Dodaj do ulubionych

Trudne dziecko - ratunku...............

IP: *.chello.pl 03.11.03, 10:04
W szkole ( podstawowej), do której chodzi moja córka w tym roku pojawi się
chłopiec z zespołem ADHD. Horror. Lekcje zamieniaja się w próby uspokojenia
chłopca. W rezultacie nauczyciel niczego nie wytłumaczy a materiał zadaje do
samodzielnego opanowania w domu. Na przerwach chłopiec szleje stwarzając
zagrożenie dla innych. Rozmowy z wychowawczynia nie pomagają ( on tez ma
swoje prawa), z dyrektorka podobnie ( on tez musi się uczyć). On TAK a 28
innych dzieci NIE??????????????
Co robić? Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo w szkole? Nadmieniam, że
jednemu chłopcu szalony uczeń juz zrobił krzywdę?
Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: Trudne dziecko IP: 62.233.151.* 03.11.03, 13:59
      sama nic nie zrobisz. Musiałaby interweniować większość rodziców. Ja rozumiem
      że nauczyciel i dyrektorka chcą dla chłopca dobrze. Sama mam córke z
      nadpobudliwością psychoruchową. Ale to co opisujesz to przekracza wszystkie
      normy.
      Porozmawiaj z rodzicami po zebraniu, moze to coś pomoże, spróbuj w kuratorium.
      Wydaje mi sie że dziecko z takimi zaburzeniami powinno uczęszczać do klasy
      zintegrowanej gdzie są 2 nauczycielki odpowiednio przeszkolone do pracy z
      takimi dziecmi. W każdym razie ty masz prawo nie zgadzać się aby twoje dziecko
      cierpiało z tego powodu.
      • Gość: nauczycielka Re: Trudne dziecko IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 04.11.03, 17:42
        Jak dziecko lub częściej dzieci przeszkadzają to i nawet 2 nauczycielki tu
        nie pomogą. Uczę w klasie integracyjnej i taka jest tu różnica, że we dwie
        uspakajamy dzieci i co? Dziecko ma kaprys, żeby przeszkadzać, nie interesuje go
        lekcja i robi raban wokól siebie. Ilośc nauczucielek tu nie gra roli.
        • Gość: Tatuy Re: Trudne dziecko IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 04.11.03, 21:50
          W panstwach bardziej cywilizowanych, gdzie szanuje sie pieniadze podatnika
          dziecko majace adhd zazywa uspakajajace lekarstwa. To pozwala nauczycielom
          odbyc w miare normalnie lekcje.
          A u nas?
          My jak zwykle musimy byc lepsi, tzn. wyprzedzac innych.
          Ostatnia moja Rada Pedagogiczna uczestniczyla w szkoleniu na temat pracy z
          dzieckiem z adhd.
          Prelegent, pani psycholog ze szpitala psychiatrycznego z ul. Kruczej w Wawie z
          dumą szczycila sie, ze my takie dzieci nie trujemy chemia w przeciwienstwie do
          np. amerykanow. Bo kazde dziecko ma godnosc.
          Tutaj sie zgodze, nikt tego nie kwestionuje, tylko nie rozumiem dlaczego z
          tego powodu odmawia sie innym dzieciom z klasy do prawa nauki w szkole
          publicznej, skoro nauczyciele nie wykonuja podczas lekcji czynnosci
          nauczycielskich tylko uspakajają, pilnuja , waruja nad dzieckiem z adhd, by
          nie zrobilo sobie krzywdy, innym dzieciom, no i by za bardzo je nie denerowwac
          np. jakos nauka.
          Uczniowie z klasy musza byc karani z powodu nie popsiadania adhd?
          Rodzice, my nauczyciele jestesmy bezradni, przepisow oswiatowych nie zmienimy,
          musimy je przestrzegac.
          Ratujcie swoje dzieci,zainteresujcie się jak wygladaja lekcje u waszych
          pociech. Tylko razem z innymi rodzicami mozecie duzo zdzialac.
          • Gość: matkasiedmiolatka Re: Trudne dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 21:42
            Tatuy ty naprawde jestes nauczycielka? Podaj z jakiej szkoly zebym przez
            przypadek nie wyslala tam swojego dziecka. Nie jest wprawdzie nadpobudliwe ale
            Bog jeden wie czego taka "nauczycielka" moze go "nauczyc".
            • Gość: Tatuy Re: Trudne dziecko IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 12.11.03, 14:06
              Gość portalu: matkasiedmiolatka napisał(a):

              > Tatuy ty naprawde jestes nauczycielka? Podaj z jakiej szkoly zebym przez
              > przypadek nie wyslala tam swojego dziecka. Nie jest wprawdzie nadpobudliwe
              ale
              > Bog jeden wie czego taka "nauczycielka" moze go "nauczyc".

              ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::;;;


              Poznasz mnie w kazdej szkole, jezeli twoje dzicko nie poptrafilas wychowac.
              Do zobaczenia.
        • Gość: Gama Re: Trudne dziecko IP: *.kluczbork.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 07:31
          Miałam takie dzieci w klasie przez kilka kolejnych lat. Horror! To nie była
          nauka, tylko nieustanne pilnowanie, by nikt nie odniósł obrażeń. A nie za to mi
          płacą.
          Skończyło sie to dla mnie nerwicą i depresją, rocznym urlopem dla poratowania
          zdrowia i kartą w poradni zdrowia psychicznego.

          Wiem, zostałam nauczycielką - sama sobie jestem winna. Na szczęście jednak mój
          przykład pomógł w skutecznym załatwieniu nauczania indywidualnego dla kolejnych
          dzieci nieprzystosowanych do przebywania w grupie. Teraz uczą się w domu, a do
          szkoły przychodzą na wybrane zajęcia - ze swoją nauczycielką.

          Jeżeli dziecko rozkłada tok każdej lekcji i zmusza nauczyciela, by pełnił
          funkcję nadzorcy - jedynym rozwiązaniem jest nauczanie indywidualne, nie klasa
          zintegrowana, czy szkoła specjalna, gdzie też są dzieci, które mogą zostać
          skrzywdzone, i nauczyciel, którego nerwy nie są z gumy (i żaden dodatek tego
          nie wyrówna).
          • Gość: niuska1 Re: Trudne dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 23:28
            Ja teżmiałam w klasie dziecko z ADHD. Rzeczywiście to był horror. Ale Powiem
            szczerze, że ważne jest nastawienie rodziców. Chłopiec w 2 i 3 klasie miał
            indywidualne nauczanie. Kiedy wrócił do szoły w 4 klasie, był nie do poznania.
            Ale ta zmiana wymagała wytężonej pracy wielu osób. Można więc pomóc takiemu
            dziecku i otoczeniu.
      • ple.ple Re: Trudne dziecko 05.11.03, 09:18
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        > Sama mam córke z
        > nadpobudliwością psychoruchową. Ale to co opisujesz to przekracza wszystkie
        > normy.

        No ale co konkretnie opisała? Bo KONKRETÓW się nie doczytałam. Jedynie
        ogólnikowe narzekanie i obawę (mam wrażenie, że wywołaną przez media...)
        Jednemu "szalony" chłopiec zrobił krzywdę - jaką? Jak do niej doszło? Czy
        rzeczywiście przyczyną wypadku była nadpobudliwość? Bo, jak pisałam, mojemu
        nadpobudliwemu dziecku też zdarzały się wypadki, często spowodowane przez nie
        nadpobudliwców...
        Rozwala lekcje - czy rzeczywiście nasilenie objawów u tego chłopca jest tak
        duże, że nauczycielka nie potrafi sobie poradzić? A jeśli rodzice kolegów i
        koleżanek Twojej córki uznają, że przez nią nauczyciel poświęca zbyt mało czasu
        ich dzieciom, to poradzisz im podobnie?

        Co takiego przedmówczyni opisała, że pozwala Ci to wystarczająco trafnie ocenić
        sytuację, by tak radzić???
    • ple.ple Re: Trudne dziecko - ratunku............... 05.11.03, 09:07
      Gość portalu: Matka napisał(a):

      > W szkole ( podstawowej), do której chodzi moja córka w tym roku pojawi się
      > chłopiec z zespołem ADHD.

      Dziwne. Że dopiero teraz. Najbardziej optymistyczne statystyki mówią, że na
      nadpobudliwość psychoruchową cierpi co najmniej co trzydzieste dziecko, a więc
      statystycznie w niemal każdej klasie powinno się takie znaleźć. Mniej
      optymistyczne (lub uznające za nadpobudliwe dzieci z mniejszymi objawami)
      statystyki podają, że nadpobudliwe jest nawet 10% dzieci (2-3 osoby w klasie!).
      Niestety, większość z nich uważane jest za źle wychowane, choć tak naprawdę
      mają właśnie tę dysfunkcję. Zapewniam Cię, że znasz wielu ludzi z zespołem ADHD
      i nawet oni sami o tym nie wiedzą.

      > Horror. Lekcje zamieniaja się w próby uspokojenia
      > chłopca.

      Nauczyciel powinien się nauczyć skuteczniej uspokajać. Psycholog w poradni
      psychologiczno-pedagogicznej z której porad korzystałam ubolewa, że nauczyciele
      nie chcą korzystać z ich pomocy, ograniczając się do wysłania do psychologa
      dziecka z rodzicami po opinię. A przecież statutowo PPP powinny się też
      zajmować pomaganiem nauczycielom w problemach z uczniami. NAUCZYCIELOM, a nie
      jedynie uczniom i rodzicom. Tylko ci muszą chcieć, bowiem wszystko odbywa się
      na zasadzie dobrowolności.

      Paradoksalnie nadmiar uspokajania takiego ucznia może przynieść odwrotny efekt.
      oraz właśnie to o czym piszesz - brak czasu dla pozostałych uczniów. Nauczyciel
      powinien zacząć od rozpoznania i ustalenia jakie zachowania nadpobudliwego
      dziecka są nie do zaakceptowania (bo na przykład rozwalają lekcje) i
      bezwzględnie egzekwować dostosowanie się do nich. Zastanowić się nad czym
      trzeba popracować, ale nie koniecznie od razu. I odpuścić sobie te zachowania,
      które choć denerwujące lub dziwaczne nie przeszkadzają innym i nie są
      niebezpieczne, np. uczeń może się wiercić w ławce, pod warunkiem, że robi to
      cicho i nie wstaje z miejsca.
      Nauczyciel może się nauczyć, jak należy postępować wobec takiego dziecka. Tylko
      musi chcieć. Jeśli mimo to zapanowanie nad dzieckiem jest zbyt trudne należy
      zasugerować rodzicom, by zastanowili się poważnie nad lekami. Leczenia
      farmakologicznego wymaga mniej więcej co dziesiąte spośród nadpobudliwców -
      czyli jedno na 100-300 dzieci.

      > W rezultacie nauczyciel niczego nie wytłumaczy a materiał zadaje do
      > samodzielnego opanowania w domu. Na przerwach chłopiec szleje stwarzając
      > zagrożenie dla innych.

      W rezultacie czego? Nadpobudliwości? A może w rezultacie tego, że nauczyciel
      sobie nie radzi, a klasy są przepełnione?

      > Rozmowy z wychowawczynia nie pomagają ( on tez ma
      > swoje prawa), z dyrektorka podobnie ( on tez musi się uczyć).

      A jak mają pomóc? Czego konkretnie po rozmowach oczekujesz?

      > On TAK a 28
      > innych dzieci NIE??????????????

      Jak to NIE? Czy matka nadpobudliwego dziecka usiłuje poprzez rozmowy z
      nauczycielami i dyrekcją doprowadzić do wyrzucenia pozostałych 28 ze
      szkoły????????????????

      > Co robić? Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo w szkole?

      W obecnym kształcie szkół? Nie da się. Nie w 100%.

      > Nadmieniam, że
      > jednemu chłopcu szalony uczeń juz zrobił krzywdę?

      Mojemu nadpobudliwemu _nieszalonemu_ synowi _nieszalony_nienadpobudliwy_ uczeń
      zrobił już krzywdę. Niechcący, potrącił go. I nawet nie była to zbyt
      przepełniona szkoła. W szkołach dużych, w licznych klasach trudno tego uniknąć.
      A jeśli się uda, to i tak najprawdopodobniej przypadek.
      • Gość: Matka Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.chello.pl 05.11.03, 12:56
        Twój list usiłuje odwrócić kota ogonem i uznaje prawa dzieci nadpobudliwych ( z
        ADHD) do dezorganizacji pracy na lekcjach i zagrożenia na przerwach. Zarzucasz
        mi brak konkretów - oto one ( osobiście wątpię, byś chciała, aby Twoje dziecko
        chodziło do klasy z takim kolegą).
        Język polski - uczeń przez kilkanaście minut stuka metalowym długopisem w
        metalowe części krzesła. Z różnym natężeniem - czasem robi to tak głośno, że
        zagłusza nauczycielkę. Ta zwraca mu kilkakrotnie uwagę, bezskutecznie. Klasa
        jest już rozproszona, uczniowie sami także zaczynają stukać. Nauczycielka prosi
        chłopca o przyniesienie kredy ( podobno ruch, zmiana pozycji dobrze mu zrobi).
        Uczeń znika , wraca z kredą i na tablicy rysuje obsceniczny, ordynarny rysunek
        robiąc przy tym kretyńskie miny. Klasa pokłada się ze śmiechu. Mija kolejny
        kwadrans na uspokojenie. Dzieci milkną, winowajca także, ale na 3-5 minut, bo
        po tym czasie zaczyna chodzić po klasie i śpiewać. Tak mija 45 minut. Temat
        lekcji nie zrealizowany - do domu zadano 5 ćwiczeń.
        Matematyka. Nauczycielka w ciąży. Już widocznej. Chłopiec wpada do klasy i
        umyślnie potrąca ją w brzuch. Na szczęście lekko. Zamieszanie trwa z 10 minut,
        bo nauczycielka zarządza kartkówkę. Uczeń odmawia jej pisania, po czym wydaje
        głosy, o których sam mówi, że są "z sali porodowej". Klasa tarza się ze
        smiechu, nauczycielka zdenerwowana dyktuje zadania. 3 minuty ciszy, część klasy
        się uspokoiła i pisze, ADHD-owiec nagle udaje, że będzie wymiotował. Wydaje
        stosowne odgosy i wypluwa papier. Część klasy usiłuje się skupić, nauczycielka
        wyprowadza chłopca z klasy, sama jest u kresu wytrzymałości. Jedni ściągają,
        inni coś piszą. Za 5 minut wraca winowajca- i wypina się na klasę. Uczniowie
        wyja ze smiechu. O uspokojeniu ich nie ma mowy. Temat nie przerobiony. Do domu
        10 zadań.
        WF. W chłopca wstępuje diabeł juz w szatni. Krzyczy, pluje i pierwszy wpada na
        salę gimnastyczną, za nim nauczyciel przerażony, że cos mu się stanie lub zrobi
        innym krzywdę. I nie bezpodstawnie bo rzuca w kolegów piłkami, które w 5 sekund
        przyniósł z magazynku. O przeprowadzeniu lekcji nie ma mowy, biega, szarpie
        innych ( i nauczyciela), przeklina, robi ordynarne gesty.
        Przerwa. Dyżurny nauczyciel znajduje u niego nóż - harcerska finkę. ADHD-owiec
        nie chce jej oddać.
        Angielski - nogi na stole, kanapka na kolanach ( i częściowo plecach sąsiada),
        głośne mlaskanie. Nauczycielka wyprasza go z klasy i usiłuje prowadzić lekcje.
        Winowajca co 20 sekund zagląda do sali. Efekt - jak w pozostałych przypadkach-
        8 ćwiczeń do domu.
        Przyroda. Pani usiłuje pokazać coś na mapie, ale mapa jest nie tylko pomocą
        naukową, ale i zabawka. Starsza nauczycielka podnosi głos, uczeń wyjmuje
        latarke i świeci jej w oczy ( wcześniej robił to kolegom). Latarka ma czerwone
        światło i może byc laserem. Nauczycielka usiłuje mu ja odebrać, zajmuje to ok.
        10 minut. Na szczęście to nie laser. Do zeszytów dyktowany jest temat i praca
        domowa. Materiału na lekcji nikt nie przerobił.
        W domu trzeba przerobić to czego nie zrobiło się w szkole, tracić czas,
        angażować ( często) rodziców.
        Nauczyciele dostaja białej goraczki, przestaje im się chcieć przygotowywać do
        zajęć, bo po co? I tak nie mają szans na przekazanie wiedzy. Muszą ją jednak
        egzekwowac więc robią sprawdziany. Kto umie się skupic jakoś je pisze, kto nie
        dostaje pałę, mimo, że umiał i musi ja poprawiać po lekcjach ( nauczyciele to
        wiedzą i są wyrozumiali).
        Zatem pytam - jakim prawem jedna nieprzystosowana jednostka dezorganizuje zycie
        kilkudziesięciu innym ( uczniom i nauczycielom)?
        Jeśli ktos ma wadę wzroku nie może być pilotem śmigłowców, jeśli jest chory
        psychicznie ( a ADHD jest choroba psychiczną) niech uczy się w szkole
        specjalnej - zwłaszcza, gdy dotyczy to tak dużej grupy społecznej.
        P.S. Nie mam nic przeciwko niepełnosprawnym - sama chodziłam do szkoły z takim
        chłopcem. Uważam, że integracja uczy tolerancji, ale sa granice. Granice
        ludzkiej wytrzymałości!
        • Gość: Anka Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: 62.233.151.* 05.11.03, 13:38
          masz racje ple.ple chyba nie wie o czym pisze. Jak takie dzieci potrafią sie
          zachowywać.
          "Nie mam nic przeciwko niepełnosprawnym - sama chodziłam do szkoły z takim
          chłopcem. Uważam, że integracja uczy tolerancji, ale sa granice. Granice
          ludzkiej wytrzymałości! "
          Oczywiście że jest róznica między dzieckiem nadpobudliwym a z ADHD.
          Moja córka mimo że wierci sie na krześle, dużo mówi do nauczycielki nie
          zapomina powiedzieć przepraszam czy dziękuję.
          Ten chłopiec jest po prostu chory. Wszytstko zależy od jego rodziców. Może
          postawić im warunek że powinni udać sie z dzieckiem do poradni. Zresztą to jest
          juz rola wychowawczyni. Przecież jest w szkole psycholog który zajmuję sie
          takimi sprawami, nie ma sytuacji bez wyjścia. Po prostu musisz spróbować
          wszelkich sposobów.
          pozdr.
          • Gość: Pani Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.crowley.pl 05.11.03, 13:56
            Wychowawczyni moze jedynie prosic rodzicow, jednak ci w wiekzosci przypadkow
            nie reaguja.
            Wszelkie decyzje odnosnie dziecka podejmuje rodxic. Szkola moze prosci, jednak
            bez skutku.
            Proponuje rodzicom by w tym przypadku przez tydzien nie posylali dzieci do
            szkoly, zas nauczyciele odmowii pracy w tych warunkach i zarzadali darmowych
            studiow i warsztatow pracy z dzieckiem psychicznie chorym
      • stankiee Re: Trudne dziecko - ratunku............... 05.11.03, 16:32
        Mój syn jest nadpobudliwy. Chodzi do przedszkola, jutro jest zebranie i wiem,
        że pani chce ze mną porozmawiać. Wiem, że psoci, nie potrafi usiedzieć na
        miejscu. Ale próbowałam rozmawiać z nauczycielkami i wyjaśnić, na czym polega
        mój problem. Niestety, panie nawet nie wysiliły się, by udawać, że słuchają.
        Łatwo przykleiły łatkę dziecka nieusłuchanego, a w razie problemów odsyłają do
        mnie.
        • Gość: Eliza Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.chello.pl 06.11.03, 09:34
          A wyobraź sobie, że w grupie jest inne dziecko nadpobudliwe, które zrobi
          Twojemu krzywdę. Będziesz wyrozumiała czy polecisz z awantura do pań, że nie
          dopilnowały. Dzieci nadpobudliwe są zakałą przedszkoli i szkół, powinny uczyc
          się w placówkach przystosowanych, gdzie jest więcej przeskolonego persolenu,
          mniejsze grupy, a rodzice dzieci zdrowych świadomie decydują sie na zagrożenie
          ze strony nadpobudliwych!
        • Gość: Triss Merigold Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 10:22
          Tak logicznie rzecz biorąc do kogo mają odsyłać? Jesteś rodzicem i Ty
          odpowiadasz za posłuszeństwo i wychowanie dziecka. Nie wychowasz odpowiednio to
          albo będzie stwarzało wiecznie problemy później w szkole albo trafi do
          specjalnej dla nienormalnych dzieci.
    • stankiee Re: Trudne dziecko - ratunku............... 06.11.03, 12:22
      Ja nie mówię, że nic nie robię. Jeteśmy pod stałą opieką psychologa, ciągła
      praca w domu. Syn nie jest dzieckiem z zespołem ADHD. Jest nadpobudliwy jak
      wiele dzieciaków w jego wieku. Rozmawiająs z nauczycielem starałam się
      wytłumaczyć (a nie bezmyślnie usprawiedliwić) skąd bierze się jego zachowanie.
      Nie wymagam specjalnego traktowania, w grupie jest 20 dzieciaków. Ale przykro
      jest patrzeć jak pani woli dzieci zamknięte w sobie, siedzące w kącie sale,
      mało aktywne. W grupie są dwie opiekunki. Jedna jest wesoła, uśmiechnięta,
      wyrozumiała (prawie codziennie pytam o syna, czy nie ma kłopotu, słyszę, że ona
      ma na niego swój sposób, syn bardzo ją lubi i słucha). Druga pani jest kłębkiem
      nerwów (dzieci nie przepadają za nią), często krzyczy. Kiedyś jedno z dzieci
      wyszło z sali i byłam świadkiem, jak cięło nożyczkami kurtkę innego dziecka.
      Zawołałam panią, a ona złapała dzieciaka za ramię i zaczęła nim trząść i drzeć
      się na niego z taką furią, że mnie dosłownie zatkało.
      Nie piszę o skrajnych przypadkach, gdy dziecko stwarza zagrożenie. Takim samym
      zagrożeniem jest dla mnie dziecko, które wynosi z domu wulgarne słownictwo czy
      też niestosowne zachowanie czy zwroty.
      Moje dziecko jest wiercącym się chłopcem, któremu trudno usiedzieć w miejscu,
      któremu trzeba trzy razy powiedzieć, zanim zrozumie. Jedna osoba powie trzy
      razy, druga uważa, że po jednym razie powinno zrozumieć. Kwestia podejścia i
      wyrozumiałości. A o tą wyrozumiałość dziś ciężko. Do dziś pamiętam sytuację z
      przedszkola, gdzie moja koleżanka prowadzała razem z moim starszym swojego
      syna. Chłopak ma zanik mięśni. Pięć lat temu była to lekko zauważana zmiana.
      Ponieważ dobrze się znałyśmy, rodzice pytali mnie czy to prawda i dlaczego taki
      chłopiec chodzi do normalnego przedszkola. Byłam zaskoczona, jego
      niepełnosprawność przejawiała się tylko w tym, że pod koniec dnia był zmęczony
      bardziej nińż inni. Ale oburzenie rodziców i chęć pozbycia się "innego"
      dziecka" zaskoczyła mnie wtedy tak, jak dziś chęć odizolowania dzieci
      nadpobudliwych. Swoją nietolerancję ukrywamy pod hasłem dbania o dobro naszych
      dzieci i ich bezpieczeństwo. Proszę mi nie zarzucać, że nie interesuje mnie
      dobro innych dzieci tylko własnego. Jestem matką, która od kilku lat stara się,
      by dziecko "wyciszyło się". Przeciw sobie mam rodzinę (skąd u nas takie dziecko
      w rodzinie), brak pomocy męża i niechęć otoczenia.
      • Gość: Triss Merigold Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 12:36
        Czy możesz mi wytłumaczyć dlaczego obecnie tyle dzieci cierpi na nadpobudliwość
        czy ADHD? Skąd to się bierze? Przecież kiedyś też chodziłam do szkoły, moi
        rówieśnicy również i wokół nie obserwowało się takich zachowań (w każdym razie
        nie na taką skalę). Moda? Permisywne zachowanie? Skąd? Pytam poważnie, bo jak
        czytam posty na forum Dziecko to mam wrażenie, że co drugi dzieciak jest
        nienormalny (nie po prosty "żywy" czy "ruchliwy" tylko nienormalny).
        • jola66 Re: Trudne dziecko - ratunku............... 06.11.03, 13:09
          Czytam uważnie różne wątki o nadpobudliwych dzieciach i o ADHD.
          Również jestem maqtką nadpobudliwca, obecnie juz 17-latka.
          Obserwuję takie zjawisko: w każdej dyskusji, gdzie pada hasło ADHD natychmiast
          pijawia się odzew: odizolować, do szkoły specjalnej, choroba psychiczna.
          "Normalni" rodzice "normalnych" dzieci tak to kojarzą, ponieważ do worka z
          napisem "nadpobudliwość, ADHD" wkładają dzieci agresywne, nieposłuszne,
          złośliwe, ogólnie mówiąc niewychowane lub źle wychowane.
          Robią to także nauczyciele.
          I to jest niestety podstawowy błąd.
          Dziecko z ADHD może być dobrze lub źle wychowane. Nauczone funkcjonowania w
          grupie, klasie, lub przeciwnie - rozwydrzone i rozzuchwalone. Dziecko bez ADHD
          także!
          W poście, który rozpoczął ten wątek opisano dziecko, które prawdopodobnie ma
          orzeczone ADHD, ale które ponadto na pewno jest zaniedbane wychowawczo. A na to
          nauczycielsko-rodzicielski ostracyzm nie pomaga.
          Na Forum wypowiadają się rodzice dzieci nadpobudliwych - ci, którzy starają się
          jak najlepiej swoje dzieci wychować i zapewnić im jak najlepszą edukację.
          Większości się to udaje. W klasie mojego syna, kiedy jeszcze chodził do
          podstawówki, największym rozrabiaką nie był mój, tylko grupka kilku chłopców
          pod przywództwem syna "dobrze ustawionego tatusia". Chłopców
          całkowicie "normalnych". Kiedy rozmawiamy w gronie rodziców nadpobudliwców,
          okazuje się, że to wcale nie rzadka sytuacja.
          Niestety, pozostali dyskutanci: rodzice "normalnych", nauczyciele, nie chcą
          przyjąć tego do wiadomości. Wolą pozostać przy stereotypie. Rodzicom się nie
          dziwię. Uważam jednak, że nauczyciele powinni wykazać chęć zaznajomienia się z
          tematem. Pisze się już o tym sporo w prasie nauczycielskiej, są kursy i
          seminaria dla nauczycieli. Trzeba tylko chcieć.

          Jola
          Matka ucznia z ADHD uczącego się w publicznym liceum
          • Gość: stankiee Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.chomiczowka.waw.pl 06.11.03, 13:34
            Dziękuję ci za podnoszącą na duchu wypowiedź.
          • Gość: x Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.net-serwis.pl 26.11.03, 23:43
            www1.gazeta.pl/warszawa/1093892,34862,1797585.html?v=0&f=51
        • Gość: stankiee Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.chomiczowka.waw.pl 06.11.03, 13:43
          No cóż medycyna idzie do przodu. Kiedyś dzieci dzieliło się na grzeczne,
          grzeczniejsze oraz urwisy, mruki i inne. Dziś wyodrębnia się z nich dzieci
          nadpobudliwe, z ADHD, z autyzmem. Więcej wiemy, choć nadal tak mało.
          Z moim synem pracuję (wśród śmiechów moich rodziców) od urodzenia. Co miesiąc
          wizyty u neurologa, codzienne ćwiczenia, usg przez ciemiączko, ćwiczenia
          rozluźniające i wyciszające. I tak od 6 lat. Nikt nie jest w stanie
          odpowiedzieć mi, skąd to się wzięło. Drugi syn (11lat) jest całkowitym
          przeciwieństwem młodszego.
          Wróciłam niedawno z comiesięcznej wizyty u lekarza, jestem w podłym nastroju
          (jestem z tym sama, mąż ogranicza pomoc do minimum).
          • jola66 Re: Trudne dziecko - ratunku............... 06.11.03, 15:02
            Stankee,
            zdaje mi się, że jesteś tymi sześcioma latami bardzo zmęczona.
            A jeszcze wiele przed Tobą (szkoła!).
            Zadbaj o siebie.
            Poradnia nadpobudliwości przy szpitalu na Litewskiej prowadzi też spotkania dla
            rodziców. Jest stowarzyszenie Ponad. Poszukaj, nie będziesz sama z problemem.
            Próbuj wciągnąć męża. Jeśli się uda, da Ci to nieco wytchnienia, a synowi dobry
            kontakt z ojcem też bardzo się przyda.
            Nie opuszczaj rąk.
            Warto.
            Z naszych nadpobudliwców wyrastają całkiem fajni, nieprzeciętni ludzie.
            A przecież wychowanie nieprzeciętnego nie może być zbyt łatwe :-).
            Głowa do góry!

            Jola
            • Gość: stankiee Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.chomiczowka.waw.pl 06.11.03, 15:24
              Kiepsko to wygląda: ja chodzę na warsztaty terapii (jak rozmawiać z dzieckiem,
              poradzić sobie z otaczającymi problemami), mąż stara się pomagać, ale pogoń za
              pracą i nawyki wyniesione z domu nie pozwalają na to (ale naprawdę się stara).
              Rodziców mam po drugiej stronie. A do tego doszło moczenie nocne (wyć mi się
              chce). Nie pracuję od 6 lat (od chwili urodzenia syna, nawet nie wiem jak czas
              szybko płynie), tu występuje narastający konflikt z rodziną, do tego brak
              zrozumienia dla tego co robię. A mam już dość komentarzy od rodziców: jak bym
              wziął i d... sprał, to by się uspokoił.W moim domu to był złoty środek na
              problemy. Mam chandrę, jutro będzie lepiej (jeszcze tylko zebranie w
              przedszkolu).
              • Gość: Mria Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 21:32
                U dzieci cierpiących na ADHD specjaliści zaobserwowali pewne zmiany w mózgu.
                Pod wpływem jakich czynników one wystąpiły - wciąż nie wiadomo.
                Wiadomo jedynie, że dochodzi do zaburzeń w wydzielaniu serotoniny,
                noradrenaliny i dopaminy, substancji odpowiedzialnych za kontaktowanie się
                komórek nerwowych. Skutki tego są opłakane. Dziecko nie potrafi się na niczym
                skupić; rozprasza je wszystko: szmer z sąsiedniego pokoju, mucha chodząca po
                szybie, wzorek na ubraniu.
                Jedna z mam takiego dziecka
                - które leczone jest w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego AM w Warszawie -
                wspomina, że zabawki syna podzieliła na dwusekundowe i dziesięciosekundowe.
                Tyle bowiem czasu interesowała chłopca zabawa nimi, potem szukał nowych wrażeń.
                Gdy ich nie znajdował, rozrabiał.
                Dziecko z ADHD nie umie podporządkować się nakazom i zakazom. Jest w ciągłym
                ruchu - brakuje mu nawet czasu na zjedzenie posiłku. Siada przy stole, gdy jest
                już tak zmęczone, że nie ma siły dalej biegać. Ta wieczna pogoń i odmienność
                uniemożliwia mu nawiązanie jakichkowiek bliższych kontaktów z kolegami.
            • lady68 Re: ćwiczenia 07.11.03, 09:53
              proszę powiedzcie mi Panie jakie można stosować ćwiczenia rozluźniające i
              wyciszające dla 10 latki? Córka jeszcze teraz wkroczyła w dość nieznośny wiek
              na jedno pytanie odpowieda ciągiem słow itp. Jest dzieckiem nadpobudliwym
              stwierdzono po wizycie u psychologa itd, nie chcę się rozpisywać.
              Bardzo proszę o jakieś ćwiczenia.
              pozdr.
              • Gość: stankiee Re: ćwiczenia IP: *.chomiczowka.waw.pl 07.11.03, 12:49
                Niestety moje ćwiczenia wyciszające obejmowały młodszy wiek. Polegały na
                masażach, uciskach. Miały na celu przede wszystkim rozlużnienie napięcia
                dziecka. Jeszcze niedawno wprowadzaliśmy ćwiczenia ruchowe polegające na
                masowaniu pleców, karku, rozciąganiu (trudno to opisać). Dzieci po tym były
                rozluźnione, spokojniejsze.Ale mój syn ma 6 lat. Za tydzień idę do kolejnego
                terapeuty, zobaczymy co ten powie.

                Wczoraj byłam na zebraniu w przedszkolu. Spodziewałam się uwag odnośnie
                zachowania syna. Nic takiego. Panie stwierdziły, że syn jest grzeczny i słucha,
                a najgorsze są dziewczynki: pyskate i nieusłuchane (jedna z nich, poproszona o
                sprzątnięcie po sobie ze stołu powiedział, że nie jest tu sprzątaczką, od
                sprzątania w przedszkolu jest kto inny - nic dodać, nic ująć).

                Polecam jednak wizytę u jakiegoś terapeuty, takie zajęcia (często w grupie) są
                bardzo pomocne również dla nas.
                • Gość: observer Re: ćwiczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 21:55
                  Ciemno, wieczor, korek. Samochody posuwaja sie z szybkoscia 5 m na godzine. Po
                  mojej lewej elegancka, granatowa Honda, w niej rownie elegancki z wygladu Pan.
                  Jest dosc cieplo, szyby uchylone. Pan trzyma przy uchu komorke, rozmowa niesie
                  sie na kilkanascie metrow. Rozmowa? Nie. Jeden wielki krzyk skladajacy sie
                  ciagu slow; kur.., spier..., wypier..., odpier..., kur... reka wali w oparcie
                  siedzenia, pan kreci sie jakby mial szpilki w d...otwiera zamyka drzwi.
                  Zakladacie sie ze mna, ze w szkole nie byl nadpobudliwy i wszyscy uwazaja, ze
                  jest "normalny"?
                  • tomekzhp Re: ćwiczenia 11.11.03, 20:43
                    Dzieci nadpobudliwe stają się rzeczywiście problemem. Problem też stanowi coraz
                    częstszy, zwykły brak wychowania. Wiele dzieci, które dziś uznaje się za
                    nadpobudliwe, najczęściej są poprostu źle wychowane przez rodziców.
                    Nic dziwnego w tym, że dziecko na lekcji wyczynia różne dziwne rzeczy, jeżeli w
                    domu nauczono je, że to ono ma rację, że wszystko mu wolno i nigdy nie robi źle.
                    Modne staje sie wychowanie bezstresowe. A dziecko, które nigdy nie dostało w
                    tyłek, lub nie dostało prawdziwej bury, nie będzie szanowało nauczyciela. Jeżeli
                    rdzice pozwalają swoim dzieciom na coraz więcej, to niech się nie dziwią
                    późniejszym efektom.

                    Piszę to z dość krótkiej perspektywy, mam dopiero 17 lat. Sam jestem na swój
                    sposób nadpobudliwy i też miałem z tym problemy w szkole podstawowej i w
                    gimnazjum. Teraz, w liceum, nadal mam problemy, ale inne niż dawniej.

                    W międzyczasie zacząłem bawić się w harcerstwo. Zacząłem oczywiście od zuchów, a
                    teraz jestem przybocznym w gromadzie zuchowej. Mamy w naszej gromadzie dwójkę
                    nadpobudliwych dzieci, o których rodzice mówię, że od kiedy chodzą na zbiórki to
                    im się zmieniło. Na zbiórkach przeplatamy elementy typowo ruchowe (bieganie,
                    skakanie itp. z momentami skupienia (rozmowa, rysowanie, prace ręczne itp.).
                    Co roku robimy nabór i na pierwszą zbiórkę przychodzi sporo dzieci. Dośc szybko
                    można zorientować się kto jest żywszy, a kto bardziej zamknięty. O dziwo, ci
                    najbardziej ożywieni najczęściej zostają...
                    Polecam więc wysłanie dziecka do harcerstwa (gromady zuchowej, lub druzyny
                    harcerskiej. W zależności od wieku)

                    Oprócz harcerstwa przeszedłem długie lata "treningu" w domu i w pracy z
                    psychologiem. Teraz mówią o mnie, że jestem "dobrze wychowana" nadpobudliwość:
    • Gość: x Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.net-serwis.pl 26.11.03, 23:44
      a propos
      www1.gazeta.pl/warszawa/1093892,34862,1797585.html?v=0&f=51
    • Gość: killer Re: Trudne dziecko - ratunku............... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:25
      Kula w łeb i do piachu !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka