IP: 193.162.192.* 13.08.08, 09:14
Pani Jagodo:

Mam takie pytanie - tu gdzie mieszkam jest b. fajna szkola jezykowa
i mysle zeby zapisac do niej moje dziecko. Moje dziecko jest
dwujezyczne (pol i ang) ale mysle ze moze juz czas zapisac ja na
jakis 3 jezyk. I tu moje pytanie - zajecia w tej szkole odbywaja sie
tylko raz w tyg. ok. 1 godz. Do domu potem nam daja jakies piosenki
i zabawy. Nie jestem pewna czy w ten sposob (tylko raz w tyg.) male
dziecko moze cos sie nauczyc... Dodam, ze nie sa to tanie zajecia
wiec czy to ma sens wydawac tyle pieniedzy na jeden raz w tyg.
Zawsze wydawalo mi sie ze trzeba cos robic systematycznie i czesto
by miec jakies efekty...

Co pani mysli? Czy moze pani cos polecic do nauki jez. obcych dla
dzieci? Myslalam zeby dziecko uczylo sie albo jez. francuskiego albo
jez. hiszpanskiego...

dziekuje serdecznie za pomoc.
Obserwuj wątek
    • jagoda.wasowska Re: Jez. obce 13.08.08, 22:53
      Jeśli Pani dziecko już jest dwujęzyczne to z powodzeniem nauczy się
      kolejnego języka. Idea uczenia małych dzieci języków obcych jest
      bardzo prosta - dzieci w sposób naturalny uczą się języków. Bardzo
      łatwo wyłapują melodię języka i akcent (jakże ważne). Dlatego czym
      wcześniej dziecko zaczyna się uczyć tym potem sprawniej się tym
      językiem posługuje.
      Domyślam się o jakiej szkole Pani pisze (pewności jednak nie mam).
      Zajęcia raz w tygodniu nie miałyby większego sensu, gdyby nie to, że
      dzieci dostają kasety z piosenkami do domu. Dzięki temu dziecko w
      domu (naturalne środowisko)ma kontakt z językiem. To w znaczny
      sposób obniża koszt zajęć i jest zgodne z tym jak się uczą dzieci.
      Język francuski i hiszpański należą do tej samej grupy języków, więc
      wiele słów jest podobnych. Jeśli dziecko zacznie się uczyć
      francuskiego (trudniejsza wymowa) to szybko złapie też hiszpański.

      Życzę przyjemnej zabawy.
      Jagoda Wąsowska
      • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 14.08.08, 08:43
        Pani Jagodo

        Dziekuje za pomoc. Ma pani racje - tez tak mi sie na poczatku
        wydawalo ale potem troche mnie koszty tej szkoly przerazily. Ale
        damy rade a Mloda nauczy sie jeszcze czegos nowego :)

        dziekuje za pomoc.
        • kropkaa Re: Jez. obce 16.08.08, 12:10
          Joanna!
          Ile Twoje dziecko ma lat?
          Czy ona ma jeszcze czas na życie i nic nierobienie;)?
      • zofijkamyjka Re: Jez. obce 17.08.08, 09:25
        A moja przyjaciółka anglistka /matka dwójki kilkulatków/ uważa że
        kilkulatek nie nauczy sie języka obcego na żadnych lekcjach. Uważa
        takie "lekcje" za stratę czasu. Kontakt z językiem angielskim swoim
        dzieciom zapewnie właśnie dzięki angielkim filmom, książkom, grom na
        komputerze. Ale i tak to nic nie daje :-) Pojedyńcze słowa znają i
        tyle :-).
    • kropkaa Do Joanny 16.08.08, 12:24
      A teraz bardziej serio:)
      Joanna, mam takie pytanie. Zastanawialiśmy się z mężem, czy by nie
      było dobrym pomysłem puszczać dziecku bajki po angielsku. Np. "Ulicę
      Sezamkową". Nie mamy tv (z wyboru) więc kanały tematyczne w
      oryginale odpadają. W ogóle córka bajek praktycznie nie oglada;
      czasem puszczamy jej na laptopie Reksia czy Bolka i Lolka, ale
      szybko ją to nudzi. Co innego książki - non stop tylko "citamy!
      citamy!" Ale może koło 2 lat bajki zaczną ją interesować. I moje
      pytanie brzmi - skąd można wziąć bajki w oryginale? Może pytanie
      jest naiwne, ale nie wiem. Ty wiesz wszystko, więc mam nadzieję, że
      jakiś pomysł mi podsuniesz.
      Na dwujęzyczność szans nie ma:((( Myśleliśmy, by gdzieś wyjechać na
      2-3 lata (kiedyś była szansa, by mąż pracował we Włoszech, ale jakoś
      się rozmyło). Mała nawija tak, że jej się buzia nie zamyka, powtarza
      wszystko, zapamiętuje szybko, śmieszne jest jak takie małe dziecko
      tworzy konstrukcje ze słówkami typu już, jeszcze, teraz. Dlatego się
      nam wydaje, że jest szansa, by załapała angielski. Chyba, że się
      mylę. Co o tym sądzisz?
      • verdana Re: Do Joanny 16.08.08, 13:48
        A kablowka - tam pewnie beda bajki po angielsku.
        Tyle, ze moje dzieci ogladały dlugo bajki po angielsku i wbrew
        zapowiadziom efekt byl zerowy.
        Pamietaj też, ze takie dziecko blyskawicznie uczy sie języka
        błyskawicznie zapomina - wystarczy parę tygodni, czasem tylko
        miesiac. O ile więc chcecie nauczyc dwulatke angielskiego nie ma
        mowy o zadnych wakacjach z niemowiaca po angielsku babcia, czy
        dłuzszej przerwie. Znany mi rekordzista - 6 latek - zapomniał
        arabskiego , ktorym mowil płynnie w Algerii w ciągu 1 miesiaca.
        Kolezanka corki w gimnazjum oczyla się niemieckiego od podstaw,
        chociaż 1 i 2 klasę kończyła w Niemczech.
        Jednak umiejetnośc wymowy zostaje, więc moze warto. Natomist o ie
        przez njabliższych 7 lat nie zdobędziecie sie na mordercza
        systematycznosć - nie liczcie na znajomość języka.
        • kropkaa Języki obce 16.08.08, 15:18
          No właśnie, w to, że małe dziecko, mieszkające w Pl z rodzicami
          Polakami bedzie mówić w językach obcych, w to nie wierzę. Ale może
          by sobie chociaż "zaprogramowała" akcent.
          Dziecko koleżanki (nieco starsza) chodziła na ang. i ogladała w domu
          bajki - matka zauważyła, że dużo lepiej wymawia słowa poznane z
          filmu niż te, których uczyła się od nauczycielki (ten akcent Polaków:
          (((, brrr). I tak pomyślałam w świetle tego, co pisała pani Jagoda o
          programowaniu mózgu na języki, że może coś jej się tam zaprogramuje;)
          • verdana Re: Języki obce 16.08.08, 18:16
            Mnie tak uczono językow - od piatego roku zycia. Uczono,
            zapominalam , w nastepnym rok z nowa grupa zaczynało się od nowa.
            Jedyne, co mi to przynioslo to absolutny wstret do tak uczonego
            języka i niemożność, mimo wysilków nauczenia sie go w sposb chocby
            zadawalajacy.
            Nie jestem zatem entuzjastka uczenia malych dzieci języka, w
            zabawie - może tak, ale nie w sposob zorganizowany.
      • Gość: Joanna Re: Do Joanny IP: *.chello.pl 17.08.08, 02:04
        Hahaha - alez moja dziecko ma czas na wszystko :)

        Mowi w 2 jez. bo jej tata nie mowi w zadnym innym niz jez. ang. a ja
        jestem Polka i znow moja rodzina tylko po polsku, wiec dziecko
        dorasta w dwujezycznym srodowisku...

        Szkola jezykowa to jest taka prywatna mala szkola i oni robia te
        zajecia one teacher-to-one student wiec dlatego takie ceny. Podobno
        jest super. Synek znajomej chodzi i mowi juz w 3 jez. Zobaczymy jak
        to u nas bedzie.

        Verdana ma racje a propos szybkosci uczenia sie jez. u dzieci i
        szybkosci ich zapominania. niestety :( Ale akcent danego jezyka
        mozemy tylko opanowac bezblednie (tak jak native speakers) tylko do
        9 lub 10 roku zycia. Potem koniec. Bedziemy miec akcent ale jezyka
        mozemy sie wciaz b. fajnie nauczyc. P. Jagoda o tym tez pisala.

        ok, mozesz wychowac dwujezyczne dziecko w Polsce. Ale trzeba duzo
        silnej woli i cierpliwosci. Jest nawet taka metoda OPOL (one person
        one language) czyli jeden rodzic mowi po polsku (tylko) a drugi
        tylko w jez. obcym. I to non stop nie moze byc mowy o nietrzymaniu
        sie tego. bo dzieci wtedy moga zaczac mieszac jezyki. A tak to
        wiedza ze Mama mowi po ang. a Tata po polsku i nie mieszaja. Bajki
        sa b. dobre ale tez slyszalam ze najlepiej jak dziecko oglada filmy
        gdzie moze widziec jak aktor/lektor/prowadzacy program porusza
        ustami i widzi jak sie wymawia slowa w danym jezyku. Drugi problem
        jest tez ze w bajkach aktorzy mowia zmienionym glosem i to tez jakos
        tam znieksztalca slowo mowione. ALE lepsze te bajki niz nic.
        Piosenki czy nawet takie bajki czytane na plytach dla dzieci sa tez
        b. dobre, bo nie tylko ze sa czytane na glos przez native speakers
        ale czesto to sa aktorzy wiec potrafia podac slowo pisane
        najlepiej.

        Wjedz na forum "Wielojezycznosc" - maja super linki do roznych
        darmowych stron tam do jez. ang. i jez. niemieckiego. Niedawno
        darmowa strona internetowa www.sesamestreet.org zostala ulepszona i
        maja tam filmy, programy i gry dla dzieci. Ale musisz miec szybki
        internet by miec dostep do wszystkich tam opcji. Wiec moze jak nie
        chcecie TV to warto w dobry internet zainwestowac. W empik.com
        widzialam tez bajki i te ksiazki (audio books) w jez. angielskim.
        Maja tez fajne programy na CD-rom do nauki jez. ang. dla dzieci i
        mlodziezy. Nie sa jakies strasznie drogie wiec moze i w to warto
        zainwestowac i z dzieckiem bawic sie na kompie. Na pewno taniej niz
        ta Helen Doron :) A propos bajek sprobuj allegro lub ebay.

        Jak ci zabraknie slow po ang. wjedz na www.merriamwebster.com i tam
        maja i synonimy i pochodzenie slowa i jak sie kliknie wymowe. Jest
        tam tez Spelling Bee (taki amerykanski jezykowy konkurs dla dzieci)
        i tam to jest kopalnia slow i gier/zabaw dla dzieci. to jest tutaj
        wordcentral.com/games.html

        MOzesz tez wprowadzic czytanie w jez. ang. metoda Domana dla
        dziecka. Pokazuj i pol i ang. tylko bedziesz musiala robic dwa razy
        tyle slow bo i po pol. i po ang. Chyba warto.

        Czy macie znajomych w Anglii moze ale w Niemczech - dlaczego pytam.
        Tam jest www.amazon.co.uk czyli Amazon. Tam mozesz wszystkie
        mozliwe bajki czy filmy dla dzieci kupic. Tam doslownie jest
        wszystko co tylko zostalo wydane lub opublikowane jest. Doslownie :)
        Wjedz na Books albo Music, DVD & Games zeby sobie wybrac. I wtedy
        mozesz to zamowic na adres sowich znajomych i potem miec to
        przeslane do POlski. Nie jestem pewna czy jakbyc to zamowila z
        Amazon strony bezposrednio to by to do Polski przyslali ale mozna
        sprobowac. Moze i nawet nie bedzie to zbyt drogie.

        www.handbook.pl/index.php?d=katalog&k_id=6
        powyzej masz polska strone - znajoma mi polecala ale ja sama od nich
        jeszcze nie zamawialam. Moja olbrzymi wybor.

        www.inbook.pl tez tu cos znajdziesz

        www.sklep.bajkolandia.pl tu tez jakies bajki w jez. ang
        znajdziesz

        www.professorgarfield.org/pgf_kbkids.html tu masz strone z
        jez. ang. - gry i rozne takie

        www.learningisland.org/ - fajne bajki po ang. dla dzieci

        Mam nadzieje ze jakos pomoglam.

        POzdrawiam
        • verdana Re: Do Joanny 17.08.08, 09:27
          Dwojęzyczność jest dobry tylko pod warunkiem autentycznej
          dwujezyczności rodzicow. Próby "sztucznekj" dwujezycznosi, gdy
          jedenz z rodzicw mowi obcym dla siebie językiem, sa bardzo
          szkodliwe. Dziecko po pierwsze nie nauczy się języka z dobrym
          akcentem - baardzo rzadko cudzoziemiec mowi bezbłednie w nawet
          dobrze znanym sobie jezyku, po drugie - komunikacja z dzieckie, gdy
          mowi się w obcym dla siebie jezyku jest utrudniona i przez to
          nienanturalna.
          nauka języka nie jest najwazniejsza rzeczą w wychowaniu.
        • kropkaa Re: Do Joanny 21.08.08, 19:59
          Dzięki Joanna, pomogłaś:)

          Dwujęzyczności "sztucznej" zdecydowanie mówię nie! Ale może chociaż
          po bajkach zdolność wymowy zostanie.

          A wniosek smutny - znowu cała para idzie w gwizdek...

          • aniucha333 Re: Do Joanny 22.08.08, 09:22
            wiesz co - czy dwujezycznosc jest az tak wazna???

            wogole bym sie o to nie martwial gdybym nie miala meza nie mowiacego
            po polsku. Teraz daze do tego zeby moje dziecie mowilo w obydwu
            jezykach, bo mam w rodzinie przyklady ludzi ktorych rodzice nie
            nauczyli polskiego i to jest dramat. Ja z nimi po ang. musze gadac,
            bo ja nie umiem norweskiego a oni pol. I ja nie chce zeby moje
            dziecko bylo takim "matolkiem" (sorry za wyrazenie), ale w sumie to
            nie wina dziecka tylko jego rodzicow. Za kazdym razem jak widze
            moich czlonkow rodziny (tych nie mowiacych po pol. ) strasznie mi
            ich zal. Ile oni traca z naszych rodzinnych spotkan, rozmow, zartow
            nie mowiac po polsku :( Ale coz ich rodzice uznali ze pol. nie jest
            az tak wazny...

            Z drugiej strony, w dzisiejszych czasach znajomosc jez. obcych jest
            koniecznoscia. Bez tego zaden wyksztalcony czlowiek nie moze za duzo
            zrobic. Wiem zaraz beda glosy ze moze bo sa tlumacze, tlumaczenia,
            etc. ALE taka osoba, moim zdaniem, traci na tym ludzkim kontakcie,
            dodatkowej umiejetnosci, etc.

            Kropkaa - ja moje dziecie zapisuje na ten trzeci jez. tylko po to
            zeby cos tam sobie umialo. Szczerze nie wierze ze bedzie
            trzyjezyczne (moze sie myle) ale moze chociaz nauczy sie pare
            slowek, chwyci akcent, cos tam rozwinie. I mysle ze powinnas to samo
            robic z jez. ang. u siebie w domu. Nadawaj po ang. do dziecka (i co
            z tego ze masz akcent), wlaczaj plyty, ksiazki audio, programy na TV
            czy internecie, czytaj ang. ksiazki dziecku, a nawet ucz Domanem w
            jez. ang. Na pewno nie zaszkodzi a bardzo mu to pomoze.

            Nie poddawaj sie tak latwo :) Ja mam to samo bo chce zeby wszystko w
            moim zyciu i zyciu mojego dziecka bylo najlepsze ale z drugiej
            strony nawet jak moje dziecie nauczy sie tylko 20% czegos a nie 100%
            to i tak to jest sukces :) prawda?:)
            • umberto_14 Re: Do Joanny 07.09.08, 12:30
              Witajcie, mam kilka obserwacji (ale na razie żadnych konkretnych
              wniosków:))
              1. wiecie z tym akcentem wyuczonym w dzieciństwie to chyba bywa
              różnie. Ja zaczęłam się uczyć angielskiego w liceum i teraz biorą
              mnie za "nejtiwa" a Anglicy pytają jak to możliwe, że nauczyłam się
              tak angielksiego w Polsce. A odpowiedź jest prosta - bo chciałam,
              zawsze fascynowały mnie obce kraje i chęć porozumiewania się z
              innymi luźmi. Podobnie jest z innymi językami, które znam
              2. czasami myślę sobie, że wiele zależy od wrodzonych predyspozycji,
              ale te w niektórych znanych mi przypadkach nie przeważyły niestety
              nad nadgorliwością Rodziców, która wiele popsuła. Dziecko
              wychowujące się przy rodzicach mówiących w dwóch językach to jest
              sytuacja idealna ale i naturalna. Dziecko wie dlaczego muczy się
              mówić w dwóch językach. A zajęcia z angielskiego bywają różne...Mogą
              niestety zniechęcić.
              3. Jak dziecko ma motywację to się chętniej uczy. Ale czy bajki
              angielskojęzyczne i -jak sądzę - chęć ich zrozumienia to
              odposiwednia motywacja?
              4. Moja 3,5 letnia córeczka bardzo ładnie zapamiętuje słowa i
              wyrażenia, które wprowadzamy do zabawy. (np bawimy sie w chowanego z
              całą bandą pluszowych zwierzaków, albo razem gotujemy po angielsku
              obiadek, albo urządzamy teatr dla powyższych) etc. Ma wtedy dużą
              motywację, żeby się komunikować. Ostatnio odśpiewała mi "dorosłą"
              piosenkę, którą ja wcześniej sobie po angielsku nuciłam(a mała też
              by chciała więc podsłuchała i teraz śpiewamy ją razem, niestety nie
              mogę jej prztłumaczyć, bo jest lekko za dorosła dla malucha, ale
              mała nie rości..:)
              5. Muszę wpadać na atrakcyjne pomysły, żeby mała się uczyła i mieć
              trochę na to czasu.
              6. coś mi się wydaje, że w obecnych czasach język angielski jest
              wszędzie i to wiele ułatwia (gorzej jest z innymi).
              7. Moaja małą bardzo dobrze przyswaja angielski metodą Helen Doron,
              macie jakieś z nią doświadczenia?
    • bomba001 Re: Jez. obce 07.09.08, 22:11
      hmm, przez lata smialam sie z z metod typu helen doron. ale sie przeprosilam:)
      otoz moja obserwacja jest taka: moj syn, dwujezyczny, pol-ang, wychowywany juz w
      polsce, z pewnych wzgledow chodzil na takie zajecia typu zabawy konwersacje po
      angielsku. byly one zorganizowane przez szkole jez., gdzie dzieci uczyly sie
      metoda h.d. dla zaawansowanych 8-9 latkow, nie dzieci dwujezycznych. i kiedys
      podsluchalam zajecia i bylam w szoku: te dzieci naprawde mowily po angielsku! i
      to dobrze!
      wiec: go ahead! taka metoda, stosowana systematycznie (!!!!) dziala.
      forced bilinguism (czyli rodzic udaje)- to gwarantowany sposob na stracenie
      kontaktu z dzieckiem. wg naukowcow. rodzic udajacy nie jest w stanie wyrazic
      wielu stanow emocjonalnych w L2 (czyli nie swoim jezyku). i dziecko rosnie jako
      emocjonalny kaleka. wsrod moich znajomych jest takie dziecko : i niestety,
      kontakt z ojcem zaden.
    • Gość: Jagoda Wąsowska Re: Jez. obce IP: *.acn.waw.pl 10.09.08, 07:39
      Ach te języki.
      Liczne przykłady pokazują, że dzieci uczą się języków różnych (nie
      lubie słowa obcy, bo wywołuje negatywne emocje).
      Dlaczego warto, żeby dzieci bawiły się językami? Bo do 5 roku życia
      rozwijają się bardzo intensywnie obszary mózgu odpowiedzialne z
      sferę językową. Mózg wtedy tworzy niezliczoną liczbę połączeń
      neurologicznych - im ich więcej mamy tym potem większe możliwości. 5
      lat to okres krytyczny (jest ich kilka w rozwoju dziecka, ponieważ
      w tym wieku następuje proces apoptozy czyli wykasowania tych
      połączeń, które sa nieużywane. Jeśli dziecko w tym wieku uczy się
      drugiego, trzeciego języka to wzmacnia te połączenia. A to oznacza,
      że lepiej się komunikuje. Dzieci też szybciej łapią akcent (lepiej
      funkcjonują rzęski w uchu odpowiedzialne za przenoszenie dźwięku). I
      nawet jeśli nie będą mówiły przez jakiś czas w nowym języku (brak
      okolicznoiści) to będą szybciej uczyły się kolejnych języków.
      Podawałam już chyba przykład mojej znajomej, która mieszka w
      Szwajcarii. Jej syn w wieku czterech lat mówił w trzech językach
      (polskim, bo mam znała tylko polski; włoskim, bo tata był Włochem;
      francuskim, bo mieszkają w Lozannie, gdzie na co dzień mówi się po
      francusku). Kiedy poszedł do szkoły (5 lat - taki jest system
      edukacyjny) zaczął się uczyć niemieckiego (bo to drugi język w
      Szwajcarii) i angielskiego, bo to język międzynarodowy.
      Mając osiem lat posługuje sie pięcioma językami!!!
      Dla dziecka języki nie są trudne, pod warunkiem że uczą się ich w
      sposób naturalny i poprzez zabawę.
      Co do trudności języka - zapytajmy małego Chińczyka czy chiński jest
      trudny, albo małego Węgra czy węgierski jest trudny.

      Pozdrawiam.
      Jagoda Wąsowska
      • verdana Re: Jez. obce 10.09.08, 14:21
        Ale tu jeszcze raz powtorzę - to, ze 8 latek zna pięć językow nie
        musi oznaczać, ze bedzie się nimi poslugiwał jako dorosły. Syn mojej
        kolezanki (6 latek) po powrocie z Algerii mowil płynnie po polsku,
        francusku i arabsku. Arabskiego zapomniał całkowicie w ciągu 3
        miesiecy, nie zostało mu nic. Francuski "podtrzymywano", ale choc
        uczył sie go dalej, nie mowi wcale dobrze - ot, przeciętnie.
        Kolezanka corki po dwoch klasach podstawowki w Niemczech przyjechała
        do Polski - i w pierwszej gimnazjalnej uczyla się niemieckiego od
        zera, nawet podstawowych zwrotow, wcale nie szybciej niż reszta
        klasy.
        tak wiec ma sens uczenie jezykow tylko pod warunkiem, ze dziecko
        stale będzie z nich korzystało.
        • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 11.09.08, 09:36
          > tak wiec ma sens uczenie jezykow tylko pod warunkiem, ze dziecko
          > stale będzie z nich korzystało.

          Tak samo jak dorosli Verdano :)

          Poza tym tak jak z wszystkim - zdolnosci/umiejetnosci nie rozwijane
          zanikaja. ALE tak jak z wszystkim w zyciu, nawet po duuuzej przerwie
          w niemowieniu w danym jez. obcym umiejetnosc ta powraca natychmiast
          po odrobinie wysilku i okolicznosci do poslugiwania sie danym
          jezykiem. Wiec nie jest to tak kompletnie stracone jak to opisalas
          Verdano. Przyklady paru osob niekoniecznie ktore tu podalas
          niekoniecznie sa przekonujace.
          • verdana Re: Jez. obce 11.09.08, 10:47
            Nie, dorosły bez kontaktu z językiem przez rok-dwa musi sobie
            język "odswiezyć", ale sporo pamieta. U dzieci nastepuje
            czesto "wyzerowanie". I napraewdę, znam osobiście sporo przypadków,
            gdy dziecko mówiło w języku, a potem , po paru latach niczego sobie
            nie przypominalo i uczyło się od zera. Nie jest prawdę, ze nauczony
            w dziecinstwie język powraca "natychmiast", często nie pozostaje po
            nim sladu. Co dobrze udowodniono na adoptowanych obcojezycznych
            dzieciach w USA. Adoptowane we wczesnym dzieciństwioe dzieci
            chińskie, mimo, ze chiński był ich językiem przez pierwsze lata
            zycia, mają zazwyczaj nie mniejsze trudnosci w nauczeniu się
            chińskiego, niz "rdzenni" Amerykanie.
            • mamapodziomka Re: Jez. obce 11.09.08, 11:45
              Trudno dociec w jakim stopniu zanika i do jakiego wieku ten mechanizm obowiazuje.

              Moj niemaz (Niemiec) mieszkal z rodzicami 4 lata w Moskwie (miedzy 4 a 8 rokiem
              zycia). Do jezykow talentu nie ma specjalnie (ma dysleksje), w Moswkie mowil po
              rosyjsku tylko z niania, reszta przedszkole, szkola, znajomi tylko niemiecki. Po
              powrocie nigdy wiecej tego jezyka nie slyszal. Po 35 latach nie potrafi
              oczywiscie mowic po rosyjsku, ale cala mase slow polskich kojarzy poprzez
              rosyjski, ma swietny akcent, a na przyklad przy ogladaniu filmu naprawde duzo mu
              sie przypomina. Mysle, ze latwo by mu bylo nauczyc sie tego jezyka. A to
              przyklad ekstremalny, bo 35 lat tego jezyka naprawde nie slyszal. Wiec dla mnie
              znowu - zalezy od dziecka, od wrazliwosci jezykowej, wieku, stopnia opanowania
              jezyka, uzywania go pozniej (nawet gdyby to bylo tylko bierne ogladanie filmow),
              stosunku emocjonalnego do jezyka.

              Jedyne co nad czym bm sie zastanawiala to opieka nad tymi 5-cioma jezykami
              pozniej. Troche to byloby pracochlonne czasowo. Ale juz na przyklad utrzymanie
              trzech jezykow powinno byc do zrobienia, przy odpowiednim nakladzie czasu i
              srodkow i to niekoniecznie w formie "lekcji" a po prostu zabawy.
              • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 11.09.08, 12:25
                Dokladnie Mamopoziomko:)

                Nie wiem jakie to Verdana przykladyt przytacza ale badzmy rozsadni.
                Z jezykami czy jakakolwiek inna umiejetnoscia w zyciu jest tak ze
                moze zostaja jakos tam wypierane przez te nowsze rzeczy w mozgu. Ale
                tak jak z jazda na rowerze czy plywaniem ktorych mozna i przez 40
                lat nie robic - to i tak po pierwszej jezdzie czy przeplynieciu
                basenu - to wszystko wraca!!!

                I te opowiesci w stylu "a mojej znajomej syn..."etc nie maja
                wiekszego sensu dla mnie. Ja po paru raptem latach pobytu zagranica
                i minimalnym kontakcie z jez. pol. (tylko raz w tyg. rozmowy przez
                tel.) po powrocie do POlski mialam problemy z wyslawianiem sie w
                moim ojczystym jez. Brakowalo mi elokwentnych slow czy nawet
                polskich odpowiednikow zargonu w mojej pracy. Po prostu tak to jest
                jak sie czegos nie uzywa :) Teraz po paru miesiacach w Polsce boje
                sie o moj ang. ale nie bedzie zle :) Ogladam TV, gadam z mezem i
                slucham duzo ang. muzyki.

                I z dziecmi jest tak samo z tym malym wyjatkiem ze "czym skorupka za
                mlodu nasiaknie tym na starosc traci". Czyli im i tak bedzie latwiej
                wrocic do jez. uczonego w dziecinstwie.
                • verdana Re: Jez. obce 11.09.08, 15:31
                  Jazda na rowerze i plywanie sa wlasnie zawsze przytaczane jako cos,
                  co wraca, swoista ciekawostka. Zreszta zwiazana z innym typem
                  pamieci - ruchowej. A ja np. nie pamietam zadnej litery obcego
                  alfabeu, ktorego uczylam się długo w dziecństwie , znalam cale
                  liceum - i poznaje dwie. Nic nie wraca, musiałabym sie uczyc od zera.
                  Nie snuje opowieści "znajomej syn", tylko przytaczam badania
                  amerykańskie na dużej grupie adoptowanych dzieci. One, mowiace
                  niegfdys po chinsku, po paru latach bez kontaktu z jezykiem nie
                  tylko nie uczyły się go łatiej, ale nawet nie były w stanie "zlapać'
                  charakterystycznej melodii języka.
                  Dorosli nie zapominaja tak szybko, jak malutkie dzieci.
                  • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 12.09.08, 09:55
                    Verdana

                    Wjedz na forum "wielojezycznosc" i poczytaj o wielojezycznosci u
                    dzieci i doroslych. Nie zgadzam sie z toba. Poczytaj o prawdziwych
                    problemach wielojezycznosci a nie badaniach naukowych.
                  • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 12.09.08, 10:04
                    > Jazda na rowerze i plywanie sa wlasnie zawsze przytaczane jako
                    cos,
                    > co wraca, swoista ciekawostka. Zreszta zwiazana z innym typem
                    > pamieci - ruchowej.

                    Co za znaczenie ma jaki rodzaj pamieci uzywamy??? Jesli cos
                    portafilismy kiedys to gdzies to tam dalej jest w tej naszej
                    pamieci.

                    A ja np. nie pamietam zadnej litery obcego
                    > alfabeu, ktorego uczylam się długo w dziecństwie , znalam cale
                    > liceum - i poznaje dwie. Nic nie wraca, musiałabym sie uczyc od
                    zera.

                    Bo moze nie chcesz tego pamietac? Nie masz potrzeby uzywania tego
                    jezyka?

                    > Nie snuje opowieści "znajomej syn", tylko przytaczam badania
                    > amerykańskie na dużej grupie adoptowanych dzieci.

                    Amerykanie to narod wybitnie jednojezykowy. Chociaz i to sie
                    zmienia - hiszpanski staje sie b. popularny. Wsrod tamtejszych
                    native speakers jakakolwiek proba uczenia jez. obcego dzieci jest
                    zdrowo krytykowana. Znam ludzi ktorych wlasni rodzice ktorych
                    jez.ang. nie byl ojczystym jez. mowili do wlasnych dzieci tylko po
                    ang. by ich dzieci nie wyroznialy sie od innych. Ich dzieci sa tylko
                    jednojez. A szkoda. Obecnie jest tam wrecz ped do nauki jezykow ale
                    to jest wciaz uwazane za nowosc.
                  • mamapodziomka Re: Jez. obce 15.09.08, 16:36
                    Verdana, ale dla mnie to udowanadnia wylacznie, ze chinskie dzieci adoptowane
                    przez amerykanow, nie ucza sie go pozniej latwiej niz inne dzieci ;)

                    Pominawszy fakt, ze wiele z badan nad wielojezycznoscia z lat 60, 70, a nawet
                    80-tych byla bardzo tendencyjna, bo wielojezycznosc uwazana byla za niekorzystna
                    anomalie, to trudno te informacje przelozyc na inne sytuacje. Wiekszosc dzieci z
                    Chin adoptowanych zostaje w bardzo mlodym wieku i zdaje sie, ze tak bylo zawsze.
                    Ponadto dochodzi mozliwosc odrzucenia tego wczesnego doswiadczenia przez dzieci,
                    poniewaz w wiekszosci przypadkow chinski bidul do miejsc pozytywnych nie nalezy.
                    Trzeba by tez bylo sprawdzic zaleznosci miedzy grupami jezykowymi. Chinski jest
                    dla osob pochadzacych z jezykow indo-europejskich wyjatkowo trudny do nauczenia,
                    nie wiem czy takie same mechanizmy dzialaja miedzy poszczegolnymi jezykami z
                    grupy indo-europejskich. Podobnie odnioslabym sie do innych aspektow tych badan.

                    Nie twierdze rowniez, ze znam jakiekolwiek inne badania dotyczace zapominania,
                    czy wypierania jezykow. Znam tylko swoich znajomych, bo nawet o niewidzianym
                    synku cioci wypowiadac sie nie bede ;) Zawod mam kompletnie nie zwiazany z
                    tematem, ale mnie interesuje, bo mam na stanie dziecko dwujezyczne, ktore
                    zaczyna sie uczyc jezyka kolejnego, a w niedlaekiej przyszlosci dwu kolejnych
                    (to juz jako obcych). No i mam zagwozdke jak dbac o te jezyki, o ile w ogole
                    dbac ;) o ktorykolwiek oprocz polskiego oczywiscie.
              • bomba001 Re: Jez. obce 15.09.08, 15:08
                podpisuje sie rekami i nogami pod troim mezem, jako dziecko miezkalam dwa lata w
                chorwacji, mowilam, do prezdszkola chodzilam. nie uzywalam, ale za kazdym moim
                pobytem w chorwacji, miniej wiecj po ok 1 tyg mowe po chorwacku! oczywscie,
                czesciowo jest to podobno spowodowane tym, ze znam biegle jezyki podobne, tzn
                polski i rosyjski, ale jednak to nie wszystko.
                wbrew temu o niektorzy mowia tu, jezykow warto uczyc dzieci. bo im latwiej. w
                doroslym zycu, jako nastolatki moga sie zajac czyms innym. a jeszcze dodatkowo
                baaardzo mozg rozwija
        • Gość: ik_ecc Re: Jez. obce IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.10.08, 22:47
          Moj ojciec maniakalnie uczyl sie angielskiego kiedy bylam mala (w
          Polsce). Nie uczyl mnie - sam sie uczyl. Sluchal nagran BBC, jakichs
          kaset, costam recytowal, bezustannie lecialy piosenki Beatles'ow,
          itd. Kiedy mialam 19 lat wyjechalam do Kanady. W ciagu pol roku
          nauczylam sie jezyka na tyle, ze zdalam egzamin uprawniajacy do
          podjecia studow, jakies 2-3 lata pozniej mowilam prawie bez akcentu.
          Angielski przyszedl mi po prostu oszalamiajaco lawo. Dodam, ze NIE
          MAM generalnego talentu do jezykow - mieszkalam kilka lat w
          prowincji francuskojezycznej i nigdy nie wyszlam ponad spocone 3
          zwroty na krzyz, pomimo brania rozmaitych kursow i sluchania
          francuskiego na codzien. Jestem swiecie przekonana, ze latwosc
          uczenia sie angielskiego, a przynajmniej akcent, przyszedl mi tak
          latwo dzieki temu, ze w domu na okraglo lecialo cos po angielsku.

          Moja corka jest dwujezczna (pol-ang). Bardzo duzo puszczam jej
          francuskich bajek i piosenek, czasami costam udaje mi sie z nich
          wylowic, czesto prosze francuskojezycznego szwagra, zeby nam jakies
          rzeczy odszyfrowal. Nie licze na to, ze corka sie z tego nauczy
          francuskiego, ale licze na to, ze kiedy przyjdzie czas ze ja
          francuski przycisnie, przyjdzie jej to tak samo latwo jak mi
          przyszedl angielski.
          • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 02.10.08, 09:08
            ik_ecc

            Dzieki ci za to info. To duzo pomaga i daje wiare ze kiedys tam czym
            skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci :)

            dzieki za info.
            • jagoda.wasowska Re: Jez. obce 18.10.08, 20:13
              No cóż, temat języków jak widać jest bardzo intrygujący, nie
              myślałam, że tak kontrowersyjny.
              Podobała mi się wypowiedź jednej z osób, która napisała że uczenie
              się języków bardzo rozwija mózg - to prawda, tworzą się połączenia
              neurologiczne.
              Jeśli dzieci osłuchują się w dzieciństwie z językami to zwykle łapią
              melodię języka i łatwiej im potem mówić z akcentem (też były podane
              takie przykłady).
              Oczywiście jeśli nie używamy języka to dużo zapominamy - kiedy moja
              siostra przyjeżdża ze Stanów to przez kilka dni tłmaczy sobie
              niektóre słówka z angielskiego na polski (musi się chwilę zastanowić
              jak to jest po polsku).
              Gdyby pójść tropem niektórych dyskutantów to niczego nie warto się
              uczyć, bo wszystko rodzi się w bólu, a potem zanika.
              Moje obserwacje są trochę inne.
              Myślę też, że nastawienie do siebie, życia, innych też ma wpływ na
              to jak postrzegamy świat. Wolę być optymistą, który widzi pół
              szklanki wody - zawsze mogę sobie dolać. Mogę też szklankę zamienić
              na cysternę (wtedy, kiedy uczę się nowych rzeczy, poszerzam
              kontekst).
              Gdybym patrzyła na połowę szklanki z wodą jak pesymista umarłabym z
              pragnienia.

              Pozdrawiam bardzo serdecznie i gratuluję poruszenia tak ważnego
              tematu.
              Jagoda Wąsowska
              • verdana Re: Jez. obce 18.10.08, 22:33
                Mam wrażenie jednak, ze to nie kwestia optymizmu czy pesymizmu, ale
                realizmu.
                Zgadzam się, ze nauka w ogóle rozwija mozg. czegokolwiek. Nauka
                języka jest dobra, o ile jest kontynuowana. Jesli nie, to efekt jest
                jeden - dziecko zaczyna uczyć sie jezyka kilkakrotnie, i za ktoryms
                razem ma absoludnie dosyć. Ja w ten zposób znienawidzilam angielski,
                sporo moich znajomych także. najpierw zajęcia w przedszkolu, z
                ktorych wyniosłam, owszem, osłuchanie się. Potem dokladnie to samo
                na kursach na poczatku szkoly. Potem od zera - na lekcjach. Wtedy
                juz nie znosilam języka... tak jaj wiele moich kolegów, uczonych tak
                samo.
                Male dziecko jest niezwykle chlonne i uczy się szybko. Jesli mamy
                mozliwość kontynuowania, bez zadnej przerwy nauki języka - jestem
                absolutnie, stuprocentowo za. jesli jednak nie - to czy warto uczyć
                dziecko, ze sporym nakladem sił, a może i pieniędzy czegoś, z czego
                nic nie zostanie? Czy nie lepiej uczyć czegoś, co będzie moglo
                rozwijać?
                • Gość: Joanna Re: Jez. obce IP: 193.162.192.* 20.10.08, 10:28
                  Kurcze nie wiedzialam ze taka burze rozpetam jednym pytaniem na cos
                  tak, jak myslalam, banalnego :)

                  OK, Verdana, bardzo lubie cie czytac i czesto sie z toba zgadzam ale
                  ty chyba na nauke jezykow patrzysz przez pryzmat swojego
                  doswiadczenia. Nie wiem ile masz lat ale po 35-tce chyba jestes :)
                  Dlaczego to mowie? Ano dlatego, ze dorastalas w czasach gdy nasze
                  panstwo bylo jeszcze dosc hermetycznie zamkniete na inne kultury.
                  Czasy sie zmienily - dzis mozemy byc w ciagu jednego nawet dnia w
                  paru krajach w Europie. Kraj nasz jest otawrty na inne jezyki i
                  kultury jak nigdy nie byl. Obcokrajowcy sa wszechobecni, tv jest
                  wielojezyczna, ksiazki i gazety w ksiegarniach/kioskach w jezykach
                  jakich nie snilo sie filozofom :) A wiec i stycznosc z obcymi
                  jezykami milion razy wieksza niz 20, 15 czy nawet 10 lat temu.

                  I teraz zadajmy sobie pytanie dlaczego nie uczyc jezykow od
                  najmlodszych lat skoro jest ich wszedzie pelno. Po co sie ograniczac
                  i ograniczac nasze maluchy. Jesli mozna wczesniej i mniej bolesnie
                  to czemu nie? I aspekt finansowy nie jest chyba az taki
                  zaprzepaszczony jak mowisz. Gdzies tam kiedys tam ten dodatkowy
                  jezyk na pewno sie przyda jak i kazda inna umiejetnosc w zyciu.

                  pozdrawiam
                  • verdana Re: Jez. obce 20.10.08, 13:47
                    Mam troje dzieci zdecydowanie przed 35 rokiem zycia + tłumy znanych
                    mi ich rówiesnikow. Z teych 20-30 lepiej znanych mi dzieci,
                    wszystkie byluy oczywiscie uczone w dziecinstwie językow, bo my
                    jestesmy swiatlymi rodzicami.
                    Efekt - dwójka dzieci swietnie zna angielski, ale ich matka jest
                    tlumaczką i miały nieustanny kontakt z językiem. Jedno dziecko
                    mowiace perfekcyjnie po francusku i arabsku po przyjeździe do polski
                    (5 lat) arabskiego zapomniało w miesiac, francuski zna słabo, mimo
                    kontynuowania nuki. Moje osobiste dzieci zapomnialy francuskiego,
                    ktorego uczyly się całe przedszkole - do poziomu zerowego.
                    Wiekszość dzieci zaczęła efektywnie uczyć się języka ok. 12 roku
                    zycia, niezaleznie od poprzednich doswiadczeń.
                    Szkutnik, metodyk i autor podrecznikow twierdzi, ze dziecko trzeba
                    albo uczyc, gdy jest małe (do 7 roku zycia), ale nie wolno potem
                    przerywac kontaktu z językiem, albo dopiero powyżej 12 lat. Wtedy
                    zapamietuje się na dłużej.
                    Zwracam uwage, ze małe dzieci , nawet przy otwartych granicach i tak
                    obracaja się głównie w kregu rodziny. Oczywiscie, ze one sie szybko
                    uczą i jesli ucza się bezwiednie - bardzo dobrze. Natomiast równie
                    szybko zapominaja. Dlatego wkladanie wiele wysiłku w uczenie małych
                    dzieci jezyka jest warte czasu tylko, gdy ma się szanse kontynuować
                    nauczanie - telewizja tu nie wystarczy...
                    A zaczynanie parokrotnie od poczatku moze byc bardzo bolesne i
                    nudne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka