Gość: bleb
IP: *.gliwice.pl / *.sownet.gliwice.pl
20.05.02, 13:18
Czesc
Prosze, powiedzcie jak to jest. Wybaczylem jej, to co bylo miedzy nami definitywnie sie skonczylo. Zreszta po prostu porozmawialismy ze soba i wiele sie w pewnien sposob wyjasnilo. Dobrze sie czulem przez dwa miesiace. Krutki okres czasu wiem, ale myslalem, ze to po prostu koniec. I znowu zaczely mnie nachodzic dziwne mysli. O nas, o tym jak mnie zdeptala, ale i o tym jak czasem bylo fajnie. Znowu takie mysli, jak zanim bylismy razem a ja bylem w niej zakochany. Lapie sie na tym, ze ide na kolejna bezsensowna przechadzke, tylko po to aby przejsc obok jej domu. Nie chce z nia byc. Dostrzeglem w pelni jaka ona jest naprawde i nawet nie mam ochoty z nia utrzymywac jakichkolwiek stosunkow. Nie zrozumcie mnie zle, ona nie jest zla osoba, tylko troche jakby przegapila pewien okres w swoim zyciu. To okazalo sie nie do przeskoczenia. Teraz nawet nie potrafie z nia rozmawiac. Nie wiem o czym. Tylko wciaz te mysli. Kiedy czuje sie zly, lub po prostu zmeczony, wracaja. Tak naprawde ona byla moja pierwsza prawdziwa miloscia. Zostala mi po niej wielka pustka. Bardzo chcialbym poznac kogos nowego, sprubowac. Tylko wciaz kiedy ja widze serce podchodzi mi pod gardlo. To jest koszmarne rozbicie. Powiedzcie mi, jak to jest. Czy to jest kwestia jakiegos przelamania sie. Teraz, kiedy nie jestem pewien tego co mi stuka, boje sie zaczac cos nowego, bo nie chce kogos skrzywdzic. Czy moze po prostu zebrac sily w sobie i jakos to przelamac? Postawic sie na nogi, a reszta sama przyjdzie - po prostu to samo zniknie. Czy dac sobie czas? Wlasciwie od dwoch miesiecy zamienilismy pare zdan, i z jednej strony naprawde czuje, ze nie chce z nia utrzymywac kontaktow, nie chce z nia byc i to co bylo miedzy nami zostalo doprowadzone do konca, ale, wlasnie to "ale". Moze z mojej strony nie do samego konca. Tylko nie wiem co moge jeszcze zrobic. Wybaczylem jej, dowiedzialem sie co tak naprawde siedzi w jej wnetrzu, ona mnie przeprosila, koniec, nic wiecej nie mozna zrobic. Tylo czuje, ze czas wcale nie pomaga, bo ani nie czuje sie teraz lepiej, moze przez chwile, ale to wraca. Wlasciwie jakbym stal na krawedzi. Jako napewno bardziej doswiadczeni, prosze, odpowiedzcie.