co robię nie tak

03.07.11, 11:30
Mam 32 lata 170 cm i 62 kg wagi
3 x w tygodniu biegam 30 minut ( od 5 tygodni i za nic nie mam siły aby zwiększyć czas biegu )
w pozostałe dni tygodnia jezdzę na rowerku stacjonarnym 40 minut
zarówno po biegu jak i po rowerku robie jeszcze ok 10 minut ćwiczeń na macie ( brzuszki, skłony itp )
jako takiej diety nie stosuję po prostu staram sie ograniczać ilościowo jedzenie, piję dużo wody, ograniczam słodycze, jem dużo jogurtów
i mam pytanka :
-czy przyjdzie czas ,że bedę mogła zwiększyć czas biegania np do godzinki
-czy w ogóle mogę takim "systemem" schudnąć ( na razie waga stoi w miejscu, po ubraniach też widzę,że jest tak samo )

moją bolączką jest spory brzuszek ( oponka ) po 2 ciążach i do tego mały biust
co jeszcze mogę zrobić ? siłownia ? a może jakieś suplementy diety włączyć ( jakie ? ) żeby trochę wody zeszło z organizmu
pozdrawiam i proszę o rady doświadczonych
    • Gość: kam Re: co robię nie tak IP: *.sds.uw.edu.pl 04.07.11, 00:15
      Ze swojej strony poleciłabym Ci rozpisanie treningu przez trenera na podstawie pomiarów składu procentowego ciała i dopasowanie do Twoich oczekiwań. Nie jest to wysoki koszt, a może otworzyć Ci oczy na sposób i efektywność przeprowadzanego treningu.
    • mrukmrukmruk Re: co robię nie tak 04.07.11, 10:37
      A masz ujemny bilans kaloryczny? To bardzo ważne, bo inaczej waga może stać w miejscu, jedynie będziesz wzmacniać kondycję. Jeśli chodzi o suplementy, to bez diety nie ma co się za nie zabierać, warto najpierw ustalić dietę, dopiero potem pomyśleć o nich. na początek dobry może być proszek zasadowy langsteiner, przyśpiesza przemianę materii i pracę jelit. Do tego jest niedrogi, puszka starczająca na ponad miesiąc kosztuje 30 złotych

    • fitty Re: co robię nie tak 18.07.11, 14:02
      polecam spinning albo indoor cycling. bardzo intensywnie spala. 40 minut jazdy na rowerze to super, tylko pamiętaj żeby właśnie zmieniać obciążenie i szybkość, wtedy manipulujesz tętnem (do tego pulsometr najlepiej mieć) i wtedy masz odpowiednie spalanie.
Pełna wersja