sen-na
07.08.02, 19:11
wczoraj w nocy nie moglam spac... otworzylam teczke, w ktorej lezaly moje
maszynopisy i zaczelam czytac... sama nie wiem dlaczego? moze podroz w
przeszlosc jest mi troche potrzebna by sie wreszcie ze soba pogodzic, by w
koncu odnalzc te czesc mojej duszy (mowiac staroswiecko:)) ktora probowalam
ukryc, albo przed ktora probowalam uciec...
przy okazji przypomnialo mi sie troche zapomnianych szczegolow...
wszystko wtedy zapisywalam, bylam jak skrzetny kronikarz, ktory chcial
zachowac na cale zycie kazde jego slowo, dzwiek glosu, a nawet oddac to
znaczace milczenie...
jak ja go wtedy kochalam! pewna ksiazka, bodajze "Nie zabijajcie kobiet"
zaczyna sie od slow: "kochalam go, jak matka, siostra, kochanka"...
wtedy wydawalo mi sie, ze tak wlasnie kocham... dzis wiem, ze byl to rodzaj
szlenstwa, nalogu, marzenia na jawie, kreowanie iluzji... pewno wszystko,
tylko nie milosc:)
kiedys Witkacy w pewnej ksiazce napisal mniej wiecej cos takiego: ze milosci
tak naprawde nie ma, ze kochamy tylko to nasze znienawidzone "ja" w
projekcji na druga osobe....
moze balam sie polubic siebie?
mialam wtedy 19 lat. pierwszy rok studiow, masa nowych znajomych, nowe
sytuacje, wreszcie mozna bylo byc doroslym, mowiono do nas tak
ladnie:"pan","pani" i bylo wolno palic na korytarzach...:)))
wszystko bylo takie ekscytujace:)
dosc szybko tez, znalazlam bratnia dusze... Andrzej byl nie tylko moim
przyjacielem, ale i chlopakiem... czsami jechalismy tramwajem poza miasto po
by sie calowac. byl lagodny, dobry i mial przeswietne poczucie humoru...
byl we mnie chyba zakochany, a ja bylam troche rozpieszczona i pochlebialo
mi zainteresowanie tez i innych chlopakow...
Jacka poznalam troche pozniej, nie chodzil prawie wcale na wyklady. pamietam,
jak dzis dzien, kiedy zobaczylam go po raz pierwszy:
wszedl do sali, gdzie mielismy zajecia i zapytal, nie speszony tlumem
zupelnie obcych twarzy: "kto jeszcze chodzi na ping-ponga?"
nie, nie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia. z wygladu - przecietny.
sprawial wrazenie, w tych swoich bialych adidaskach, takiego kolesia, ktory
chodzi na dyskoteki, na dziewczyny mowi: laski, i jest zarozumialy:))))
zupelnie nie moj typ...
CDN