sloggi
08.08.05, 01:19
W przyszłym roku będzie więcej tramwajów wodnych i omnibusów
Trzy tramwaje wodne. Dwa omnibusy. Nowe atrakcje dla turystów. A wszystko po
to, by za zarobione pieniądze kupić nowe wagony.
Dyrekcja Tramwajów Warszawskich nie chce czekać na mannę z nieba, czyli
pieniądze od miasta na inwestycje. Planuje zarobić je na turystach. A przy
okazji promować największe atrakcje miasta. Za rok, w wakacje, po Wiśle mają
pływać trzy tramwaje wodne, a nie jeden, jak do tej pory.
Ciekawsza trasa
Jak udało nam się dowiedzieć, ich trasa zostanie wydłużona. Co najmniej do
mostu Siekierkowskiego z jednej strony, a Cytadeli – z drugiej (obecnie statki
docierają tylko do mostu Łazienkowskiego). Powstaną też nowe przystanki –
m.in. przy zoo i Cytadeli.
– To prawda – mówi Wojciech Andrzej Szydłowski, rzecznik Tramwajów
Warszawskich. – Myślimy o tym. Byłaby to bardzo dobra promocja miasta i jego
atrakcji, choćby zoo.
Okazuje się, że warszawiacy i turyści lubią pływać po Wiśle – tramwaj jest
wypełniony po brzegi. O ile pływająca atrakcja okazała się strzałem w
dziesiątkę, o tyle inna nowość – omnibus konny – przyjął się z trudem. Na
niektórych kursach jedynym pasażerem bywa konduktor.
Złe miejsce
Tramwajarze przyznają: wybrano złe miejsce startu. Ulica Długa, przy metrze
Ratusz, koło Arsenału. Mało kto tu chodzi, a już na pewno nie turyści.
Porażka jednak nie okazała się zniechęcająca. – To był eksperyment – mówi
rzecznik Tramwajów. – Uważamy go za udany. Omnibus kursował przecież pierwszy
raz. Od przyszłego sezonu chcielibyśmy jednak zmienić jego trasę – dodaje
Szydłowski. – Omnibusy startowałyby z pl. Zamkowego. I mają być co najmniej dwa.
Kupą, mości państwo!
Dlaczego dwa? Chodzi o wożenie wycieczek. Do jednego pojazdu zmieści się nie
więcej, niż dwunastu chętnych. A grupy przeważnie są liczniejsze. W dodatku
nie można zbudować większego, obliczonego np. na trzydzieści osób, pojazdu. I
to nie dlatego, że konie go nie uciągną. Po prostu tak dużych omnibusów nigdy
w historii Warszawy nie było. – Chcemy rozreklamować tę atrakcję. Poza
Warszawą omnibusu nie ma żadna stolica w Europie – przekonuje rzecznik. I nie
zniechęca go niska tegoroczna frekwencja.
Hit na torach
Hitem przyszłorocznych wakacji może się jednak okazać... tramwaj konny. Od
omnibusu różni się tym, że jeździ po torach, nie po jezdni. Jaką zostanie
skierowany trasą? Jeszcze nie ustalono. Ale na pewno taką, by nie blokował
ruchu. Na linię konną, podobnie jak teraz na omnibus czy statek, będą
sprzedawane specjalne, droższe, niż na komunikację miejską, bilety.
Drożej zapłacimy też za przejazd zabytkową linią T. Teraz przejazd nią
kosztuje 2,40 zł. W przyszłym roku cena może wzrosnąć nawet do 4 zł. Dyrekcja
Tramwajów argumentuje: to nie jest zwykły tramwaj. To zabytek. W Gdańsku jazda
zabytkiem kosztuje 4 zł, a chętnych nie brakuje. Jeśli nietypowe pojazdy
przyniosą zysk, to zarobione pieniądze zostaną dołożone do tych przeznaczonych
na zakup taboru.
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=68196