania bez powodu > wiesz co w polsce nawet wielokrotnemu mordercy klapsa dac nie mozna bo go > konstytucja chroni nie można (teoretycznie), natomiast można wsadzić go do więzienia. Niestety "postępowcy" wywalczyli (wbrew obywatelom, widząc sondaże!!!) likwidacje czapy dla ewidentnych morderców... no, widać "postep" kroczy dalej... Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 07.02.07, 01:29 wstyd mi, że masz takie poglądy Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 12.02.07, 21:17 Mho, nieraz jeszcze sie nie zgodzimy :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
xaime Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 20:52 Gdy czytam coś takiego aż chce mi się zwrócić dzisiejszy obiad. Dlaczego dzieci powinny być wychowywane "bezstresowo"? Mam 19 lat, ale jak będę miał dzieci to spewnością, jeśli zasłużą do dostaną odemnie tzw. "klapsa", a to dlatego, że widząc obecnie małe dzieci np. w sklepie od razu widze które są "bite", a które nie. Trzeba przyznać że najbardziej radykalne metody wychowawcze są najlepsze. Efekty ich braku widać praktycznie już wszędzie. Ostatnio widzałem jak grupka może 7 latków na gównej ulicy wyzywało staruszkę od najgorszych beż żadnego powodu! Gdyby nikt im nie zwrócił uwagi potrzedł bym do nich zlał ich za wszystkie lata, a następnie wrzuciłbym pod najbliższy przejeżdżający samochód! Dla mnie jest cały ten szum śmieszny, ale nic na to nie poradzę. Sam byłem wychowywany silną ręką i sądzę, że wyszlo mi to na dobre (nie nakładam nauczycielom koszy na śmieci, czy też nie podkładam nóg starszym panią/paną). Odpowiedz Link Zgłoś
akasaki taaak 06.02.07, 21:34 tak ja tez to widze - bite dzieci - marudza sa, zlosliwe itp widac to w np. sklepach... wiem to bo sam 'mam' 5-latka i nigdy nikt go nie bil...jest to maly czlowiek ktory jesli ma jakis problem czy potrzebe zwraca sie z tym do mnie i razem, toczac niezadko polemiczna dyskusje, dochodzimy zawsze do konsensusu... a w np sklepach dzieci 'bite' dochodza czesto do ostatecznej granicy wyrazania swych potrzeb czyli krzyku placzu, niesluchaja rodzica bowiem przyzwyczajone sa do tego ze ostateczne "nie" to kilka uderzen wymierzonych przez'rodzica', gdy dorastaja wymiar 'ostatecznego "nie" rodzica' rosnie wraz z nimi... poza tym dorastajacy czlowiek przejmuje 'styl' bycia rodzica->wyraza swoje potrzeby(i realizuje) w stylu do ktorego przywykl... mi tez sie "oberwalo" w dziecinstwie, i jedyne co pozostalo po tej "lekcji" to "masa nienawisci" do "nauczyciela" i atawistyczny poglad ze na przemoc czasami trzeba odpowiadac przemoca, bo niektorzy dorosli po prostu nie rozumieja innego jezyka... Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: taaak 07.02.07, 01:04 robi tak bo jest wsrod 5% inteligentnych dzieci. a co z reszta? Odpowiedz Link Zgłoś
itaka5 Niech Ktos Mi Wytlumaczy 06.02.07, 21:39 wiekszosc bitych osob jakie znam, ktore byly bite w dziecinstwie, popieraja zawziecie te metode...uwazaja ze wyrosly na dobrych ludzi (niektore z nich sa wdzieczne np ojcu, ze nieraz oberwaly, bo byly nieznosnymi dzieciakami i niewiadomo co by z nich wyroslo) (maja po 19, 20 lat) nie wiem czym to jest spowodowane,...moze mi ktos wytlumaczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
akasaki ja moge Ci wytlumaczyc 06.02.07, 21:50 konflikt emocjonalny... osaba najwazniejsza dla dziecka upokaza go itp itd mala\y stara to sobie wytlumaczyc bo jak tu wytlumaczyc sobie za osoba ktora tak kochasz i chcesz byc przez nia kochana torturuje cie?! odpowiedz jest prosta to dla mojego DOBRA!!! bardzo silnie staraja sie usprawiedliwic ten caly syf...ale dla mnie czlowiek to czlowiek(jezeli uzywa wobec mnie przemocy ot tak niesprowokowany "moja" przemoca wobec niego) to coz po prostu zgnily z niego ?$#%^ i tak trzeba go traktowac... Odpowiedz Link Zgłoś
blessyou1 Re: Niech Ktos Mi Wytlumaczy 07.02.07, 11:54 Widocznie były bite po głowce... Innego wyjaśnienia nie widzę Odpowiedz Link Zgłoś
itaka5 Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 21:39 Duzo w Tobie agresji..bardzo duzo...wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
aczka Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 21:44 Ale za to masz ochotę bić cudze dzieci. Twarda ręka, tak? Jesteś dokładnie takim przypadkiem, o jakim wielu tu już wspomniało. Nie potrafisz uwierzyć, jak mogli ci to robić, więc wypierasz tę świadomość. Ponadto z jednego twojego posta jasno wynika, że nosisz w sobie ogromny ładunek agresji, a źródło jest oczywiste. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że uda ci się kiedyś wyjść z tego....tak, bo agresja i przemoc wobec słabszych jest chorobą, a każdy klaps powinien palić sumienia bijących do końca ich życia. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie 06.02.07, 23:01 Obydwa przypadki - beskarnosc i bicie to zaniedbanie i bezsilnosc rodzicow. Przecize latwiej "olac" albo przylac niz pomyslec jak rozwiazac problem... Ach - ja i moj brat jestesmy przypadkami "bezstresowego" wychowania. Pisze "bezstresowego" bo to, ze nas nie bito nie oznacza, ze nie stawiano granic i nie wymagano ich zachowania. Ani mnie ani jemy do glowy by nieprzyszlo, ze mozna kogos skrzywdzic...Pewnie dlatego widzac dzieci wyzywajace staruszke, reakcja jest nie tyle chec mordu co pracy z takimi dziecmi, skoro ich rodzice nie potrafia. Ps. Takie dzieci jak najbardziej bywaja bite. Odpowiedz Link Zgłoś