1. Po naszym przylocie po koniec stycznia zdecydowanie najlepiej
wychodziło się na przywiezieniu ze sobą dolarów kanadyjskich, dwa
tygodnie później tez w miarę dobrze na euro, zalezy od miejsca
wymiany (w hotelu roznica dolar kanadyjski do euro była jak w Polsce
zas na lotnisku w Hawanie kurs euro i kanadyjczyka był taki sam więc
duuużo lepiej wychodziło się na dolarze)
2. Wbrew kitom wypisywanym w przewodnikach i wstawianym przez biura
podróży na Kubie nie jest tanio jezeli jest się turystą i poszukuje
się usług do turystów kierowanych, szczególnie zdzierają
taksówkarze, zwłaszcza ci pod lotniskiem, nie jest wcale łatwo
wytargowac zniżkę, nawet jezeli mówi się biegle po hiszpańsku
3. Należy uwaznie sprawdzić wypożyczony samochód i omijać
wypozyczalnię Cubacar w hotelu ambos Mundos w starej Hawanie (nalali
nam chyba sików zamiast paliwa, zaś najpierw pobrali kasę za pełny
bak a podtsawili samochód z 1/3 baku, najlepiej pojechać z
pracownikiem stacji i byc przy nalewaniu o ile to mozliwe). Nowsze
samochou ma Havanaautos i REX (REX jest stosunkowo drogi). Trzeba
tez dobrze zastanowić się nad trasą wycieczek samochodowych. Jeżeli
bierze się samochód na 1 lub 2 dni istnieje limit kilkometrów 150
lub 200 km dziennie

Warto też wrócić do hotelu przed zmrokiem
jeżeli zbacza się z oświetlonych autostrad. Nie ma też żadnych
drogowskazów, tablic z nazwami miejscowosci. Nalezy bardzo zwracac
uwagę na policję - kilka razy jechali za nami czekając az popełnimy
wykroczenie, to podobno typowe "polowanie" na turystę. Policja
czesto probuje wymusic pieniądze pod pretekstem wykroczenia. Nie
mozna jednak z nimi specjalnie dyskutować, należy podobno
zaproponować łapówkę w wysokości 1/3 mandatu pilnujac jednak zeby
NIC nie pisał na umowie wynajmu samochodu (tak pouczyli nas
miejscowi). Bez łapówy zapłaciliśmy 30 CUC za jazdę z prędkością 62
km/h w PODOBNO zabudowanej strefie (ograniczenie do 50). Mandatu nie
płaci się policjantowi do łapy (jezeli płaci się u policjanta jest
to łapówa) mandat jest potrącany z kaucji podczas oddawania
samochodu do wypozyczalni, policja często więc pobiera np 20 CUC
niby tytułem mandatu a potem okazuje się ze zapisała mandat na
umowie, a więc przy zwrocie auta trzeba płacić jeszcze raz.
4. Niektóre paladares polecane przez Lonely Planet są dosc
kiepskie,w Hawanie polecamy własciwie jedynie Rancho Coquito.
Fatalne jedzenie jest w wegetariańskiej ekologicznej restauracji w
las Terrazas polecanej przez Lonely Planet, ogólnie w Las Terrazas
nie ma nic ciekawego.
5. Varadero to paskudne miejsce, nie ma po co jechac tylko do
Varadero, można na koniec podróży zafundować sobie parę dni
wypoczynku, trzeba jednak wtedy wybrac naprawdę luksusowy hotel po
pierwsze dlatego ze nie ma gdzie ani po co z niego wychodzic, po
drugie dlatego ze częśc hoteli to paskudne blokowe molochy pomimo 4
gwiazdek. Nawet pobyt w Varadero z czterodniową wycieczką do Hawany
uznałabym za stracony czas.
6. Polecam też przewodnika którego wynajęliśmy w Hawanie, facet jest
magistrem historii, z nami gadał po hiszpańsku ale zna też
angielski, pracuje w muzeum w Kapitolu, ma bardzo dużą wiedzę i jest
sympatyczny. Powiedzcie mu, że macie numer od dwójki Polaków,
których oprowadzał w lutym.
IRAELIO VALERO MARCOS (53) (7) 271 1895
7. Acha, no i nie kupujcie cygar ani niczego innego na ulicy
Hmmmm nie wiem co jeszcze może okazać się przydatną informacją, w
razie wątpliwości pytajcie śmiało, także na maila:
inecita@poczta.onet.pl
(gazetowego nie sprawdzam)