Gość: Ociec
IP: *.chello.pl
18.10.03, 10:18
Jest taka podstawówka. Prywatna. W Śródmieściu. Jedna z takich, w której
uczniowie najlepiej w Warszawie zdali egzaminy. Owa podstwówka pobiła rekord.
Swoiisty rekord. Rekord klasówek. W ciągu 32 dni nauki w klasie mojej
latorośli odbyły się 22 klasówki, kartkówki, sprawdziany, pisemne odpowiedzi,
testy, ............ ( w miejsce kropek wstaw synonim).
Wspólną cechą owych wypowiedzi pisemnych, przeprowadzanych jak widać prawie
codziennie, jest ocena oraz zajęcie 3/4 do całej lekcji. Nauczyciel w tym
czasie może czytać gazetę, pić kawę, grać na telefonie komórkowym lub z niego
rozmawiać ( po prawdzie szeptem). Nie musi natomiast: przygotowywac się do
lekcji, nauczać, uciszać, zdzierać gardła- jednym słowem pracować.
Po pisemnym sprawdzianie , na koniec lekcji, zadaje do domu kolejną partię
materiału i wyznacza lub nie, kolejny termin pisemnego sprawdzianu.
To powoduje, że uczniowie przerabiają lub nie materiał w domu, nauczyciele w
czasie zajęć odpoczywają, a na koniec miesiąca pobierają należna im pensję.
Oczywiście muszą w domu sprawdzić klasówki, ale najczęściej mają do tego
szblon z "dydaktyka" i nie zajmuje im to dużo czasu. Zdarza się, że na
klasówce w klasie "a "sprawdza się klasówke zrobiona przed godziną w
klasie "b". I tak pada kolejny rekord wart odnotowania w Szkole z Klasą!