olandi1
04.05.07, 18:27
Śląski Kopciuszek patronem szkoły
Gazeta Wyborcza, Jacek Madeja 2007.04.27
Przy dźwiękach orkiestry górniczej, która poprowadziła uczniowski pochód
ulicami Rudy Śląskiej, patronką podstawówki nr 3 została Joanna von
Schaffgotsch-Gryzik. Wzruszenia nie krył jej praprawnuk, który na uroczystości
przyjechał z niemieckiego Ulm.
O wyborze tej nietuzinkowej postaci uczniowie, nauczyciele i rodzice ze Szkoły
Podstawowej nr 3 w Rudzie Śląskiej zadecydowali przed dwoma laty. W
zorganizowanych kilkakrotnie plebiscytach zdeklasowała m.in Jana Pawła II i
Jana Brzechwę. - Od tego czasu rozpoczęliśmy przygotowania do uroczystości.
Najważniejszą sprawą było dla nas zaproszenie praprawnuka naszej patronki,
hrabiego von Schaffgotsch. Bez wahania zapowiedział, że na pewno przyjedzie -
mówi Halina Larisch, zastępczyni dyrektora szkoły.
Historia Joanny Gryzik, późniejszej hrabiny von Schaffgotsch, jest porównywana
do losów bajkowego Kopciuszka. Tutaj wciąż fikcja miesza się z
rzeczywistością, a jej dzieje obrosły legendą. Matka kilkuletniej Joasi
pracowała jako posługaczka u Karola Goduli. Górnośląski milioner był nazywany
królem cynku, Dżyngis-chanem pieniądza czy też wreszcie diabłem z Rudy. Ludzie
bali się tego odludka i samotnika, a źródeł jego bogactwa dopatrywali się w
interwencji sił nieczystych. W rzeczywistości Godula był finansowym geniuszem
i wszystko, czego dotknął, przynosiło krociowe zyski.
Posępnego przedsiębiorcy nie bała się mała Joasia. W ten sposób dziewczynka
podbiła serce Goduli, który otoczył ją opieką. Kiedy zmarł, prawie cały
majątek, obliczany na zawrotną wtedy kwotę 2 mln talarów, zapisał
sześcioletniej dziewczynce. Uboga półsierota z Poręby (dziś dzielnicy Zabrza)
z dnia na dzień stała się jedną z najbardziej majętnych kobiet w Europie. W
prasie huczało od plotek, a rodzina Goduli o utraconą fortunę walczyła przed
sądem.
Okazało się jednak, że i tym razem diabeł z Rudy wiedział, co robi. Joanna
była doskonałą menedżerką i siedmiokrotnie pomnożyła odziedziczony majątek.
Pieniądze wydawała na budowę sierocińców, ochronek dla biednych dzieci, szkół
i kościołów. Poślubiła hrabiego Hansa Ulricha von Schaffgotsch,
przedstawiciela jednego z najznamienitszych niemieckich rodów. (...) Joanna aż
do śmierci została właścicielką fortuny i wszystkie decyzje finansowe
podejmowała sama. Hrabia dostawał tylko kieszonkowe, które wydawał na drogie
cygara i koniaki.
Wczorajsza uroczystość rozpoczęła się od mszy świętej w kościele Matki Boskiej
Różańcowej. Stamtąd pochód uczniów i nauczycieli ulicami miasta przeszedł do
szkoły. Wśród zaproszonych gości honorowe miejsce zajmował Hans Ulrich von
Schaffgotsch, dziś skromny przedsiębiorca mieszkający w Ulm. - To dla całej
naszej rodziny ogromny honor i zaszczyt - mówił wzruszony praprawnuk patronki.
- To osoba, która do dziś zajmuje szczególne miejsce w historii naszej
rodziny. Była po prostu dobrym człowiekiem. Ojciec do dziś wspomina całą masę
listów, które dostawała od zwykłych ludzi za pomoc finansową czy pieniądze
przekazane na opłacenie nauki.