szwager_z_laband
08.02.07, 20:58
Policja: korupcja w gliwickim magistracie
Marcin Pietraszewski2007-02-08, ostatnia aktualizacja 2007-02-08 19:31
Oficerowie z wydziału do walki z korupcją zatrzymali dwie pracownice Urzędu
Miasta w Gliwicach oraz byłego prezesa zarządzającego spółkami towarzystw
budownictwa społecznego. Są podejrzani o sprzedawanie przydziałów na
mieszkania komunalne.
ZOBACZ TAKŻE
Lokatorzy drugiej kategorii (07-02-07, 21:50)
Oficerowie z wydziału do walki z korupcją śląskiej policji zatrzymali w
czwartek dwie pracownice Urzędu Miasta w Gliwicach. Kobiety były zatrudnione
w wydziałach przedsięwzięć i usług komunalnych oraz spraw obywatelskich. W
ręce stróżów prawa wpadł także były prezes zarządzający dwoma spółkami
Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
- Przedstawiliśmy im zarzuty płatnej protekcji, przyjmowania korzyści
majątkowej oraz fałszowania i poświadczania nieprawdy w dokumentach -
wyliczał prokurator Adam Gomoła z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w
Gliwicach.
Z informacji "Gazety" wynika, że zatrzymanie urzędników ma związek z aferą
korupcyjną dotyczącą przydzielania mieszkań komunalnych. Co roku w Gliwicach
stara się o nie kilkaset osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Są to
głównie matki samotnie wychowujące dzieci lub rodziny wielodzietne. Według
śledczych taki przydział można było sobie kupić. Stawki, w zależności od
metrażu i lokalizacji, wynosiły od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Korzystali z tego głównie świetnie zarabiający rzemieślnicy i biznesmeni.
Przydział załatwiali przez pośrednika, który miał zaprzyjaźnionych urzędników
w magistracie.
Normalnie wniosek o przyznanie mieszkania trafia do wydziału przedsięwzięć
gospodarczych i usług komunalnych. Tam powstaje lista oczekujących. Wnioski
są rozpatrywane według kolejności zgłoszenia, a o tym, kto dostanie
przydział, decyduje komisja składająca się m.in. z radnych oraz pracowników
pomocy społecznej. Bada ona status majątkowy oraz sytuację rodzinną
wnioskodawców.
- Mamy dowody, że listy oczekujących były fałszowane, podobnie jak dokumenty
świadczące o trudnej sytuacji majątkowej wnioskujących - mówi jeden z
oficerów policji. I tak np. znany gliwicki rzemieślnik, zarabiający
miesięcznie ponad 20 tys. zł, dostał przydział na trzydziestometrowe
mieszkanie komunalne. Miał za to zapłacić kilkanaście tysięcy złotych
łapówki.
Kilka tygodni temu antykorupcyjni oficerowie zatrzymali już pośrednika, który
kręcił mieszkaniowym interesem oraz dwóch biznesmenów, którzy zapłacili za
przydziały. Śledczy podejrzewają jednak, że w taki sposób mieszkania zdobyło
kilkadziesiąt innych osób i apelują do nich, aby sami zgłosili się na
przesłuchanie. - Jeżeli złożą zeznania i przyznają się do winy, unikną
odpowiedzialności karnej - zapewnia jeden z prokuratorów.
Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gliwicach, był zaskoczony
akcją policji. Prokuratura nie poinformowała bowiem magistratu o tym, komu i
jakie zarzuty przedstawiono. - Jeżeli okaże się, że naszym pracownikom
zostaną udowodnione przestępstwa, to się z nimi pożegnamy. Nikt w urzędzie
nie będzie chronił oszustów i złodziei - podkreślił. Na razie nie wiadomo,
jak magistrat postąpi z lokatorami, którzy nieuczciwie zdobyli mieszkania
komunalne w Gliwicach.