Dodaj do ulubionych

rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu

22.08.08, 23:07
jw.

www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
Obserwuj wątek
    • protozoa Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 23.08.08, 17:30
      Czytałam sprzeciw - jest kompletnie bez sensu!!!!! Kilka hasełek
      rozhisteryzwanych rodziców, którzy najchętniej widzieliby dziecko w
      pieluszkach lub , w najgorszym razie, w przedszkolu!
      Dlaczego boja się szkoły? Prawdopodobnie dlatego, że maja z niej
      własne złe wspomnienia i przekazują je dzieciom.
      Moi synowie poszli do zerówki szkolnej. Bardzo chcieli, jak
      większość dzieci,iść do szkoły, dorosnąc. Nie traktowali jej z
      lękiem i jako utraty dzieciństwa. Cieszyli się z nowych wyzwań, byli
      dumni z plecaka, który odrózniał ich od kolegów z przedszkola.
      W I klasi mieli miękkie lądowanie i ułatwiony start. Te same klasy,
      te same korytarze, znajome osoby.
      To przedszkola najczęściej są traktowane jako przechowalnie. I to
      takie, do kórych mozna bezkarnie wrzucić chore dzieci.
      • truten.zenobi bredzisz!!! 24.08.08, 15:57
        niestety jak widze zabrakło ci argumentów więc uciekasz się do
        wycieczek osobistych
      • l-a Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 25.08.08, 16:34
        zgadzam się, że sprzeciw w sprawie szkoły na 6-latków jest bezsensowny. Obecne I
        klasy podstawówki to przedłużenie przedszkola nie mające nic wspólnego ze szkołą
        rodziców. W I klasie praktycznie nie ma tradycyjnych lekcji trwających 45 minut,
        lecz zajęcia w formie zabawy wymagające od dzieciaków skupienia w granicach
        15-20 minut, na końcu klasy są dywaniki, na których dzieci mogą odpoczywać(nie
        bardzo wiem po czym). Dzieci są codziennie na boisku, gdzie mają różne zabawy z
        piłką,zawody sportowe itp.( w szkole mojej córki jest jeszcze obowiązkowy basen
        - przy szkole). Oczywiście w stołówce dzieci jedzą obiady (podczas lekcji
        starszych klas, więc bez żadnego tłoku), a w grupie świetlicowej jest góra 30
        osób, gdzie były prowadzone różne ciekawe zajęcia , także gry komputerowe dla
        chętnych dzieciaków, Tak w skrócie wyglądała I klasa mojej córki w zwykłej
        rejonowej podstawówce (bez zerówki), więc nie wiem o jakie szczególne
        przygotowania szkól chodzi, a moim zdaniem z 7-latkami odchodzono się jak z
        jajkiem i byłam zaskoczona tym, że właściwie w szkole nie było normalnych
        lekcji, a szkołę przypominały tylko tornistry, książki i piórniki.
        • danuta49 Czy jesteś pewna,że tak jest wszędzie??? 25.08.08, 18:39
          Albo przynajmniej,ze jest to powszechne...
        • truten.zenobi to masz niezłego fuksa... 25.08.08, 18:51
          że Twoje dziecko uczy się w takich warunkach

          moje (uczyło się) w obskórnej klasie z starymi nie ergonomicznymi
          ławkami, bez miejsca na zabawę czy gimnastykę...

          klasy są około 30 osobowe , zajęcia na zmiany, a w świetlicy na
          około 60m2 momentami potrafi być ponad 100 dzieci...
          ...

          pewnie że jeśli zapewni się wszedzie warunki z jednej stron zbliżone
          do przedszkola a z drugiej szkoły tak by dziecko mogło stosownie do
          swojego wieku się rozwijać to nie ma znaczenia czy tabliczka na
          budynku bedzie szkoła czy przedszkole...

          obawiam się jednak znając naszych urzedników i polityków że chodzi o
          to by rozwiązć problem zlikwidowanych przedszkoli upychjajac dzieci
          do szkół... gdzie dla 30 dzieci musi wystarczyć tablica ławki i 1
          nauczyciel...
        • nena22 Gdzie taka szkoła? 25.08.08, 22:18
          Oj, a gdzie ta szkoła? mozesz zdradzić tajemnice? Bo ja o takiej
          jeszcze nie słyszałam. To miło, że takie się trafiają, ale nie pisz
          o tym jakby to była norma bo z pewnością nie jest. Raczej 2 zmiany
          są normą, 30 w klasie i przepełniona switelica niestety. Jak
          połączą roczniki to będzie albo 40 w klasie ( i ciągle 2 zmiany )
          albo 3 zmiany. Chciałabyś tak ? Bo ja nie!!!!!!
          • l-a Re: Gdzie taka szkoła? 26.08.08, 10:14
            To szkoła 234 w Warszawie, możesz sama sprawdzić. w klasie mojej córki było
            17-18 osób (niż), a zajęcia w świetlicy były prowadzone w wyznaczonych salach
            lekcyjnych i były połączone max dwie klasy np. Ia i Ib (nie wszystkie dzieci
            chodziły na świetlicę), IIIa i IIIb itp. każda grupa oczywiście pod opieką
            nauczyciela. Lekcje w I klasie kończyły się najpóźniej ok. 11.30 i od tej godz.
            czynna była świetlica + ranne dyżury przed godz. 8. Szkoła pracuje wyłącznie na
            jedną zmianę, a klasy 4-6 kończą lekcje ok. 14.30-15.
            Zgodnie z przepisami w szkołach publicznych nie może być w klasie więcej niż 26
            osób(w podstawówce), wiec nie wiem o jakich klasach 30-40 osobowych piszesz?
            Może to ty napiszesz w której szkole w I klasie są klasy powyżej 26 osób? Ze
            znanych mi szkół podstawowych w Warszawie na Woli i Śródmieściu nigdzie nie ma
            takich klas, średnio to ok. 20 osób.
            Sądzę, ze wszystko zależy od dyrekcji szkoły i organizacji w szkole, bo raczej
            mamy nadmiar szkół i nauczycieli niż dzieci.
            • truten.zenobi np. sp3 wrocław 26.08.08, 17:55
              > Może to ty napiszesz w której szkole w I klasie są klasy powyżej
              26 osób?

              np. sp3 wrocław

              > Sądzę, ze wszystko zależy od dyrekcji szkoły i organizacji w
              szkole,
              tak przecież mógłby machnąć różdzką i stworzyć dodatkowe klasy,
              boiska itp.
              :/
              chyba za dużo naczytałaś się harego portiera... bo co moze zrobić
              dyrektor?
              ma przecież określoną ilośc klas i nie od niego zależy jak wielki ma
              rejon, nie on jest tym debilem który likwidował szkoły, ... co z
              tego ze zatrudni więcej nauczycieli jeśli nie ma wolnych klas...
              • truten.zenobi oszacujmy: 26.08.08, 21:15
                na osiedlu były 2 sp jedną w wyniku reorganizacji zamieniono na
                gimnazjum a więc

                łącznie w obydwu szkołach uczy się o 13% więcej uczniów (było 8 lat
                teraz jest 6+3=9)
                ale przeciez jest nierówny podział 3/6 tak więc 66%ogółu uczniów
                trafi do podstawówki ... czyli zakładając że do obydwu szkół
                chodziło tyle samo dzieci to po reorganizacji w podstawówce pojwiło
                się około 50% więcej uczniów!.
                do tego dodajmy grupe zerówki...

                nawet jeśli wcześniej zmniejszyła się ilośc dzieci na osiedlu to i
                tak po wprowadzeniu gimnazjów się wyrównało...
                może faktycznie na osiedlu obok była jedna podstwaówka i ona
                pozostała nie mają takich problemów. (a dzieci do gimnazjum chodzą
                naszego - wszak z wyliczeń wynika ze znacząco zmniejszyła się liczba
                dzieci w 2 szkole!)

                ale oczywiście nie ma wunnych istniejącej sytuacji, to sie nie dało
                przewidzieć....
                • l-a Re: oszacujmy: 27.08.08, 12:22
                  Twoje abstrakcyjne wyliczenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. W mojej
                  najbliższej okolicy po reorganizacji i powstaniu gimnazjów pozostały 3
                  podstawówki, które biją się o dzieciaki (warunkami i poziomem nauki), których z
                  każdym rokiem było coraz mniej, więc z otwartymi rękami przyjmują dzieci spoza
                  rejonu, żeby szkoła nie została zlikwidowana. A gimnazja powstały 9 lat temu - w
                  moim osiedlu przekształcono w gimnazjum najlepszą wtedy podstawówkę, po reformie
                  w roczniku było 7-8 klas teraz jest 6(w tym sporo dzieci spoza rejonu, bo
                  gimnazjum ma dobrą renomę).
                  Ilość szkół, która pozostała w spadku po wyżu z lat 80 z czasów PRL, nie mówiąc
                  o wcześniejszych latach przekracza obecną ilość dzieci w wieku szkolnym (a co za
                  tym idzie nadmiar nauczycieli), wiec twierdzenie, że nie pomieszczą one
                  dwukrotnie mniejszej ilości dzieci jest absurdalna (nawet uwzględniając cześć
                  dodatkowego rocznika).
                  • truten.zenobi mała poprawka 27.08.08, 15:58
                    nie mają nic wspólnego z Twoją rzeczywistością
                    ale z tego co pamiętam (:/) pisałem o moim a nie Twoim osiedlu...

                    Zmieniasz treść czyjejś wypowiedzi i z tym polemizujesz
                    to chyba nie jest rozsądne zachowanie chyba że nie chcesz dyskutować
                    tylko o cos walczysz i chcesz ośmieszyć intelokutora

                    wiec twierdzenie, że nie pomieszczą one
                    > dwukrotnie mniejszej ilości dzieci jest absurdalna (nawet
                    uwzględniając cześć
                    > dodatkowego rocznika).

                    zobacz jak bredzisz
                    w latach 70 dzieci w tych szkołach uczyły się w ponad 30 osobowych
                    klasach na 3(!) zmiany. teraz uczą się na 2. - stwierdzam fakt
                    czy czy stwierdzanie faktu jest zachowaniem niedorzecznym,
                    absurdalnym?

                    czy w dowodzeniu faktu że to sie dało przewidzieć jest też jakaś
                    niedorzeczność (poza oczekiwaniem że jakaś biurwa będzie kierować
                    się dobrem moich dzieci)?

                    mi nie chodzi o to by gdziekolwiek upchnąć moje dzieci ale by miały
                    dobre warunki nauki. (dobre warunki to jest to o czym Ty piszesz!)
                    niedożeczne jest takie własnie stawianie sprawy że "skoro jest
                    mniej jakoś sie pomieszczą"!

                    szkoda tylko że szkół nie likwidowano w Twojej okolicy bo jak widać
                    jest ich tam nadmiar... może to by Cie zmusiło do myslenia innymi
                    kategoriami.
                    • l-a Re: mała poprawka 27.08.08, 16:42
                      Sama uczyłam się w podstawówce na przełomie lat 70 i 80 - szkoła wyłącznie na
                      jedną zmianę, chociaż w klasie faktycznie ok 30 osób, co jakoś nie wpływało na
                      poziom nauki, sądzę, że z wielu przedmiotów miałam większą wiedzę niż moje
                      dzieci uczące się w obecnej szkole (a z pewnością z matematyki, fizyki itp). W
                      podstawówce było wtedy 8 klas po 4-5 klas w roczniku (po 30osób), teraz w tej
                      samej szkole jest 6 klas po 2-3 w roczniku (po 20-22osoby). Myślę, że potrafisz
                      liczyć i wyciągnąć wnioski czy teraz można mówić o upychaniu dzieci w szkołach.
                      Ponieważ o połowę mniejsza liczba dzieci w wieku szkolnym na początku XXI wieku
                      jest faktem w całej Polsce, więc szkoły wybudowane w PRL + nowe szkoły, które
                      jednak cały czas powstają moim zadaniem w zupełności wystarczą, aby obecne
                      6-7latki nie musiały się uczyć w 30-40 osobowych klasach, tym bardziej, że jak
                      wcześniej napisałam nauczycieli też mamy dostatek.
                      Wracając do tematu uważam, ze szkoła dla 6-latków to dobry pomysł (przetestowany
                      w większości krajów nie tylko europejskich), a opory niektórych rodziców
                      wynikają z nieznajomości obecnej polskiej szkoły i powtarzania stereotypów
                      zasłyszanych od dokładnie tak samo niezorientowanych rodziców maluchów. Na forum
                      najczęściej sprzeciwiają się rodzice dzieci przedszkolnych i młodszych, którzy
                      nie mają starszych dzieci w szkołach (sami podają, że mają dzieciaki najczęściej
                      z roczników 2001-2003), więc najczęściej nie mają wiedzy o szkole z pierwszej
                      ręki. Ja opisałam konkretną przeciętną szkołę i naraz okazuje się, sądząc po
                      wypowiedziach w tym wątku, że to wyjątek, a ja twierdzę, że wyjątek stanowią
                      szkoły z klasami ponad 30 osób i pracujący na 2 zmiany, a wszystkie sąsiednie
                      znane mi szkoły są bardzo podobne do szkoły. którą opisałam (no, może nie mają
                      basenu i lodowiska w zimie).
                      • truten.zenobi Re: mała poprawka 27.08.08, 18:08
                        > Sama uczyłam się w podstawówce na przełomie lat 70 i 80 - szkoła
                        wyłącznie na
                        > jedną zmianę,
                        ja też w takiej szkole się uczyłem aczkolwiek na osiedlu na ktrym
                        mieszkam wtedy była nauka na 3 zmiany!
                        i z tego co wiem nie był to ododsobniony przypadek więc nie za
                        bardzo rozumiem po co o tym wspominasz.
                        czy zamierzasz dowodzić że niebyło szkół w których była nauka na
                        zmiany opierając się na jednym przypadku?

                        Myślę, że potrafisz
                        > liczyć i wyciągnąć wnioski czy teraz można mówić o upychaniu
                        dzieci w szkołach.

                        liczyć potrafię ale to nie problem liczenia ale faktu że takie
                        szkoły isnieją w dalszym ciągu.
                        nie za bardzo rozumiem Twoją pokrętną logikę.
                        jeżeli stwierdzam że coś widziałem to albo możesz zarzucić mi
                        kłamstwo/błąd oceny albo uwzglednić to w swoich wywodach.
                        ale nie możesz oczekiwać że będę dochodził do Twoich wniosków na
                        podstawie całkowicie odmiennych obserwacji!
                        :/

                        co do twoich ocen to jestem rodzicem zieci w wieku szkolnym, nie
                        twierdzę że wszystkie szkoły nie sa przygotowane do przyjecia
                        maluchów ale myślę że jest ich większość - nie widziałem jeszcze
                        szkoły z porządnym placem zabaw, ba często nawet nie mają porzadnego
                        boiska, nie wiem jak jest z nauką na zmiany ale nie sadzę żeby miały
                        kasę na przygotowanie sal, zabawki, dodatkowych nauczycieli.
                        pewnie tez jest tak że najwięcej problemów mają szkoły z blokowisk,
                        a naj mniej w osiedlach yuppy'ch...
                        tak więc w moim przypadku Twoja ocena jest nietrafna.

                        > Wracając do tematu uważam, ze szkoła dla 6-latków to dobry pomysł

                        ja stwierdzam coś innego (ale niekoniecznie sprzecznego)
                        dzieci trzeba jak najwcześniej zacząć uczyć - byc moze nie wszystko
                        odrazu zapamiętają ale mózg w wieku do 6 lat jest bardzo plastyczny
                        i naprawdę możan wiele osiągnąć. z drugiej jednak strony należy
                        pamiętac że ten wiek to wiek uczenia się podstaw funkcjonowania w
                        grupach społecznych, umiejętności kształtowania relacji z innymi itp.
                        a są to żeczy których "nie nauczy się z ksiażki". by dziecko
                        normalnie się rozwijało wymaga dużo zabaw z rówiesnikami, trchę
                        samodzielności, stwarzania różnych nowych sytuacji...
                        potrzeba też dużo ruchu...

                        i naprawdę obojętne jest czy na budynku będzie tabliczka przedszkole
                        szkoła czy uniwersytet... ważne żeby były zapewnione odpowiednie
                        warunki do zabawy, nauki, rozwijania zainteresowań,
                        • truten.zenobi i jeszcze taki "drobiazg"... 27.08.08, 18:55
                          kolega mojego dzieck z klasy 1 dnia w pierszej klasie został
                          skatowany (potrzebna była pomoc ambulatoryjna założenie szwów)
                          przez starszych kolegów w ubikacji
                          fakt faktem później nie było już takich incydentów
                          ale... jak ta szkoła moze być przygotowana na przyjecie 6 latków jak
                          nie jest przygotowana na 7 latków

                          co wiecej jest tak zbudowana że nie ma fizycznej mozliwości
                          odseparowania starszych i młodszych klas

                          co wg w tej sprawie moze zrobić dyrektor? wyburzyc i podstawić nową
                          szkołe na swój koszt?
              • truten.zenobi Re: np. sp3 wrocław: stan na dzień dzisiejszy: 01.09.08, 20:20
                k4 kalsy 1 w tym 2x29, 1x28 1x27
                nauka na 2 zmiany...

                l-a napisała:
                > Zgodnie z przepisami w szkołach publicznych nie może być w klasie
                więcej niż 26
                > osób(w podstawówce),
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=83720506&a=83839325
                l-a jeśli cokolwiek Twe słowa są wart to podaj podstwę prawną, a
                jeszcze lepiej podaj dodatkowo jak skutecznie można to wyegzekwować
                • truten.zenobi ot i inny obrazek z tej szkoły 09.09.08, 16:59
                  wczoraj około 16 (ważny szczegół jest słonecznie i ciepło) przed
                  szkołą siedzi dziecko w kaloszach(!) (pewnie 7 lat) i płacze za mamą

                  może na tym przykładzie ktoś omówi jak to sa szkoły wspaniale
                  przygotowane do przyjęcia małych dzieci
            • izzo Re: Gdzie taka szkoła? 27.08.08, 09:02
              >zgodnie z przepisami w szkołach publicznych nie może być w klasie więcej niż 26
              > osób(w podstawówce), wiec nie wiem o jakich klasach 30-40 osobowych piszesz?
              > Może to ty napiszesz w której szkole w I klasie są klasy powyżej 26 osób? Ze
              > znanych mi szkół podstawowych w Warszawie na Woli i Śródmieściu nigdzie nie ma
              > takich klas, średnio to ok. 20 osób.

              Skad takie przepisy wytrzasnelas? Niestety nie ma ZADNYCH odgornych przepisow
              ograniczajacych liczbe dzieci w klasie. Przyklad Twojej szkoly dowodzi tylko
              tego, ze gmina Warszawa jest bogatsza niz inne w Polsce, bo u nas zadna szkola
              nie bedzie finansowana ze srodkow samorzadowych, jesli w klasie bedzie MNIEJ niz
              26 osob. Szkoly, ktore przez kilka lat maja niz, likwiduje sie po prostu i znow
              jest to samo - dwie zmiany, jedna mala sala gimnastyczna na kilkaset dzieci w
              szkole. A jak przypadkiem w starszych klasach odpadnie kilka osob (wiadomo,
              rodzice wyjezdzaja za granice itp) i zdarzy sie klasa 25 osobowa, to juz nie
              dzieli sie jej na jezykach obcych i wfie. Docen wiec to, co masz i zrozum, ze
              zyjesz w zupelnie innym swiecie niz 90% Polakow. Byc moze na podstawie takich
              wlasnie ewenementow pani minister buduje swoje swietlane projekty, kompletnie
              oderwane od tego, co sie dzieje poza granicami kilku warszawskich dzielnic.
              Proponuje przejechac sie do innych miast, zajrzec do paru szkol i wtedy
              wypowiadac sie na tematy dotyczace czegos wiecej niz Twojego warszawskiego podworka.
              • nena22 Re: Gdzie taka szkoła? 27.08.08, 16:37
                Tylko, ze to jest również ewenement właśnie na Warszawskim podwórku.
    • randybvain Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 26.08.08, 19:29
      Problem logistyczny, z wyposazeniem jest oczywiscie wazny, ale ja
      widze w tym paniczny krzyk rodzicow: my chcemy, aby nasze dzieci
      pozostaly glupie.
      • nena22 Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 26.08.08, 23:13
        Nie pozostały głupie tylko chcemy,żeby uczyły się w godnych
        warunkach... Jeśli w mojej okolicy wszystkie szkoły mają 2 zmiany (
        niżowe roczniki) i klasy powyżej 24 - do 30, to jak będzie jak
        połączą 2 roczniki nawet niżowe? Lepiej będzie tak? I jak będa się
        uczyły siedmiolatki po zerówce z szesciolatkami bez zerówek w jednej
        klasie( bo ominie rocznik 2003 zerówka) to też będzie zapewne
        lepiej...
        A jak ktoś ma potrzebę wysłania dziecka wcześniej do szkoły to
        zawsze to może zrobić.
        • randybvain Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 01.09.08, 19:03
          A jak ktoś ma potrzebę wysłania dziecka wcześniej do szkoły to
          > zawsze to może zrobić.

          Jak widać, dużo ludzi nie ma takiej potrzeby.

          Oczywiscie, że zgadzam się, że uczenie dzieci bez odpowiednich dla
          nich warunków jest absurdem. Ale to dotyczy wszystkich uczniów, a
          nie tylko sześciolatków.
    • siwo77 Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 26.08.08, 23:07
      Kochani, nie chodzi o to czy dziecko w tym wieku jest w stanie nauczyć się czytać i liczyć czy nie. (bo przeciętny 6-latek może to osiągnąć),
      Nasze szkoły "w większości" nie są gotowe na przyjecie maluszków w taki sposób jak oczekują tego rodzice i jak opisują to moje przedmówczynie. Szara codzienność wygląda nieco inaczej,
      45 min w klasie i przerwa na korytarzu wśród starszych kolegów (nauczyciel w tym czasie pełni dyżur na korytarzu)
      dywaniki są, ale trudno poprowadzić na nich zajęcia ruchowe, najwyżej siat po turecku i mała pogadanka, (sale gimnastyczne zajęte są przez klasy starsze- obowiązkowy wf)
      przerwy podczas lekcji - bywają, ale materiału jest tak dużo ze trzeba ciągle ponaglać dzieci aby pracowały szybciej,
      zajęcia z logopedą lub innym specjalistą ... krótkie, bo dzieci dużo a godzin „przydzielonych” mało.
      świetlica jest, są na niej zabawki, jest większy dywan - ale jest tez dużo więcej dzieci, hałasu i zamieszania. Niewiele szkół ma świetlice „wiekowe”, jest wiele takich gdzie przebywają uczniowie z klas 1-6,
      Zakładam, że moje dziecko trafi do takiej szkoły w jakiej ja sama pracuje, bo raczej nie będę dowozić go do SP nr 234 w Warszawie. Mówiąc serio takich szkół życzyłabym rodzicom, nauczycielom a przed wszystkim dzieciom. I dlatego uważam najpierw przygotujmy szkoły, a następnie wprowadzajmy reformy.

      polecam opinie specjalistów - Polskiego Towarzystwa Dysleksji, pedagogów, psychologów itd...
      • slonisia Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 28.08.08, 17:21
        Mój syn w poniedziałek ma 1 dzień w szkole (rocznik 2001) - 30 osób w klasie,
        nie zauważyłam dywanika, świetlica bez podziału wiekowego do 100 uczniów.
        Jestem ze Szczecina. W dzielnicy obok chodzi do szkoła córka mojej kuzynki - ma
        klasę 20 osobową. I o to chodzi że standard powinien być taki sam w każdej
        szkole - co do liczby uczniów, miejsca relaksu (dywanik) etc. Nie chcę wysłać
        syna do szkoły z poza rejonu i pozbawić Go kontaktu z kolegami po szkole. Drugi
        syn jest z felernego rocznika 2003 - mam to szczęście że jest nad wiek
        rozwinięty i uparciuch uczył się literek razem ze starszym synem (chce czytać
        jak brat). Jednak na zachodzie - do którego nasze władze chcą upodobnić polską
        szkołę - normą nie jest liczba uczniów 30 ale 20 albo mniej. Liczba 30 szkodzi
        dziecku mało zdolnemu i nad wiek uzdolnionemu - nauczyciel nie poświęci im
        dostatecznie dużo uwagi....
        • nena22 Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 01.09.08, 15:30
          Z tą liczebnościa klas to bywa więc różnie, ale ja w okolicznych
          szkołach również slyszałam, że musi być min 26 uczniów, żeby powstał
          oddział, a górna granica to już bardziej płynna jest:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=83995916&v=2&s=0
          • gdabski Re: rodzice 6-latków przyłaczcie sie do sprzeciwu 01.09.08, 17:19
            To już są własne regulacje samorządów...

            /Gdabski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka