fanka.turystyki 22.01.08, 16:21 Gdzieś mi ostatnie dni przeleciały, że ich nawet nie zauważyłam -taka zaganiana jezdem :-( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marijola1 Re: Osz kurde... 22.01.08, 17:51 Ale zdajesz sobie sprawę,że jest rok 2008? :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Osz kurde... 23.01.08, 08:41 a Palikot ostrzega...nie pic nawet czerwonego wina;PPPPPPPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: Osz kurde... 24.01.08, 08:22 Ani wina nie piłam, ani w kalendarz nie patrzyłam -praca mnie wsysła i wciągła... i w ogóle... Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Osz kurde... 24.01.08, 08:43 Czyzby wykorzystana przez pracodawcę?;PPPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Ja bym bardzo chciała... 24.01.08, 10:34 żeby mmnie pracodawca wykorzystał (szef jest przystojnym brunetem), ale to nawet nie to :-( Trochę papierkowej roboty w związku ze zmianą roku w kalendarzu (chyba rzeczywiście się zmienił, skoro wszyscy tak w popłochu sprawozdania piszą) i drugie tyle w związku z gnębieniem studentów zaliczeniami. Za 2-3 tygodnie będzie spokój i nirwana... Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Ja bym bardzo chciała... 24.01.08, 12:03 fanka.turystyki napisała: > żeby mmnie pracodawca wykorzystał (szef jest przystojnym brunetem), ale to nawe > t > nie to :-( - zartowalem;PPP Pani profesor wybaczy.;P Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: Ja bym bardzo chciała... 24.01.08, 14:38 Ale ja nie żartowałam (w sprawie szefa) ;-PPP Niestety: a) szef jest porządny b) żona szefa wygląda grożnie... Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Ja bym bardzo chciała... 24.01.08, 15:19 fanka.turystyki napisała: > Ale ja nie żartowałam (w sprawie szefa) ;-PPP > > Niestety: > a) szef jest porządny > b) żona szefa wygląda grożnie... > -- widzę,,ze pech za pechem;)))..a moze cos się zmieni;P Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: Ja bym bardzo chciała... 24.01.08, 15:43 Oglądałam się też za innym przystojnym brunetem, ale jak już podjęłam decyzję że do niego zagadam... to jakoś trafić na niego nie mogę :-( Oglądałam się za blondynem, ale się rozmyśliłam i to bardzo szybko. Oglądałam się za innym blondynem -jeszcze szybciej mi przeszło... Oglądałam się za szatynami... i też nic z tego wszystkiego nie wyszło... Natomiast nie znam aktualnie żadnego rudego (może tu by coś było???) a wszyscy łysi w zasięgu ręki -po prostu od dawna żonaci :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Ja bym bardzo chciała... 25.01.08, 08:47 To faktycznie masz problem;))) Ale czy rzeczywiscie jest on tak wielki...moze sprobowac "inaczej" spojrzeć na to zagadnienie;P Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Na szczęście... 25.01.08, 09:23 Brunet numer 2 (czyli nie szef) wypełzł wczoraj na miasto. Wprawdzie nie zagadałam do niego, bo (tradycyjnie) plotkował jak najęty z jakimś swoim kolesiem, ale optymistyczna wiadomość: wiosna idzie bo wszystko spod ziemi wyłazi ;-PPP Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: Na szczęście... 25.01.08, 10:34 fanka.turystyki napisała: ale optymistyczna wiadomość: wiosna idzie bo wszystko spod ziem > i wyłazi ;-PPP -- optymista powiedzialby,ze miedzy innymi spod ziemi;PPPPPPP a inna sprawa,ze tych kolesi to masz dziwnych...;) mialem kiedys przyjemnosc pic ogrzałkę z docentami..ci ludzie nie wiedzą na jakim swiecie zyją.. a z ze byli z zootechniki...to mila rozmowa toczyła się wokól zabek, myszek...no i spirytusu ktory wypijalismy tym biednym zwierzątkom;DDDDDDDDDDDDD > Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 14:42 Ci faceci za którymi się tak oglądam... to nie ode mnie z pracy... Skądkolwiek, z jakiegokolwiek podrywu przeprowadzonego w kinie, na zakupach, na spacerze... ale nie z pracy... O tych z pracy (no dobrze, jeden z tych dwóch blondynów to kolega) to ja w ogóle nie chcę się wypowiadać ;-PPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
kacper31 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:04 Wcale mnie nie dziwi,że Fanka ma takie powodzenie Odpowiedz Link Zgłoś
333a3 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:07 Biedna, sama nie wie kto do niej "uderza". Odpowiedz Link Zgłoś
kacper31 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:17 Z takimi walorami,to nie sposób przejść spokojnie przez ulice Odpowiedz Link Zgłoś
333a3 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:27 Szczególnie gorąco musi być w zatłoczonych centrach handlowych. Odpowiedz Link Zgłoś
333a3 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:44 Tylko nie myśl sobie Fanko, że sobie dworujemy. Powoduje nami głęboka Troska o Ciebie, ponieważ bardzo Cię lubimy. Właściwie to wszystkich lubimy, a niektórych kochamy. Odpowiedz Link Zgłoś
kacper31 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:49 Oczywiście niektóre i to forumowiczki zresztą. Ja np kiedy Cię ujrzałem to od razu się zabujałem Odpowiedz Link Zgłoś
333a3 Re: Jednak nieszczęście :-( 25.01.08, 15:54 To się bujaj. Ja tak samo, czyli jest nas dwóch i niezliczona rzesza innych adoratorów. Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 09:06 Jednego pozbyć się nie mogę. Mea culpa -sama dałam numer telefonu bo mi się -raz jeden jedyny -fajnie z nim gadało (zaproponował podwiezienie mnie do domu z zakupami bo sporo tego niosłam). No i chyba na tym facet się intelektualnie wypalił -wydzwania mi co jakiś czas, wysyła durne sms-y, trąbi samochodem pod oknem... i nic więcej oprócz kilku minut konwersacji o pogodzie... nie ma do zaoferowania :-( Ja już nie odbieram jak dzwoni i chowam się za winkiel jak widzę jego auto :-( Odpowiedz Link Zgłoś
ashaq Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 09:26 Ja Ci nie wpycham w objęcia zadnego faceta a bron B. jakiegos docenta;DDDDDD ..ale zyczę Ci i coby cos z tych poszukiwan wyszło;P Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 09:45 Z tych poszukiwań i badań wyszło mi tak: przeciętny kawaler wiek 35 i więcej, zainteresowany poważnym związkiem na gwałt... hmmm... hmm... (a może tylko moim biustem???), mieszka zazwyczaj z mamusią, nie ma stałej pracy, zarabia jakieś 800 PLN na czarno czy fuchami i lamentuje straszliwie że: 1. "Żadna mnie nie chce..." 2. "No niemożliwe, że bez chłopa baba może sobie dawać w życiu radę..." 3. "Prawdziwa miłość nie powinna patrzeć na wysokość moich zarobków..." (chyba raczej na ich niskość) Przeciętny rozwiedziony z kolei mieszka sam, zarabia często nie najgorzej, ma wykształcenie i stałą pracę, ale lamentuje tak: 1. "Nigdy więcej się już nie zakocham". 2. "Przez to co ona mi zrobiła (np. 10 czy 100 lat temu) ja już na całe życie jestem poraniony i okaleczony" 3. "Odeszła a ja muszę i tak płacić na dzieci" 4. "Wy wszystkie jesteście takie same" 5. "Dla mnie na wszystko jest już za późno" 6. "Każdy związek kończy się rozwodem i idealiści skończą wcześniej czy później tak jak ja" No i tym podobne konwersacje zaliczyłam jak do tej pory z różnymi mężczyznami, którzy nie rozumieją co jest grane i czemu im w życiu źle ;-PPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
joasia888 Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 10:33 Gdzie Ty tych facetów spotykasz?? Ja za to na swojej drodze spotykam samych cwaniaczków "... wiesz maleńka seksu to ja mam dużo, więc nie chodzi TYLKO o sex, ale nie zaszkodziłoby pójść teraz do łóżka..." aaaa... zapomniałam że na wstępie dowiaduję sie ze mój rozmówca jest WIELKIM dyrektorem, nie tam jakimś zwykłym. Ostatnio miałam swój mały sukces, oparłam się i nadal jesteśmy w kontakcie (może wreszcie przyjaźń) mieszka na drugim końcu Polski, dla mnie bomba Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 13:10 Gdzie ich spotykam? No normalnie spotykam, na ulicy. Ostatnie "nieszczęście" pod Tesco do mnie podeszło znajomość ze mną czyniąc oraz pomoc przy taszczeniu zakupów oferując. Inne "nieszczęście" na wakacjach się przyczepiło (pracownik od strzyżenia trawy i podobnych ambitnych zajęć), kilka "nieszczęść" mam w pracy. A cwaniaczek ze mną się nie nagada -za samo "malutka" mógłby oberwać na wstępie po głowie, a jak ktoś jest naprawdę dyrektorem to się tym nie chwali i nie robi z tego karty przetargowej(chociażby mój obecny szef, który przede wszystkim zachowuje się jak człowiek). Co do przyjaźni z cwaniaczkami to nie obraź się, ale mnie by taki kontakt i taka przyjaźń do niczego nie była potrzebna. Mam znajomych/przyjaciół (mężczyzn) którzy są wobec mnie zawsze uczciwi i nigdy by się do niezobowiązujących propozycji nie posunęli, więc poprzeczka stoi wysoko. Odpowiedz Link Zgłoś
joasia888 Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 13:22 Widocznie znasz swoją wartość, i jesteś SELEKTYWNA a ja biorę co popadnie. Oni nie mówią do mnie "maleńka" - opisałam mój odbiór, ich zachowanie niewerbalne. A poza tym mam inne podejście do ludzi - wiem ze zaczynając rozmowę z nowo poznaną kobietą przywdziewają maskę, a ja staram się czytać między wierszami. Jeśli ktoś prezentuje się na wstępie jako wielki dyr. to sygnał dla mnie, ze ma jakiś kompleks i nie odpuszczam sobie tylko staram się przebić przez jego własne nastawienei do mnie i to jest dobra droga, bo po kilku rozmowach okazuje się, że to całkiem ciekawy człowiek, ale bywa też inaczej. A może ja za bardzo wierzę ludziom ?? Odpowiedz Link Zgłoś
fanka.turystyki Re: A dajcie mi spokój z adoratorami :-( 26.01.08, 13:41 joasia888 napisała: > Widocznie znasz swoją wartość, i jesteś SELEKTYWNA a ja biorę co popadnie. W ten sposób to ja bym się dorobiła co najwyżej jakiegoś pasożyta, któremu trzeba uprać, ugotować i dać jeszcze kieszonkowe, bo zarobić nie umie. No way! > A poza tym mam inne podejście do ludzi - wiem ze zaczynając rozmowę > z nowo poznan ą > kobietą przywdziewają maskę, a ja staram się czytać między > wierszami. Powoli wyrastam z czytania między wierszami tego, co ja bym chciała wyczytać, a czego tam nie ma. Swoją drogą, człowiek wartościowy nie będzie zakładał maski, a mnie szkoda czasu na gierki i na uganianie się za jakimś "Zorro" z nadzieją że się pod maską księcia dopatrzę. > Jeśli ktoś > prezentuje się na wstępie jako wielki dyr. to sygnał dla mnie, ze > ma jakiś kompleks i nie odpuszczam sobie tylko staram się przebić > przez jego własne nastawienei do mnie i to jest dobra droga, bo po > kilku rozmowach okazuje się, że to całkiem ciekawy człowiek, ale > bywa też inaczej. Jeśli ktoś na wstępie mi mówi, że jest dyrektorem (a nie jest), że zarabia tyle (a nie zarabia), że ma to (a nie ma), że go żona porzuciła i skrzywdziła (a nie skrzywdziła) to jest zwyczajnym kłamcą i tchórzem. I nieważne, że może być w głębi serca wartościowym człowiekiem -jeśli sam tego nie docenia i kryje się za murami kłamstwa i obłudy -obstawiam na 95% że nie doceni mojej wyciągniętej ręki, a wręcz wykorzysta moją dobrą wolę. Za dużo uczciwych i otwartych ludzi chodzi po świecie, żeby tracić czas na tych "bidulków", przez których kompleksy trzeba się "przebijać". Odpowiedz Link Zgłoś
joasia888 Przycinał trawę... 26.01.08, 14:20 ... i tylko dlatego nie dałaś mu szansy? Może był jakiś inny powód? Przypomniało mi sie, kiedy podczas mojego ostatniego wyjazdu poznałam uroczego araba - on PODAWAŁ RĘCZNIKI i pewnie gdybym olała go w związku z jego "profesją" nigdy nie dowiedziałbym się że jest nauczycielem geografii, jakie ma pasje itp. to życie zmusiło go żeby robił to co robi. Absolutnie nie oceniam Cię, może po prostu dużo tracisz oceniając faceta po tym co robi? A jeśli chodzi o moje podejście do facetów - to powiem tak - kiedy dostaję na tacy takiego "gotowca" wycacanego, ułożonego, zawsze wiedzącego co powiedzieć, będącego sobą, to jakoś tak sie składa , ze nie potrafię tego docenić, chyba życie tak mnie ukierunkowało , że muszę odkrywać w NICH to COŚ - lubię odkrywać w nich to czego sami o sobie nie wiedzą. Poza tym Ci "gotowi" sami zrywają ze mną kontakt, chyba uważają mnie za "dziwadło" - ale do łóżka czemu nie?? Odpowiedz Link Zgłoś
choufleur Re: Przycinał trawę... 29.12.08, 16:55 Joasiu888 znalazłam w archiwum Twoje wspomnienia z Amphoras :) i opis pracującego tam Sama. Być może poznałam tego samego faceta, ale na dużym basenie (wiem jednak , że na plaży również pracował). Przystojny, szczupły, ok 178 cm tylko sprawiał wrażenie zamkniętego w sobie i jego zaczepki były raczej subtelne, co odróżniało go od innych Arabów. Pozory mogą jednak mylić, może zmienił taktykę? Jego rodzina mieszka w Tanta koło Kairu. Przepraszam, że na tym wątku wracam do tego tematu, ale jestem nowa i jeszcze nie za bardzo potrafię się tu poruszać Odpowiedz Link Zgłoś