szwager_z_laband
20.09.06, 20:53
Bandyci hodowali noworodki na sprzedaż
Marcin Kącki, Poznań2006-09-20, ostatnia aktualizacja 2006-09-20 20:10
Takiego sposobu zarabiania nie wymyśliła nawet grupa pruszkowska: inwestycja,
która zwraca się po dziewięciu miesiącach. - Można to nazwać farmą dzieci -
mówi "Gazecie" policjant z CBŚ.
Szczegóły bulwersującego śledztwa poznańskiego CBŚ jutro w Gazecie Wyborczej
Pół roku temu policjanci wpadli na trop gangu wykorzystującego prostytutki
przez ostatnie trzy lata. To miała być rutynowa sprawa, ale CBŚ dotarło do
kobiety, której informacje były wstrząsające. Ofiarę prostytucji objęto
natychmiast specjalną ochroną.
Relacja CBŚ: grupa werbowała kobiety - tylko Polki - w wieku 18-30 lat.
Dziewczyny pracowały na drogach, a jeśli bandyci byli z nich zadowoleni,
sprzedawali je do agencji towarzyskich. "Najlepszym" trafiały się wyjazdy do
lokali w Niemczech i Szwajcarii.
Gdy dziewczyny zachodziły w ciążę, ich dzieci przeznaczano do adopcji za
granicą. Oczywiście za pieniądze. Po zajściu w ciążę dziewczyny nadal
sprzedawały ciało. Do dnia, w którym brzuch nie zaczynał być widoczny. Przed
porodem wieziono je do pewnej niemieckiej kliniki. Dziecko po narodzinach
znikało, a kobiety wracały do pracy w Polsce. Dostawały niewielką część
pieniędzy z transakcji za noworodka.
Ile było takich porodów? Kto kupował dzieci?
Czytaj jutro "Gazetę Wyborczą"