Dodaj do ulubionych

Miłość z dwóch różnych małżeństw

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 15:07
oto nasza historia:
jestem mężem i ojcem (od lat 6ciu), ona jest żoną (od lat 6ciu). poznaliśmy
się 3 miesiące temu. spotykaliśmy się ukradkiem w naszym mieście i innym
mieście. kochamy się, ale nie możemy być razem - dziś sobie o tym
powiedzieliśmy. spotkaliśmy się za późno....czekamy wciąż na siebie...ale to
czekanie na Godota...
zostajemy przyjaciółmi...jestem w proszku...świat się dziś dla mnie częściowo
zamknął, szczęście prysło...życie jest okrutne.
Obserwuj wątek
    • Gość: bleeee Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 15:32
      zycie jest piekne
      tylko ludzie bywają tchórzliwi, zakłamani oraz nudni.
      • osv Fatamorgana... 30.04.07, 15:58
        Zycie jest piekne!
        ....ale to jest fatamorgana... sztuczny miod...
        Kochacie te chwile wolnosci od meczacych obowiazkow i codziennosci, ktora
        wymaga tak duzo od wszyskich...
        Gdyby pozwolic kazdemu z Was wejsc w swoje zycie i podjac te obowiazki na
        dluzej.....
        moze okazaloby sie, ze nie ocalalaby nawet przyjazn...

        A Godot nie jest wart oczekiwania, to gosc, ktory nigdy sie nie zjawia...
        • Gość: art69 Re: Fatamorgana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 18:54
          Mądre słowa. Nic dodać, nic ująć.
          • Gość: superart77 Re: Fatamorgana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 19:34
            a ty art69 to pewnie rozwódka i stąd taki przyklask, że to tylko ułuda. Nie
            cwaniaro z roku 1969 to prawdziwa miłość. A wiesz czemu? bo wiele bab łapie na
            ciąże hyc do ślubu lub bez byleby facet z nią był i jest, męczy się z taką...
            zamyka sobie drogę do miłosci... a jak rzychodzi miłosci nie moze wyjsc jej na
            przeciw.

            • Gość: art69 Re: Fatamorgana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 21:26
              > a ty art69 to pewnie rozwódka i stąd taki przyklask, że to tylko ułuda. Nie
              > cwaniaro z roku 1969 to prawdziwa miłość.
              Cóż za przenikliwość! Siła Twej dedukcji wprost poraża...
        • bettina75 Re: Fatamorgana... 30.04.07, 19:57
          osv napisała:

          > Zycie jest piekne!
          > ....ale to jest fatamorgana... sztuczny miod...
          > Kochacie te chwile wolnosci od meczacych obowiazkow i codziennosci, ktora
          > wymaga tak duzo od wszyskich...
          > Gdyby pozwolic kazdemu z Was wejsc w swoje zycie i podjac te obowiazki na
          > dluzej.....
          > moze okazaloby sie, ze nie ocalalaby nawet przyjazn...
          >
          > A Godot nie jest wart oczekiwania, to gosc, ktory nigdy sie nie zjawia...

          Tak, takie doswiadczenie mozna tylko samemu przezyc...kto tego nie przezyl...
          nie uwierzy....
        • Gość: umberto Re: Fatamorgana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 12:01
          mamy świadomość tego, że to fatamorgana...rozmawiamy o tym, rozumiemy to.
          ja mam dla kogo żyć - żona i dzieci, firma, dom; ona utraciła sens życia - mąż
          despota, brak dzieci ....żyje z nim z przyzwyczajenia, ciepło i
          bezpiecznie...nieszczęśliwie. chciałbym jej pomóc, ale nie mogę...

          codzienność-rutyna - zabija miłość. przyzwyczajenie to druga natura człowieka.
          dlatego od niego uciekamy.w "idealną miłość", w "owoc zakazany"... w chwile
          szczęścia, chwile naszych marzeń i pragnień, które się materializują.

          dziwne uczucie - przechodzenie ze stanu kochanków w stan przyjaciół. jak się
          zachować, jak się kontrolować, co powiedzieć? to forma, która krępuje nas
          samych...sztuczność
          • Gość: * Re: Fatamorgana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 12:34
            Można powiedzieć fatalny układ....
            Może jednak znajdzie się rozwiązanie,
            które uszczęśliwi wszystkich bohaterów opisanych zdarzeń.
            • Gość: art69 Re: Fatamorgana... IP: 212.244.155.* 02.05.07, 13:36
              > Może jednak znajdzie się rozwiązanie,
              > które uszczęśliwi wszystkich bohaterów opisanych zdarzeń
              Chyba nie. Można dryfować, licząc na to, że żona i mąż się nie dowiedzą. Z
              czasem uczucie może ochłodnie i wszystko wróci do normy?
              Poza tym na myśl przychodzi mi bigamia. Dla spokoju potrzebna tylko zgoda
              żony...
              • aga77ti Re: Fatamorgana... 02.05.07, 13:53
                Wiesz co art69 - dziwny z Ciebie facet. chyba nie uznajesz takich wartosci jak
                malzenstwo, staly partner etc.
                • Gość: art69 Re: Fatamorgana... IP: 212.244.155.* 02.05.07, 14:04
                  Nie. Po prostu trochę się pogubiłem i teraz zbieram porozrzucane szyldy z
                  naczelnymi wartościami. Pewnie trochę to potrwa...
                  • aga77ti Re: Fatamorgana... 02.05.07, 14:46
                    w sumie najwazniejsze, ze starasz sie zrobic porzadek w zyciu
                    • Gość: umberto Re: Fatamorgana... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 14:55
                      co do spotkań przyjacielskich - zgodę żony posiadam - oczywiście powiedziałem
                      jej tylko to, co mogłem powiedzieć (i co chciałaby żona usłyszeć).

                      czekam na ustabilizowanie naszych uczuć, aczkolwiek jak wcześniej powiedziałem,
                      ja sobie jakoś poradzę (rodzina, firma, itepe..), gorzej natomiast widzę
                      sytaucję z Jej mężem-autokratą, który zakazał Jej spotkań z kimkolwiek innym
                      oprócz niego samego.
          • Gość: gloksy Re: Fatamorgana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 21:00
            Nie chciej za wiele, bo nie udźwigniesz.
    • asleep_alien Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 03.05.07, 12:51
      "co do spotkań przyjacielskich - zgodę żony posiadam"

      Ciekawe.
      Albo Twoja żona jest jeszcze głupiutka i naiwna, ufa Ci i kocha bezgranicznie
      (jeszcze - więc QRWA NIE SPIEPRZ tego).
      Albo udaje, że nic nie wie, dla dobra rodziny, bo jest od Ciebie zależna (czy
      jesteś w tym przypadku mniej okrutny niż wspomniany przez Ciebie mąż despota?)
      Albo robi dokładnie to samo, co Ty - jesteście siebie warci.

      Sorry, że tak na ostro, ale skup się chwilkę na żonie. I teraz najciekawsze -
      jeżeli mój post Cię uraził - to znaczy, że nie jest jeszcze z Tobą tak źle.
      • osv Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 03.05.07, 14:39
        Gdybys widzial to, co inni widza z dystansu i znaja z doswiadczenia... nie
        pchalbys sie w te zdrade.
        Bo to jest ZDRADA, nieprawdaz? - tu sie chyba zgadzamy.

        ...i gdyby porownac Ciebie i Twoja kochanke - to musisz wiedziec, ze Ty stracisz
        na tym romansie najbardziej.
        Ta " biedna dziewczyna", zyska na rozwodzie, po prostu odejdzie od
        " meza tyrana " i poszuka sobie kogos innego, kto rowniez ma serce i umie
        pocieszac..... , nie tylko Ty jestes wrazliwy na cudzy los.

        A TY ? - zobaczyles juz oczyma duszy, ze nie masz juz zony, dziecko widujesz
        raz na tydzien / w najlepszym przypadku /, zostajesz sam ze swoja firma, ktora
        po rozwodzie przestanie dobrze funkcjonowac, bo bedziesz " po przejsciach " ????
        NIE ?!
        To znaczy, ze wydaje Ci sie, ze zone posiadasz i wiesz jak ona zareaguje na
        zdrade...
        Ona " daje Ci pozwolenie " na swobode przyjazni z ta kobieta, bardzo chce byc
        tolerancyjna....dla Ciebie!! Pewnie Cie KOCHA. / " On pomysli, ze jestem o
        niego zazdrosna, ze sie boje ".... i choc boi sie jak FAN ! podswiadomie
        wierzy, ze NIC zlego sie nie stanie , oszukuje siebie lub nie dopuszcza takiej
        mysli, ze Ty, taki uczciwy i kochany, nie zrobisz jej taakiego swinstwa za
        plecami.

        Noo, ale zrobiles....

        Z tego co piszesz... jeszcze Ci zalezy na zonie i rodzinie.
        Ale reagujesz jak wiekszosc facetow: Co zdobylem, to moje!...na zawsze!
        Mozesz sie pomylic.
        Zranieni ludzie reaguja irracjonalnie .....szczegolnie kobiety.
        Twoja zona moze wyjsc z domu z dzieckiem tak, jak stoi i nigdy nie wroci....

        Jezeli to jest to, czego chcesz na dzis, to OK, nie ma sprawy.

        Nie uwazam, aby Twoja kochanka byla w stosunku do Ciebie uczciwa...mozliwe,ze
        jest naiwna sadzac, ze trawa jest bardziej zielona u sasiada...
        Nie wiem, czy jej maz jest tyranem / w takim razie, nic nie powinno jej
        powstrzymac przed odejsciem.... , ale to jest JEJ PROBLEM ! /

        ...ale to TY " pocieszasz ja "...lub wykorzystujesz jej emocjonalne zalamanie
        i " robisz sobie dobrze", zachowujac romantyczna otoczke i pozory altruizmu,
        jestes przeciez " taki dobry", tak ja rozumiesz, i takie dobre masz serce...

        ALE nie powiesz jej, : " zlozylem papiery o rozwod, jestem z Toba".
        Usiluje Ci pokazac, ze nie masz czystych intencji.

        Wasza relacja jest dla niej tylko morfina, po jej odstawieniu trzeba bedzie i
        tak rozwiazywac realne i rzeczywiste problemy.
        A tak na marginesie, nie dziwi Cie chyba, ze jakis facet nie chce pozwolic, aby
        jego wlasna zona zdradzala go z Toba, czy z kimkolwiek innym ?
        TY bys pozwolil?

        Proponujac seks osobie w emocjonalnym dolku, robimy naduzycie.....
        Zawsze mozesz ulzyc swojemu sumieniu mowiac: " sama chciala, sama chciala"...

        Mowisz o uczuciu sztucznosci dzis ... kiedy chcialbys zwekslowac te historie na
        tory przyjazni...Troche za pozno na przyjazn - zostanie Ci tylko wstyd lub
        niesmak....
        ... i mozliwe powazne klopoty, kiedy kochanka bedzie oczekiwac realnej pomocy w
        ukladaniu sobie zycia z TOBA.... i swiadomie, badz nieswiadomie zniszczy Twoja
        stabilizacje...

        Skomplikowales sobie zycie... na wlasne zyczenie.
        Prawdziwa milosc wymaga ludzi WOLNYCH lub gotowych mentalnie do tej wolnosci...
        bo rozstania kosztuja....
        Masz sumienie z gumy?
        • leonardo_defeat Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 03.05.07, 23:59
          Nie wiem na ile twoje analizy są trafne co do sytuacji umbero, pewnie nie
          dokońca bo przecież nie znasz go osobiście. Ale myślę, że to co piszesz może być
          w jakiejś mierze celne, piszesz ciekawie. Dzięki takim analizom może niektórzy
          unikną błędów w swoim życiu.


          "And summoned now to deal with your invincible defeat"
        • Gość: umberto Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 08:30
          Przede wszystkim dziękuję wam za tyle cennych uwag i przemyśleń. Natomiast ad
          rem:
          ----------
          osv napisała:

          > Gdybys widzial to, co inni widza z dystansu i znaja z doswiadczenia... nie
          > pchalbys sie w te zdrade.
          > Bo to jest ZDRADA, nieprawdaz? - tu sie chyba zgadzamy.
          -----------
          Zdrada, złamanie przysięgi małżeńskiej, grzech ciężki. Zgoda bez żadnego
          komentarza.
          ---------
          ...i gdyby porownac Ciebie i Twoja kochanke - to musisz wiedziec, ze Ty stracis
          > z
          > na tym romansie najbardziej.
          > Ta " biedna dziewczyna", zyska na rozwodzie, po prostu odejdzie od
          > " meza tyrana " i poszuka sobie kogos innego, kto rowniez ma serce i umie
          > pocieszac..... , nie tylko Ty jestes wrazliwy na cudzy los.
          ---------
          nie odejdzie od niego - jest za słaba - ale to nic nie zmienia - wiem, że mam
          tu do "stracenia" więcej. Ale Ona (jakbyś jej negatywnie nie oceniała
          mianem "biedna dziewczyna") właśnie z tego powodu - świadomie i wbrew swojemu
          szczęściu - "chce" przerwać nasz związek, chce zostać poprostu przyjacielem.
          Sama ma z tego powodu wyrzuty sumienia i sama mnie odrzuca od siebie, gdyż wie,
          że mnie zabiera rodzinie.
          ----------
          To znaczy, ze wydaje Ci sie, ze zone posiadasz i wiesz jak ona zareaguje na
          > zdrade...
          > Ona " daje Ci pozwolenie " na swobode przyjazni z ta kobieta, bardzo chce byc
          > tolerancyjna....dla Ciebie!! Pewnie Cie KOCHA. / " On pomysli, ze jestem o
          > niego zazdrosna, ze sie boje ".... i choc boi sie jak FAN ! podswiadomie
          > wierzy, ze NIC zlego sie nie stanie , oszukuje siebie lub nie dopuszcza
          takiej
          > mysli, ze Ty, taki uczciwy i kochany, nie zrobisz jej taakiego swinstwa za
          > plecami.
          Noo, ale zrobiles....
          ----------
          Tak właśnie jest - dużo ze sobą ostatnio rozmawialiśmy.

          -----------
          > Nie uwazam, aby Twoja kochanka byla w stosunku do Ciebie uczciwa...mozliwe,ze
          > jest naiwna sadzac, ze trawa jest bardziej zielona u sasiada...
          > Nie wiem, czy jej maz jest tyranem / w takim razie, nic nie powinno jej
          > powstrzymac przed odejsciem.... , ale to jest JEJ PROBLEM ! /
          -----------
          Ta naiwność obciąża nasze oba konta. Nie sądzę, by stawianie winy tylko po
          jednej stronie (to takie kobiece) było trafną diagnozą.
          ----------
          > ...ale to TY " pocieszasz ja "...lub wykorzystujesz jej emocjonalne zalamanie
          > i " robisz sobie dobrze", zachowujac romantyczna otoczke i pozory altruizmu,
          > jestes przeciez " taki dobry", tak ja rozumiesz, i takie dobre masz serce...
          >
          > ALE nie powiesz jej, : " zlozylem papiery o rozwod, jestem z Toba".
          > Usiluje Ci pokazac, ze nie masz czystych intencji

          Proponujac seks osobie w emocjonalnym dolku, robimy naduzycie.....
          > Zawsze mozesz ulzyc swojemu sumieniu mowiac: " sama chciala, sama chciala

          ---------
          Ona nie jest załamana emocjonalnie. Poprostu "robimy sobie dobrze" odrzucając
          na chwilę codzienną rzeczywistość (i tu niespodzianka - nie w tym fizycznym
          sensie o którym każdy myśli i mówiąc: zdrada)
          Nie złożę papierów o rozwód z powodów o których pisałem powyżej - Ona mi na to
          nie pozwoli (gdybym to zrobił nie byłaby ze mną), poza tym nigdzie nie
          powiedziałem, że przestałem kochać rodzinę i mi już na niej nie zależy, że
          poświęcam dobro rodziny nad moje własne uciechy.
          Ucieczka od codzienności w moim przypadku oznaczała ucieczkę od codziennego
          dbania o wszystko - od zarabiania pieniędzy, o to co kupić na obiad, o to, by
          zrobić ten obiad, o to by żona nie wracała codziennie po 20, o to by zajęła się
          w końcu swoją firmą (i mnie odciążyła), o to by dziecko częściej ją widywało. O
          to mi chodziło - od tego uciekałem…Za bardzo przyzwyczaiłem żonę do tego „że ma
          wszystko”. Często czułem się właśnie jak klasyczna kura domowa: matka - żona i
          kochanka. Miałem tego dość…Są tacy faceci…..
          W Jej przypadku, ucieczka od codzienności oznaczała ucieczkę od chłodu i
          lekceważenia emocjonalnego, od psychicznego uzależnienia, nieustannej kontroli,
          ucieczki „od dużego, rozpieszczonego jedynaka”. Są tacy faceci….
          -----------
          Skomplikowales sobie zycie... na wlasne zyczenie.
          > Prawdziwa milosc wymaga ludzi WOLNYCH lub gotowych mentalnie do tej
          wolnosci...
          > bo rozstania kosztuja....
          > Masz sumienie z gumy?
          -------
          Takie jest życie - nigdy nie byliśmy i nie jesteśmy wolni. Zawsze nas krępują
          normy, wartości, zwyczaje - kultura i religia jednym słowem. Dlatego dobrze się
          mają takie miejsca spotkań i dyskusji jak ninijesze forum.
          Gdybym miał sumienie z gumy z pewnością mnie tu nie było.
          Pozdrawiam
          ps. jutro mam z Nią spotkanie. Wasze opinie dały mi dużo do myślenia. Choć boję
          się tej rozmowy - musimy podjąć konkretne decyzje - zawrzeć kontrakt/
          uwowę...Tylko jaka będzie jej treść - w która stronę pójdziemy...?
          • osv Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 04.05.07, 09:13
            Nie moge podjac z Toba tej rozmowy teraz, poniewaz o 10.oo zaczynam prace...
            Ja wiem, ze chcialbys widziec te historie lepiej, niz to wyglada.....

            Nie powoluj sie NIGDY na religie/ zlamanie jej ograniczen roznie w swiecie
            karze ludzka spolecznosc /.....to zbyt latwe. Narzucone reguly, jak
            przepisy drogowe wystarczy przestrzegac, aby uniknac wypadku....
            choc spadaja na porzadnych ludzi fruwajace drzewa w czasie sztormu..... FATUM ?

            Mozesz ominac wszelkie prawa i reguly....pozostaje natomiast wbudowany system
            wewnetrznych norm.....sumienie, dogania nas najczesciej....
            Kiedys inni i te reguly decydowaly za Ciebie....dzis odpowiedzialnosc jest
            indywidualana....podobnie jak zal.

            Obudziles sie w krainie rzeczywistosci....WITAJ !
            Jestes wrazliwym i myslacym facetem .....
            Zarowno Ty, jak ta kobieta, powinniscie rozwiazywac Wasze problemy u zrodla
            Waszych "nieszczesc "....w domu.

            • Gość: umberto Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 14:04
              Spotkaliśmy się już dziś..
              Ta historia wygląda tak, jak ją opisuję - ani lepiej, ani gorzej..
              Ustaliliśmy warunki - przyjaciele, żadnych kochanków.
              Czas pokaże - nic nie planujemy względem siebie.
              Teraz pozostaje "tylko" konsekwencja zachowań względem ustaleń.
              Czyli przed nami ta trudniejsza część zadania do odrobienia.
              • aga77ti Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 04.05.07, 14:58
                wiesz, zycze powodzenia - naprawde szczerze. latwiej sie cos ustala
                teoretyzuje - trudniej wprowadza w zycie
                • osv Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 04.05.07, 19:25
                  ....to ja, na chwile " Umberto Eco " : ) , choc wcale mi nie jest do smiechu...
                  Tobie zreszta pewnie tez nie...

                  / "dezawu" /.....mysle sobie przez chwile...choc to nie do Ciebie....tak
                  naprawde....

                  Czego zycze Ci ja? ... ja zycze Ci, aby to bylo miekkie ladowanie po zdradzie.

                  Zapamietaj:
                  Zbuduj CHINSKI MUR - dzielacy Twoj dom od tej historii.

                  NIGDY - nie mow zonie o tym, co sie stalo miedzy Toba a Twoja kochanka.
                  Powtorze: NIDGY !!

                  Mozesz, w chwili krytycznej, zlozyc wyjasnienie, ze chciales komus pomoc, ale
                  ta sprawa Ciebie przerosla.Ta kobieta, na spotkania, z ktora masz pozwolenie
                  zony, potrzebowala profesjonalnej pomocy / podejrzewam depresje/ i Ty nie
                  jestes kompetentny, aby mieszac sie do jej osobistych problemow.
                  Nie wracaj do tematu.
                  Znajdz dla siebie swiat sztuki, muzyki,treningu...a najlepiej wyjedz teraz z
                  zona na 2-3-4 tygodnie, gdzies na urlop...daleko....z dzieckiem!
                  Zdystansuj sie do tego, co bylo Twoim udzialem ostatnio.

                  Zacznij nowa karte, nauczony doswiadczeniem, ze przezyles FATAMORGANE...innym
                  sie nie udalo!
                  Bedziesz musial na ZAWSZE schowac to przezycie na dnie swojej swiadomosci.
                  To byl Twoj problem...ja o tym nie powiem nikomu : ))
                  Nie szukaj pocieszenia, zrozumienia siebie i rozgrzeszenia z tej zdrady u
                  swojej zony.
                  Ona jest poza tym konfliktem! .....na szczescie!

                  Przyjrzyj sie sobie:
                  " Wpadles z deszczu, pod rynne" ... mawia stare przyslowie.
                  Byles zmeczony walka o byt, harowaniem, tempem zycia... / na dzis ta historia
                  wyprala Cie emocjonalnie/ ....i Ty dzis potrzebujesz partnera, ktory pomoze
                  Tobie.
                  Zony sa KOCHANE .... mozesz przyznac sie, ze nie dajesz rady, tak jak dawniej,
                  ze masz dosc i czujesz sie zle, ze chcialbys, aby Ci pomogla ...dla WAS, na
                  przyszlosc, ze potrzebujesz zobaczyc w niej PARTNERA.
                  Przeorganizuj podzial obowiazkow, moze Twoja zona potrafi wiecej, niz myslisz,
                  moze potrafi ogarnac wiecej, niz jej na to pozwalales.....

                  Napisales o tym, ze wszystko bylo na Twojej glowie, wnioskuje, ze uwazasz zone
                  za slaba kobiete " bluszcz"..... to nie musi byc prawda.
                  I spojrz, pomimo to, popelniasz ten sam blad po raz drugi...
                  wybierasz znowu bezradna kobiete, ktora trzeba sie zajac - " ona jest za slaba "
                  i ktora trzeba sie opiekowac....

                  Ty potrzebujesz kobiety-partnera na dzis, jakkolwiek dobrze nie czujesz sie w
                  roli rycerza Don Kichota... i Ty tego partnera powinienes miec w zonie.
                  Nie sadze, aby Twoja zona wiedziala, jak bardzo jestes zmeczony i w jakim
                  jestes kryzysie/ZYCIOWYM /...,wiec poros o pomoc zone.

                  Nie rzucaj okruchow litosci za siebie dla kochanki... nie rob nic, co mogloby
                  dawac jej jakiekolwiek zludzenia. Usun sie z jej drogi.

                  Ona jest dorosla i musi zmierzyc sie z problemem swojego malzenstwa SAMA.
                  Ty swoja osoba tylko utrudniasz jej rozwiazanie problemu.
                  Nie doradzam jej, tak jak i Tobie, szczerej rozmowy z mezem na temat zdrady, bo
                  to moze sie dla niej zle skonczyc: czysto fizycznie......
                  Ona ma prawo wyboru: moze ulozy te rodzinne problemy, moze zafunduje sobie z
                  mezem dziecko, zacznie od nowa, moze odejdzie...nie wiem.
                  Jej malzenstwo NIGDY nie bylo Twoim problemem, tak naprawde.

                  Mam nadzieje, ze wzgledu na Ciebie, "Umberto Eco", ze ona pozwoli Ci odejsc....
                  Nie jestescie przyjaciolmi - choc tego jeszcze nie rozumiesz...
                  Wspolny temat: romantyka + seks juz sie skonczyl !.....................

                  Temat: maz - z reka na sercu, co obchodzi Cie jakis facet-tyran?
                  Potrzebujesz go, aby sie z nim porownywac? lub aby poczuc, ze jestes od niego
                  lepszy?
                  W stosunku do swojej zony, jestes tak samo okrutny, tylko ona jeszcze o tym nie
                  wie... postaraj sie, aby sie o tym nigdy nie dowiedziala, ze wzgledu na nia ,
                  Twoje dziecko i cala Twoja przyszlosc......

                  Nie zycze Ci, aby Twoja kochanka dotknieta Twoim dystansem, milczeniem, chlodem,
                  usilowala zalewac Cie swoimi pretensjami, ze nie interesujesz sie jej losem....
                  To co przezywacie oboje na dzis, to jest " miesiac miodowy rozlaki" , gdzie
                  oboje z patosem przezywacie chwile rozstania.
                  Ty nie masz po co wracac do tej historii......
                  Pytanie, czy ktos pozwoli Ci naprawde odejsc do rodziny?
                  Zycze Ci, aby ta kobieta byla madra i kochajac Cie nad zycie pozwolila Ci
                  wrocic w Twoj swiat.....

                  Ale nic nie wiem o tej Pani...i nie chce przewidywac dla Ciebie takiego
                  zakonczenia , ktore znam.......
                  bedzisz nienawidzil wtedy calego swiata i siebie za to, ze zabrano Ci dom i
                  rodzine.



                  • szydlo13 Re: Miłość z dwóch różnych małżeństw 15.10.07, 17:58
                    Whowww.... Jestem pozytywnie zaskoczony Twoja opinia. Czytajc posty Twoje i na Twoj temat mialem troche inna opinie...ale teraz widze ze musze sie hamowac z opiniami i jeszcze posluchac.....
                    Przez moment wydawalo mi sie ze tu juz nie ma skrupolow, moralnych zasad i uczuc tylko czysta bezduszna walka o to aby miec wszytko dla siebie za wszelka cene.
                    • osv Pociag zwany .......... , 17.10.07, 18:11
                      ... odjazd 6.58 Whowww !!

                      To taki film... a moze to byla inna godzina: " 15.10 do Yumy "...czy
                      cos w tym stylu.....??

                      Nie wiem, czy Umberto jest szczesliwy, bo tylko on moglby to
                      potwierdzic..., ale jego ukochana przerosla sama siebie.
                      Zdobyla sie na GEST i wyslala do niego list:

                      " Czy Ty mnie ROZUMIESZ U* ?.....

                      To kobieta odchodzi, kiedy juz nie wytrzymuje... lub kiedy nie widzi
                      szans na przyszlosc. " Mezczyzni chca zjesc ciastko i go miec ".....
                      takie sobie znane przyslowie.

                      Myslalam /o Was/...rozumiem, prowadzenie domu i praca...
                      "Czterech Pancernych i KOT-ka." ..... gdzies sie milosc rozlozyla po
                      rowno, ale Ty dostales za malo.
                      Nawet, jak nie zasluzyles na wiecej, bo...
                      ... ten zranionych kobiet, idiotyzm wydzielania uczuc!!.....

                      " Kochaj mnie najmocniej, kiedy najmniej na to zasluguje, bo wtedy
                      potrzebuje tego najbardziej." Takie motto dla DZIECI i dzieci : ))
                      A Ty chciales wtedy tak duzo czulosci... trudno wymagac od malych
                      dzieci, aby calowaly Tate na dobranoc.....
                      ...i te wszystkie klopoty, o ktorych pisales.....

                      Ja tylko mysle glosno i analizuje...i chce Ci pokazac, ze Twoje
                      szczescie zalezy od Ciebie.
                      Popelniasz BLAD ... U*, ktos musi Ci to powiedziec.
                      Posluchaj...nie chce Ci sprawiac przykrosci... ale ja widze Ciebie,
                      czy Was lepiej z dystansu, bo ja to juz przeszlam i widze, jak Ty
                      reagujesz ... jestem kobieta, wiec wiem, jak moze zareagowac Twoj
                      Partner... ja znam mechanizmy narastajacego kryzysu... , ktory
                      nieodwolanie prowadzi do SZTORMU !!

                      U*.....i gdzies w tym wszystkim jestem ja ... niechcacy... pisalam
                      Ci juz o tym ...nie rozumiesz Blue*... tego, jak sie to
                      czuje... choc ONA ROZUMIE CIEBIE.....

                      Nie jestem Twoim wspolnikiem w oszukiwaniu Twojego Partnera....
                      ...nie oszukuje Ciebie ... i nie moge oszukiwac siebie.
                      Nie potrafie wpasc w te role, w ktora mnie tak, czy inaczej
                      wstawiasz... bo to nie jestem JA.
                      Choc moglabym .....nie umiem bawic sie LUDZKIMI UCZUCIAMI.

                      Mysle, ze ja juz o tym pisalam w moich listach... te wszystkie
                      blokady, opory, ucieczki.....choc tak bardzo chcialam.....
                      ...choc tak bardzo fascynujesz..... choc nie cofne
                      ani jednego slowa, ktore Ci powiedzialam.

                      Nie moge pisac tego, czego chce. I nie dostaniesz tych slow, czy
                      listow, ktore nigdy nie zostaly wyslane.

                      Wszystko jest KWADRATURA KOLA... znana nam od dawna.
                      Nie mozesz mnie traktowac, jak ten przyslowiowy Misio - Kroliczka:
                      ze znanej historii z pociagu, ktorym Kroliczek jechal na gape... a
                      Mis obiecal Kroliczkowi, ze w razie kontroli, wystawi go za okno
                      pedzacego pociagu i bedzie udawal, ze nikogo innego poza Misiem nie
                      ma w przedziale. : ))
                      Kiedy zjawila sie kontrol-A, Misio pokazal pusta lapke.
                      Misiu, pokaz druga lapke!! - nakazuje konduktor.
                      Misio pokazal i druga, otrzepal sobie lapki i powiedzial radosnie...
                      a nie mowilem, ze NIC nie trzymam w lapkach !!! : ))

                      U*, to nie jest GLM... to jest Rozsadek Starszego Brata....ktos
                      musi byc madry, ktos placi za " kalaset " .....za marzenia,
                      bo rzeczywistosc jest niemozliwa.
                      I KTOS dobrze Ci zyczy... i ... KTOS CIE LUBI...
                      wchodzisz w smuge cienia...swoje najgrozniejsze lata, gdzie tak
                      latwo jest zgubic to, co juz w zyciu zdobyles ... i nikt nie jest
                      tego bardziej swiadomy, jak ja.
                      Usmiecham sie do Ciebie .....tez niepowtarzalnie....U*

                      P.S. Dostaniesz ten najwiekszy KRAM SWIATA...serdeczny... bez
                      podtekstow.....
                      Slonca! Miej sie dobrze!
                      Keiko Matsui: Water Lily "

                      .....................................................

                      Jak widac, istnieja wiec historie, ktore dobrze sie koncza dla
                      samych zainteresowanych, jak i dla czytelnikow.
                      I ja tam bylam, miod i wino pilam,
                      a co slyszalam, to opisalam...

                      ... jezeli mialo to dla kogokolwiek znaczenie i pomoglo przezwyciezyc
                      zyciowe kryzysy, to jest najmniej, ile moglam dla kogos zrobic.


                      Z podziekowaniem osobistym dla tych, ktorzy usilowali mi pomoc
                      w komentowaniu bajki o Kaju...

                      osv

                      I moze juz nie wracajmy, do przeszlosci.
                      Zycie jest najlepszym bajkopisarzem.....

                      : ))





                      • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 19:39
                        Osv, przyczepiam się jak przysłowiowy rzep tylko jednej myśli, która
                        zadźwięczała jak talar w stercie plastikowych żetonów.
                        Otóż, kobiety nie odchodzą ot, tak sobie.
                        Obserwuję, wnioskuję, że kobiety _NIGDY_ nie odchodzą donikąd.
                        Zawsze muszą widzieć chooćby pierwszy krok przed sobą, jeśli widzą
                        nie dalej niż jeden krok - nie odchodzą. Nawet jeśli jest im
                        bardzo źle, nie odchodzą. One muszą widzieć drogę przynajmniej
                        do "pierwszych drzwi" nowego życia.
                        Mężczyźni wprost przeciewnie, potrafią odwrócić się gwałtownie,
                        odejść w nieznane, postawić mur i zacząć inne życie natychmiast.
                        • Gość: ?? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 19:48
                          Kobiety o wiele częściej niz mężczyźni odchodzą w próżnię, do
                          samotności. Nie musza mieć uwitego nowego gniazdka i zaklepanego
                          miejsca u kochanka żeby się rozwieźć... A mężczyźni najczęściej
                          trzymają dwie sroki za ogon i najchętniej by żadnej nie wypuśzczali
                          z łapy...
                        • Gość: ?? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 19:49
                          Kobiety o wiele częściej niz mężczyźni odchodzą w próżnię, do
                          samotności. Nie musza mieć uwitego nowego gniazdka i zaklepanego
                          miejsca u kochanka żeby się rozwieść z męzem... A mężczyźni
                          najczęściej trzymają dwie sroki za ogon i najchętniej by żadnej nie
                          wypuśzczali z łapy... Oczywiście zdarzają się wyjątki.
                          • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 20:02
                            Poproszę mnie przekonać.
                            Dotychczasowe życie, mój w nim udział pokazują wręcz odwrotne
                            działania.
                            Kobiety nawet bardzo krzywdzone, męczone fizycznie i/lub
                            psychicznie, kobiety nie odchodzą w próżnię.
                            Wyjątki jedynie potwierdzają regułę.
                            Te wyjątki "krzętnie" organizują sobie możliwość bytu dla siebie (i
                            często dzieci) na najbliższy czas. Dopiero potem odchodzą.
                            Oczywiście, pewnie znajdą się przykłady pań, które wzięły torbę z
                            wieszaka i po prostu wyszły z domu i nie wraciły.
                            Wcale to nie jest normą. Normą u kobiet jest _Trwanie_ i szukanie
                            drogi wyjścia przez długie noce i dnie.
                            Sama nie znam ani jednego przykładu kobiety odchodzącej gwałtownie
                            donikąd, w ciemność przyszłości bez światełka w przysłowiowym już
                            tunelu.
                            • Gość: ?? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 20:14
                              zdarza się
                              zeby wyjść z toksycznego związków trzeba się uwolnic od toksyn,
                              jesli nie to trwa się mimo zupy za słonej,
                              jesli się ma 3 dzieci na karku to trwa się dla "dobra" pełnej
                              rodziny chyba, że ma się fundusze na zabezpieczenie dzieci -
                              oczekujesz by matka narazila dzieci na spanie pod mostem bo się
                              zadurzyła w innym panu?
                              kobiety w moim otoczeniu odchodzą "od" kogoś najczęściej do siebie,
                              z dziećmi.
                              a panowie "do" kogoś bo żona lub kochanka postawiła ultimatum,
                              odchodzą z walizeczką i samochodem.

                              • polam5 Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 20:19
                                chyba nasz racje - w wiekszosc i przypadkow ktore znam tak wlasnie jest. W niewielu sie zdarza ze mezczyzni odchodza "do nikad" ale najczesciej potem sie okazuje ze tylko tak mowili :))
                                • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 20:42
                                  Polam5, popatrz jeszcze raz, zobacz ze wszystkich stron (stać Cię na
                                  to) - mężczyźni odchodzą zdecydowanie łatwiej, szybciej, częściej
                                  bez jaśniej określonej koncepcji przyszołości.
                                  Są bardziej wolni od emocji, mają je w miarę jednostajnie
                                  zrównoważone. Emocje u kobiet są chwiejne, zgodnie z ich
                                  biologicznym rytmem.
                                  Oczywiście, że nie wymagam, aby kobiety wraz z potomstwem lądowały
                                  na mostowym adresie "trzy filary na wschód od zdechłego łąbędzia".
                                  Z dziećmi czy bez dzieci kobiety mają tendencje i zdolność _Trwania_
                                  w złych dla nich związkach. Z różnych pobudek tak czynią, fakt
                                  pozostaje niezmienny - mężczyźni odchodzą w sposób bardziej
                                  zdecydowany.
                                  Nadal uważam, że kobiety _NIGDY_ nie odchodzą donikąd.

                                  Naturę trudno oszukać, przechytrzyć.



                                  • Gość: ? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 21:03
                                    ale to rzecz prosta, kobiety są przystosowane do trwania pomimo i to
                                    im natura dała rolę ochraniania życia i wicia gniazda.
                                    Kobiety słabsze fizycznie, gorzej wynagradzane, jesli nie maja
                                    dobrego wykształcenia to nie maja wielkiej szansy na dobre zarobki,
                                    po rozstaniu często to kobieta zostaje z dziecmi zupełnie sama nawet
                                    bez alimentów od obrażonego exmałżonka. i kobieta która się
                                    zdecyduje odejść musi wiedziec na co się decyduje, bo inaczej
                                    zginie. To on matki się "wymaga" w naszej tradycji opieki nad
                                    dziećmi, ojcom wiele uchodzi na sucho "bo to facet".
                                    Zdrowy mężczyzna bez wykształcenia bez trudu znajdzie pracę, może
                                    zarobić prostą pracą fizyczną np 2,5 tys. Kobieta równolegle-
                                    1, tys ...i musi się cieszyć jeśli ma gdzie mieszkać, i wznosić
                                    modły że tatuś płaci aż po 200zł alimentów na dzieci...
                                    Mężczyzna rzadko odchodzi z dziećmi, najczęściej zostawia je
                                    kobiecie, a i matce jest trudniej dzieci porzucić.
                                    Mając takie perspektywy po rozstaniu, trudno nie być zdecydowanym
                                    mężczyzną i równie trudno być zdecydowaną kobietą.

                                    Co to jest "donikąd" ? chyba tylko śmierć.
                                    • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 21:10
                                      Już wyjaśniam co myślę pisząc "donikąd".
                                      "Donikąd" to jest bliżej nieokreślona, bezkształtna przyszłość.
                                      Przyszłość bez cienia światła, mrok absolutny,
                                      przyszość, której nie ma, która jeszcze w myślach nie wykreowała się.
                                      • Gość: ? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 21:19
                                        ok, w takie "donikąd" częściej odchodzą mężczyźni :)
                                        nie zawsze własciwy organ wskazuje im drogę, zastanawiac się można
                                        skąd tyle bezmyślności w poczynaniach życiowych gdy równolegle
                                        występuje zmysł w interesach..
                                        koneserzy świeżych wiśni wiedzą, że zawsze jakaś miła pani się
                                        znajdzie która zagubionego w ciemnościach przygarnie pod
                                        skrzydełka. bo w tych tzw ciemnościach jest od groma świetlików.
                                        • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 21:37
                                          Uhmmm..."(...)szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie..." szlagier
                                          niegdysiejszy:)

                                          Świetliki, światełka, drogowskazy, błyski w ciemności...
                                          Dawno, dawno temu, kiedy ludzie bali się ciemności tak samo jak
                                          śmierci, bezmyślne świetliki były zwiastunem obłąkania, symbolem
                                          zbłądzenia, utopienia na bagnach albo wpadania w wilke doły.
                                          W wiekach późniejszych świtliki "prześwietliliśmy mocą rozumu" i nie
                                          są już tak groźne, nawet bywają miłe.
                                          Błędne (choć milusie) ogniki mogą opóźniać drogę do tej właściwej
                                          nam rzeczywistości, w której jest nam wreszcie dobrze.
                                          • Gość: ? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 21:57
                                            myśl jeszcze taka, że tam gdzie kobieta definiuje "donikąd" -
                                            mężczyzna może widzieć swoją treść. np wśród świetlików.
                                            • polam5 Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 22:17
                                              Wydawalo mi sie ze definujemy " donikad " nie doslownie ale nie bezposrednio do innego mezczyzny czy kobiety.
                                              Mozna dyskutowac jak byc powinno ale w zyciu jest jak jest. Mezczyzni jako samce (wprawdzie cywilizowane i udomowione ale ciagle to osobniki ktore majo ograniczona ilosc krwi w organizmie I nie zawsze jest jej na tyle aby wszystkie czesci mogly miec jej pododstatkiem w tym samym czasie - jesli ona sie przemiesci z glowy do glowki to mozg jest niedotleniony.....) Samce sa albo maja sklonnosci poligamiczne i ich nadrzednym celem biologicznym jest rozsiewanie plemnikow gdzie sie tylko da. Oczywiscie mamy rozum i uczucia do osob nam bliskich ale jesli chodzi o dzieci to sa w sumie dla nas tak samo obce jak ich matki. No i znowu uczymy sie kochac dzieci i poczuwamy sie do obowiazkow ale nasze uczucia do dzieci sa na pewno inne od uczuc macierzynskich. Jak wiemy z doswiadczen meczyzna rowniez dosc latwo wpada we wscieklosc i potafi np zniszczyc meble a wiec jestesmy destruktywni. Wszytko to sie sklada na to ze mezczyzni latwiej i czesciej potrafia wszystko zniszczyc , porzucic i odejsc zwlaszcza kiedy inna samica daje im to czego w danej chwili albo w pozadanej formie nie maja . Zwykle negatywne odczucia narastaja w zwiazkach i jesli tego sie nie zauwayz I nie skoryguje a w okolicy pojawia sie kuszace kobiety ktore nawet nie mysla co robia dla rodziny "zadajc" sie ze zwiazanym facetem wiec to cholernie facetowi ulatwia podjecie decyzji – no wiec okazja czyni zlodzieja. Oczywiscie ze w zwiazkach jest roznie i honorowym byloby odejsc jesli dwoje ludzi nie potrafi sie dogadac i odejsc tak aby drugiej osoby nie ranic ale to nie jest latwe a moze jest latwiej odejsc kiedy sie ma szanse na miekkie ladowanie niz wtedy kiedy byloby to “wlasciwe”. Kobiety jako matki zwykle rozwazaj takie decyzje bardziej powaznie I zwykle decyduja sie na taki krok kiedy sa w stanie utrzymac siebie I dzieci (same albo z pomoca Opiekuna) albo cierpia dla dzieci. Mezczyni na pewno zachowywaliby sie inaczej kiedy by wlasnie na nich ciazyl obowiazek ( I oni by sie naprawde do tego poczuwali) zabrania dzieci. A tak mogha trzasnac drzwiami iwyjsc. W najgorszym wypadku beda placic ale to obowiazek 15 minutowy raz w miesiacu. A “reszte” albo maj juz czekajaca z otwartymi rekami albo znajda w kazdym momencie. Ale niewiele tych “reszta” mysli ze jak rzucil kogs dla niej to tak smao latwo postapi jeszcze raz czy wiecej I statystyki to potwierdzaja.
                        • osv Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 20:40
                          Nie powiem Ci co widzialam przed soba, kiedy odchodzilam...
                          " Dziesiec pieter i ciemnosc ... "

                          NIGDY nie myslalam, ze sobie poradze... MUSIALAM.

                          Lubie Cie takajedna tam, czasami mialam wrazenie, ze rozumeimy sie
                          bez slow.
                          Chetnie bym dzis porozmawiala, ale juz i tak posiedzialam troche, a
                          jutro mam wazne sprawy na glowie.

                          Kazdej kobiecie powiem:
                          " Stoj za siebie, bo inaczej bedzie ktos inny stac na Tobie! "
                          Z mojego doswiadczenia wynika, ze to mezczyzni nie odchodza donikad.
                          Sa pragmatykami.
                          Nie wiem, czy to syndrom historyczny, czy wychowanie na
                          " MATKI POLKI "... ale dzieci sa dla mnie wazne.
                          Choc powiem Ci przez szacunek dla wszystkich kobiet na swiecie, ktore
                          wychowuja dzieci same, czy z partnerem...
                          ... to jest KAWAL ROBOTY!

                          Jest takie chinskie przyslowie, ktore mowi, ze :
                          " Jezeli chcesz miec zboze, potrzebujesz na to roku...
                          jezeli chcesz miec sad, potrzebujesz 10 lat...
                          jezeli chcesz wychowac czlowieka, potrzebujesz 20 lat...

                          ... tym krokiem w nieznane dla kobiety, nie musi byc znany
                          mezczyzna, to moze byc wizja bycia szczesliwym czlowiekiem ...i
                          otwarcie na ludzi.

                          Ale to zawsze musi byc wyksztalcenie i praca dla kobiety przede
                          wszystkim...
                          Nie mniej wszystkim SUPER OJCOM... gratulacje : ))
                          Nic mnie bardziej nie wzrusza jak kochajcy wlasne dzieci facet : )

                          ... i nic bardziej nie oburza jak krzywda dzieci.
                          Takajednatam... dzieki za rozmowe.
                          No, musze juz wziac sie za prace ! : ))

                          Trzymajcie sie : ))





                          • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 20:50
                            osv napisała:

                            > Ale to zawsze musi byc wyksztalcenie i praca dla kobiety przede
                            > wszystkim...
                            > Nie mniej wszystkim SUPER OJCOM... gratulacje : ))
                            > Nic mnie bardziej nie wzrusza jak kochajcy wlasne dzieci facet : )
                            >
                            > ... i nic bardziej nie oburza jak krzywda dzieci.

                            :) dlatego więc,
                            dlatego że,
                            że właśnie takie proste
                            oczywiste
                            i przez oczywistość piękne jest
                            życzę
                            owocnej pracy.
                            • Gość: ? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 21:06
                              > > Nic mnie bardziej nie wzrusza jak kochajcy wlasne dzieci
                              facet : )


                              i to jest własnie ta pokuta matki polki. Ojciec spełniający
                              podstawowe obowiązki jest czyms wyjątkowym wzruszajacym, a matka-
                              codziennością.
                              • takajednatam Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 21:14
                                ? - proszę nie przypisywać kobietom i mężczyznom polskim jakichś
                                wyjątkowych właściwości:)

                                Nie tylko w Polsce mężczyźni kochają swoje dzieci i nie tylko tutaj
                                kobiety mają tendencje do poświęcania się:)

                                Nasza natura jest zdecydowanie bardziej uniwersalna i niezależana od
                                lemiesza historii oraz granic.
                                • Gość: ? Re: Pociag zwany .......... , IP: *.chello.pl 17.10.07, 21:22
                                  z dziesięciorga złego lepiej już chyba "matką polką" przyslowiową
                                  zostać niz wylądować w krajach muzułmańskich w tradycyjnej roli
                                  kobiety.
                          • polam5 Re: Pociag zwany .......... , 17.10.07, 22:28
                            Skad Ty to wszysko przepisujesz? :)))))))
    • asleep_alien Adoratorzy... 15.10.07, 17:14
      Adoratorzy (na motywach znanej bajki)

      art69 jeden, umberto drugi, a asleep najmniejszy,
      Trzech adoratorów wadziło się, który z nich piękniejszy.
      Mówił pierwszy: "Ja rzadki!"
      Mówił drugi: "Ja gładki!"
      Mówił trzeci: "Ja taki jak i pani matka!"
      Trwała zwadka.
      Wtem osv nadbiegła,
      Gdy w niezgodzie postrzegła:
      "Cóż to — rzecze — same w lesie
      Wadzicie się!"
      Więc one w powieść, jak się rzecz działa.
      Gdy wysłuchała:
      "Idzie tu wam o skórę — rzekła — miłe dzieci,
      Która zdobi, która szpeci.
      Nasłuchałam się tego już to razy kilka,
      Nie przystoi to na adoratora
      Wcale.
      Ale
      Jak będziecie tak w kupie
      Dysputować się, głupie,
      Wiecie, kto nie zbłądzi?
      Oto adorowana was pozwie, a żona osądzi".

      W tym wątku słowa osv z pewnością przetrwają próbę czasu, najlepszego probierza...

      Ten wątek dla mnie był jak światełko w tunelu, które nie okazało się
      reflektorami nadjeżdżającego pociągu. To było prawdziwe światełko.

      Pozdrawiam
      a.a.

      PS: Panów art69 i umberto przepraszam za nadużycie. Może kiedyś umówimy się na
      "wilczy" wątek, powyjemy trochę przy pełni księżyca :)
      • Gość: Aa Ehh... IP: *.centertel.pl 15.10.07, 22:24
        Twoje slowa potrafia ratowac rodziny, osv. To Ci chcialem przekazac. Jezeli odbierasz moje wypociny jako lizusostwo lub zlosliwosc, pomysl troche - walczyc z Toba? Po co? Podlizywac sie Tobie? Taka ciota to ja nie jestem.
        Respect.
        Dobranoc.
        A.a.
    • Gość: dotyk_wiatru zastanów się.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 18:02
      Miłość...
      Bywa, ze boli...
      Bywa, że jest nieszczęśliwa...
      Bywa, że jest okrutna...
      Serce nie sługa...

      Cieszyć się z tego, co jest...
      Czerpać radość, nawet z najkrótszych chwil spędzonych wspólnie...
      albo
      Zostać przyjaciółmi...
      Odnaleźć szczęście w dotychczasowych związkach...

      To także miłość...
      Ona ma wiele twarzy...

      Nikt nie chce bólu...
      Każdy chce szczęścia...
      Czy...nie dostrzegasz tego wokół siebie Umberto?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka