meduza4
25.04.03, 09:54
swoich własnych uczuć, myśli, marzeń...
Czasem miłość w moim sercu chciałaby wykiełkować, wyrosnąć, stać się drzewem
i parasolem zielonych gałęzi osłonić jego, mnie, nas...
Ale nas nie ma i nie wiem czy słowo "my" kiedykolwiek zaistnieje...
A tymczasem usiłuję zdusić w swoim sercu pęczniejące nasienie miłości,
ale ono rośnie i rośnie... i przerasta mnie samą...
Moje serce pęka a własny ból jak pętla zaciska się na gardle...
Świat rozlatuje się w kawałki, a gwiazdy które spadły z nieba leżą
właśnie na chodniku, pozbawione swego blasku niczym szkło z rozbitych
butelek. Ludzie chodzą po nich depcząc je nogami, ja podnoszę jedną
i zabieram ją do domu... Ale cokolwiek robię -nie potrafię przywrócić
jej życia... Moja gwiazda jest martwa!!!!!
I w taki właśnie sposób można zostać cieniem siebie, nic nieznaczącym
dodatkiem do własnej miłości...
Boże -dlaczego?!