kamea5
15.09.04, 21:36
"Uderzył deszcz, wybuchła noc, przy drodze pusty
dwór,
W katedrach drzew, w przyłbicach gór, wagnerowski
ton.
Za witraża dziwnym szkłem pustych komnat chłód,
Szary pył, rozbity czas, martwy, pusty dwór,
Dorzucam drew, bo ogień zgasł, ciągle burza trwa,
Nagle feeria barw i mnóstwo świec, ktoś na
skrzypcach gra,
Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok,
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle,
Zawirował z nami dwór, rudych włosów płomień,
Nad górami lecę, lecę z nią, różę trzyma w dłoni,
A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie tłukąc się do okien,
Znowu szary, pusty dwór, gdzie schroniłem się,
I najmilsza z wszystkich, wszystkich mi - na
witraża szkle,
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się
zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.
A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie tłukąc się do okien,
A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie tłukąc się do okien."