Gość: GOŚĆX
IP: 158.66.100.*
13.03.03, 14:08
Jestem ciekawy Waszej opinii co do nastepującej kwestji: Czy obecnie mozna
jeszcze natrafic na swoja druga połowę w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Czy
jest jeszcze szansa na znalezienie prawdziwej, nieudawanej miłości - ale
takiej realnej, spontanicznej, dajacej prawdziwą satysfakcje psychiczną oraz
poczucie szczecia i spełnienia - a nie takiej z rozsadku.
Kiedy byłem na studiach wierzyłem w to że wokół mnie jest mnóstwo ludzi i
że prędzej czy później tą miłosć znajde, ze jakoś to bedzie .....
Na studiach przeszedłem przez różne "przygody" mniej lub bardziej przyjemne.
Obecnie od kilku lat pracuje. Czuje jakbym sie przeniósl na pustynie. To juz
inny swiat .... Brak jest jest juz typowych okazji do zintegrowania sie z
jakimis interesujacymi osobami plci pieknej. Dookoła same meżatki lub "stare
klempy". Wsród "wolnych " dziewczyn - co raz więcej widzę bzdurnego
feminizmu, niewłaściwej emancypacji, gruboskórności, prostactwa, braku
wychowania, kultury, taktu i delikatności. Zycie to teraz walka o prace,
codziennie nowe zasrane problemy do rozwiazywania itd. Wciaz na prozno szukam
drugiej polowy. Czasem nabieram przekonania ze to coraz bardziej naiwne i
bezsensowne, bezowocne, skazane na porazkę.... Chyba juz calkowicie stracilem
nadzieje...Zycie staje sie coraz bardziej smutne, szare i przygnebiajace. Na
szczescie mam swoje planym, cele zyciowe, ambicje i pasje. Ale najgorsze jest
to, że chyba to mi nie wystarcza....
Po za tym z jednej strony to miłe, ze istnieje takie forum jak to. Ze ludzie
moga wymienic poglady. Z drugiej strony fakt istnienia az takiej licznej
korespondecji i tylu-pragnacych zachować anonimowość-dyskutantów powoduje u
mnie pewne przygnebienie. To tylko potwierdza powszechna alienację i
postepujaca dezintegracje wśród ludzi, których wołania nie słysza (lub nie
chcą słtyszeć) nawet najbliźsi. Pisujemy tu, zwierzamy sie, bo każdy siedzi
bezpieczny w swojej skorupce i może sie otworzyc dopiero gdy czuje odpowiedni
dystans, ze sie go nierozpozna. To tez bycie samotnym w tłumie....
GOŚĆX