Dodaj do ulubionych

we Francyji zas sie lejom

17.03.06, 09:27
www.ateliertraumzeit.de/figuren/F-2004-02-Rosenkohl/F-2004-02-Rosenkohl-A1.jpg

a kedy to przidzie do nos???
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: we Francyji zas sie lejom 17.03.06, 09:29
      a to mi te trole numer zrobiyli:))

      sam to co miauo byc:

      Straßenschlachten in Paris - 300 Festnahmen


      Autos brennen in den nächtlichen Straßen von Paris (Foto: Reuters)
      Bild großklicken
      Autos brennen in den nächtlichen Straßen von Paris (Foto: Reuters)
      Die landesweiten Proteste von Schülern und Studenten in Frankreich gegen die
      Arbeitsmarktreformen eskalieren immer mehr. Bei einer Demo in Paris vor allem
      gegen die Lockerung des Kündigungsschutzes für Berufsanfänger kam es am
      Donnerstagabend zu heftigen Straßenschlachten mit zahlreichen Verletzten.
      Landesweit wurden mehr als 300 Demonstranten festgenommen, teilte der
      umstrittene Innenminister Nicolas Sarkozy mit. Premierminister Dominique de
      Villepin lehnte eine Rücknahme des umstrittenen Gesetzes weiter ab, bekräftigte
      aber seine Gesprächsbereitschaft.
      • szwager_z_laband Re: we Francyji zas sie lejom 17.03.06, 09:34
        Zamieszki we Francji, ale to dopiero rozgrzewka przed megaprotestem






        Zamieszki są gwałtowne. Ten student został ranny wczoraj w Paryżu
        Fot. REMY DE LA MAUVINIERE AP


        ZOBACZ TAKŻE


        • Tak złych przepisów nie ma nigdzie w Europie (16-03-06, 17:55)







        nik 16-03-2006, ostatnia aktualizacja 16-03-2006 21:32

        W sobotę na ulice Francji wyprowadzimy milion demonstrantów - twierdzą
        związkowcy i studenci, którzy walczą z rządowym pomysłem na zmiany prawa pracy.
        Ale do walk policją doszło już w czwartek


        Przeciwko reformie, która ułatwi zwalnianie młodych pracowników, strajkowało
        już 64 z 84 francuskich uniwersytetów. Na ulice kilkunastu miast wyszło w sumie
        blisko 250 tys. osób. Organizatorzy protestów twierdzili jednak, że to tylko
        rozgrzewka przed megaprotestem zaplanowanym na sobotę. Niektórzy potraktowali
        to bardzo dosłownie: wieczorem, po zakończeniu głównej manifestacji w Paryżu,
        kilkuset młodych ludzi zaatakowało policję, podpaliło księgarnię i zniszczyło
        witryny kilku sklepów niedaleko Sorbony. Policjanci użyli armatek wodnych i
        gazu łzawiącego. Zatrzymali ponad 140 osób.

        Związkowcy i studenci przekonują, że tak samo jak w 1995 r. zmuszą rząd do
        wycofania się z kontrowersyjnych planów. Na razie prawicowy rząd twardo broni
        ustawy o kontrakcie pierwszego zatrudnienia (Contrat Premiere Embauche - CPE).
        Na jej mocy osoby poniżej 26 lat zatrudnione w firmach będą mogły zostać przez
        pierwsze dwa lata okresu próbnego zwolnione bez żadnego usprawiedliwienia. -
        Wierzę w ten pomysł i będę bronił go do końca - zadeklarował wczoraj premier de
        Villepin w wywiadzie dla tygodnika "Paris Match". Rząd przekonuje, że radykalna
        zmiana przepisów skłoni przedsiębiorców, by wreszcie zaczęli zatrudniać młodych
        pracowników bez obawy, że ci staną się kamieniem u szyi w czasach gorszej
        koniunktury. Uważa, że zmiana prawa pracy to test, czy francuską gospodarkę da
        się w ogóle zreformować.

        Ustawa już przyjęta przez parlament ma zacząć obowiązywać od kwietnia.

        • szwager_z_laband Re: we Francyji zas sie lejom 17.03.06, 09:37
          Tak złych przepisów nie ma nigdzie w Europie





          ZOBACZ TAKŻE


          • Francja: Rozgrzewka przed megaprotestem (16-03-06, 17:54)







          Rozmawiał Konrad Niklewicz 16-03-2006, ostatnia aktualizacja 16-03-2006 17:56

          To nie są zadymiarze. Młodzi protestują, bo polityka rządu uderza w ich życiowe
          bezpieczeństwo - mówi "Gazecie" Benoit Hamon, polityk opozycyjnej Partii
          Socjalistycznej


          Konrad Niklewicz: Skąd się wzięły tak masowe protesty młodzieży? Rząd tłumaczy,
          że jego propozycja reformy prawa pracy pozwoli obniżyć bezrobocie wśród
          młodych, które dziś przekracza 20 proc.

          Benoit Hamon*: Mamy w tej chwili do czynienia z głębokim kryzysem społecznym.
          Nie można oczywiście szukać bezpośrednich podobieństw między dzisiejszymi
          protestami studentów a falą przemocy na przedmieściach [z listopada i grudnia
          ub.r.], ale podstawa obu zjawisk jest ta sama: francuska młodzież czuje się
          zagrożona, zepchnięta na margines. Młodzi ludzie uważają, że polityka rządu
          uderza w ich życiowe bezpieczeństwo. I trudno się z nimi nie zgodzić. Bo pod
          pretekstem zwiększania szans dla pracowników słabo wykwalifikowanych rząd
          zmienił zasady dla wszystkich młodych. Także tych, którzy kończą wyższe
          uczelnie i mają bardzo poszukiwane kwalifikacje - w tej grupie bezrobocie nie
          przekracza nawet 8 proc.

          I teraz wszyscy mają podlegać prawu, które będzie pozwalało zwolnić ich bez
          żadnego uzasadnienia, ot tak, po prostu. Przecież tak "elastycznych" przepisów
          nie ma nigdzie w Europie!

          Rząd deklaruje, że nie ustąpi.

          - Musi ustąpić - jeżeli chce uniknąć dalszych protestów społecznych. Już nawet
          w szeregach partii prawicowych pojawiają się głosy przeciw reformie prawa
          pracy. Premier Dominique de Villepin musi być świadom tego, że wyborcy mu nie
          wybaczą dalszej radykalizacji nastrojów.

          Nie obawiacie się, że sytuacja wymknie się spod kontroli, a protesty przerodzą
          się w bijatyki z policją, tak jak w ubiegłą sobotę na Sorbonie?

          - My nikogo do bijatyk nie namawiamy. Obawiam się, że to rządowi zależy teraz
          na zaognieniu sytuacji. Bo wtedy będzie mógł twierdzić, że ci, co protestują,
          to zwykli zadymiarze.

          Co proponujecie zamiast reformy? Bo bezrobocie wśród młodzieży jest faktem.

          - Kiedy my rządziliśmy, bezrobocie było znacznie mniejsze. Co trzeba robić
          teraz? Reformy prawa pracy nie są konieczne, obecne reguły umów o pracę są
          wystarczające. Zmienić się musi system edukacyjny, tak, by nie wypuszczał na
          rynek osób o mało przydatnym niskim wykształceniu. Trzeba też zwiększyć
          gotowość pracowników do zmiany miejsca pracy. To można zrobić, wprowadzając
          np. "czeki edukacyjne", które młodzi pracownicy wykorzystywaliby na zdobycie
          nowych umiejętności. Skończyły się czasy, kiedy całe życie można było
          przepracować na stanowisku księgowego czy sprzedawcy. Jesteśmy przekonani, że w
          wielu sektorach gospodarki - zwłaszcza w usługach - można stworzyć dużo nowych
          miejsc pracy.

          *Benoit Hamon jest politykiem Partii Socjalistycznej, deputowanym do Parlamentu
          Europejskiego. W lewicowym rządzie Lionela Jospina (1997-2002) był doradcą
          ministra pracy, odpowiadał m.in. za rządowy program zatrudnienia dla młodzieży




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka