Dodaj do ulubionych

O štědrovečerní noci

22.12.09, 14:16
W wigilijną noc
Za oknami, ozdobionymi niby witrażami, misternie wyrzeźbionymi
przez mróz kwiatami, panował nieprzenikniony mrok. W piecu
wesoło trzaskał ogień, a rozchodzący się przyjemny zapach smakołyków
świątecznych pobudzał wyobraźnię i skłaniał do błogich
wspomnień.
Zapadła grudniowa, wigilijna noc. Jedyna noc, w której wilk brata
się z człowiekiem, ludzie podają sobie ręce do zgody i przebaczają
wzajemne krzywdy, jedyna noc cudów, kiedy góry otwierają swoje
wnętrza, przeznaczając dotychczas ukryte skarby dla ludzi dobrych
i odważnych, kiedy zwierzęta mówią ludzkim głosem, a nad światem
chóry anielskie intonują: „pokój ludziom dobrej woli”.
Nie wierzył temu wszystkiemu młody Tomanek, gospodarz we wsi
stateczny, mądry, toteż lubiany i poważany przez wszystkich. Śmiał
się więc z ludzi i ich łatwowierności; nie zbywało mu bowiem na
dowcipie
i szczerości.
W noc wigilijną długo nie mógł zasnąć, przewracając się w łóżku
z boku na bok, pomimo, że godzina była już późna. Prześladowały go
dręczące zjawy i mary, nie dając zasnąć. Oczy kleiły się ze zmęczenia
a jakiś głos jakby wyraźnie szeptał: „dlaczego nie idziesz, czyżby ci
brakło odwagi”. Zimny pot wystąpił mu na czoło i kilkakrotnie musiał
obcierać się rękawem koszuli. Długo walczył ze sobą. Kiedy jakiś
dziwny lęk wziął górę i zdawało mu się, że odrzucił już wszelką myśl
o tym, znów ten sam głos zaczął szeptać kusicielsko: „czy nie jesteś
ciekaw, co będą mówić? Wszak to dzisiaj okazja, jaka znów przez cały
rok się nie nadarzy. A może to nieprawda, co ludzie mówią, więc cóż
ci szkodzi przekonać się osobiście”.
Wreszcie nie wytrzymał. Cicho i ostrożnie, aby nie zbudzić żony,
wymknął się z łóżka, włożył buty, spodnie, rzucił na siebie kożuch.
Poświecił zapałką na zegar. Była za pięć minut dwunasta. Serce biło
jak młot, uderzało głośno i tak głośno, że musiał je ręką przycisnąć
z obawy, aby z piersi nie wyskoczyło i po cichu wyszedł na dwór.
Zawiało
go przenikliwym zimnem. Szczelniej otulił się kożuchem
i oglądając się trwożliwie, jak gdyby w obawie czy ktoś nie
podpatruje,
wzdłuż ściany, jak cień posuwał się szybko ku stajni. Śnieg skrzypiał
przeraźliwie pod nogami, w oczach czaił się lęk. Wreszcie przylgnął
do drzwi stajni tak mocno, że zdawało się iż przyrósł do nich
jak nieżywy.
Cisza dzwoniła w uszach, tylko od czasu do czasu ze stajni słychać
było głośny oddech konia albo lekki szczęk łańcucha. Tomanek chciał
jeszcze uciec, lecz nogi odmówiły posłuszeństwa. Czuł jak gdyby
wrósł w ziemię, a czas wlókł się okropnie. Każda minuta wydawała
się wiekiem.
Nagle Tomanek wstrzymał oddech. Wydawało mu się, że świat
napełnił się niezliczoną ilością głosów w różnych językach i
tonacjach,
a wszystkie podobne śpiewom najpiękniejszych chórów. Zabrzmiała
cicha melodia radosnej kolędy:
W żłobie leży,
Któż pobieży
Kolędować małemu...
Tomanek padł na kolana. Zaczął bić się w piersi. Godzina cudu
nadeszła. Zdawało mu się, że słyszy ludzkie głosy dochodzące ze
stajni,
gdzie stała jego piękna para koni, którymi szczycił się przed całą
wsią, piękniejszych bowiem w okolicy nie było.
– Pokój temu domowi i naszemu gospodarzowi, który był dobrym
dla nas – mówiły miedzy sobą – nie krzywdził nas nigdy, a nakarmić
i oczyścić nie zapominał.
– Tak, to prawda – westchnął drugi – szkoda tylko, że umrzeć mu
dzisiaj przeznaczono.
– Właśnie – odezwał się pierwszy – za trzy dni odwieziemy naszego
gospodarza na cmentarz.
Nagle wszystko wokół ucichło. Ani muzyki niebiańskiej słychać nie
było; tylko gwiazdy jak dawniej, tu i ówdzie wyglądając spomiędzy
zwalistych chmur, mrugały do siebie znacząco.
Tomanka znaleziono o świcie, w pierwsze święto Bożego Narodzenia
zesztywniałego na kolanach pod drzwiami stajni, z twarzą zwróconą
w górę, jakby swoim martwym wzrokiem wypatrywał te chóry
anielskie, które nocą unosiły się nad ziemią, śpiewając: „pokój
ludziom
dobrej woli”.
(opracował Karol Kajzer30)
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: O štědrovečerní noci 22.12.09, 23:00
      A jaka sentencja Laband z tego wypływa ?
      • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 06:50
        tego sie w bojkach niy godo;)
        • rita100 Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 11:52
          szwager_z_laband napisał:

          > tego sie w bojkach niy godo;)

          Ale można dopowiadać, że dobro ocenia się na podstawie całego życia, a nie ino w
          jeden wigilijny dzień.
    • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 07:58
      www.youtube.com/watch?v=0heBFHGcDDw
      • seppel Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 08:20
        szwager_z_laband napisał:

        > www.youtube.com/watch?v=0heBFHGcDDw
        ........
        "es ist gut so "
        nojciekawszy i najmondzejszy wpis na Forum seit paar Tagen .
        Vielleicht wird es doch eine besinnliche und fröhliche Weihnachtszeit geben...
        warten wir ab :)
        • szwager_z_laband Powinszowania 23.12.09, 08:43
          weszyskim forumowiczom juz tera winszuja Zdrowych, Spokojnych
          Swiont i coby wom Dzieciontko fajne geszynki psziniosuo:)

          www.youtube.com/watch?v=QOwx4I8Q96Q
    • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 09:23
      "Boł mroźny grudniowy wieczór 1951r. W starym dwusztokowym familoku
      na Ryndorfie opa Pałlek sterczoł w oknie wielki izby i trzimoł w
      swych wielkich jak pecyny chleba rynkach małego Marianka.
      Wypatrywali piyrwszy gwiozdki na niebie.a tam za łoknym lecioł
      śniyg, taki bieluśki jak poszkrobione pierzyny na łożku. W
      łotwartych dźwiyrkach kachloka trzaskoł i chuczoł poloncy siei
      czerwioniuśki wongel, a tata Marianka Paweł, co chwila grzeboł hokym
      w piecu, nabiyrał wonglo z kołkastli i chajcował jak gupi. Z kuchni
      woniało smażonym w brytfannie karpiym, i kapustom z grzybami, kero
      dymfowała sie w bratrurze. Oma Cila warzechom miyszała fandzole, co
      warzyły sie w zupie, a mama Marianka Stefka, nakłodała makowki z
      wielgachny michy do wielki asjety i wydubywała co wiynksze rodzynki.
      Marianek śmioł sie i przywiyroł nosym do zimny szyby, na kery mroz
      wymalowoł piykne jak na łobrusie ciotki Lucy wzorki, a opa recytowoł
      mu do ucha: leci,leci, skrzydeł niy mo, siado, siado, dupy niy mo.
      Na stary grubie Litandra do szoli właziyli wyznaczyni na dzisiejszo
      zmiana berkmony, a szybowy dzwonek dzwonioł im piyknie.

      Mijały lata, i w kolejne wilije w znanym już wom familoku na
      Ryndorfie, rozlegały sie kolyndy, a coroz to wiynkszy Marianek lotoł
      i wyrobioł, i była z nim coroz wiynkszo łostuda. Wciskali mu
      siymiyniotka kery niy lubioł, zaś kapusta na kero godoł kapapapusta
      jod tak łapczywie żeby sie niyroz udowioł.

      Mały Marianek Mac ula zostoł poczynty w niewyjaśnionych przez
      rodziców okolicznościach, i jest ponoć potomkiem stary irlandzki
      familiji, kero przybyła na Górny Ślonzek jeszcze w XVI w, na długo
      przed Mac Donaldem, Mac Gajwerem. Big Macym Big Cycym i Bigbraderym.

      Działalność tych ostatnich podmiotow doprowadziyła do ruiny ślonsko
      kuchnia, i gospodarka, eliminujonc solidno żymła z karminadlom na
      rzecz dmuchany bułki z mielonom zolom ze wściekłych krowa a z
      nikerych postawnych karlusow i szykownych frelek zrobiyła naplompane
      luftbalony. W dziedzinie kultury rodzime wytwurnie czerpionc z
      zachodu promujom pseudo ślonskie hajmat melody. zrzynane żywcem z
      niemieckich szlagierow i okraszane rymowanym bełkotym z oklepanymi
      zwrotami miernych ślonskich rymowankarzy.Szlagiery te dziynki
      wpadajoncy w uchu melodii siejom spustoszenie w inteligyncji ślonski
      spoleczności . Na ślonskim rynku płytowym kruluje tandeta i
      szajs.Bez toż w swoji twurczośći tak mało dostrzegany przez media
      Mac Ula, z całom determinacjom i zaangażowaniem prubuje kultywować
      dobre i wypróbowane ślonskie wzory, opisujonc z humorym i z
      dystansym ślonsko rzeczywistość.

      Mac Ula pierwsze swoje pruby literackie zaczynoł już w łożeczku, kaj
      pisoł palcem po szczeblach materiałem jemu dostępnym. Jak zaczon
      bajukać to wiyncy zmalowoł niż napisoł. Swoj piyrwszy poważny utwur
      zaadresowoł do dzieciontka,
      Mały Marianek
      Pisza jo Dzieciontko
      pisza do cia list
      pisza bardzo krótko
      jaki zy mie gizd.
      Jaki jezderkusie
      gizd jo jest Jezusie,
      bo jo spod choinki
      podbierom gyszynki,
      podjadom maszkety,
      rozciepia lamety,
      jak coś ino zechca
      to becza i wrzeszcza.
      kupa mom zachcianek
      jo, mały Marianek.

      Pisza jo Dzieciontko
      pisza do cia list
      pisza bardzo krótko
      jaki zy mie gizd.
      Jaki jezderkusie
      gizd jo jest Jezusie.
      Właża se na ryczka
      by zapolić świyczka
      czasym z ryczki zleca,
      to sie zdarzo przeca,
      niy suchom mamusi
      jak dioboł pokusi
      tyla mom zachcianek
      jo, mały Marianek.

      Pisza jo Dzieciątko
      pisza do cia list
      pisza bardzo krótko
      jaki zy mie gizd.
      Jaki jezderkusie
      gizd jo jest Jezusie.
      Ty siedzisz kańś w niebie
      jo pisza do ciebie
      żebyś pod choinka
      przynios wielko krzynka.
      A we krzynce złoto
      i koło składane.
      tak cie o to prosi
      malutki Marianek.
      Prawdziwo wena twurczo naszła Marianka w szkole, jak poznoł pierwsze
      litery. Pisoł wtedy kredom, kaj sie dało i niy dało: na tablicy, na
      murze, dziołchom na plecach. Pisoł bardzo zaangażowane utwory,
      np. „Na dworze sipi a Antek mo ipi ” albo „Ala mo kota a Bercik
      ochota” Te pierwsze spontaniczne pisanie zostało nagrodzone dwoma
      czerwonymi paskami na jego myni szlachetny czyńści jestestwa. I były
      to jego jedyne czerwone paski jakie dostał za swoje postympy w
      nauce. W kereś świynta mama wziyna go aby łobejrzoł sie wielko
      betlyjka na Halymbie, po latach opisoł jom tak

      Betlyjka
      Jako piykno to betlyjka
      Klynczy Józef i Maryjka
      Klynczom łoni przi żłóbeczku
      i śpiewajom dziecionteczku

      Luli luli, luli, luli
      Mruczy anioł i trzech króli
      Luli, luli, luli

      Mały Antek wloz na stołek
      ryczy głośni jak osiołek
      a z nim miałczy kocur bury
      i gdakajom stare kury

      Luli...
      Jako piykno ta betlyjka
      śpiewo Alojz i Nastyjka
      starzyk zaś se faja kadzi
      bo już śpiywać niy poradzi
      W tamtych czasach na świynta zawsze był problym z rybami. Ryby trza
      było wystoć. Stoć ino niy musioł mały Marianek, bo robioł take larmo
      przed sklepym, że chce jyba, a oma niy mo czasu stoć, aż go baby
      puszczały przed raja.Bywały wilije kaj za rybami stoło sie w tak
      dugich kolejkach jak nasze dzisiejsze długi, szynka była na kartki,
      a pomarańcze na łobrozku. Jednak nojwiynkszym problymym na świynta
      było zabijanie ryb, i niy każdy chop sie do tego nadowoł.
      Posuchejcie jak to wyglondało w rodzinie Marianka.

      Jak Paulek karpia zabijoł
      Wilijo, wilijo, czas już zbijać ryby
      Czas namoczyć cwibak i suszone grzyby
      Śniyg już łodmieciony i siyń już umyto

      Paulek z badywanny żywe karpie chyto

      Chyto je tak chyto, koło wanny loto
      Po umyty siyni roznosi durś błoto
      W końcu ryb nachytoł do starego neca
      Nasapoł sie mocno i nagonioł przeca

      Nasz Paulek to woli karpie jeść z brytfanny

      Niźli je wyłowiać żywe z badywanny
      A już w zabijaniu , niy mo wprawy wcale
      Nim je ogałuszył, rozwalył sie palec

      Rozwalył sie palec i połomoł bryle
      Że Stefka już chciała z dorsza smażyć filet
      Już miała tyn filet na patelni smażyć

      Bo Paulek sie majtnoł, chyba z dziesiyńć razy

      Nastynkoł sie przy tym, przy tym co niymiara
      Lecz w końcu na swoim postawioł fujara
      Teraz karpia wcino przy wilijnym stole
      Choć rynka mo w bindzie i buła na czole
      Marianek dorostoł, w szkole pisoł wypracowania domowe bo musioł i
      paszkwile na belfrów bo lubiył. Ale nojbardzi Marianek lubioł
      śpiywać kolyndy, szczególnie Lulaj że Jezuniu i jedna goralsko
      pastorałka „Ej Maluśki”.Dorosły już Marian, kery wyspecjalizował sie
      w pisaniu życiorysów i podań o przyjyńcie do roboty, postanowioł
      napisać równie piyknie pastorałka jak majom gorale. Poczytejcie na
      wiela mu sie to udało.

      Maluśki Jezusku
      Ref
      Hej, maluśki Jezusku
      Kaj ty nupel mosz
      Hej, leżysz se na brzuszku
      Małyś jak tyn grosz
      Słodkiś jak rodzynka
      Kiedy śpisz za dnia
      Mokro mosz pierzynka
      Jak ta łza

      1
      Tam przy starym szybie
      Światło migo w szopie,
      Karbitkom kolybie
      Przy drzewnianym stropie.
      Leży dzidzuś w żłobku
      Lulo do pieluszek
      Leży w siana snopku
      Malyńki Jezusek.

      Ref

      2
      Tam cima na dworze
      Noc się hołdy tuli
      Mietlorze już kludzom
      Do szopy trzech króli.
      Śnieg durś z nieba suje
      Chopy idom z szychty
      Hajer z przodku gzuje
      A za nim dwa sztifty

      „Wiiliijoo”

      Już gwiazda wschodzi,
      Bo Pon sie rodzi,
      Do stoła wołoo głos
      Zrodzony w Betlyjce
      W mały stajence
      Wołomy ,wołomy wrooz
      Wołomy, wołomy woos

      ref
      Wiiiiliijo, wiiiiliijo, wiiiilijo,ooo wilijo, ooochh
      Wiiiliijo, wiiiliijo, wiiiliijo,oo wiiiliijo,ooch
      Wiiiiliijo, wiiiiliijo, wiiiilijo,ooo wilijo, ooochh
      Wiiiliijo, wiiiliijo, wiiiliijo,oo wiiiliijo,ooch

      2
      Kańś tam w niebiesiech
      Wszystkie janioły
      Siedły za stołym już w krong.
      Dlo dobrych ludzi
      Śpiewajom wprzudzi
      Spiywajom śpiywajom soong
      Spiywajom, śpiywajom soong song

      ref.

      3
      Tam som Pon Boczek
      Łomie łopłatek
      Tak ciyńki jak tyyn włoos.
      W nieba bezkresie
      Dokoła niesie
      Koolyndy, koolyndy głoos
      K
      • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 09:24
        3
        Tam som Pon Boczek
        Łomie łopłatek
        Tak ciyńki jak tyyn włoos.
        W nieba bezkresie
        Dokoła niesie
        Koolyndy, koolyndy głoos
        Koolyndy, koolyndy głoos.
        Bioło na ziymi
        Śniyg maras skroł.
        W wilijo, w wilijo
        Krisbałn sie miyni,
        Bieli sie stoł.
        Tu łojciec z matkom
        Łomie łopłatek
        Tak ciyńki, tak ciyńki jak włos jak włos.
        W wilijo, w wilijo, w wilijo, w wilijo
        Nad całym światym, nad całym światym
        Niesie się głos, kolyndy głos głos.
        Wiliijo, wiliijo, wilijo, wilijo
        Na te niebiańskie wieczerze po leku pódymy wszyscy ale zawsze jak
        keryś tam szoł z naszych bliskich to my pamiyntali, zawsze sie mu
        świyciyło ta świyczka i przynosiyło zielone na grobBywały jednak
        chwile bardzo smutne. Ludzie odchodziyli wieczerzować do nieba z pon
        Boczkym i z aniołami i zostowiali najbliższych

        Tak smutno mi bez ciebie mamo
        Dziysioj na smyntorz zanieśli my z tatkom
        choinka malutko i pora kwiotkow
        Może zaszumi ta choineczka
        jak juz zaświeci piyrszo gwiazdeczka

        Ref:
        Wilijo uwarzy nom dzisioj oma,
        tata łodgarnie chodnik pod bramom.
        Tak pusto bez ciebie jest doma
        tak pusto bez ciebie jest mamo.

        I tyla było na grobie śniegu,
        że tatko ledwo wazon wygrzeboł.
        Ino nie momy żadnych sposobow
        żebyś mamusko wstała nom z grobu.
        Ref.:.....

        Zebyś tak mogła choć dzisioj mamo
        przyjśc na wieczerzo i zostać na noc
        Bo choć tam dobrze ci pewnie w niebie
        to nom tak smutno tukej bez ciebie
        Ale som wśród nos tacy co niy mieli kańś iść, a niy wszystkie
        dźwiyrze jak przykazuje tradycjo były łotwarte do potrzebujoncych.
        Było jednak w Rudzie take miejsce na kafhałzie kaj mogli ci
        nojbiydniejsi znoleźć schroniynie, a lopisol to nasz Marianek

        Wilijne dzwonki

        1. Już dźwiynk sie niesie z wszystkich stron
        już wilijny bije dzwon,
        echem niesie głos stokrotny
        wzywo biednych i samotnych.

        Ref.: Przyjdź na Kaufhaus do ochronki
        jak wilijne zabrzmiom dzwonki,
        jak nalejom kompot w szklonki
        przyjdź na Kaufhaus do ochronki.

        2. Juże goik świeci obok
        a ty nie znosz tu nikogo,
        chociaż tyla ludzi wokoł
        tyś samiuśki w wielkim bloku.
        Ref.:
        3. Juże piyrszo gwiazdka migo
        do ochronki ciebie wzywo,
        tu makowek zjesz ze miski
        i tu poznosz sobie bliskich
        Po wieczerzy wszyscy gromadziyli sie przi choince, szukało sie
        gyszynkow kere mama pochowali pod krisbałnym, a potym wszyscy
        śpiywali kolędy

        Przed północom dzwony kościelne wzywały na pastyrka.W ta wilijno noc
        w kościele niy mieściyli sie wszyscy chyntni i czyńść stoła na
        dworze. Chopy piyknie śpiywali i bardzi odważnie niż zawsze, bo se
        niyjedyn po wiliji golnoł kieliszek nalywki.

        Na pastyrka

        Na pastyrka, na pastyrka,
        przyszło dzisioj ze poł Wiyrka,
        przyszoł by i Wiyrek cały,
        ale kościoł jest za mały
        A na chórze a na chórze
        Erich grzebie w partyturze
        I gro lepi dziś łod Liszta
        Nasz wiyrecki organista

        Na pastyrka, na pastyrka,
        przyszło dzisioj ze poł Wiyrka,
        Przyszło ludzi chyba tela
        jak w Wielkanoc we niedziela
        A na chórze, a na churze
        Siedzi śleper we mundurze
        Przy nim stoi dwóch galantow
        I modnisia we pelcmantlu

        Na pastyrka dziś ze Wiyrka
        przyszła cało kawalerka,
        na wydaniu przyszły frele,
        ciasno w całym jest kościele
        A na churze, a na churze
        Jest goronco jak w bradrurze
        Antek stoi jak tyn świynty
        chociaż prziszoł trocha wciynty

        Na pastyrka siyrżant Szpyrka
        prziszoł w nowych oficerkach,
        sztajger Bania w cały gali
        przypion łoziym aż medali
        A na chórze, a na chórze
        Stoi Richad w nowy skorze.
        Przy nim Rołza głośno śpiywo
        Bo zaś bajtla sie spodziywo
        Staro wilijno tradycjo koże zostawić jedno nakrycie, jakby
        niyspodziywany gość zaklupoł Trza tyż łostawić miejsce w sercu do
        dzieciontka, niy ino na świynta, ale przez cały rok i cołkie nasze
        życie.
      • hanys_hans Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 10:29
        szwager_z_laband napisał:

        > Mały Marianek
        > Pisza jo Dzieciontko
        > pisza do cia list
        > pisza bardzo krótko
        > jaki zy mie gizd.
        > Jaki jezderkusie
        > gizd jo jest Jezusie,
        > bo jo spod choinki
        > podbierom gyszynki,
        > podjadom maszkety,
        > rozciepia lamety,
        > jak coś ino zechca
        > to becza i wrzeszcza.
        > kupa mom zachcianek
        > jo, mały Marianek.
        >
        > Pisza jo Dzieciontko
        > pisza do cia list
        > pisza bardzo krótko
        > jaki zy mie gizd.
        > Jaki jezderkusie
        > gizd jo jest Jezusie.
        > Właża se na ryczka
        > by zapolić świyczka
        > czasym z ryczki zleca,
        > to sie zdarzo przeca,
        > niy suchom mamusi
        > jak dioboł pokusi
        > tyla mom zachcianek
        > jo, mały Marianek.
        >
        > Pisza jo Dzieciątko
        > pisza do cia list
        > pisza bardzo krótko
        > jaki zy mie gizd.
        > Jaki jezderkusie
        > gizd jo jest Jezusie.
        > Ty siedzisz kańś w niebie
        > jo pisza do ciebie
        > żebyś pod choinka
        > przynios wielko krzynka.
        > A we krzynce złoto
        > i koło składane.
        > tak cie o to prosi
        > malutki Marianek.


        Mauy Marijanek

        Pisza jo Dziecioontko
        pisza do cia list
        pisza bardzo krootko
        jaki zy mie gizd, jezderkusie
        gizd jo jest Jezusie,
        bo jo spod chojinki
        pozbiyroom gyszynki,
        pozjadoom maszkety,
        rozciepia lamety,
        jak cojś ino zechca
        to becza i wrzeszcza.
        kupa moom zachcianek
        jo, mauy Marijanek.

        Pisza jo Dziecioontko
        pisza do cia list
        pisza bardzo krootko
        jaki zy mie gizd, jezderkusie
        gizd jo jest Jezusie.
        Wuarza se na ryczka
        by zapolić świyczka
        czasym z ryczki zleca,
        to sie zdarzo pszeca,
        niy suchoom mamusi
        jak diobou pokusi
        tyla moom zachcianek
        jo, mauy Marijanek.

        Pisza jo Dziecioontko
        pisza do cia list
        pisza bardzo krootko
        jaki zy mie gizd, jezderkusie
        gizd jo jest Jezusie.
        Ty siedzisz kajś w niebie
        jo pisza do ciebie
        rzebyś pod chojinka
        pszinioos wielko krzinka.
        A we kszince zuoto
        i kouo skuodane.
        bo cie uo to prosi
        malutki Marijanek.
        • hanys_hans Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 10:31
          schlesien.nwgw.de/3/Mauy_Marijanek.mp3
          • rita100 Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 12:00
            hanys_hans napisał:

            > schlesien.nwgw.de/3/Mauy_Marijanek.mp3

            To jest dopiero świateczny szlagier - bomba
    • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 10:28
      www.youtube.com/watch?v=C4_00tbZCkU
      • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 11:02
        www.listaslaskichszlagierow.pl/?menu=zobacz&teledysk=135
        • rita100 Re: O štědrovečerní noci 23.12.09, 12:04
          I juzas jesteśmy w melancholijnym świątecznym nastroju
    • szwager_z_laband Re: O štědrovečerní noci 24.12.09, 07:30

      Ciekawostki: Śląskie zwyczaje bożonarodzeniowe Autor: Jacek
      Tomaszewski
      Śląskie zwyczaje bożonarodzeniowe Jak Ślązacy spędzają Święta Bożego
      Narodzenia? Jak się przyrządza makówki? Co odróżnia śląską tradycję
      świąt od tradycji polskiej? Na te i inne pytania postaramy się dziś
      odpowiedzieć.

      Wigilia



      Na Górnym Śląsku dzień ten nazywany jest wilijům lub śwjyntym
      wječorym należy wcześnie wstać a nie wylegiwać się, ale też nie
      należy nikogo budzić, każdy powinien wstać sam. Wigilia jest także
      dniem podejmowania szlachetnych postanowień. Wszystko to wiąże się z
      tradycyjnymi przysłowiami ludowymi: Jakiś we Wilijo takiś cołki rok.



      Jak wygląda tradycyjna śląska wieczerza wigilijna?



      Rafał Adamus, felietonista miesięcznika "Jaskółka Śląska", opowiada:
      W mojej rodzinie jest tradycja, że wieczerze wigilijne odbywają się
      w gronie najbliższych: rodzice, małoletnie dzieci (ewentualnie
      owdowiała wcześniej babcia) czyli maksimum 5 osób. Jakieś 10 lat
      temu, na fali polskich oper mydlanych (głównie "Klanu", od którego
      nie sposób było uciec, bo siostra, matka, babcie były jego wielkimi
      fankami, więc od czasu do czasu musiałem na niego trafić w TV)
      odkryłem, że "moje wigilie" znacznie różnią się od tych
      telewizyjnych, gdzie gromadzi się cała familija począwszy od
      dziadków i babć (z wielu stron), poprzez ujki, ciotki, na kuzynach
      i "siódmej wodzie po kisielu" skończywszy. Marcin Melon, redaktor
      naczelny "Jaskółki Śląskiej" również przyznaje, że w jego domu
      wieczerza wigilijna odbywa się w wąskim gronie. Nie twierdza, że to
      odróżnio naszo ślonsko obyczajowość od polskij – dodaje.



      Co znajdzie się na wigilijnym stole Ślązaka?



      Spośród zup, oprócz tradycjnej grzybowej czy rybnej, najbardziej
      regionalną jest siemieniotka. Nazwa pochodzi od głównego skłądnika,
      nasion (siemion) konopi. Zupę podaje się z gotowaną na sypko kaszą
      tatarczaną (na Śląsku zwaną też pogańską) lub grzankami. Wsród ryb
      króluje oczywiście karp, pieczony na różne sposoby, w piekarnikach
      bądź na patelni, przez niektórych polewany piwem. Często można też
      spotkać na stole rolmopsy, czyli śledzie zawijane w majonezie. Na
      śląskim stole nie może oczywiście zabraknąć makówek, zwanych też
      makiełkami. Podstawowe składniki to mak, chałka, mleko, masło,
      miód. Coraz częściej zamiast miodu i chałki dodaje się suchary i
      cukier, a do tego bakalie: rodzinki, migdały. W wielu śląskich
      domach nie polewa się też sucharków czy chałki mlekiem lecz
      przegotowaną wodą z cukrem bądż miodem. Głównie dlatego, że mleko
      szybko kwaśnieje natomiast makówki zrobione na wodzie, przechowywane
      w lodówce można jeść nawet w Nowy Rok. Tradycyjnie śląską potrawą
      wigilijną jest również moczka. Przygotowywana z ciemnego piernika,
      migdałów, rodzynek, orzechów laskowych i dużej ilości wody, w której
      moczy się składniki.




      Ważne aby pamiętać by pod świątecznym obrusem położyć portfel z
      rybimi łuskami, co ma zapewnić dostatek pieniędzy w nadchodzącym
      nowym roku. Niektórzy dopiero w Wigilę stroją choinkę.



      Świąteczne zwyczaje



      Ksiądz Krzystof Płonka, z Parafii Miłosierdzia Bożego w Jastrzębiu
      Zdroju, opowiada o śląskiej tradycji robienia wieńców adewntowych:
      Tradycja robienia Adwyntkranców (wieniec adwentowy) pochdzi z
      Nimiec. Niektórzy nigdy by nie pomyśleli, że w Polsce tego nie
      znają. Adwyntkranc obowiązkowy w śląskich kosciołach w Polskich
      jeszcze do niedawna było czymś dziwnym. Na takim wieńcu zapalało się
      co niedzielę świecę, i tak aż do wigilii.



      Jerzy Gorzelik, historyk sztuki, przewodniczący Ruchu Autonomii
      Śląska, spędzi święta z najbliższą rodziną : Wigilię i pierwszy
      dzień Świąt Bożego Narodzenia spędzam tradycyjnie w gronie
      najbliższej rodziny - z żoną i dziećmi. Najmłodsze nie dotrwa pewnie
      do pasterki, więc nie pojawimy się w komplecie. Drugi dzień to
      okazja do spotkań z ciotkami i wujkami. Wybieramy się także do
      Panewnik obejrzeć największą górnośląską szopkę - to spora atrakcja
      dla córek, choć dla dzieci i tak najważniejsze są prezenty.



      Magdalena Anna Duda opowiedziała nam o ciekawej tradycji z opolskiej
      części Górnego Śląska: Jak mawiała moja babcia, każda szanująca się
      śląska dziewczyna powinna o północy w wigilię stanąć na "gnojołku" i
      wysłuchiwać z której strony usłyszy wycie bądź szczekanie psa, a z
      tej strony nadejdzie jej narzeczony.



      Monika Kurpas z Mikołowa spędzi święta z rodziną na odpoczynku,
      czytaniu książek o śląskiej tematyce i oglądaniu filmów, których
      repertuar, jak mówi, z roku na rok się nie zmienia. Podczas
      wieczerzy zajadać się będzie koniopiotką (inna nazwa siemieniotki).



      Swięta Bożego Narodzenia to czas, który przede wszystkim poświęca
      się najbliższej rodzinie, spędzajac na wspólnych obiadach i
      kolędowaniu, zarówno w pierwszym jak i drugim dniu Świąt. To czas
      odpoczynku, którego serdecznie życzymy wszystkim naszym Czytelnikom.

      • szwager_z_laband kedy sie jeszcze spiywo kolyndy 24.12.09, 07:39
        Kolęda pogrzebowa
        Pierwsza grupa emigrantów wzięła ze sobą drewniany krzyż, dzwon-
        sygnaturkę i drewniany pług. Wkrótce postawili w Pannie Marii
        kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wiara ich tam trzymała,
        wiara pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze lata, wiara w nich trwa
        do dziś. Choć obecne, siódme czy ósme pokolenie emigrantów już
        raczej nie mówi po śląsku, to wciąż kultywują język ojczystej ziemi.
        Nawet młodsi rozumieją słowa Różańca. Chwytają się każdej cząstki
        swojej historii, swoich korzeni.



        Czasem dopiero na łożu śmierci. Ks. Wojciech Reisch opowiada, że
        kiedy przychodzi do starych, schorowanych ludzi, kiedy z nimi modli
        się, śpiewa stare pieśni, wtedy na ich twarzach pojawia się błogie
        szczęście: wracają w krainę dzieciństwa, do języka, jakim mówi ich
        serce. Na pogrzebach – choć brzmi to dość kontrowersyjnie dla
        naszych uszu – śpiewają „Pójdźmy wszyscy do stajenki”.


        www.goscniedzielny.pl/artykul.php?id=1104084928&naglkat=spo%B3ecze%F1stwo
        • rita100 Re: kedy sie jeszcze spiywo kolyndy 24.12.09, 10:28
          z warmińska to
          kolynda, kolyndeczka, kolanda, kolundka, kolenda - kolęda, podarek w formie
          żywności, jakim życzliwa gospodyni obdarzała dziewczynę lub parobka, którzy
          wypowiedzieli pracę i w dzień ś. Marcina odchodzili z jej domu.

          Wesołych Świąt
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka