Dodaj do ulubionych

Poratujcie mnie jak możecie ;-)

04.07.06, 11:38
Wiecie co się stało? Wampir się do mnie w nocy dobierał, słowo daję...
Mam teraz wielkie, swędzące bąble na szyi, dekolcie i rękach. Nie wiem czym
smarować, żeby tak nie swędziało.

No i w ogóle... co mam zrobić, żeby ten wampir... kimkolwiek on jest... nie
daj Boże... mnie w nocy nie zgwałcił?

To by dopiero była romantyczna historia ;-PPP
Obserwuj wątek
    • khinga Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 11:42
      Meduzko...zrób test ciążowy w najbliższych dniach ;)))
      :PP
      • wesola_kicia Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 11:48
        fenistil żel
        lub jakąś oliwką
      • kaya_ja Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 11:49
        khinga napisała:

        > Meduzko...zrób test ciążowy w najbliższych dniach ;)))
        > :PP
        >
        na wampiry nie działa i nic nie wykryje trzeba czekać :))))
        tylko ile miesięcy tego nie wiem :)
        • khinga Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 12:12
          No,ale chyba wykryje, czy zostanie mamą małych wampirków :PPP
          • meduza4 Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:19
            O rany!!!

            To ja zgubiona jestem, zaszłam w ciążę z wampirem, a nawet o tym nie wiedziałam.
            I cóż mi czynić wypada? Szukać go, aby mnie poślubił, czy wydać się naprędce za
            mąż za innego?
            • khinga Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:21
              Eeee...on nie musi zostać koniecznie z Tobą do końca życia:))))

              Wydaj się za jakiegoś przystojniacha i to jemu wmów dziecko :PPPP
              ;-))))
              • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:24
                Ja tu mam niby w pracy przystojnych facetów, ale temu, który mi się podoba, to
                należałoby najpierw od podstaw tłumaczyć, jak się dziecko robi, a zanim do
                praktyki by się go dało zaciągnąć... Chyba wcześniej ja to wampirzątko urodzę :-(
                • khinga Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:31
                  Zabierz się za bardziej kumatego, który da Ci jeszcze conajmniej dwójkę
                  dzieciaczków:-))
                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:46
                    Ha! To trudno będzie, bo kumaci już się dawno pożenili. Jakże mi czyjeś stadło
                    rozbijać? ;-)
                    • khinga Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 12:50
                      O nieeee! Co to to nie! Nie można stadełka rozbijać:-)))

                      To są dwa wyjścia:
                      -zostać przy wampirze:)
                      lub...
                      -rozkręcić mało kumatego kolegę z pracy :))
                      • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 13:36
                        No tak, ale tego wampira to na oczy nie widziałam...

                        A kolegę... To jakże to tak, rozkręcić go? Gwałtem zaliż by się to miało odbyć?
                        ;-)))
                        • khinga Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 16:45
                          ja mam Ci tłumaczyć? :))
                          Toć jesteś kobietą i chyba wiesz jak to się robi ;)))
                          • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 04.07.06, 16:51
                            No wiedzieć to wiem, ale jakże tę wiedzę takiemu niedomyślnemu przekazać?
                            Przecież trzeci krzyżyk mu idzie a on wciąż cnotliwy ;-PPPPP
                            • khinga Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 00:24
                              Nooooo cóż tacy jeszcze istnieją na tym świecie:)))
                              • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 11:40
                                A istnieją, istnieją ;-PPP
                                • khinga Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 12:24
                                  Też cosik wiem na ten temat:))))
                                  Zawsze możesz zostać "nauczycielką" :))))))
                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 12:46
                                    A daj spokój! Jeszcze sprawę wniesie do sądu, że go zgwałciłam, albo klatwę
                                    kościelną na mnie rzuci, że go do grzechu przywiodłam.

                                    To bardzo pobożny człowiek: w wieku lat 14 mamusia go do ministrantów
                                    zapisała... i przez 15 lat już tam uczęszcza ;-PPP
                                    • khinga Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 12:57
                                      Ło matko :PPP
                                      To lepiej nie ryzykować:-))

                                      Z drugiej strony..."cicha woda brzegi rwie" ;PP
                                      • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 05.07.06, 13:02
                                        No, jak na jakiejś pielgrzymce, na noclegu w stodole na sianie, trafi mu się
                                        młoda zakonnica to kto wie, może w imię Boże będą się rozmnażać, aby czynić
                                        sobie Ziemię poddaną ;-)
                                        • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 12:53
                                          Nie ma to jak mężczyźni, którzy lubią troszkę pobrykać :PP
                                          • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:00
                                            No właśnie on mi się zwierzał, że on jeszcze cnotliwy, więc chyba brykać nie lubi.
                                            To ta zakonnica potrzebna w celu sprowadzenia go z drogi cnoty na to siano ;-PPP
                                            • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:05
                                              Poczekaj,aż zasmakuje :)))

                                              He, żeby tylko trafił na odpowiednią zakonnicę, która zabierze go do
                                              niebios ;PPP
                                              • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:25
                                                Ha! Może zakonnice obeznane w temacie i wolą doswiadczonych, np. młodych
                                                przystojnych księży lub co najmniej kleryków ;-PPP
                                                • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:44
                                                  Ojjj...wtedy kolega pozostanie sam, no i ...bedzie zmuszony sam sobie radzić :PP
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:53
                                                    Toż to może on tak czyni ;-PPP
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:55
                                                    Na bank :)))
                                                    Spodobało się chłopakowi i teraz niczego więcej nie chce spróbować :PPP
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 14:17
                                                    To nałóg! A on się tłumaczy pobożnością, wykolejeniec jeden ;-)
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 14:21
                                                    Eeeee, nie wierz mu:-))
                                                    Kłamie, jak nic :P

                                                    Jednak, jak mądre jest przysłowie "ładna miska jeść nie daje" :)))
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 14:37
                                                    Z całą pewnością kłamie! On po prostu albo jest wybredny, albo jest dewiantem.
                                                    Może to on jest tym znanym w okolicy, zamaskowanym ekshibicjonistą ;-)
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 14:54
                                                    Ło matko:)))) Może...cholipa go tam wie :PP

                                                    Jeżeli jest wybredny to szuka ideału,heh-powodzenia! Poczeka pewnie jeszcze z
                                                    następnych 30 latek. No i będzie już za późno....
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 15:11
                                                    A ideału to owszem, szuka. Ma być wierząca, żyjąca wedle przykazań Kościoła,
                                                    nieużywana, ładna, kulturalna, inteligentna.

                                                    I w każdej cos mu nie pasuje, bo jak ładna to używana i niewierząca, a jak się
                                                    trafia nieużywana trzydziestka to brzydka... Jak się trafia ładna i nieużywana
                                                    to okazuje się, że niepełnoletnia i głupia :-)
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 07.07.06, 13:51
                                                    O cho cho o nieużywaną w tych czasach będzie niełatwo :PP

                                                    Nie można mieć wszystkiego:)
                                                    Kiedyś też miałam do czynienia z takim typem faceta.
                                                    Jednak związek długo nie przetrwał :))
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 12:16
                                                    Ja na szczęście nijak z nim związana nie jestem, oprócz tego, że w pracy
                                                    urzęduje na przeciwko. Poszedł chyba właśnie na urlop. Mówię "chyba" bo nikomu
                                                    "cześć" nawet nie raczył powiedzieć, ideał zakichany :-(
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 12:50
                                                    Eeee, beznadzieja facet! Z kulturą na "ty"!
                                                    Bynajmniej odpoczniesz, jak jest na urlopie:)
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 13:21
                                                    A... ja i tak od niego odpoczywam jak nie jest na urlopie. Komunikatywność nie
                                                    jest jego mocną stroną. To znaczy może inaczej: pierwszy nie zacznie rozmowy,
                                                    ale jak już się rozgada, to też nie potrafi skończyć, tak opowiada o swoich
                                                    nieszczęściach ;-PPP

                                                    W sumie to bardzo przystojny facet, tylko... hmmm... jakby się kilka razy
                                                    stuknął w głowę to może nabrałby także walorów intelektualnych ;-)
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 13:54
                                                    Heh, nie można mieć wszystkiego:))
                                                    Przystojny, a mało inteligentny:)
                                                    Bynajmniej sobie popatrzysz ;))
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 13:59
                                                    Mało inteligentny może nie jest... Lepiej to nazwać: inteligentny, ale
                                                    kompletnie nierozgarnięty ;-PPP
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 14:25
                                                    "Mamisynek" ot to wszystko!
                                                    Brrr, stronie od takich:(
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 14:26
                                                    Eeee, to tylko wydelikacone książątko a nie maminsynek, nie jest aż tak źle ;-PPP
                                                  • khinga Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 14:31
                                                    Ojjj...nie rozumiem Cię już całkowicie :PPP
                                                  • meduza4 Re: Jak w telenoweli... 11.07.06, 15:06
                                                    Bo pomiędzy książątkiem a maminsynkiem jest różnica: maminsynkiem trzeba się
                                                    opiekować, a książątku trzeba składać nieustanne hołdy i wyrazy uznania :-)
                            • wiarusik Re: Jak w telenoweli... 06.07.06, 13:33
                              3 razy XXX?
                              A co się będziesz za takim starym CAPEM rozglądać?Nie lepszy młodszy,świeższy?
                              No to idę,obowiązki wzywają,a Ty pomyśl nad tym.
    • kamea5 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 12:17
      meduzo,to mi wyglada na komara gangstera,nie obawiaj sie w kwestii gwałtu mozesz
      czuc sie bezpieczna;D
      zamykaj okno przed snem,to nie bedzie tak swedziało;)
      • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 12:21
        Jak komar to rzeczywiście gwałt niemożliwy, bo podobno gryzą tylko samice.

        A okna zamykać przed smem nie mogę, ugotuję się we własnym sosie w tym upale.
        U mnie na termometrze za oknem w nocy jest jakieś 18-20 stopni :-(
        • kamea5 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 12:31
          zapal swiece antykomarowe przed snem,natrzyj sie olejkiem waniliowym,moze wtedy
          rzeczywiscie zamiast komara,odwiedzi Cie przystojny wampir i poza delikatnym
          ukaszeniem w szyjke, nie bedzie wiekszych obrazen na ciele;)
          • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 13:10
            Antidotum ma tylko wampir.Przyjdę dziś do Ciebie w nocy i pocałuję w szyjkę
            przy uszku.Tylko nie zapomnij otworzyć okienka...
            • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 13:37
              Okno to całą dobę jest u mnie otwarte. Nie zamykam nawet jak do pracy idę ;-PPP
              • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 21:16
                meduza4 napisała:

                > Okno to całą dobę jest u mnie otwarte. Nie zamykam nawet jak do pracy idę ;-
                PPP
                >

                TYM razem szerzej proszę!Przeciskając się przez lufcik mało nie wybiłem kłów
                o parapet.Jak dobrze pamiętam NFZ ich nie refunduje:))
                • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 11:39
                  No to pomyliłeś adresy :-PPP
                  Lufcik?! Przecież nie mam...
    • schizoo Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 13:13
      dla odmiany się umyj,
      swędzenie minie,obiecuję :)
      • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 13:38
        Ale umyć tylko te wielgachne bąble czy całe ciało? ;-)
    • jmx Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 04.07.06, 17:01

      Hi hi, wampiry nie gwałcą tylko wysysają ;D

      Na swędzenie Fenistil, na noc popryskać się Off'em; można też połykać
      wit. B (komary nie lubią jej zapachu) i powinnaś czuć się bepiecznie...
      To tyle od a-romantycznej realistki ;)))))))))))
    • Gość: toni Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) IP: *.hsd1.ct.comcast.net 05.07.06, 04:43
      Jedynym znanaym sposobem na wanpirow, jest spozywanie duzej ilosci czosnku.
      Zawsze dziala.
      • quickly meduza4, a fajny tchociaz ten wampir byl? 05.07.06, 06:47
        Ja tam nie wierze w zadne wampiry... ani w zadne strachy, nawet w duchy (no
        moze w duchy troszeczke wierze). Co prawda nigdy nie widzialem na wlasne oczy
        zadnego ducha, ale podobno sa ludzie, ktorzy klna sie na wszystkie swietosci,
        ze duchy sa...

        Duchy przewaznie zyja na cmentarzach. A ja bylem w nocy, w poblizu roznych
        cmentarzy lowiac ryby i nic nie widzialem. Zadnego ognika, ani zadnych bialych
        cieni, nawet jakiegos marnego otwierania sie grobu lub przesuwania plyty
        nagrobnej... Nic1 Zupelne zero... Raz mi podprowadzono (niedaleko od cmentarza)
        w wnocy wedke, ale to byly lokalne bambry (to bylo jeszcze w Polsce w okolicach
        Nietkowic nad Odra - poszedlem na drugi dzien do soltysa i "duchy" z moja wedka
        szybko sie odnalazly).

        Takze, ducha moze sa, moze ich nie ma...

        Ale wampirow to na pewno nie ma. Np. taki wampir w Poludniowej Afryce (10-15%
        oficjalnie ma AIDS-a) dlugo by sobie nie pozyl.

        meduza4, a moze to byla tylka taka nocna, no wiesz...? Taka przygoda... nie
        dosyc, ze taka przygoda jest ludzka, to jeszcze bardzo przyjemna. Sni Ci sie w
        nocy, jest przyjemnie, a pozniej czlowiek sie budzi i zaluje, ze nie bylo tego
        na prawde...


        • meduza4 Re: meduza4, a fajny tchociaz ten wampir byl? 05.07.06, 11:36
          quickly napisał:

          >
          > meduza4, a moze to byla tylka taka nocna, no wiesz...? Taka przygoda... nie
          > dosyc, ze taka przygoda jest ludzka, to jeszcze bardzo przyjemna. Sni Ci sie w
          > nocy, jest przyjemnie, a pozniej czlowiek sie budzi i zaluje, ze nie bylo tego
          > na prawde...

          Quickly, problem w tym, że nic fajnego mi się nie śniło. Wstaję... patrzę...
          i jasny gwint! cała jestem pogryziona. No to przynajmniej próbuję zrozumieć kto
          to zrobił i dlaczego ;-)
      • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 11:36
        No tak, czosnek mi się właśnie skończył, to dlatego :-)
        • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:07
          O mać!Sorry meduza,miałem do Ciebie przylecieć tej nocy ale chłopaki zaprosili
          mnie na Centralny.Tam tyle żuli,w ich żyłach czysty etanol!(MNIAM!MNIAM!)
          Wizytę odłożę na kiedy indziej-ok?Mam nadzieję,że już nie sfędzi?
          • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:13
            Tej nocy to i takm nie dałoby rady. Na parapetówę do kumpla idę. Wprawdzie wrócę
            na noc do siebie, ale taka zmordowana będę, że padnę trupem. No i oczywiście
            czosnek kupię gdzieś po drodze i cała będę nim cuchnąć ;-)
            • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:24
              Na mnie czosnek nie działa!Ani krzyż,ani święconka,ani korek w pupie,ani nawet
              samoopalacz.Jedyne czym Możesz mnie potraktować to czarna,koronkowa bielizna;)
              • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:28
                Za stary ze mnie wróbel, żeby mnie uczyć latać.

                Włożę na noc jakieś stare, sprane gacie z odprutą gumką i nawet się u mnie nie
                pokażesz ;-PPP
                • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:35
                  HA!
                  Mój poprzedni post to była PODPUCHA!
                  Nie znoszę koronek,przejadły mi się od chwili gdy wyściełali nimi moją trumnę.
                  A co do wieku żadna ptaszyna nie jest dla mnie za stara.Ja przecież mam 200
                  lat;)
                  • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:38
                    Może i koronek nie lubisz, ale ja takie stare gacie wykombinuję, że nawet
                    koronki przy nich polubisz ;-PPP

                    A może jakiś pas cnoty z muzeum mi wypożyczą? Toż to dopiero były seksowne
                    majteczki :-)
                    • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 14:48
                      Parę lat temu widziałem taki pas w remizie w Jastrzębiej Górze-zrobili z niej
                      (remizy)muzeum sexu by zarobić na nową sikawkę samobieżną-czego to ludzie nie
                      wymyślą?Widziałem też tam pas cnoty,o dziwo,dla panów!
                      Poza tym parę egzemplaży fuck maschine-mały tiuning rowerka do ćwiczeń:)
                      • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 15:10
                        :([)
                        • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 15:18
                          A to muzeum istnieje do dzisiaj? No i po ile bilety sprzedają?
                          Obejrzałabym te cuda. Może replikę takiego pasa cnoty dla mężczyzny to bym nawet
                          koledze z pracy ofiarowała ;-PPP
                          • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 15:30
                            Znając stan finansowy naszej straży przeciwogniskowej,nie zdziwiłbym się gdyby
                            istniało do tej pory.
                            Ten pas to fajna sprawa-baza jak dla kobiecego,natomiast przód składa się z
                            misternych żelaznych obręczy połączonych za sobą łańcuszkami.Nawet jajka są
                            zamknięte za kratkami:))
                            • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 15:56
                              Ale fajne :-)))

                              Myślisz, że mój kolega by się ucieszył gdyby coś takiego dostał???
                              • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 16:08
                                Najpierw by powiedział:''Ale fajne!Cio to?''
                                A za sekundkę:'':((((((-ZDRADA!!!RATUJ SIĘ KTO MOŻE!!!!!!!!!''
                                • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 16:23
                                  Eeee, dlaczego od razu zdrada ;-PPP

                                  Właściwie to mi 3 sztuki tego potrzeba. Jak przyszłam do nowej pracy to kilku
                                  kolegom odbiło, zeby mnie równo oplotkować, że pewnie będę chciała któregoś z
                                  nich usidlić jak się dowiem, że są nieżonaci. No i tak plotkowali i czynili
                                  wszelkie złośliwości, że w końcu przestałam się do nich w ogóle odzywać.

                                  Chętnie podarowałabym im te akcesoria, żeby czuli się bezpiecznie w mojej
                                  obecności, choć tak czy owak, panowie są zdrowi, silni, obroniliby się nawet,
                                  gdybym chciała zgwałcić, choćby wszystkich na raz ;-PPP
                                  • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 05.07.06, 16:39
                                    3 SZTUKI?!?!
                                    No nie wiem,nie wiem.....
                                    Skąd je zdobyć?Robił je mój znajomy,ten sam od Wieży E... a nie mogę powiedzieć.
                                    W jej nazwie kryje się nazwisko mego znajomego.Podpowiem,że wieża stoi w
                                    Paryżu,a kolega nie żyje chyba od wieków!Miał po godzinach takie hobby kuć,
                                    w swoim ulubinym materiale,te cacuszka.
                                    No nic,muszę się zapisać na kurs metalurgii w jakiejś zawodówce.Wampir uczy się
                                    całą wieczność :([
                                    • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 06.07.06, 11:50
                                      Wampirku, to nie muszą być udane modele. Wystarczy 3 tanie podróbki zrobić,
                                      przecież nie będziemy się wysilać dla takich pacanów :-)
                                      • wiarusik Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 07.07.06, 13:13
                                        NARESZCIE wykułem!Causa finita.
                                        Gatki czekają na Ciebie,podaję adres:
                                        Warszawa ul. W....... m 4x,piętro x;)
                                        • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 12:19
                                          Ło matko, a czemu Ty tak daleko mieszkasz? Nie możesz przesłać mi ich za pobraniem?

                                          A w ogóle to mnie nie było przed kompem bo byłam w lesie. Wiesz, że jagody
                                          wszystkie mi już wyzbierali? A jak czegoś nie wyzbierali... to zeschło się
                                          od upałów. Za to malin sobie trochę narwałam :-)))
    • duszka2 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 07.07.06, 15:57
      komarol...w aptece....przed uzyciem przeczytaj ulotke lub skonsultuj się z lekarzem
      • wmro Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 13:29
        duszka2 napisała:

        > komarol...w aptece....przed uzyciem przeczytaj ulotke lub skonsultuj się z
        lekarzem.

        lub farmaceutą.
        P.S. Mam nadzieję, że z tego "lub farmaceutą" nie wyniknie jakaś nowa afera;)
        • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 13:37
          Czekaj no! A ten lekarz lub farmaceuta to przystojy chociaż???
          • wmro Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 13:50
            Komarosol! On ma być skuteczny:)
            A dla sprawdzenia przystojności to trzeba w dwóch różnych kolejkach odstać.
            • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 14:00
              A niech Cię diabli... :-(

              To nie można w jednej kolejce po to mazidło i od razu do pana farmaceuty?
              Można zastosować "od ręki", sprawdzić skuteczność, zebrać dane, itd...
              • wmro Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 14:12
                ooo, nie, nie:) Proszę nie iśc na łatwiznę, bo co wtedy, jeśli po fakcie okaże
                się, że lekarz przystojniejszy był?;))
                • meduza4 Re: Poratujcie mnie jak możecie ;-) 11.07.06, 14:16
                  A to wtedy rzeczywiście się będę musiała w kolejce do lekarza ustawić.
                  W końcu zawsze mogę powiedzieć, że farmaceuta coś doradził w aptece...
                  a to nie pomogło (tu pokazuję chore miejsce) ;-PPPPPPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka