Dodaj do ulubionych

"Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytucji"

09.10.08, 09:11
taką opinię wczoraj usłyszałem i myślę, że podpisałbym się pod nią obydwiema rękoma. Ma ktoś jeszcze tak?
Obserwuj wątek
    • danuta49 Pelna zgoda!Ja jeszcze lubię wychowanie,prawdziwe! 09.10.08, 09:29
    • gobi05 lubiłem uczyć 20.10.08, 07:38
      jednak nienawidzę obecnego systemu edukacji
      • ewa9717 Re: lubiłem uczyć 21.10.08, 09:29
        Myślę, że wielu nauczycieli tak myśli. A poza tym uważam, że polski
        system oświaty i wychowania jest w stanie zapaści.
        • gobi05 Re: lubiłem uczyć 22.10.08, 00:26
          niestety - nie tylko polski.
          Tak się jakoś złożyło, że KEN była
          pierwszym na świecie ministerstwem
          edukacji. Wszystkie systemy szkolne
          (znane mi) powstawały w czasach
          Oświecenia i są obarczone ówczesnymi
          założeniami. Założenia oświeceniowe
          są już dawno nieaktualne, a systemy
          oświatowe działają...
          • marzeka1 Re: lubię uczyć 24.10.08, 17:31
            Lubię uczyć, ale fakt: system jest do d...Dobrze, że mam normalną dyrekcję, która do papierologii stosowanej w polskiej oświacie ma zdrowy stosunek. Najgorsze,że programy szkole, wszelkie zmiany wprowadzają teoretycy, którzy w życiu nie stanęli oko w oko z żywym uczniem przeciętnej, polskiej szkoły.
            • mist3 Re: lubię uczyć 24.10.08, 22:05
              marzeka1 - święte słowa!
              • mrrooffka Re: lubię uczyć 04.12.08, 22:10
                Podpisuję się!
                • e-ftalo Re: lubię uczyć 07.12.08, 04:18
                  podziwiam was,przecież to istny absurd aby uczyć ale nie nawidzić nauczanego
                  programu i systemu.
                  • mist3 Re: lubię uczyć 07.12.08, 21:01
                    ja nie nienawidzę programu języka angielskiego, którego uczę. Lubię uczyć i
                    wychowywać (jakkolwiek górnolotnie to brzmi). Nienawidzę tylko corocznych akcji
                    kuratorium lub men-u tworzenia różnego rodzaju programów 'wychowawczych',
                    profilaktycznych, patriotycznych i jakie jeszcze jesteś w stanie wymyślić.
                    To nic, że profilaktykę, wychowanie i patriotyzm każdy z nas jakoś stosuje, to
                    nic że się szkolimy, szukamy itd. Jeśli umrze papież to musimy stworzyć akcję na
                    ten temat, jeśli jest okrągła rocznica odzyskania niepodległości to kuratorium
                    podsyła nam 'propozycje' planów, konkursów i różnych akcji, które mają tylko
                    chyba za zadanie obrzydzić młodzieży ten temat.
                    Traktuje się nas - nauczycieli - jak debili, którym o wszystkim trzeba
                    przypomnieć i zmusić, żeby wszystko mieli na papierze. A potem w następnym roku
                    kolejna akcja. A wszystkie papierki mieć musimy, bo jak przychodzi kontrola z
                    kuratorium to obrywamy właśnie za brak papierków. Uczniowie mogą wagarować, na
                    wywiadówkach może być śladowa frekwencja, szkoła może być znana policji jako
                    centrum handlu narkotykami, ale dopóki papierki są w porządku to wszystko jest
                    OK. Jak się zdarzy jakieś nieszczęście, to ewentualnie leci dyrektor.
                    Jak mamy jakieś problemy, to zwracanie się do kuratoriów o pomoc jest szczytem
                    naiwności a wręcz straceńczej naiwności. Bo jedyna pomoc ogranicza się do
                    kontroli papierków. I tego właśnie w systemie szkolnym nienawidzę.
                    • gobi05 Re: lubię uczyć 08.12.08, 20:51
                      > ja nie nienawidzę programu języka angielskiego,
                      > którego uczę. Lubię uczyć i wychowywać

                      Moje dziecko posłałem w przedszkolu
                      na angielski. Uczyło się o zwierzątkach,
                      o kolorach, jak się przedstawić itd.
                      W młodszych klasach podstawówki pani,
                      która "robiła dyplomowanego" prowadziła
                      lekcje angielskiego i znów: yellow duck,
                      red bull, my name is John Kroll...
                      Później był angielski w podstawówce
                      normalnym trybem, oczywiście zwierzątka,
                      kolory i przedstawianie się!
                      Potem gimnazjum, oczywiście angielski
                      "od zera" i "zaawansowany", przy czym
                      w tej drugiej grupie były zwierzątka itd...
                      QwaMac!!!
                      Będzie jeszcze liceum i studia, bez
                      angielskiego się nie obędzie, wiem nawet
                      czego moje dziecko się nauczy od pań,
                      które lubią uczyć.

                      Mist - proszę - zadaj sobie pytanie,
                      czy Twoi uczniowie lubią być uczeni?
                      I czy nie okradasz ich z czasu?
        • eczajc-zynska Re: lubiłem uczyć 14.12.08, 18:04
          szkoła to obecnie ogrom dokumentów
        • angrusz1 Polski system edukacji jest 24.08.09, 16:29
          w stanie niebezpiecznej anarchii .
          To upadek dyscypliny wśród uczniów .
          Szczególnie dotyczy to szkół , w których przyjmuje się wszystkich
          uczniów , bez żadnej selekcji : kiepskie licea i technika oraz
          zawodówki .

          No ale kto ? Ktoś jest winien .

          To ci , co propagowali prawa ucznia - bez obowiązków i kar za
          łamanie zasad .
          To ci , co naciskali na promowanie ewidentnych nieuków .
          To ci, co tuszowali wszelkie występki uczniów ( dopóki się dało - np
          smierć , wypadek , samobójstwo itp )

          To ci , co zwalniali - ba nie przedłużali umowy o pracę dla
          nauczyciela, który zbyt dużo jedynek wystawił - ogólnie za dużo
          wymagał i naraził się rodzicom .

          To ci co znieśli karę tzw łap .

          Oni nadal sa u władzy .
          A więc ten rozkład będzie postępował .
          • cbkemot Re: Polski system edukacji jest 24.08.09, 21:27
            Mam nadzieję, że nie jesteś, angrusz1, czynnym nauczycielem!
            Bo z takimi poglądami, to aż strach pomyśleć, w jakich „łapach”
            mogliby znaleźć się Twoi potencjalni uczniowie.

            Młodsze pokolenia są takie jak ich starsze wzorce.
            To dorośli kształtują w młodym człowieku ich przyszłą,
            dorosłą wersję.
            Więc do kogo pretensje? Do dzieci i młodzieży?

            Rodzice są tacy jak dziadkowie, a ci z kolei jak ich
            rodzice. Itd. ...

            Wszyscy jednak przechodzili i nadal przechodzą przez
            proces edukacji. A w szkole wzorcami są (a coraz częściej
            nie są) ... nauczyciele.
            I to oni właśnie - w bardzo dużej mierze - odpowiadają
            za to zezwięrzęcenie obyczajów, bo:
            zamiast uczyć - sprawdzają i egzekwują
            zamiast wychowywać - sądzą i oceniają
            zamiast ucznia - widzą numer w dzienniku
            zamiast wspierać rodzinę - krytykują i szufladkują (+ploty)
            zamiast pomagać - wymagają
            zamiast rzetelnie przygotowywać się do zajęć - łapią fuchy,
            drugi etat i/lub korepetycje (coraz częściej dając je własnym
            uczniom)
            zamiast szkolić się i doskonalić - strajkują (nie tylko na
            ulicach) i mają do wszystkich o wszystko pretensje.

            Sami jednak najczęściej nie potrafią nawet przeliczyć 18 godzin
            lekcyjnych na godziny zegarowe (z wyjątkiem większości matematyków)
            lub np. nie widzą różnicy pomiędzy „rokiem dydaktycznym” a „rokiem
            szkolnym”.

            Faktem jest, że za coraz gorsze przygotowanie nauczycieli
            do zawodu odpowiadają uczelnie (zwłaszcza te pseudo-), bo jeśli
            dla takiego świeżego mgr z uprawnieniami pedagogicznymi np. „podstawa
            programowa” to synonim „programu nauczania”, a zrozumienie
            niestosowności użycia słów: „to taki zajebisty zawód, zwłaszcza
            dla kobiety” podczas rozmowy kwalifikacyjnej przekracza jego
            możliwości intelektualne, to nad taką uczelnię, która wydała dyplom
            powinny polecieć w pełni uzbrojone bombowce WP i zrównać ją z ziemią.

            Ale czy zwalnia to nauczycieli (jeśli już podjęli się tej „roboty”)
            z odpowiedzialności za przyszłe pokolenia?
            • angrusz1 A tak konkretnie to z czym 25.08.09, 20:17

              cbkemot się nie zgadzasz .


              Bo tylko łatkę przyczepił/e/a/ś mi i nic konkretnego .

              A owszem za konkret w negatywnym świetle podałaś/łeś , że
              nauczyciel
              1. sprawdza i egzekwuje - ręce abydwie aż do ziemi opadają na taki
              zarzut .
              To wiedz , ... tu zamierzałem brzydkie określenie użyć ... , że
              wiedzę to uczniowie w wielu miejscach i z wielu źródeł mogą
              czerpać , ale to nauczyciel wystawia stopień a szkoła świadectwo -
              czyli państwowy druk i to ma być wiarygodny dokument , a więc i
              sprawdzanie wiedzy ucznia musi być rzetelne .

              2. Sądzą i oceniają .
              Taki to zawód : oceniam także i zachowanie - każdy nauczyciel na
              radzie pedagogicznej jest pytany o zgodę na proponowany stopień z
              zachowania . A ocenianie , czyli wystawienie ocen to obowiązek
              zawodowy .
              Czy ty potrafisz zrozumieć , jaką bzdurę napisałaś .

              Wspieranie rodziny , a i owszem , jeśli ta zechce o pomoc zwrócić
              się i współpracować z nauczycielem , wychowawcą .
              Czy ty jesteś świadoma świadom ilu rodziców pojawia się na
              wywiadówkach ?

              A plotki , tak masz rację , nigdy ich nie powinno być . Ale są i w
              każdym zawodzie .
              A kto głównie plotkuje ? Kobiety .

              3. Szkolenia i doskonalenie się .
              Czy byłas na kilku jakichś " szkoleniach " doskonalących ?
              Jak przesiedzisz kilka to zmienisz zdanie co do ich wartości .
              No ale nie mozna zaprzeczyć , że doskonalić się nie trzeba .
              Trzeba . Ale ,..życie swoim torem biegnie .

              4. Drugi etat ? Ty pracujesz w szkole ?
              To historia , teraz trzeba latać od szkoły do szkoły by mieć
              jeden etat albo i pół etatu - bo to już i ubezpieczenie , i staż
              pracy i możliwość odbycia stażu do awansu zawodowego .

              Korepetycje ? kiedy ? Przed południem ? Ile ich , ty wiesz jaka jest
              konkurencja, a jakie zapotrzebowanie , nawet na angielski ?

              5. Zamiast pomagać, wymagają .
              Jedno drugiego nie wyklucza , ba winno być równocześnie .

              6. Numer w dzienniku ? A sprawdzałaś/łeś kiedyś dziennik , a
              wydziałaś/ łeś rubryki a chciałaś/łeś odczytać nazwisko ręcznie
              pisane ( może przez jakiegoś dysgrafika - tak w dzienniku !! ) .



              W sumie fanzolisz , jak to na Ślunsku godają .
    • mist3 Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 08.12.08, 22:08
      Nie wiem czy okradam moich uczniów z czasu... Moi uczniowie umieją się
      porozumieć po angielsku, napisać CV i list motywacyjny. Dzięki e-Twinningowi i
      współpracy z innymi szkołami zagranicą poznają swoich rówieśników i razem z nimi
      ćwiczą j. angielski - pisząc (na komunikatorach) i mówiąc, jak np. młodzież z
      Izraela przyjeżdża do Polski.
      Ja uczę w szkole, gdzie przeważająca ilość to uczniowie z biednych rodzin,
      którzy wiedzą że ich jedyną szansą na cokolwiek jest wyjazd do pracy zagranicę,
      choćby w czasie wakacji - w związku z tym uczą się, uczą i jeszcze raz uczą. Na
      miarę swoich możliwości. Nie mam wrażenia że marnuję z nimi czas.

      Taka jest zdecydowana większość.
      A teraz o mniejszości - przychodzą do mnie do klasy uczniowie, którzy nie umieją
      zastosować czasownika 'być' w najprostszym zdaniu. Którzy mają gdzieś odrabianie
      zadań, uczenie się słówek czy gramatyki (czyli tradycyjna proza życia), ale też
      branie udziału w jakichkolwiek akcjach, które organizujemy z innymi
      nauczycielami. Ich jedynym celem jest wyprowadzenie mnie z równowagi (trudno to
      zrobić) i wyprowadzanie z równowagi oraz upokarzanie swoich kolegów. Ich rodzice
      też mają głęboko gdzieś zachowanie swoich dzieci (i pewnie dlatego one się tak
      zachowują - bo chcą żeby KTOKOLWIEK w jakikolwiek sposób zwrócił na nie uwagę).
      Których jest więcej - nie wiem, różnie to bywa. Jednak zmienia się to chyba na
      korzyść tych pierwszych.
      Czy marnuję swój czas? Marnuję go wtedy, kiedy po raz kolejny usiłuję jakoś
      dotrzeć do olewusów, kosztem czasu, który mogłabym poświęcić tym ambitnym. Ale
      takie jest zycie, taka jest polska szkoła. Takie są firmy, w których pracujecie
      - są ambitni i są olewusi.
      Co mnie wkurza - tylko tyle, że jeśli robimy różne rzeczy z nauczycielami, ale
      nie mamy tego na papierze, to dla instytucji nas kontrolujących (które dobrze
      wiedzą, że zajmujemy się wymianami itd., bo ich przedstawiciele są zapraszani na
      różne imprezy) oznacza że nie robimy NIC. Natomiast jeśli jakiś n-l zrobi coś
      maleńkiego, ale umie to pięknie opakować w papierki - jest stawiany jako wzór.
      • gobi05 Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 10.12.08, 06:43
        > Ja uczę w szkole, gdzie przeważająca ilość to uczniowie z biednych rodzin,
        > którzy wiedzą że ich jedyną szansą na cokolwiek jest wyjazd do pracy zagranicę,
        > choćby w czasie wakacji - w związku z tym uczą się, uczą i jeszcze raz uczą.

        O, widzisz - mają motywację tak silną, że choćbyś
        przez 80% czasu gadała głupoty, to i tak będą
        się uczyć, żeby skorzystać z tych 20%.

        > A teraz o mniejszości - przychodzą do mnie do klasy uczniowie, którzy nie umiej
        > ą
        > zastosować czasownika 'być' w najprostszym zdaniu. Którzy mają gdzieś odrabiani
        > e
        > zadań, uczenie się słówek czy gramatyki

        Taaak, krótko mówiąc - porażka. To jest właśnie
        porażka systemu w którym nauczyciel wraz z policjantem
        uczy ucznia/studenta zastosowania czasownika "być".

        > Ich jedynym celem jest wyprowadzenie mnie z równowagi (trudno to
        > zrobić) i wyprowadzanie z równowagi oraz upokarzanie swoich kolegów. Ich rodzic
        > e
        > też mają głęboko gdzieś zachowanie swoich dzieci

        A ty w głębi duszy czujesz się urażona,
        że rzucasz przed nimi perły mądrości,
        a oni je lekceważą. I masz też pretensje
        do ich rodziców, że nie zmuszają ich do
        grzecznego siedzenia na tureckim kazaniu,
        jakie za każdym razem im serwujesz.
        Bo przecież jest obowiązek szkolny i minister,
        sąd rodzinny, kurator, policjant - zdecydowali,
        co jest tym chuliganom potrzebne.
        Nauczanie odbywa się na podstawie programów
        opracowanych i zatwierdzonych przez właściwe
        władze i nie będzie jeden z drugim kontestował,
        czego mu się chce uczyć, a czego nie.

        Placówka edukacyjna nie zniży się do uczenia
        jak konia czyścić, karmić, poić, jak założyć
        podkowę albo jak wymienić olej w silniku,
        mimo że niejeden z tych chuliganów byłby
        tym zainteresowany. To _jest_ porażka.


        Przy okazji - czy nie sprawiałoby ci kłopotu
        kończyć wiersz nieco wcześniej, niż robi to
        skrypt serwera? Nie musiałbym wówczas przerabiać
        twoich wypowiedzi i nie powstawałyby niezręczności
        w rodzaju:
        "którzy nie umiej
        > ą" albo:
        "gdzieś odrabiani
        > e"
        Z góry dziękuję
        Gobi
        • czpw Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 11.12.08, 22:08
          Tak czytam Twoją wypowiedź i przyszło mi do głowy, że znasz tę mist3
          i jej nie lubisz i chcesz jej tylko dokuczyć. Bo nijak nie mogę
          zrozumieć, jaki cel ma Twe odezwanie.
          • aleandra Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 11.12.08, 23:15
            A co można zrobić, żeby wywalczyć mniej papierków? Z praktycznego punktu
            widzenia... Może dałaby radę jakaś ustawa obywatelska albo wdrożenie jakieś
            akcji np. wspólnie z Gazetą Wyborczą, żeby ministerstwo w końcu dorosło?
          • gobi05 Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 12.12.08, 11:31
            > Tak czytam Twoją wypowiedź i przyszło mi do głowy,
            > że znasz tę mist3 i jej nie lubisz
            > i chcesz jej tylko dokuczyć

            Nie, nie - ja jej wierzę, że ona akurat nie marnuje
            czasu moich dzieci ani w ogóle uczniów.
            Nawet nie mam pretensji do kolejnych nauczycieli/ek
            przerabiających te zwierzaki i kolory zgodnie
            z rozkładem materiału. Piszę może trochę agresywnie,
            żeby pokazać argumenty świadczące o konieczności
            prawdziwej reformy systemu edukacji. To taki mój bzik
            od kilku miesięcy.

            A co do Mist, to ona popełniła błąd odpisując, bo
            nikt z bywalców forum się już do mnie nie odzywa,
            prawdopodobnie wiedząc z góry, co odpiszę.
            • stawka Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 25.08.09, 21:13
              gobi, ja mam wrazenie, ze po kolejnych szalonych reformach naszego MENu marnuję czas i swój i uczniów:( Nie uczę języka, ale robię to samo, co przytaczani w Twoich słowach nauczyciele - ciągle i bez sensu "uczę" tego samego, nie ucząc chyba już niczego. Bo ministerstwo sobie 10 lat temu wymysliło, że mamy wracać ciągle do tego samego, ciągle powtarzac podstawy....Dzieci i to co potrafią w tym wszystkim jakby przestały się liczyć.Bezmyślnie sprawdzamy wszystko testami i albo uczeń dostaje punkt, albo nie. Nie myśl, że wszystkim nauczycielom podoba się to, co się dzieje w szkołach i nauczaniu. Nasz głos jest jednak ignorowany, mamy robić swoje, bo ocenia nas stado urzędników. Coraz mniej jest prawdziwych nauczycieli, którzy bez względu na trendy 'reform' robią swoje. To niepopularne, więc po podkładać się pod pręgierz?
              Tylko rodzice mogą wymóc na sprawujących władzę zmiany - niestety, zwykle im się nie chce, bo wygodniej wierzyć, że szkoła uczy, wychowuje itd.
              Co do błędów....pewnie właśnie popełniam taki odpisując Ci:) Ale podobno nie myli się tylko ten, który nic nie robi...
              • angrusz1 Sprawdzanie 28.08.09, 22:22

                Do stawki :

                Piszesz z naganą " Bezmyślnie sprawdzamy wszystko testami i albo
                uczeń dostaje punkt, albo nie. "

                Niesłusznie .
                No , może tylko to , że "wszystko testami" .
                Bo chyba nie ganisz faktu sprawdzania wiadomości ?

                Testy , nie idealne narzędzie , ale szybkie do przeprowadzenia,
                sprawdzenia , no i można ograniczyć ściąganie .

                Moim zdaniem szkoła mniej ma teraz przekazywać wiedzę , bo ją można
                z różnych źródeł zdobyć , ale jako instytucja państwowa ,
                wystawiająca świadectwa , winna rzetelnie sprawdzić i ocenić
                wiedzę , po to , aby to świadectwo było wiarygodne .

                I nie ma co narzekać na " ciągłe " egzaminowanie .

                Tylko starać się , by te egzaminy były rzetelnie przeprowadzone a
                wynik wiarygodny .
                • stawka Re: Sprawdzanie 29.08.09, 23:08
                  angrusz1, przeczytałam kilka Twoich postów i po ich lekturze mam świadomość, że żyjemy w dwóch różnych wymiarach, więc moja polemika z Tobą nie ma najmniejszego sensu.
                  Przeraziło mnie jednak to, co napisałeś, a szczególnie zdanie: "Moim zdaniem szkoła mniej ma teraz przekazywać wiedzę , bo ją można
                  z różnych źródeł zdobyć , ale jako instytucja państwowa ,
                  wystawiająca świadectwa , winna rzetelnie sprawdzić i ocenić
                  wiedzę , po to , aby to świadectwo było wiarygodne." Moim zdaniem nauczyciel przekazuje wiedzę, pokazuje jak ją poszerzyć i wskazuje pułapki bezkrytycznej wiary w źródło pisane, w tym internet;) Wpisz w google powszechny obecnie bład w pisowni, np."na prawdę" - wynik 19 200 000 stron. Prawidłowa pisownia - raptem 3 mln więcej stron.
                  Sprawdzam testami i na różne sposoby to, czego i JAK sama nauczyłam. Mam nadzieję, że ty tymi testami nie badasz wiedzy z "różnych pozaszkolnych źródeł", bo jeśli tak jest to łamiesz rozporządzenie o ocenianiu a jednocześnie bardziej lub mniej świadomie napędzasz swoim kolegom korki. I skoro mnie zganiłeś za "pisanie z naganą" ( a jest to twój subiektywny odbiór moich liter, nie będących w mym poście najważniejszymi) i ja ci wetknę szpilkę. Wstawianie przed przecinkiem spacji w tekście komputerowym jest równoznaczne błędowi ortograficznemu. Negujesz w innym wątku rolę szkoleń, może warto po prostu przemyśleć jakie ci są potrzebne?
                  • angrusz1 Re: Sprawdzanie 30.08.09, 09:13

                    Niewątpliwie , pisac należy poprawnie , przed puszczeniem posta
                    trzeba go sprawdzić .
                    Nie robie tego, nie robie dostatecznie starannie , moja wina, że
                    robię błędy .
                    Ale ale mam takie zdanie o szkole - sprawdzanie wiedzy staje sie
                    coraz wazniejsze w szkole a przekazywanie troche mniej .

                    Dawniej przecież uczeń miał tylko nauczyciela , nawet nie miał
                    podręcznika .
                    Teraz książek jest pełno , jest i internet są i korki .
                    Korki na których np uczeń powtarza to co jest w jego podręczniku ,
                    ćwiczy to ale i jeszcze coś więcej np korki z angielskiego .

                    Spójrz na wyniki egzaminu gimnazjalnego z języka , z języka
                    angielskiego .
                    Wykres ma kształt grzbietu wielbłąda dwugarbnego .
                    Ten prawy garb - spora grupa osób z bardzo dobrym o dobrym wynikiem
                    to ci , którzy i są pilni i zdolni i... chodzą na korki albo jakieś
                    kursy językowe .

                    Przecież to jest rzeczywistość .
                    Ja to muszę ocenić i wycenić czasem na 6.

                    Ty możesz miec zdanie , że nauczyciel to ten główny , może jedyny
                    przekaźnik wiedzy .
                    Takie twoje zdanie .Niech i będzie .
                    Ale czytelnicy forum sami ocenią .

                    Natomiast dlaczego z wyrzutem , naganą traktujesz moją opinię , że
                    świadectwo szkolne winno być wiarygodne i w takim razie sposób
                    wystawiania stopnia musi być rzetelny tzn rzetelnie przeprowadzone
                    testy , kartkówki , klasówki , odpowiedzi ustne .
                    I to nie dwa , trzy stopnie na semestr( i reszta z powietrza ) .

                    Tat, tak, jak przychodzę do nowej szkoły i robię kartkówki (
                    nieobecny , ba, świadomie nieobecny , nie uniknie i pisze inną
                    wersję ) to zaraz jest krzyk " poprzednia pani/pan nie robiła tyle a
                    pan robi co lekcję " ( pośrednio świadczy to o innych
                    nauczycielach , stąd wiem co o nich sądzić ).
                    Czasem jest i co lekcje . Nikt tego nie zabrania .
                    Ale ja mam 10 ,15 stopni na semestr .
                    To tak , jak z tomografią komputerową . Jest cały organizm dokładnie
                    prześwietlony i dobrze widać co z nim jest .
                    Ponieważ ja tak robię i uważam za słuszne , to dlaczego to ganić .
                    A jednak są takie głosy . Twój np . Wyjaśnij .
                    Ano dlatego , że każdy chciałby mieć bardzo dobre , może i mierne
                    stopnie bez pracy .
                    A ja to skutecznie , staram się skutecznie , eliminuję .
    • eczajc-zynska Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 14.12.08, 18:02
      szkoła to jedna wielka biurokracja
      • msion Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 24.08.09, 16:02
        Od dwóch lat chodzę do gimnazjum i nie zmieniłam tej szkoły chyba tylko ze
        strachu przed trafieniem w gorsze bagno. Belfrzy- w większości zero kultury,
        często podobnie z kwalifikacjami, uczniaków może przemilczę. Jeszcze
        rok...Niniejszym podpisuję się obiema rękami i nogami. Pozdrawiam.
        • baba67 Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 28.08.09, 15:04
          Kulturalni belfrzy z gimnazjum sa w wiekszosci albo
          w przyzwoitym LO-bo mieli troche szczescia
          w Tworkach lub innym osrodku
          robia cos innego czasem zwiazanego z nauczaniem i obhodza hucznie kazda
          szczesliwa rocznice opuszczenia murow szkolnych(jak ja)
          Ci normalni -kulturalni zyczliwi i jeszcze fachowi to garstka ktora topnieje.
          • baba67 Obchodza -nie bylam niedouczonym belfrem nt 28.08.09, 15:05

    • probably_lupus Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 02.09.09, 22:19
      Ja to rozumiem chociaż nie jestem nauczycielką. Cały ten system oświaty jest-
      nie wiem jak to nazwać-jakąś jedną wielką prowizorką. Podstawówka teraz od 6
      lat; jak się okazuje rzecz kompletnie nieprzygotowana, potem dzieciaki w
      najtrudniejszym wieku trafiają do gimnazjum, które ich nie przygotowuje do
      liceum. Liceum, które sprawia wrażenie kursów przygotowujących do matury a nie
      rzetelnej ogólnej edukacji. Matura-szkoda gadać. A potem płacz, jak niski jest
      poziom studentów. A jaki ma być?
      To co mnie jeszcze wkurza to kwestie związane z samymi nauczycielami. I ci
      kiepscy i ci dobrzy, entuzjaści zawodu, lubiący swoją pracę mają tak samo. Ci
      ostatni nie są w żaden sposób wyróżniani (przede wszystkim finansowo),
      motywowani, promowani. Tych pierwszych nie ma siły zwolnic choćby byli
      beznadziejni. Mnie by się też odechciało. Tym bardziej, ze mogę się domyślać jak
      ciężka i wymagająca to praca. Ja prowadzę szkolenia dla dorosłych i uczyłam
      studentów i wiem co to znaczy gadać przez kilka godzin (i dyskutować, odpowiadać
      na pytania), potem wieczorem sprawdzać prace. Mam przedsmak tego jaka to harówka
      i nikt mi nie powie, ze praca nauczyciela to rzecz lekka, łatwa i przyjemna. No
      tak, są te wakacje. Ja bym je miała w nosie, wiedząc co mam przez pozostałe
      miesiące.
      Przeraża mnie to. Edukacja leży, nowe pomysły nowych rządów tylko pogłębiają chaos.
      Śmieszy mnie też pomysł matury z matematyki. Zamiast zreformować cały system
      nauczania tego przedmiotu, upewnić się, ze nauczyciele tego przedmiotu są
      kompetentni i profesjonalni, że będą umieli pokazac dzieciakom jak fajna i
      potrzebna jest matma i wcale nie trzeba mieć do niej nadludzkich zdolności
      robimy to "po polsku". Czyli przepraszam za wyrażenie "od d... strony".
      Przepraszam za dołujące wywody, ale szlag człowieka trafia, gdy to wszystko widzi.
      • mist3 Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 03.09.09, 20:35
        zgadzam się z Tobą we wszystkim. Jednak mam jedną wątpliwość -
        dotyczącą swobodnego zwalniania i zatrudniania - obawiam się, że
        przy takim systemie i mentalności jaki mamy obecenie w wielu
        szkołach zwalniani byliby nauczyciele wymagający ,a zatrudniani na
        to miejsce nauczyciele 'z nadania' Jestem już od tego roku
        nauczycielem mianowanym - można mnie zwolnić (bo to nieprawda że
        nauczyciela nie można zwolnić) nieco trudniej i w końcu oddycham
        spokojnie. Kilku nauczycieli w szkole obok pożegnało się ze swoim
        stanowiskiem dlatego, że pani dyrektor miała 'odpowiedniejsze' osoby
        na to miejsce. Nasz dyrektor opiera się (jak na razie) takim
        naciskom, ale nic nie trwa wiecznie...
        Jeśli ktoś by mi obiecał, że zanim się mnie zwolni rozważy się
        wszystkie za i przeciw - nie widzę przeszkód.
        Podobnie z nagradzaniem - pensje mamy takie same, ale można
        przynajmniej raz w roku dostać nagrodę dyrektora - i tutaj również
        praca na rzecz uczniów, rodziców i środowiska lokalnego jest
        zazwyczaj na ostatnim miejscu. Jak sobie pomyślę, że siostra
        starosty Krysia dostawałaby 2 razy tyle kasy co ja tylko dlatego, że
        zna odpowiednią osobę - to już chyba wolę obecną urawniłowkę.
        Satysfakcję czerpię z tego, że moi uczniowie poznają mnie na ulicy
        (a panią Krysię niekoniecznie), odwiedzają mnie, itd.

        Polska mentalność niestety nie sprzyja uznaniowości naszych
        lokalnych możnowładców - to się może tylko źle skończyć dla
        nauczycieli
        • angrusz1 No właśnie 04.09.09, 07:13
          Do mista :

          No właśnie , takie samo mam odczucie i doświadczenie ale ludzie z
          zewnątrz maja takie proste recepty .

          Jest coraz trudniej o pracę i dyrektorzy przyjmują takich z "
          nadania " , poleconych itp .
          Jak oni pracują ? Roznie , nie można powiedzieć , że od razu źle .
          Ale żeby nie narazić się dyrektorowi wolą każdego promować - żeby
          szkoła źle nie wypadła .

          A skoro można zdać ( czasem jest to decyzja rady pedagogicznej , co
          rok kilku uczniów ) to po co się uczyć ?

          I tak ta patologia się rozwija w szkołach .
      • angrusz1 To uczniowie 04.09.09, 07:08


        Lupus pisze :

        "A potem płacz, jak niski jest
        poziom studentów. A jaki ma być? "


        się nie uczą a system nie zmusza ich do tego.
        Bo prawie każdy nieuk jest promowany .
        A jeśli można kończyć szkołę nie ucząc się nie umiejąc tego czego
        trzeba , to po co się uczyć .
        Tak jak w reklamie " po co przepłacać .. "

    • 4lol Re: "Lubię uczyć, nienawidzę szkoły jako instytuc 07.09.09, 22:06
      Kurs przygotowawczy do egzaminu z rysunku odręcznego na kierunek
      Architektura krajobrazu.
      Kontakt: 661150404. (Wrocław)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka