Nocna pogadanka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 01:01
Witam wszystkich, jak wiekszosc osob w czasie jesieni ogarnia nas handra, a
jesli jest ona czyms podyktowana to mozna ja nazwac jesienna depresja,u mnie
nie ma depresji, ale od jakiegos czasu mam rozne przemyslenia.Moje zycie na
szczescie uklada sie dobrze i nie mam powodu do narzekan,ale martwie sie moja
przyjaciolka i to czesto zaprzata moje mysli, szczegolnie w dni kiedy nie
mamy ze soba kontaktu.Jest to bardzo romantyczna historia, ktora niestety
zakonczyla sie fiaskiem, postaram sie napisac w kilku zdaniach...otoz...jakis
czas temu moja przyjaciolka poznala mezczyzne,facet jak facet, wszystko mial
na miejscu, mily sympatyczny, usmiechniety, kiedy go poznalam to stwierdzilam
ze do modela mu daleko,nie wysoki,troszke z brzuszkiem, przecietnie
wygladajacy, ja osobiscie nie zwrocilabym na niego uwagi, ale oczywiscie
przyjaciolce sie tego nie mowi na poczatku ich znajomosci.Zastanawialam sie
co ona w nim widzi..........hmmm poprostu widziala faceta, mezczyzne przy
ktorym czula sie doskonale,mieli wspolne tematy, podobne zainteresowania i co
najwazniejsze podobnie podchodzili do zycia.Na jego temat nasluchalam sie
bardzo duzo, ale mimo wszystko cos mi nie pasowalo, balam sie cokolwiek
powiedziec zeby jej nie urazic.Praktycznie z dnia na dzien widzialam jak
bardzo sie zakochuje,ile poswieca sie dla tego zwiazku i ile tem zwiazek dla
niej znaczy.Jednak jego zachowanie powodowalo, ze ja tracilam do niego
zaufanie (tak naprawde wcale go nie znalam),Ona opowiadala mi wszystko, wiec
moglam sobie w glowie stworzyc jego obraz. Po jakism czasie stwierdzilam ze
bardzo sie mylilam, ze faktycznie bardzo sie kochaja, sa dla siebie
stworzeni.Milalam okazje spotkac sie z nimi na neutralnym gruncie i widziec
ta sile uczuc jaka ich laczyla, ale..........przyszla chwila kiedy zaczely
sie problemy, takie drobne, na ktore wiekszosc osob nie zwrocilaby uwagi, ale
tak delikatna osoba, wrazliwa i uczuciowa jak moja przyjaciolka od razu
zaczela reagowac....wiedzialam ze zakochana kobieta widzi wszystko i czuje
wszystko.A ja w tej sytuacji bylam bezbronna, nie wiedzialam co mowic , co
doradzic, wiedzialam tylko jedno, ze tem facet nie byl jej wart...w jakis
sposob cierpialam razem z nia,kiedy ten zwiazek zaczal upadac.Tym bardziej ze
nie znalysmy powodu dla ktorego to wszystko mialo sie skonczyc, fecet
poprostu zaczal sie odsuwac...........bal sie milosci, uczuc , szczescia...
Sama jestem kobieta i nie umialam bym dac tyle milosci co moja przyjaciolka,
podziwiam ja za to, ze umie okazywac uczucia, umie byc szczera w swoich
emocjach, w swoich myslach,emanuje od niej cieplo i serdecznosc i wlasnie ten
facet zaczal w niej to zabijac, uciekajac na paluszkach,zacierajac slady,bez
slowa wyjasnienia,rozplynal sie, pozostal po nim nr telefonu,mail i kilka
innych rzeczy ktore nie maja wiekszego znaczenia.
Teraz widze jak zakochany kwiat usycha,moim oczom nie umknie najdrobniejszy
szczegol,widze udawany usmiech,udawana kokieterie,czasem zalzawione oczy,
zmieniona twarz,brak szyku i elegancji.........chociaz bardzo sie stara.
Staram sie byc bardzo obiektywna w swoich pogladach,ale nie umiem zrobic
nic.W jej oczach widze smutek i zal,widze jak traci poczucie wlasnej
wartosci, jak bardzo czuje sie odrzucona i jestem bezsilna....a wiem jaka
jest wartosciowa osoba i nie umiem jej pomoc.Napisze jedna rzecz, ktora
powtarzalam jej wiele razy, ze takich kobiet nie spotyka sie juz dzis, kobiet
kochajacych i poswiecajacych sie bezinteresownie dla drugiego ukochanego
czlowieka, kobiet radosnych, usmiechnietych, kochajacych zycie, pelnych
energii i checi zycia, ktorym wszystko sie w zyciu udaje.........dlaczego jej
milosc zniknela, dlaczego dojrzaly mezczyzna odrzucil diament........ja nie
jestem taka jak ona i nigdy nie bede, zazdroszcze jej ze taka jest i jestem
dumna ze mam taka przyjaciolke, ale cierpie kiedy widze jak na moich oczach
nastepuje taka zmiana....zaden facet nie jest wart tylu lez, a juz napewno
nie ten ktorego ona pokochala, dla mnie to smiec, tchorz, egoista.Powinien
miec odrobine odwagi, zeby powiedziec jedno slowo "Zegnaj", ktore oznacza
koniec.Ja nie umiem tego zrobic za niego,chociaz wiele razy tlumaczylam
swojej przyjaciolce, ze tak wlasnie jest, ale ona zyje nim, zyje dla niego i
ma nadzieje.............gdybym mogla cofnac czas i powiedziec jej co mysle na
jego temat kiedy go poznalam,to wygarnelabym cala prawde o nim...ale teraz
juz nic nie moge zrobic....jedyna rzecz jaka zrobie to zabieram ja ze soba na
sylwestra do kolobrzegu i wierze ze z nowym rokiem zakwitnie na nowo i bedzie
taka jak zawsze , cudowna , niepowtarzalan i jedyna swoim rodzaju.
pozdrawim i dziekuje za wysluchanie mariiiii
    • Gość: / Re: Nocna pogadanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 01:40
      A Ty jesteś samotna czy masz facta?
      Często jest tak, że nie widzimy wad ludzi ktorych znamy od wielu lat albo
      przywyczajamy się do wad znajomych. Osoba obca może bardziej dostrzegać wady
      Twojej znajomej.
      • nikosik Re: Nocna pogadanka 17.12.06, 01:44
        te osoby świetnie grają. Usypiają czujność. Ukazując wady innych np ex męzów.
        Aby nie było widać, jacy oni-one są naprawdę.
      • Gość: Marigoo Re: Nocna pogadanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 13:07
        Witam ponownie, odpowiem na twoje pytanie, otoz jestem mezatka i w tym zwiazku
        jest mi dobrze,jestem zadowolonoa kobieta z zycia jakie mam.Mojej przyjaciolce
        sie nie udalo zalozyc rodziny, chociaz w glebi serca wierze ze pragnie tego
        najbardziej na swiecie i to mnie boli, ze ktos taki jak ona ma problemy.Sama
        nie wiem dlaczego napisalam ten list, napewno podstawowym powodem jest to, ze
        chcialbym zobaczyc ja na slubnym kobiercu, chcialabym zeby zostala szczesliwa
        matka......wsrod was sa osoby ktore duzo przeszly w zyciu, ktore umieja w jakis
        sposob zrozumiec cala sytuacje.Duzo sie naczytalam w necie. poznalam setki
        roznych historii, wiele opinii na wszystkie tematy dotyczace zycia, uczuc
        itd.Wiem ze jest wiele wspanialych kobiet ktore nie ulozyly sobie zycia z
        przyczyn o ktorych nikt z nas sie nie dowie, ze jest wielu wspanialych mezczyzn
        ktorym w zyciu ten sie nie wiedzie,nie jestem Matka Teresa zaby pomagac, ale
        mam szczere checi, zeby nikt z moich bliskich nie cierpial, szczegolnie wtedy
        kiedy nie jest niczmu winien...a moze to dobrze ze im sie nie ulozylo, moze tak
        bylo pisane,moze oboje maja czas zeby sobie ulozyc zycie....ktoz to wie?
        A tak na marginesie calej sprawy,moj maz stwierdzil ze On jest fajnym facetem,
        poprostu nie przyszla na niego pora zeby wiazac sie na stale z kobieta, moze
        chce byc wiecznym kawalerem i wiecie ze przyznalam mu racje , mezczyzni pozniej
        dojrzewaja do zwiazku niz kobiety.Nic dodac nic ujac, pozdrawiam was i zycze
        spokojnych swiat w rodzinnej atmosferze Marii
    • Gość: ??? Re: Nocna pogadanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 12:59
      Przeważnie jest tak że im więcej gorzkich, złych słów pada pod adresem byłego
      męża/żony tym gorsza jest osoba która to mówi.
    • Gość: ixi Re: Nocna pogadanka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.06, 13:16
      trzeba czasu bo czas leczy rany.
      pokładała w nim wielkie nadzieje, on je jej dawał, ale tylko gdy było łatwo miło
      i przyjemnie, na etapie romansu.
      ona zapewne zakochana po uszy liczyła, że to ten właściwy, jedyny, najważniejszy.
      on nie chcial z nią poważnych zobowiązań, a widząc jak wiele dla niej znaczy,
      wolał tchórzliwie zniknąć, niż skonfrontować to czego sam chce -z tym na co ona
      będąc z nim liczyła.
      rozczarowanie boli.
      a takie rozczarowanie boli ogromnie.
      tak jest, że zakochani kwitną.
      a porzuceni, oszukani, bardzo to przeżywający- marnieją w oczach, usychają jak
      roślinki bez wody.
      musi minąć sporo czasu, żeby znowu jej się chciało żyć.
      może nie zabiła swojej wrażliwości na zawsze tym nietrafionym związkiem.
Pełna wersja