szwager_z_laband
12.12.09, 08:25
"Dr Bernadeta Niesporek-Szamburska z Wydziału Filologicznego
Uniwersytetu Śląskiego naukowo zajmuje się badaniem języka dzieci.
Nic więc dziwnego, że za najpiękniejsze śląskie słowo uznała słowa
fucinka, określające małą dziewczynkę.
- W mowie śląskiej jest wielka rozmaitość słownictwa, które nazywa
najmłodszych - mówi Niesporek-Szamburska. - Bajtel to mały chłopiec,
szkót to żartobliwe określenie dziecka, gizd czy diosek kierowane są
do niegrzecznych dzieci, przichlybek - oznacza przymilnego malucha,
a mazok czy jaszczek - płaczliwe dziecko. Jednak najpiękniejszą
wśród tych wszystkich nazw jest fucinka - wylicza.
Niesporek-Szamburska pamięta, że wszyscy krewni zwracali się w ten
sposób do jej starszej siostry, drobnej istotki o ogromnych,
ciemnych oczach. Tak też zwracał się pewien chorzowski ksiądz do
zgromadzonych w kościele przedszkolaków. Mówił "moje fucinki i
kajtki", czym skupiał ich uwagę i zyskiwał przychylność.
- Nazwa ta często zastępuje imię czy inne spieszczenie w mowie
kierowanej do dziecka i staje się wyrazem największej troski i
miłości dorosłych - mówi o fucince Niesporek-Szamburska."
a jak to u wos bouo?