Dodaj do ulubionych

Ukochany z Internetu.

10.03.08, 15:38
Poznałam wcześniej kilku panów przez Internet i powinnam być nauczona na
błędach. Jednak znów się stało. Poznałam cudownego człowieka na jednym z
forum. Z nikim nie rozmawiałam tak szczerze jak z nim. Nasze rozmowy bardzo
ewoluowały z każdym z dniem. W końcu nawet wyznaliśmy sobie miłość. Od kilku
dni On się nie odzywa. Wiem, że ma bardzo trudny okres, masę spraw do
pozałatwiania, ale z drugiej strony mógł napisać chociaż dwa zdania, że ma się
dobrze i nie wiem jakieś miłe słowo na dzień kobiet. Wczoraj wieczorem do
niego napisałam. Brak odpowiedzi. Nie wiem czy powinnam już się pogodzić z
tym, że po prostu zniknął. Kiedyś miałam już taką historię, że poznałam w
podobny sposób fantastycznego mężczyznę, a on nagle przestał się odzywać. Po
pół roku napisał mi, że byłam dla niego zakazana, ale tak wiele wtedy czuł.
Nie wiem co zrobić. Jestem załamana, bo naprawdę coś do niego czuję. Zależy mi
na nim i tęsknie za nim. Zdaję sobie sprawę z tego, że on może mieć wiele
obaw. Wiem nawet jakich, bo rozmawialiśmy o tym, ale czy skoro tak dobrze się
rozumieliśmy, skoro takie rzeczy mi mówił i czułam, że się bardzo otwiera i
jest tak szczery mógł tak po prostu zniknąć?
Obserwuj wątek
    • alienated Czytaj Biblię :) 10.03.08, 15:59
      Oddajcie, więc Virtualowi, co należy do Virtuala, a Realowi to, co należy do
      Reala. Nie mieszać, nie mieszać jednego z drugim :)
      • obt37 Re: Czytaj Biblię :) 10.03.08, 16:44
        Jego baba zabronila mu siadac do kompa Ma sie wreszcie zajac robota w domu .
        • mitad.del.mundo Re: Czytaj Biblię :) 10.03.08, 17:42
          Całymi nocami ze mną rozmawiał. Bywało, że i do piątej rano, więc nie sądzę, że
          ma babę. :)
    • ann.a2 Re: Ukochany z Internetu. 10.03.08, 16:47
      Swiat wirualny rzadzi sie swoimi prawami odmiennymi od tych rzeczywistych:)
      Czy go poznalas osobiscie??Nawiazalas jakis kontakt z nim i jego
      znajomymi??Wiesz czy to wolnego stanu czlowiek??
      • mitad.del.mundo Re: Ukochany z Internetu. 10.03.08, 17:41
        Nie, nie spotkałam się z nim jeszcze osobiście. Tyle mi pisał o sobie różnych
        rzeczy, o tym co się działo u niego każdego dnia, że nie sądzę by mógł to
        wszystko zmyślić. Twierdzi, że jest wolny i właśnie...chciałby to zmienić. Pisał
        poważnie o swoich marzeniach. Nie wyglądało to na marzenia o przelotnym romansie.

        Nie sądzę by aż tak mnie okłamał. Może po prostu się przestraszył. Ja też
        uważam, że za szybko to się rozwinęło w wirtualnym świecie i że za wolno szło
        przechodzenie do reala. Może on się boi rozczarowania. Może nawet nie tyle mną,
        co tym, że ja mogę się rozczarować nim. Tak mogę myśleć po tym na ile go poznałam.

        Nie mogę jednak nic zrobić, bo on nie odpisuje. Muszę czekać. Tyle, że nie wiem
        czy jest na co. Teraz miał do załatwienia naprawdę dużo rzeczy dlatego staram
        się być wyrozumiała. Z drugiej strony jeżeli będę sobie to tak tłumaczyć, a on
        już nigdy się nie odezwie...
        • alienated Dżizus! To jest tylko GRA, kobieto. 10.03.08, 17:49
          Zrozum, jak ludzie planują coś poważnego, to net im służy TYLKO do tego, żeby
          umówić się jak najszybciej na spotkanie w realu, a nie "pier dolenie o Szopenie"
          miesiącami przez klawiaturę. Sorry.
          • ann.a2 Re: Dżizus! To jest tylko GRA, kobieto. 10.03.08, 17:57
            To moze jest dla Ciebie smutne co moj przedmowca napisal ale taka jest prawda
            Moja kolezanka wyszla za maz za czlowieka z wirtuala ale po miesiecznym pisaniu
            spotkali sie .Pozdr;
            • mitad.del.mundo Re: Dżizus! To jest tylko GRA, kobieto. 10.03.08, 23:15
              Ale my piszemy ze sobą dopiero od miesiąca.
              Wcześniej znaliśmy się z forum, ale nie myśleliśmy o sobie w ten sposób.
              Jesteśmy z różnych miast. On ma teraz mały galimatias, bo zmienia
              pracę,mieszkanie. Ja podobnie. Pewnie dlatego wcześniej się nie spotkaliśmy.
              Zwyczajnie oboje jesteśmy bardzo zabiegani.
              • fanka.turystyki Re: Dżizus! To jest tylko GRA, kobieto. 11.03.08, 10:37
                To niestety jest tylko gra i nic więcej. I zapewniam Cię, że mężczyzna może
                pisać całymi miesiącami kłamstwa i bzdety... bo mu tak pasuje, bo mu to sprawia
                przyjemność, bo się wtedy czuje dowartościowany, bo coś tam jeszcze...

                I skoro go jeszcze nie poznałaś, skąd wiesz, że zmienia pracę, mieszkanie, że
                jest osobą, za którą się podaje, że fotki (jeśli przysłał) są aktualne?

                Z własnego doświadczenia Ci powiem -idzie się potem na spotkanie z takim panem
                -okazuje się, że to ktoś inny niż się przedstawiał i opisywał. Poznaje się
                jakichś jego znajomych -wyłazi na wierzch kupa kłamstw, zmyśleń, przemilczeń i
                innych historii...

                A jeszcze bardziej potem okazuje się, że ciekawszych ludzi gdzieś w klubie
                jeździeckim można poznać czy na warsztatach fotograficznych. I każdy jest po
                prostu sobą bo nie może schować się za monitorem.

                Nawet okazuje się, że niektórzy nie wiedzą, że internet służy do "poznawania"
                ludzi. Tam się ludzi poznaje przy piwie i podczas rozmowy o wspólnym hobby. I
                może właśnie to jest normalne a nie przeciągające się w nieskończoność tłuczenie
                w klawiaturę i naiwne doszukiwanie się w cudzych wyznaniach i deklaracjach
                jakiejkolwiek prawdy.
                • alienated Fanko, czasem jest na odwrót 11.03.08, 11:06
                  Są ludzie, których możliwości manipulacyjne w realu kilkukrotnie przewyższają
                  możliwości manipulacji w virtualu. Rzekłbym, że o ile w realu robią to
                  koncertowo, to w virtualu wychodzi im to dość żałośnie, bo są ograniczeni tylko
                  do słowa pisanego i muszą wykazać się czymś takim jak odpowiedni poziom
                  inteligencji, co czasem bywa trudne a potknięcia i fałsz widać jak na dłoni.
                  • fanka.turystyki Ale to zależy od sensu słowa "możliwości" 11.03.08, 18:24
                    alienated napisał:

                    > Są ludzie, których możliwości manipulacyjne w realu kilkukrotnie przewyższają
                    > możliwości manipulacji w virtualu.

                    Domyślam się, że aby być świetnym manipulatorem w świecie realnym, trzeba mieć
                    "możliwości" manipulacji pod postacią np. pieniędzy, układów, nazwiska, w
                    najgorszym wypadku -aparycji.

                    I chcąc coś uzyskać, właściciel takich lub innych "możliwości" gra tak ostro na
                    ile bilans strat i zysków mu pozwala. W świecie wirtualnym, nawet jeśliby taka
                    osoba próbowała manipulacji, to jaki ma wymierny zysk? Chyba żaden.

                    W każdym razie ja nie widziałam żadnego z polityków, prezesów firm czy innych
                    ludzi którym wiele można zarzucić, siedzących gdzieś na forum i bawiących się w
                    manipulację dla zabawy.

                    Natomiast osoby, które żyją z nosem w monitorze, prowadzą swoje gierki na forum,
                    w mailach, na GG czy gdzie tam jeszcze -chyba same się przyznają mimowolnie, że
                    w świecie realnym są nikim i nie mają żadnych "możliwości", cokolwiek pod to
                    słowo podstawić.
    • altvater Re: Ukochany z Internetu. 10.03.08, 19:35
      Nie martw się. Jeśli kocha, to się odezwie :)
      • niegrzeczna_dziewczyna Re: Ukochany z Internetu. 10.03.08, 20:48
        A ile Wy już tak piszecie i piszecie...?
        jesli to oczywiście nie tajemnica :)
        dziewczyna
    • obt37 Re: Ukochany z Internetu. 10.03.08, 22:01
      Baby to jednak nie maja rozumu!
    • azimkaitd Re: Ukochany z Internetu. 11.03.08, 11:20
      A wiesz,że ja tez poznałam tutaj kogoś.gadaliśmy dobrych parę m.cy.Wiedzieliśmy
      o sobie wszystko,pragnienia,marzenia,troski..Gadalismy po nocach i nieraz całymi
      dniami.Ale była bariera,.wiek...duza różnica.Ja zdawałam sobie,że bedzie
      trudno,on też.Spotkalismy sie, i nie mielismy o czym gadac..i tak teraz od czasu
      do czasu piszemy...i pewnie to byl zakazany owoc,bo nic z tego nie
      bedzie,chociaz tęsknie,ale nie mówię o tym.Z toba może byc podobnie.. niewiadomo
      jaki on jest w rzeczywistosci..A odpisac powinien,do mnie też niereaz nie
      odpisywał i cholera mnie brała.Poczekaj..ale ile znowu mozna czekac .Oni sa inni
      w rzeczywistosci niz tutaj w necie.Ale..powodzenia.
      • andrexx Re: Ukochany z Internetu. 11.03.08, 11:26
        starajcie się nie zauraczać na podstawie internetowego pisania
        najcześciej tak bywa , że ludzie zakochują się w swoim wyobrażeniu
        tej drugiej osoby a nie w nim samym
        a jeśli zaczynacie tęsknić za tą drugą osobą to znak, że trzeba
        szybko skonfrontować wyobrażenie z rzeczywistością
        • alienated Agree 100% n/t 11.03.08, 11:33
          .
    • tini_1 Internetowa milosc:)) 11.03.08, 18:55
      W temacie.....dodam swietne video :-)))


      Stanfour - For All Lovers

      www.youtube.com/watch?v=93fn57NpRHo
      Mnie sie bardzo to podoba...a Wam?
    • z.usmiechem Re: Ukochany z Internetu. 11.03.08, 20:38
      mitad.del.mundo napisała:

      > Zdaję sobie sprawę z tego, że on może mieć wiele
      > obaw. Wiem nawet jakich, bo rozmawialiśmy o tym, ale czy skoro tak
      dobrze się
      > rozumieliśmy, skoro takie rzeczy mi mówił i czułam, że się bardzo
      otwiera i
      > jest tak szczery mógł tak po prostu zniknąć?

      - pewnie nie miał innego wyjścia, bo wiedział że nie zaakceptujesz
      jego np. 150 kg czy 120 cm wzrostu. ;))
    • Gość: milka Re: Ukochany z Internetu. IP: *.aster.pl 12.03.08, 20:17
      coś czuję, że to mój chłop... uciekł na trochę, porozmyślał, ale już
      wrócił... Może odpisze jak wyjdę:-)
      • mitad.del.mundo Re: Ukochany z Internetu. 12.03.08, 21:03
        Ale o co chodzi, bo chyba nie zrozumiałam?
        Twój chłop w sensie, że podobny, podobnie się zachował kiedyś czy Twój chłop
        znaczy się namacalnie Twój.
        I dlaczego tak sądzisz?
        • Gość: mila Re: Ukochany z Internetu. IP: *.aster.pl 12.03.08, 23:33
          To był taki ponury żart z wielkim ziarnem potencjalnej prawdy. Twój
          ukochany może być w związku a nie mieszkać ze swoją kobietą. Może
          mieć kryzys w związku. Mogł się nawet na chwilę wyprowadzić. A teraz
          siedzi i się zastanawia, czy się nie wprowadzić. Np. I w tym sensie
          to mógłby być mój chłop. Całkowity brak odwagi cywilnej. Może się
          odezwie. Sprzeda bajeczkę, że wyjeżdżał albo że miał kłopoty
          rodzinne. Przepraszam, że tak zgryźliwie. Albo, że się zastanawiał i
          wahał. Bił z myślami. Bo jesteś cudowna a on pokręcony. tego typu
          bajki. Porządny facet, który traktuje Cię poważnie napisałby Ci:
          przepraszam, ale muszę pilnie wyjechać. Pozdrawiam i życzę lepszych
          doświadczeń:-)
          • ejana Re: Ukochany z Internetu. 15.03.08, 13:31
            Dla Ciebie on był ukochany, ta relacja to Wielka Miłośc
            a dla niego moglas byc 25 kobieta na liscie
            (bo nie z tego miasta, nie blondynka,
            moze bylas za gruba, albo chuda,
            moze on woli te z dlugimi wlosami)
            Moze potrzebowal miesiaca, aby Cie skreslic.
            A moze go wcale nie ma a przed komputerem siedziala jakas nastolatka.
            Jest troche zaplanowanych fikcji.

            Wiem, ze to trudno sie nie wkrecic, jak pozornie wszystko tak cudownie sie
            sklada w ten domek. Tylko, ze on moze byc z kart !!

            Jesli sie szuka, to trzeba wpisac to ryzyko rozczarowan w zycie.
            I szukać dalej - zycie jest jak pudełko czekoladek...

            • Gość: alienated Flircik internetowy IP: *.centertel.pl 15.03.08, 14:07
              Jakies 8 lat temu ok. 1/2 godziny flirtowalem anonimowo w pracy przez AOL (takie gg) z fajna dziewczyna, ktora musiala pracowac w tej samej firmie i mnie znac, bo cos niecos o mnie wiedziala. Flirt :) nabral smaczku i pikanterii, kiedy katem oka zauwazylem, ze kilka biurek dalej moj kolega z dziwnym usmieszkiem napieprza w klawisze :)))
          • dziewczynazmiastka Re: (Nie)Ukochany z Internetu. 15.03.08, 16:39
            to nie pierwszy i nie ostatni przypadek taki jak Twój..to tylko net.
            Miałam kiedyś takiego,zakochał się, nawet nie przeszkadzało mu,że
            jestem starsza, ale kiedy zaproponowałam spotkanie w "tajemniczy"
            sposób się ulotnił, a dziś nawet wiem pod jakim nickiem "lata" za
            inną.
    • Gość: toja wszystko fajnie... IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.08, 16:48
      Bliskosc fajnie, poczucie wspolnoty fajnie, zwierzanie sie fajnie ale to wyznanie milosci przed spotkaniem "face-to-face" bylo naprawde niepotrzebne... I nieprawdziwe bo nie wiesz jaka ta osoba jest na co dzień, w realu a nie przed monitorem. Wiec wyznawanie milosci w takich okolicznosciach jest naduzyciem i mocno na wyrost.
      A cala reszta, jesli ludzie siebie i slowa traktuja powaznie nie ma znaczenia.

      Troche czasu juz minelo od pierwszego postu, cos sie wydarzylo w miedzyczasie...?

    • 4waleria100 Re: Ukochany z Internetu. 16.03.08, 21:38
      mam podobne doświadczenie,też się zauroczyłam. Znajomosc netową
      przenieslismy na real - żeby się zobaczyć,potem były maile,smsy, ale
      SPOTKANIE było po 2 latach, nie było rozmowy nie dlatego że jestesmy
      oboje lub jedno z nas mało inteligentne - ale nasza rozmową było
      milczenie i spojrzenie..............
      A jak jest - czuje ze się ode mnie dystansuje - może wyolbrzymiam
      ja?? tęsknię, są coraż rzadze kontakty mailowo-smsowe.ostatni real
      był1,5 m-ca temu. Net tak naprawde sluzy nam do komunikowania się a
      nie do romansowania i ja to rozumiem, a jednak brakuje mi..czego???
      pamietam jednak, ze "oboje niczego nie musimy" - to nasze motto -
      oboje mamy swpoje rodziny
    • 4waleria100 Re: Ukochany z Internetu. 16.03.08, 21:38
      mam podobne doświadczenie,też się zauroczyłam. Znajomosc netową
      przenieslismy na real - żeby się zobaczyć,potem były maile,smsy, ale
      SPOTKANIE było po 2 latach, nie było rozmowy nie dlatego że jestesmy
      oboje lub jedno z nas mało inteligentne - ale nasza rozmową było
      milczenie i spojrzenie..............
      A jak jest - czuje ze się ode mnie dystansuje - może wyolbrzymiam
      ja?? tęsknię, są coraż rzadze kontakty mailowo-smsowe.ostatni real
      był1,5 m-ca temu. Net tak naprawde sluzy nam do komunikowania się a
      nie do romansowania i ja to rozumiem, a jednak brakuje mi..czego???
      pamietam jednak, ze "oboje niczego nie musimy" - to nasze motto -
      oboje mamy swpoje rodziny
    • 4waleria100 Re: Ukochany z Internetu. 16.03.08, 21:38
      mam podobne doświadczenie,też się zauroczyłam. Znajomosc netową
      przenieslismy na real - żeby się zobaczyć,potem były maile,smsy, ale
      SPOTKANIE było po 2 latach, nie było rozmowy nie dlatego że jestesmy
      oboje lub jedno z nas mało inteligentne - ale nasza rozmową było
      milczenie i spojrzenie..............
      A jak jest - czuje ze się ode mnie dystansuje - może wyolbrzymiam
      ja?? tęsknię, są coraż rzadze kontakty mailowo-smsowe.ostatni real
      był1,5 m-ca temu. Net tak naprawde sluzy nam do komunikowania się a
      nie do romansowania i ja to rozumiem, a jednak brakuje mi..czego???
      pamietam jednak, ze "oboje niczego nie musimy" - to nasze motto -
      oboje mamy swpoje rodziny
    • kanapony Re: Ukochany z Internetu. 18.03.08, 20:39
      może po prostu potrącił go samochód?
      i leży w szpitalu?

      odezwie się po powrocie do domu
    • mitad.del.mundo Rozmawiałam z nim. 18.03.08, 23:38
      Miał do mnie pretensje, że stwarzam dziwne sytuacje, bo zapytałam czy dystansuje
      się chwilowo czy już na zawsze. Zaczął się tłumaczyć co robił w poprzednim
      tygodniu. Powiedział, że to praca, kłopoty wszelkiego typu, załamanie,
      rozczarowanie ludźmi. Był inny niż zwykle. Bardziej wulgarny, agresywny,
      zdenerwowany. Zakładam, że to przez zmęczenie lub stres, ale trochę mnie to
      zdziwiło. I w sumie nasza rozmowa została otwartą. Nie powiedział mi konkretnie
      czy chce zakończyć znajomość, a zapytałam go o to. Raczej tłumaczył mi w jakiej
      jest sytuacji. Mówił, że wszystko go wqurw. i nie chce ranić bliskich tym jak go
      to wszystko mdli. Powiedział, że nie ma czasu na własne uczucia. Rozmawialiśmy w
      czwartek. Dziś już jest wtorek, a raczej się kończy i nie ma żadnego odzewu.
      Napisałam mu budującego maila. Zero odpowiedzi. Wydaje mi się, że ma nowy nick
      na forum i podrywa pewną forumowiczkę, ale mogę się mylić. Tym bardziej to
      przykre, że to moja znajoma.
      Podejrzewam, że było fajnie, fajnie, a potem mu się znudziłam. Wypaliło się tak
      jak to bywa z chemią w realu. Z czasem znika. Dziwne jest to, że u niego stało
      się to z dnia na dzień. I nie jest nawet w stanie się do tego przyznać, a była
      ku temu okazja by szczerze powiedzieć jak jest. Widać mnie nie szanuje wcale i
      jest egoistą, bo nie myśli o tym, że się z tym męczę. Woli chyba zachować
      postawę tchórza. Teraz nawet jakby się odezwał to ja chyba bym nie
      odpowiedziała, bo nie mam do niego zaufania. Popełnić ten sam błąd dwa razy to
      głupota, ale trzeci raz to już szczyt szczytów idiotyzmu. Szkoda tylko, że
      straciłam wiarę w ludzi i zaufanie do ludzi. Nie chcę już się zakochać.
      Postanowiłam, że wolę być sama. Nie wystawię się kolejny raz na coś takiego. Za
      bardzo boli. Także teraz czas na karierę, pracę i własne przyjemności. A seks
      chyba tylko bez uczuć. Smutne to, ale tak to jest jak zbyt wiele razy trafi się
      na kogoś kto nie liczy się z uczuciami drugiej strony.
      • 4waleria100 Re: Rozmawiałam z nim. 19.03.08, 21:53
        jesli to nie wielka tajemnica - powiedz ile masz lat kobietko??
        • mitad.del.mundo Re: Rozmawiałam z nim. 19.03.08, 22:44
          A czy to ma związek z tematem? 25
          • 4waleria100 Re: Rozmawiałam z nim. 20.03.08, 16:10
            moje pytanie o wiek ma związek z tematem! jak czytam calosc Twojej
            wypowiedzi,to jawisz mi sie jako osoba co najmniej dojrzała - długo
            (kilka lat) żyjąca w samotności zupełnej..a tu!!25 lat,
            dziewczyno!!! jak mozna byc samotnym w wieku 25 lat, to
            młodość,radośc,nauka,praca,koleżanki,koledzy, po jaką chol.....Ci
            ktos jakis bubek z netu??? przeczytaj wiersz pt. "Liliowy kapelusz "
            i do dzieła!!!!!!

            W wieku 25 lat (ja) miałam-przechodziłam dramat osobisty) - więc
            rozumiem Cie, ze chcesz się tu wykrzyczec,wyżalic, bo jakas
            znajomość sie nie udała, ale popatrz wokol siebie - wiem,ze nie
            jestes ani sama ani samotna
      • Gość: alienated Na ch... kobiecie ch... bez uczucia??????? IP: *.centertel.pl 20.03.08, 09:04
        Chcesz sie zamienic w faceta i to w dodatku plytkiego?
        Jak sie nie bedziesz szanowac, to skonczysz w piekle juz za zycia! Taka jest prawda.
    • falcon777 Re: Ukochany z Internetu. 25.03.08, 16:47
      Wiem co czujesz.. Jestem facetem i to juz trochę dojrzałym a również
      mialem podobne przeżycia. Te mechanizmy poznawania płci przeciwnej
      przez net są zasakująco podobne. Szczególnie jeżeli chodzi o osoby z
      wyobraźnią (a do takich sie chyba zaliczam). Pragnienie przeżycia
      milości, bliskiego związku plus do tego wyobraźnia tworza mieszankę
      wybuchową. Ale jako dorosłe osoby bylismy świadomi tego, że gdy
      rozmawiamy przez net, jestesmy dla siebie tylko mitem, legendą
      stworzoną przez nasz umysł. Jednak mimo to .. czulismy do siebie
      bardzo dużą sympatię, a chyba nawet coś wiecej, mimo, że broniłem
      sie przed tym jak mogłem. Mielismy sie spotkac ale znajomość
      skończyła sie przed spotkaniem.
      Do dzis jestem zaskoczony własnymi uczuciami wytworzonymi tylko z
      rozmowy do kogos .. kogo nigdy nie poznalem ..i juz chyba nie
      poznam.
      • Gość: mila Re: Ukochany z Internetu. IP: *.aster.pl 26.03.08, 15:42
        A dlaczego znajomość skończyła się przed spotkaniem- jeśli można
        zapytać?
    • mitad.del.mundo Ciąg dalszy (?) 23.04.08, 11:12
      Nie odzywał się przez miesiąc. Nawet na święta. Ja mu w tym czasie napisałam
      chyba 3 maila. I zaproponowałam mimo wszystko spotkanie na kawę, bo akurat byłam
      na weekend w mieście, z którego on pochodzi. Odezwał się właśnie po tym
      weekendzie. Napisał, że przeprasza, że mnie sobą zawiódł. Przeprasza, że się nie
      odzywa/ł, ale bardzo dużo się u niego zmieniło i on chce jakoś ustabilizować
      swoje życie dlatego chciał wyeliminować inne emocje. Powiedział, że nie siedzi
      teraz w sieci. I w sumie nic więcej. A i że w czasie tego weekendu nie było go w
      mieście, bo był w rodzinnym domu. Nie wiem czy on oczekuje jakiejkolwiek
      odpowiedzi czy może po prostu w ostateczności poczuł się w obowiązku to jakoś
      wytłumaczyć żebym się nie martwiła. Nie było w tym liście emocji. Olać go
      totalnie, nie pisać czy może napisać coś suchego?
      • Gość: agnes.g olać.... IP: 194.24.238.* 23.04.08, 12:15
        ...zaproponowałaś mu spotkanie - gdyby był zainteresowany rozwojem
        Waszej znajomości, przyjąłby Twoje zaproszenie. Wszystko.

        Trzymaj się ciepło, dużo optymizmu, słonecznych myśli i uśmiechu
        życzę:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka