Gość: MCorp
IP: *.man.polbox.pl
14.03.01, 14:19
Witam wszystkich
Chciałbym się podzielić moimi przeżyciami z NASK-iem. Złożyłem niedawno wniosek
o rejestrację firmy. W ślad za tym złożyłem też do NASK zgłoszenie rejestracji
domeny (nazwa-firmy.pl) faksem i drogą elektroniczną. Minęło 5 dni
przeiwdzianych regulaminem i... cisza. Cztery maile wyłane pod wskazany przez
NASK adres też pozostały bez odpowiedzi. Wreszcie zadzwoniłem pod wskazany
numer telefonu i dowiedziałem się, że brakuje "dowodu moich praw do nazwy
domeny). Wniosek o rejestrację firmy to OCZYWIŚCIE za mało (chociaż zgodnie z
postanowieniami kodeksu handlowego mogę już występować pod firmą, nazwijmy ją
BBL). Ale NASK postanowił wyręczyć sądy i samemu sprawdzać, czy mam prawo do
tej nazwy (chociaż i tak nie bierze odpowiedzialności za nieprawdziwe dane
podane we wniosku o rejestrację). Czyli bierze i nie bierze jednocześnie. Ok -
najwyraźniej mają sporo czasu. Aby więc go sobie oszczędzić poprawiłem wniosek
i w uzasadnieniu napisałem, że domena ma się nazywać BBL, bo tak zaczynają się
imiona moich psów i chomika (Burek, Bobik i Lucyna). Czekam na wizytę facetów w
czerni, którzy w imieniu NASK sprawdzą, czy faktycznie mam takie zwierzęta i
czy faktycznie tak się nazywają. Aż strach pomyśleć, co będzie jak mi jeden
zdechnie... ze śmiechu. Dla porównania: w Stanach rejestracja domeny trwa ok.
11 minut, ewentualne spory co do nazwy rozstrzyga sąd. U nas - jak zwykle
sprawa stoi na głowie, paru gości poczuło się bardzo ważnych i wyręcza sądy. I
fajnie, efekt będzie taki, że zarejstruję domenę BBL.COM i oleję tych nadętych
bubków.
pozdrawiam
Marcin Masłowski