Gość: dunka
IP: 157.25.84.*
17.09.02, 15:45
Nie wiem jakim specjalistą jest jogger, ale ja spędziłam w Kopenhadze kawał
czasu i zauważyłam, aby duńczycy ją stosowali.
Na śniadanie, fakt, żłopią kawę litrami, ale jest tam ciemno, niskie
ciśnienie, do kawy smorebro czyli kanapki, w dużej ilości na miękkim,
tostowym, jasnym chlepie (ja po jednej mam dość), do tego tłuste sosy, piwo o
każdej porze dnia i nocy no i papierochy. A te ich śledzie na słodko! Mało że
kaloryczne to jeszcze niestrawne, wędliny kapiące słoniną. I, co jest
największym zdzwieniem, w kraju szczycącym się produkcją nabiału (chcą nas
uczyć) mizerny wybór jogurtów i wyrobów mlecznych.
To że nie ma tam dużo grubasów zawdzięczają trybowi życia. Kąpią się w morzu
na okrągło, jak jest lód to rąbią przeręble, biegają, pływają, chodzą do
salonów fitnes, jeżdżą na rowerach - wszędzie i wszyscy.