Dodaj do ulubionych

poszukuję...kolegi

05.05.05, 14:38
z którym można pogadać na każdy temat i uwierzyć że ludzie są fajni.


Renata z Wawy
Obserwuj wątek
    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 14:55
      Cześć - jeśli chcesz możemy pogadać - zobaczymy , czy rozmowa się klei:-)
      Zdarzają się fajni ludzie - na 100% populacji jaką znam to jakieś 5%. A to już
      coś...:-)
      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 15:14
        Przy drzwiach w domu powiesiłam motto, które przed wyjściem rano do pracy
        widzę: "Jestem tym co daję innym". A potem idę pełna nadziei w szarości
        codziennego dnia... i tak do wieczora. A marzenia o lepszym świecie pozostają w
        mojej wyobraźni....i pozwalają lepiej żyć.
        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 15:19
          Ktoś tam nazwał nadzieję "Matką głupich", natomiast mój kolega
          powiedział: "wolę być głupim z nadzieją, niż beznadziejnie mądrym". Nic dodać,
          nic ująć. Rzeczywiście, jesteś tym, co dajesz innym. Ja też tak uważam, choć
          przeżywam czasem kryzys ideologiczny:-( Zwłaszcza ostatnio. Co dla Ciebie
          znaczy szczęście?
          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 15:33
            Kryzys ideologiczny mówisz....Nie ma takich zasad, których człowiek nie
            stworzył a potem nie złamał...
            Szczęscie...wierzę w nie...tym prawdziwym jest dla mnie kochająca się rodzina,
            taka na której można się oprzeć, która trwa i nigdy nie ustaje. To poczucie, że
            świat jest dla nas...
            Ale moje szczęście dotychczas to były krótkie momenty w życiu i chwile marzeń...
            Teraz jak to piszę odczuwam szczęście, bo się dzielę czymś, co jest ważne, i
            może oddam ci przez to tą lepszą cząstkę siebie...
          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 16:00
            Przypominam sobie, że najbardziej szczęśliwa byłam, gdy oddawałam się swoim
            pasjom: pisałam wiersz dla swojej koleżanki, jeździłam na łyżwach, płynęłam
            katamaranem na Karaibach, widziałam radość dzieciaków w czasie wspólnej
            zabawy...
            Pełna akceptacja tego gdzie sie jest i kim się jest pozwala poczuć
            szczęśćie...Ale to prawdziwe jest zasze gdzies przed nami i do niego
            zmierzamy...
            A co na to inni ?
            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 16:09
              Wiesz, powiem Ci szczerze, że dla mnie sensem życia i tajemnicą szczęścia jest
              życie samo w sobie i jego codzienne przeżywanie. Wydaje mi się, że jedynie
              czerpiąc radość z prozaicznych drobiazgów można z nich złożyć mozaikę
              szczęścia. I koniecznie trzeba poszukiwać siły w sobie samym i mieć jednak dużo
              swobody osobistej. Te pasje, o których piszesz. A te eschatologiczne
              pragnienia "prawdziwego" szczęścia...Co znaczy "prawdziwe szczęscie" ? Bóg?
              Absolut?
              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 16:28
                Prawdziwe szczęście jest wtedy kiedy budzisz się i zasypiasz z usmiechem na
                ustach, bo czujesz się kochany i masz obok swoich bliskich. Wtedy mozaika, o
                której piszesz układa się sama...i nie musisz się wysilać, bo szczęściem po
                prostu emanujesz a każda chwila cieszy...I widać gołym okiem, kto takie
                szczęście przeżywa...bo zaraża nim :)
                • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 16:59
                  A jeśli nie masz bliskich? A przecież w życiu każdego człowieka może przyjść
                  taki czas. Powiem tak - jeśli uda się osiągnać taki stan, o którym piszesz
                  szczęście tworzy się samo. Być doświadczonym przez los i czuć szczęście - to
                  jest dopiero sztuka !!! Znam osobę, która pochowała 19-letnią córkę (już lata
                  temu) i potrafi zarażać optymizmem.
                  Zapytam obcesowo; Czy masz bliskich ?
                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 17:12
                    Odpowiedziałam na Twoje pytanie nie znając go jeszcze, bo pisalismy w tym samym
                    czasie :)
                    Powiem ci, że właśnie jestem po kolejnym rozstaniu, a wczoraj mało brakowało,
                    abym się nie zabiła albo zrobiła sobie krzywdę. Bo ktoś zabrał mi wiarę w
                    dobro, miłość i prawdę....

                    Ale żyję i połączyłam się dziś z Tobą nicią tejemniczego porozumienia...
                    I chcę zacząć nowe życie...
                    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:20
                      Widzisz, bo jak mawiał mój przyjaciel:"czasami przez usta ludzi przemawiaja
                      aniołowie". Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem aniołem:-)) Jedynie to, że
                      czasami słowa usłyszane wręcz przypadkowo mogą pewne rzeczy postawić w innym
                      świetle, pokazać inną perspektywę. To dobrze, że chcesz żyć na nowo, to znaczy
                      że nie jest tak źle. I ten ktoś, o kim piszesz nie zabrał Ci wiary - to po
                      prostu, być może był niewłaściwy człowiek. Tak miało być, pomyśl o tym w ten
                      sposób. I nie myśl juz o autodestrukcji - inny mój przyjaciel powiedział mi
                      kiedyś, że "na to zawsze jest czas". Wyczuwam w Tobie wolę życia, znamienną dla
                      młodych osób. Czy mogę wiedzieć, ile masz lat?
                      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 17:22
                        Mam 33 lata, a Ty?
                        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:28
                          Mam 34:-)
                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 17:30
                            hmm....bardzo ciekawe, zaintrygowałeś mnie, jak Ci na imię aniołku co mi z
                            nieba spadasz jak gwiazdka ? Może pogadamy w realu,s kro tak miło się rozmawia ?
                            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:35
                              Obawiam się, że z tym realem może być problem. Ja po prostu mieszkam ok. 300 km
                              od Ciebie, a w Warszawie bywam raczej rzadko (przynajmniej ostatnio).
                              Mam na imię Marcin. Miło mi:-)
              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 16:58
                Szczęście jest w nas :)
                Bo ja choć nie mam rodziny to mam je w sobie...każdy powód jest dobry by być
                szczęśliwym...Ale by ono trwało potrzeba jest akceptacji ....
                Zamilkłeś, chyba to co mówię to nie są mżonki....?
                • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:12
                  Ale jeśli szczęście jest w nas bez znaczenia jest dla mnie, czy ktos je
                  akceptuje. Szczęście jest kategorią indywidualną. Najlepszym dowodem na to jest
                  fakt, że różni ludzie w takich samych sytaucjach różnie się czują. To co mówisz
                  to nie mrzonki. To prawda, tylko czasem trudno ją dostrzec i trzeba się wysilić.
                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 17:18
                    Akceptacja każdemu jest potrzebna. Bez tego stale stajesz do walki ze światem o
                    codzienny byt. Jeśli czujesz wokół sympatię, to czujesz się szczęśliwy nie
                    tylko sam ze sobą ale w bycie z innymi....Ludzie lubiani są bardziej
                    szczęśliwi, nie muszą walczyć, wystarczy że są :)
                    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:32
                      Jasne, że łatwiej jest być lubianym, niż nielubianym. A być obojętnym - to w
                      ogóle tragedia. Ja mam to szczęście, że mam wokół siebie i osoby kochające mnie
                      i lubiące po prostu. Akceptacji mi nie brakuje:-) Co nie znaczy, że tak będzie
                      zawsze, dlatego jestem zdania że należy pielęgnować wewnętrzną siłę, bo jeśli
                      Ci ludzie mnie lubią, to pewnie dlatego, że jestem kim jestem. Z zaletami i
                      wadami. Koszmarnymi zresztą.
                      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 17:42
                        Dzięki Marcin za miłe dzisiejsze towarzystwo :)
                        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:45
                          Czy będziemy kontynuować naszą rozmowę na te- oraz inne - tamaty? Mnie również
                          dobrze się z Tobą rozmawia.
                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 19:31
                            Bardzo chętnie, hmm...pomyślę do jutra, jaki temat warto poruszyć....
                            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 19:42
                              Byle nie polityczny....A jakie masz hobby?
                              • Gość: justyna Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 05.05.05, 19:49
                                Marcin, fajnie, że jeszcze są tacy faceci jak Ty! Na pewno Twoja kobieta jest z
                                Tobą szczęśliwa.
                                • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 20:21
                                  Eeeeeeeeeeee.....gadanie.
                              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 20:12
                                Moje hobby...chyba nie jest popularne, bo to Etiopia (chociaż nigdy nie
                                byłam):)
                                Poza tym uwielbiam jeżdzić na łyżwach (od tego sezonu), lubię rower, filmy,
                                książki Kapuscinskiego, podróże (najdalej zapędziłam się na Dominikanę),
                                chodzenie po górach, narty....

                                A Twoje?
                                • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 20:19
                                  Moje hobby to: historia antyczna (Rzym), archeologia, trochę wspinaczka
                                  skałkowa (ale to już na pół gwizdka), rower (a jakże),chodzenie po górach (a
                                  jakże) książki też, z tym że raczej Kapuściński to nie moje klimaty, choć
                                  niedawno przeczytałem Jego "Podróże z Herodotem" i byłem pod wrażeniem. Raczej
                                  coś w stylu U.Eco, J.Saramago, A.Perez-Reverte. Etiopia kojarzy mi się z
                                  kościołem koptyjskim, Hajle Sellasje i klęską głodu. Ale również ze starą
                                  cywlizacją, owianą mgłą tajemnicy.Czytałem kiedyś jakąś książkę M.Brandysa na
                                  ten temat i sporo ciekawego się dowiedziałem. A dlaczego interesuje Cię akurat
                                  Etiopia ?
                                  • Gość: justyna Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 05.05.05, 21:11
                                    qrcze, jakie zainteresowania, nie można sie z Toba nudzić, Marcin, no nie
                                    zabieram czasu, gadajcie sobie
                                    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 21:51
                                      Może się przyłączysz?
                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 05.05.05, 21:27
                                    Etiopia kojarzy mi się z Etiopczykami, których poznałam kiedys .... Przemili
                                    ludzie, bardzo szanujący swoich dziadków i starszych, w ogóle okazujący sobie
                                    we wzajemnych kontaktach wiele szacunku i dobroci. Przygarniający tych swoich
                                    pobratymców, którzy cierpią, pomagający tym, którzy tego potrzebują. Oni nie
                                    mają prawie nic i tym się dzielą...z obcymi. Jak pojedziesz do Etiopii i
                                    zapędzisz się w biedne wsie, to na pewno zostaniesz ugoszczony ostatnim
                                    ziarnkiem ryzu, i twoi gospodarze ubiora sie w najlepsze ubrania..., mimo że
                                    bedziesz bialy...dla nich liczy sie kontakt z drugim czlowiekiem. Kiedyś w
                                    Luxmedzie była starsza kobieta czarna ubrana w piekny strój wyjsciowy, przyszla
                                    z kilkoma dziecmi, ktorzy otaczali ja opieka....zalatwili wszystko i bardzo sie
                                    z nia troskliwie obchodzili, tak zeby czula sie jak krolowa.....to jest wlasnie
                                    to co mi sie podoba.....Poza tym Etiopia to piękny kraj..., jedyny w Afryce,
                                    który nie był skolonizowany i zachowal rdzenna kulture...Ma wspaniałe góry
                                    Siemen Mountains (ze szczytem Ras Deshen 4543 m), gdzie zyja fajne
                                    malpki...natura nie skazona przemyslem....nieuregulowane rzeki.....tam
                                    znaleziono najstarsze szczatki ludzkie...W Etiopii zgodnie z legenda jest Arka
                                    Przymierza...ech, cudny kraj, gdyby nie te wojny...
                                    A tak wogóle to kończyłam Geodezję i Kartografię. A ty ...archeologię?
                                    Opowiesz, co w niej Cię pasjonuje?
                                    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 21:57
                                      Fascynujące jest to, co piszesz. Wydaje mi się, że w wielu kulturach - poza
                                      nasza, tj. tzw."zachodnią" szacunek dla starszych i drugiego człowieka jest
                                      czymś trwale zakorzenionym. Pozazdrościć. U nas długo tak było i jeszcze jest,
                                      niestety konsumpcyjna głupawka wypiera te zwyczaje z głów młodych (i nie tylko)
                                      ludzi.
                                      Nie skończyłem archeologii, a jedynie prawo, a potem jeszcze coś podyplomowego,
                                      co miało mi pomóc w poruszaniu się w biznesie. Hmmm...archeologia to jest mój
                                      konik po prostu. Historia była obecna w moim życiu od dziecka, a potem
                                      pogłębiło się w tym właśnie kierunku. Ciekawe studia skończyłaś - pracujesz "w
                                      zawodzie"?
                                      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 05:52
                                        Nie, już nie, choć tęsknię troszkę do kartografii - pracuję w dużej firmie w
                                        marketingu.
                                        ... znów nie mogę spać...te nerwy rozstania mnie wykończą...samotność nad ranem
                                        nie jest dla ludzi...
                                        Masz dzieci?
                                        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 09:19
                                          Nie, nie mam dzieci.

                                          Jak się dzisiaj czujesz ? Miłego dnia, w każdym bądź razie :-)
                                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 09:46
                                            Zaopatrzyłam się w srodki uspokajające...nie najlepiej niestety.
                                            Jak spędzić weekend nie zadręczjąc się ? Masz jakiś pomysł ?
                                            Wszystko co zrobię będzie sztuczne...nie chcę dziś myśleć o sobie.

                                            A jakie ty masz plany na najbliższy weekend ?


                                            Myślałam jeszcze o naszym temacie szczęście: to jest tak, że bez wody żadna
                                            łódź nie pożegluje i żadna istota nie przetrwa...wodą dla szczęścia jest ktoś
                                            kto Cię zawsze kocha...


                                            Dziewczyny, możecie się dołączać do rozmowy, jeśli macie ochotę :) zapraszam
                                            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 10:00
                                              Ja zawsze w takich przypadkach uciekam w sport lub wysiłek fizyczny szeroko
                                              rozumiany. Mam to szczęście, że mieszkam w pobliżu gór i często tam bywam. A
                                              jeżeli nie bywam to jeżdżę na rowerze. Albo idę na basen. Moim zdaniem
                                              chodzenie po górach sprzyja "uwolnieniu myśli" jak to nazywam, czyli po pewnym
                                              czasie przestajesz myśleć a jedynie absorbujesz to, co Cię otacza. Czysta
                                              mantra.
                                              Ponieważ mieszkasz na nizinie - doradzam Ci rower. Daje podobny skutek.
                                              I wyrzuć te środki. Nie uciekaj przed bólem. Zmierz się z nim. Nadaj mu imię.
                                              Przejdź przez oko cyklonu. Tylko wtedy sobie z nim poradzisz.

                                              Ja chciałem w ten weekend jechać właśnie w góry. Niestety pogoda na południu
                                              Polski jest taka sobie, więc chyba to odłożę na przyszły tydzień. Cóż....będę
                                              czytał, spał, może spotkam się z Przyjaciółmi, nie wiem, nic nie planowałem....

                                              Ja z uporem maniaka powtórzę Ci raz jeszcze; to prawda, że miłość daje
                                              szczęście. I drugi człowiek obok Ciebie bez wątpienia też. Ale miłość nie ma
                                              monopolu na zapewnienie człowiekowi szczęścia. Chyba, że rozumieć ją nie tylko
                                              jako "Amora", ale również "Carita". To już wtedy zupełnie inna sprawa.
                                              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 10:30
                                                Wiesz, chyba cos nas łączy, bo ja też skończyłam coś podyplomowego, co miało mi
                                                pomóc poruszać się w biznesie...

                                                U nas też niestety pada, bo inaczej na pewno wlazła bym na rower, na basen
                                                pewnie skoczę :)
                                                "Carita" - co to znaczy ?
                                                • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 11:02
                                                  "Carita" oznacza po prostu miłość człowieka (bliźniego, jeśli wolisz). Czyli
                                                  pomoc ludziom w trudnych sytuacjach. Troska o nich. Czyli wszystkie odcienie
                                                  miłości poza miłością kobiety i mężczyzny. Choć nie do końca - i tu przecież
                                                  wkracza "Carita". Czyli między kobietą a mężczyzną "Amora" powinna być
                                                  skorelowana z "carita", a w pozostałych wypadkach "Carita" występuje solo. :-)
                                                  Zapętliłem się nieco.
                                                  Z pewnością coś nas łączy - skoro rozmawiamy ze sobą to znaczy, że coś nas
                                                  łączy. Trudno o dobrych interlokutorów w dzisiejszych czasach. Ludzie mają po
                                                  kilka komórek, maile, gg, skype'y i inne graty, a coraz mniej sobie do
                                                  powiedzenia.
                                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 11:51
                                                    Z tym amorem i Caritą to całkowicie się zgadzam.
                                                    (o ile amor jest na całe życie)
                                                    A u Ciebie aktualnie są oba ?
                                                    (Bo musisz wiedzieć, że jestem bezpośrednią osobą)
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 11:57
                                                    To trudne pytanie ( a musisz widzieć, że poważnie traktuję zadawane pytania).
                                                    Czy "Amor" może być na całe życie....pewnie tak, ale jeszcze żyję więc nie
                                                    wiem, czy tak będzie w moim przypadku.
                                                    Czy są "Amor" i "Carita" idą w parze w moim przypadku ? Chyba tak, choć czasami
                                                    wydaje mi się, że "Carita" zdecydowanie wyszła na prowadzenie. Ale tak to już
                                                    chyba jest w wieloletnich związkach.
                                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 13:00
                                                    Widzisz, tylko Ty odpowiedziałes na mój post. A ja miałam nadzieję, że utworzy
                                                    sie grupka fajnych ludzi. Kumplostwo to przeszłość a teraz liczy się chyba
                                                    indywidualizm...każdy żyje dla siebie...czy my dwoje jesteśmy wyjątkami ???
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:19
                                                    Nie...chyba nie jeteśmy wyjątkami. Ogromna ilość ludzi poszukuje
                                                    najróżniejszych relacji, a w gruncie rzeczy chodzi o to samo - aby Cię ktoś
                                                    posłuchał. Faktem jest, że indywidualizm liczy się coraz bardziej i żyjemy w,
                                                    jak to ładnie określili amerykańscy socjologowie: "Couple orientated society".
                                                    A ja odpisałem, bo ...lubię rozmawiać po prostu. Choć wolę widzieć twarz
                                                    rozmówcy. Ale cóż - nie można mieć wszystkiego.
                                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 13:26
                                                    gdzie mam wyslac fotke ? :)
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:41
                                                    Mówisz poważnie ? Nie wymagam tego od Ciebie. Tak naprawdę nie ma dla mnie
                                                    znaczenia, jak wyglądasz.
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 13:57
                                                    Kolego to co piszesz to coś naprawde docierającego do serca, mam wręcz takie
                                                    same przemyślenia jak Ty. Masz duszę, coś o co w dzisiejszych czasach tak
                                                    trudno. Nie znam Cię, ale polubiłam po przeczytaniu wszystkiego co napisałeś, a
                                                    tak rzadko mi się to zdarza. Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:02
                                                    To jest nas już troje:-) "Ich troje" he he...Hej, Ona, może napiszesz conieco o
                                                    sobie? Niewiele, coś na dobry początek. Zapraszam:-)
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 14:16
                                                    Problem jest taki, że chyba nie potrafie tak pięknie pisać jak Ty. Ukłony w
                                                    Twoją stronę. Zawsze fascynowało mnie, jak można tak piękne myśli w takież
                                                    słowa układać. A ja lepiej maluje niż opisuje słowami. No i lubię szparagi o
                                                    tej porze roku, nawet ostatnio je namalowałam, wszystko co zobacze i mnie
                                                    zachwyci od razu chce namalować. Bardzo sympatyczny jesteś, i czuje sie
                                                    onieśmielona.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:21
                                                    Dzięki:-) Ale niepotrzebnie czujesz się onieśmielona. Napisz parę suchych
                                                    faktów o sobie, jeśli to dla Ciebie łatwiejsze; ile masz lat, gdzie mieszkasz
                                                    itp. Domyślam się, że jesteś plastykiem - ???
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 14:33
                                                    Zgadłeś, jestem plastykiem, za miesiąc skończę 30 lat, mieszkam w Krakowie. To
                                                    te suche fakty o mnie. NIe chce mi sie wierzyć, że już tyle lat za mną, Ty się
                                                    dobrze czujesz jako 34latek?
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:41
                                                    Czuję świetnie - to najlepszy wiek; nie jesteś już żółtodziobem, masz juz
                                                    jakieś doświadczenia i pewną mądrość, a jeszcze wiele się chce. Nie narzekam a
                                                    Ty narzekasz ?
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 14:46
                                                    Mężczyźni mają łatwiej, tak śmiem twierdzić. Te ogłupiające reklamy to ciągłe
                                                    gloryfikowanie ciała moze wpędzić w kompleksy. Czasem niestety wpadam z tego
                                                    powodu w dołek. Pewnie Ci sie to głupie wyda, ale tak mam. Wtedy wydaje mi się,
                                                    ze jestem do niczego, że powinnam więcej robić dla siebie, więcej kremów
                                                    wklepywać i tym podobne. No i ta presja, że 30 lat i bez męża, dziecka.
                                                    Mężczyźni chyba nie odczuwają takiego nacisku. I troche sie w tym gubie.
                                                    Głupie to, jak sądzisz?
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 15:09
                                                    No tak, mężczyźni chyba mają łatwiej. Nie czuję upływu czasu jak narazie. To co
                                                    piszesz, jest dla mnie zrozumiałe. Mam wiele znajomych w podobnym wieku, które
                                                    mają podobne przemyślenia. Ale ciało to betka, tak naprawdę liczy się psyche.
                                                    Znałem kobiety po prostu piękne, i bardzo samotne bo - pomimo urody ciała - nie
                                                    miały tego czegoś....A znałęm również kobiety przeciętne, wokół których zawsze
                                                    kręcił się krąg mężczyzn. Sex appeal po prostu. Wiem, że dla kobiet ich ciało
                                                    to relikwia i to jest naturalne. Ale nie demonizujmy, nie tylko o to chodzi.
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 20:37
                                                    Dziś jakoś tak się czuje właśnie nieszczególnie. To prawda co piszesz, to co
                                                    kobieta ma w sobie, czym jakoś emanuje jest takie ważne. Wcale nie musi być
                                                    piekna jak Monika Belluci. Tak, nie ochodzi o to by być pustą lalą. Czasem
                                                    zastanwiam sie dlaczego jednak faceci wybierają właśnie je. Nie wszyscy
                                                    oczywiście. Przecież tak miło jest kiedy ma sie wspólne pasje, plany. Tak
                                                    myśle. Cieszy to, że sa też tacy mężczyźni jak Ty, którzy widzą dużo więcej niż
                                                    dekolt.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 21:04
                                                    Uważam, że podstawą w relacjach między ludźmi jest komunikacja i oczywiście jej
                                                    zawartość. Reszta ma charakter wtórny. Innymi słowy; człowiek jest całością i
                                                    albo wydaje się nam atrakcyjny albo nie. Smieszą mnie ludzie, którzy mówią;
                                                    podoba mi się jako kobieta ale nic poza tym. Albo: "Jesteś fantastycznym
                                                    facetem, chciałabym z Tobą spędzać dni, ale nocy nie"(autentyczne). Człowiek
                                                    jest całością i dzielenie go na czynniki pierwsze jest dyskredytowaniem jego
                                                    wartości. Jeżeli ktoś jawi nam się jako wrażliwa, inteligenta osoba, pojawiają
                                                    się emocje, to pojawia się naturalnie również wyraz tych emocji, czyli seks. I
                                                    po sprawie, czyli super. Mamy wszystko. Wabiki są bardzo ważne, w końcu
                                                    jesteśmy społecznością dwubiegunową, ale wabiki są kategorią znacznie szerszą
                                                    niż dekolt. Amen.
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 22:47
                                                    Masz racje, pewnie jesteś z tej grupy facetow, którzy świetnie rozumieją
                                                    kobiety,w końcu jesteśmy z dwóch róznych planet i czasem coś zupełnie inaczej
                                                    rozumiemy. Całość jest najważniejsza, tylko dlaczego tak bardzo trudno spotkać
                                                    te druga osobe z którą chciałoby sie dzielić i noce i dni??????
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 23:16
                                                    Ponieważ jest to swojego rodzaju ruletka - jak w wypadku wszystkich
                                                    deficytowych "dóbr", które ludzie otrzymują z zagadkowego "rozdzielnika". Jedni
                                                    wszystko lub prawie wszystko - inni zgoła nic. To trudny temat, bo ociera się o
                                                    wiele niewiadomych. Ludzie od tysiącleci zastanawiają się, dlaczego jedni są
                                                    piekni, bogaci i zdrowi, a inni - wręcz przeciwnie. Toteż wymyślili szereg
                                                    teorii: reinkarnację, sprawiedliwość boską, predystynacje itp. itd.
                                                    Co najbardziej przykuwa Twoją uwagę w kontaktach z mężczyznami ?
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 23:29
                                                    Co przykuwa moją uwagę w kontaktach z mężczyznami? Ich pasja, inteligencja mnie
                                                    bardzo interesuje, chec słuchania tego co mam też do przekazania. Strasznie nie
                                                    lubie u facetów takiego przechwalania się, jacy to są super pod każdym
                                                    względem, szczycenie się jakąś beemką czy innym samochodem i mierzenie swojej
                                                    miary pieniądzem, wybacz, ale nie potrafie tak ładnie jak Ty przekładac tego co
                                                    mi się w głowie układa. Lubię tych, którzy nie mysla jedynie o sobie, sa po
                                                    prostu dobrymi ludźmi. A co Ty cenisz u kobiet? Spotkałeś juz kobiete swych
                                                    marzeń?
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 23:53
                                                    Może zabrzmi to niewiarygodnie ale najbardziej cenię w kobietach serce. A
                                                    dopiero potem intelekt. Pieniądz w ogóle nie ma tu nic do rzeczy. Kobieta
                                                    marzeń....Nie istnieje takie pojęcie. Kocham kobietę od 13 lat tę samą. Co nie
                                                    znaczy, że jest wyśniona, wymarzona i bez wad. Przeciwnie, ma ich wiele. Ale
                                                    kocham Ja bo jest tym, kim jest. Bywało i jest mi z Nią b.dobrze ale bywało i
                                                    fatalnie. Rozstawalismy się i schodzilismy. Nie było sielanki. Ale wiem, że
                                                    nikt mnie tak nie kochał jak Ona. I wiem, że mogę na Niej polegać. Czego chcieć
                                                    więcej ?
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 09.05.05, 19:15
                                                    Mogę tylko powiedzieć, ze wspaniale czytać to co piszesz, jak myślisz. uwierz,
                                                    tak mało dziś porzadnych facetów. A ja życze Ci byś był ze swoją kobietą na
                                                    zawsze, i by miłość kwitła. Bo to tak piękne uczucie.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 19:21
                                                    Ona, dziękuję za te wyrazy sympatii, ale skąd wiesz, że jestem porządny ?? :-)
                                                    Chciałabyś napisać do mnie na priva ?
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 09.05.05, 20:53
                                                    Na pewno jesteś bardzo wartosciowym człowiekiem, tak czuje, choc Cię niestety
                                                    nie znam. Jeśli można, to chciałabym napisac, czuje sie oniesmielona troche.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:00
                                                    To pisz: saladyn1@gazeta.pl. Czekam i pozdrawiam:-)
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 09.05.05, 22:15
                                                    Mam strszny problem, chyba onieśmielenie wygrało ze mną, w ogóele mi sie jakoś
                                                    słowa nie skłądają, tak mnie bardzo tym co napisałeś, jakie wartosci tutaj
                                                    przedstawiłes po prostu w jakiś sposób bardzo onieśmielona jestem. Postaram sie
                                                    napisać, jak dojde do porządku ze soba, pozdrawiam Cie.
                                                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:21
                                                    Wyluzuj:-)i napisz. Pozdrawiam
                                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 14:51
                                                    Jak to miło, że dołączyłaś do nas,
                                                    Nie było mnie chwilkę, a tu taka radość, że mamy kogos nowego w zespole, kogoś
                                                    kto tak samo myśli jak my :)
                                                    Dziś mam masę pracy, ale obiecuję że sie wtrącę czasami i poczytam sobie Wasze
                                                    przemyślenia, nie ma co się bac wyrażać swoich myśli, nie taki diabeł straszny,
                                                    ja zawsze chciałam malować, mam farby, zrobiłam jeden portret kiedyś, ale ...do
                                                    tego chyba jeszcze poczekam aż ogarnie mnie wana twórcza. Uwielbiam malarstwo,
                                                    np Turnera...Bardzo chętnie posłuchałabym szczegółów o Twoim, miła koleżanko :)
                                                  • Gość: Ona Re: poszukuję...kolegi IP: *.chello.pl 06.05.05, 14:54
                                                    Dziękuję Memoryyy, bardzo spodobało mi się to co pisaliście, i tak po cichu
                                                    dołaczyłam sie. Pozdrawiam, no i ja niestety też musze troche do pracy wrócić.
                                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 16:40
                                                    Miłego wypoczynku życzę :)
                                                    I wyspani podejmiemy znów ciekawe tematy, pomarzymy, podzielimy się myślami
                                                    ...i będzie dobrze :)
        • Gość: Po prostu on.... Re: poszukuję...kolegi IP: *.cwd.waw.pl / 195.164.254.* 11.05.05, 14:27
          Świat doceni to jaką jesteś, a jeśli on tego nie zauważy,to wszyscy ci, których
          na drodze życia spotkasz i dasz im w chwili, gdy tego potrzebują, choć dobre
          słowo, uśmiech, czy odrobinę zainteresowania - oni będą o Tobie pamiętali..
          Czytając Wasze posty dochodzę do wniosku, że nie zginie ten świat, o co walczył
          kiedyś Niemen wykrzykując niemalże słowa kultowej piosenki "Dziwny jest ten
          świat".

          Dziwny jest ten świat
          gdzie jeszcze wciaż mieści się wiele zła
          i dziwne jest to
          że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek
          Dziwny ten świat
          Świat ludzkich spraw czasem aż wstyd przyznać się
          A jednak często jest
          że ktoś słowem złym zabija tak jak nożem

          Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
          i mocno wierzę w to
          Że ten świat -
          nie zginie nigdy dzięki nim Nie! Nie! Nie!
          Przyszedł już czas najwyższy czas
          nienawiść zniszczyć w sobie

          I my każdego dnia winniśmy ciągle i od nowa wsłuchiwać się w te słowa,
          aby na chwilę nawet nie zapomnieć, co świadczy o naszej wartości.
          Bo warci jesteśmy tyle, jak wspomniałaś, ile jesteśmy w stanie dać innym.
          Nic więcej, nic mniej. Dokładnie tyle.Ale potrzeba czasu, doświadczeń nabywanych
          na wielu ścieżkach i zakrętach życia, by zrozumieć to, by takim się stać..
          Lepszym..
          Mam nadzieję, że nie zburzyłem niczego, o czym już mówiliscie, a jedynie
          dołożyłem swoją skromną cegiełkę do tej budowli, która niech prowadzi nas
          wprost do gwiazd..do nieba..
          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 19:51

            Brakuje mi wyrazów, którymi mogłabym odpowiedzieć Ci za Twe kojące słowa.
            Pozwól, że przytoczę po prostu ...wiersz ks. Jana Twardowskiego:

            Nie bój się chodzenia po morzu
            nieudanego życia
            wszystkiego najlepszego
            dokładnej sumy niedokładnych danych
            miłości nie dla ciebie
            czekania na nikogo

            przytul w ten czas nieludzki
            swe ucho do poduszki

            bo to co nas spotyka
            przychodzi spoza nas


            Dziękuję za Twój piękny post.
            Tak bardzo nam brakuje wiary...
            A ta iskierka ciepła, którą mi dałeś będzie mnie grzała w chłodne dni...
            U boku Takich ludzi marzenia stają się rzeczywistością.
            • Gość: Po prostu on.... Re: poszukuję...kolegi IP: *.cwd.waw.pl / 195.164.254.* 12.05.05, 12:52
              Co dzień rankiem, gdy otwieramy po raz pierwszy oczy, nurtują nas myśli, jaki
              bedzie ten dzień, co nas w nim spotka, czy wieczorem bedziemy go żegnać z
              żalem, że już się skończył, czy przeciwnie w nadziei, że nastepny bedzie lepszy
              od mijającego..I pewnie nikt z nas do końca nie zna odpowiedzi na te pytania,
              nawet jesli w najdrobniejszym szczególe opracował plan owego dnia. Wiele bowiem
              zależeć będzie od postawy ludzi, z którymi się zetkniemy, ich na nas reakcji,
              postawy..ale warto też zastanowić się nad tym, że działa to w obie strony.

              I my - ja, czy Ty - tym jacy jesteśmy w kontaktach z innymi ludźmi, swoimi
              słowami, gestami, zachowaniem sprawiamy, że kogoś dzień może być udany, lub
              nie..Dlatego winniśmy niejednokrotnie głęboko zastanowić się nad sobą, nad
              swoim zachowaniem, nad tym, jak może odebrać to drugi człowiek, nawet obcy,
              którego może już nigdy nie spotkamy drugi raz w życiu.

              Może to niepopularne w dzisiejszych czasach, przepełnionych pogonią za
              zdobywaniem dóbr tego świata, tych namacalnych, które sprawią, że bedziemy
              postrzegani lepiej przez otoczenie,środowisko, w którym żyjemy, ale warto moim
              zdaniem, decydować się na to, by oprócz "mieć" walczyć o "być"!
              Jeśli potrafimy wiele zrobić, by osiągnąć ów pierwszy cel, dlaczego nie czynić
              starania, aby wewnętrznie stawać się także lepszym..Zapytacie pewnie, co to
              znaczy lepszym? Nie będę nawet próbował tego definiować, niech miernikiem
              naszej wartości, będzie nasze sumienie i to co potrafimy dać z siebie innym!
              Nie powiem również,że sam wysoko oceniam się, biorąc te czynniki pod uwagę.
              Ale staram się nie zapominać o nich, choć przyznam, ze jest to trudne w
              codziennym życiu.Niestety,wszystko co dobre rodzi się w bólach, a by zobaczyć
              i wydobyć dobro z człowieka, w tle niejednokrotnie musi pojawić się zło.

              Widzisz staruszkę, która ma problem z wsiadaniem do autobusu - podaj jej rękę,
              a wdzięczność w jej oczach będzie najpiękniejszą zapłatą. Jeśli nawet nie okaże
              Ci tego w widoczny sposób, jestem pewien, że już w domu, pomyśli - są jeszcze
              na świecie dobrzy ludzie, jej wiara w sens życia, dzieki Tobie wzrośnie.

              Takich przykładów można mnożyć w setki..Może ktos uśmiechnie się, mówiąc,
              znalazł się samarytanin miłosierny..Wiedzcie jednak, że nie o to chodzi, by
              robić coś w oczekwianiu na wdzięczność, czy uznanie.Jeśli zrobimy coś takiego,
              a inni ludzie zauważą to, nawet gdy jedna osoba sią nad tym zastanowi i zarazi
              ją ten dobry przykład, okaże się, że jednym gestem, zrobiliśmy o wiele więcej,
              niz tylko pomogliśmy tej kobiecie. I choc może to odległy, ale jednak
              prawdopodobny przykład, czy kiedyś, za lat 30-40, jeśli i my będziemy takimi
              staruszkami, ktoś wtedy pomoże nam? Jeśli społeczeństwo, jeśli my teraz, swoim
              właściwym przykładem nie pokażemy dzieciom, młodzieży co jest dobre..dlaczego
              mamy potem liczyć, ze znajdzie się ręka, którą ktos do nas bezinteresownie
              wyciągnie?
              I przyznam się tu szczerze, że nieraz sam nawet nie angażuje się w pomoc, bo
              nie mam akurat ochoty, jestem wygodny, czy w towarzystwie, ale widok właściwej
              postawy ze strony kogoś innego zmusza mnie wtedy do zastanowienia się i jest
              budujący.

              Dlatego piszę te słowa, bo są one wyrazem mego uznania dla Was wszystkich którzy
              na codzień tacy jesteście, dla których "Jestem tym, co daję innym" nie jest
              tylko kartą papieru powieszoną przy drzwiach. Jeśli przez Waszą dobroć i
              bezinteresowność wiele razy cierpieliście, pomyślcie, że warto było!Bo nawet
              jeśli szczęście na co dzień nie jest Waszym udziałem, dajecie je innym.

              I może "śpieszmy się kochać ludzi" wcale nie jest tylko pięknym poetyckim
              zwrotem, a drogowskazem do życia w pogodzie i harmonii ze sobą i światem.

              Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was swoimi wywodami, ot po prostu chciałem
              powiedzieć coś, co czuję zetknąwszy się z postami na Waszym forum i pewną osobą,
              której postawa wzbudziła we mnie coś, co myslałem, że dawno już umarło..
              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 13:24
                Dobro nie umarło i nie umrze. I właśnie tych zapewnień potrzebuje teraz świat,
                potrzebują ludzie, każdy człowiek na tej planecie. Tak naprawdę wszyscy chcemy
                byc szczęśliwyi, tylko przez pryzmat siebie nie widzimy często , ze innym
                robimy krzywdę. Każdy z nas ma jakieś urazy i coraz trudniej jest wydobyć z
                siebie to, co naprawdę chcemy dawać...Ile dobra się przez to marnuje, ile
                cierpienia przetacza...
                Życie nie musi być bólem i w to pragnę głęboko wierzyć. I pragnę dzielić życie
                z kimś kto tak samo myśli, choć pewnie przypłacę to samotnością. Nie warto
                pozwalać się niszczyć przez innych.
                • m_alina Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 13:50
                  Memoryyy, poszukuj, warto. I nie myśl sceptycznie o przypłacaniu samotnością za
                  dobro.
                  Wszyscy pragną szczęścia i ważne jest znaleźć je w sobie, aby móc je dawać i
                  otrzymywać.
                  Każdy z nas niesie ze sobą bagaż przeżyć i dobrych i złych.
                  Fakt, że zostaliśmy skrzywdzeni, nie daje nam prawa do ranienia innych.
                  Chyba wielu z nas ma problemy z wybaczaniem. O ile stosunkowo łatwo przychodzi
                  wybaczanie innym, to odpuszczenie samemu sobie przychodzi z większym trudem.
                  Akceptacja, polubienie siebie może być kluczem do znacznie lepszych relacji ze
                  światem, do możliwości odczuwania szczęścia.
                  Pozdrawiam.
                • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 12.05.05, 15:02
                  > Życie nie musi być bólem i w to pragnę głęboko wierzyć. I pragnę dzielić
                  życie
                  > z kimś kto tak samo myśli, choć pewnie przypłacę to samotnością. Nie warto
                  > pozwalać się niszczyć przez innych.

                  memoryyy - nie jesteś SAMA, ze swoimi pragnieniami, dążeniami, celami.
                  Ani na tym forum, ani w życiu. Przecież wystarczy się rozejrzeć dokoła :)).
                • Gość: Po prostu on.... Re: poszukuję...kolegi IP: *.cwd.waw.pl / 195.164.254.* 12.05.05, 15:10
                  Pewnie zbyt wiele pada z naszych ust górnolotnych słów, może w ogóle za dużo
                  mówimy, zamiast dać pierwszeństwo swoim czynom,niech one powiedzą za nas
                  swoja wymową to wszystko, może..

                  I wiele razy jest tak, że nasze deklaracje nie idą w parze, z tym co robimy.
                  To przykre, lecz taka jest rzeczywistość, taka jest ludzka natura..
                  Jednak zważymy na to, że ludzką rzeczą jest upadać, ale i rzeczą ludzką jest
                  podnosić się z upadku. W tym upatrujmy naszej szansy, nawet jeśli coś nam
                  nie uda się, gdy po raz którys ktoś nas zawiedzie, czy jeszcze gorzej, gdy
                  my kogoś zawiedziemy..

                  Starajmy się! Nie rezygnujmy! Szczęście może być na wyciągnięcie dłoni, kiedy
                  jednak nasza ręka nie bedzie gotowa, by je złapać, istotnie, może ono koło nas
                  przejść nie zatrzymywane..Dlatego rozpoczynając każdy nowy dzień, winniśmy
                  robić to z nadzieją i wiarą, ze właśnie dziś może być ów wymarzony, moment,
                  na który czekaliśmy od dawna! I żyć tak, jak gdyby miał być to ostatni nasz
                  dzień!Żyć pełną piersią, dając z siebie wszystko..

                  A przy tym nie zapominajmy o tym, co jest najważniejsze, że ta chwila, jeśli
                  jej teraz nie zatrzymamy, nigdy juz nie wróci do nas, nigdy..odpłynie jak woda
                  w rzece..Jednak korzystając z naszej wolności, pamiętajmy o innych,o ich
                  uczuciach, o ich wrażliwości na słowa, które wypowiemy.

                  Dlatego wielu z nas, w imię tego, pozostaje samych, nie chcąc krzywdzić,
                  sprawiać bólu, oszukiwać..i pewnie, choć do końca z tego sobie nie zdajemy
                  sobie sprawy, przytłoczeni brzemieniem samotności, żyją sami, lecz w zgodzie
                  ze sobą, czego wielu im zazdrości..

                  Nikt nie chce być sam, wszyscy mamy prawo do własnego szczęścia, czy jednak
                  za wszelką cenę? Dla kogoś, komu ktoś towarzyszy w życiu i jest mu dobrze,
                  nie zaznał bólu wieczorów spędzonych tylko w towarzystwie spikera programu
                  telewizyjnego i kolejnej lampki wina w ręce - tak bardzo spragnionej drugiej
                  dłoni - wyznaczenie ceny jest sprawą prostą.Sądzi, że tak musi już być i wydaje
                  mu się, że to co ma należy mu się, a nawet, że inaczej być nie może.
                  Dla kogoś, kto jest sam, prowadząc wiecznie rozmowy ze swoimi myślami, każda
                  cena byłaby do zaakceptowania, aby ten stan rzeczy uległ zmianie.

                  Wielu cierpi, gdy czekają cierpliwie w zaciszu swego małego domowego świata,
                  chowając przed tym dużym, zewnętrznym światem, czekając na to, aż któregos dnia
                  spotka ich Ktoś, kto doceni to, co przez lata całe pielęgnowali w sobie.
                  To takie straszne,gdy popatrzymy wokół, gdzie wizerunek modelu życia kształtują
                  wszechobecne kolorowe bilbordy i dziesiątki barwnych czasopism, z których
                  spoglądają na nas cudnie piękne kobiety i wspaniale zbudowani przystojni
                  mężczyźni, a nam tak daleko do tego ideału.. Zastanawiamy się, czy ktoś zwróci
                  uwagę "szare myszki", czy piękno duszy zwycięży w pojedynku z urodą, pozycją
                  społeczną, czy statusem materialnym..
                  Odpowiedź jest prosta, jeśli spotkasz JEGO/JĄ, który pokocha Cię całym sercem,
                  zaakceptuje Cię taką/takim jakim jesteś, bezwarunkowo i bez chwili wahania, czy
                  zimnej kalkulacji opłacalności, dla Niego/Niej będziesz najważeniejszą osobą!
                  Głęboko w to wierzę i jestem pewien tego w stu procentach.A jeśli w posagu
                  wniesiesz piękne serce, nic nie będzie w stanie równać się z nim..

                  Wiem, że każdy potrzebuje swego odkrywcy, a Wasze forum pełne jest tak
                  wspaniałych ludzi, którzy ciągle na Kogoś takiego czekają! Im dedykuję to,
                  co napisałem, chcąc choć w ten sposób, powiedzieć Wam Jesteście Wspaniali!



                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 17:10
                    Po prostu, odkrywamy stale na nowo, a to co jest wspaniałe, trwa chwilę.
                    tylko dlaczego...dlaczego trwałość to ulotne złudzenie...czy ktoś mi na to
                    odpowie ?
                    • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 17:26
                      "Rozbieżność między tym, co leży na powierzchni, a tym co jest tajemnicą
                      miłości, stanowi właśnie źródło dramatu. Jest to jeden z największych dramatów
                      ludzkiej egzystencji. Powierzchnia miłości ma swój prąd, prąd szybki,
                      migotliwy, łątwo zmienny. Kalejdoskop fal i sytuacji pełnych uroku. Prąd ten
                      jest czasami tak zawrotny, że porywa ludzi, kobiety i mężczyzn. Porwani myślą,
                      że wchłonęli całą tajemnicę miłości, a tymczasem nawet jej nie dotknęli. Są
                      przez chwilę szczęśliwi, bo mniemają, że dotarli do granic egzystencji i
                      wydarli wszystkie jej tajniki tak, że nie pozostało juz nic. Tak właśnie; po
                      drugiej stronie tego uniesienia nie pozostaje nic. A nie może, nie może
                      pozostać nic! Człowiek jest jakimś continuum, jakąś całością i ciągłością, więc
                      nie może pozostać nic (...). MIŁOŚC TO NIE JEST PRZYGODA. MA SMAK CAŁEGO
                      CZŁOWIEKA. MA JEGO CIĘŻAR GATUNKOWY. I CIĘŻAR CAŁEGO LOSU. NIE MOŻE BYĆ CHWILĄ.
                      WIECZNOŚĆ CZŁLOWIEKA PRZECHODZI PRZEZ NIĄ. DLATEGO ODNAJDUJE SIĘ W WYMIARACH
                      BOGA, BO TYLKO ON JEST WIECZNOŚCIĄ"

                      Karol Wojtyła "Przed sklepem jubilera"
                      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 18:38
                        Ile dramatów można uniknąć głębiej się zastanawiając, zanim wyznamy komuś
                        miłość...
                        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 18:46
                          Nie na darmo mówią: "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem":-)
                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 21:11
                            "Pisała

                            Nie sądź miłości nie oskarżaj żadnej
                            nie wybrzydzaj zbyt wielka więc się nie nadaje
                            tak czysta że ją tylko ocala rozstanie
                            miej litość dla niewzajemnej biednej
                            co wydała się tobie jak but niepotrzebny
                            uszanuj półidiotkę dokładnie od rzeczy
                            taką która umarła i jeszcze się leczy

                            sto lat temu pisała moja babka w listach"

                            ks. Jan Twardowski
                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 21:18
                            ***

                            "Miłość przychodzi odchodzi
                            jest z nami nagle jej nie ma
                            może do lasu pobiegła
                            całować podlotki drzewa
                            czemu nie siądzie przy stole
                            pobędzie dłuzej posłucha

                            - Ach ten lęk że się nie kochamy
                            skoro miłośc miłości szuka"

                            Ks. Jan Twardowski
                            • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 12.05.05, 21:45
                              a to mój ulubiony, tego samego autora :)

                              "myślisz - znowu się spóźnia
                              zaraz się obrażasz
                              marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

                              kto miłości nie zaznał już jej nie odnajdzie
                              a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
                              martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka
                              miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
                              spokojna bo szczęście porzuciła ciasne
                              spróbuj nie chcieć jej wcale
                              wtedy przyjdzie sama"

                              Wiele razy mi pomógł, w dołkach, różnych zawirowaniach.... Z perspektywy czasu
                              mogę powiedzieć, że strach jest najgorszym doradcą. I w uczuciach, i w życiu...

                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 12.05.05, 21:02
                    "Spotkanie

                    Ta jedna chwila dziwnego olśnienia
                    kiedy ktoś nagle wydaje się piękny
                    bliski od razu jak dom kasztan w parku
                    łza pocałunku
                    taki swój na co dzień
                    jakbyś mył włosy z nim w jednym rumianku
                    ta jedna chwila co spada jak ogień

                    nie chciej zatrzymać
                    rozejdą się drogi -
                    samotność łączy ciała a dusze cierpienie

                    ta jedna chwila
                    nie trzeba nic więcej

                    to co raz tylko - zostaje najdłużej"

                    ks. Jan Twardowski
      • Gość: fajny gość Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 15:01
        jakie masz marzenia??
        • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 17.05.05, 15:34
          Odpowiadam, choc nie wiem, czy do mnie pytanie :)

          Moje marzenia to wspólne dzielenie się każdym nowym dniem z kimś, kto mnie
          rozumie, kto mnie kocha...
          Moje marzenia to także radość z rosnących na co dzień dzieciaków, wspólne
          zabawy...
          Moje marzenia to spędzanie czasu na łonie natury, podglądanie przyrody tej
          nieokiełznanej, bieganie po łakach, spacery po lesie...odkrywanie siebie,
          swoich talentów, życie pełne pasji...
          Moje marzenia to grupka zaufanych przyjaciół domu, takich, z którymi można
          konie kraść...
    • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 06.05.05, 17:10
      Pięknie piszecie :). Tak mało optymizmu i pogody ducha na tym forum...
      Jak człowiekowi nie jest dobrze samemu ze sobą to innym z nim też nie będzie
      dobrze. To stara prawda :) ale jakże trudna do realizacji :)
      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 18:11
        Podzielę się z Wami moi mili moimi przemyśleniami wynikłymi z doświadczenia i
        obserwacji.
        Wydaje mi się, że bardzo często to "coś", co mają niektórzy ludzie wynika z ich
        przeżyć, i to bardzo często traumatycznych. To właśnie ci, którzy przeżyli lub
        tylko byli świadkami prawdziwych nieszczęść, posiedli mądrość życiową, dzięki
        której są lepsi. To jest tak, jakby otworzyło się im oko na lepszy świat...
        Bo bogactwo dostrzec można najlepiej po powrocie z biednej Afryki...
        Ciekawa jestem, czy zgadzacie się ze mną...
        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 20:55
          Nie na darmo mówią, że cierpienie uszlachetnia. Coś w tym jest.Nie przeżyłem aż
          takich mega-traum, ale każdy ból pozostawia ślad w postaci jakiejś fałdki na
          materii życia. Nadmiar traumy może skrzywić człowieka, a nawet go zniszczyć.
          Ale w rozsądnym cyklu zycia tego rodzaju przeżycia umacniają, ubarwiają i
          uwrażliwiają.
      • majowa_kobieta Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 18:16
        Bardzo miło czyta się tak interesujące wypowiedzi. Przeczytałam, i postanowiłam
        dopisać się: jestem na TAK :-) Etiopia, historia antyczna, wspinaczka skałkowa,
        wyprawy górskie... Mam wrażenie, że człowiek, który ma swoje zainteresowania,
        coś co go fascynuje nie skupia się tak bardzo na tym, że akurat nie ma tej
        drugiej połówki czy nie przypomina kogoś z reklamowego billboardu. Chyba każdy
        ma taki okres, kiedy boksuje się sam ze sobą. Jednak dużo przyjemniej żyć w
        harmonii, a nie w rozsypce, która nic dobrego nie daje. To nie jest łatwe, nie
        wystarczy pstryknąć, ale jest jak najbardziej możliwe. Wiem coś o tym :-)
        Pozdrawiam i życzę jak najprzyjemniejszego nastroju, w końcu maj to dla wielu z
        nas najpiękniejszy miesiąc :-)
        • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 18:37
          Zauważyłam małą apadkę z mojej strony...do udziału w naszych dyskusjach
          zaprosiłam tylko niewiasty. No i Panowie oniesmieleni do nas nie zaglądają.
          A więc poprawiam się: Chłopcy, Wasze opinie wypowiedzi są bezcenne dla
          niewiast...my jesteśmy tego u Was wręcz spragnione. Dołączajcie także do
          rozmowy, zapraszam.
          (a tak nawiasem pisząc to ja słynę z takich wpadek na swoje
          nieszczęscie...pewnie dlatego los mnie każe... )
        • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 06.05.05, 18:38
          Własne pasje, zainteresowania, umiejętność zajęcia się sobą i wrażliwość na
          piękno otaczającego świata a jednocześnie nie egoizm i ksobność... Uczucia nie
          pojmowane w kategoriach "straconych inwestycji" tylko nowych doświadczeń.
          Życie w pojedynkę też może być interesującą przygodą a nie pasmem udręk. Wtedy
          zdecydowanie łatwiej o towarzysza podróży :)
        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 21:10
          Swięte słowa. To samo starałem się przekazać wcześniej Memoryyy; jeśli człowiek
          nie znajdzie siły w sobie, nie da jej innym. I nie znajdzie jej u innych. A
          jeśli pielęgnuje się własne autonomiczne życie, wówczas łatwiej jest przebrnąć
          piętrzące się trudności - i nas samych, i naszych bliskich.
          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 06.05.05, 22:30
            Człowiek stawia sobie pewne cele, dąży do ich osiągnięcia, ale kiedy kolejny
            raz ten cel zamiast być bliżej, oddala się, ogarnia zniechęcenie...A kiedy cel
            szczytny...to już nie wiadomo czy walczyć dalej czy poddać się i pozbyć tego o
            czym się marzyło...
            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 22:51
              Wyznaję pogląd, że każdy człowiek ma w życiu do odegrania jakieś role (jedną
              bądź kilka) w życiu innych ludzi. Na różnych polach. I po to pojawia się na
              świecie. Gdyby pojawiał się tylko po to aby przedłużyć gatunek i zapewnić sobie
              szczęście byłoby to potworne marnotrastwo jego przyrodzonego potencjału. Te
              miliony komórek, funkcji organizamu, indywidualna aura...JP II powiedział, że w
              planach boskiej opatrzności nie mieści się taka kategoria jak prosty przypadek.
              Jeżeli coś notorycznie Ci nie wychodzi to może znak, abyś poszła inną drogą? To
              nie znaczy gorszą i wbrew sobie. Każdy z nas jest stworzony do szczęścia i
              miłości. Nie ustawaj w poszukiwaniach.Nie rezygnuj z marzeń. A co jest Twoim
              celem obecnie ?
              • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 07.05.05, 00:17
                No nie wiem... Myślę, że w życiu najważniejsze jest... samo życie. "Szukaj,
                nie rezygnuj" - przecież często się zdarza, że znadujemy coś zupełnie tego nie
                szukając. Taki właśnie "nieprzypadkowy przypadek". Moim zdaniem szczęście może
                dawać świadomie przeżywana każda chwila. A gdy zawsze myślimy w poniedziałek
                o piątku, w pracy o pójściu do domu, gdy zawsze myślami jesteśmy gdzie indziej
                to życie przecieka przez palce. Oczywiście, trzeba mysleć o przyszłości i
                przeszłości, ale żyć teraźniejszością. Dlatego nie szukając możemy znajdować
                bo jesteśmy bardziej skupieni na tym co się dzieje.
              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 07.05.05, 00:33
                Hmm...pogubiłam się trochę i sama już nie wiem, na razie sobie odpuściłam z tym
                celem. Życie nauczyło mnie, że nie zasze wybieramy ścieżki, którymi
                idziemy...Na razie stawiam co rano czoła każdemu nowemu dniu i staram się
                odnaleźć sens swojej roli na tym świecie, o której bardzo ładnie napisałeś.
                Taki czas wyciszenia, aby znów nabrać siły...Cieszy mnie każda dobra chwila i
                wydaje mi się, że jest to czas odnajdywania siebie na tej nowej ścieżce, na
                którą pchnął mnie los.
                A odpowiadając nostalgicznie: Mój cel wisi ukryty pod materiałem przykrywającym
                obraz namalowany przez tego, który go kiedyś odsłoni...
                Ale z marzeń nie zrezygnuję, ani z poszukiwań, one pozwalają się realizować...
    • junkoh Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 14:22

      fajny watek, rzeczywiscie, tez poszukuje kolegi :) a znam osoby madre co nie
      przeszly wcale setek kilometrow cierpienia, i tego wytlumaczyc sobie nie
      umiem...
      • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 15:12
        Mądrość nie musi wynikać z cierpienia ale może. Parę słów poproszę o sobie,
        Junkoh..
        • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 16:14
          Cześć. Tak sobie czytam Wasz wątek i naprawdę bardzo tu sympatycznie :)
          Pozdrawiam Was wszystkich :)
          A do Memoryy...pamiętaj, co nas nie zabije to nas wzmocni. Nie warto uciekać od
          problemów w farmakologię, może zabrzmi panalnie ale czas leczy rany...wiem co
          mówię. Najważniejsze chyba nie zapętlić się we własnym cierpieniu i nie
          zapomnieć, że nadal świeci słońce...również dla nas, tylko trzeba to dostrzec.

          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 17:18
            Tak bardzo potrzebne są takie słowa otuchy, kedy w środku boli.
            Każde przyżycie pozostawia na nas jakiś ślad. Czasami rysa jest za głęboka. Bo
            jesli ktoś zawodzi nasze oczekiwania, to czujemy sie zagubieni, oszukani. Czy
            można nadal wierzyć w dobro i szlachetność? Czy można normalnie żyć i marzyć ?
            Czy można zaufac na nowo życiu ? Czy czas jest w stanie całkowicie wyleczyć
            nasze blizny ?
            Myślę, że dopóki nie dostrzeżemy w tym, który nas zniszczył kawałka dobra,
            nasze życie będzie ciągłą szamotaniną, zmaganiem się z tym, jak
            niesprawiedliwie ktoś nas potraktował, oraz niszczeniem w sobie tego co czyste.
            • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 17:45
              Rozumiem Cię Memoryyy...ale w trudnych chwilach zawsze sobie myślę, że wszystko
              w naszym życiu ma jakiś cel i sens....cierpienie też. Teraz boli ale może tak
              miało być, żeby kiedyś w przyszłości nie bolało gorzej. I chociaż na razie
              pewnie przychodzi to z trudem...TRZEBA wierzyć w dobro i szlachetność, bo to
              wbrew pozorom nie są postaci rodem filmu since-fiction ;) A czas.....czas leczy
              wszystkie rany...

              "Myślę, że dopóki nie dostrzeżemy w tym, który nas zniszczył kawałka dobra,
              > nasze życie będzie ciągłą szamotaniną"

              Może masz rację...chociaż nie każdego stać na taki heroizm ;)
              Ja myślę, że trzeba po prostu postawić kreskę i zacząć żyć nowym
              życiem...przynajmniej próbować.
              • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 18:37
                Spójrzmy wstecz - na pokolenie naszych dziadków. To ludzie, z których wielu
                przeżyło terror, o jakim nie mamy pojęcia. Wieczny strach o ZYCIE - zsyłki,
                deportacje, obozy, łagry. Smierć bliskich - i to nie tą "dobrą" w późnym wieku,
                we własnym łóżku, w otoczeniu rodziny. I wielu z tych ludzi potrafi śmiać się
                głośno, czerpać radość z tego czasu, który jeszcze jest im dany. Człowiek może
                znieść absolutnie wszystko - z wyjątkiem fizycznego unicestwienia. Odrasta jak
                zdeptana trawa. Racje mają przedmówcy; czas leczy rany. Pozdrawiam Cię,
                Memoryyy. I odzywaj się częściej , może będzie Ci lżej....
                • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 19:27
                  Gość portalu: Kolega napisał(a):
                  "I odzywaj się częściej , może będzie Ci lżej...."
                  Właśnie!!!...najlepsze na wszelkie troski i kłopoty jest :
                  -wygadać się ;)
                  -spotkać się z przyjaciólmi i "odreagować " a jak masz taką możliwość wyjechać z
                  nimi gdzieś chociaż na parę dni...
                  -zrobić COŚ co zazwyczaj sprawia Ci największą przyjemność...:) nawet jeśli to
                  coś głupiego ;))
                  -odreagować na sportowo-polecam basen ...
                  ....i uwierzyć, że po najgorszej nawet burzy pojawi się tęcza...

                  Pozdrawiam :)
                • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 19:51
                  Kolego, moje urazy są zbyt wielkie, abym mogła pozwolić sobie na użalanie się
                  na forum. Choćby dlatego, że mam wpojone, ze jestem egoistką.
                  (Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że największą krzywdę robimy ludziom, kiedy
                  usilnie wmawiamy im coś....bo oskarżenia pod naszym kątem powtarzane zbyt wiele
                  razy zapadają w nas ...zwłaszcza gdy wypowiada je ktoś bliski sercu)
                  Często nie zdajemy sobie sprawy jak niszczymy życie bliskim dlatego, że nie
                  staramy się (nie potrafimy ?) zrozumieć ich potrzeb...
                  Lubię wirtualne światy a w realu niestety sobie nie radzę - to usłyszałam o
                  sobie. To też boli...bo o ile potrafię zaakceptować decyzje rozstania, to już
                  zapalczywe oskarżanie mnie o winie wyłącznie po mojej stronie jest dla mnie jak
                  kopnięcie w brzuch.
                  • junkoh Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 19:58
                    oh well, z forum romantica robi sie zgola insza inszosc, realitica


                    memoryyy napisał:

                    > Kolego, moje urazy są zbyt wielkie, abym mogła pozwolić sobie na użalanie się
                    > na forum. Choćby dlatego, że mam wpojone, ze jestem egoistką.
                    > (Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że największą krzywdę robimy ludziom, kiedy
                    > usilnie wmawiamy im coś....bo oskarżenia pod naszym kątem powtarzane zbyt
                    wiele
                    >
                    > razy zapadają w nas ...zwłaszcza gdy wypowiada je ktoś bliski sercu)
                    > Często nie zdajemy sobie sprawy jak niszczymy życie bliskim dlatego, że nie
                    > staramy się (nie potrafimy ?) zrozumieć ich potrzeb...
                    > Lubię wirtualne światy a w realu niestety sobie nie radzę - to usłyszałam o
                    > sobie. To też boli...bo o ile potrafię zaakceptować decyzje rozstania, to już
                    > zapalczywe oskarżanie mnie o winie wyłącznie po mojej stronie jest dla mnie
                    jak
                    >
                    > kopnięcie w brzuch.
                  • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 20:10
                    Odpuść i nie dręcz się. To co ktoś Ci mówił, to jakieś bzdury. Za rozpad
                    związku zawsze ponoszą winę dwie strony. Albo za działanie, albo za
                    zaniechanie. Albo i jedno i drugie. Ale nigdy jedna strona. Nie daj się
                    zepchnąć do narożnika. Co znaczy, że nie radzisz sobie w realu? W końcu żyjesz
                    normalnie, do czegoś w życiu doszłaś. A problemy mamy wszyscy i nikt nie jest
                    doskonały. Za dużo tych billbordów dookoła - niektórym udało się wpoić, że
                    życie to twór bez skaz i problemów.
                  • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:07
                    Memoryyy ... ale ktoś Ci wielkich głupot naopowiadał. Właśnie przejawem egoizmu
                    i niedojrzałości jest zwalanie winy za rozpad związku na jedną tylko ze stron.
                    Powiem Ci jeszcze jedno...jeśli ta "kochana" osoba potrafiła tak skutecznie
                    zabić w Tobie wiarę w siebie, wiarę w ludzi, doprowadzić do tak niskiej
                    samooceny ...to przepraszam ,że to powiem ale dobrze,że się rozstaliście.Nie na
                    tym chyba polega miłość...
                    • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 21:24
                      mmm, milość jest ślepa...chyba nawet zawsze:)
                      Sęk w tym, że ja zawsze wierzyłam że nawet jak jest trudno, to trzeba dbać o tą
                      miłość tak, by trwała, bo każde ostateczne rozstanie zabiera nam cząstkę nas
                      samych.
                      A Tobie mmm za ustawienie mnie do pionu należy się wielki wirtualny całus :)*
                      • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:55
                        Tak to prawda...rozstanie zabiera nam cząstkę siebie ...ale trwanie w związku w
                        którym druga osoba nas nie rozumie, nie próbuje nawet tego zrobić a jedynie
                        obwinia o całe zło ...to zabiera nam całych nas ;)
                        O miłość trzeba dbać,pielęgnować ją, czasami może i o nią powalczyć ale to
                        dotyczy również OBU stron.

                        Widocznie tak miało być, musieliście się rozstać, bo może tuż za rogiem czeka na
                        Ciebie prawdziwa miłość :) ( nie mylić z żubrem ;)) )
                        Ja tak sobie tłumaczyłam....i sprawdziło się :)...czego i Tobie życzę .
                        Buziak :)
                        • junkoh Re: poszukuję...kolegi 10.05.05, 09:01

                          o kurcze, oby....

                          Gość portalu: mmm napisał(a):

                          > Tak to prawda...rozstanie zabiera nam cząstkę siebie ...ale trwanie w związku
                          w
                          > którym druga osoba nas nie rozumie, nie próbuje nawet tego zrobić a jedynie
                          > obwinia o całe zło ...to zabiera nam całych nas ;)
                          > O miłość trzeba dbać,pielęgnować ją, czasami może i o nią powalczyć ale to
                          > dotyczy również OBU stron.
                          >
                          > Widocznie tak miało być, musieliście się rozstać, bo może tuż za rogiem czeka
                          n
                          > a
                          > Ciebie prawdziwa miłość :) ( nie mylić z żubrem ;)) )
                          > Ja tak sobie tłumaczyłam....i sprawdziło się :)...czego i Tobie życzę .
                          > Buziak :)
                      • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 09:36
                        No nie, miłość absolutnie nie jest ślepa! To stan, kiedy jest się całkowicie
                        świadomym zarówno zalet, jak też i wad naszego "ukochanego". Ślepe to może być
                        zauroczenie, czy zakochanie jakieś...
                        W miłości chce się zawsze DOBRA tego, kogo się kocha, w zauroczeniu to MY mamy
                        czuć się dobrze. W milości to DOBRO drugiej osoby jest podstawą wszystkich
                        życiowych wyborów.
                        Twój luby był zauroczony, przeszło mu i próbuje Ci dokopać zagłuszając własne
                        wyrzuty sumienia, że nie tak do końca z jego strony wszystko w porządku...
                        Ty jeszcze jesteś pod wpływem tego zauroczenia. To boli (znam, znam), bo zawsze
                        lepiej jest być tym, który kończy...
                        W dojrzałym związku zadajemy sobie pytanie (każdy z partnerów) nie o to, co
                        jest złego w partnerze, tylko co ja nie tak zrobiłem, a jeśli nawet wina jest
                        ewidentnie w partnerze, to dociekamy do źrodeł tego stanu i albo przekonujemy
                        go do zmiany tego, co można zmienić albo akceptujemy go takim, jaki jest.
                        Zapytaj siebie, jak postąpił Twoj partner, jak postapiłaś Ty. Czy to MIŁOŚĆ???
                        Jeśli zdarzyłoby się, że jednak zastanawiasz się, czy nie odpowiedzieć : NIE,
                        to jestes na wygranej pozycji - wyplątujesz się właśnie z toksycznego
                        uzależnienia i tym samym, mając czyste konto dajesz sobie szansę na MIŁOŚĆ :-)
                        • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 09:49
                          Bravo Harpia ! Jakbyś mi to z ust wyjęła;-)
                        • junkoh Re: poszukuję...kolegi 10.05.05, 09:57
                          szkoda ze to tylko takie proste jest po przepoczwarzeniu sie, ktore to trwa i
                          trwa i trwa, moze bez konca
                          • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 10:24
                            Bo to ciężka praca jest niestety... trzeba dużo łez wylać i boli bardzo zanim
                            człowiek przyjmie tę prawdę jako swoją... ale warto - wiem z własnego
                            doświadczenia
                        • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 10.05.05, 10:26
                          Dziękuję Harpia.
                          Masz rację, żyłam złudzeniami.
                          A moja miłość cały ten czas cierpliwie na mnie czeka.
                          Poznam ją po tym, że to ja będę dla niej ważna.

                          A Ty, jeśli to czytasz, Maćku, zastanów się, czy powrót do Twojej byłej
                          dziewczyny to faktycznie powrót do miłości...a nie do zauroczenia...
                          Czas ci to pokaże, ale mnie już nie ma. Skoro ją wybrałeś, to znaczy, że mnie
                          nie kochasz a ja zaczynam żyć dla tej prawdziwej miłości, ona już za długo na
                          mnie czekała...

                          Pozdrawiam wszystkich, którzy mi towarzyszyli w moich zmaganiach z losem,
                          bardzo mi pomogliście i jesteście głeboko w moim sercu.
                          • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 10.05.05, 16:49
                            Jak tu pusto się zrobiło,
                            Czy znajdzie się równie pasjonujący temat?
                            Kolego, jestem pod wrażeniem Twojej inteligencji i wyczucia i nie chciałabym,
                            aby to nasze miłe towarzystwo rozeszło się do domów. Za wiele Wam wszystkim
                            zawdzięczam.
                            Na pewno mamy o czym rozmawiać, tyle dylematów i ciekawych rzeczy spotykamy na
                            każdym kroku. Czekam z niecierpliwością na inny ciekawy wątek :)
                            Może kolejny dylemat ?
                            Pa
                            • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 20:50
                              To Memoryyy, na co czekasz?...migusiem wrzucaj jakiś temat :)))
                            • junkoh Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 09:16
                              wlasnie rzucaj rzucaj, zebym zdazyla dac glos przed urlopem
                              • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 10:13
                                Może zadam pytanie:
                                Czy warto w dzisiejszych czasach myśleć o innych, poświęcać się dla czyjegoś
                                dobra, czy lepiej pielęgnować swoje wartości i zaspokajać własne potrzeby?
                                Drugi temat:
                                Czy zasady są czymś dobrym w życiu, czy też zbytnia zasadniczość przeszkadza
                                żyć?
                                Jak myślicie ?
                                • Gość: mmm Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 10:49
                                  > Czy warto w dzisiejszych czasach myśleć o innych, poświęcać się dla czyjegoś
                                  > dobra, czy lepiej pielęgnować swoje wartości i zaspokajać własne potrzeby?

                                  Jedno nie wyklucza drugiego.Każdy w życiu ma jakieś cele, marzenia i do nich
                                  dąży.Najważniejsze jednak aby nie budować własnego dobra na krzywdzie innych.
                                  Nie wyznawać zasady "po trupach do celu". I teraz może brutalne co napiszę- nie
                                  być naiwnym jeśli chodzi o wspomniane przez Ciebie poświęcenie...cóż-
                                  życie...czasami chcemy się poświęcić, komuś pomóc a zostajemy przez niego
                                  wykorzystani....a temu mówię NIE.

                                  Co do "zasad" w życiu, to najważniejsze być sobą i żyć tak aby nie pokłócić sie
                                  z własnym ego ;))
                                  Sprecyzuj jednak proszę o jakie zasady dokładnie Ci chodzi :)
                                  Pozdrawiam.
                                  • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 11:11
                                    Nie wiem, czy potrafię jasno sformułowac moje myśli.

                                    Chodziło mi o to, że są ludzie, którzy realizują się pomagając innym i czy to
                                    nie jest piękniejsze niż życie samotne w poszukiwaniu czegoś dla siebie...
                                    Trzeba być w zgodzie ze sobą...ale czy my siebie tak naprawdę znamy ? Czy w
                                    trudnych chwilach nie potrafimy dać z siebie więcej, niz kiedykolwiek bysmy
                                    sobie mogli wyobrazić?

                                    Co do zasad: Czy należy wybaczać innym uczynki, które są niezgodne z naszymi
                                    zasadami, czy lepiej żyć w zgodzie ze sobą i palić te niepewne mosty...
                                    Innymi słowy, czy warto obwarowywać się zasadami, czy też starać się zrozumieć
                                    motywacje innych...
                                    • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 11:17
                                      Czy wybaczać uczynki które są niezgodne z naszymi zasadami? Nie zawsze ale myśle
                                      ża czasami to jest bardzo wskazane. Człowiek błądzi, popełnia błędy, potem ich
                                      żałuje. Jeśli po takim niewybaczalnym błędzie, będzie żalował, miał wyrzuty
                                      sumienia , zechce sie zmienić, a wszyscy w tym momencie odwrócą sie od niego,
                                      dojdzie do nieszczęścia. Takiej osobie trzeba pomóc. Tak więc myśle ,ze o tym
                                      czy wybaczyć komuś czy nie, decyduje ten drugi człowiek, który zrobił coś złego.
                                    • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 11:35
                                      memoryyy napisał:

                                      > Nie wiem, czy potrafię jasno sformułowac moje myśli.
                                      >
                                      > Chodziło mi o to, że są ludzie, którzy realizują się pomagając innym i czy to
                                      > nie jest piękniejsze niż życie samotne w poszukiwaniu czegoś dla siebie...

                                      A jak Ty czujesz, jak czuje Twoje serce - co uczyniłoby Ciebie szczęśliwą???
                                    • m_alina Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 11:43
                                      memoryyy napisał:

                                      > Chodziło mi o to, że są ludzie, którzy realizują się pomagając innym i czy to
                                      > nie jest piękniejsze niż życie samotne w poszukiwaniu czegoś dla siebie...
                                      > Trzeba być w zgodzie ze sobą...

                                      Odpowiedź jest gotowa - otóż, jeżeli niektórzy realizują się w pomocy innym, to
                                      znaczy, że żyją w zgodzie ze sobą:) Robią to, co lubią i nie mają potrzeby
                                      szukania samotnie "czegoś dla siebie ", oni już znaleźli:)

                                      > Co do zasad: Czy należy wybaczać innym uczynki, które są niezgodne z naszymi
                                      > zasadami, czy lepiej żyć w zgodzie ze sobą i palić te niepewne mosty...

                                      Zrozumieć, wybaczać i iść dalej:)
                                      • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 11:53
                                        m_alina napisała:
                                        > Odpowiedź jest gotowa - otóż, jeżeli niektórzy realizują się w pomocy innym,
                                        to
                                        >
                                        > znaczy, że żyją w zgodzie ze sobą:) Robią to, co lubią i nie mają potrzeby
                                        > szukania samotnie "czegoś dla siebie ", oni już znaleźli:)

                                        No... niezupełnie o to mi chodziło...
                                        to chyba nie jest tak, że trzeba być albo Matką Teresą, albo cynicznym egoistą.

                                        Pytam o to, czy życie bez dawania siebie innym w ogóle ma sens???
                                        • m_alina Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 12:04
                                          Gość portalu: Harpia napisał(a):

                                          > No... niezupełnie o to mi chodziło...
                                          > to chyba nie jest tak, że trzeba być albo Matką Teresą, albo cynicznym
                                          egoistą.

                                          Nie, nie trzeba. Wystarczy byc sobą.

                                          > Pytam o to, czy życie bez dawania siebie innym w ogóle ma sens???

                                          Życie bez dawania siebie innym nie ma sensu, chyba że obierze się zywot
                                          pustelnika.
                                          Oczywiście, mam na myśli dawanie bez zatracania samego siebie, bez pogrążania
                                          się w beznadziejne położenie.
                                          • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 12:16
                                            Malino - a co rozumiesz przez "bycie sobą" - czy mamy jakiś inny wybór?
                                            • Gość: Kolega Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 12:31
                                              Juz jestem ! Wybaczcie ale zalatany nieco dziś jestem;-)

                                              Myslę, że nie ma jednej recepty na tego rodzaju wątpliwości. Ortodoksyjna
                                              wierność swoim zasadom jest piękną rzeczą, może przynieść satysfakcję i spokój
                                              ducha. Z drugiej strony może spowodować palenie mostów, zamknięcie się na inne
                                              poglądy. A przecież życie wymaga kompromisów, nie tylko w miłości czy przyjaźni.

                                              Sądzę, że dyskusja niniejsza ma charakter sporu o wartości. Jak mnie uczono,
                                              spory aksjologiczne są nierozstrzygalne, ponieważ nie można w toku dyskusji
                                              obronić dogmatu (jaki może stanowić dla kogoś jakaś wartość, np. rodzina).
                                              Podstawowa zasada prawdziwej dyskusji zakłada bowiem, że nikt z jej
                                              uczestników nie ma monopolu na prawdę.
                                              Podsumowując; istnieją pewne uniwersalne wartości humanistyczne, wspólne
                                              większości systemów etycznych - zaliczmy do nich: poszanowanie bliźniego, jego
                                              poglądów, jego godności w każdej sytuacji, prywatności, prawa do życia, do
                                              dążenia do szczęścia. I tego powinniśmy sie trzymać ale w taki sposób, abyśmy
                                              nie okaleczyli siebie. I sądzę też, że nie można przejść przez życie nie raniąc
                                              choćby jednej osoby - oznaczałoby to, że jesteśmy jednostką pozbawioną ludzkich
                                              atrybutów.
                                              • Gość: Harpia Do Kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 12:43
                                                Ja zasadniczo zgadzam się z tym, co napisałeś :
                                                Dodałabym jeszcze, że nie da się przejść przez życie nie raniąc nikogo, ale
                                                także nie da się żyć i nie pozwolić, by nas zraniono...
                                                • memoryyy Re: Do Kolegi 11.05.05, 13:33
                                                  Można jeszcze schować sie w kokon i żyć swoimi naiwnymi złudzeniemi, nie
                                                  oczekując niczego od nikogo...
                                                  • Gość: Harpia Re: Do Kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 13:38
                                                    Memoryyy - nie można, bo nie można uciec od samego siebie, od swoich pragnień,
                                                    swoich marzeń. Życie musi boleć...
                                                  • Gość: Kolega Re: Do Kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 14:48
                                                    Memoryyy - żyj ! "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". Tak, życie
                                                    musi czasem boleć, ale też wtedy czujemy, że żyjemy. Kto nie odczuwa bólu - nie
                                                    żyje
                                            • m_alina Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 13:19
                                              Zwrot "być sobą" zastosowałam w odniesieniu do konkretnej wypowiedzi, tu
                                              pozwolę sobie zacytować ją w całości:

                                              > to chyba nie jest tak, że trzeba być albo Matką Teresą, albo cynicznym
                                              egoistą.
                                              Nie, nie trzeba. Wystarczy byc sobą.

                                              Miałam na myśli dokładnie to, co napisałam tj, nie trzeba być Matką Teresą ani
                                              cynikiem, aby odczuwać zadowolenie z życia.
                                              A być sobą, to znaczy dla mnie tyle, że nie należy udawać ani nikogo więcej ani
                                              nikogo mniej niż się jest.
                                              Jeśli ktoś czerpie radość z całkowitego oddania się innym, to znaczy, że nie
                                              poświęca się. Wypełnia swoje życie treścią najlepiej jak potrafi i jest
                                              szczęśliwy, nigdy nie powie o sobie "poświęcam się".
                                              Cynik - no coż, ten cokolwiek uczyni, będzie z siebie zadowolony...

                                              Szukanie i znajdywanie kompromisów jest sztuką i warto ją doskonalić.
                                              Nie żyjemy na pustyni, codziennie jesteśmy uwikłani w różne stosunki
                                              międzyludzkie i trudno kogoś nie zranić.









                                              • Gość: Harpia Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 13:32
                                                No właśnie, a ja chciałam przekazać taką moja myśl, że istotą człowieczeństwa
                                                jest życie dla innych i wtedy żyjemy dla siebie samych.
                                                Nie chodzi mi o ludzi mających "poczucie misji" oddających się bez reszty innym
                                                i zatracających w tym siebie. I tacy istnieją, ale nie o tym tu rozmawiamy.
                                                KAŻDY człowiek jest tak skonstruowany, że czerpie szczęście z sytuacji, w
                                                których ma poczucie dawania szczęścia innym. Napisałam może nieściśle - nie
                                                każdy, ale ten, który tak nie czuje jest albo nieszczęśliwy, albo znieczulony...
                                                Po prostu to jest istota naszego istnienia i innej drogi nie ma...
                                                Tzn. nie można być szczęśliwym egoistą - można być co najwyżej zadowolonym z
                                                siebie egoistą - a to jednak różnica...
                                        • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 12:05
                                          Kolego...
                                          Wróć do nas i rozjaśnij zawiłości naszego bytu...
                                • m_alina Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 11:10
                                  Idealnie byłoby, gdybyśmy w każdej chwili wiedzieli co czujemy, co myślimy,
                                  czego chcemy a co zdecydowanie odrzucamy.
                                  Samo życie pokazuje, że warto zdobyć się na mówienie prawdy o swoich
                                  wartościach, swoich oczekiwaniach i skupiać wokół siebie ludzi podobnych sobie.
                                  Daje to szansę na długoletnie porozumienie, mimo nawałnic, które życie niesie
                                  (przetestowałam, wiem o czym mówię:)) Nie warto zatracać siebie w przyjaźniach
                                  czy miłościach niosących ból i wymagających poświęcenia ponad możliwości.
                                  Oczywiście zakładam, że pewne wyrzeczenia i kompromisy są konieczne, ale nie za
                                  wszelką cenę.
                                  Jeżeli czuję, że nowa sytuacja czy znajomość stanowi zagrożenie dla mnie samej,
                                  rozwija się w kierunku dla mnie szkodliwym, to próbuję dołożyc starań, aby
                                  zmienić nieco bieg zdarzeń. Przyznaję, błądzić jest rzeczą ludzką, ale na
                                  całkowite poświęcenie mnie nie stać. Jeżeli z kimś jestem w przyjaźni czy
                                  miłości to znaczy, ze sama tego chcę, bez przymusu, z własnej woli.
                                  A trzymanie się zasad (nie kurczowo, oczywiście) wyznacza mi mój azymut, którym
                                  jest znajdywanie "złotego środka" i czerpania radości ze źródła życia.

                                  • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 13.05.05, 21:58
                                    m_alina napisała:

                                    > > Samo życie pokazuje, że warto zdobyć się na mówienie prawdy o swoich
                                    > wartościach, swoich oczekiwaniach i skupiać wokół siebie ludzi podobnych
                                    sobie.

                                    Oczywiście że warto sie zdobyć na mówienie o swoich uczuciach,pragnieniach,
                                    niepewnościach. To rozwiązuje wiele problemow, rozjaśnia wiele spraw, przybliża
                                    do innych ludzi. Jednak wiele osób ma olbrzymie problemy z rozmawianiem o
                                    swoich uczuciach. Boją się, że takie uzewnętrznienie się przed kimś spowoduje,
                                    zostaną zranieni, że osoba, której chcą powierzyć swoje wnętrze nie jest tego
                                    watra, że wykorzysta tę wiedzę na naszą niekorzyść. To jednak trudne...
                                    • m_alina Re: poszukuję...kolegi 17.05.05, 10:05
                                      Witaj Aniołku:)
                                      Tak, to jest trudne...
                                      Niektórzy mają problemy z mówieniem o swoich uczuciach ponieważ zostali kiedys
                                      zranieni i wolą "na zimne dmuchać". Nadmierne zamykanie się we własnej skorupie
                                      zamyka drogi poznania wartościowych ludzi.

                                      Jak wiesz, jest jeszcze inna kategoria zamkniętych w sobie - introwertycy, Oni
                                      z racji swojej konstrukcji psychicznej również nie są zbyt wylewni. Mają za to
                                      bardzo ciekawy świat wewnętrzny.

                                      Przez swoją wielką różnorodnośc ludzie mają sobie wiele dobrego do
                                      zaofiarowania.
                                      Pozdrawiam
                                      • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 17.05.05, 10:15
                                        Witaj :)
                                        To prawda. Wiem że takim ludziom nie jest łatwo. Trudno jest odnależć im sie w
                                        większym towarzystwie, załatwić ważne sprawy, poznać nowe osoby. Ale myślę że
                                        jednak najgorsze jest to że nie mają przyjaciół. Ludzie niestety są tak
                                        skonstruowani, ze nie chce im sie czekać, starać, próbować dotrzeć do innej
                                        osoby. Chyba wydaje im się, że taka zamknięta w sobie osoba nie chce kontaktu. A
                                        ona bardzo chce, tylko potrzebuje wiecej czasu, żeby przy kimś poczuć sie dobrze
                                        i komuś zaufać.
                                • junkoh Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 11:14
                                  nie wiem czy "czasy" maja tu cos do rzeczy, to raczej wybor ponadczasowy

                                  memoryyy napisał:

                                  > Może zadam pytanie:
                                  > Czy warto w dzisiejszych czasach myśleć o innych, poświęcać się dla czyjegoś
                                  > dobra, czy lepiej pielęgnować swoje wartości i zaspokajać własne potrzeby?
                                  > Drugi temat:
                                  > Czy zasady są czymś dobrym w życiu, czy też zbytnia zasadniczość przeszkadza
                                  > żyć?
                                  > Jak myślicie ?
        • junkoh Re: poszukuję...kolegi 09.05.05, 19:56
          no wlasnie, i cale szczescie... pare slow? jedno wystarczy? przepoczwarzam
          sie... dobra bedzie wiecej, myslalam, ze bez zbytniego zaglebiania sie w
          egzystencje uda mi sie ja lekko przejsc, a tu klops... przerabiam lekcyje za
          lekcyja i tym samym nabieram madrosci, acz zaluje ze w ten sposob

          Gość portalu: Kolega napisał(a):

          > Mądrość nie musi wynikać z cierpienia ale może. Parę słów poproszę o sobie,
          > Junkoh..
    • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 10:20
      Miło sie czyta te wasze przemyślenia. Chętnie dołączyłabym sie, ale czy nie jest
      już za póżno? Wy zdążyliście sie już poznać, macie stałe grono. A ja nie
      zdążyłam nawet przeczytać wszystkich postów w tym wątku. Chyba bede tu
      intruzem... Ale cieszę sie że są jeszcze ludzie z wartościami, ludzie dobrzy i
      otwarci na innych. Pozdrowionka ;)
      • memoryyy Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 10:29
        Zapraszam aniołku, dobrych ludzi nigdy za wiele. Serdecznie witam i zapraszam
        do dyskusji i rozszerzania horyzontów w naszym miłym gronie :)
        • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 11.05.05, 10:39
          o dziekuje bardzo :) To dobrze że wreszcie pojawił się taki wątek. Wszystkie
          inne zaczynały sie, a za chwile kończyły i nie wynikało z nich nic konkretnego.
          Tu wyczuwam głębokie myśli płynące z głebi duszy i serca. Tu widzę ludzi
          gotowych pomóc innym , zrozumieć ich. Widzę możliwość rozwijania własnego
          wnętrza . To bardzo dobrze :)
    • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 11.05.05, 16:54
      O, parę dni mnie nie było a tak się wątek rozrósł :). To miło, że są ludzie,
      którzy chcą ze sobą rozmawiać i umieją słuchać...

      Tu parę przemyśleń, które mi się nasunęły po przeczytaniu niektórych (bo nie
      wszystkie udało mi się pzreczytać) wypowiedzi.

      Czy można żyć nie dając nic z siebie? nie :). Nawet egoista i cynik coś dają,
      może nieświadomie ale dają, czynienie zła też jest dawaniem siebie innym,
      chociaż nie o takie dawanie wszystkim chodzi. Czasem warto się zastanowić
      dlaczego ludzie krzywdzą - bo może sami kiedys zostali skrzywdzeni, nie umieją
      inaczej, zbudowali wokół siebie mur i nie chcą nikogo dopuścić od swego wnętrza
      albo próbę zbliżenia traktuja jaki atak... Nie chodzi oczywiście o
      usprawiedliwianie zła ale o próbę zrozumienia takiego a nie innego
      postępowania. Czasem też warto się zastanowić, dlaczego trafiamy na
      tych "złych" - może nasze zachowanie prowokuje wykorzystywaczy, ludzi, którzy
      idą na "łatwiznę uczuciową", tzn. nie chcą sie starać o dobro drugiego
      człowieka, mówią to co druga strona chce usłyszeć i moszczą sobie wygodne
      gniazdko, które w razie czego opuszczą bez żalu.

      Myślę, że miłość połączona z mądrością będzie potrafiła oddzielić ziarna od
      plew, puste gadanie od szczerych wyznań, może nie tak pięknych jak te czynione
      na pokaz ale płynących z głębi serca i wyrażających się w konkretnych
      czynach :).

      Na razie tyle, pa :).
    • Gość: fajny gość Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 14:59
      chciąłbym poznać miłą dziewczynę może pogadamy??
      • Gość: Don Pedro FAJNY GOŚCIU!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 10:06
        Fajny gościu - wcale nie jesteś taki fajny, bo dziewczyna Ci odpisała, a ty ani
        be, ani me, ani kukuryku - tak się nie robi!!!!
        • memoryyy Re: FAJNY GOŚCIU!!!! 18.05.05, 21:47
          Wiem, że to głupio tak przepisywać wiersz, ale on jest taki trafny
          (wiązek w pigułce).
          Kto z nasz tego nie przeżył?

          Razem

          Nadzieja i rozpacz
          radość i ból
          niewiara i wiara
          czas coraz szybszy
          trwanie jak ciemność
          to za daleko
          i już niedługo
          dom pełen bliskich
          i bez nikogo
          człowiek co szuka
          anioł co nie wie

          tak jak dwa jeże sobą zdziwione
          szukają razem miejsca dla siebie

          J. Twardowski
    • Gość: Prawda puk puk :) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.06.05, 02:31
      Co tam u was? :)
      • memoryyy Re: puk puk :) 14.06.05, 11:15
        To miłe, że pytasz :)
        Dziękuję Wszystkim z tego wątku za wsparcie w trudnych dla mnie chwilach.
        Dziękuję "koledze", że pozwoliłeś mi na nowo uwierzyć, że są jeszcze mężczyźni
        wartościowi, którzy potrafią te wartości przekazać innym. Twoje słowa były dla
        mnie nieocenione. Dzięki nim na nowo zdefiniowałam ważne pojęcia i spojrzenie
        na życie. Dzięki nim mogłam się wyciszyć i wyciągnąć mądre wnioski ...na moją
        miarę ;)
        Dziękuję "po prostu on", za to, że dzięki Tobie uwierzyłam, że może istnieć
        przyjaźń między kobietą a mężczyzną (proszę nie śmiej sie teraz). To, co dla
        mnie zrobiłeś jest dla mnie warte dużo więcej niż złudzenia, którymi wiele
        mężczyzn karmi kobiety...
        Dziękuję "mmm" za mądre rady. dla Twojej informacji: poprawiam kondycję na
        siłowni, a błysk w oczach mężczyzn na mój widok świadczy o tym, że mi
        służy...No i przede mną nie lada atrakcja: fiordy norweskie na rowerze :)))
        Dziękuję "Harpii" - Twoja definicja miłości powinna znależć się w każdym
        słowniku :)Wtedy może niektórzy ludzie nie niszczyliby sobie wzajemnie życia...
        Dziękuję, "M_alinie", "aniołkowi82" i tych, którzy wzięli udział w
        wątku "poszukuję kolegi"...za ciepłe słowa i wsparcie....
        Bez Was popełniłabym na pewno jeszcze więcej błedów w tym moim życiu...
        A teraz? No cóż - chwytam wiatr w żagle i biegnę na spotkanie tego co
        nieuniknione podobno...będę tu zaglądać jeszcze, bo mam WAS w swoim sercu.
        No i na koniec przytoczę Twoje słowa, "Prawdo", gdyż one teraz są mym
        kierunkowskazem w drodze życia:
        "Myślę, że miłość połączona z mądrością będzie potrafiła oddzielić ziarna od
        plew, puste gadanie od szczerych wyznań, może nie tak pięknych jak te czynione
        na pokaz ale płynących z głębi serca i wyrażających się w konkretnych
        czynach :). "

        Paaaaaaa
        • m_alina Re: puk puk :) 14.06.05, 11:26
          Memoryyy,
          Fajnie, że się odzywasz:)
          I miło mi przeczytać o radości, którą daje odkrycie siebie, o zrównoważeniu
          swoich cech w spójną całość.
          Wiem ile przyjemności sprawić może zrozumienie samego siebie o odradzanie się
          na nowo, to wspaniałe uczucie:)
          Fiordy norweskie na rowerze - to wspaniała wyprawa!:)
        • Gość: Kolega Re: puk puk :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 18:11
          No widzisz - minął zaledwie miesiąc, a Ty jak nowonarodzona....Mówiłem Ci, że
          człowiek może przejść przez wszystko i jeszcze się wzmocnić. Wpadaj czasem na
          forum. Choć i ja rzadko tu bywam ostatnio..eeeh, życie...
        • Gość: Prawda Re: puk puk :) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.06.05, 15:53
          Cieszę się, że wszystko się ułożyło pomyślnie i że moje słowa mogły się na coś
          przydać :))). Nie wolno tracić wiary ani w siebie ani w ludzi. Rozczarowania
          się zdarzają ale, uważam, że o wiele częściej spodziewamy się złego a spotyka
          nas dobro, niż na odwrót.

          A fiordów norweskich szczerze gratuluje; wyjazd do Skandynawii to od lat moje
          marzenie :))))

          Pozdrawiam serdecznie wszystkich z tego wątku życząc pogody ducha i wychodzenia
          cało z życiowych zakrętów :))).
        • Gość: mmm Re: puk puk :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:29
          Ach Memoryyy...tak bardzo się cieszę, że wszystko dobrze Ci się układa :))
          Widzisz, potwierdza się jednak porzekadło, że czas leczy rany a co nas nie
          zabije, to wzmocni. Super- tak trzymać !!
          Twoje rowerowe plany...hmm...imponujące i pozazdroszczenia godne ;)) Baw się
          dobrze, odpocznij, zrelaksuj a po powrocie....opowiedz jak było ;))))

          Pozdrawiam :)
      • m_alina Re: puk puk :) 14.06.05, 11:20
        Dziękuję:)
        U mnie dobrze jest:)
        Staram sie utrzymywać obrany kurs i nie zbaczać na manowce:)
    • aniolek82 Re: poszukuję...kolegi 14.06.05, 11:51
      ooo, memoryyy, jak miło że o mnie też pamietałaś :))) Cieszę się, że u Ciebie
      tak fajnie sie układa i jesteś zadowolona. Takie jest życie, raz lepiej , raz
      gorzej. Ale gdy uwierzy sie w siebie, w to że jeszcze wiele dobrego może nas
      spotkać, że wokół nas kręci się mnóstwo dobrych, wartościowych ludzi... wtedy
      wszystko widzimy w jaśniejszych barwach :) Życzę Tobie Memoryyy i wszystkim
      tutaj obecnym baaardzo jasnych barw życia i duuużo uśmieszku na buziach :)))
    • Gość: prawda Re: poszukuję...kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:58
      Halo, co słychać?
      Po owocnych wakacjach, pełni werwy i optymizmu mamy siłę na zmagania się z
      codziennością :). Przynajmniej tego wszystkim życzę :)))
      • Gość: anieśka muszę pogadać... IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 20.09.05, 17:18
        Witam , mam dziśiaj jakiegoś doła ...:( mam wrażenie że mój mąż jest ze mna
        tylko ze względu na dziecko,czuję że jestem mu tylko kucharka i służącą, nigdy
        nie powie ubierz sie cieplej bo jest zimno, lub nie zapyta jak sie czuje, i czy
        mi pomóc, zrobił sie wybuchowy, i jest tylko miły jak chce sie kochać, a tak
        pozatym z własnej incjatywy nigdy mnie nie przytulii nie pocałuje, zawsze
        wszystko robie nie tak..., (chociasz sie staram), potrafi zwyzywać nawet,
        zawsze to ja, jak sie pan obrazil to wyciągałam ręke do zgody , ale widze że to
        nie ma juz sensu..., nie bede dłużej walczyć o to by było dobrze miedzy nami,
        duzo daje z siebie, a wzamian nie dostaje nic...:( zawsze ma posprzątane,
        ugotowane, papieroski kupione...(bo jak nie to awantura), mam dość!traktuje
        mnie okropnie. Nie musicie nic pisac chciałam sie wyżalic , bo normalnie gula
        stoi mi w gardle, wogle żebym nie nawiazywała jakiejś rozmowy z nim to by i
        mało sie do mnie odzywał, wraca z pracy je obiad i idzie spać lub siada do
        kompa, i tyle...pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka