Gość: Feme
IP: *.eltur.com.pl
02.07.04, 13:09
Nic dwa razy sie nie zdarza i nie zdarzy...a może jednak?
Kilka lat temu poznałam chłopaka, wydawał mi sie wspaniały,inteligentny i
wyjątkowy, pokochałam go taką pierwszą wielką miłością jak kocha się róże
kwitnące wiosną i motyle latem. Pewnego dnia powiedział mi,ze wróciła
jego "pierwsza" miłość i że to co było między nami, to jest nieważne, nic nie
znaczy, nie kocha mnie, nigdy nie kochał i nie pokocha, jestem dla niego
nikim. Rozpaczałam długie tygodnie, miesiące i lata. Teraz kiedy czuję ,że
wyleczyłam się z tej obsesyjnej miłości on nagle przyszedł, niby jako kolega,
może przyjaciel,nie jest juz z tamtą dziewczyną/znalazła innego chłopaka/ jak
mam postąpić, udawać,ze nic sie nie stało,powiedzieć mu,że nie możemy wracać
do tego co juz było, zatrzymać go przy sobie? Mam mieszane uczucia i mętlik w
głowie a ponadto wracają mi wspomnienia naszych chwil i wówczas pragnę by
znów był blikso mnie,dotykał moich ust ,utulił mnie mocno w ramionach, ale
jednocześnie strasznie sie boję. On jest kilka lat starszy ode mnie/ma 33
lata/,ale nie wiem czy dojrzał uczuciowo czy nadal jest niedpowiedzialnym
gnojkiem, czy mam mu zaufać, pokazać,że mu wybaczyłam /bo wybaczyłam i jemu i
sobie/i nadal chcę z nim być czy uciec i powiedzieć-nic dwa razy.....