madcius
23.08.08, 17:58
Nadziwniejszym przedmiotem nauczanym w naszych szkolach jest
niewatpliwie religia. To jest taka indoktrynacja, przy ktorej te
wszystkie "nauki o szczesciu" (nauczane istanio np. w W. Brytanii -
www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=article&id=555) wydaja
sie prawie tak samo naukowe jak np. fizyka czy chemia. Aby bylo
jasno: nie mam nic przeciwko nauczaniu elementow religioznawstwa w
polskich szkolach. Co wiecej, ze wzgledu na nasza tradycje i stan
biezacy uwazam, ze najwiecej powinno sie dzieciom mowic o
Chrzescijanstwie, a w tym o religii Rzymsko-Kat. Ale powinno sie tez
objasnic na tych lekcjach religioznawstwa elementy Judaizmu,
Islamu, Buddyzmu itp. oraz zapoznac uczniow z praslowianskimi
wierzeniami a takze z mitologia grecka, rzymska, staroegipska,
balilonska, sumeryjska i nordycko-germanska (zblizona zreszta do
slowianskiej). Natomiast w XXI wieku, w UE, niedopuszczalna jest
indoktrynacja dzieci, na dodatek w szkole PANSTWOWEJ w duchu tylko
jednego, rzymsko-kat. wyznania. Jesli rodzice sobie zycza takowej
indoktrynacji swych dzieci, to niech je posylaja na katecheze do
kosciola. Ale skandalem jest indoktrynacja w jednej konkretnej
wierze dokonywana za pieniadze wszystkich podatnikow, w tym
niewierzacych oraz wierzacych, ale nie uznajacych dogmatow rzymsko-
kat.