IP: *.pkobp.pl 14.05.04, 13:19
Po 2,5 roku rozstałem się z dziewczyną, z którą byliśmy zaręczeni i z którą
planowaliśmy wspólną przyszłość. Od kilku miesięcy nie mogłem z nią dojść do
porozumienia. Zawsze była nerwowa, ale teraz zaczęła przesadzać. Prezentowała
poglądy i plany, które mnie ścinały z nóg… Cierpliwie to znosiłem, ale już
więcej nie mogę… wiele razy próbowałem z nią na ten temat rozmawiać, ale
trafiałem głowa w mur… kocham ją jeszcze, mimo, że nie raz i nie dwa mnie
zraniła i nigdy nie przepraszała, ale nie potrafię i nie mogę tego dłużej
znosić… bo stracę swoją twarz i wkrótce nie będę mógł spojrzeć w lustro… Jest
mi strasznie żal tych planów, tego czasu, wszystkiego… ale już dłużej nie
umiem...

Obserwuj wątek
    • samowolny Re: Rozstanie 14.05.04, 13:26
      lepiej teraz niż później .. rok poboli a potem naponuff bedziesz "snół plany na
      przyszłość":)
    • Gość: joanna Re: Rozstanie IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 13:43
      cześć pisze do Ciebie ponieważ prawie to samo przeżyłam i walcze czasami z
      myślami staram się zakochać od nowa lecz to nie jest takie proste jak by się to
      wydawało pomimo że mam dopiero 21 lat to nprawde już mam dość czasami może Ci
      się wyda śmieszne ale tak samo chodziłam z chłopakiem 5lat i też mieliśmy
      wspólne plany a pszyszedł dzień który wszystko się rospadło tak jagby nigdy nic
      nie było niewiem czy kiedyś to się wróći bardzo tego potrzebóje
      pa


      życie to wielka gra

      ono ból i rospscz zna
      i wiecej nic
      a jednak warto
      warto jest żyć
      • Gość: WOYTEK Re: Rozstanie IP: *.pkobp.pl 14.05.04, 14:36
        Ja nie staram się na razie nic robić. Najpierw musza opaść emocje, musze się
        uspokoić wewnętrznie, bo wiem, że dopiero wtedy będę mógł zacząć
        się „rozglądać”. Ja jestem 10 lat starszy od ciebie i wydawało mi się, że „to
        jest to”. Zresztą ona też tak uważała. Nie było dla mnie nic wspanialszego niż
        budzenie się rano kolo niej, albo zasypianie czując że śpi obok… niestety sama
        to zniszczyła – nie nazwę tego inaczej. Mówi się, że zawsze obydwie strony są
        winne, że wina się rozkłada, ale nie tylko ja, ale i moi znajomi uważają, że to
        jej „zasługa”…. Niestety…
        • ancja Re: Rozstanie 18.05.04, 02:47
          zaniechanie jest największym grzechem.
          nie sluchaj rad znajomych, tylko swojego serca
          Wiesz nie kazdemu przytrafia sie dar milosci - im trudniej, tym prawdziewiej
          Jesli kochasz naprawde i ona kocha - uda się wam. Uwierz mi warto walczyc, wiem
          bo ktos mi kiedys dal szanse, i za to ze we mnie nie zwątpil, będe mu dawac to
          co moge najlepsze,
          Naprawiajcie razem, bo to jak zareagujesz swiadczy o zniszczeniu,
          Jesli sie poddasz, ty bedziesz winnym
          wiem co mówie
          nie poddawaj sie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka