spioncy lew

23.10.08, 14:56


Mieszkańcy pozazdrościli bytomianom powrotu zabytkowej rzeźby
Kalidego. Tak długo wiercili urzędnikom dziurę w brzuchu, aż ci
obiecali, że zamówią kopię rzeźby.
Przed trzema tygodniami zwycięstwo w walce o rzeźbę śpiącego lwa
odtrąbili bytomianie. Ostatnie dwa lata przerzucali się z Warszawą
historycznymi ekspertyzami. Dokumenty miały dowieść, że słynna
rzeźba Kalidego stojąca w stołecznym zoo to ta sam, która zniknęła
kilkadziesiąt lat temu z bytomskiego parku.
W cieniu tego konfliktu swoje dochodzenie w sprawie lwa prowadzili
mieszkańcy Gliwic. Chodzi o identyczny odlew autorstwa Theodora
Kalidego, który zniknął w tajemniczych okolicznościach z parku
Chopina. - Straciliśmy rzeźbę na własne życzenie. Po prostu nikt się
nie postarał, żeby o nią zadbać - przekonuje gliwiczanin Edward
Plaza, który próbował prześledzić losy gliwickiego lwa. Rzeźby
szukali też członkowie stowarzyszenia Gliwickie Metamorfozy i
miejska konserwator zabytków. Bez skutku, lew wyparował jak kamfora.



Rzeźbę podarował miastu król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Podczas
wizyty w Królewskiej Odlewni Żeliwa monarcha na dziedzińcu zobaczył
odlew śpiącego zwierzęcia. Dzieło wykonane według modelu Teodora
Kalidego zrobiło na nim ogromne wrażenie. Król postanowił je kupić i
przekazać miastu. Początkowo pomnik stanął na cmentarzu wojskowym w
rejonie dzisiejszej ul. Na piasku. W 1890 roku żołnierska mogiła
razem z rzeźbą została przeniesiona do parku miejskiego (dziś
Chopina). Tu przetrwała wojnę, a potem jako niemiecki pomnik trafiła
na składowisko Zarządu Zieleni. Tutaj ślad się urywa.

Gdy poszukiwania rzeźby nie przyniosły rezultatu gliwiczanie co raz
głośniej zaczęli się domagać jego odlewu. I odnieśli sukces.
Magistraccy urzędnicy obiecali, że już wkrótce lew wróci na stare
miejsce w parku Chopina. - Na pewno nie w tym roku, bo budżet jest
już dawno zamknięty. Ale w przyszłym rzeźba znów będzie cieszyła
mieszkańców. To część gliwickiej historii, o którą musimy zadbać -
obiecuje Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu. -
Musimy jeszcze tylko zdecydować, czy odlew będzie z brązu, czy z
jakiegoś tańszego materiału. Tak, żeby nie kusić złodziei - dodaje.

Brązowy odlew, śpiącego lwa, który wykonały ostatnio Gliwickie
Zakłady Urządzeń Technicznych dla Warszawy kosztował aż 100 tys. zł.
Gliwice mają jeszcze bardziej ambitne plany. Chcą by w kolejnych
latach, w mieście pojawiły się inne znane dzieła odlane w dawnej
Królewskiej Odlewni Żeliwa.
    • rita100 Re: spioncy lew 23.10.08, 21:23
      E no, to Gliwice się starają.
      A mówią, że szewc bez butów chodzi, a tu jednak powiedzenie nie aktualne będzie
      w Gliwicach.
      Radosna to nowina.
      • ballest Re: spioncy lew 23.10.08, 21:35
        Rita Gliwiczanie sie staraja ale nie Gliwice, z roku na rok gorzi tam je!
        • rita100 Re: spioncy lew 23.10.08, 21:41
          Mówisz gorzej, bo chciałbyś by zachowały się Twoje wspomnienia, a czasy idą na
          przód i muszą być zmiany.

          A jeśli chodzi o lwa, to powinieneś być zadowolony, bo wraca, wprawdzie
          podróbka, ale będzie, czyli ciągłośc zostanie zachowana.
          • ballest Re: spioncy lew 23.10.08, 21:48
            Nie chodzi tu tylko o Lwa, tylko o Aparatczika Frakiewicza, czytej zaruscialego
            prezydenta Glywic.
            Rita jak se to godou nowy smiatek dobrze zamiatou, a Frankiewicz juz ze swojimi
            aparatczikami za dlugo w Glywicah je i nic nowego wprowadzic nie umiy, bo jego
            mozliwosci sie wyczerpaly, tera potrzebujemy nowych ludzi, kere nowe pomysly
            maja i kreatywne sa.
            • rita100 Re: spioncy lew 23.10.08, 21:56
              Tak dokładnie jest we wszystkich miastach. Do władzy dochodzą skorumpowani o
              wielkiej sile rażenia. Ale o tym dowiadujemy się po wyborach. Dopóki władza daje
              kasę bez odpowiedzialności, to do koryta będą się pchać różni ludzie. I nic się
              nie zmieni.
              Ale przecież nie macie na co narzekać, Gliwice raczej dobrze się rozwijają,
              teraz nawet z lotniskiem przewyższyli Kraków.
Pełna wersja