Dodaj do ulubionych

Czasem jestem tylko cieniem...

25.04.03, 09:54
swoich własnych uczuć, myśli, marzeń...
Czasem miłość w moim sercu chciałaby wykiełkować, wyrosnąć, stać się drzewem
i parasolem zielonych gałęzi osłonić jego, mnie, nas...
Ale nas nie ma i nie wiem czy słowo "my" kiedykolwiek zaistnieje...
A tymczasem usiłuję zdusić w swoim sercu pęczniejące nasienie miłości,
ale ono rośnie i rośnie... i przerasta mnie samą...
Moje serce pęka a własny ból jak pętla zaciska się na gardle...
Świat rozlatuje się w kawałki, a gwiazdy które spadły z nieba leżą
właśnie na chodniku, pozbawione swego blasku niczym szkło z rozbitych
butelek. Ludzie chodzą po nich depcząc je nogami, ja podnoszę jedną
i zabieram ją do domu... Ale cokolwiek robię -nie potrafię przywrócić
jej życia... Moja gwiazda jest martwa!!!!!
I w taki właśnie sposób można zostać cieniem siebie, nic nieznaczącym
dodatkiem do własnej miłości...
Boże -dlaczego?!
Obserwuj wątek
    • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 10:38
      meduza4 napisała:

      >
      > I w taki właśnie sposób można zostać cieniem siebie, nic nieznaczącym
      > dodatkiem do własnej miłości...
      >
      >
      Cieniem, dodatkiem ?
      Jak bardzo się mylisz- na całe szczęście się mylisz.
      Nie jest i nie będzie nigdy cieniem ten, kto kochać umie, który czuje
      krążącą krew, zapach wiatru, ból kropli deszczu spływających po szybie...
      Bo nie jest najważniejsze być kochanym, ale umieć poruszyć swoje serce,
      umieć dawać miłość wbrew wszystkiemu i wszystkim.

      A miłość ? Czy byłaby prawdziwa bez cierpienia ?
      Ja myśle, że istotą miłości jest umieć odnalezć się w niej,
      jaka by nie była....


      z:)
      • meduza4 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 10:55
        sunrise1 napisała:

        > meduza4 napisała:
        >
        > >
        > > I w taki właśnie sposób można zostać cieniem siebie, nic nieznaczącym
        > > dodatkiem do własnej miłości...
        > >
        > >
        > Cieniem, dodatkiem ?
        > Jak bardzo się mylisz- na całe szczęście się mylisz.

        A czy ja twierdzę, że jestem nieomylna... Moja sygnaturka mówi sama za
        siebie...

        > Nie jest i nie będzie nigdy cieniem ten, kto kochać umie, który czuje
        > krążącą krew, zapach wiatru, ból kropli deszczu spływających po szybie...
        > Bo nie jest najważniejsze być kochanym, ale umieć poruszyć swoje serce,
        > umieć dawać miłość wbrew wszystkiemu i wszystkim.

        Toś Ty też poetka, chociaż o tym nie wiesz...
        Bo piękno w Twoich słowach zakwitło niczym pączek róży...

        > A miłość ? Czy byłaby prawdziwa bez cierpienia ?
        > Ja myśle, że istotą miłości jest umieć odnalezć się w niej,
        > jaka by nie była....

        Tylko, że miłość jest bezkresem, a ja jestem okruszkiem, który się
        w tym bezkresie właśnie zagubił...
        • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 13:48
          meduza4 napisała:

          > > Toś Ty też poetka, chociaż o tym nie wiesz...
          > Bo piękno w Twoich słowach zakwitło niczym pączek róży...


          Dzięki to naprawdę miłe , ale myślę,że poezja to zbyt duże i ważne słowo...w
          odniesieniu do mojej osoby.
          Ale ten paczęk mi się podoba :)

          >
          > > A miłość ? Czy byłaby prawdziwa bez cierpienia ?
          > > Ja myśle, że istotą miłości jest umieć odnalezć się w niej,
          > > jaka by nie była....
          >
          > Tylko, że miłość jest bezkresem, a ja jestem okruszkiem, który się
          > w tym bezkresie właśnie zagubił...


          Jest jak wszechświat, pewnie... łatwiej mieć drugą osobę, która Cię
          przez ten bezmiar uczuć poprowadzi, ale nie jest też
          bezcelowe błądzenie wśród mgławic...


          z:)
          >
          • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:04
            sunrise1 napisała:

            > Jest jak wszechświat, pewnie... łatwiej mieć drugą osobę, która Cię
            > przez ten bezmiar uczuć poprowadzi, ale nie jest też
            > bezcelowe błądzenie wśród mgławic...

            A skąd wiadomo co jest a co nie jest błądzeniem? A może to właśnie druga strona
            ciągnie nas na manowce?
            • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:19
              jmx napisała:

              > sunrise1 napisała:
              > > A skąd wiadomo co jest a co nie jest błądzeniem? A może to właśnie druga
              strona
              >
              > ciągnie nas na manowce?
              >
              Jeśli mowa o konkretnym przypadku- to sam się
              przyznaje, że jest "zagubionym okruszkiem " :)

              Co zaś do innego błądzenia, to wydaje mi się że własna świadomość
              podpowiada co nim jest, a co nie. Ale i to nie zawsze.
              W końcu jesteśmy tylko ludzmi :)

              z:)
              • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:28
                sunrise1 napisała:

                > Jeśli mowa o konkretnym przypadku- to sam się
                > przyznaje, że jest "zagubionym okruszkiem " :)

                no... ale skąd wie, że z druga osoba nie bedzie błądzić? Może w gruncie rzeczy
                będzie tak samo pomimo?
                • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:33
                  jmx napisała:

                  >
                  > no... ale skąd wie, że z druga osoba nie bedzie błądzić? Może w gruncie
                  rzeczy
                  > będzie tak samo pomimo?
                  >
                  > Tego nie wie się nigdy..i nie dowie jeśli nie spróbuje...;)

                  z:)
                  • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:40
                    Chodzi mi o tę nigdy nie zaspokojoną tęsknotę - gdy wreszcie będę z nim/z nią
                    to wszystko sie zmieni na lepsze.
                    A to chyba nie tędy droga...
                    • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 14:56
                      jmx napisała:

                      > Chodzi mi o tę nigdy nie zaspokojoną tęsknotę - gdy wreszcie będę z nim/z nią
                      > to wszystko sie zmieni na lepsze.
                      > A to chyba nie tędy droga...
                      >
                      >
                      Właśnie o tym mówię. Niemniej człowiek to takie zwierzę,co strasznie nie
                      lubi samotności i zawsze myśli, że bycie z kimś zmieni jego
                      całe życie, tylko tak się składa, że te zmiany idą potem w różnych
                      kierunkach....
                      Czasami dzieje się tak dlatego, że ludzie są w zbyt dużym stopniu
                      egoistami i zapominają o tym, że oni sami też mieli zmieniać czyjeś dni na
                      lepsze....
                      Owszem istnieją jeszcze osobniki całkowicie wyobcowane w swoich
                      poglądach, ale myślę, że na tym forum mało jest takowych.

                      z:)
                      • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 15:04
                        A może to co zdobyte i osiągalne juz nie pachnie tak wspaniale jak ciągła pogoń
                        za niemożliwym? Taka postawa zwalnia od pracy nad sobą...


                        > Owszem istnieją jeszcze osobniki całkowicie wyobcowane w swoich
                        > poglądach, ale myślę, że na tym forum mało jest takowych.
                        Ja się doliczyłam dwóch (tzn. dwoje :-))...
                        • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 15:19
                          jmx napisała:

                          > A może to co zdobyte i osiągalne juz nie pachnie tak wspaniale jak ciągła
                          pogoń
                          >
                          > za niemożliwym? Taka postawa zwalnia od pracy nad sobą...

                          Taka praca nad soba jest też kwestią jakiejś wewnętrznej odpowiedzialności,
                          i to nie tylko za siebie, a również i za drugiego człowieka.
                          Wiadomo, że to co kusi, jest wizją czegoś wspaniałego, a nie
                          obrazkiem wiszącym stale na ścianie.....ale...
                          prawdziwe uczucie nie jest obrazkiem, który może nam się przestać
                          podobać..
                          Uważam , ze trzeba wyznaczać sobie cele nie tylko w nauce, pracy,
                          czy w sprawach błachych i codziennych. To sięganie po nowe cele
                          dotyczy również miłości( niekoniecznie nowej )


                          z:)

                          na razie znikam,pa
                          >
                          > > Owszem istnieją jeszcze osobniki całkowicie wyobcowane w swoich
                          > > poglądach, ale myślę, że na tym forum mało jest takowych.
                          > Ja się doliczyłam dwóch (tzn. dwoje :-))..


                          ciekawam niezmiernie.....:)
                          >
                          • meduza4 Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 10:01
                            sunrise1 napisała:

                            > Taka praca nad soba jest też kwestią jakiejś wewnętrznej odpowiedzialności,
                            > i to nie tylko za siebie, a również i za drugiego człowieka.

                            Dla mnie odpowiedzialność za drugiego człowieka to świadomość faktu, że to
                            co robię czy mówię wpływa jakoś na życie tej drugiej osoby oraz gotowość
                            poniesienia konsekwencji takiego stanu rzeczy, kiedy to ja namieszałabym
                            w czyimś życiu... Na razie niestety ktoś namieszał w moim :( Nie wiem, czy
                            przyjmie to do wiadomości...

                            > Wiadomo, że to co kusi, jest wizją czegoś wspaniałego, a nie
                            > obrazkiem wiszącym stale na ścianie.....ale...
                            > prawdziwe uczucie nie jest obrazkiem, który może nam się przestać
                            > podobać..

                            Nie rozumiem dlaczego, ale ludzie wiecznie gonią za miłością, której mieć nie
                            mogą (na przykład za kimś kto zranił, zdradził, oszukał, odszedł do innej osoby)
                            a nie chcą przyjąć miłości tak po prostu ofiarowanej z głębi serca...
                            Wystarczy choćby to forum poczytać. Posty treści "jestem z kimś. On/ona
                            jest dla mnie bardzo dobra/dobry, ale ja ciągle kocham kogoś kto rzucił mnie
                            dla innej/innego..." mnożą się jak grzyby po deszczu :(
                            I co mają zrobić osoby, które chcą kochać i nie chcą ani zdradzać, ani ranić,
                            ani odchodzić do innego/innej? Jakby z natury rzeczy miały być niedoceniane
                            i odrzucane... Generqalnie chyba ludzie nie potrafią przyjąć i docenić miłości :
                            (
                            • sunrise1 Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 10:19
                              meduza4 napisała:

                              > > Dla mnie odpowiedzialność za drugiego człowieka to świadomość faktu, że to
                              > co robię czy mówię wpływa jakoś na życie tej drugiej osoby oraz gotowość
                              > poniesienia konsekwencji takiego stanu rzeczy, kiedy to ja namieszałabym
                              > w czyimś życiu... Na razie niestety ktoś namieszał w moim :( Nie wiem, czy
                              > przyjmie to do wiadomości...


                              Dla mnie odpowiedzialność za drugą osobę polega dokładnie na tym samym
                              Należy być bardzo ostrożnym i uważać, aby nie przysporzyć nikomu cierpienia.
                              Cóż często zachowujemy się jak egoistyczne zwierzątka, myślące tylko
                              o swoich przyjemnościach.

                              > > Wiadomo, że to co kusi, jest wizją czegoś wspaniałego, a nie
                              > > obrazkiem wiszącym stale na ścianie.....ale...
                              > > prawdziwe uczucie nie jest obrazkiem, który może nam się przestać
                              > > podobać..
                              >
                              > Nie rozumiem dlaczego, ale ludzie wiecznie gonią za miłością, której mieć nie
                              > mogą (na przykład za kimś kto zranił, zdradził, oszukał, odszedł do innej
                              osoby
                              > )
                              > a nie chcą przyjąć miłości tak po prostu ofiarowanej z głębi serca...
                              > Wystarczy choćby to forum poczytać. Posty treści "jestem z kimś. On/ona
                              > jest dla mnie bardzo dobra/dobry, ale ja ciągle kocham kogoś kto rzucił mnie
                              > dla innej/innego..." mnożą się jak grzyby po deszczu :(
                              > I co mają zrobić osoby, które chcą kochać i nie chcą ani zdradzać, ani ranić,
                              > ani odchodzić do innego/innej? Jakby z natury rzeczy miały być niedoceniane
                              > i odrzucane... Generqalnie chyba ludzie nie potrafią przyjąć i docenić
                              miłości
                              > :
                              > (
                              > Też zaczynam odnosić takie wrażenie...chyba że ..znajduję jeszcze takie
                              wytłumaczenie tego stanu rzeczy; wielu ludzi marzy, kocha te wyobrażenia
                              o kimś, o idealnym uczuciu i nieświadomie próbuje je wcielić w życie,
                              przestaje rozróżniać rzeczywistosć i wyobraznię.


                              z:)
                              • meduza4 Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 10:49
                                sunrise1 napisała:

                                > meduza4 napisała:
                                >
                                > > > Dla mnie odpowiedzialność za drugiego człowieka to świadomość faktu,
                                > że to
                                > > co robię czy mówię wpływa jakoś na życie tej drugiej osoby oraz gotowość
                                > > poniesienia konsekwencji takiego stanu rzeczy, kiedy to ja namieszałabym
                                > > w czyimś życiu... Na razie niestety ktoś namieszał w moim :( Nie wiem, czy
                                >
                                > > przyjmie to do wiadomości...
                                >
                                >
                                > Dla mnie odpowiedzialność za drugą osobę polega dokładnie na tym samym
                                > Należy być bardzo ostrożnym i uważać, aby nie przysporzyć nikomu cierpienia.

                                Otóż to! Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że samyn swoim zachowaniem
                                mogą wprowadzić kogoś w błąd, dać cień nadziei, sprawić, że ktoś uwierzy
                                w coś czego nie ma...

                                > Cóż często zachowujemy się jak egoistyczne zwierzątka, myślące tylko
                                > o swoich przyjemnościach.

                                Raczej -jak lekkomyślne zwierzątka :(


                                > > > Wiadomo, że to co kusi, jest wizją czegoś wspaniałego, a nie
                                > > > obrazkiem wiszącym stale na ścianie.....ale...
                                > > > prawdziwe uczucie nie jest obrazkiem, który może nam się przestać
                                > > > podobać..
                                > >
                                > > Nie rozumiem dlaczego, ale ludzie wiecznie gonią za miłością, której mieć
                                > nie
                                > > mogą (na przykład za kimś kto zranił, zdradził, oszukał, odszedł do innej
                                > osoby
                                > > )
                                > > a nie chcą przyjąć miłości tak po prostu ofiarowanej z głębi serca...
                                > > Wystarczy choćby to forum poczytać. Posty treści "jestem z kimś. On/ona
                                > > jest dla mnie bardzo dobra/dobry, ale ja ciągle kocham kogoś kto rzucił mn
                                > ie
                                > > dla innej/innego..." mnożą się jak grzyby po deszczu :(
                                > > I co mają zrobić osoby, które chcą kochać i nie chcą ani zdradzać, ani ran
                                > ić,
                                > > ani odchodzić do innego/innej? Jakby z natury rzeczy miały być niedocenian
                                > e
                                > > i odrzucane... Generqalnie chyba ludzie nie potrafią przyjąć i docenić
                                > miłości
                                > > :
                                > > (
                                > > Też zaczynam odnosić takie wrażenie...chyba że ..znajduję jeszcze takie
                                > wytłumaczenie tego stanu rzeczy; wielu ludzi marzy, kocha te wyobrażenia
                                > o kimś, o idealnym uczuciu i nieświadomie próbuje je wcielić w życie,
                                > przestaje rozróżniać rzeczywistosć i wyobraznię.

                                Ale kochanie własnych wyobrażeń ani nie jest zdrowe, ani dojrzałe.
                                Człowiek goni własną ułudę, nieopatrznie rani innych... i budząc się po
                                miesiącach czy latach z ręką w nocniku pyta: czemu nikt mnie nie kocha?
                                I wtedy wypadałoby się zapytać: a kogo ty kochałaś/kochałeś przez cały
                                ten czas, kiedy inni ludzie pukali do twojego serca? Jeśli własne sny
                                -to żyj sobie teraz ze swoimi snami...
                            • jmx Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 14:39
                              meduza4 napisała:

                              > Nie rozumiem dlaczego, ale ludzie wiecznie gonią za miłością, której mieć nie
                              > mogą (na przykład za kimś kto zranił, zdradził, oszukał, odszedł do innej
                              osoby
                              > )
                              > a nie chcą przyjąć miłości tak po prostu ofiarowanej z głębi serca...

                              ...albo za kimś kto ich nie chce...


                              Odpowiedzialnośc za drugiego człowieka?
                              Niestety to tylko odpowiedzialność za własne czyny. Każdy dojrzały jest
                              odpowiedzialny sam za siebie. Nie można byś dla nikogo niańką - to też kwestia
                              odpowiedzialności.


                              /przeprasazam za głos "na przekór"; chyba w ogóle nie powinnam tu dziś
                              wchodzić ;-(/
                              • meduza4 Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 15:26
                                jmx napisała:

                                > meduza4 napisała:
                                >
                                > > Nie rozumiem dlaczego, ale ludzie wiecznie gonią za miłością, której mieć
                                > nie
                                > > mogą (na przykład za kimś kto zranił, zdradził, oszukał, odszedł do innej
                                > osoby
                                > > )
                                > > a nie chcą przyjąć miłości tak po prostu ofiarowanej z głębi serca...
                                >
                                > ...albo za kimś kto ich nie chce...

                                Eeee... Jak się okaże, że ta osoba nie chce mojej miłości to zbieram zabawki
                                i idę do innej piaskownicy... Nie będę się zadręczać w nieskończoność...
                                >
                                >
                                > Odpowiedzialnośc za drugiego człowieka?
                                > Niestety to tylko odpowiedzialność za własne czyny. Każdy dojrzały jest
                                > odpowiedzialny sam za siebie. Nie można byś dla nikogo niańką - to też
                                kwestia
                                > odpowiedzialności.

                                Ale tu znowu mylisz "niańczenie" z czymś zupełnie innym.
                                Dam Ci konkretny przykład -kupując sobie zwierzątko jesteś odpowiedzialna
                                za to, żeby miało co jeść i pić. Nawiązując relację z drugim człowiekiem też
                                jesteś odpowiedzialna za to, żeby ta relacja jakoś się rozwijała. Jesteś
                                odpowiedzialna za czyny i słowa, które mogłyby tę osobę zranić i jeżeli zrobisz
                                coś, co godzi w dobro drugiego człowieka (okłamiesz, oszukasz, zaniedbasz,
                                zdradzisz) to na swój sposób jesteś odpowiedzialna za to, co w tej chwili
                                dzieje się z tą osobą. Tylko o to mi chodziło, że nasze postępowanie wywiera
                                wpływ na innych i powinniśmy się starać, aby nie był to wpływ negatywny.

                                > /przeprasazam za głos "na przekór"; chyba w ogóle nie powinnam tu dziś
                                > wchodzić ;-(/

                                Ja myślę, że głos był "na przekór" tylko dlatego, że źle odebrałaś moje intencje
                                :)))))
                                • jmx Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 15:33
                                  meduza4 napisała:

                                  > Eeee... Jak się okaże, że ta osoba nie chce mojej miłości to zbieram zabawki
                                  > i idę do innej piaskownicy... Nie będę się zadręczać w nieskończoność...

                                  No to Ci zazdroszczę. Ja tak nie potrafię. Im kto jest wazniejszy tym głębiej
                                  siedzi i trudniej wyrzucić.


                                  > Ale tu znowu mylisz "niańczenie" z czymś zupełnie innym.
                                  > Dam Ci konkretny przykład -kupując sobie zwierzątko jesteś odpowiedzialna
                                  > za to, żeby miało co jeść i pić. Nawiązując relację z drugim człowiekiem też
                                  > jesteś odpowiedzialna za to, żeby ta relacja jakoś się rozwijała. Jesteś
                                  > odpowiedzialna za czyny i słowa, które mogłyby tę osobę zranić i jeżeli
                                  zrobisz
                                  > coś, co godzi w dobro drugiego człowieka (okłamiesz, oszukasz, zaniedbasz,
                                  > zdradzisz) to na swój sposób jesteś odpowiedzialna za to, co w tej chwili
                                  > dzieje się z tą osobą. Tylko o to mi chodziło, że nasze postępowanie wywiera
                                  > wpływ na innych i powinniśmy się starać, aby nie był to wpływ negatywny.

                                  I to jest właśnie odpowiedzialność za własne czyny - nie chcę kogoś zranić
                                  swoimi słowami, czynami, chcę żeby mu było dobrze... Ale jeśli on tego nie
                                  rozumie albo nie chce - to jaka w tym moja odpowiedzialność za niego?
                                  Żadna. Ja odpowiadam za swoje czyny a on za swoje.


                                  > Ja myślę, że głos był "na przekór" tylko dlatego, że źle odebrałaś moje
                                  intencje
                                  > :)))))

                                  Wiem o co Ci chodzi ale chciałam się też podzielić swoim punktem widzenia :-).
                                  • meduza4 Re: Czym jest odpowiedzialność? 28.04.03, 15:43
                                    jmx napisała:

                                    > meduza4 napisała:
                                    >
                                    > > Eeee... Jak się okaże, że ta osoba nie chce mojej miłości to zbieram zabaw
                                    > ki
                                    > > i idę do innej piaskownicy... Nie będę się zadręczać w nieskończoność...
                                    >
                                    > No to Ci zazdroszczę. Ja tak nie potrafię. Im kto jest wazniejszy tym głębiej
                                    > siedzi i trudniej wyrzucić.

                                    Wiesz co -tylu ważnych ludzi musiałam wyrzucić ze swojego serca, że jeden mniej,
                                    jeden więcej nie robi mi różnicy... A ponieważ stara jeszcze nie jestem, więc
                                    zapewne spotkam gdzieś i kiedyś kolejnych ważnych ludzi... znowu będę musiała
                                    wyrzucić kogoś z serca, itd... To chyba tak już musi być i nie będzie inaczej...

                                    > > Ale tu znowu mylisz "niańczenie" z czymś zupełnie innym.
                                    > > Dam Ci konkretny przykład -kupując sobie zwierzątko jesteś odpowiedzialna
                                    > > za to, żeby miało co jeść i pić. Nawiązując relację z drugim człowiekiem t
                                    > eż
                                    > > jesteś odpowiedzialna za to, żeby ta relacja jakoś się rozwijała. Jesteś
                                    > > odpowiedzialna za czyny i słowa, które mogłyby tę osobę zranić i jeżeli
                                    > zrobisz
                                    > > coś, co godzi w dobro drugiego człowieka (okłamiesz, oszukasz, zaniedbasz,
                                    > > zdradzisz) to na swój sposób jesteś odpowiedzialna za to, co w tej chwili
                                    > > dzieje się z tą osobą. Tylko o to mi chodziło, że nasze postępowanie wywie
                                    > ra
                                    > > wpływ na innych i powinniśmy się starać, aby nie był to wpływ negatywny.
                                    >
                                    > I to jest właśnie odpowiedzialność za własne czyny - nie chcę kogoś zranić
                                    > swoimi słowami, czynami, chcę żeby mu było dobrze... Ale jeśli on tego nie
                                    > rozumie albo nie chce - to jaka w tym moja odpowiedzialność za niego?
                                    > Żadna. Ja odpowiadam za swoje czyny a on za swoje.

                                    Boże, mój Boże... Ja tu przedstawiam sprawę od drugiej strony -nawet jeśli
                                    nie chcesz kogoś zranić, ale przez zaniedbanie czy głupotę dopuściłas do
                                    sytuacji w której cierpi drugi człowiek -to jesteś odpowiedzialna.
                                    O nic więcej nie chodziło w mojej wypowiedzi... Niemniej tragiczne jest to,
                                    że kiedy sami ranimy innych to nawet przed sobą nie chcemy się do tego
                                    przyznać i zawsze obwiniamy albo sytuację, albo kuzynkę sąsiada, albo...


                                    > > Ja myślę, że głos był "na przekór" tylko dlatego, że źle odebrałaś moje
                                    > intencje
                                    > > :)))))
                                    >
                                    > Wiem o co Ci chodzi ale chciałam się też podzielić swoim punktem widzenia :-)

                                    A ja odnoszę wrażenie, że nie wiesz :)
    • messja nie na temat 25.04.03, 12:54
      a ja tak przyszlam tylko sie przywitac po swiatecznej przerwie, przeprosic, za
      tygodniowe milczenie, podziekowac za kartke i wogole usmiechnac sie:)
      • Gość: Cygnus X-1 Jedno małe pytanie IP: *.localdomain / 192.168.21.* 25.04.03, 14:24
        Dziewczyny, czy Wy się dobrze czujecie? Tyle jest piękna wokół nas, a Wy wciąż
        tylko smęcicie...

        Pozdrawiam TAW (Towarzystwo Adoracji Wzajemnej).
        • jmx Re: Jedno moje małe pytanie 25.04.03, 14:30
          Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

          > Dziewczyny, czy Wy się dobrze czujecie? Tyle jest piękna wokół nas, a Wy
          wciąż
          > tylko smęcicie...
          A co jedno drugiemu przeszkadza?


          > Pozdrawiam TAW (Towarzystwo Adoracji Wzajemnej).
          Tutaj kiedyś było TWA ale to przeszłość, wszystko sie rozpadło.
          • Gość: Cygnus X-1 Re: Jedno moje małe pytanie IP: *.localdomain / 192.168.21.* 28.04.03, 07:32
            jmx napisała:

            > Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):
            >
            > > Dziewczyny, czy Wy się dobrze czujecie? Tyle jest piękna wokół nas, a Wy
            > wciąż tylko smęcicie...

            > A co jedno drugiemu przeszkadza?

            Może nic, ale tak mi się wydawało, że normalną reakcją zdrowego człowieka na
            piękno jest głęboko przeżywana radość (nie mylić z bezmyślną wesołkowatością).
            Ale chyba tylko mi się wydawało, pewnie jestem chory :)
            • jmx Re: odpowiedź ;-) 28.04.03, 14:41
              Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

              > Może nic, ale tak mi się wydawało, że normalną reakcją zdrowego człowieka na
              > piękno jest głęboko przeżywana radość (nie mylić z bezmyślną
              wesołkowatością).
              > Ale chyba tylko mi się wydawało, pewnie jestem chory :)

              Ach, to forum jest pełne lekarzy i lekarek dusz, więc na pewno znajdziesz kogoś
              odpowiedniego kto sprowadzi Cię na "odpowiedznie tory" ;-)
        • sunrise1 Re: Jedno małe pytanie 25.04.03, 14:36
          Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

          > Dziewczyny, czy Wy się dobrze czujecie? Tyle jest piękna wokół nas, a Wy
          wciąż
          > tylko smęcicie...
          >
          > Pozdrawiam TAW (Towarzystwo Adoracji Wzajemnej).


          Czujemy się wyśmienicie , zwłaszcza w TAW :)

          z:)
    • rb13 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 25.04.03, 17:00
      Meduzko kochanie -toz te puzle tylko troche poukładac i poezja z tego piekna
      będzie. Do pracy poetyckiej zatem rusz ! Członek TWA
      • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 26.04.03, 00:51
        rb13 napisał:

        > Członek TWA

        Członek na Romantice?? A fe!
        ;-)
      • meduza4 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 28.04.03, 09:49
        rb13 napisał:

        > Meduzko kochanie -toz te puzle tylko troche poukładac i poezja z tego piekna
        > będzie. Do pracy poetyckiej zatem rusz ! Członek TWA

        Oj, jest już z tego poezja bo z mojego złamanego serca zawsze rodzą się
        wiersze, tylko ta osoba, dla której je napisałam ma prawo poznać je jako
        pierwszy czytelnik...
        To taki dar mojego złamanego serca dla kogoś, kto nie dostrzegł co sam
        z nim zrobił :(
        • Gość: Cygnus X-1 Łyżką dziegciu w beczkę miodu IP: *.localdomain / 192.168.21.* 28.04.03, 10:54
          Cześć dziewczyny!
          (no nie, to znowu ten facet :(
          Dziś rano korzystając z wyszukiwarki ustaliłem pewne fakty, które podniosły me
          rzadkie włosy na głowie:
          meduza4 3209 wiadomości na forum
          jmx 613
          sunrise1 589
          (stan na 28.04.2003 godz. 8:00)
          A więc to raczej nie TAW a KG (Klub Grafomanów).
          Do Ciebie się zwracam Meduzo i proszę - za kilka dni długi weekend, spakuj
          plecak i wyjedź. Najlepiej w góry. Poczuj zmęczenie ciała, odkryj na nowo smak
          herbaty i prostych posiłków, odetchnij pełną piersią, a wiatr, słońce i deszcz
          dopełnią dzieła. Po co gnuśnieć i dokonywać samookaleczeń duszy?

          Na koniec dobra wiadomość: nie będę już Wam więcej psuł humoru (jeśli to w
          ogóle możliwe), to mój ostatni list. Nie, nie musicie dziękować, cała
          przyjemność była po mojej stronie.
          Pozdrawiam
          • jayne Re: zaproszenie 28.04.03, 12:53
            Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

            > Do Ciebie się zwracam Meduzo i proszę - za kilka dni długi weekend, spakuj
            > plecak i wyjedź. Najlepiej w góry. Poczuj zmęczenie ciała, odkryj na nowo
            smak
            > herbaty i prostych posiłków, odetchnij pełną piersią, a wiatr, słońce i
            deszcz
            > dopełnią dzieła. Po co gnuśnieć i dokonywać samookaleczeń duszy?

            Meduzo, zapraszam!!!
            Spełnię wszystkie wymienione przez Cygnusa warunki ( tylko z tą herbatą może
            być różnie) i jeśli w ten sposób mogłabym pomóc zbolałej duszy, przyjeżdżaj:)))

            ps. Czy masz coś przeciwko wiosennym pracom ogródkowym???

            • messja Re: zaproszenie 28.04.03, 13:01
              >
              > Meduzo, zapraszam!!!
              > Spełnię wszystkie wymienione przez Cygnusa warunki ( tylko z tą herbatą może
              > być różnie) i jeśli w ten sposób mogłabym pomóc zbolałej duszy,
              przyjeżdżaj:)))
              >
              > ps. Czy masz coś przeciwko wiosennym pracom ogródkowym???
              >

              a czy ja tez moge przyjechac, chociaz nie mam zobolalej duszy? moge nawet
              dostarczyc herbate:)
              • meduza4 Re: zaproszenie 28.04.03, 13:54
                To niech jeszcze Cygnus zajmie się pod moją nieobecność moimi zwierzakami
                a sprawa załatwiona :)
                A poza tym nie lubię jak ktoś mi mówi gdzie i kiedy mam jechać, zwłaszcza
                nie pytając mnie uprzednio czy mam na to ochotę, fundusze, itd :(
                • jayne Re: zaproszenie 28.04.03, 14:04
                  meduza4 napisała:

                  > To niech jeszcze Cygnus zajmie się pod moją nieobecność moimi zwierzakami
                  > a sprawa załatwiona :)
                  oj, meduzo, Ty chyba lubisz sobie życie komplikować:)
                  Dużo masz tych zwierzaków?

                  > A poza tym nie lubię jak ktoś mi mówi gdzie
                  jeszcze nie wiesz

                  i kiedy mam jechać
                  tego też nie ustalałyśmy

                  zwłaszcza
                  > nie pytając mnie uprzednio czy mam na to ochotę
                  no cóż, jeśli nie masz...

                  fundusze

                  zrzucimy się na bilet forumowy

                  itd :(
                  no tak, tu odpadłam:(
                  • meduza4 Re: zaproszenie 28.04.03, 14:27
                    jayne napisała:

                    > meduza4 napisała:

                    > oj, meduzo, Ty chyba lubisz sobie życie komplikować:)

                    Nie, nie lubię.

                    > Dużo masz tych zwierzaków?

                    Nie -tylko 5 sztuk :))))))))

                    > > A poza tym nie lubię jak ktoś mi mówi gdzie
                    > jeszcze nie wiesz
                    >
                    > i kiedy mam jechać
                    > tego też nie ustalałyśmy
                    >
                    > zwłaszcza
                    > > nie pytając mnie uprzednio czy mam na to ochotę
                    > no cóż, jeśli nie masz...

                    A może takie stawianie sprawy od razu odbiera mi ochotę na cokolwiek?
                    Wziął to ktoś pod uwagę, to znaczy -mnie i moje zdanie??????
                    Chyba w pierwszym rzędzie wypadałoby się mnie zapytać
                    czy chcę gdzieś jechać a nie od razu wsadzać mnie do pociągu.....
                    • Gość: Cygnus X-1 Czemu cieniu odjeżdżasz... IP: *.localdomain / 192.168.21.* 28.04.03, 14:40
                      meduza4 napisała:
                      "Chyba w pierwszym rzędzie wypadałoby się mnie zapytać
                      czy chcę gdzieś jechać a nie od razu wsadzać mnie do pociągu....."

                      A ja tylko poprosiłem... I po co mi to było?

                      ------
                      Wyrzuć pamiątki spal wspomnienia i w nowy życia strumień wstąp.
                      Jest tylko ziemia. Jedna ziemia, i pory roku nad nią są.
                      Z "Prologu" Zbigniewa Herberta

                      • meduza4 Re: Czemu cieniu odjeżdżasz... 28.04.03, 14:46
                        Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

                        > meduza4 napisała:
                        > "Chyba w pierwszym rzędzie wypadałoby się mnie zapytać
                        > czy chcę gdzieś jechać a nie od razu wsadzać mnie do pociągu....."
                        >
                        > A ja tylko poprosiłem... I po co mi to było?

                        A co? Przeszkadzam Ci tak bardzo, że aż mnie musisz prosić o wyjazd?
                        W końcu przecież wcale nie musisz czytać moich wypocin, a jak mnie sprawia
                        przyjemność ich pisanie to sobie piszę i tyle...
                        Nie bój się, kompa w domu nie mam, nie naprodukuję tu nic przez weekend :)

                        > ------
                        > Wyrzuć pamiątki spal wspomnienia i w nowy życia strumień wstąp.
                        > Jest tylko ziemia. Jedna ziemia, i pory roku nad nią są.
                        > Z "Prologu" Zbigniewa Herberta
                        >
                        • Gość: Cygnus X-1 Re: Czemu cieniu odjeżdżasz... IP: *.localdomain / 192.168.21.* 28.04.03, 14:58
                          Gość portalu: Cygnus X-1 napisał:
                          A ja tylko poprosiłem...

                          Pozwól, że dokończę: poprosiłem w trosce o Twoje ciało i duszę.
                          Ja w każdym razie już dziś zaczynam pakować plecak i w czwartek wczesnym
                          rankiem wyruszam.

                          PS
                          Pisanie jest również moim hobby, nie zamierzam jednak nic mojego zamieszczać na
                          tym forum. Mogę Ci coś wysłać jeśli zechcesz.
                          Miałem już się nie odzywać, ale trochę mnie prowokujesz...
                          • jmx Re: Czemu cieniu odjeżdżasz... 28.04.03, 15:10
                            Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

                            > PS
                            > Pisanie jest również moim hobby, nie zamierzam jednak nic mojego zamieszczać
                            na
                            >
                            > tym forum. Mogę Ci coś wysłać jeśli zechcesz.
                            > Miałem już się nie odzywać, ale trochę mnie prowokujesz...

                            I to się nazywa skuteczne zarywanie! - na ilość ;-)))))
                          • meduza4 Re: Czemu cieniu odjeżdżasz... 28.04.03, 15:10
                            Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

                            > Pozwól, że dokończę: poprosiłem w trosce o Twoje ciało i duszę.

                            Za troskę, jeśli jest szczera, serdecznie dziękuje... ale... Tu mam małą
                            uwagę -przecież nie możesz wciskać mi na siłę gotowych rozwiązań uważając,
                            że lepiej ode mnie wiesz, co mi pomoże...

                            > Ja w każdym razie już dziś zaczynam pakować plecak i w czwartek wczesnym
                            > rankiem wyruszam.

                            Powodzenia! Ja mam inne plany -nie całkiem dla mnie miłe, ale takie jest
                            życie...

                            > Pisanie jest również moim hobby, nie zamierzam jednak nic mojego zamieszczać
                            na
                            > tym forum. Mogę Ci coś wysłać jeśli zechcesz.

                            Łaskawie zezwalam :)

                            > Miałem już się nie odzywać, ale trochę mnie prowokujesz...

                            Ja prowokuję??? Ja tylko chciałam, żebyś mi zszedł z oczu, starałam się
                            być wobec Ciebie niemiła... a tu nic z tego... Sam widzisz, że nic w życiu
                            nie wychodzi tak jak chcę :((((((((
                            Ale dobrze -teraz to Ty mnie prowokujesz...
                    • jayne Re: wsiąść do pociągu... 28.04.03, 18:30
                      meduza4 napisała:

                      > A może takie stawianie sprawy od razu odbiera mi ochotę na cokolwiek?
                      > Wziął to ktoś pod uwagę, to znaczy -mnie i moje zdanie??????
                      > Chyba w pierwszym rzędzie wypadałoby się mnie zapytać
                      > czy chcę gdzieś jechać a nie od razu wsadzać mnie do pociągu.....

                      Chciałabyś?
              • jayne Re: i ty, Messjo? 28.04.03, 14:00
                no to sobie narobiłam, czyżby mały podzot herbaciano - majowy?
                Messjo, bez zbolałej duszy nie mamy szans na five o'clock.

                > > ps. Czy masz coś przeciwko wiosennym pracom ogródkowym???
                • messja Re: i ty, Messjo? 28.04.03, 15:40
                  jayne napisa?a:

                  > no to sobie narobi?am, czyz˙by ma?y podzot herbaciano - majowy?
                  > Messjo, bez zbola?ej duszy nie mamy szans na five o'clock.
                  >
                  > > > ps. Czy masz cos´ przeciwko wiosennym pracom ogródkowym???

                  nie:)
                  ale bez herbaty, dobrego ciasta i plotek nie dam sie wrobic w zadne prace
                  ogrodkowe:)
                  • jayne Re: popołudnie na trawie 28.04.03, 18:34
                    messja napisała:

                    > nie:)
                    > ale bez herbaty, dobrego ciasta i plotek nie dam sie wrobic w zadne prace
                    > ogrodkowe:)

                    filiżanki, najlepiej z chińskiej, cieniutkiej porcelany, pilnie poszukiwane!
                    • messja Re: popo?udnie na trawie 28.04.03, 18:49

                      >
                      > filiz˙anki, najlepiej z chin´skiej, cieniutkiej porcelany, pilnie
                      poszukiwane!

                      moge pozyczyc od mamy. ja mam tylko elganckie filizanki do kawy:)
                      a ciasto upieczesz?:)
                      • jayne Re: popo?udnie na trawie 28.04.03, 18:55
                        messja napisała:

                        > a ciasto upieczesz?:)

                        Które wolisz: Kopiec Kreta czy Kilimandżaro?
                        • messja Re: popo?udnie na trawie 28.04.03, 21:26
                          jayne napisała:

                          > messja napisała:
                          >
                          > > a ciasto upieczesz?:)
                          >
                          > Które wolisz: Kopiec Kreta czy Kilimandżaro?

                          a czym sie roznia?
                          • jayne Re: popołudnie tak, ale... 04.05.03, 18:26
                            Tego się, niestety, zmysłowo nie dowiemy....popołudnie piękne, lecz czas minął.
                            Do następnego, długiego weekendu, Messjo:))))
          • jmx Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 14:56
            Coo? Ja ma tylko tyle wpisów?? No nie!!
            Będę musiała wziąść się do roboty i naprodukować trochę! Tylko kto to będzie
            czytał jak Ciebie tu nie będzie?
            Taka wiadomośc to w istocie łyżka dziegciu...

            ;-)
            • sunrise1 Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 15:00
              jmx napisała:

              > Coo? Ja ma tylko tyle wpisów?? No nie!!
              > Będę musiała wziąść się do roboty i naprodukować trochę! Tylko kto to będzie
              > czytał jak Ciebie tu nie będzie?
              > Taka wiadomośc to w istocie łyżka dziegciu...
              >
              > ;-)
              >
              A co ja mam powiedzieć (napisać )? Wprawdzie siedzę tu krócej niż Ty
              ale jak widać nie grzeszę aktywnością. Muszę zatem wyprodukować
              conajmniej parędziesiąt żałosnych kwestii...:)

              z:)
              • jmx Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 15:12
                Może założymy Klub Żałosnych Grafomanów? ;-)
              • meduza4 Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 15:12
                Ja tam mogę trochę odpocząć -dobrze się spisałam :))))))))
                • jmx Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 15:14
                  Jak ty to zrobiłaś, ze masz d w a wpisy wysłane o tej samej porze co ja??

                  ;-)
                  • meduza4 Re: Łyżką dziegciu w beczkę miodu 28.04.03, 15:30
                    jmx napisała:

                    > Jak ty to zrobiłaś, ze masz d w a wpisy wysłane o tej samej porze co ja??

                    Nie wiem -to nie było zamierzone...
    • Gość: Drak Re: Czasem jestem tylko cieniem... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.03, 23:14
      Dobrz że to jest wiersz biały.
      Generalnie przy 3 strofie z rozpaczy
      otworzyłbym sobie naczynia krwionośne jakimś ostrym narzędziem.

      I'm only half man / half tomato
      • jmx Re: Czasem jestem tylko cieniem... 29.04.03, 01:06
        Gość portalu: Drak napisał(a):

        > Dobrz że to jest wiersz biały.
        > Generalnie przy 3 strofie z rozpaczy
        > otworzyłbym sobie naczynia krwionośne jakimś ostrym narzędziem.

        To moje zęby już Ci nie wystarczają?

        jmx_wampirzyca
        • Gość: Drak Re: Czasem jestem tylko cieniem... IP: 143.26.83.* 29.04.03, 09:33
          jmx napisała:

          > Gość portalu: Drak napisał(a):
          >
          > > Dobrz że to jest wiersz biały.
          > > Generalnie przy 3 strofie z rozpaczy
          > > otworzyłbym sobie naczynia krwionośne jakimś ostrym narzędziem.
          >
          > To moje zęby już Ci nie wystarczają?
          >
          > jmx_wampirzyca
          >

          Sztuczna szczęka nie nadaje się do tak tragicznej i romantycznej desperacji:)
          >
          • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 29.04.03, 10:35


            Sztuczna ?Na Twoim miejscu jmx obraziłabym się :)

            Niektórzy wkładają swoje szczęki do szklanki na noc, ale nie jmx !
            Ona ma takie kiełki od urodzenia :)

            z:)
            • Gość: Drak Re: Czasem jestem tylko cieniem... IP: 143.26.83.* 29.04.03, 10:41
              sunrise1 napisała:

              >
              >
              > Sztuczna ?Na Twoim miejscu jmx obraziłabym się :)
              >
              > Niektórzy wkładają swoje szczęki do szklanki na noc, ale nie jmx !
              > Ona ma takie kiełki od urodzenia :)
              >
              > z:)

              Obrażać się z powodu sztucznej żuchwy to lekka przesada.
              Nikt nie jest doskonały :)



              • sunrise1 Re: Czasem jestem tylko cieniem... 29.04.03, 11:31
                Gość portalu: Drak napisał(a):

                > > Sztuczna ?Na Twoim miejscu jmx obraziłabym się :)
                > >
                > > Niektórzy wkładają swoje szczęki do szklanki na noc, ale nie jmx !
                > > Ona ma takie kiełki od urodzenia :)
                >
                > Obrażać się z powodu sztucznej żuchwy to lekka przesada.
                > Nikt nie jest doskonały :)
                >
                > Pewnie, jak się chce to można nie zauważyć nawet nosa z parafiny, szklanego
                oka, serca po prawej stronie, dwóch żołądków i latającej nerki :)

                z:)
                >
                • Gość: Drak Re: Czasem jestem tylko cieniem... IP: 143.26.83.* 29.04.03, 11:34
                  sunrise1 napisała:

                  > Gość portalu: Drak napisał(a):
                  >
                  > > > Sztuczna ?Na Twoim miejscu jmx obraziłabym się :)
                  > > >
                  > > > Niektórzy wkładają swoje szczęki do szklanki na noc, ale nie jmx !
                  > > > Ona ma takie kiełki od urodzenia :)
                  > >
                  > > Obrażać się z powodu sztucznej żuchwy to lekka przesada.
                  > > Nikt nie jest doskonały :)
                  > >
                  > > Pewnie, jak się chce to można nie zauważyć nawet nosa z parafiny, szklaneg
                  > o
                  > oka, serca po prawej stronie, dwóch żołądków i latającej nerki :)
                  >
                  > z:)
                  > >

                  Zauważam drobną alizję do moich kamieni żółciowych.
                  • sunrise1 interesujące.... 29.04.03, 11:36


                    Czyzbyś miał przyjemność poznać K.Makuszyńskiego :))

                    z:)
                    • meduza4 Re: interesujące.... 29.04.03, 14:07
                      jest to, że pod moją nieobecność wątek się zamienił w lekcję anatomii...
                      Ja niestety nie mam ani sztucznej szczęki, ani latającej nerki, ani zepsutej
                      wątroby.....
                      • mysterious.smile Re: interesujące.... 04.05.03, 18:28
                        Dlaczego niestety? ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka