Łucznik Balladyna

30.10.10, 21:02
Wiem, jaką opinię mają dzisiejsze Łuczniki. Wiem, że dla większości, to szmir i chłam. A najlepsze na rynku są Janome i Bernina. Ale chciałam o taką uczciwą opinię o Łuczniku, szczególniej o Balladynie. Dlaczego są takim szmirem? Czy tylko dlatego, że chiński wyrób, czy też koknretne powody? O bardziej mechaniczne albo techniczne konkrety.
    • magdalenabojan Re: Łucznik Balladyna 02.11.10, 23:24

      Miałam Natalię . Sprzedałam ją praktycznie nową za grosze .
      Moim zdaniem była nieprecyzyjnie wykonana (gdy ją obejrzałam dokładnie przy bębenku i w okolicy szyjącej części były haczące) co skutkowało :
      -notorycznym łamaniem igieł i zrywaniem nici
      -nie przeszywała 3-4 warstw jeansu -nie dało sie podwinąc jeansów - moje obecne maszyny szyja do 9-10 !
      -igła zahaczała się często w materiale i nie chciała szyć dalej
      -była głosna i stukotająca , jakby sie miała zaraz rozpaść
      -nie obszywała prawidłowo dziurki na guzik i nie dało się jej wyregulować (dużo czasu na to poświęciłam i fachowiec w serwisie też)
      -cienki materiał zahaczał sie i wciągał w płytke ściegową
      -od razu odprysnął kawałek plastiku
      -była wolniejsza niz inne maszyny których uzywam

      Te wspaniałe własciwości nigdy nie wystapiły w nowych maszynach Janome,Pfaff czy Huskwarna.Pfaff po 15 latach szycia zaczął niemiłosiernie głośno szyć ale szyje równie mocno jak kiedyś.

      Moim zdaniem ta Natalia nadawała się do okazyjnego przeszywania prostych rzeczy - np.firanek czy prostego podwijania.





      • manuskrypt1 Re: Łucznik Balladyna 07.11.10, 00:34
        Dziękuję :) Już i tak kupiłam nową maszynę. Ale że, nie mogłam się doczekać odpowiedzi na ten wątek, to kupiłam Berninę :)
Pełna wersja