Dodaj do ulubionych

KLUB SPONIEWIERANYCH

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 08:41
OK.Nie jesteśmy głupie...a pakujemy sie w związki bez przyszłości...trudno
trzeba przyjąć,że to sie nie zmieni...NINIEJSZYM OTWIERAM KLUB
SPONIEWIERANYCH.Wybierzemy Najbardziej Sponiewieraną Roku!!!!Nie możemy nic z
tym zrobic to chociaz śmiejmy się z siebie.Bo przecież nie chcemy żyć byle jak
i z byle kim.Myszki zaczynamy...
Obserwuj wątek
    • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:02
      I znowu kobieca pycha.... najbardziej sponiewierana będą wybierały..
      Fiufiu..
      No tak my to Ci źli niedobrzy etc..
      Oj kobiety, kobiety.
      • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 10:22
        Gość portalu: belbo napisał(a):

        > I znowu kobieca pycha.... najbardziej sponiewierana będą wybierały..
        > Fiufiu..
        > No tak my to Ci źli niedobrzy etc..
        > Oj kobiety, kobiety.

        czemu tutaj trafiles? czyzbys chcial sie zapisac?:))
        • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:37
          jasne.. tylko płec zmienie
          • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 10:39
            Gość portalu: belbo napisał(a):

            > jasne.. tylko płec zmienie

            w tytule jest: klub sponiewieranych... pewno bys sie nadawal
            (moglbys byc np. konsultantem:)))
            • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:43
              już mianowałem się arbitrem;)
    • Gość: Judith Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.tlsa.pl 03.04.02, 10:31
      O tak,zgłaszam swój akces do klubu!Jestem sponiewierana na własne życzenie i z
      własnej głupoty!Od blisko 2 lat tkwię w toksycznym związku z żonatym facetem
      (ja właśnie się rozwiodłam)i nie potrafię tego zakończyć.Wiem że to
      beznadziejne,bez przyszłości i nie trzyma się kupy.Kilkakrotnie chciałam
      odejść,on nie chce o tym słyszeć,przy każdej mojej próbie zerwania potrafi tak
      mnie zmanipulować,że ręce mi opadają i nie mogę...poza tym co tu kryć...dużo
      nas łączy i boję się tej pustki która zapanuje w moim życiu gdy odejdę.On wciąż
      mówi że mnie bardzo kocha,jestem dla niego jak powietrze,ale przecież to tylko
      SŁOWA!Jestem skończoną idiotką...jestem słaba...
      • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:42
        wiem ponieważ na sponiewierana się nie nadaje...
        więc samozwańczo mogę być sędzia. To ja wybiorę sponiewierana najbardziej..
        Bo jest potrzebny ktoś nie sponiewierany z jasnym spojrzeniem na sprawę.
        A wiec zgłaszajcie się niewiasty.
        Nagroda są... lody na patyku ( w końcu wiosna i ciepło).
        • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 10:45
          Gość portalu: belbo napisał(a):

          > wiem ponieważ na sponiewierana się nie nadaje...
          > więc samozwańczo mogę być sędzia. To ja wybiorę sponiewierana najbardziej..
          > Bo jest potrzebny ktoś nie sponiewierany z jasnym spojrzeniem na sprawę.
          > A wiec zgłaszajcie się niewiasty.
          > Nagroda są... lody na patyku ( w końcu wiosna i ciepło).


          myslalam raczej o kims w rodzaju worka treningowego.... ty masz doswiadczenie jak
          poniewierac innych, panie moglyby na to bie wiec odreagowac swoje uczucia...
          ty pozbylbys sie uczucia winy, panie rozgoryczenia i frustracji...
          a potem wszyscy zgodnie poszlibyscie na lody na patyku:)))
          • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:47
            na worek się nie nadaje.. jeszcze z 10 kilo mi przybędzie i pogadamy na ten
            temat. Co do poniewierania innych........ phi.... pomyliłas sie.
            • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 10:48
              Gość portalu: belbo napisał(a):

              > na worek się nie nadaje.. jeszcze z 10 kilo mi przybędzie i pogadamy na ten
              > temat. Co do poniewierania innych........ phi.... pomyliłas sie.

              nie phi-huj mi tutaj, wiem co mowie:)))
              • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 03.04.02, 10:51
                jasne ty byś nie wiedział.. koniec dyskusji zaśmiecamy wątek!
                • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 10:55
                  Gość portalu: belbo napisał(a):

                  > jasne ty byś nie wiedział.. koniec dyskusji zaśmiecamy wątek!

                  dobra, pod warunkiem, ze na przyszlosc od poniewieranych bedziesz sie trzymal
                  zdaleka... to lekki dysonans jak zagladasz do takiego watku:)
                  a teraz z innej beczki: zaspalam chyba, i nie wposcilam chba "zlotej raczki" co
                  mial przyjsc i nam wszystko ponaprawiac w domu... jak julian sie dowie to mnie
                  zleje... moglbys przyjechac do londynu i ponaprawiac wszystko?:)))
                  • Gość: smutna Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 172.17.0.* 03.04.02, 12:39
                    Jestem chyba trzecia tutaj, smutna,zła na samą siebie a jednak... przed chwilką
                    zadzwonił do mnie a miałam byc twarda!
                    Boże co on ze mną robi,dlaczego ja jestem taka słaba i nie potrafie
                    definitywnie powiedzieć dość,wystarczy.
                    Miałam nadzieje,że zostawi ja..ale przecież nie obiecywał mi tego,nie mówił
                    wprost "kiedy sie rozwiode bedziemy nareszcie razem".Były tylko
                    gesty,czułe ..piękne gesty,który właśnie tak odbierałam.Jestem do niczego:(
                    Facet chce po prostu kochanki, małego urozmaicenia w zyciu a ja głupia miałam
                    nadzieje.Tylko po co faceci mówią kocham,w takiej sytuacji jak moja, kiedy i
                    tak wracają do żony?
                    Hmm..jak to po co.. słowem kocham łatwiej naciągnać panienke na sexik.Tyle juz
                    o tym słyszałam ale to prawda człowiek musi się sparzyć, nie uwierzy nigdy jak
                    go ktoś ostrzega.
                    Jest mi zle,paskudnie ..ale dlaczego pomimo wszystkiego moje serce nie chce
                    zrozumieć słów NIE KOCHAJ GO, NIE WARTO.Dlaczego obiecujemy sobie i mozemy
                    dotrzymać słowa a kiedy zadzwoni to nogi miękną, głos odbiera.
                    Jakie to zycie jest paskudne i niewdzieczne:( Dołączam sie do Was drogie panie:(
                    • Gość: kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 03.04.02, 13:56
                      ja chyba tez się dolacze, czekam jak ostatnia idiotka na jego telefon, sms, a
                      on nie dzwoni przez miesiac, nie ma innej, nie zdradza mnie, jest pracoholikiem
                      i to jest dla niego najważniejsze. ciagnie się juz to prawie rok, a ja cigle
                      pierwsze co robie rano to patrzę na telefon, czy nie ma sms, na moje nie
                      odpowiada, potem piszczy chce się znowy spotykac, dzwonić, rozmawiać, i tak
                      jest, ale przez 2 tyg, potem zaczyna się znowu błedne koło. A ja za każdym
                      razem obiecuje sobie, że to ostatni raz, i znowu, że ostatni raz....
                      • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 15:18
                        Brawo!!Brawo dziewczynki!!Ja tez dostałam dziś sms,że kocha...mistrzostwo
                        świata jesteśmy...dobra proponuję teraz cytaty z klasyki czyli zobaczmy się
                        gołym okiem...Zaczynam:
                        "Ona jest kobietą,której nie chcę,ale nie mogę jej o nas powiedzieć,robię to
                        naszej przyszłości" ma któras z Was lepsze?
                        A!i jeszcze
                        On:"Nie pytaj kiedy z nią porozmawiam,sam nie wiem.Staram sie zapomnieć o tym.
                        Ja "Mieszkająć z nią i patrząc na nia to trochę trudne?" On-"Ale Ty
                        jesteś,widzisz... nie chcesz wcale mnie wesprzeć."

                        LECZMY SIĘ Dziewczynki...

                        OSTRZEŻenie i prośba!!!!
                        niech nikt nie próbuje tylko prosto oceniać...
                        to nie jest takie proste jak sie wydaje
                        to jest choroba jak alkoholizm nawet mądergo i inteligentnego może trafić.
                        • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 15:23
                          ok
                          Lsta:
                          1Judith
                          2Smutna
                          3kaj
                          4nina
                        • Gość: judith Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.tlsa.pl 03.04.02, 15:42
                          no dobra,to parę cytatów z klasyki:
                          "Kocham cię słoneczko,bez ciebie życie traci swe barwy,jesteś dla mnie jak
                          powietrze"
                          "zrozum mnie,jestem taki zaplątany,jak mogę wybierać między dwiema kobietami
                          które mnie kochają i żadnej z nich nie chciałbym za nic w świecie zranić?"
                          "Kochanie, miotam się ciągle,z jednej strony serce,miłość,z drugiej
                          zobowiązania i poczucie obowiązku,ta cała odpowiedzialność"
                          "Powiedz,czy naprawdę chcesz zamieszkać z kimś kto po pewnym czasie będzie
                          znikał w weekendy,żądał obiadków i kapci i zamieni ciebie w kurę domową?"
                          • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 15:49
                            wiem, ze to glupie co teraz powiem, ale jakos mi sie samo nasuwa:
                            zamiast zakladac "klub sponiewieranych" nielepiej by bylo rzucic tych panow w
                            diably i zalozyc klub np. "wyzowlonych i dzielnych" kobiet?

                        • chatka_puchatka Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 26.04.02, 16:00
                          mna tez tak ktos poniewiera.
                          on ma manie wyrzutow sumienia. kilka dni ze mna - i wyrzuty
                          sumienia, ja staje sie najgorszym wrogiem. Seks ze mna -
                          wyzruty sumienia - rzekomo to ja go ciagne tylko do lozka
                          wyslanie maila - wyrzuty sumenia
                          "moja zona jest takim dobrym czlowiekeim"
                          Dodam, ze kiedy miedzy nami doszlo do czegos,
                          to blagalam go, serio, pomimo
                          tego ze go kocham, zebysmy wrocili do poprzedniej
                          relacji (przyjazn)
                          jezeli on sie chce bawic... Alez nie, on sie we mnie zakochal
                          nie jestem mu obojetna, jestem dla niego wazna,
                          wspaniala .....ble ble ble
                          prosilam, ze jesli do mnie nic nie czuje zeby skonczyl
                          ten zwiazek
                          nie, jemu sie nie zmienilo.
                          Ale pastwi sie nademna kazdego dnia.
                          To rzekomo ja wszystko psuje, mam depresje i powinnam isc
                          do lekarza - on nie chce sluchac takich rzeczy, dlaczego ?
                          No bo prawda w oczy kole. Aha - "nie chce cie wykorzystac..."
                          Dzisiaj mu owiedzialam, ze bedac w takiej sytuacji chyba
                          wolalabym zajac jakies stanowisko, zrobic cokolwiek, nie dreczyc
                          siebie i innych, no ale do tego trzeba jaj - to uslyszalam
                          ze on na takim poziomie rozmowy prowadzic nie bedzie...
                          moja kolezanka znajac cala sytuacje mowi mi,
                          zebym sie od niego odseparowala
                          on mnie czesto pyta o czym z nia rozmawialam,
                          jak powiedzialam to stwierdzil ze powinnam zmienic sobie
                          przyjaciol na takich na poziomie ...
                          no bo on jest rzecz jasna na poziomie
                          (ktory wyszedl z niego gdy w rozmowie telefonicznej ze
                          mna powiedzial zebym sie o..........a, a jak
                          zaczelam sie o.........c to "dlaczego stalas sie taka zimna?
                          Bylem wykonczony....." serce mi krwawi jak widze
                          ze mezczyzna, ktorego kocham zachowuje sie jak male, rozpuszczone
                          dziecko, jak dla niego najwazniejsza jest jego wlasna wygoda
                          jak krzywdzi mnie tak strasznie..
                          Gdybym tylko mogla przestac czuc to, co czuje,
                          wyrwac z siebie to uczucie i miec wreszcie spokoj....
                          dodam ze ja tez mialam i mam wyzruty sumienia, ale nigdy
                          nie dalam mu tego odczuc. To ja wypchnelam go do domu na swieta...
                          chociaz sama wiem ile mnie to kosztowalo ....
                      • Gość: Silwia Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.chello.pl 04.04.02, 00:38
                        Gość portalu: kaj napisał(a):

                        > ja chyba tez się dolacze, czekam jak ostatnia idiotka na jego telefon, sms, a
                        > on nie dzwoni przez miesiac, nie ma innej, nie zdradza mnie, jest pracoholikiem
                        >
                        > i to jest dla niego najważniejsze. ciagnie się juz to prawie rok, a ja cigle
                        > pierwsze co robie rano to patrzę na telefon, czy nie ma sms, na moje nie
                        > odpowiada, potem piszczy chce się znowy spotykac, dzwonić, rozmawiać, i tak
                        > jest, ale przez 2 tyg, potem zaczyna się znowu błedne koło. A ja za każdym
                        > razem obiecuje sobie, że to ostatni raz, i znowu, że ostatni raz....

                        Czy zakochałyśmy się w tym samym facecie ? ;-) Ze mna jest dokładnie tak samo,
                        ale zrobilo mi sie lepiej, jak przeczytałam o Twoim patrzeniu na telefon-nie
                        tylko ja jestem walnieta ;-) (bez obrazy oczywiście).
                        On jest jednym z tych "ukochanych synków mamusi"....... Pozdrawiam i zgłaszam
                        akces do klubu naiwnych panienek!

                    • ellinka Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 16.05.02, 16:28
                      jesteś sponiewierana na własne życzenie,
                      DOBRZE CI tak !!!!!
                      Po co się bierzesz za żonatego, zdziro jedna !!!
                      Myslisz, że wszystko Ci sie należy bo sie zakochałaś....
                      .. w takim zwiazku cierpią wszyscy TY ,ON, ŻONA i Dzieci....

                      Wkurzaja mnie takie blerwy cholerne, zabierają kobieta facetów i jeszcze czują
                      się pokrzywdzone... Chamstwo !!!!
      • Gość: ozpol Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 153.51.21.* 02.05.02, 00:58
        Gość portalu: Judith napisał(a):

        > O tak,zgłaszam swój akces do klubu!Jestem sponiewierana na własne życzenie i z
        > własnej głupoty!Od blisko 2 lat tkwię w toksycznym związku z żonatym facetem
        > (ja właśnie się rozwiodłam)i nie potrafię tego zakończyć.Wiem że to
        > beznadziejne,bez przyszłości i nie trzyma się kupy.Kilkakrotnie chciałam
        > odejść,on nie chce o tym słyszeć,przy każdej mojej próbie zerwania potrafi tak
        > mnie zmanipulować,że ręce mi opadają i nie mogę...poza tym co tu kryć...dużo
        > nas łączy i boję się tej pustki która zapanuje w moim życiu gdy odejdę.On wciąż
        >
        > mówi że mnie bardzo kocha,jestem dla niego jak powietrze,ale przecież to tylko
        > SŁOWA!Jestem skończoną idiotką...jestem słaba...

        Judith - troche pozno sie wlaczam ale chce dozuci moj kamyczek czy grosik.
        Ja jestem facet i moge powiedziec ze to jest systematyczne, ze kobiety maja
        problemy wyskoczyc z takich zwiazkow, bo boja sie pustki.
        Ja mialem pania ktora umiera w zwiazku z mezem, ale nie ma sily i woli zeby
        odejsc, bo on umrze, bo on sie zabije i co jego rodzice powiedza itp itp.
        A odemnie oczekuje deklaracji ze bedziemy na cale zycie i wtedy wyskoczy a moze
        nie i tak sie toczy.
        Czasami uwazam ze kobiety wola byc meczenicami bo to takie szlachetne i ladniej
        wyglada a my chlopy takie kanalie.

    • Gość: Judith Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.tlsa.pl 03.04.02, 15:47
      no nie,jak czytam to co sama przed chwilą napisałam umieram ze śmiechu i
      wstydu.Powiem sama o sobie:jestem ufny debil
      • Gość: kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 03.04.02, 15:58
        Faceci maja bardzo rozinięta wyobraźnie czasami wymyślaja takie rzeczy, że jak
        się na to trzeżwo popatrzy, to można umrzeć ze śmiechu, ja tez miałam parę
        takich tekstów " jesteś cudowna, kto Cię nasłał, bo to nie może być prawda,
        żeby ideały istniały?" a potem miesiac milczenia, albo" nie zasługuje na
        Ciebie, jesteś wspaniała, a ja taki beznadziejny" buuu chyba ma racje i dam
        sobie spokój z czekam jak debilka na to, że bedzie miał ochote do mnie napisać
        • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:08
          milosc to okropny narkotyk - wiem to z autopsji, ale...........
          zycie jest niesamowicie krotki i od naz zalezy jak je wykrzystamy...
          mozemy czekac, cierpiec i sie torturowac poczuciem upodlenia....
          a mozemy tez dostrzec inne aspekty zycia, jego wielbobarwnosc i przemijanie...
          dlatego drogie panie postarajcie sie dostrzec to czym moglbyscie sie cieszyc tu,
          teraz i zaraz miast rozdrapywac rany i sie nimi zachwycac...
          wielu z nas popelnia bledy, zle sie zakochuje, zle lokuje uczucia ale trzeba dac
          sobie szanse...
          wiem co mowie... przez wiele lat popelnialam ten sam blad, az przyszedl dzien i
          powiedzialam sobie: "enough is enough!" czego wam tez zycze:))
    • Gość: Belbo Sprawa organizacyjna IP: 195.116.222.* 03.04.02, 16:01
      kiedy zamykamy konkurs?

      jak na razie Messja odpada a reszta.. oj trudno ocenić drogie panie:)
      • agick Re: debil do potęgi.... 03.04.02, 16:08
        czyli ja.
        Nie znam większego debila od siebie samej....
        Odszedł - wrócił
        Odszedł - wrócił
        i tak parę razy...

        a ja zamerdałam ogonem z radości..
        a teraz znowu odszedł....

        wygrałam...?
        • Gość: kaj Re: debil do potęgi.... IP: *.kki.krakow.pl 03.04.02, 16:09
          wydaje mi się, że duzym plusem jest to, że zdajemy sobie sprawę z własnej
          głupoty, moze to połowa sukcesu :-)))))
          • agick Re: debil do potęgi.... 03.04.02, 16:14
            kaj, olśnij mnie - dlaczego my takie jesteśmy...?
            dlaczego na siłę sklejamy, składamy w kupę, dlaczego tak mało o sobie myslimy..??
            dlaczego nie można włączyć guzika delete i wykasować z serca, z głowy uczucia....

            a potem biadolimy i tak dalej.. kobiety same na własne życzenie robią sobie kuku
            a potem płaczą - wiem coś o tym...
            • Gość: messja Re: debil do potęgi.... IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:18

              wszystko do czasu, wkoncu zaczniesz wiecej myslec o sobie, wydaje mi sie, ze juz
              jestes na najlepszej drodze
              duzo serdecznosci
              a.

              agick napisał(a):

              > kaj, olśnij mnie - dlaczego my takie jesteśmy...?
              > dlaczego na siłę sklejamy, składamy w kupę, dlaczego tak mało o sobie myslimy..
              > ??
              > dlaczego nie można włączyć guzika delete i wykasować z serca, z głowy uczucia..
              > ..
              >
              > a potem biadolimy i tak dalej.. kobiety same na własne życzenie robią sobie kuk
              > u
              > a potem płaczą - wiem coś o tym...

            • Gość: kaj Re: debil do potęgi.... IP: *.kki.krakow.pl 03.04.02, 16:32
              Bo chyba jesteśmy za dobre, a nie spotkalyśmy jeszcze kogos kto to doceni, choć
              ja sobie juz obiecałam, że bedę wranca jak mało i jak tylko coś mi się nie
              spodoba, to podziękuje, z własnych "obserwacji przyrody" zauważyłam, że takie
              wrance maja lepiej, bardziej się je ceni, a stwierdziła, że jak odpisze, na
              jeszcze jednego sms to sobie chyba palec odetne :-))))
              • Gość: messja Re: debil do potęgi.... IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:33
                nie odcinaj, bedzie bolalo:))))

                Gość portalu: kaj napisał(a):

                > Bo chyba jesteśmy za dobre, a nie spotkalyśmy jeszcze kogos kto to doceni, choć
                >
                > ja sobie juz obiecałam, że bedę wranca jak mało i jak tylko coś mi się nie
                > spodoba, to podziękuje, z własnych "obserwacji przyrody" zauważyłam, że takie
                > wrance maja lepiej, bardziej się je ceni, a stwierdziła, że jak odpisze, na
                > jeszcze jednego sms to sobie chyba palec odetne :-))))

        • Gość: messja Re: debil do potęgi.... IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:11
          agick napisał(a):

          > czyli ja.
          > Nie znam większego debila od siebie samej....
          > Odszedł - wrócił
          > Odszedł - wrócił
          > i tak parę razy...
          >
          > a ja zamerdałam ogonem z radości..
          > a teraz znowu odszedł....
          >
          > wygrałam...?

          przepraszam, ze nie odpisalam jeszcze na twoj ostatni list...

          a jesli chodzi o twoje pytanie, to bedzie to zalezalo tylko od ciebie...
          od tego czy znowu mu pozwolisz wrocic...

          • agick Re: debil do potęgi.... 03.04.02, 16:23

            > a jesli chodzi o twoje pytanie, to bedzie to zalezalo tylko od ciebie...
            > od tego czy znowu mu pozwolisz wrocic...
            >

            ano właśnie - jedno chcieć a drugie móc.....
            pisz do mnie...

            • Gość: messja Re: debil do potęgi.... IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:26
              wiem ,ze mozesz, moze jeszcze nie teraz, nie dzisiaj, ale napewno mozesz...
              najlepszy dowod to to, ze sama wiesz co jest dla ciebie dobre i jak chcesz byc
              traktowana

              p.s. napisze
              i jak bede w polsce to dam znac
              napewno


              agick napisał(a):

              >
              > > a jesli chodzi o twoje pytanie, to bedzie to zalezalo tylko od ciebie...
              > > od tego czy znowu mu pozwolisz wrocic...
              > >
              >
              > ano właśnie - jedno chcieć a drugie móc.....
              > pisz do mnie...
              >

          • Gość: belbo Re: debil do potęgi.... IP: 195.116.222.* 03.04.02, 16:40
            Znów sie skarbie mylisz ..ja jestem jurorem..a koleżanka ma duze szanse:) ( na
            lody na patyku oczywiście)
            • Gość: messja Re: debil do potęgi.... IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 20:24
              Gość portalu: belbo napisał(a):

              > Znów sie skarbie mylisz ..ja jestem jurorem..a koleżanka ma duze szanse:) ( na
              > lody na patyku oczywiście)

              to bylo do mnie skarbie?:))) jesli tak to nie moge zaakceptowac propozycji, bo
              prosiles bym przestala ci dokuczac:)))
      • Gość: messja Re: Sprawa organizacyjna IP: *.blueyonder.co.uk 03.04.02, 16:12
        a co ty mnie misiu tak dyskryminujesz?:))

        Gość portalu: Belbo napisał(a):

        > kiedy zamykamy konkurs?
        >
        > jak na razie Messja odpada a reszta.. oj trudno ocenić drogie panie:)

        • Gość: nina Re: Sprawa organizacyjna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 16:33
          Belbo ,bądź miły i zrób herbatę...Kaj uśmiałam się do łez"Jesteś cudowna,kto
          cię nasłał,bo to nie może byc prawda,żeby ideały istniały."Kurde
          dobre...hahahah...choc nie wiem czy smiech w tej sytuacji to nie jak ten żart"
          Jestem brzydka,ale za to mam zajęcza wargę"Całuję...Belbo a gdzie herbata?
          • Gość: kaj Re: Sprawa organizacyjna IP: *.kki.krakow.pl 03.04.02, 16:38
            Twoje tez było dobre, popłakałam się przy komputerze, he, he, nie mogę super
          • Gość: belbo Re: Sprawa organizacyjna IP: 195.116.222.* 03.04.02, 16:45
            Parzy się...
        • Gość: belbo Re: Sprawa organizacyjna IP: 195.116.222.* 03.04.02, 16:43
          Bo to konkurs 2002..a ty juz masz dawno wszystko za sobą.
          • Gość: nina Re: Sprawa organizacyjna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 17:21
            Kaj...belbo,a Ty sponiewierałes jakąś kobietę czy chcesz być przyjacielem?I
            bratem oczywiście...Kaj ,wiesz mam ochote ten niezwykły tekst podać temu co
            mnie poniewiera...cieszę się..naprawde to jak terapia...całuski...belbo... nie
            bocz się ..płacz z nami...
            • Gość: Belbo Re: Sprawa organizacyjna IP: *.acn.waw.pl 03.04.02, 18:20
              Jasne że sponiewierałem.. Wiadomo o kogo chodzi. :)
              Właśnie z tego owodu moge byc arbitrem..
              A płakać nie zamiezam..ale wyłysieje przez was drogie panie..
              Włosy rwe z głowy jak czytam to co piszecie.. Serce boli.....
              Kiedys usłyszałem w radio " zapomniełam ze ludzie to debile" I mysle że żadna z
              was sie nie pogniewa za to porównanie.
              • Gość: messja Re: Sprawa organizacyjna IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 20:30
                misiu ja sie nie gniewam, ale bardzo schodzisz na psy: wlazisz na watek, ktory
                cie nie dotyczy i wyzywaz ludzi od debili, nieladnie, oj nieadnie....:)))

                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                > Jasne że sponiewierałem.. Wiadomo o kogo chodzi. :)
                > Właśnie z tego owodu moge byc arbitrem..
                > A płakać nie zamiezam..ale wyłysieje przez was drogie panie..
                > Włosy rwe z głowy jak czytam to co piszecie.. Serce boli.....
                > Kiedys usłyszałem w radio " zapomniełam ze ludzie to debile" I mysle że żadna z
                >
                > was sie nie pogniewa za to porównanie.

          • Gość: messja Re: Sprawa organizacyjna IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 20:27
            Gość portalu: belbo napisał(a):

            > Bo to konkurs 2002..a ty juz masz dawno wszystko za sobą.

            to bylo tez misiu do mnie?:))) jak ty o mnie dbasz... zaraz tez sie wzrusze:)))
            • Gość: nina Re: Sprawa organizacyjna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 20:48
              Ależ nie belbo...nikt się nie gniewa...na ten cytat też się załapujesz...
              • Gość: Belbo Re: Sprawa organizacyjna IP: *.acn.waw.pl 03.04.02, 21:25
                Jasne ale z innych powodów. Cytat jest uniwersalny.
                Dla tego nikt się nie gniewa..nawet ja. Messja jest tylko zakłopotana....
                Ciekawe czemu?.
                • Gość: messja Re: Sprawa organizacyjna IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 00:51
                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                  > Jasne ale z innych powodów. Cytat jest uniwersalny.
                  > Dla tego nikt się nie gniewa..nawet ja. Messja jest tylko zakłopotana....
                  > Ciekawe czemu?.

                  przez ciebie przekonalam sie dlaczego jest niebezpiecznie palic paierosa, jesc
                  truskawki z malibu i stukac jednoczesnie... dlatego jestem troche zaklopotana...
                  a tak poza tym dlaczego mialabym byc?:)))
    • Gość: Maajaa Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 22:50
      ojej...
      ale ja sie nie czuje sponiewierana tak zupełnie

      jego stałym tekstem jest "nie moge ci nic obiecac"
      jak by przynajmniej cos obiecal i nie zrobił to przynajmniej mialabym punkt
      zaczepienia do powarznej rozmowy

      a pozatym jak juz sie zdecydowalam zeby z nim powarznie pogadac JA pierwsza do
      niego zadzwoniłam, to i tak jak przyszedł i sie przytulił to co ja mu mogłam
      powiedziec? że jest okropny i nie dzwoni?
      jak ja po przostu potwornie sie cieszyłam ze przy mnie jest...
      • Gość: kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 04.04.02, 09:18
        uważam, że jeżeli jeszcze raz usłyszymy w swoim życiu coś podobnego do
        słów : "nie mogę Ci wiele dać" - nalezy uciekać gdzie pieprz rosnie, albo
        chociaż powiedzieć, że skoro nie to niech się Pan "buja", bo prawdą przeciez
        jest, że dla chcacego nic trudnego, skoro my jesteśmy wstanie wiele wytrzymać
        to ta druga osoba chyba tez?
        • Gość: Belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 04.04.02, 09:25
          czyli najlepiej Cie płoszyc piosenka Perfektu ? :)))))))))
          • Gość: Kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 04.04.02, 09:46
            płoszy mnie jeszcze kilka innych rzeczy !!!!
        • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 09:28


          Gość portalu: kaj napisał(a):

          > uważam, że jeżeli jeszcze raz usłyszymy w swoim życiu coś podobnego do
          > słów : "nie mogę Ci wiele dać" - nalezy uciekać gdzie pieprz rosnie, albo
          > chociaż powiedzieć, że skoro nie to niech się Pan "buja", bo prawdą przeciez
          > jest, że dla chcacego nic trudnego, skoro my jesteśmy wstanie wiele wytrzymać
          > to ta druga osoba chyba tez?

          chyba tez...
          (zawsze to milej uslyszec: moge ci wiele dac.... , nieprawdaz?)

    • saqqara czytam i czytam i wlasnym oczom nie wierze. 04.04.02, 09:54
      Kobity
      tyle pretensji do facetow, ze mowi kocha kiedy chce sexu, ze nie zostawi zony i
      dzieci itd.

      Ciekawe jakbyscie zareagowaly gdyby przyszedl i powiedzial: sluchaj mala, mam
      ochote na Ciebie ale bez zadnych uczuciowych gierek, czysty sex i nic wiecej.
      Ktora by sie zgodzila??? ale z reka na sercu! a faceci zyc musza, nie moga
      sobie drogi zamykac, i tak uwazam ze w miare swoich mozliowsci sa z nami
      uczciwi.

      Ze nie zostawia zony i dzieci? a jakbyscie sie czuly, gdyby Wasz facet, maz i
      ojciec Waszych dzieci rozwodzil sie z Wami dla swiezo poznanej panienki? a oni
      sa odpowiedzialni, tkwia przy swoich rodzinach, nie odchodza, a ze maja kogos
      na boku? no coz, taka ich budowa.

      Pamietajcie kobiety, faceci sa prosci jak robot kuchenny, pare wlasciwych
      chwytow i robi, co chcecie. Ale to musi byc Wasz robot, nie innej. Wam sie
      bedzie zacinal, ciagle bedzie potrzebowal pradu i wykona jedynie najprostsze
      czynnosci. Nalezy sie rozejrzec za wlasnym robotem a potem przeciac mu kilka
      kabelkow, ten od samodzielnego myslenia najpierw;)

      Pozdrawiam wszystkie sponiewierane.
      • Gość: messja Re: czytam i czytam i wlasnym oczom nie wierze. IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 10:02
        to moze polecisz, jakis kurs obchodzenia sie z robotami kuchennymi... chociaz z
        drugiej strony, ja bym bala ci sie zaufac... to przecinanie kabelkow... moze byc
        ryzykowne:))))

        saqqara napisał(a):

        > Kobity
        > tyle pretensji do facetow, ze mowi kocha kiedy chce sexu, ze nie zostawi zony i
        >
        > dzieci itd.
        >
        > Ciekawe jakbyscie zareagowaly gdyby przyszedl i powiedzial: sluchaj mala, mam
        > ochote na Ciebie ale bez zadnych uczuciowych gierek, czysty sex i nic wiecej.
        > Ktora by sie zgodzila??? ale z reka na sercu! a faceci zyc musza, nie moga
        > sobie drogi zamykac, i tak uwazam ze w miare swoich mozliowsci sa z nami
        > uczciwi.
        >
        > Ze nie zostawia zony i dzieci? a jakbyscie sie czuly, gdyby Wasz facet, maz i
        > ojciec Waszych dzieci rozwodzil sie z Wami dla swiezo poznanej panienki? a oni
        > sa odpowiedzialni, tkwia przy swoich rodzinach, nie odchodza, a ze maja kogos
        > na boku? no coz, taka ich budowa.
        >
        > Pamietajcie kobiety, faceci sa prosci jak robot kuchenny, pare wlasciwych
        > chwytow i robi, co chcecie. Ale to musi byc Wasz robot, nie innej. Wam sie
        > bedzie zacinal, ciagle bedzie potrzebowal pradu i wykona jedynie najprostsze
        > czynnosci. Nalezy sie rozejrzec za wlasnym robotem a potem przeciac mu kilka
        > kabelkow, ten od samodzielnego myslenia najpierw;)
        >
        > Pozdrawiam wszystkie sponiewierane.

      • ma6 no,no... 04.04.02, 10:09
        no,pięknie..tak budowa mężczyzn.Kochane,czas pomyśleć o sobie.A może
        tak.Właściwie nic od Ciebie nie chcę,spotykajmy się od czasu do czasu i żyjmy
        w tej fikcji.Pięknie będzie...jak pięknie...Bo to jest tak...albo się czegoś
        chce albo nie...a oni tak chca i nie chca...i czy jest możliwe,żeby żona z
        mężem mieszkali razem ,spali w jednym łożku i nie sypiali ze sobą?Taką
        historię tez słyszałam.I chcieli sie rozstac,ale nie rozmawiaja o tym?Bo ponoć
        boją sie straty finansowe.A maja głownie długi.To bzdura na
        resorach.Pozdrawiam
        • saqqara Re: no,no... 04.04.02, 10:24
          instrukce obchodzenia sie z robotem juz podalam, znalezc robot na wlasny
          uzytek, przeciac odpowiednie kabelki i po sprawie;)oczywiscie nie przecinac
          kabelkow z napisen ON, calkowity bezruch w naszym pozyciu nam grozi;)

          • Gość: messja Re: no,no... IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 10:36
            chyba lepiej zebys robila kariere w sklepie ze sprzetem kuchenym, badz
            elektrycznym niz wypowiadala sie na tematy tak skomplikowane i delikatne jak
            relacje miedzyludzkie:))))

            saqqara napisał(a):

            > instrukce obchodzenia sie z robotem juz podalam, znalezc robot na wlasny
            > uzytek, przeciac odpowiednie kabelki i po sprawie;)oczywiscie nie przecinac
            > kabelkow z napisen ON, calkowity bezruch w naszym pozyciu nam grozi;)
            >

            • saqqara Re: no,no... 04.04.02, 10:39
              a co ty wiesz o relacjach miedzyludzkich? jesli tyle samo co o obsludze robota
              kuchennego, to wspolczuje. Zostawiam Cie bo nie mam zamiaru robic za Belbo nr 2,
              swoja droga podziwiam za brak poczucia humoru. Wrzuc luz, wiesz co to jest?

              • Gość: messja Re: no,no... IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 10:46
                skad mam wiedziec... ty jestes specjalistka od wszelkich urzadzen i maszyn:))))
                (pierwsze pytanie pomijam -rozumiem, ze mialo byc retoryczne...:)))
                co do "belbo2" to zarowna ja, jak i belbo juz sie na ten temat
                wypowiedzielismy:)))
                co do poczcia humoru, to od ciebie odbieram to jako komplement i dziekuje:)))

                saqqara napisał(a):

                > a co ty wiesz o relacjach miedzyludzkich? jesli tyle samo co o obsludze robota
                > kuchennego, to wspolczuje. Zostawiam Cie bo nie mam zamiaru robic za Belbo nr 2
                > ,
                > swoja droga podziwiam za brak poczucia humoru. Wrzuc luz, wiesz co to jest?
                >

                • Gość: belbo2 Messjo IP: 195.116.222.* 04.04.02, 11:02
                  Widzisz wszyscy mi współczują z twojego powodu.....
                  • Gość: messja Re: Messjo IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 11:10
                    Gość portalu: belbo2 napisał(a):

                    > Widzisz wszyscy mi współczują z twojego powodu.....

                    widzisz, jakie masz szczescie....:))))
                    (moze dlatego, ze wszczyscy nie znaja cie tak dobrze jak ja znam:))))
        • zlakobieta Re: no,no... 04.04.02, 13:36
          ma6 napisał(a):

          > i czy jest możliwe,żeby żona z
          > mężem mieszkali razem ,spali w jednym łożku i nie sypiali ze sobą?Taką
          > historię tez słyszałam.

          Tak, ma6.
          Ja tak mam w swoim malzenstwie. Od dawna to trwa i... nic.
          Nie kocham go, wiec nie uprawiam seksu, a on chyba sie uniosl honorem czy cos w
          tym rodzaju (nie mam pewnosci) albo po prostu ma kogos na boku. Nie wiem.
          Wiem, ze to chore ale tak jest.
          Zeby bylo smieszniej, to wlasciwie nawet sie nie klocimy. Chodzimy razem do kina,
          na imprezy i na pozor jest OK.
          Dramat!
          • Gość: asia Re: no,no... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 09:05
            zlakobieta napisał(a):

            > ma6 napisał(a):
            >
            > > i czy jest możliwe,żeby żona z
            > > mężem mieszkali razem ,spali w jednym łożku i nie sypiali ze sobą?Taką
            > > historię tez słyszałam.
            >
            > Tak, ma6.
            > Ja tak mam w swoim malzenstwie. Od dawna to trwa i... nic.
            > Nie kocham go, wiec nie uprawiam seksu, a on chyba sie uniosl honorem czy cos w
            >
            > tym rodzaju (nie mam pewnosci) albo po prostu ma kogos na boku. Nie wiem.
            > Wiem, ze to chore ale tak jest.
            > Zeby bylo smieszniej, to wlasciwie nawet sie nie klocimy. Chodzimy razem do kin
            > a,
            > na imprezy i na pozor jest OK.
            > Dramat!


            Mam podobnie..mieszkamy razem,spimy razem..ale nie sypiamy = seksu brak,bo nie
            chce,czy go kocham..moze i tak ale na pewno nie w takim stopniu co kiedys a to
            juz chyba za mało..do kina nie chodzimy i na imprezy tez nie..nawet denerwuje
            mnie juz jego towarzystwo..ale na pozor,dla otoczenia,rodziny...jestesmy
            wspaniałym kochajacym sie małżenstwem...tragedia!!!!
            • Gość: zoska o. Re: no,no... IP: 158.66.100.* 12.04.02, 16:06
              portalu: asia napisał(a):

              > Mam podobnie..mieszkamy razem,spimy razem..ale nie sypiamy = seksu brak,bo nie
              > chce,czy go kocham..moze i tak ale na pewno nie w takim stopniu co kiedys a to
              > juz chyba za mało..do kina nie chodzimy i na imprezy tez nie..nawet denerwuje
              > mnie juz jego towarzystwo..ale na pozor,dla otoczenia,rodziny...jestesmy
              > wspaniałym kochajacym sie małżenstwem...tragedia!!!!

              asia, nie niszcz sie. zyjesz dalej ale ogromnym kosztem siebie samej, uwiklana w
              gre pozorow... posluchaj siebie, czego naprawde chcesz...
    • Gość: Angel24 Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 217.96.109.* 04.04.02, 10:32
      Witam wszystkie Sponiewierane! Też kiedyś taka byłam, ale zdałam sobie sprawę,
      ze w ten sposób zmarnuje sobie życie. Zakończyłam długi bo 7 letni tzw.
      toksyczny zwiazek. Wyleczyłam sie z chorej milości - choć nie bylo latwo. Czas
      i brak jego obecnosci zaleczyl rany. potem był jeszcze jeden chory związek ale
      dzieki Bogu i rozwadze udało mi sie zatrzymac jego rozwój w porę - tak żeby
      nikt nie cierpiał. Obecnie jestem sama - co też nie jest łatwe - ale rodzi
      nadzieję i pobudza wyobraznię. Mi kiedyś pomogla książka pewnej amerykańskiej
      autorki - niestety nie pamietam nazwiska:( pod tytule" kobiety, które kochaja
      za bardzo" Polecam Wam ją serdecznie. Pozdrawki Angel 24
      • Gość: anmanika Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.04.02, 11:00
        A jaka obowiązuje punktacja?
        Myślę, że problem związków tkwi w tym, że kobieta jak się zakocha to myśli
        wyłącznie o "Nim". Facet w tej samej sytuacji:1. myśli o pracy, 2. o kolegach
        ewentualnie o samochodzie - jak zabraknie ww. to wtedy zainteresuje się
        uczuciami, a zawsze ale to zawsze będzie miał na względzie wyłącznie własną
        wygodę. I dlatego zawsze jesteśmy na przegranej pozycji.
        • Gość: belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 195.116.222.* 04.04.02, 11:06
          Co do punktacji to sam nie wiem ..ale myślę czy szybko się nie ożenić i nie
          zainteresować Pań moja skromna osoba jako głowa domu ( oczywiście nie
          waszego). :)
          • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 11:12
            Gość portalu: belbo napisał(a):

            > Co do punktacji to sam nie wiem ..ale myślę czy szybko się nie ożenić i nie
            > zainteresować Pań moja skromna osoba jako głowa domu ( oczywiście nie
            > waszego). :)

            moge skomentowac? zeby nie bylo, ze ci dokuczam:)))
        • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 11:17
          Gość portalu: anmanika napisał(a):

          > A jaka obowiązuje punktacja?
          > Myślę, że problem związków tkwi w tym, że kobieta jak się zakocha to myśli
          > wyłącznie o "Nim". Facet w tej samej sytuacji:1. myśli o pracy, 2. o kolegach
          > ewentualnie o samochodzie - jak zabraknie ww. to wtedy zainteresuje się
          > uczuciami, a zawsze ale to zawsze będzie miał na względzie wyłącznie własną
          > wygodę. I dlatego zawsze jesteśmy na przegranej pozycji.

          mysle, ze to daleko idace uproszczenie...bo zarowno my i oni jestesmy o wiele
          bardziej zroznicowani i skomplikowani...
          nalezy, moim zdaniem, wystrzegac sie zbyt daleko idacych uogolnien i uproszczen
          bo moga sie przeksztalcic w wprzekonania, a jak wiadomo: przekonanie kreuje
          rzeczywistosc...
          podsumowujac: jesli nie chcesz miec faceta, ktory by przedkladal wszystko ponad
          ciebie, lebiej nie wierz, ze wszyscy faceci sa wlasnie tacy, bo bedziesz
          probowala udowodnic prawdziwosc swojej tezy...:))))
        • zxc1973 Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 07.04.02, 13:09
          Gość portalu: anmanika napisał(a):

          > Myślę, że problem związków tkwi w tym, że kobieta jak
          się zakocha to myśli
          > wyłącznie o "Nim". Facet w tej samej sytuacji:1.
          myśli o pracy, 2. o kolegach
          > ewentualnie o samochodzie - jak zabraknie ww. to
          wtedy zainteresuje się
          > uczuciami, a zawsze ale to zawsze będzie miał na
          względzie wyłącznie własną
          > wygodę. I dlatego zawsze jesteśmy na przegranej
          pozycji.

          Mylisz sie :-/ W kazdym razie nie kazdy facet tak ma.
    • maurycyxxl Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 04.04.02, 12:24
      Jestem drugim chyba facetem w tym wątku? Zaraz mi się oberwie, że
      jako "poniewieracz" mam spadać :)) Ale czytam was moje drogie Panie i ...czarna
      rozpacz. Każdej "sponiewieranej" zalecam terapię. Aby odpowiedzieć sobie na
      pytanie " dlaczego daję się poniewierać???" co jest złego WE MNIE, a nie w tych
      facetach. Czy wiecie, że jest typ kobiet, które losowo, z grupy zupełnie
      nieznanych wcześniej facetów wybiorą alkoholika? (czytaj faceta z problemami).
      Dlaczego? Bo mają do tego skłonności, bo chcą świat naprawić, bo nie udało im
      się "zapracować", zmienić swojego tatusia alkoholika - i teraz niosą ten
      sztandar w życie - mówiąc: W KOŃCU ZNAJDĘ TAKIEGO, KTÓRY JAK MNIE KOCHA TO
      PRZESTANIE PIĆ. I tu się mylą, to przecież choroba. Ale można tej choroby się
      wystrzec. Jak? będąc przede wszystkim swiadomym siebie. Po co pakować się w
      związki z żonatymi skoro wiadomo że 97% żonatych szuka w romansach tego czego
      nie ma w domu a więc, ciszy, braku wymagań, seksu z zawsze wypoczętą, gotowa
      kobietą (która boi się, że jak odmówi to go straci - i ma racje!!!). Jak to
      wszystko wiesz - to znaczy się że godzisz się tylko na sex 2-3 razy w tygodniu.
      I to wszystko. A że kobieta ma "ten problem", że nie potrafi tak bez "ciepła,
      uczuć, marzeń, bezpieczestwa, że lubi słowa, no to sama się pakuje w problemy.
      Bo dostaje to na co czeka, ale tylko w konkretnym celu.
      Nie piszę Drogie Koleżanki tego z własnego samczego doświadczenia. To ja
      tkwiłem w chorym związku przez 7 lat. Mógłbym zapisać się do Waszego Kółka
      różańcowego jako ) przepraszam za wyrażenie) - członek. Ale z głupoty mozna się
      wyleczyć - lecząc nie partnera, ale samego siebie. I świat nagle staje się
      piękny, pozbawiony uzależnienia, wolny i wspaniały. Pozdrawiam.
      • Gość: Belbo klasyfikacja. IP: 195.116.222.* 04.04.02, 12:37
        maurycyxxl ma pierwsze miejsce..
        Ale jednocześnie dyskwalifikacje za płeć:)

        konkurs trwa:)
      • ma6 Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 04.04.02, 12:46
        messja ma rację, jako jedyna stara sie zrozumieć a nie potępiać.A Co
        myślicie,że ja nie smiałam się z takich historii?Pierwsza i najgłosniej.Ja
        wiem,że to wszystko i to spniewieranie,to raczej zbyt duża rozbieżnośc między
        tym co się dzieje,a tym jak moim zdaniem powinno to wyglądać moje
        zycie.Spokojnie.tylko chodzi o to,żeby dojść do tego i byc pewnym,że wystarczy.
        P.S.belbo czemu Ty jestes taki agresywny?Wiecie co? Pojechałabym na Malediwy
        albo do Sieradza...a w ogóle to kurde nie jestem jakaś cierpiętnica.Zdarzyło
        mi sie raz .O raz za dużo.
      • Gość: Silwia Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.chello.pl 04.04.02, 13:20
        Maurycy! Generalnie zgadzam się z Tobą i również myślę, że problem tkwi we
        mnie, a nie w facetach ( chociaz oni swoją drogą też często mają problemy).
        Zdradź w takim razie JAK SIĘ WYLECZYŁEŚ?
        Pozdrawiam i czekam niecierpliwie.
        • maurycyxxl leczenie? 04.04.02, 13:35
          1.Przede wszystkim należy stwierdzić, że każdy powinien leczyć SWOJE problemy,
          a nie próbować zmieniać innych.
          2. Nie jesteś w stanie zmienić parnera ( nigdy!!!!) jedyne co możesz zmienić to
          swój stosunek do niego.
          3. Czym jest PROBLEM? to różnica między naszymi oczekiwaniami, a
          rzeczywistością. Czy możesz zmienić rzeczywistość? Trudna sprawa......
          4. Terapia. Wbrew utartym przekonaniom -psychoterapeuta to nic wstydliwego.
          pozwalamy lekarzom zaglądać w najbardziej intymne cżęści swego ciała, a wstydem
          dla wielu jest otwarcie "duszy" przed innym człowiekiem. Polecam, tym bardziej,
          że mnie pomogło "zobaczyć" co we mnie, dlaczego, co miało na to wpływ, co moge
          zmienić, aby uchronic się w przyszłości od "efektu jojo" - czyli powracania do
          starych nawyków. Polecam fachowców ( nie pseudo- takich z ogłoszeń gazetowych).
          Ci fachowcy się nie ogłaszają - maja pełne "ręce" roboty czasem na 3-6 mies. w
          przód. Znajdziesz najlepszy chyba ośrodek - laboratorium psychoedukacji w
          Warszawie, ul. Katowicka - mają stronę www. Polecam w lecie tzw. "grupę
          otwarcia", 5 dni na bezludziu pod Warszawą, gdzie w grupie ok. 10 osób w
          obecnoci terapeuty, możesz mówić innym o sobie i słuchac innych. działa
          niesamowicie, oczyszczająco, -pozwala pobyc ze sobą przez kilka dni
          i "posłuchać siebie".
          Jeśli jeszcze jakieś pytania - pisz na piv. maila.
          Pozdrawiam
      • Gość: Belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.acn.waw.pl 05.04.02, 18:59
        Agresywny nie jestem.. zle to zinterpretowałyście drogie panie co jest moja,
        wasza , naszą wina.
        Czasem sie unosze bo.. rozumiem miłósc i tą niemoc w stosunku do drógiej osoby.
        Ale przeciez na poczatku tego nie ma. Mozna jeszcze decydowac o sobie ..
        wybierac.
        Nie wieże że wszystkie z was były oszukiwane i zona wyszła gdzieś w ttrakcie
        jak juz uczucia maciły myśli.
        Jesli jednak tak było.. to zobaczcie drogie panie z kim macie do
        czynienia..kogo kochace.....
        Za błędy ortograficzne z góry przepraszam.. nie mam sięły tego czytac i
        sprawdzać. A moje wypowiedzi prosze zawsze przybierac uśmiechem i wtedy będą
        one bardziej moje.. bardziej prawdziwe..i na pewno mniej agresywne.
    • Gość: oak a ja chcę na prezesa !!!!! )))))))))))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 12:39
      skoro powołano klub to może warto by wybrać władze. Co prawda skromny jestem,
      ale tak mnie rodzice, koleżanki i koledzy namawiają „weź spróbuj w końcu
      nadajesz się” i w ogóle wszyscy w koło powtarzają że jestem idealny kandydat,
      to co się będę opierał zgłoszę się... nie dla tej toyoty rzecz oczywista, tylko
      by dobrze służyć organizacji i sławić imię polskiego klubu płaczek amatorów
      daleko w świecie
      a teraz krótko o kandydacie:
      ... przyjechałem do państwa z alderaan,
      mam lat ... hm lekarze mówią że jak tak dalej pójdzie to z jeszcze 2-3 mnie
      potrzymają )))),
      wymiary idealne/właściwe/wzorcowe
      zainteresowania......... moment gdzieś tu miałem ta karteczkę... soł:
      - interesujem siem dzieciami ze domów dziecka, niepełnosprawnymi, dobrom
      ksionszkom / ze szczegulnym uwzględnieniem rozdziału desery w ksianszce
      kucharskiej /, okulizmem ????... okultyzmem ???/ o kulde kto mi to pisał, lubie
      czytac poezje i inna epikę a szczególnie rubrykę droga redakcjo we „brawo-
      gerl”, lubię tańczyć jak mi zagrają, głownie ze rurką gazową ¾ cala chrom
      metalic a także dziesiontom muzom / cholera a co to jest... techno, hip
      hop...nie ważne, muza jest muza... wszystkie rodzaje muzyki lubie ... no oprócz
      paganiniego ... nie lubie jak mnie ktos pogania/
      Historia menczenstwa – episode I - childhood
      Już od poczęcia los mnie skrzywdził, gdyż miałem się począć u jakichś gatesów,
      rotshildów, albo innych fellerów... no ewentualnie wchodziła jeszcze w rachubę
      rodzina tudor, albo przynajmniej jedna z żon sułtana brunei /byle tylko byłbym
      pierworodny... albo też pierwszy niewydziedziczony/ - niestety opatrzność
      osadziła mnie w mało ciekawych małomiasteczkowych realiach, w rodzinie chłopo-
      robotniczej, przez co mam zadrę do końca życia. We przedszkolu, dziewczynki nie
      chciały siem ze mną bawić we doktora, bo śmiały siem ze na ta specjalność mam
      zbyt krótkie palce, a ja wcale nie mam za krótkich palców, wręcz przeciwnie
      jestem idealnie proporcjonalny, tylko znowu opatrzność mnie skrzywdziła, bo jak
      mam mieć długie palce, skoro zamiast zamawianego wysokiego bruneta, porodził
      się pokemon w wersji irish rust, w dodatku nie oryginalny tylko z napisem „made
      in china”. Na dodatek mobbingowała mnie przedszkolanka lat 64 /wtedy/, łypiąc
      na mnie jedynym zdrowym okiem i rytmicznie wysuwając górną szczękę, wykonaną w
      państwowej przychodni dentystycznej, a correga tabs, to był ówcześnie środek w
      ogóle nie znany. Ech
      We szkole podstawowej Pani od geografii nie chciała nawet na mnie spojrzeć,
      choć rwałem dla niej najpiękniejsze stokrotki polne a za przybranie służyły
      liście rabarbaru. Za nic miała spodnie podarte przez wszystkie działkowe
      kundle, ręce pokłute drutem kolczastym. Kochała takiego przygłupiugo dresiarza
      od wuefu, co to prostak był i cham, a co żem naocznie stwierdził gdy ktoś
      złośliwie zamknął mnie w szatni dla dziwczynek i siedziałem tam do następnego
      ranka.... a ta szuja deprawowała miłośc mego życia... i nie powiem żeby się
      cholera opierała... myślałem że serce mnie penknie. Koleżanki z klasy też nie
      dąły pożyć, bo żadna nie chciała nosić warkoczyków, więc nie było za co
      ciągnąć ... i w jakiś kulturalnych sposób dać znac o swym zainteresowaniu.
      Takie krzywdy można by mnożyć dziesiątkami, ale sądzem ze i tak wystarczy...
      nawet na prezesa klubu miezdunarodnyjnego.

      W razie jakby kto miał wątpliwości to mam jeszcze młodość i okres dojrzewania
      pełen udręk i cierpięń, więc szkoda waszego trudu.
      oak – wasz przyszły prezes..
      dziękuję, dziękuje ... bardzo miły ten aplauz, ale nie trzeba było )))))))))))
      ps. magnetofon w trzeciej szafie od drzwi czynny codziennie od 16:00 do 5:00, w
      dni wolne całą dobę )))))))))
      • ma6 Re: a ja chcę na prezesa !!!!! )))))))))))) 04.04.02, 12:52
        Kochanie...jeśli da Ci to szczęście...jesteś prezesem...a teraz weż swoje
        książeczki,tak..misia też...poczekaj zwiążemy jeszcze rękawki i posadzimy
        przy oknie,żebyś sobie popatrzył jak byś się bawił z dziećmi,gdybys był
        normalny...chcesz banana?
        • Gość: nina Re: a ja chcę na prezesa !!!!! )))))))))))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 12:59
          97%...maurycy...czyli...no mówłam durne jesteśmy..Przyłącz do nas...może jakoś
          wpłyniesz na belbo ,bo strasznie niemiły...ha!!A wiecie,że fajni faceci
          zazwyczaj maja fajne żony?
        • Gość: oak Re: a ja chcę na prezesa !!!!! )))))))))))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 13:04
          ...ach więc ten normalny Twój świat jest smutny i zalany żalem ???
          czasami rzeczywiście można mieć dylemat ... czy warto byc normalnym po Twojemu
          pogody ducha życzę. )))

          p.s przekazuję komuś na otarcie łez, a z dzieckiem pobawię się jak wrócę do
          domu... bez zatruwania mu zycia goryczą i zalewania go żółcią

          • Gość: oak Re: przekazuję banana IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 13:07
            Gość portalu: oak napisał(a):

            > ...ach więc ten normalny Twój świat jest smutny i zalany żalem ???
            > czasami rzeczywiście można mieć dylemat ... czy warto byc normalnym po Twojemu
            > pogody ducha życzę. )))
            >
            > p.s przekazuję komuś na otarcie łez, a z dzieckiem pobawię się jak wrócę do
            > domu... bez zatruwania mu zycia goryczą i zalewania go żółcią
            >
            przekazuję oczywiście banana ...
        • Gość: messja Re: a ja chcę na prezesa !!!!! )))))))))))) IP: *.blueyonder.co.uk 04.04.02, 15:09
          ma6 napisał(a):

          > Kochanie...jeśli da Ci to szczęście...jesteś prezesem...a teraz weż swoje
          > książeczki,tak..misia też...poczekaj zwiążemy jeszcze rękawki i posadzimy
          > przy oknie,żebyś sobie popatrzył jak byś się bawił z dziećmi,gdybys był
          > normalny...chcesz banana?

          :)))))))))))))))))))))))))))))))
          to byl odjazd:)))
    • offelia Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 04.04.02, 15:00
      Gość portalu: NINA napisał(a):

      > OK.Nie jesteśmy głupie...a pakujemy sie w związki bez przyszłości...trudno
      > trzeba przyjąć,że to sie nie zmieni...NINIEJSZYM OTWIERAM KLUB
      > SPONIEWIERANYCH.Wybierzemy Najbardziej Sponiewieraną Roku!!!!Nie możemy nic z
      > tym zrobic to chociaz śmiejmy się z siebie.Bo przecież nie chcemy żyć byle jak
      > i z byle kim.Myszki zaczynamy...

      hm. mimo szczerych checi zgłaszam niemoznosc akcesu mojej osoby do w/w clubu. moj
      wrodzony khym. wdziek osobisty powoduje ze nie nadaje sie do sponiewierania ,
      probowalam , naprawde , ale po prostu nie da rady , w zaden sposob mi to nie
      wychodzi , ani krzty wrazliwosci na tego typu poniewieraczy nie jestem w stanie
      z siebie wykrzesac a to najwyrazniej jest wyczuwalne . moge w sumie co nieco
      poopowiadac na te tematy no ale tak o innych to nie bardzo mi wypada . no nie
      wiem . to ja juz pojde :/ .
      • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 15:11
        Ja sie tak zastanawiam od kogo wszyscy chca być lepsi Ci ludzie...Ofelio-
        zafufana dziewczynko,nie takim jak Ty pełniejszym wdzięku sie trafiały takie
        zakręty.Do jasnej cholery czy to nie jest jasne ,że tylko tu mozemy być do
        bóu szcze4rzy,bo znajomi by nas wysmiali,bo dla nich jesteśmy
        silniejsi/silniejsze.Albo przychodzi oak i wymysla tu...ani Twój świat lepszy
        ani mój...a sprawy sie tak maja ,że syty głodnego nie zroumie.A rzecz z
        tym"sponiewieraniem" to przeciez nie jest jakaś głęboka patologia.Tak sie
        zdarza.Po prostu.I nie oznacza to,że jestem gorsza od innych kobiet,które
        nawet sobie sprawy sobie nie zdaja,że są poniewierane,bo ich sie nie
        szanuje.smieje sie z siebie jest mi żal siebie,próbuję sobie z tym
        poradzić.Ale oczywiscie lepiej potępiać,radzić...no,no...to najłatwiej...
        • Gość: Kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 04.04.02, 15:21
          własnie Nina świata racje, zaraz wszyscy myślą, że jesteśmmy jakies głupie i
          brzydkie, a to g.... prawda, jesteśmy atrakcyjne, mądre, mamy wiele atutów,
          którymi nie mogą się poszczycić te "w idealnych związkach" ale mamy poprosty
          pecha i tyle i wcale nie oznacza to, że ktos może się nad nami wywyższać i nam
          truc jakieś głupoty, skoro nie ma wogóle pojęcia o czym tu mowa, syty nie
          zrozumie głodnego. Ja to określam u siebie mianem "sieroctwa" ale tylko ten
          głodny zrozumie tco to znaczy
        • offelia Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 04.04.02, 15:34
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > Ja sie tak zastanawiam od kogo wszyscy chca być lepsi Ci ludzie...Ofelio-
          > zafufana dziewczynko,nie takim jak Ty pełniejszym wdzięku sie trafiały takie
          > zakręty.Do jasnej cholery czy to nie jest jasne ,że tylko tu mozemy być do
          > bóu szcze4rzy,bo znajomi by nas wysmiali,bo dla nich jesteśmy
          > silniejsi/silniejsze.Albo przychodzi oak i wymysla tu...ani Twój świat lepszy
          > ani mój...a sprawy sie tak maja ,że syty głodnego nie zroumie.A rzecz z
          > tym"sponiewieraniem" to przeciez nie jest jakaś głęboka patologia.Tak sie
          > zdarza.Po prostu.I nie oznacza to,że jestem gorsza od innych kobiet,które
          > nawet sobie sprawy sobie nie zdaja,że są poniewierane,bo ich sie nie
          > szanuje.smieje sie z siebie jest mi żal siebie,próbuję sobie z tym
          > poradzić.Ale oczywiscie lepiej potępiać,radzić...no,no...to najłatwiej...

          u la la! nina! nie denerwuj sie! :)) , pozwolilam sobie na autoironiczny żart ,
          bo wlasciwie temat przeksztalcil sie juz w zabawe . [hm..zreszta troche dziwnie
          odczytalas moj post - nikogo w nim jak na razie nie krytykuje ani nie wydaje
          takich sadow jakie Ty wyczytalas ] . kazdy ma swoje problemy - jeden przerysowane
          w tę strone ,inny w tamtą ... , zycie - po prostu. wiec jesli potrafisz sie smiac
          z tego to dobrze - czasem i tak nic innego nie zostaje .
          problem sponiewierania... - pewien palant-psychopata zniszczyl moja najblizsza
          przyjaciolke , zniszczyl tak , ze nie zostalo z niej nic , po prostu , w sensie
          osoby , czlowieka , moralnosci , etc. . i ona juz sobie z tym nie poradzi . no to
          pa.

          • Gość: smutna Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 172.17.0.* 04.04.02, 22:10
            No właśnie, łatwo oceniac, krytykowac.
            Ja wiem,ze tak być nie powinno ,mam tego swiadomosć i co z tego????
            Jest jak jest, pouczenia tu na nic!
            Ale jeśli mówisz facetowi dosć, wystarczy , rezygnuje z tej znajomosci a on
            nadal pisze,dzwoni to wtedy jest cholernie,cholernie ciężko bo jego głos,jego
            słowa przywracaja wszystko, wszystkie wspomnienia i czułości.
            Nie zycze zadnej mądrali takiego związku ale czasem tak jest ,ze kochamy
            niewłaściwe osoby.
            • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 23:16
              hm...no właśnie...czasem tak jest...
    • Gość: brn Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.02, 05:52
      Zdecydowanie zgłaszam swój akces.
      Tkwię od sześciu lat w związku bez sensu i celu, w którym ranimy się nawzajem.
      Czuję się wykorzystywana.
      Od dzisiaj również - po prostu zdradzona.
      Przez trzy lata zapewniałam swojemu panu wikt i opierunek. Mieszkał u mnie na
      mój koszt. Później pod względem "podziału" kosztów
      bywało już lepiej.
      Nie byliśmy jednak w stanie porozumieć się do tego stopnia, żeby razem
      coś "zbudować". Jedno oglądało się na drugie. W naszym związku nie było
      intymności, wspólnych "rytuałów", wspólnych posiłków, weekendów, urlopów...

      Początkowo dawałam z siebie bardzo dużo - on uznał to za normę.

      Seks przestał sprawiać jakąkolwiek satysfakcję - praktycznie w ogóle się nie
      kochamy - tak od dwóch lat.
      Zaręczyliśmy się, ale zwróciłam mu pierścionek - tak naprawdę on nie ma ochoty
      żenić się ze mną, podarował mi ten pierścionek, bo zaczęłam dawać mu do
      zrozumienia, że kiedyś chciałabym mieć rodzinę, dzieci.
      Dzisiaj rano przypadkiem natknęłam się na bogatą korespondencję prowadzoną
      przez niego z pewną panienką.
      Dowiedziałam się z niej, że gdyby tylko miał jakąś alternatywę, to by się
      wyprowadził, że nie zwracam uwagi na jego potrzeby, że jestem egoistyczna, że
      nie dbam o dom (?), że nigdy nie ożeniłby się z kobietą taką jak ja itp.
      Na moje pytanie co to ma znaczyć usłyszałam, że to taka radosna twórczość, że
      mnie kocha i chce się ze mną ożenić, aha - i dla niego nadal jesteśmy zaręczeni.
      Kazałam mu się wynosić.
      I wiecie co - jest już prawie szósta rano a on nadal siedzi u kolegi :)
      o losie !!!
      jaka ja jestem naiwna...
      • Gość: Belbo Klasyfikacja:) IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 10:17
        Dziewczyno..mas problem..ale..... szans na gł. nagrode nie masz.
        A tak z ciekawości to wyprowadził się do kolegi czy tez poszedł sobie a ty
        czekasz na jego powrót? Jeśli czekasz to masz szanse na nagrode w konkursie ,
        jeśli nie to gratuluje.:)
        • Gość: brn Re: Klasyfikacja:) IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.02, 10:31
          Dzięki za gratulacje :)
          Nie wyprowadził się do kolegi, ani na niego nie czekam.
          Po prostu poszedł do kumpla pożalić się na swój los.
          Ja, owszem - czekam : AŻ TO SIĘ WRESZCIE SKOŃCZY.
          Gdzie on ma, za przeproszeniem, jaja !!!
          Naiwna byłam że wierzyłam, że znalazłam odpowiedzialnego człowieka,
          i że mogę bez obaw "zainwestować" w ten związek.
          Myślę, że brnęłam na oślep - omamiona jego zapewnieniami, że przecież wszystko
          jest OK...
          • Gość: messja rady z szuflady IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 11:43
            kiedy opadnie zlosc i uczucie upokorzenia dopiero bedzie ci trudno.
            mieszkacie razem od 6 lat a to potezny argument - przyzwyczajenie jest bardzo
            niebezpieczna sila....
            radzilabym ci, jesli to mozliwe, usiasc i bardzo, bardzo spokojnie to wszystko
            przymyslec i odpowiedziec sobie na pytanie:
            1) czego tak naprawde chcesz
            2)jesli chcesz, zeby odszedl z twojego zycie na dobre, jak sobie wyobrazasz swoje
            zycie samej
            3)jesli ma odejsc to jak, kiedy i na jakich warunkach...
            pisze o tym, bo w takich sytuacjach bardzo wazna jest kosekwencja: jesli naprawde
            chcesz sie z nim rozstac, to nie wybaczaj po 5 min i nie zmieniaj zdania, kiedy
            emocje opadna...
            w takich sytuacjach bardzo czesto egoistyczni faceci, wiedza, ze moga zrobic
            cokolwiek i bedzie im wybaczone...
            jesli moimo wszystko chcesz dalej z nim byc, sproboj spokojnie z nim porozmawiac,
            powiedziec czego od zwiazku oczekujesz i jak oboje powinniscie, twoim zdaniem sie
            zmienic...
            mieszkanie razem i prowadzenie wojny nie ma sensu.
            pozdrowienia

            Gość portalu: brn napisał(a):

            > Dzięki za gratulacje :)
            > Nie wyprowadził się do kolegi, ani na niego nie czekam.
            > Po prostu poszedł do kumpla pożalić się na swój los.
            > Ja, owszem - czekam : AŻ TO SIĘ WRESZCIE SKOŃCZY.
            > Gdzie on ma, za przeproszeniem, jaja !!!
            > Naiwna byłam że wierzyłam, że znalazłam odpowiedzialnego człowieka,
            > i że mogę bez obaw "zainwestować" w ten związek.
            > Myślę, że brnęłam na oślep - omamiona jego zapewnieniami, że przecież wszystko
            > jest OK...

            • Gość: nina Re: Messjo kochana IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 12:37
              messja polubiłam Cię...pomysł załozenia klubu był takim
              asekuranctwem...popatrzcie i sama sobie" popatrz nino potrafisz się śmiać z
              siebie-ale jesteś fajna..ho,ho--super-co za swiadomość".A może to
              inaczej.Chciałabym znaleźć odpowiedź czemu normalna kobieta tak wierzy ,że jej
              zadarzy sie cud?Ja nie wiem... no nie jestem naiwna.aż tak..to sie tak
              toczy....juz nie wiem większość wydarzen w moim życiu czemuś słuzyła,odkrywała
              nowe możliwości,to co wydawało się ciężkim dramatem kończyło sie dobrze.w/g
              zasady 'Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło".nie wiem-może chodzi o
              pokazanie ,że są rzeczy ważniejsze niż szczęśćie własne.Czy mamy prawo o nie
              walczyc za wszelka cenę?Ani ja taka sponiewierana,ani uległa,ani bez poczucia
              humoru,którego brak mi tu zarzucano.Po prostu to jakaś paranoja jakies
              tajemnice.To jakaś dziecinada.Dwoistość mi przeszkadza.Kiedy zapytałam M czy
              nie cieszy się,że mi to przszkadza.Powiedział,że większość ludzi tak
              zyje.Powiedziałam,że to jest chore.Nie zgodził sie ze mna.I to bardziej
              boli,zgoda na kłamastwo jako normę.Ani pasjonujące jest byc kochanką,ani
              radosne,M jest jedynym człowiekiem ,którego akceptuję w pełni nawet to ,że tak
              kretyńsko sie z tym kryjemy.Nie wiem dlaczego ten a nie inny.Nigdy sobie nie
              wyobrażałam,że zgodzę się na taki zwiążek.Nie wiem czy jestem chora,wiem ,że
              jest to jakis cud.Może tak ma być...takie przeznaczanie,żeby nie pójśc do
              nieba?Wczoraj okazało się,że jego żona ma kochanka.Z trudem powstrzymałam
              śmiech,bo jemu do śmiechu raczej nie było.To wszystko przestało byc normalne
              zupełnie.On ma kochankę,Ona ma kochanka..może powinniśmy razem zamieszkać?
              Hahahaah...i dlatego messjo za to,że mimo nie znasz historii do końca,nie
              znasz nas..a schylasz sie i próbujesz zrozumieć dziękuje Ci...przytulam sie do
              Ciebie i rycze ,bo sama tego nie jestem w stanie zrozumieć.
              • Gość: messja Re: Messjo kochana IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 14:04
                Gość portalu: nina napisał(a):

                > messja polubiłam Cię...

                dziekuje za okazana sympatie, ktora z drugiej strony sprawia, ze daje sobie prawo
                do udzielena ci rad...
                to co napisze moze wydac ci sie brutalne, ale wierze, ze potrzeba nam czsami
                nawet brutalnej prawdy

                > M jest jedynym człowiekiem ,którego akceptuję w pełni

                bardzo nie podoba mi sie to zdanie... czlowiek, ktory oszukuje swoja zone i nie
                daje ci tego, na co niewatpliwie zaslugujesz, jest jedynym, ktorego akceptujesz w
                pelni...
                prawde mowiac noz mi sie w kieszeni otwiera, kiedy to slysze...
                nie chce wnikac w motywy tego pana, dlaczego prowadzi podwojne zycie i dlaczego
                mu to nie przeszkadza, moze zeczywiscie cie kocha i sam sie troche w tym
                wszystkim pogubil...
                ale na litosc boska, on jest zonaty!!!! nie mozesz udawac, ze tego nie widzisz,
                to nie jest lekka lysina, ktora mozna zamaskowac...
                wczesniej, czy pozniej nie bedziesz mogla dalej ignorowac tego faktu i dojdzie do
                dramatu...
                z tego co piszesz bardzo watpie, czy ten pan dazy do rozwodu, tak wiec bedzie to
                twoj dramat!!!!
                a co do akceptacji - potrzebujesz wokol siebie ludzi, ktorzy ci pomoga i ktorym
                bedziesz mogla zaufac, a w koncu tez i zaakceptowac...
                mowie tutaj o przyjaciolach, rodzinie moze...
                tacy ludzie sa nam bardzo potrzebni, bo kazda milosc, namietnosc moze sie kiedys
                wypalic, a prawdziwa przyjazn ma znacznie mocniejsze fundamenty gdyz nie jest
                oparta na oczarowaniu czy fascynacji.
                problem w tym, ze przyjaciol nie mozna kupic w sklepie, czy znalezc ich z dnia na
                dzien, wypracowuje sie ich niekiedy bardzo dlugo...
                ale warto sie postarac i zainwestowac duzo czasu w spotykanie i rozmawianie z
                ludzmi... uwierz mi

                Może tak ma być...takie przeznaczanie,żeby nie pójśc do nieba?

                nie wazne teraz czy pojdziesz kiedys do nieba. wazne czy jestes szczesliwa tu i
                teraz... twoje posty kaza mi w to watpic. dlatego nie patrz bezradnie jak zycie
                ci sie p...szy, tylko wstan i zrob cos z tym! wszystko zalezy od ciebie...
                bycie samemu, to wcale nie jest najgorsze z mozliwych nieszczesc....
                na poczatku boli, ale kiedys zaczniesz odkrywac nowe mozliwosci, a przede
                wszystkimznowu odzyskasz wiare w siebie i szacunek do siebie, ktore moim zdaniem,
                sa znacznie waniejsze niz nawet najbardziej romantyczne oczarowanie i namietnosc.

                mam nadzieje, ze nie sprawilam ci wiele przykrosci swoimi slowami, napewno nie
                mialam takich intencji...
                uwazam tylko, ze jest ci potrzebna szczera rozmowa, jesli chcesz sobie pomoc
                i prosze zacznij i ty szczerz ze soba rozmawiac
                wszystkiego dobrego
                pozdrowienia
                a
          • Gość: brn Re: Klasyfikacja:) - sequel IP: TCZNT* / 213.17.193.* 13.05.02, 15:13
            Minął ponad miesiąc.
            Zaczęłam w końcu żyć.
            Z perspektywy czasu sądzę, że bałam się żyć sama - dlatego trwało to tak długo.
            Teraz też uczę się wielu rzeczy... Jak pomalować pokój, rozkręcić okno,
            wymienić korki... Cieszę się z tych małych "osiągnięć".
            Wierzę, że spotkam jeszcze odpowiedzialnego i dojrzałego człowieka, z którym
            będę mogła stworzyć dom.
            Widuję "byłego" w pracy i nie jest mi z tym łatwo. Myślę, że nadal go kocham.
            Nie pozwolę jednak by mnie krzywdził.
            Zachowuje się w stosunku do mnie agresywnie - wiem jednak, że inaczej
            zachowywać się nie potrafi.
            Jestem nareszcie spokojna i jest mi z tym dobrze.
            Trzymajcie się dziewczyny.
            Uwierzcie w siebie !
            • Gość: messja Re: Klasyfikacja:) - sequel IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 13.05.02, 15:51

              ciesze sie, ze tak dobrze ci idzie... mysle, ze juz tylko moze byc lepiej...
              pozdr...

              > Minął ponad miesiąc.
              > Zaczęłam w końcu żyć.
              > Z perspektywy czasu sądzę, że bałam się żyć sama - dlatego trwało to tak długo.
              > Teraz też uczę się wielu rzeczy... Jak pomalować pokój, rozkręcić okno,
              > wymienić korki... Cieszę się z tych małych "osiągnięć".
              > Wierzę, że spotkam jeszcze odpowiedzialnego i dojrzałego człowieka, z którym
              > będę mogła stworzyć dom.
              > Widuję "byłego" w pracy i nie jest mi z tym łatwo. Myślę, że nadal go kocham.
              > Nie pozwolę jednak by mnie krzywdził.
              > Zachowuje się w stosunku do mnie agresywnie - wiem jednak, że inaczej
              > zachowywać się nie potrafi.
              > Jestem nareszcie spokojna i jest mi z tym dobrze.
              > Trzymajcie się dziewczyny.
              > Uwierzcie w siebie !

            • Gość: naiwna Re: do brn!!! IP: 217.153.44.* 15.05.02, 13:40
              Hej, mój post sprzed miesiąca jest tu gdzies poniżej. W tym czasie też podjęłam
              decyzję - dość! Wyprowadziłam się. Tyle tylko że nie wytrzymałam jego błagań,
              próśb, obietnic że wszystko naprawi, tylko żebym dała mu szansę na to, żebym
              wrociła. Wróciłam, ale nadal nie wiem czy dobrez zrobiłam. Z trudem przychodzi
              mi uwierzyć że wszystko się nagle zmieni. I cały czas jestem w opozycji do
              niego, znikneło dawne zaangażowanie w jego problemy, jakby mi zobojetniały i
              nie zastanawiam się czy swiat się nie zawali jak nie ruszę na ratunek. W
              zasadzie zauważyłam, że zachowuję się teraz tak jak on zachowywał się wobec
              moich kłopotów. Tylko dokad ta droga prowadzi. Nie wiem czy boję się to
              zakończyć, bo boje się bycia sama, czy boję się że go juz nigdy nie zobaczę,
              czy boję się bo łudzę się że wszystko się zmieni i jak odejdę to tego nie
              sprawdzę. Tylko czy faktycznie może się zmienić 30 letni facet?
              • Gość: brn Re: do brn!!! IP: TCZNT* / 213.17.193.* 16.05.02, 14:03
                Raczej nie wierzyłabym w to, że się zmieni.

                Decyzję "być albo nie być" (z nim) musisz podjąć sama .
                Tak jak wspomniała Messja - musisz być konsekwentna w swoich decyzjach i
                wyborach. Inaczej on nie będzie szanował twoich uczuć.
                Powodzenia - jakkolwiek zdecydujesz.
    • Gość: ???? Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 12:08
      och zycie...nie chcialabym byc na pierwszym miejscu ....o nie...ale czy nie
      zasluguje na nie...niestety.
      moja naiwnosc trwa juz 18 lat
      jego wyskoki i moje prosby jego lzy/och coz z nich za wspaniali aktorzy/i moje
      rozniez
      kocham cie jak ja to czesto slysze..
      zmieniee sie... bez ciebie swiat dla mnie nie istnieje ...jestes moim
      powietrzem moim zyciem hahahaha smaic sie plakac??? nie mam sily juz plakac..

      wlasnie teraz moj najwspanialszy maz i ojciec
      baluje tak tak za moim przyzwoleniem ,,,,od czasu do czasu potrzebuje dawki i
      to nie malej alkoholu..wiecie moje drogie on mnie chyba a nawet jestesm pewna
      nie zdradzil z kobieta on mnie zdradza tak ale z alkoholem o ciagle wybiera
      miedzy mna a nim..to jest problem i powiem wam sponiewierane i te ktore jeszcze
      moga byc uwazajcie
      wiem ze milsoc jest slepa serce nie sluga ale im dalej w las tym
      ciemniej...byl czas ze starcilam juz nadzieje ale cos sie stalo i budze sie
      powoli z tego koszmaru ..chce rozwodu wiem ze to bedzie dluga i ciezka walka bo
      slysze nie dam cie go nigdy kocham cie...to wiem ze musze zwyciezyc dla
      SIEBIE... jeszcze chce zyc i usmiechac sie..
      dziewczyny jak mozecie uciekajcie jak najdalej od takich facetow .....jak
      was raz skrzywdzil i wybaczycie to znowu to zrobia....wiem co mowie i chyba mam
      prawo tak mowic po tylu latach..
      ja az tak wiele lat potrzebowalm zeby wyjsc z letargu
      ale teraz mowie dosc...nie interesuje mnie po raz pierwszy co on robi,,,,
      juz nie chce otczac go ochrona pic piwa ktore on nawazyl niech je sam
      teraz pije niech sprobuje jaki ma gorzki smak,
      nie chce byc jego opiekunka i mamusia hihih
      smutne to co mowie ale prawdziwe
      pozdrawiam serdecznie.....
      • maurycyxxl pije??? 08.04.02, 18:42
        Witaj,
        Wydaje mi się, a nawet wiem na pewno, że twój problem jest zupełnie inny.
        Jesteś żona alkoholika. Masz problem alkoholowy - współuzależnienia. Ktoś, kto
        pije - nie robi tego bo jest zły, ani nie może przestać bo "obiecał ci,
        przysięgał, że juz nigdy" . On tego nie może zrobić bo ...jest chory.
        Alkoholizm to choroba w przeciwieństwie do grypy - śmiertelna. Nikt nie może ci
        obiecać, że nie zachoruje na grypę....to nonsens. Wiem to wszystko z autopsji,
        z własnego doświadczenia uczestnictwa w grupach Rodzin Osób Uzależnionych.
        Polecam OBOWIĄZKOWO wizytę na takiej grupie w najblizszej poradni
        antyalkoholowej. To działa. Świetnie. Spotkasz tam ludzi - o jakich nawet ci
        sie nie śniło, inteligentnych, zadbanych, na stanowiskach, których najbliższe
        osoby piją. Tam nie ma lumpów, pijaków dworcowych itp... Jest ból rozpacz,
        tragedie, ale szybko zorientujesz się, że nie jesteś sama. Że możesz SOBIE - a
        nie jemu pomóc, że możesz wyrwać się z tego. Pamiętaj AA. I odezwij się!!!
    • zxc1973 KLUB SPONIEWIERANYCH - pytanie 07.04.02, 13:49
      Drogie Panie!

      Czytam ten watek i poprostu mi sie nie chce wierzyc w
      to co czytam. Nasuwa mi sie przy tym podstawowe
      pytanie: Co ci faceci robia, ze dajecie soba tak
      pomiatac?

      Jakos tam sie sklada, ze jestem (tak mowia) uprzejmy,
      mily, wyksztalcony, moze troche zbyt niesmialy, nie
      pije (moze czasem, raz w miesiacu 1 piwo), nie pale,
      kobiety zawsze traktowalem powaznie, nigdy nie
      chcialem zranic, a jezeli juz przypadkiem tak wyszlo,
      to zawsze przepraszalem i co? Nic. Jest niedziala
      wczesnym popoludniem, mieszkanie posprzatalem,
      samochod umylem (nawet nawoskowalem nadwozie i
      wyczyscilem tapicerke) i reszte dnia spedzam czytajac
      jak to kobiety daja sie poniewierac.
      Jak tak dalej pojdzie, to idac za pomyslem saqqary,
      chyba napisze "instrukcje obslugi robota kuchennego
      przed 30-tka" - co prawda bedzie to jednoczesnie
      instrukcja jak go sponiewierac, ale moze chociaz
      komus pomoge?

      Wiec ponawiam pytanie, co ci faceci zrobili takiego
      skutecznego, ze dajecie (dalyscie?) sie poniewierac?
      • Gość: messja Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - moja odp. IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 15:31
        zxc1973 napisał(a):

        > Drogie Panie!
        >
        > Czytam ten watek i poprostu mi sie nie chce wierzyc w
        > to co czytam. Nasuwa mi sie przy tym podstawowe
        > pytanie: Co ci faceci robia, ze dajecie soba tak
        > pomiatac?
        >
        > Jakos tam sie sklada, ze jestem (tak mowia) uprzejmy,
        > mily, wyksztalcony, moze troche zbyt niesmialy, nie
        > pije (moze czasem, raz w miesiacu 1 piwo), nie pale,
        > kobiety zawsze traktowalem powaznie, nigdy nie
        > chcialem zranic, a jezeli juz przypadkiem tak wyszlo,
        > to zawsze przepraszalem i co? Nic. Jest niedziala
        > wczesnym popoludniem, mieszkanie posprzatalem,
        > samochod umylem (nawet nawoskowalem nadwozie i
        > wyczyscilem tapicerke) i reszte dnia spedzam czytajac
        > jak to kobiety daja sie poniewierac.
        > Jak tak dalej pojdzie, to idac za pomyslem saqqary,
        > chyba napisze "instrukcje obslugi robota kuchennego
        > przed 30-tka" - co prawda bedzie to jednoczesnie
        > instrukcja jak go sponiewierac, ale moze chociaz
        > komus pomoge?
        >
        > Wiec ponawiam pytanie, co ci faceci zrobili takiego
        > skutecznego, ze dajecie (dalyscie?) sie poniewierac?

        nic, zupelnie nic...
        przeciez tu nie ma zadnych regol...
        nikt sobie nie zaklada z gory, ze zakocha sie w nieodpowiednim czlowieku...
        i wielu ludziom poprostu sie to zdarza...
        jesliby sie tu doszukiwac jakis regol, to moze jest tylko taka, ze ludziom,
        ktorzy maja niska samoocene, ktorych nauczono by od swiata zbyt wiele nie
        oczekiwac, ktorzy nie maja nawyku walki o wlasne szczescie, ludziom ze
        sklonnoscia do uzaleznania od innej osoby jest poprosu o wiele, wiele trudniej
        uwolnic sie od toksycznego zwiazku...
        ufff...:)))
      • Gość: Belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - pytanie IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 15:48
        Więc oni sa twoim zaprzeczeniem..
        I z tego właśnie powodu ja niedawno wstałem , jem obiad właśnie.. i.... ide na
        rower chyba:)
        Moge jeszcze posłuchac miłosnych perypetii przyjaciela.. ale chyba mi sie nie
        chce:)
        • Gość: nina Messjo!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 19:05
          Wiem,co mnie skłaniało to tego!!!!Ja mu uwierzyłam ,że mnie kocha.A nie
          kocha.Hahah sprawa jest prosta jak drut.On mnie wykorzystuje.Ha!!!Nie
          seksualnie ,bo mnie to tez przyjemnośc sprawiało.Ale ja głupia jestem,ze tez
          tego nie skojarzyłam wcześniej.Tak sie złozyło,że z troszke róznych srodowisk
          jesteśmy.Mnie troszke nawet dobrze sie układa.No,ze mam znajomosci to mam.On
          mnie nakłaniał do wykorzystania ich dla własnych celów.Alez to się
          składa.Jestem tzw.popularna osoba.Dla mnie to normalne ,bo innego świata nie
          znam.Jemu to imponowało.No..jestesmy w domu...Bolesne,ale On mnie nie
          kocha...jak mi to mogło przyjść do głowy,że w ogóle kochał...A ja ufna,bo mnie
          w życiu krzywdy nikt nie zrobił.Hahah...messjo-Aniele złoty...a móią,żem
          inteligentna....messjo jak dasz mi swojego maila,powiem Ci co mi
          zaproponował.Bo tak publicznie to wstyd.Mam wstyd!!!!A jestem taka
          fajna ...naprawdę...i ładna i nie głupia..i zdolna... i taka
          sentymentalna....i płacze na filmach i jestem elfem,i mam poczucie
          humoru,jestem bystra,śmieszna czasem to nawet zabawna i co więcej mam
          powodzenie.. i jeżdze na rowerze jak belbo i porafie tapetować i mam piekny
          głos i jestem twórcza...i mam piękne oczy i jestem zgrabna...a tu taki kiks
          zyciowy...
          P.S Wysłałam mu smsa,że koniec.
          Powiedział-Twój wybór.
          Jasne ,że mój.Boli messjo,ale dzieki Tobie mniej.I naprawde jestem fajna.Za
          fajna dla niego.Messjo..jak Ci dziękować...? Jak????Miałaś rację....
          • Gość: agniecha masochistki IP: *.man.polbox.pl 08.04.02, 16:02
            czytam ten watek i stwierdzam,
            ze kobiety maja w sobie cos z masochistek
            i dlatego tkwia w zwiazkach, ktore je uniszczesliwiaja.
            jak jestes nieszczesliwa - zostaw to w diably!
            ale nie - rycza po katach i dalej wierza w bzury pt:
            "daj mi troche czasu a ja moze kiedys odejde od zony" itp ttd...
            masochistki - innego wytlumaczenia nie ma.
            • Gość: nina Re: masochistki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.04.02, 20:10
              Myślę,że jesteś głupia Agniecho.
              • offelia Re: masochistki 09.04.02, 10:04
                Gość portalu: nina napisał(a):

                > Myślę,że jesteś głupia Agniecho.

                fiu fiu , co za podsumowanie ! :)))))
                mowisz tak kazdemu kto zasugeruje , ze problem moze tkwic w tobie a nie w tych
                okropnych , nieczulych ludziach ktorzy cie otaczaja ?? :))))

    • Gość: monik zglaszam akces IP: 202.79.42.* 09.04.02, 11:08
      wlasciwie, to my tak na wlasne zyczenie. ale dolaczam do KLUBU.
      moj ulubiony, jego tekst po 3 miesiacach milczenia (oczywiscie, ze to ja
      zadzwonilam:(): 'nie zmienilem zdania na twoj temat', czy jakos tak. ze niby
      wciaz mysli o mnie tak samo i to samo, czyli chyba ze jestem 300% kretynka.

      a zupelnie zinnej beczki, trafilo mi sie ostatnio (zagranica, kraj azjatycki),
      ze pewien mlody czlowiek po 5 minutach wyznal mi milosc, a po kolejnych 10
      stwierdzil, ze chcialby sie ze mna przespac. nie skorzystalam, nie wiedziec
      czemu. choc mysle, ze nie byla to kwestia tylko formy:)
    • Gość: naiwna Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 217.153.44.* 09.04.02, 11:37
      Gratuluje autorce pomyslu tego wątku, może jak opiszemy swoje przypadki, to
      klapki nam z oczu spadną i znajdziemy w sobie siłę, by byc KONSEKWENTNYMI. I
      nie damy się manipulowac i nabierać w nieskończoność na piękne słowa.

      Moja kandydatura do konkursu: w związku z facetem od 1,5 roku. On ma żonę
      (Jeszcze Żonę) z którą nie mieszka wprawdzie od lat 4, rozwodu bardzo chce, ale
      ciągle zdarzają sie jakieś problemy które odwlekają ostetcznie złożenie
      papierów. Żona o mnie wie, nie obchodzi jej z kim on żyje i jak, też chce mieć
      to za sobą. To JEDNO. DWA: dwoje dzieci, na które Mój płaci alimenty. Płaci to
      za duzo powiedziane, bo jest TRZY: od roku nie pracuje i jest na moim
      utrzymaniu, jak również to ja (!) utrzymuję jego dzieci i niepracującą żonę.
      CZTERY: odpuściłam skończenie studiów, wprawdzie to drugi kierunek, ale
      chciałam go zrobić, ponieważ jednak pieniadze potrzebne były na alimenty, na
      skutek delikatnej sugestii Mojego że mogę je skonczyc za jakis czas - o głupoto
      odpuściłam. PIĘĆ: okazało się że Mój nie ma jak skończyć swoich studiów, bo
      zabrakło kasy na ostatnią ratę. Więc jaka szkoda by zaprzepaścić 5 lat. Więc co
      ja zrobiłam? Ponieważ on jako bezrobotny nie mógł wziąć żadnej pozyczki,
      zaciagnęłam takową ja, ktorą teraz spłacam.
      Na szczęście mgła zaślepienia zaczyna opadac z moich oczu, ale droga do
      ostatecznego rozwiązania jeszcze długa i daleka, więc nie wiem ile jeszcze tych
      punktów mojej głupoty doliczę.
      • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 12:26
        A kurde,własciwie dlaczego nas tu obrazaja jakies Agniechy ,offelie?Fajny
        pomysł -uzmysłowic garbatemu ,ze ma garba i jeszcze powiedzieć,że to źle.Tak
        panujecie nad swoim zyciem?Nie sądzę.monik-jak kazda chciałas byc dobra.A
        czym jest miłośc jak nie dobrocią?Nie zawsze mozna spotkać odpowiednią
        osobę.fajnie najlepiej powiedzieć "naiwne masochistki".Nie poczuwam się.I nie
        takim agniechomj,ofeliom zdarzało się popełnic błąd.Tak łatwo oceniać."Niech
        podniesie kamień niewinny..."Sama potrafię sie ocenić....Ofelio wiesz gdzie to
        mam?Wiesz gdzie mam Twoją opinię?I życze Ci spotkać miłośc
        ostateczną,tragiczną ,bo nie do odpowiedniegom faceta.I odejdźcie od
        Niego.Bądźcie mocne i takie do przodu...jak tu usiłujecie być.wtedy
        porozmawiamy o skłonnościach do masochizmu,odwadze...ale nie teraz...myslę,że
        nie otarłyście się o żadne prawdziwe uczucie...wtedy tak łatwo się nie feruje
        wyroków...nawet jesli sie ma lat 21 i to niezonaty kolega z grupy...Jak jest
        miłość to nie ma godności,jest cisza i pokora...ale to wtedy kiedy sie
        kocha...Towarzystwo sobie można wybierać,ale miłości nie...można odejść,ale
        kochać nie da się przestać...Pozdrawiam wszystkich dla których zycie jest
        taaakie proste,a kobiety to napradwę jakieś kretynki...duzo miłości wam
        zyczę...
        • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 12:27
          najgorsze jest odkrycie,żę nas nie kochają i to boli najbardziej...i dlatego
          sie odchodzi...tylko dlatego...
          • Gość: Judith Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.tlsa.pl 09.04.02, 12:46
            Nina dobrze gada!Ona czuje o co w tym chodzi
        • offelia Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 09.04.02, 13:23
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > A kurde,własciwie dlaczego nas tu obrazaja jakies Agniechy ,offelie?Fajny
          > pomysł -uzmysłowic garbatemu ,ze ma garba i jeszcze powiedzieć,że to źle.Tak
          > panujecie nad swoim zyciem?Nie sądzę.monik-jak kazda chciałas byc dobra.A
          > czym jest miłośc jak nie dobrocią?Nie zawsze mozna spotkać odpowiednią
          > osobę.fajnie najlepiej powiedzieć "naiwne masochistki".Nie poczuwam się.I nie
          > takim agniechomj,ofeliom zdarzało się popełnic błąd.Tak łatwo oceniać."Niech
          > podniesie kamień niewinny..."Sama potrafię sie ocenić....Ofelio wiesz gdzie
          to
          > mam?Wiesz gdzie mam Twoją opinię?I życze Ci spotkać miłośc
          > ostateczną,tragiczną ,bo nie do odpowiedniegom faceta.I odejdźcie od
          > Niego.Bądźcie mocne i takie do przodu...jak tu usiłujecie być.wtedy
          > porozmawiamy o skłonnościach do masochizmu,odwadze...ale nie teraz...myslę,że
          > nie otarłyście się o żadne prawdziwe uczucie...wtedy tak łatwo się nie feruje
          > wyroków...nawet jesli sie ma lat 21 i to niezonaty kolega z grupy...Jak jest
          > miłość to nie ma godności,jest cisza i pokora...ale to wtedy kiedy sie
          > kocha...Towarzystwo sobie można wybierać,ale miłości nie...można odejść,ale
          > kochać nie da się przestać...Pozdrawiam wszystkich dla których zycie jest
          > taaakie proste,a kobiety to napradwę jakieś kretynki...duzo miłości wam
          > zyczę...


          tak tak nino , tak trzymaj dalej ! :)) bo to przeciez ty przezywasz Wielka
          Milosc ! to ciebie spotkalo takie Wielkie Uczucie , to ty jestes pelna Dobroci
          bo kochasz prawdziwie , a kto twierdzi cos innego to w ogole nie wie co to
          Milosc ! to ty jestes Wrazliwa bo Cierpisz z Milosci , tak masz racje: Miłosc
          to Cisza i Pokora i to nic ,że On wyrzucil cie w srodku nocy w jednej bluzeczce
          z mieszkania , to nic ze wymienil zamki w drzwiach i przez tydzien czatowalas
          pod domem blagajac by choc pozwolil zabrac ci twoje rzeczy , to nic ze wtedy On
          zabawial sie ze swoja kochanka , to nic ze czasem sypialiscie w trojke -
          przeciez ty Go tak kochasz a On mowil ze chce miec z toba dziecko a ta druga
          sie zupelnie nie liczy bo ma juz wlasne dzieci, to nic ze ty robisz Mu pranie a
          ona prasuje , to nic ze twoi bliscy szaleja z niepokoju o ciebie -przeciez oni
          nie rozumieja jak Wielka Milosc ty przezywasz , coz oni moga wiedziec o
          Prawdziwej Milosci! tak tak , to nic ! zawsze mozna przyjsc i sie wyzalic ,
          poopowiadac jaki to On jest okropny a ty jestes tak bezbronna ofiara Wielkiego
          Uczucia , tak tak , malo kto przezyl Taka Prawdziwa pelna Poswiecenia Milosc !

          ps. gratuluje swietnego samopoczucia :)
        • agniecha. Re: Do Niny 09.04.02, 15:13
          Okresleniem "masochistki" nie chcialam nikogo obrazic. Mowiac to sama siebie
          tez mialam na mysli, poniewaz bylam w zwiazku, ktory przynosil mi wiecej
          cierpienia i placzu niz radosci i szczescia a mimo to twilam w tym. Z decyzja o
          odejsciu nosilam sie prawie rok i byla to najtrudniejsza decyzja w moim zyciu.
          Ale zrobilam to. Bo postanowilam byc szczesliwa. Prawdziwy budujacy pelen
          milosci zwiazek nie polega na tym, ze slepo tkwisz przy boku partnera, mimo ze
          Cie rani i nie czujesz sie szczesliwa. To jest najwyzej lojalnosc.

          A skoro ktos ma inne zdanie niz Ty a Twoja reakcja to stwierdzenie: glupia
          jestes, to ja sie pytam: ktora z nas jest tu glupia?

          Pozdrowienia dla wszystkich i zyczenia samych
          satysfakcjonujacych i budujacych zwiazkow :)
          agniecha
    • Gość: grogreg Autodestrukcja kobiet. IP: 212.160.165.* 09.04.02, 12:42
      Tak sie zastanawiam, dlaczego kobiety tak sie garna do facetow , ktorzy "poniewieranie" partnerek traktuja jako rodzaj sportu.
      Czy wy to lubicie?
    • Gość: Saba Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 212.87.18.* 09.04.02, 12:51
      Dziewczyny, chce Wam powiedziec, ze najlepszym rozwiazaniem dla wielu z Was
      jest psychoterapia. Kilka osob juz wypowiadalo sie na ten temat. Problem
      wspoluzaleznienia, skrzywienia z dziecinstwa, przyciaganie osob podobnych do
      rodzica, ktory nie dal tyle milosci ile trzeba bylo, bo byl alkoholikiem,
      czlowiekiem neurotycznym, sam chcial, aby mu matkowano... I powielanie schematu
      w doroslym zyciu... I nie znaczy, ze jestescie glupie i naiwne, ze powielacie
      schematy... Bo to dzieje sie bez udzialu naszej woli, taki ma sie genom
      emocjonalny... Skad taka madra jestem? Przeszlam 7-letnia psychoterapie. Mialam
      szczescie, bo trafilam na wspanialego psychoterapeute... Moj problem nie
      wynikal ze zwiazania sie z mocno niewlasciwym czlowiekiem, ale po prostu w
      wieku lat nastu wpadlam w anoreksje... Od tego sie zaczelo - ciezkie wykuwanie
      siebie, niemal proces rodzenia - oczywiscie przepracowanie calego dziecinstwa,
      problemu silnego uzaleznienia od rodzicow itp. Troche zajelo mi to czasu, ale
      mysle, ze gdyby nie to, to teraz mialabym z pewnoscia za soba co najmniej jeden
      chory zwiazek, moze jakies dziecko - kolejnego neurotyka - i tkwilabym w
      nastepnym koszmarze. Nie z winy jego - ze swojej, bo bym byla emocjonalna
      magma. Magma przyciaga magme bo coz innego... I nie moge powiedziec, ze teraz
      mam udane zwiazki z facetami - niewielu ich bylo, a aktualnie jestem sama - ale
      nie boje sie samotnosci i nie wpakuje sie w zwiazek z leku przed nia. Kiedys
      przeczytalam takie zdanie "Czlowiek po skonczeniu 4 lat nie zmienia sie, wiec
      nie zmienisz faceta, przyjmij go takim jaki jest, a jak Ci nie odpowiada to
      odejc". Wiecie jaka jest wersja bajki o spiacej krolewnie dla
      wspoluzaleznionych? Jak pocalujesz zabe, to ona nie zmieni sie w pieknego
      ksiecia, tylko Ty zmienisz sie w zabe.... I to prawda...
      Psychoterapia jest trudna i czesto boli, ale oplaca sie ja przejsc, jesli ktos
      tego potrzebuje - dla siebie i dla swoich bliskich, w szczegolnosci dzieci....
      No dobrze, juz przestaje sie wymadrzac, bo pewnie i tak oberwe po glowie za
      kaznodziejstwo :)))
      • mokra_cipa Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 09.04.02, 13:29
        Wiecie co jestescie glupie CIPY, to ja poniewieram ich i oni mnie prosza
        skomla, a ja kiwam paluszkiem i oni wszyscy leza u moich stop lizac mi je,wiem
        kazda szuka milosci ale dziewczyny troche rozsadku,faceci mysla tak:MILOSC NIE
        PYTA, PYTA TO MILOSC, NIE POZWOLMY SIE ZWARIOWAC JESTESMY LEPSZE OD NICH.To oni
        maja o nas zabiegac a nie my o nich, bo my mamy to czego oni chca i niech placa
        za to(nie chodzi o pieniadze)Mamy sie czuc kochane i pozadane, a nie jak
        przedmioty do bzykania.
        • Gość: Saba Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 212.87.18.* 09.04.02, 13:43
          mokra_cipa napisał(a):

          > Wiecie co jestescie glupie CIPY, to ja poniewieram ich i oni mnie prosza
          > skomla, a ja kiwam paluszkiem i oni wszyscy leza u moich stop lizac mi je,wiem
          > kazda szuka milosci ale dziewczyny troche rozsadku,faceci mysla tak:MILOSC NIE
          > PYTA, PYTA TO MILOSC, NIE POZWOLMY SIE ZWARIOWAC JESTESMY LEPSZE OD NICH.To oni
          >
          > maja o nas zabiegac a nie my o nich, bo my mamy to czego oni chca i niech placa
          >
          > za to(nie chodzi o pieniadze)Mamy sie czuc kochane i pozadane, a nie jak
          > przedmioty do bzykania.

          Bez przesady! Nie chodzi o to, aby poniewierac..... Wahadlo w druga strone?... :)
        • Gość: Belbo Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 18:40
          Niedawno .. mokra sama sie prosiłaś na erotycznym o ta pyte.
          I nie rób z siebie super laski..bo sam nick swiadczy o nas.
          Legną u stup..dobre sobie.. Ty to terapełty jako pierwza powinnaś iść.
      • Gość: Belbo Troche nie na temat IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 18:41
        ktos kiedys powiedzaił:
        "Dzieci rodza sie geniale, by potem dorosnąc"
        • Gość: nina Re: Troche nie na temat IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 00:47
          Ja nie wiem czy ja wyglądam na taka głupią?I dlaczego tak dramatycznie?Nie
          wiem czy ktos przeczytał,ze odeszłam ,powiedziałam koniec.Bić? spać we
          trójkę..alkohol?ludzie o co chodzi?Myślę,że nie do końca zostałam
          zrozumiana.Bo ja rozumiem co sie do mnie mówi,przecież nie przyjmuję tego
          bezkrytycznie.Tylko głupi nie słyszy.Od początku wiedziałam,że robię
          źle.Znacie piosenke Okudżawy?"pierwsze kłamsto myślisz ech ,zażartował
          ktoś,drugie kłamsto -gorzki smiech- śmiechu nigdy dość,a to trzecie jak
          tchórz w drzwiach przekręca klucz i walizke ma spakowaną juz."Gdzieś znalazłam
          tez takie słowa-

          "Trzy,świat nie dzieli sie
          przez trzy ,
          wieć nie pytaj mnie o łzy
          i jeśli rani prawda
          wielkim grzechem jest."
          Nie jestem ani bardzo pełna dobroci,ani tak głupia,ani szczególnie wybran
          przez los.Wiem ,że zdarzyło mi sie coś co poniosę w sercu przez całe życie.I
          nie chcę mówić czy to dobrze czy źle.Nikt z moich znajomych nawet by mnie
          podejrzewał o taka słabość.Wiecie jak to jest,kiedy w towarzystwie mówi sie o
          takich dziwnych zwiąkach i wszyscy sie śmieją mówia o głupich i naiwnych
          kobietach.Sama ostatnio na spotkaniu mówiłam"Ja?Nigdy !~!!pogoniłabym!!!"I ten
          smiech...śmiech...a co myślicie ,że ja nie wiem jak to powinno wygladać?Wiem!
          Jak dobrze wiem...I wiem jakim dramatem jest jedynie słuszna decyzja-
          odejście.no...i spróbujcie przestac płakać...miejcie wyrzuty smienia,miejcie
          zasady i zobaczcie jest jak cos jest wazniejsze...ile ma się wtedy
          pokory...jak kobieta jest kobietą,a mężczyzna mężczyzną...i ta
          cisza...cisza...jak raz się w niej znajdziesz już nic nigdy nie jest takie
          samo...
          P.S
          ofelio...czego sie tak boisz?
          agniecha sorry
          • offelia Re: Troche nie na temat 10.04.02, 15:26
            Gość portalu: nina napisał(a):
            >>Ja nie wiem czy ja wyglądam na taka głupią?I dlaczego tak dramatycznie?Nie
            >wiem czy ktos przeczytał,ze odeszłam ,powiedziałam koniec.Bić? spać we
            >trójkę..alkohol?ludzie o co chodzi?

            ``.......A o co tobie tak naprawdę chodzi? Otwiersz jak mówisz „klub
            sponiewieranych” , podałam bardzo klasyczny przykład „sponiewierania-na-własne-
            życzenie” a ty się dziwisz? patere quam ipse fecisti legem ... Przyłóż do
            problemu linijki – wyjdzie ci skala z twiredzenia Talesa..
            Wypadałoby w tym miejscu dramatyczno-retoryczno-teatralnym szeptem zapytać : ”co
            ty wiesz o poniewieraniu” ??:)) . trzeba było zaznaczyc wyraźnie ,że to ma być
            przedstawienie jednego aktora /rola obsadzona!/ reszta co najwyżej może klaskać,
            ale zauwaz – rola taka ,że wielu ją grało po wielokroć , a i nierzadko wręcz
            brawurowo ;)) i winni dostać Oskara...ale wątpię by się zgłosili po odbiór
            nagrody.


            ----------------
            >>Nie jestem ani bardzo pełna dobroci,ani tak głupia,ani szczególnie wybran
            >przez los.Wiem ,że zdarzyło mi sie coś co poniosę w sercu przez całe życie.I
            >nie chcę mówić czy to dobrze czy źle.Nikt z moich znajomych nawet by mnie
            >podejrzewał o taka słabość.Wiecie jak to jest,kiedy w towarzystwie mówi sie o
            >takich dziwnych zwiąkach i wszyscy sie śmieją mówia o głupich i naiwnych
            >kobietach.Sama ostatnio na spotkaniu mówiłam"Ja?Nigdy !~!!pogoniłabym!!!"I ten
            >smiech...śmiech...a co myślicie ,że ja nie wiem jak to powinno wygladać?Wiem!
            >Jak dobrze wiem...I wiem jakim dramatem jest jedynie słuszna decyzja-
            >odejście.no...i spróbujcie przestac płakać...miejcie wyrzuty smienia,miejcie
            >zasady i zobaczcie jest jak cos jest wazniejsze...ile ma się wtedy
            >pokory...jak kobieta jest kobietą,a mężczyzna mężczyzną...i ta
            >cisza...cisza...jak raz się w niej znajdziesz już nic nigdy nie jest takie
            >samo...


            ``.......tak, ty Wiesz Wiesz Wiesz , a pomyślałas ile osób w poznaniu Tej
            Wiedzy doszło o wiele dalej od ciebie? I ile się ma wtedy „Pokory”?... tak tak,
            piszesz: „,...kiedy w towarzystwie mówi sie o
            takich dziwnych zwiąkach i wszyscy sie śmieją mówia o głupich i
            naiwnych....itd..” ,
            ...zrozumiesz mój wcześniejszy post dopiero gdy przeżyjesz to na własnej
            skórze? i to nie będzie ten „byle kto”. I życie nie „byle jakie”... sic itur
            ad astra ;)) a potem spada i podnosi?tak/nie.


            --------------------
            >>ofelio...czego sie tak boisz?

            ``.......no zastanówmy się..., może tego ,że trafie na mężczyznę który stwierdzi
            że go sponiewierałam?? :))))
            hi lo sa? :)))

            ps. Nic o mnie nie wiedząc wydałaś kilkakrotnie osądy :)) ale możesz mnie dalej
            nazywać „głupią” „zafufaną ” i jak tam jeszcze chcesz jeśli ci to plepsza
            samopoczucie :)


    • Gość: oak Re: chyba już mozna zmienić nazwe ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 08:25
      ... z tej tymczasowej, na tą którą jest rzeczywistym zarzewiem powstania tego
      wątku i nada mu wyraz prawdziwy:
      "SAMIEC TWÓJ WRÓG ..... hessa )))"
      ewentualnie:
      "JEDNOMYŚLNOŚĆ ALBO ŚMIERĆ"
      Skoro autorka ukazała swe prawdziwe "pokrzywdzone" oblicze, vide wymiana zdań z
      Offelią, a szczególnie z Agniechą... ))))
      ... "kto mieczem ....", "gwałt się gwałtem odciska, krzywda krzywdą, szuflada
      szufladką"
      skrzywdzono Cię Nina wyrazy współczucia, tylko dlaczego zarzucasz innym co
      czynisz sama, "śmiejmy się z tego..." to Twoje słowa, czyż nie ????, tylko
      dlaczego zabrakło końcówki ".... po uprzednim uzystkaniu homologacji i
      certyfikatu na ten śmiech u autorki wątku, inny punkt widzenia kategorycznie
      zabroniony".
      Nie sądzisz że było by przejżyściej i uczciwiej i nie trzeba by ludzi od
      głupców wyzywać.
      Oczekujesz uczciwości w życiu ????, czy aby na pewno )))))
      /.........................../ miejsce na wpisanie "gupi jesteś oak" ))))))
      pozdrowienia dla myślących inaczej /czytaj nie stosujących się do
      reguły: "jeśli jeden pies szczeka, natychmiast zaczyna też szczekać i drugi"
      • Gość: nina Re: chyba już mozna zmienić nazwe ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 09:10
        oak nie chcę Cie nazywać głupcem.Powiedziałam to poprzednoi tylko dlatego,ze
        zostałyśmy tu zaatakowane i.Czytałeś posty wcześniejsze?Doskonale
        wiedziałbys,że jest tu miejsce na śmiech.Ja Tylko sie boję takich ludzi co
        maja recepty na zycie.Pczytaj co messja tu mówiła.Nie była wcale taka miła.Ale
        zobacz w jakiej to formie zrobiła.Nie wszsystko co wydaje sie proste jest
        proste od razu.Czasem trzeba do tego dojrzeć.Poza tym ,kurcze nie bardzo
        rozumiempost ofelii o spaniu we trójkę,alkoholu-to skrajna patologia-wiem,ale
        czy mogłabym powiedzić -mnie na pewno sie by to nie zdarzyło?Teraz wiem,że nie
        byłabym strasznie odważna w wydawanych sądach.Oczywiście śmiejmy się.Trzeba.I
        jedno wiem,nie wolno okazywać słabości,otwierać się.Nigdzie.Nawet tu.Ani za
        bardzo pokrzywdzona jestem,ani nie potrzebuje litości i jak mówiłam miałam
        szczęśliwe dzieciństwo(haha),mam świetna pracę,bardzo dobre
        wykształcenie,powodzenie,nie mam defektów i tylko niepotrzebnie okazałam
        słabość.Dlatego nikomu bliskiemu nie mówiłam o tym..i dobrze...obcy nie
        zrozumie tym bardziej...Jest taki wiersz Szymborskiej"Wszelki wypadek"-polecam
        • Gość: oak Re: chyba już mozna zmienić nazwe ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 11:26
          hm ... wiesz co... powiem szczerze, nie rozumiem o co ci chodzi. Najpierw
          generujesz szeroko, .... bardzo szeroko rozlany wątek, żadnej
          jednoznaczności... /pomijając samą definicję wyrazu „forum” – polecam słownik
          w. o., jako dodatek do poezji pani Szymborskiej/, a potem nie potrafisz
          zapanować nad własnymi reakcjami, gdy szeroki temat powoduje szeroki rozdźwięk
          wypowiedzi Twych adwersarzy. Trzeba było sprowadzić wątek do formy testu
          egzaminacyjnego dla gimnazjum. TAK / NIE / NIE MAM ZDANIA i koniec, nikt by
          Was ??? /”za dwoje” to forma grzecznościowa stosowana wobec osób starszych,
          więc jeśli Szanowna Nina pozwoli, pozostanie dla mnie w liczbie pojedynczej/ i
          nikt by Ciebie nie atakował, tylko współczucie i zrozumienie a jedynie w
          pojedynczych przypadkach wredne zaprzeczenie Twym poglądom.
          Wszystkich postów nie czytałem i nie mam takiego zamiaru /ze szczególnym
          wskazaniem na dialogi Pani Messji z Panem Belbo, to ich prawo, ich sprawa i dla
          mnie nie nowina, nie jestem tu (forum) od wczoraj/. Mimo tego twierdzę że
          cokolwiek by w nich nie było, atak osobisty w stylu jaki zaserwowałaś
          Agnieszce, o czymś świadczy, a post Offelii ... może czasem warto spojrzeć na
          coś bez posępnego i marsowego oblicza .... istnieje coś takiego jak ironiczna
          forma wypowiedzi, która traktowana dosłownie na pewno rozumiana jest przeciwnie
          do intencji autora.
          Słabość ??? jej okazywanie ??? ... znasz kogoś, kto nie ma słabości ??? ... eh
          ludu te wieczne marzenia o ideałach.
          „ ... nie żal się
          bo źli ludzie, ze skargi twej dźwięku
          cieszą się jako sępy z konających jęku...”
          to nie Szymborska, ale coś w tym jest,
          ...... choć niekoniecznie jedynie słuszne stwierdzenie. )))))
          .. i „nikt Cię nie zrozumie”, a pewnie że nie ... )))) stwierdzenie w stylu
          alkoholika, który sądzi, że on jeden pije rewelacyjnie, inaczej niż wszyscy i z
          innym skutkiem
          • Gość: nina Re: chyba już mozna zmienić nazwe ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 13:43
            ?nie rozumiem i nie zrozumiem.Trzeba było przyczytać od poczatku wszystko.Ja
            tez mogę reagować.To też trzeba szanować.A co tam ...zresztą ..wiosna!!Trzeba
            się zakochać...a wczoraj poznałam takiego fajnego faceta-ale żonaty- chyba nic
            nie szkodzi...,bo patrzył na mnie tak slicznie..ech chyba znów się zakocham!!
            Ojej jak dobrze ,że jest forum!!Bo jak mi sie nie uda,to przyjdę i mnie
            wysłuchają.no....i właściwie to tylko dlatego ładuje się w takie
            związki...robie to,żeby było o czym porozmawiać...bo przeciez rozmowa jest
            najwazniesza-taka nić porozumienia...prawda?
            • Gość: nina Re: chyba już mozna zmienić nazwe ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.04.02, 02:23
              Zostałam prezesem.Mojej historii nic nie przebije.smutne to.no,ale na własne
              życzenie.
              • Gość: Belbo do Niny IP: *.acn.waw.pl 13.04.02, 22:35
                I Oak ma racje....
                To nie jest męska solidarnośc.
                A takich historii jak twoja jest wiele.. Moze zbyt wiele.
                Sam znalem osobiście osobe w podobnej sytuacji jak ty.
                Znałem dziewczyne ktora usuneła dziecko bo On miał zone i nie pasowało mu
                dziecko z nia. Teraz śni sie jej po nocach to dziecko.....
                I prezesem możesz byc w tym wątku i w swoim zyciu..
                Obok jednak rozgrywa sie tysiące tragedji o których ty nic nie wiesz.. i które
                Cie nie dotyczą.
                Popatrz na inne dziewczyny z tego watku... Nie jesteś od nich leprza lub
                gorsza..

                A ja jako niby arbiter nie umiem z "was " wybrac tej która zasługuje na nr.1.
                To nierealne.. I nawet smiac sie nie ma z czego.
                Jak sobie pościelesz tak sie wyśpisz.. tylko czasem nie wiemy ze źle scielimy
                to nasze zycie.


    • _wikka Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 16.04.02, 12:13
      Czytam te wszystkie historie i przeraża mnie jak bardzo jesteśmy do siebie
      podobne... Chociaż moja sytuacja była może lustrzanym odbiciem , bo to ja byłam
      mężatką, kiedy poznałam "królewicza". Rozwiodłam się, wynajęłam mieszkanie,
      zorganizowałam gniazdko dla miłości mojego życia i ... okazało sie , że on
      potrzebuje wiecej czasu żeby zadecydować czy chce ze mną być. Kiedy mi to
      powiedział nie wierzyłam w to co słyszę i ciągnęłam ten zwiazek jeszcze pół
      roku. W tym czasie staraam sie byc dla niego idealna, zupełnie zrezygnowałam ze
      swoich potrzeb koncentrując si e na NIM. W końcu jednak okazało si e , ze to
      nie ma sensu ( to oczywiscie jego opinia).
      Teraz chodze na terapie, obijam sie sama w wynajetym mieszkaniu, nie zapraszam
      znajomych, zeby uniknąć pytań...
      A poza tym jestem bardzo inteligentna...
      • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.02, 13:26
        a tak z nas się śmieją..wikki..trzymaj się
        • Gość: Kaj Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.kki.krakow.pl 16.04.02, 14:13
          Witam wszystkie sierotki życiowe, poczytałam sobie znowu trochę postów i się
          pocieszyłam, że nie jedna jestem, oj nie jedna. Choć po raz 101 obiecałam
          sobie, że chyba jak jeszcze raz odpisze na jego sms po 2 tyg milczeniu to chyba
          moja kochaną komórkę przez okno wywale, wiec na razie trzymam się dzielnie, ale
          czasami mnie tak napada, że na siłe szukam pracy, żeby tylko o tym nie mysleć,
          a najgorsze te wszystkie rzeczy które przypominją o nim, jakaś piosenka w
          radio, sweterek, który miałam wtedy ubrany, płyta , która dostałam... ale
          obiecałam sobie, że bede silna. Jak nie bede to napisze żebyście mnie
          opieprzyły, wiec pozdrawiam wszystkie, szczególnie nine i messje
    • Gość: jagata Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 10.0.50.* 16.04.02, 15:22
      im wiecej waszych listowczytalam tym moj problem wydawal mi sie mniejszy. Ale
      moze to tez kwestia czasu, bo w styczniu czy nawet lutym czulabym sie bardziej
      duchowa siostra.
      Od poczatku wiedzialm, ze nie powinnam sie z facetem zadawac. Ale to chyba
      fermony... Nawet jak wiedzialam, ze klamie to i tak mu wierzylam. Bo to mowil
      on. I z drugiej strony zarzucalam mu klamstwo i logicznie argumentowalam. Ale
      jak by powiedzial - zamieszkajmy na wysypisku - bedziesz krolowa smieci, z
      miejsca zaczelabym sie pakowac. Chyba nawet on by nie uwierzyl, ze jestem
      szyurnieta az do tego stopnia.
      A co mi pomoglo - potrzebowalam pewnosci na 210 % ze mu na mnie nie zalezy,
      wiec prowokowalam sytuacje, ktore mogly odslonic jego brak uczuc. W koncu nie
      jestem masochistka. Te upokorzenia poodowaly, ze patrzylam na mojego pana mniej
      rozowo i juz tak bardzo nie ciagnelo mnie do telefonu, bo za bardzo nie mialam
      co powiedziec komus, kto tak sie zachowal wobec mnie.
      Dodatkowo, on widzial, ze zamiast radosnej panienki w skowronkach wita go
      podejrzliwa histeryczka lkajaca - czemu mnie nie kochasz. I nawet "kocham cie"
      nie pomaga jej sie uspokoic, bo w to nie wierzy. Wiecie, ze spedzanie czasu z
      kims nieszczesliwym nie jest przyjemne, wiec jemu tez przestalo na tym zalezec
      i pozwolil mi zerwac.
      No i jest dobrze!
      • _wikka Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - do Jagaty. 16.04.02, 15:46
        JAGATO! jesteś chyba moją zagubiona siostrą bliźniaczką-jednojajową. Ze mną było
        dokładnie tak samo (zwłaszcza ten fragment z "krolową smieci") - zrobiłabym dla
        niego absolutnie wszystko i byłabym szczęśliwa. A kiedy było coraz gorzej,
        wmawiałam sobie, ze jeżeli nie zrobię - w moim mniemaniu- wszystkiego w NASZEJ
        sprawie to nigdy sobie tego nie wybaczę! Teraz żaluje,ze nie wykopałasm go kiedy
        jeszcze mu na mnie zależalo choć troche...
        • Gość: jagata Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - do Jagaty. IP: 10.0.50.* 16.04.02, 16:18
          Ja wtedy zalowalam, ze mnie o to nie chcial poprosic. Ale wysypisko nie bylo
          nigdy jego ambicja. A teraz spotykamy sie czasami w pracy. "Jak sie
          masz?" "Dobrze". No i jest ok.
          Tylko, ze ja nie wiem co mi wtedy bylo. I nie wiem w zwiazku z tym, czy nie
          wroci. Alkoholikom nie wolno wypic nawet kieliszka. Zgodnie z ta zasada ja nie
          powinnam na niego nawet patrzyc?
          Czy Ty Moja Droga Blizniaczko masz jakas teorie na temat skad to szalenstwo
          sie bierze?
          • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - do Jagaty. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.02, 17:58
            dobre 210 %...no ja byłam należę do Was dziewczyny.Ale myslę,że zostałam
            prezesem nie bez powodu...uwaga!okazało sie nie powiem jak..że namietanie
            koresponduje z jakąs panienką.Kiedy zapytałam czy to prawda.Najpierw sie
            wypierał.POtem sie przyznał.I powiedziął,z eto nic nie było,tylko o seksie
            rozmawiali.A nie powiedział mi o tym, bo bał sie,że jestem zazdrosna.Ale -
            mówieł barzdo brakowało mi Cie w tej znajomosci.Bo mogłas ze mna sie bawić ,bo
            to tylkzabawa.A zważywszy na to,ze byłam kochanką-juz figura "zdradzana
            kochanka" jest cudem naiwnosci.To nie wszystko.Powiedział,że zakonczy
            korespondencje z ta panienka.No i co?Kto zgadnie co jej powiedział?
            Czy moze ,że ma kogos z kim układa sobie zycie?czyli o mnie?hahah Nie!
            Poeidział,że bardzo mu przykro,ale znajomość musi sie skończyć,bo zona/??/skąś
            się dowiedziała i on ,a przeciez sa w trakcie rozwodu/????/wiec on sie boi ,że
            ona moze wyciągnąć bilingi i rozwód będzie z jego winy.A potem powiedział,ż
            echce byc tylko ze mną.hahah.Z tego wynika,ze zona nic nie wie!!!Nie wie ,że
            oni przechodza jakis kryzys.Boże...może mu urtudnic troche życie?co?a pytałam
            go co jest dowodem zdrady.Poeidział,że zdjęcie,ale też nie..bo to może byc
            fotomontaz tak wiec w zasadzie nigdy nie udowodni sie zdrady.Alez gnój.Jak
            zonie sie powie to tez nie,bo mozna powiedzieć ,ze baba uczepiła sie biednego
            a kiedy jejpowiedział,że nie chce odejśc od zony postanowiła sie zemścić i
            powiedzieć o domniemanej sprawie.Czyli mój mężczyzna lubi ten sport.i wie jak
            to sie robi..Tak sie zastanawiam jak to w sobie przydeptać.A on zpnienkami w
            ogóle lubi.I wiecie dlaczego jeszcze powinnam zostać prezesem dozywotnio.?On
            był na imprezie.Wieczóer kawalerski.Tam były prostytutki.Dostałam w nocy
            smsa.W którym mnie powiadomił,ze odmówił prostytutce.Ale siedział z nia
            godzine w pokoju i rozmawiali.Wtenczas zaczęłam się zastanawiać...czy jestem
            az tak głupia?Nie wiem,ale zemsta chodzi mi po głowie.coraz
            częściej.Trzymajcie się...
          • _wikka Re: KLUB SPONIEWIERANYCH - do Jagaty. 16.04.02, 21:14

            > Tylko, ze ja nie wiem co mi wtedy bylo. I nie wiem w zwiazku z tym, czy nie
            > wroci. Alkoholikom nie wolno wypic nawet kieliszka. Zgodnie z ta zasada ja nie
            > powinnam na niego nawet patrzyc?
            > Czy Ty Moja Droga Blizniaczko masz jakas teorie na temat skad to szalenstwo
            > sie bierze?

            Nie rozumiem co mi sie stało... Zawsze byłam rozsadna, drobne "szaleństwa" były
            ściśle pod kontrolą. A najbardzirej radykalną decyzję w życiu podjęłam w jakimś
            amoku. Sytuację niby analizowałam na tysiąc sposobów i co ... (A wiedzę
            teoretyczna o zachowaniach ludzkich posiadam z racji kierunku studiow).
            Teraz tak naprawdę to najbardziej boje sie siebie, boje sie , ze zaangazuje sie w
            coś głupiego i zupełnie tego nie zauważę.
            Jagatko - jak chcesz to chetnie z Toba pomailuje. Napisz do mnie to sobie zrobimy
            dwuosobową grupe wsparcia dla Głupiozakochanychbab:)
            • Gość: smutna Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 172.17.0.* 16.04.02, 21:57
              Pamiętacie mnie jeszcze?Właśnie wpadłam,zeby zobaczyc co u pań słychać i
              widze,ze nie jest za ciekawie.Ok w takim razie opowiem Wam historie ,mojej
              histori-głupoty! ciąg dalszy.
              Spotykaliśmy się a kiedy zauwazyłam,ze coś zaczyna się dziać, przygasające
              uczucie czy jak to tam nazwac ( ale to niby tylko mnie się tak zdawało z tym
              przygaszającym) postanowiłam sprawdzic jak to z nami i jego zoną jest.
              Zaczęłam z nim korespondowac ale....nie jako ja tylko INNA i wiecie jak było?
              Dokładnie tak jak myślałam..
              UWAGA CYTUJE:
              -a masz moze swoją fotke?
              -a masz moze więcej swoich fotek?
              -zrobiłaś na mnie duze wrażenie
              -wiesz bardzo mi sie spodobałas i nie jest to tylko lanie wody z mojej strony
              ale PRAWDA
              I co panie na to? Oczywiście przyznałam sie,ze ONA to ja , bo mnie coś trafiło,
              w złosci mu powiedziałam jak mozesz, nie chce Cie znać...
              A on..no cóz przepraszał twierdzac,ze to tylko klikanie internetowe( ale ze mną
              też było klikanie-tak sie poznaliśmy!)
              Pomyslałam ale jestem głupia, do niczego, jak mogłam tego nie przewidziec,że
              słowa kocham,ze zona, która jest jędzą to wszytsko było tylko w jednym sensie
              wykorzystywane, łatwo sie domyślić w jakim!!!
              Ale drogie panie najśmieszniejsze w tym wszytskim jest to,że dałam sie
              przekonać,ze kocha, wybaczyłam , zapomniałam ( czy rzeczywiście zapomniałam???)
              To było przecież tylko głupie klikanie internetowe do jasnej cholery!
              :(





              • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.02, 03:12
                wiesz,że Boże...czy to naprawde takie proste,a oni tacy głupi,a my naiwne?
                Chyba tak...
                • ja_nek Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 17.04.02, 17:15
                  Dobrnąłem do końca i ręce opadają. Nie dlatego, że ktoś z Was jest głupi czy
                  naiwny, ale dlatego, że ktoś potrafi zrobić komuś takie lub podobne świństwo.

                  Smutnie pozdrawiam
                  Janek
                  • Gość: nina Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.02, 19:37
                    Ha,tego by nikt nie spodziewał....wystapił o rozwód i poprosił mnie o rekę.I
                    co?I mówi,że żałuje ,że wcześniej tego nie zrobił i że bał sie
                    niepotrzebnie.Chyba wódki sie napiję.Nie wiem,po prostu nic juz nie wiem.
                    • Gość: monik Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 23.04.02, 09:45
                      nie wiem, jak dlugo bedzie trwalo twoje szczescie. mam nadzieje, ze oboje
                      znalezliscie to czego szukaliscie, naprawde. dobrze jest przeczytac cos
                      optymistycznego. niezaleznie, jaka bedzie twoja decyzja - duzo kolorow w
                      codziennosci:)
                  • Gość: mysiax Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.krak.gazeta.pl 22.04.02, 12:04
                    Pewnie zakładając ten klub zadna z Was nie pomyslała o tym, ze mozna być rownoczesnie
                    sponiewieranym i samemu sponiewierac? Ja jestem taką osobą - byłam poniewierana przez mojego
                    męza przez 9 lat naszego małżeństwa. Dodam, ze zanmy sie z męzem w ogóle 17 lat... Był jedyny pod
                    kazdym wzgledem, pierwszy i jedyny w kazdym znaczeniu. Niech zadna z Was nie dziwi sie, ze swiat
                    waszych meżow- ten psychiczny, mentalny rózni sie zasadniczo od waszego, to nie złudzenie to czysta
                    prawda, ONI PRZEZYWAJA INNACZEJ - wiem bo sama jestem tego chodzacym przykladem, moj mąz
                    przez 9 lat był szczęsliwym człowiekiem, ja nie i zapewniam Was, ze on o tym NIE WIEDZIAŁ, ale nie
                    dlatego, ze nie usiłowałam o tym mówić, czy ze miedzy nami nie było kłótni, prób porozumienie itd. On
                    mnie poprostu nie rozumiał, nie DOSTRZEGAŁ w taki sposób, który ja mogłabym poczuć jako pełna
                    satysfakcję duchową, psychiczną. Rezultat.... ja cierpiałam coraz bardziej, odalałam sie, czułam sie
                    nikochana, niedoceniana, niepotrzebna. Kedy byłam w 3 miesiącu ciazy - pisałam prace magisterską
                    - pojechałam do kogos kto wklepywał mi tekst, było późno, zadzwoniłam do mojego męża,
                    usłyszałam w słuchawce- jak śmiesz mnie budzić, ja cięzko pracuje, zadzwoń sobie do tatusia itd. itp.
                    Wspomnę tylko, ze wcześniej mój mąz powiedział - chcesz mieć napisana pracę magisterską?, zarób
                    sobie na to sama. To maleńki przykład tego jak wyglądało moje życie. Obfitowało w takie "fajne"
                    wydarzenia. Związek iście toksyczny. Kiedy mówił "kocham cię", przestawało mieć znaczenie
                    cokolwiek innego, ze jest mi źle, ze mnie nie szanuje, nie dostrzega, ze nie mam miejsca nawet we
                    własnym domu, gdzie byłabym traktowana poważnie - moje problermy, prosby, wahania, mój
                    charakter itp. Nie mogłam liczyć na żadną "taryfę ulgową", na ciepło, serdeczność, jeśli coś robiłam - z
                    jego strony było to zawsze- rób, na własna odpowiedzialnośc, własnym czasem, zorganizuj to sobie
                    sama i o nic nie proś. Byłam sama, fizycznie, mentalnie. Ale kochałam, kochałam, kochałam, było mi
                    cudownie kiedy sie kochaliśmy - to było chyba jedyne miejsce gdzie czułam sie jego
                    pełnowartościową żoną i kobietą. Wszystko zaczęło pękać rok temu, ja juz nie chciałam tak żyć, nie
                    umiałam powiedzieć tak zeby do niego wkońcu trafiło -" zabijasz mnie". W grudniu powiedziałam, że
                    chce rozwodu, poprosiłam, zeby sie wyprowadził (raczej poprostu zarzadałam), nie zwróciłam nawet
                    uwagi na nasza 6 letnią córkę, nie pamietałam że mieszkanie w którym zyjemy jest jego domem, ze
                    wszystko co w nim jest materialnie zawdzieczamy jego pracy.... Zmieniłam zamki, kazałam zabrać
                    rzeczy....Myślałam - to koniec. Poczułam nieprawdopodobną ulgę, poznałam cudownego mężczyznę,
                    zakochałam się bez pamięci. Było jednak małe ale. Mój mąz cierpiał nieprawdopodobnie, nagle
                    okazało się, ze to wszystko nie tak. Kiedy spotykaliśmy sie mówił - boże ja ciebie kocham, wszystko
                    zrozumiałem, wiem jak ciebie skrzywdziłem, wiem że nie byłem twoim męzem,błagam wróć. Wtedy
                    pierwszy raz od wielu lat ZROZUMIAŁAM, moj mąz mnie naprawde kocha, kocha miłościa wielką,
                    zywa, autentyczną i choć był kompletnym głupcem, kimś absolutnie niedojżałym, beszczelnym typem,
                    człowiekiem ograniczonym przez swoje myślenie i wielki egoizm, kocha mnie taka jaka jestem, jest
                    jedynym prawdziwym moim przyjacielem.... Mijały miesiące - pomimo mojej cudownej miłości,
                    psychicznie leciałam tylko w dól, miałam coraz wieksza świadomość, ze ja .....nie potrafie pogodzić
                    sie z utratą mojego męża. Zrozumiałam ,że kocham mojego męza miłością, której nie potrafie
                    zrozumieć i NIE POTRAFIĘ jej w sobie zniszczyć. Tej mojej wielkiej toksycznej miłosci zycia.... Czułam
                    jak rośnie we mnie kompletne rozdwojenie - to co przezywałam w moim nowym związku było
                    najcudowniejsze na świecie. Moja nowa miłość, to wszystko czego mi brakowało całe zycie.
                    Kochałam, kochałam także nieprzytomnie mojego cudownego przyjaciela, przyjaciele, którego
                    wymarzyłam, z którym kochałam nawet siedziec i milczeć.... Przyszedł moment kiedy zaczęłam powoli
                    popadać w obłęd. Moj mąz coraz częsciej powracał do mnie, byliśmy znowu wlaściwie razem. Moj
                    przyjaciel musiał zniknąc z mojego zycia. Nie jest możliwe zycie w trójkącie jeśli jedna ze stron się na
                    to nie godzi. Moj przyjaciel zgodził sie na taki układ. Chcieliśmuy być za wsszelką cene, obojętnie na
                    jakich zasadach. Przyjaciel, który dla mnie wyprowadził się od swojej zony, zostawił 3 letnie dziecko,
                    byłam jedyną kartą na którą postawił. Ostatni jego list - powiedzial byłem kompletnym głupcem ze sie
                    w to wszystko władowałem. Wybrałas jego - korzyści, których ja ci nie dalbym. Zapomnij o mnie. Ale
                    zapomnieć nie potrafię. Kocham nadal, kocham dwóch mężczyzn - jednego, którego juz nigdy nie
                    zobaczę, drugiego z którym łaczy mnie tak wiele cierpień, jego ze mną tak potworne doświadczenie -
                    całkowitego odrzucenia.Jest nam ze sobą źle ale bez siebie nie potrafimy sie obejść... Jesteśmy na
                    terapii małżeńskiej. Próbujemy dawać sobie to czego nam brakowało. Czasem mam wrażenie że
                    najlepiej byłoby nie - istnieć, gdyby nie moja córka pewnie, pewnego dnia wybrałabym samotność po
                    drugiej stronoie cienia. Moja corka ma 6 lat, bardzo przeżyła nasze rozstanie. zastanawiam sie czy
                    psychcznie w ogóle przeżyłaby gdybym przestała istnieć? Myśle ze nie. Teraz mam tylko jedno
                    marzenie, zrealizować własne życie, nawet jeśli już nie napiszę doktoratu. Cokolwiek jeszce zrobię
                    zawsze będe to dedykować mojemy przyjacielowi, który mnie obudził, mowił "wielkie podróże
                    zaczynają sie zawsze od pierwszego kroku", tak bardzo chciałabym jeszcze go spotkać - w innym
                    miejscu, innym czasie. Żałuję, ze zostaliśmy kochankami - gdyby nie to miałabym jeszcze szanse
                    zachować jego przyjaźń, a tak moge jedynie wspominać jego bliskość. I nie jest to łatwe. Ani dla mnie
                    ani dla mojego męza. Mój mąz wie o wszystkim. Dwóch mężczyzn jedna kobieta. Troje
                    sponiewieranych. Dlaczego tak jest, co dzieje sie z zyciem ze nagle staje sie obce, błedne, dziwne?
                    Myłse ze nikt tego nie wie. A ja poprostu potrzebowałam spowiedzi i zostawiłam ja Wam.
                    • kusy666 Re: KLUB SPONIEWIERANYCH 23.04.02, 10:15
                      Amen corko i nie licz na rozgrzeszenie, czas poukladac sobie klepki w glowie i
                      zdecydowac sie co chce sie od zycia.Namieszalas w zyciu wielu osobom i za to
                      musisz teraz zaplacic.
                      • Gość: ??? Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: 213.76.173.* 23.04.02, 10:39
                        kusy666 napisał(a):

                        > Amen corko i nie licz na rozgrzeszenie, czas poukladac sobie klepki w glowie i
                        > zdecydowac sie co chce sie od zycia.Namieszalas w zyciu wielu osobom i za to
                        > musisz teraz zaplacic.

                        Kim Ty jesteś aby mieć władze nad człowiekiem, aby nie dać rozgrzeszenia.Zresztą
                        i tak nikt tutaj nie prosi o rozgrzeszenie, zastanów sie nad tym co piszesz a
                        klepki w głowie to może by tak Tobie...
                        Nie rozumiesz zycia, nie rozumiesz,ze czasem nie jest tak jak bysmy tego
                        chcieli ..pomimo tego,ze żałujemy jest czasem za poxno.Skad Ty jesteś..chyba
                        jakis odległy kosmos
                        • Gość: xxx Re: KLUB SPONIEWIERANYCH IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 14:02
                          Gość portalu: ??? napisał(a):

                          > kusy666 napisał(a):
                          >
                          > > Amen corko i nie licz na rozgrzeszenie, czas poukladac sobie klepki w glow
                          > ie i
                          > > zdecydowac sie co chce sie od zycia.Namieszalas w zyciu wielu osobom i za
                          > to
                          > > musisz teraz zaplacic.
                          >
                          > Kim Ty jesteś aby mieć władze nad człowiekiem, aby nie dać rozgrzeszenia.Zreszt
                          > ą
                          > i tak nikt tutaj nie prosi o rozgrzeszenie, zastanów sie nad tym co piszesz a
                          > klepki w głowie to może by tak Tobie...
                          > Nie rozumiesz zycia, nie rozumiesz,ze czasem nie jest tak jak bysmy tego
                          > chcieli ..pomimo tego,ze żałujemy jest czasem za poxno.Skad Ty jesteś..chyba
                          > jakis odległy kosmos


                          kusy666 zawsze umiał wszystko spłycić i szybko podsumować.Pa

    • Gość: oak Re: KONIEC IMPREZY !!!! )))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 10:21
      czy Szanowna Egzekutywa rodem z Romantiki raczyła zauwazyć że Pani Prezes, już
      nie jest sponiewierana. Nie ?????, ach ten koniec nosa własnego.)))))).
      Więc jakem tu wykidajło oświadczam, koniec muzyki, segodnia koncierta nie
      budiet, paszli doma hołoto bo psami poszczuję. Koniec płaczów i lamentów. Jak
      ktoś chce chlipać, to niech se własny wątek założy.
      A teraz zdrowie przyszłych Młodych Państwa i wypad mi stąd )))))
      • kusy666 Re: KONIEC IMPREZY !!!! )))) 23.04.02, 10:42
        I sznur na szyje w prezencie slubnym.
        • Gość: nina No prosze!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.02, 22:55
          Ślubu nie będzie....cieszcie się.Myślicie,że jesteście mądrzy? To Wam sie
          tylko wydaje....a Prezesem jestem ibędę..to jak z alkoholizmem.On jest
          patologicznym kłamca....la comedia et finita..
        • Gość: xxx Re: KONIEC IMPREZY !!!! )))) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 14:04
          kusy666 napisał(a):

          > I sznur na szyje w prezencie slubnym.


          extra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka