Dodaj do ulubionych

NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA

IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 05.07.03, 14:44
Proszę o potraktowanie tego co pisze poważnie, dla mnie to duży problem.Otóż:
nie lubię kumpli mego męża.Oni wszyscy są jeszcze stanu wolnego , jeszcze
chca korzystać póki mogą:imprezy, co miesiąc inna panna( mają po 25 lat a te
panny od 16-19!!)Najogorsze jest to, że na imprezy wyciągają mojego
ukochanego.On, chynba z lojalności ,gdy już postanawia iść , zabiera mnie ze
sobą... a mnie tam potem szlag trafia. Wysłuchuję tych wszystkich bredni jego
kumpli o pannach , o ich kontaktach seksualnych z nimi , o tym jakie ogniste
są małolaty itd. Po kilku godzinach wszyscy, no z wyjatkiem mnie są pijani
jak bele. Zaczynaja startować żałośnie do tych młodych kobiet , a ja nie wiem
czy smiać się czy plakać... Mojemu mężowi może wtedy jest żal że on już nie
może... choć twierdzi że tak nie jest... Mimo to zkażdej takiej imprezy
wychodzimy sklóceni. Wiadomo: kumple piją i on pije nie chcąc być gorszy...
wkurza mnie to. Myślałam że po slubie wypady tego typu wymrą.... może i
zostały ograniczone ale nadal są a ja... nienawidzę każdego z nich. Co
robić???????????????
Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 05.07.03, 15:16
      Porozmawiaj poważnie ze swoją drugą połówką i powiedz mniej więcej to, co
      napisałaś na FR. Tylko postaraj się rozmawiać nie na zasadzie zarzucania mu
      czegoś, a powiedz, że Ty się źle czujesz w takim towarzystwie, jest Ci z tego
      powodu przykro. Nie narzucaj mężowi swojego zdania, tylko wytłumacz, co czujesz
      i co Ci przeszkadza w zachowaniu jego znajomych. Postaraj się zrobić tak bez
      zbędnych emocji typu krzyk, płacz, rzucanie talerzami o ścianę...
      Pozdrv.:)
      • kasia-s Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 05.07.03, 16:25
        i nie mow mu tego w żadnym wypadku bezposrednio przed lub bezpośrednio po
        takiej imprezie, bo skutek może być odwrotny ...
        • krakersik Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 06.07.03, 00:47
          kasia-s napisała:

          > i nie mow mu tego w żadnym wypadku bezposrednio przed lub bezpośrednio po
          > takiej imprezie, bo skutek może być odwrotny ...

          Czujesz ze tym malolatom dorownasz? Przeciez facet jest z Toba to o co chodzi?
          • delicatesca Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 06.07.03, 06:41
            Takie jest zycie. Jeden aktor w TV stwierdzil, ze takie malolatki (14-18)to cud
            natury. Mowi ze to sa takie slodkie, swieze, niewinne lolitki. Ach te chlopy!
            A mezowi powiedz, ze wolalabys nie isc z nim i z jego kolegami na takie imprezy.
            Jak Cie kocha to zrozumie i nie zechce Tobie sprawiac przykrosci.
            • elzbieta28 Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 06.07.03, 07:20
              delicatesca napisała:

              > Takie jest zycie. Jeden aktor w TV stwierdzil, ze takie malolatki (14-18)to
              cud
              >
              > natury. Mowi ze to sa takie slodkie, swieze, niewinne lolitki. Ach te chlopy!
              > A mezowi powiedz, ze wolalabys nie isc z nim i z jego kolegami na takie
              imprezy
              > .
              > Jak Cie kocha to zrozumie i nie zechce Tobie sprawiac przykrosci.

              Przecież nasi mężowie też nie przepadają za naszymi koleżankami, prowadzonymi
              przez kobiety rozmowamiitd...Po kilku imprezach bez Ciebie dojdzie do wniosku,
              że te spotkania są głupiutkie i infantylne, że jego to już nie bawi.Nie bój się
              powiedzieć-NIE IDĘ-, i nie bój się o jego pobyt w tym towarzystwie:))))
              Pozdrawiam
              • von-koza Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 07.07.03, 16:07
                Dokładnie Jowita, dziewczyny mają rację. Powiedz po prostu, że takie
                towarzystwo Ci nie odpowiada i nie idź. Po co się męczyć? Przy okazji zresztą
                dasz mu do zrozumienia, że mu ufasz. Przecież nie chodzisz tam chyba, żeby go
                pilnować?
    • lallka2 Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 06.07.03, 10:23
      naprawde nie nienawidzisz tylko masz o cos zal

      Gość portalu: Jowita napisał(a):

      > Proszę o potraktowanie tego co pisze poważnie, dla mnie to duży problem.Otóż:
      > nie lubię kumpli mego męża.Oni wszyscy są jeszcze stanu wolnego , jeszcze
      > chca korzystać póki mogą:imprezy, co miesiąc inna panna( mają po 25 lat a te
      > panny od 16-19!!)Najogorsze jest to, że na imprezy wyciągają mojego
      > ukochanego.On, chynba z lojalności ,gdy już postanawia iść , zabiera mnie ze
      > sobą... a mnie tam potem szlag trafia. Wysłuchuję tych wszystkich bredni jego
      > kumpli o pannach , o ich kontaktach seksualnych z nimi , o tym jakie ogniste
      > są małolaty itd. Po kilku godzinach wszyscy, no z wyjatkiem mnie są pijani
      > jak bele. Zaczynaja startować żałośnie do tych młodych kobiet , a ja nie wiem
      > czy smiać się czy plakać... Mojemu mężowi może wtedy jest żal że on już nie
      > może... choć twierdzi że tak nie jest... Mimo to zkażdej takiej imprezy
      > wychodzimy sklóceni. Wiadomo: kumple piją i on pije nie chcąc być gorszy...
      > wkurza mnie to. Myślałam że po slubie wypady tego typu wymrą.... może i
      > zostały ograniczone ale nadal są a ja... nienawidzę każdego z nich. Co
      > robić???????????????
    • Gość: Net Re: i słusznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.03, 11:19
      Jeżeli sądzisz że to się zmieni to jesteś w błędzie. Nawyki są nawykami i sama
      wiesz jak trudno się z nimi walczy. Oczywiście że należy o tym porozmawiać
      tylko czy facet okaże się w tym wypadku dorosłym??? mam wątpliwośći skoro
      nadal jest zainteresowany takimi imprezkami.Niestety z żalem stwierdzam że
      trudno jest z czymś takim walczyć ponieważ prawie zawsze na skutek takich
      przeciwstawień w tym przypadku żony facet zaczyna szukać tzw,drogi obejscia.
      Wtedy potrafi wymyślać "cuda" aby spotkać się z kolesiami.Osobiście uważam że
      jeżeli nie poradzisz sobie z tym problemem trafiająć do gośćia argumentami to
      wtedy pozostaje ci tylko zabrać Go na spotkanie z twoimi koleżankami niech
      zobaczy jak może poczuć się obco i samotnie w towarzystwie kobiet
      rozmawiających na swoje tematy oczywiście bez alkoholu.Może zrozumie jak się
      czujesz Ty w towarzystwie jego kolegów.W tym wypadku też jest to trochę
      ryzykowne ponieważ nigdy nie wiadomo której z koleżanek może się spodobać twój
      małżonek ale fakt pozostaje faktem coś z tym zrobić musisz. Życzę powodzenia
      Wypowiedziami powyżej się nie przejmuj widać są to ludzie podobni do twojego
      małżonka i jego kolegów.Jak widzisz głosy rozsądku to ewenement

      pozdrawiam
      • Gość: x Re: i słusznie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 11:21
        glos rozsadku? moze.
        tylko ten IP...
        Gość portalu: Net napisał(a):

        > Jeżeli sądzisz że to się zmieni to jesteś w błędzie. Nawyki są nawykami i
        sama
        > wiesz jak trudno się z nimi walczy. Oczywiście że należy o tym porozmawiać
        > tylko czy facet okaże się w tym wypadku dorosłym??? mam wątpliwośći skoro
        > nadal jest zainteresowany takimi imprezkami.Niestety z żalem stwierdzam że
        > trudno jest z czymś takim walczyć ponieważ prawie zawsze na skutek takich
        > przeciwstawień w tym przypadku żony facet zaczyna szukać tzw,drogi obejscia.
        > Wtedy potrafi wymyślać "cuda" aby spotkać się z kolesiami.Osobiście uważam że
        > jeżeli nie poradzisz sobie z tym problemem trafiająć do gośćia argumentami to
        > wtedy pozostaje ci tylko zabrać Go na spotkanie z twoimi koleżankami niech
        > zobaczy jak może poczuć się obco i samotnie w towarzystwie kobiet
        > rozmawiających na swoje tematy oczywiście bez alkoholu.Może zrozumie jak się
        > czujesz Ty w towarzystwie jego kolegów.W tym wypadku też jest to trochę
        > ryzykowne ponieważ nigdy nie wiadomo której z koleżanek może się spodobać
        twój
        > małżonek ale fakt pozostaje faktem coś z tym zrobić musisz. Życzę powodzenia
        > Wypowiedziami powyżej się nie przejmuj widać są to ludzie podobni do twojego
        > małżonka i jego kolegów.Jak widzisz głosy rozsądku to ewenement
        >
        > pozdrawiam
    • Gość: Jowita Kolejna impreza=powodzenie IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 06.07.03, 17:01
      Otóż byłam na kolejnej imprezie i... o dziwo nie było źle. Jeden z kumpli mego
      męża znalazł sobie kobietę, dwa lata starszą,także nie czułam się osamotniona.
      Oczywiście reszta nadal rozwodziła się na temat 16latek, jedna nawet siedziała
      z nami,ale NIC nie mowiła. Mam nadzieję,że teraz będzie dobrze...
      • Gość: Jowita 22 Re: e tam guzik prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.03, 17:56
        Wiesz naiwnośc kobiet nie zna granic.Dobrze napisał ci jeden z poprzedników
        {chyba Net} ale musisz dostać dobrego kopa z tej strony abyś to
        zauważyła.Szkoda gadać miałam kiedyś to samo i jeżeli myślisz że się coś
        zmieniło przez kolejne kilka lat to jesteś w błędzie.Poczekaj -zobaczysz
        pamiętaj jednak o czymś bardzo ważnym aby nie było za póżno. A ja myślałam że
        tylko ja w takiej sytuacji byłam głupiutka.
        Pozatem gdzie ty widzisz ten wielki sukces czy jak to tam nazywasz powodzenie?
        Dobra trzymaj się - pozdrawiam
    • Gość: Tereska Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.03, 19:44
      Na Boga czytam i nie wierzę własnym oczom,faktycznie inni mają całkowitą
      słuszność tylko ty nie chcesz dostrzec całości problemu. Ile ty masz lat że
      nadal jesteś taka ślepa na babskie sprawy???
      • white.falcon Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 06.07.03, 20:33
        Gość portalu: Tereska napisał(a):

        > Na Boga czytam i nie wierzę własnym oczom,faktycznie inni mają całkowitą
        > słuszność tylko ty nie chcesz dostrzec całości problemu. Ile ty masz lat że
        > nadal jesteś taka ślepa na babskie sprawy???

        Ślepota powinna być karalna, szczególnie taka - na własne życzenie. Trudno
        cokolwiek doradzić komuś, kto nie skorzysta z tego i tak, na dobrą sprawę, to
        szuka nie rady, a współczucia p.t. "jestem nieszczęśliwa, a On zachowuje się
        źle... buuu". Autorko, albo podejmiesz trud wyjaśnienia całej sprawy, albo
        zakałapućkasz się w sytuację bez wyjścia (oby nie w gorszą) na dobre.
        Z życzliwośćią,:)
    • Gość: Tereska Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.03, 21:00
      I to są słowa święte.
      • sunrise1 trele morele 06.07.03, 22:29
        Gość portalu: Tereska napisał(a):

        > I to są słowa święte.


        święte , czy nie -ważne by były ważne ...

        zP)))0
        • Gość: Jowita O Matko!!! IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 07.07.03, 10:30
          Co Wy mi sugerujecie??? Bym porozmawiała z nim poważnie???Bym zabroniła mu na
          te imprezy chodzić???Przecież sama też mam koleżanki, spotykam się z nimi i on
          jakoś nic nie mówi. Sugerujecie mi slepotę... no trochę to dziwne, przecież te
          imprezy zdarzają się 2 razy do roku!!!To aż tak dużo?!Tylko wkurzają mnie mimo
          ich rzadkiej intensywności , bo faceci z którymi on się spotyka to kumple z
          LO , którzy wspominają też byłe miłości itd. Ale w końcu każdy ma prawo do swej
          przeszłości. To , że mój mąż miał przede mną 3 dziewczyny to chyba nic
          strasznego. I co- ma o nich w ogole nie mówić, jakby ich w ogóle nie było. Ja
          też miałam facetów i też o nich mówię, bo chyba to nic złego. Fakt ,że jestem z
          nim a on ze mną o czymś świadczy. Poza tym mój maż wie, których kumpli nie
          lubię a których lubię, powiedziałam mu o tym , na co on odparł, że to co ja mam
          do powiedzenia liczy się bardziej niż chęć wypadu z kumplami co znaczy, że
          jeżeli najdzie go kiedyś ochota na wypad to... zapyta się , jak ja na to sie
          zapatruję. No wydaje mi się, że to dość sensowne wyjście, zawsze mogę
          powiedzieć NIE, a on , mam nadzieję to uszanuje. W końcu nie wszyscy faceci są
          tacy sami a ja z nim mieszkam pod wspólnym dachem już rok i jakoś nie jest
          najgorzej.
          • Gość: drak Re: O Matko!!! IP: *.pg.com 07.07.03, 13:48
            Sugeruję zwiększyć częstotliwośc imprez - 2 w roku to stanowczo za mało.
    • Gość: Tao Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 15:18
      Kobieto z tobą jest coś nie tak.Robisz zamieszanie podobno pytając poważnie a
      teraz robisz zwrot w przeciwnym kierunku. Przestań z ludzi robić idiotów bo
      sobie na to nie zasłużyli. Lepiej będzie jeżeli na ten temat
      pogadasz "poważnie " ze swoimi koleżankami a jeszcze lepiej z kumplami męża.
      Chyba sama siebie nie słuchasz do końca i dlatego tak sprawę zagmatwałaś.
      Odnoszę wrażenie że faktycznie jesteś zazdrosna o te małolaty i na dodatek
      boisz się do tego przyznać. Rzeczywiście mój poprzednik ma rację zwiększ
      częstotliwość takich spotkań niech chłop korzysta ile się da bo to jest zdaje
      się jego ostatnia szansa zanim ci zupełnie odbije z zazdrości o młodość.
      • Gość: Jowita Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 07.07.03, 21:52
        Z jakiej zazdrości o młodość???Nikomu nie zazdroszczę młodości, uważam , że 23
        lata to nie aż tak duzo. Może rzeczywiście zagmatwałam sprawę, sorry. Ale
        młodości żadnej nie zazdroszczę,nie ma czego. Dla mnie młodość w większości
        przypadków równa się z głupotą. Przypuszczam , że sama masz mniej niż 20
        dlatego tak tu naskakujesz.
        • white.falcon Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 07.07.03, 22:00
          Gość portalu: Jowita napisał(a):

          > Z jakiej zazdrości o młodość???Nikomu nie zazdroszczę młodości, uważam , że
          23
          > lata to nie aż tak duzo. Może rzeczywiście zagmatwałam sprawę, sorry. Ale
          > młodości żadnej nie zazdroszczę,nie ma czego. Dla mnie młodość w większości
          > przypadków równa się z głupotą. Przypuszczam , że sama masz mniej niż 20
          > dlatego tak tu naskakujesz.

          Droga Autorko, mam prośbę, sprecyzuj z łaski swojej jeszcze raz, na jaki temat
          rady szukasz na tym Forum. Napisz, w czym tkwi problem i dlaczego uważasz to za
          swój problem. A na końcu zadaj konkretne pytanie, z którego można w jasny
          sposób wywnioskować, czego ma dotyczyć odpowiedź lub ustosunkowanie się do
          czegoś ludzi tu piszących.
          Pozdrv.:)
        • Gość: Tao Coś tu nie gra-zauważyło to wielu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 22:37
          Moja Droga przyznaję że jestem facetem i niestety mam już tych latek prawie 50
          zupełnie nie rozumiem co cię zmyliło czyżby mój nick.Jak wiedzisz większość
          zgadza się ze mną co do tego że mało w tym powagi o której wspominasz na
          początku.No cóż dla niektórych 23 lata to już dosyć poważny wiek szczególnie
          dla tych małolatek i to właśnie miałem na myśli.Nie chciałem ani też nie
          zamierzam cię obrażać i daleki jestem od tego ale faktycznie spracyzuj w czym
          tkwi właściwy problem albo też zostaw sprawę w spokoju.Jak widzisz wielu
          ludzi się w tym pogubiło.Życzę powodzenia i dokładnego przemyślenia sprawy.
          • Gość: Jowita Staram się wyjaśnić IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 08.07.03, 08:26
            Ja najpierw zadałam pytanie a potem... sama sobie na nie odpowiedziałam.
            najwidoczniej sugestie forumowiczów nie były zbyt trafne-co do tego, jak mam
            postapić. Powiem jeszcze raz ( po dokładnym przemyśleniu)- Nie lubiłam imprez
            na które wyciagał mnie mąż. Wiekszość z nich miało miejsce przed ślubem,
            dlatego pozostało wspomnienie negatywne. Nie lubiłam ich ponieważ:
            1. Faceci pili alkohol- mój mąż nigdy nie przesadził z tym maksymalnie ale 3
            razy się zdarzyło, ze nie mogliśmy się dogadać po takiej imprezce tzn ja
            widziałam w czymś problem a on, rozweselony po wódce nie widział go. I chyba
            niepotrzebnie chciałam toczyć z nim egzystencjalne dyskusje akurat
            bezpośrednio "po" imprezie, gdy on np myslał już o spaniu- wiecie o co chodzi???
            Ja jako kobieta czułam wtedy potrzebę poważnej rozmowy- on nie- to był problem.
            Wiem z autopsji, że nie tylko ja go mam ( kilka moich koleżanek też) i chyba
            wynika to z różnicy płci, mimo to tak trudno te różnice czasem zrozumieć,
            2. Często rozmowych kumpli mego męża dotyczyły:
            a. koleżanek z młodości
            b. nowych podobojów

            Co do kwestii a. TAK- byłam, jestem i chyba będę zazdrosna. Dziwię się tylko
            sama sobie, że o to co było ( w chwili obecnej naprawdę nie mam żadnych
            powodów do zazdrości) Mój mąż- i tu chyba tkwi najwiekszy problem, należał do
            tak zwanych "koneserów" ( sam siebie tak określił). Zwracał uwagę na
            najpiękniejsze dziewczyny- czy to ze szkoły , czy z okolicy , cieszące się
            właściwie nie tylko jego zainteresowaniem, ale także wielu innych , naiwnych.
            O sobie samej mogłabym tyle napisać- nigdy nie zaliczałam się do takich , choć
            nie jestem jakimś tam "paszkwilem". Mężowi się bardzo podobam, tylko ja sama
            mam zanizoną samoocenę. Zawsze bałam się braku akceptacji swej osoby i usuwałam
            w cień. Mój mąż, gdy się poznalismy zachwycał się mną jak nikt inny, więc chyba
            wreszcie powinnam się dowartościować... jest to trudne , ciagle się uczę.
            Bywając z nim na imprezach i słuchając o byłych dziewczynach czułam się
            dziwnie, mimo to , że oni bardziej się z nich wyśmiewali niż pozytywnie
            wspomniali.

            To na tyle- Tao -przepraszam, nie wiem, czy teraz mój problem jest
            przedstawiony bardziej prezyzyjnie,chyba znów trochę nagmatwałam.
            Wszystkich przepraszam
            Pzdr
            • delicatesca Re: Staram się wyjaśnić 08.07.03, 08:34
              Gość portalu: Jowita napisał(a):

              > Bywając z nim na imprezach i słuchając o byłych dziewczynach czułam się
              > dziwnie, mimo to , że oni bardziej się z nich wyśmiewali niż pozytywnie
              > wspomniali.

              To moze nie lubisz kolegow bo podejrzewasz ze jak sie smieja z innych kobiet to
              na Ciebie tez przyjdzie kolej?
            • von-koza Re: Staram się wyjaśnić 08.07.03, 08:48
              Wydaje mi się, że powinnaś sobie zadać pytanie - Po co ja tam naprawdę idę?
              To normalne, że nie musi nam odpowiadać każde towarzystwo partnera. Ja w takim
              przypadku mówię po prostu żonie, że zostaję. Po co się tak męczyć? Tak jak już
              zresztą radziło Ci tu parę osób wcześniej. Tylko nie rób tego w ostatniej
              chwili.
              Pozdrawiam.
              • ja_nek Re: Staram się wyjaśnić 08.07.03, 11:52
                Skoro jest koneserem, a wybrał Ciebie, choć nie jesteś aż tak piękna, to znak,
                że ceni coś więcej i to w Tobie znalazł. Ciesz się tym.
                Wiadomo, że przez głowę przelatuje mu, że byłoby fajnie gdyby mógł razem z
                kolegami, to co oni.
                Ale nie przesadzajmy.
                Skoro to jest tak rzadko, to myślę, że prewencyjnie można by z nim chodzić, by
                trzymać rękę na pulsie. To w końcu nie jest chyba aż takie wyrzeczenie?

                Pozdrawiam
                janek
                • Gość: Jowita Re: Staram się wyjaśnić IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 08.07.03, 14:50
                  Dziekuję wszystkim za rady!!!Wypisałam się i mi to pomogło.
    • agnes030 Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 08.07.03, 20:17
      Gość portalu: Jowita napisał(a):

      > Proszę o potraktowanie tego co pisze poważnie, dla mnie to duży problem.Otóż:
      > nie lubię kumpli mego męża.Oni wszyscy są jeszcze stanu wolnego , jeszcze
      > chca korzystać póki mogą:imprezy, co miesiąc inna panna( mają po 25 lat a te
      > panny od 16-19!!)Najogorsze jest to, że na imprezy wyciągają mojego
      > ukochanego.On, chynba z lojalności ,gdy już postanawia iść , zabiera mnie ze
      > sobą... a mnie tam potem szlag trafia. Wysłuchuję tych wszystkich bredni jego
      > kumpli o pannach , o ich kontaktach seksualnych z nimi , o tym jakie ogniste
      > są małolaty itd. Po kilku godzinach wszyscy, no z wyjatkiem mnie są pijani
      > jak bele. Zaczynaja startować żałośnie do tych młodych kobiet , a ja nie wiem
      > czy smiać się czy plakać... Mojemu mężowi może wtedy jest żal że on już nie
      > może... choć twierdzi że tak nie jest... Mimo to zkażdej takiej imprezy
      > wychodzimy sklóceni. Wiadomo: kumple piją i on pije nie chcąc być gorszy...
      > wkurza mnie to. Myślałam że po slubie wypady tego typu wymrą.... może i
      > zostały ograniczone ale nadal są a ja... nienawidzę każdego z nich. Co
      > robić???????????????
      Jowita przestań się oszukiwać Twój mąż tak jak każdy facet lubi sobie wypić
      lubi sobie pogadac o duperelach z kumplami no i oczywiście pogadać o
      panienkach, oni wszyscy tacy są! Przestań marzyć bo pewnego dnia obudzisz się
      sama w łóżku a nad ranem przyjdzie zalany mąż i poczujesz od niego zapach piwa
      i perfum damskich!!!
      Pogódź się z tym, że faceci to pączkujące grzyby, to czego potrzebują to
      wolność poprzez którą mają wrażenie samorealizacji.. Takie wyjście na piwo z
      kuplami, dla nas wydaje się czymś zbędnym a dla facetów jest to treść życia!!!
      Musidsz mu pozwolić na prozaiczne wypady do baru ale samemu, bo w końcu poczuje
      się jakbyś go miała na smyczy a oni tego Baaaaaaardzo nie lubią. ysz jak nie
      popuścisz, to najpierw się z niej zerwie a potem pogryzie rękę, która go
      karmiła.
      I nie wmawiaj sobie, że on pije bo mu nie wypada... On lubi ten szum w głowie i
      poczucie egocentryzmu...
      Mam dla Ciebie radę, sprawdzoną zresztą: sama się też napij skoro już musisz z
      nim tam wyjść i wtedy zobaczysz, że napięcie zniknie, może zacznij flirtować z
      jego kumplami ale bez przesady!!! Wtedy on może coś zrozumie i stonuje!!!
      Pozdrawiam, chciałabym żebyś potraktowała poważnie tego maila bo moje rady nie
      biorę z palca ale z autopsji...
      Jeszcze raz pozdrawiam i odpisz jak podziała..PaPa
      • Gość: Jowita Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 08.07.03, 20:54
        Z pewnością się do tego dostosuję i napiję i nawet poflirtuję... Agnes- powiem
        jeszcze tylko jedno- to brutalne, nie??To , że faceci są jacy są...:-(
        • white.falcon Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 08.07.03, 23:01
          Gość portalu: Jowita napisał(a):

          > Z pewnością się do tego dostosuję i napiję i nawet poflirtuję... Agnes-
          powiem
          > jeszcze tylko jedno- to brutalne, nie??To , że faceci są jacy są...:-(

          To jest bardzo jednostronne i poziome podejście, dzielić świat na części
          kobiece i męskie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a to, jakim kto jest człowiekiem -
          to zależy wyłącznie od nas, od poszczególnych, konkretnych osób z ich
          charakterem, myśleniem i zachowaniem. Patrzenie przez pryzmat goryczy nie
          prowadzi do niczego budującego, ani pozytywnego. Nie rozumiesz czegoś, jesteś
          niezadowolona, coś się nie podoba, to porozmawiaj, znajdź sposób porozumienia z
          drugą osobą, a nie buduj wzajemnego świata na obrazie i niezrozumieniu.
          Pozdrv.:)
          • delicatesca Tak ogolnie co do watkow 09.07.03, 02:06
            white.falcon napisała:

            > Gość portalu: Jowita napisał(a):
            >
            > > Z pewnością się do tego dostosuję i napiję i nawet poflirtuję... Agnes-
            > powiem
            > > jeszcze tylko jedno- to brutalne, nie??To , że faceci są jacy są...:-(
            >
            > To jest bardzo jednostronne i poziome podejście, dzielić świat na części
            > kobiece i męskie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a to, jakim kto jest człowiekiem -
            > to zależy wyłącznie od nas, od poszczególnych, konkretnych osób z ich
            > charakterem, myśleniem i zachowaniem. Patrzenie przez pryzmat goryczy nie
            > prowadzi do niczego budującego, ani pozytywnego. Nie rozumiesz czegoś, jesteś
            > niezadowolona, coś się nie podoba, to porozmawiaj, znajdź sposób porozumienia
            z
            >
            > drugą osobą, a nie buduj wzajemnego świata na obrazie i niezrozumieniu.
            > Pozdrv.:)

            Tak patrzac na rozne watki mozna wyciagnac wniosek, ze zycie by bylo o tyle
            mniej skompllikowane gdyby nie bylo milosci. Bo wtedy i cierpienia,niepewnosci
            ciaglej. A u niektorych zazdrosci, zaborczosci, zlosliwosci/podejrzliwosci do
            innych w wyniku zazdrosci. Zdarza sie ze kobieta odrzuca przyjaciolke, bo
            podejrzewa ze ta ma "nieczyste" zamiary co do jej ulubionego.

            Milosc to cos szlachetnego, ale wlasnie sa tez te inne strony ktore wymienilam.
            • delicatesca Re: Tak ogolnie co do watkow 09.07.03, 02:11
              delicatesca napisała:

              > Tak patrzac na rozne watki mozna wyciagnac wniosek, ze zycie by bylo o tyle
              > mniej skompllikowane gdyby nie bylo milosci. Bo wtedy i
              cierpienia,niepewnosci
              > ciaglej. A u niektorych zazdrosci, zaborczosci, zlosliwosci/podejrzliwosci do
              > innych w wyniku zazdrosci. Zdarza sie ze kobieta odrzuca przyjaciolke, bo
              > podejrzewa ze ta ma "nieczyste" zamiary co do jej ulubionego.
              >
              > Milosc to cos szlachetnego, ale wlasnie sa tez te inne strony ktore
              wymienilam.

              Jowito to nie bylo do Ciebie (Oczywiscie!), to bylo ogolnie co do roznych
              watkow na temat milosci. Pozdrowienia :)))))))
          • agnes030 Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 16.07.03, 19:45

            > To jest bardzo jednostronne i poziome podejście, dzielić świat na części
            > kobiece i męskie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a to, jakim kto jest człowiekiem -
            > to zależy wyłącznie od nas, od poszczególnych, konkretnych osób z ich
            > charakterem, myśleniem i zachowaniem. Patrzenie przez pryzmat goryczy nie
            > prowadzi do niczego budującego, ani pozytywnego. Nie rozumiesz czegoś, jesteś
            > niezadowolona, coś się nie podoba, to porozmawiaj, znajdź sposób porozumienia
            z
            >
            > drugą osobą, a nie buduj wzajemnego świata na obrazie i niezrozumieniu.
            > Pozdrv.:)
            Ale niestety tak właśnie jest...
            Myślę że jest to jedyne i prawdziwe podejście..
            Bo wyjątki tylko potwierdzają regułę..
        • agnes030 Re: NIE LUBIĘ KOLEGÓW MEGO MĘŻA 16.07.03, 19:42
          Tak Jowitko niestety zastanawiam sie czasami czy oni wogóle mają tu prawo
          bycia..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka