Dodaj do ulubionych

Chatka Puchatka II :)

29.08.03, 02:17
Zacznijmy od początku:)

Pozdrv.:)
Obserwuj wątek
    • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 07:49
      Miś o małym, jak wiadomo rozumku, lecz dużym i pojemnym brzuszku, co to go
      można miodkiem napełniać i napełniać, otowrzył oczka i pomyślał ...
      • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 07:56
        ka_27 napisał:

        > Miś o małym, jak wiadomo rozumku, lecz dużym i pojemnym brzuszku, co to go
        > można miodkiem napełniać i napełniać, otowrzył oczka i pomyślał ...

        A potem zanucił " Jak to miło chmurką być, płynąć niebem jak po wodzie - taką
        piosnkę na dzień dobry mała chmurka spiewa codzień...". Pozdrawiam
    • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 07:54
      Ojej, znowu znalazłam ogon Kłapouchego:-))Teraz juz będzie mógł rozmyślać...:)))
      Pozdrawiam
      • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:02
        Ojej, znowu znalazłam ogon Kłapouchego:-))
        Teraz juz będzie mógł rozmyślać...:))
        A potem zanucił
        " Jak to miło chmurką być, płynąć niebem jak po wodzie - taką
        piosnkę na dzień dobry mała chmurka spiewa codzień..."
        I poszedł szukać Kłapouchego, przy okazji zaglądając do dziupli pszczelej :-)
        • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:14
          ka_27 napisał:

          > Ojej, znowu znalazłam ogon Kłapouchego:-))
          > Teraz juz będzie mógł rozmyślać...:))
          > A potem zanucił
          > " Jak to miło chmurką być, płynąć niebem jak po wodzie - taką
          > piosnkę na dzień dobry mała chmurka spiewa codzień..."
          > I poszedł szukać Kłapouchego, przy okazji zaglądając do dziupli pszczelej :-)

          podkradł się cichutko, ocenił, ze miodku jest w sam raz tyle, ile potrzeba
          do "małego co nieco", i to jest właśnie ta pora by je zacząć:))Pozdrawiam
          • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:20
            A potem zanucił
            " Jak to miło chmurką być, płynąć niebem jak po wodzie - taką
            piosnkę na dzień dobry mała chmurka spiewa codzień..."
            I poszedł szukać Kłapouchego, przy okazji zaglądając do dziupli pszczelej :-)
            Podkradł się cichutko, ocenił, że miodku jest w sam raz tyle, ile potrzeba
            do "małego co nieco", i to jest właśnie ta pora by je zacząć :)
            Wybrał łapką miód, którą zaczął z powagą oblizywać :-)
            Sięgnął jeszcze raz i raz jeszcze ...
            "Nie ma to jak małe co nieco" - pomyśłał Puchatek - "a i brzuszek się
            napełnia" :-)

            A Kłapouchy szukał swego ogonka ...
            • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:28
              ka_27 napisał:

              > A potem zanucił
              > " Jak to miło chmurką być, płynąć niebem jak po wodzie - taką
              > piosnkę na dzień dobry mała chmurka spiewa codzień..."
              > I poszedł szukać Kłapouchego, przy okazji zaglądając do dziupli pszczelej :-)
              > Podkradł się cichutko, ocenił, że miodku jest w sam raz tyle, ile potrzeba
              > do "małego co nieco", i to jest właśnie ta pora by je zacząć :)
              > Wybrał łapką miód, którą zaczął z powagą oblizywać :-)
              > Sięgnął jeszcze raz i raz jeszcze ...
              > "Nie ma to jak małe co nieco" - pomyśłał Puchatek - "a i brzuszek się
              > napełnia" :-)
              >
              > A Kłapouchy szukał swego ogonka ...

              siedząc na skale przywoływał go myslami:)) - jeżeli jeszcze niedawno go miałem
              to co się mogło stać? gdzie zniknął? Nie uda mi się znaleźć w tak wielkim lesie
              małego nic dla nikogo nie znaczącego ogonka:(((
              • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:33
                Wybrał łapką miód, którą zaczął z powagą oblizywać :-)
                Sięgnął jeszcze raz i raz jeszcze ...
                "Nie ma to jak małe co nieco" - pomyśłał Puchatek - "a i brzuszek się
                napełnia" :-)

                A Kłapouchy szukał swego ogonka ... siedząc na skale przywoływał go myślami:))
                - jeżeli jeszcze niedawno go miałem, to co się mogło stać? gdzie zniknął? Nie
                uda mi się znaleźć w tak wielkim lesie małego nic dla nikogo nie znaczącego
                ogonka:(((
                Nigdy nie cierpiał ten, kto ogonka nie straciłw Stumilowym Lesie ...

                Puchatek, już o pełnym brzuszku, wział ogonek w łapkę i poszedł dalej,
                zaglądając pod każde drzewo, szukając drugiej połowy ogonka, czyli
                Kłapouchego :-)
                • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:48
                  ka_27 napisał:

                  > Wybrał łapką miód, którą zaczął z powagą oblizywać :-)
                  > Sięgnął jeszcze raz i raz jeszcze ...
                  > "Nie ma to jak małe co nieco" - pomyśłał Puchatek - "a i brzuszek się
                  > napełnia" :-)
                  >
                  > A Kłapouchy szukał swego ogonka ... siedząc na skale przywoływał go myślami:))
                  > - jeżeli jeszcze niedawno go miałem, to co się mogło stać? gdzie zniknął? Nie
                  > uda mi się znaleźć w tak wielkim lesie małego nic dla nikogo nie znaczącego
                  > ogonka:(((
                  > Nigdy nie cierpiał ten, kto ogonka nie straciłw Stumilowym Lesie ...
                  >
                  > Puchatek, już o pełnym brzuszku, wział ogonek w łapkę i poszedł dalej,
                  > zaglądając pod każde drzewo, szukając drugiej połowy ogonka, czyli
                  > Kłapouchego :-)

                  Pełny brzuszek go rozleniwiał...myślał o drzemce króciutkiej...o Krzysiu,
                  którego nigdy nie ma jak jest potrzebny i o dalszym ciągu ogonka...no właśnie,
                  czy ogonek to jest początek czy koniec, czegoś tam...:))
                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 08:56
                    Puchatek, już o pełnym brzuszku, wział ogonek w łapkę i poszedł dalej,
                    zaglądając pod każde drzewo, szukając drugiej połowy ogonka, czyli
                    Kłapouchego :-)

                    Pełny brzuszek go rozleniwiał...myślał o drzemce króciutkiej...o Krzysiu,
                    którego nigdy nie ma jak jest potrzebny i o dalszym ciągu ogonka...no właśnie,
                    czy ogonek to jest początek czy koniec, czegoś tam...:))

                    Z jednej strony jest początkiem kogoś, kto tenże ogonek ma, a kończy się z
                    drugiej strony, a z drugiej strony jest początkiem od końca drugiej strony
                    początku właściciela ogonka ... chyba tylko Krzyś jest w stanie to pojąć, bo
                    mi - pomysłał Puchatek - już coś brzuszek burczy :-)
                    • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:09
                      ka_27 napisał:

                      > Puchatek, już o pełnym brzuszku, wział ogonek w łapkę i poszedł dalej,
                      > zaglądając pod każde drzewo, szukając drugiej połowy ogonka, czyli
                      > Kłapouchego :-)
                      >
                      > Pełny brzuszek go rozleniwiał...myślał o drzemce króciutkiej...o Krzysiu,
                      > którego nigdy nie ma jak jest potrzebny i o dalszym ciągu ogonka...no
                      właśnie,
                      > czy ogonek to jest początek czy koniec, czegoś tam...:))
                      >
                      > Z jednej strony jest początkiem kogoś, kto tenże ogonek ma, a kończy się z
                      > drugiej strony, a z drugiej strony jest początkiem od końca drugiej strony
                      > początku właściciela ogonka ... chyba tylko Krzyś jest w stanie to pojąć, bo
                      > mi - pomysłał Puchatek - już coś brzuszek burczy :-)

                      Trzeba zrobić przerwę na "małe co nieco", a właściciel początku lub końca
                      jeszcze trochę musi poczekać...no bo jak głodny miś o małym rozumku ma szukać
                      kogoś smutnego...głodny miś to - smutny miś, najedzony miś to -
                      szczęśliwy "odnalazca" i "donosiciel" rzeczy zgubionych:))
                      • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:18
                        Pełny brzuszek go rozleniwiał...myślał o drzemce króciutkiej...o Krzysiu,
                        którego nigdy nie ma jak jest potrzebny i o dalszym ciągu ogonka...no
                        właśnie, czy ogonek to jest początek czy koniec, czegoś tam...:))

                        Z jednej strony jest początkiem kogoś, kto tenże ogonek ma, a kończy się z
                        drugiej strony, a z drugiej strony jest początkiem od końca drugiej strony
                        początku właściciela ogonka ... chyba tylko Krzyś jest w stanie to pojąć,
                        bo mi - pomysłał Puchatek - już coś brzuszek burczy :-)

                        Trzeba zrobić przerwę na "małe co nieco", a właściciel początku lub końca
                        jeszcze trochę musi poczekać...no bo jak głodny miś o małym rozumku ma szukać
                        kogoś smutnego...głodny miś to - smutny miś, najedzony miś to -
                        szczęśliwy "odnalazca" i "donosiciel" rzeczy zgubionych:))

                        Miś o małym rozumku i pełnym brzuszku to zupełnie co innego, niż Kłapouchy bez
                        ogonka :-))) I zaczął sie rozglądać za pszczołami, co by go do miodu powiodły :-
                        )) I machał sobie ogonkiem Kłapouchego ...
                        • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:26
                          ka_27 napisał:

                          > Pełny brzuszek go rozleniwiał...myślał o drzemce króciutkiej...o Krzysiu,
                          > którego nigdy nie ma jak jest potrzebny i o dalszym ciągu ogonka...no
                          > właśnie, czy ogonek to jest początek czy koniec, czegoś tam...:))
                          >
                          > Z jednej strony jest początkiem kogoś, kto tenże ogonek ma, a kończy się z
                          > drugiej strony, a z drugiej strony jest początkiem od końca drugiej strony
                          > początku właściciela ogonka ... chyba tylko Krzyś jest w stanie to pojąć,
                          > bo mi - pomysłał Puchatek - już coś brzuszek burczy :-)
                          >
                          > Trzeba zrobić przerwę na "małe co nieco", a właściciel początku lub końca
                          > jeszcze trochę musi poczekać...no bo jak głodny miś o małym rozumku ma szukać
                          > kogoś smutnego...głodny miś to - smutny miś, najedzony miś to -
                          > szczęśliwy "odnalazca" i "donosiciel" rzeczy zgubionych:))
                          >
                          > Miś o małym rozumku i pełnym brzuszku to zupełnie co innego, niż Kłapouchy
                          bez
                          > ogonka :-))) I zaczął sie rozglądać za pszczołami, co by go do miodu
                          powiodły :
                          > -
                          > )) I machał sobie ogonkiem Kłapouchego ...

                          machał i machał, aż zobaczył, że pszczoła usiadła na "machanym"
                          ogonku...Podrapał się łapką w głowę i ...myslał, myślał...czy jak pszczoła
                          zrobi krzywdę ogonkowi, to zaboli to Kłapouchego?...
                          • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:39
                            Miś o małym rozumku i pełnym brzuszku to zupełnie co innego, niż Kłapouchy
                            bez ogonka :-))) I zaczął sie rozglądać za pszczołami, co by go do miodu
                            powiodły :
                            - I machał sobie ogonkiem Kłapouchego ...
                            machał i machał, aż zobaczył, że pszczoła usiadła na "machanym"
                            ogonku...Podrapał się łapką w głowę i ...myslał, myślał...czy jak pszczoła
                            zrobi krzywdę ogonkowi, to zaboli to Kłapouchego?...

                            I czy ogonek spuchnie z końca początku, czy poczatku końca?
                            I czy Kłapouchy będzie zadowolony z takiego ogonka? Czy będzie wolał chodzić
                            bez opuchniętego ogonka?
                            Jeść miód, czy nie jeść, oto pytanie godne prawdziwego misia - pomyślał
                            Puchatek - i wziął się do roboty, czyli do wybierania miodku z kolejnej
                            dziupli :-))
                            • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:54
                              ka_27 napisał:

                              > Miś o małym rozumku i pełnym brzuszku to zupełnie co innego, niż Kłapouchy
                              > bez ogonka :-))) I zaczął sie rozglądać za pszczołami, co by go do miodu
                              > powiodły :
                              > - I machał sobie ogonkiem Kłapouchego ...
                              > machał i machał, aż zobaczył, że pszczoła usiadła na "machanym"
                              > ogonku...Podrapał się łapką w głowę i ...myslał, myślał...czy jak pszczoła
                              > zrobi krzywdę ogonkowi, to zaboli to Kłapouchego?...
                              >
                              > I czy ogonek spuchnie z końca początku, czy poczatku końca?
                              > I czy Kłapouchy będzie zadowolony z takiego ogonka? Czy będzie wolał chodzić
                              > bez opuchniętego ogonka?
                              > Jeść miód, czy nie jeść, oto pytanie godne prawdziwego misia - pomyślał
                              > Puchatek - i wziął się do roboty, czyli do wybierania miodku z kolejnej
                              > dziupli :-))

                              przy oblizywaniu łapki z kolejnej porcji miodku, Puchatek pomyśał, że lubi swój
                              grubiutki brzuszek, że dzięki niemu i poprzez niego lepiej mu się myśli...na
                              pewno i Kłapouchy byłby mniej myślący i radośniejszy z grubiutkim ogonkiem:))
                              I zaczął nucić - Jak to miło pulchnym być, brzuszkiem na świat patrzeć cały, i
                              ogonek też być może grubiuteńki i radosny cały:))
                              • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 19:06
                                Jeść miód, czy nie jeść, oto pytanie godne prawdziwego misia - pomyślał
                                Puchatek - i wziął się do roboty, czyli do wybierania miodku z kolejnej
                                dziupli :-))

                                przy oblizywaniu łapki z kolejnej porcji miodku, Puchatek pomyśał, że lubi swój
                                grubiutki brzuszek, że dzięki niemu i poprzez niego lepiej mu się myśli...na
                                pewno i Kłapouchy byłby mniej myślący i radośniejszy z grubiutkim ogonkiem:))
                                I zaczął nucić - Jak to miło pulchnym być, brzuszkiem na świat patrzeć cały, i
                                ogonek też być może grubiuteńki i radosny cały:))

                                Puchatek z pełnym miodku brzuszkiem był taki szczęsliwy, machał napuchniętym
                                ogonkiem Kłapouchego, nucąc pod noskiem. Miodek pyszny, miodek słodki, wszędzie
                                go pełno, tylko nie w mym garnuszku :-)))
                                Zjadłem miodek, zjadłem miodek, wylizałem cały spodek :-)))

                                A gdy skończył swą piosenkę, to pomysłał:
                                Ciekawe, czy spuchnięty ogonek powróci do swojego kształtu, bo inaczej -
                                pomyslał Puchatek - trzeba by napompować Kłapouchego, zeby był podobny do
                                swojego napuchniętego ogonka :-))
                                • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 19:16
                                  ka_27 napisał:

                                  > Jeść miód, czy nie jeść, oto pytanie godne prawdziwego misia - pomyślał
                                  > Puchatek - i wziął się do roboty, czyli do wybierania miodku z kolejnej
                                  > dziupli :-))
                                  >
                                  > przy oblizywaniu łapki z kolejnej porcji miodku, Puchatek pomyśał, że lubi
                                  swój
                                  > grubiutki brzuszek, że dzięki niemu i poprzez niego lepiej mu się myśli...na
                                  > pewno i Kłapouchy byłby mniej myślący i radośniejszy z grubiutkim ogonkiem:))
                                  > I zaczął nucić - Jak to miło pulchnym być, brzuszkiem na świat patrzeć cały,
                                  i
                                  > ogonek też być może grubiuteńki i radosny cały:))
                                  >
                                  > Puchatek z pełnym miodku brzuszkiem był taki szczęsliwy, machał napuchniętym
                                  > ogonkiem Kłapouchego, nucąc pod noskiem. Miodek pyszny, miodek słodki,
                                  wszędzie
                                  >
                                  > go pełno, tylko nie w mym garnuszku :-)))
                                  > Zjadłem miodek, zjadłem miodek, wylizałem cały spodek :-)))
                                  >
                                  > A gdy skończył swą piosenkę, to pomysłał:
                                  > Ciekawe, czy spuchnięty ogonek powróci do swojego kształtu, bo inaczej -
                                  > pomyslał Puchatek - trzeba by napompować Kłapouchego, zeby był podobny do
                                  > swojego napuchniętego ogonka :-))

                                  No tak, ale mój brzuszek jest grubiutki i go widzę przed sobą- pomyslał
                                  Puchatek, a brzuszek Kłapouchego byłby grubiutki do dołu, ciagnąłby go biedny
                                  Kłapouch po ziemi, tak byc nie może. Trzeba "odpuchnąć" ogonek , no tak, ale
                                  chyba tylko Prosiaczek wie jak się "odpucha" ogonki, ja tylko "pęknąć" baloniki:
                                  ((
                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 19:22
                                    elzbieta28 napisała:

                                    > ka_27 napisał:
                                    >
                                    > > Jeść miód, czy nie jeść, oto pytanie godne prawdziwego misia - pomyślał
                                    > > Puchatek - i wziął się do roboty, czyli do wybierania miodku z kolejnej
                                    > > dziupli :-))
                                    > >
                                    > > przy oblizywaniu łapki z kolejnej porcji miodku, Puchatek pomyśał, że lubi
                                    >
                                    > swój
                                    > > grubiutki brzuszek, że dzięki niemu i poprzez niego lepiej mu się myśli...
                                    > na
                                    > > pewno i Kłapouchy byłby mniej myślący i radośniejszy z grubiutkim ogonkiem
                                    > :))
                                    > > I zaczął nucić - Jak to miło pulchnym być, brzuszkiem na świat patrzeć cał
                                    > y,
                                    > i
                                    > > ogonek też być może grubiuteńki i radosny cały:))
                                    > >
                                    > > Puchatek z pełnym miodku brzuszkiem był taki szczęsliwy, machał napuchnięt
                                    > ym
                                    > > ogonkiem Kłapouchego, nucąc pod noskiem. Miodek pyszny, miodek słodki,
                                    > wszędzie
                                    > >
                                    > > go pełno, tylko nie w mym garnuszku :-)))
                                    > > Zjadłem miodek, zjadłem miodek, wylizałem cały spodek :-)))
                                    > >
                                    > > A gdy skończył swą piosenkę, to pomysłał:
                                    > > Ciekawe, czy spuchnięty ogonek powróci do swojego kształtu, bo inaczej -
                                    > > pomyslał Puchatek - trzeba by napompować Kłapouchego, zeby był podobny do
                                    > > swojego napuchniętego ogonka :-))
                                    >
                                    > No tak, ale mój brzuszek jest grubiutki i go widzę przed sobą- pomyslał
                                    > Puchatek, a brzuszek Kłapouchego byłby grubiutki do dołu, ciagnąłby go biedny
                                    > Kłapouch po ziemi, tak byc nie może. Trzeba "odpuchnąć" ogonek , no tak, ale
                                    > chyba tylko Prosiaczek wie jak się "odpucha" ogonki, ja tylko "pęknąć"
                                    baloniki potrafię:((
                                    > :
                                    > ((
                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 19:27
                                    Puchatek z pełnym miodku brzuszkiem był taki szczęsliwy, machał napuchniętym
                                    ogonkiem Kłapouchego, nucąc pod noskiem. Miodek pyszny, miodek słodki,
                                    wszędzie go pełno, tylko nie w mym garnuszku :-)))
                                    Zjadłem miodek, zjadłem miodek, wylizałem cały spodek :-)))
                                    A gdy skończył swą piosenkę, to pomysłał:
                                    Ciekawe, czy spuchnięty ogonek powróci do swojego kształtu, bo inaczej -
                                    pomyslał Puchatek - trzeba by napompować Kłapouchego, zeby był podobny do
                                    swojego napuchniętego ogonka :-))

                                    No tak, ale mój brzuszek jest grubiutki i go widzę przed sobą- pomyslał
                                    Puchatek, a brzuszek Kłapouchego byłby grubiutki do dołu, ciagnąłby go biedny
                                    Kłapouch po ziemi, tak byc nie może. Trzeba "odpuchnąć" ogonek , no tak, ale
                                    chyba tylko Prosiaczek wie jak się "odpucha" ogonki, ja tylko "pęknąć" baloniki
                                    potrafię :((

                                    Lepszy odpuchnięty ogonek Kłapouchego, niż Kłapouchy z brzuszkiem na ziemi -
                                    stwierdził naukowo Puchatek - ale coś mi znów w brzuszku burczy, może
                                    Prosiaczek ma w spizarni beczułkę miodu? A moze u Krzysia są jakieś konfitury?
                                    - rozamrzył się Puchatek z burczacym brzuszkiem :-)))
                                    • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 19:36
                                      ka_27 napisał:

                                      > Puchatek z pełnym miodku brzuszkiem był taki szczęsliwy, machał napuchniętym
                                      > ogonkiem Kłapouchego, nucąc pod noskiem. Miodek pyszny, miodek słodki,
                                      > wszędzie go pełno, tylko nie w mym garnuszku :-)))
                                      > Zjadłem miodek, zjadłem miodek, wylizałem cały spodek :-)))
                                      > A gdy skończył swą piosenkę, to pomysłał:
                                      > Ciekawe, czy spuchnięty ogonek powróci do swojego kształtu, bo inaczej -
                                      > pomyslał Puchatek - trzeba by napompować Kłapouchego, zeby był podobny do
                                      > swojego napuchniętego ogonka :-))
                                      >
                                      > No tak, ale mój brzuszek jest grubiutki i go widzę przed sobą- pomyslał
                                      > Puchatek, a brzuszek Kłapouchego byłby grubiutki do dołu, ciagnąłby go biedny
                                      > Kłapouch po ziemi, tak byc nie może. Trzeba "odpuchnąć" ogonek , no tak, ale
                                      > chyba tylko Prosiaczek wie jak się "odpucha" ogonki, ja tylko "pęknąć"
                                      baloniki
                                      > potrafię :((
                                      >
                                      > Lepszy odpuchnięty ogonek Kłapouchego, niż Kłapouchy z brzuszkiem na ziemi -
                                      > stwierdził naukowo Puchatek - ale coś mi znów w brzuszku burczy, może
                                      > Prosiaczek ma w spizarni beczułkę miodu? A moze u Krzysia są jakieś konfitury?
                                      > - rozamrzył się Puchatek z burczacym brzuszkiem :-)))
                                      Ale Prosiaczek miał tylko beczułkę nalewki wiśniowej, z miodku skutecznie
                                      Puchatek opróżnił Prosiaczkową piwniczkę...Prosiaczku, czas na "małe co nieco" -
                                      powiedział Puchatek, poczęstuj mnie czyms dobrym, a Ty "odpuchnij" ogonek
                                      Kłapouchego...
                                      • ka_27 Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 20:27
                                        Lepszy odpuchnięty ogonek Kłapouchego, niż Kłapouchy z brzuszkiem na ziemi
                                        - stwierdził naukowo Puchatek - ale coś mi znów w brzuszku burczy, może
                                        Prosiaczek ma w spizarni beczułkę miodu? A moze u Krzysia są jakieś konfitury?
                                        - rozamrzył się Puchatek z burczacym brzuszkiem :-)))
                                        Ale Prosiaczek miał tylko beczułkę nalewki wiśniowej, z miodku skutecznie
                                        Puchatek opróżnił Prosiaczkową piwniczkę...Prosiaczku, czas na "małe co nieco"
                                        - powiedział Puchatek, poczęstuj mnie czyms dobrym, a Ty "odpuchnij" ogonek
                                        Kłapouchego...

                                        Witaj pożeraczu mojej piwniczki, pełnej miodku :-) - powiedział Prosiaczek - a
                                        co to takiego opuchniętego w łapce trzymasz Puchatku?
                                        Witaj Prosiaczku, to jest opuchnięty ogon Kłapouchego, biedak zgubił go w
                                        Stumilowym Lesie i teraz szuka go, mówiąc, ze znów wszytsko jest przeciw -
                                        odpowiedział Puchatek - i gdzie to małe co nieco?
                                        No nie wiem, czy potrafię, boje się - odpowiedział Prosiaczek - a jak mi sie
                                        nie uda i Kłąpouchy nie będzie miał ogonka?
                                        • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 23:41
                                          ka_27 napisał:

                                          > Lepszy odpuchnięty ogonek Kłapouchego, niż Kłapouchy z brzuszkiem na ziemi
                                          > - stwierdził naukowo Puchatek - ale coś mi znów w brzuszku burczy, może
                                          > Prosiaczek ma w spizarni beczułkę miodu? A moze u Krzysia są jakieś konfitury?
                                          > - rozamrzył się Puchatek z burczacym brzuszkiem :-)))
                                          > Ale Prosiaczek miał tylko beczułkę nalewki wiśniowej, z miodku skutecznie
                                          > Puchatek opróżnił Prosiaczkową piwniczkę...Prosiaczku, czas na "małe co
                                          nieco"
                                          > - powiedział Puchatek, poczęstuj mnie czyms dobrym, a Ty "odpuchnij" ogonek
                                          > Kłapouchego...
                                          >
                                          > Witaj pożeraczu mojej piwniczki, pełnej miodku :-) - powiedział Prosiaczek -
                                          a
                                          > co to takiego opuchniętego w łapce trzymasz Puchatku?
                                          > Witaj Prosiaczku, to jest opuchnięty ogon Kłapouchego, biedak zgubił go w
                                          > Stumilowym Lesie i teraz szuka go, mówiąc, ze znów wszytsko jest przeciw -
                                          > odpowiedział Puchatek - i gdzie to małe co nieco?
                                          > No nie wiem, czy potrafię, boje się - odpowiedział Prosiaczek - a jak mi sie
                                          > nie uda i Kłąpouchy nie będzie miał ogonka?
                                          Prosiaczku, nie bój się co to takiego wielkiego "odpuchnąć " ogonek...NNoo
                                          niibbyy taakk...ale tak się bbojję...MMoożżee Sowwaa pootrraffii, bboo jaa
                                          chyyba nie:(( Wiesz to jest wielka odpowiedzialność naprawić ogonek
                                          Kłapouchego. Czy Misie lubią nalewkę, czy ona może być "małym co nieco? Zapytał
                                          Prosiaczek
                                          • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 08:23
                                            Witaj pożeraczu mojej piwniczki, pełnej miodku :-) - powiedział Prosiaczek
                                            - a co to takiego opuchniętego w łapce trzymasz Puchatku?
                                            Witaj Prosiaczku, to jest opuchnięty ogon Kłapouchego, biedak zgubił go w
                                            Stumilowym Lesie i teraz szuka go, mówiąc, ze znów wszytsko jest przeciw -
                                            odpowiedział Puchatek - i gdzie to małe co nieco?
                                            No nie wiem, czy potrafię, boje się - odpowiedział Prosiaczek - a jak mi sie
                                            nie uda i Kłąpouchy nie będzie miał ogonka?
                                            Prosiaczku, nie bój się co to takiego wielkiego "odpuchnąć " ogonek...NNoo
                                            niibbyy taakk...ale tak się bbojję...MMoożżee Sowwaa pootrraffii, bboo jaa
                                            chyyba nie:(( Wiesz to jest wielka odpowiedzialność naprawić ogonek
                                            Kłapouchego. Czy Misie lubią nalewkę, czy ona może być "małym co nieco? Zapytał
                                            Prosiaczek

                                            Prosiaczku! - powiedział Puchatek - waleczne są prosiaczki, które
                                            potrafią "odpuchnąć" napuchnięte, zgubione ogonki :-) Nie bój się, ogonek
                                            będzie ci wdzięczny! Tak mi już burczy w pusym brzuszku, że i ta nalewka byłaby
                                            w sam raz :-)
                                            I Prosiaczek wyciągnął kubeczek, do którego nalał nalewkę dla Puchatka i gdy
                                            miś o małym rozumku i pustym brzuszku zaczał ją pić, zajał się "odpuchaniem"
                                            ogonka :-)
                                            • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 12:36
                                              ka_27 napisał:

                                              > Witaj pożeraczu mojej piwniczki, pełnej miodku :-) - powiedział Prosiaczek
                                              > - a co to takiego opuchniętego w łapce trzymasz Puchatku?
                                              > Witaj Prosiaczku, to jest opuchnięty ogon Kłapouchego, biedak zgubił go w
                                              > Stumilowym Lesie i teraz szuka go, mówiąc, ze znów wszytsko jest przeciw -
                                              > odpowiedział Puchatek - i gdzie to małe co nieco?
                                              > No nie wiem, czy potrafię, boje się - odpowiedział Prosiaczek - a jak mi sie
                                              > nie uda i Kłąpouchy nie będzie miał ogonka?
                                              > Prosiaczku, nie bój się co to takiego wielkiego "odpuchnąć " ogonek...NNoo
                                              > niibbyy taakk...ale tak się bbojję...MMoożżee Sowwaa pootrraffii, bboo jaa
                                              > chyyba nie:(( Wiesz to jest wielka odpowiedzialność naprawić ogonek
                                              > Kłapouchego. Czy Misie lubią nalewkę, czy ona może być "małym co nieco?
                                              Zapytał
                                              > Prosiaczek
                                              >
                                              > Prosiaczku! - powiedział Puchatek - waleczne są prosiaczki, które
                                              > potrafią "odpuchnąć" napuchnięte, zgubione ogonki :-) Nie bój się, ogonek
                                              > będzie ci wdzięczny! Tak mi już burczy w pusym brzuszku, że i ta nalewka
                                              byłaby
                                              > w sam raz :-)
                                              > I Prosiaczek wyciągnął kubeczek, do którego nalał nalewkę dla Puchatka i gdy
                                              > miś o małym rozumku i pustym brzuszku zaczał ją pić, zajał się "odpuchaniem"
                                              > ogonka :-)
                                              Prosiaczek był tak przejęty swoją misją, że zapomniał się bać, ze zrobi krzywdę
                                              ogonkowi, oj łatwo być odważnym zwierzątkiem gdy czyni się dobrze - pomyślał
                                              Prosiaczek. Pocierając łapką nosek spojrzł na małe wiaderko pełne wody, no tak
                                              choremu ogonkowi jest gorąco, więc żeby go 'odpuchnąć" trzeba ogonek ochlodzić.
                                              zamykając małe oczka wsadzil ogonek Kłapouchego do wiaderka z wodą. I w tym
                                              momencie znowu zaczął sie bać:((
                                              • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 14:09
                                                Prosiaczku! - powiedział Puchatek - waleczne są prosiaczki, które
                                                potrafią "odpuchnąć" napuchnięte, zgubione ogonki :-) Nie bój się, ogonek
                                                będzie ci wdzięczny! Tak mi już burczy w pusym brzuszku, że i ta nalewka
                                                byłaby w sam raz :-)
                                                I Prosiaczek wyciągnął kubeczek, do którego nalał nalewkę dla Puchatka i gdy
                                                miś o małym rozumku i pustym brzuszku zaczał ją pić, zajał się "odpuchaniem"
                                                ogonka :-)
                                                Prosiaczek był tak przejęty swoją misją, że zapomniał się bać, ze zrobi krzywdę
                                                ogonkowi, oj łatwo być odważnym zwierzątkiem gdy czyni się dobrze - pomyślał
                                                Prosiaczek. Pocierając łapką nosek spojrzł na małe wiaderko pełne wody, no tak
                                                choremu ogonkowi jest gorąco, więc żeby go 'odpuchnąć" trzeba ogonek ochlodzić.
                                                zamykając małe oczka wsadzil ogonek Kłapouchego do wiaderka z wodą. I w tym
                                                momencie znowu zaczął sie bać:((

                                                A jak ogonek się tak skurczy z zimna, że zrobi się malutki? - pomyślał
                                                Prosiaczek - I będzie Kłapouchemu jeszcze bardziej smutno, że teraz ogonek
                                                będzie taki mały?
                                                A Puchatek oprózniał beczułkę nalewki prosiaczowej :-)
                                                Oj! Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - A jak ogonek się skurczy? I co wtedy
                                                zrobimy? Co?
                                                • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 14:27

                                                  > Prosiaczek był tak przejęty swoją misją, że zapomniał się bać, ze zrobi
                                                  krzywdę
                                                  > ogonkowi, oj łatwo być odważnym zwierzątkiem gdy czyni się dobrze - pomyślał
                                                  > Prosiaczek. Pocierając łapką nosek spojrzł na małe wiaderko pełne wody, no
                                                  tak
                                                  > choremu ogonkowi jest gorąco, więc żeby go 'odpuchnąć" trzeba ogonek
                                                  ochlodzić.
                                                  > zamykając małe oczka wsadzil ogonek Kłapouchego do wiaderka z wodą. I w tym
                                                  > momencie znowu zaczął sie bać:((
                                                  >
                                                  > A jak ogonek się tak skurczy z zimna, że zrobi się malutki? - pomyślał
                                                  > Prosiaczek - I będzie Kłapouchemu jeszcze bardziej smutno, że teraz ogonek
                                                  > będzie taki mały?
                                                  > A Puchatek oprózniał beczułkę nalewki prosiaczowej :-)
                                                  > Oj! Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - A jak ogonek się skurczy? I co wtedy
                                                  > zrobimy? Co?
                                                  Ojej, ojej, ja nie wiem Puchatku - tak się boję popatrzeć na ogonek...zobacz Ty
                                                  jak, jak on wygląda...Puchatek wsadził łapkę do środka wiaderka i wyciągnął to
                                                  coś co było ogonkiem Kłapouchego. Tak- powiedział- to ogonek. To rzecz pewna! -
                                                  Och, rzekł Prosiaczek drżącym głosem, potem odważnie powiedział- Tak, właśnie
                                                  tak, to jest ogonek:))
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 14:33
                                                    A jak ogonek się tak skurczy z zimna, że zrobi się malutki? - pomyślał
                                                    Prosiaczek - I będzie Kłapouchemu jeszcze bardziej smutno, że teraz ogonek
                                                    będzie taki mały?
                                                    A Puchatek oprózniał beczułkę nalewki prosiaczkowej :-)
                                                    Oj! Puchatku! - krzyknął Prosiaczek - A jak ogonek się skurczy? I co wtedy
                                                    zrobimy? Co?
                                                    Ojej, ojej, ja nie wiem Puchatku - tak się boję popatrzeć na ogonek...zobacz Ty
                                                    jak, jak on wygląda...Puchatek wsadził łapkę do środka wiaderka i wyciągnął to
                                                    coś co było ogonkiem Kłapouchego. Tak- powiedział- to ogonek. To rzecz pewna! -
                                                    Och, rzekł Prosiaczek drżącym głosem, potem odważnie powiedział- Tak, właśnie
                                                    tak, to jest ogonek:))

                                                    Puchatek zerknął raz, zerknął drugi raz, zamknął oczy, szybko je otworzył -
                                                    Prosiaczku - powiedział Puchatek - to teraz trzeba będzie go przymierzyć do
                                                    Kłapouchego :-)
                                                    Ciekawe, czy będzie pasować - zapytał Prosiaczek - a jak ogonek będzie za mały?
                                                    To znów będziemy szukać pszczoły? :-))
                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 15:17
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > A jak ogonek się tak skurczy z zimna, że zrobi się malutki? - pomyślał
                                                    > Prosiaczek - I będzie Kłapouchemu jeszcze bardziej smutno, że teraz ogonek
                                                    > będzie taki mały?
                                                    > A Puchatek oprózniał beczułkę nalewki prosiaczkowej :-)
                                                    > Oj! Puchatku! - krzyknął Prosiaczek - A jak ogonek się skurczy? I co wtedy
                                                    > zrobimy? Co?
                                                    > Ojej, ojej, ja nie wiem Puchatku - tak się boję popatrzeć na ogonek...zobacz
                                                    Ty
                                                    > jak, jak on wygląda...Puchatek wsadził łapkę do środka wiaderka i wyciągnął
                                                    to
                                                    > coś co było ogonkiem Kłapouchego. Tak- powiedział- to ogonek. To rzecz
                                                    pewna! -
                                                    > Och, rzekł Prosiaczek drżącym głosem, potem odważnie powiedział- Tak, właśnie
                                                    > tak, to jest ogonek:))
                                                    >
                                                    > Puchatek zerknął raz, zerknął drugi raz, zamknął oczy, szybko je otworzył -
                                                    > Prosiaczku - powiedział Puchatek - to teraz trzeba będzie go przymierzyć do
                                                    > Kłapouchego :-)
                                                    > Ciekawe, czy będzie pasować - zapytał Prosiaczek - a jak ogonek będzie za
                                                    mały?
                                                    >
                                                    > To znów będziemy szukać pszczoły? :-))

                                                    Wiesz co Prosiaczku, teraz poszukamy miodku, bo już czas na przekąszenie małego
                                                    conieco, mój brzuszek czuje, że jest godzina 11, to jest ta pora. A jak ogonek
                                                    będzie za mały, to poszukamy Krzysia...
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 16:53
                                                    Puchatek zerknął raz, zerknął drugi raz, zamknął oczy, szybko je otworzył
                                                    - Prosiaczku - powiedział Puchatek - to teraz trzeba będzie go przymierzyć d
                                                    o Kłapouchego :-)
                                                    Ciekawe, czy będzie pasować - zapytał Prosiaczek - a jak ogonek będzie za
                                                    mały?
                                                    To znów będziemy szukać pszczoły? :-))

                                                    Wiesz co Prosiaczku, teraz poszukamy miodku, bo już czas na przekąszenie małego
                                                    conieco, mój brzuszek czuje, że jest godzina 11, to jest ta pora. A jak ogonek
                                                    będzie za mały, to poszukamy Krzysia ...

                                                    Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - tu ogonek "odpuchł", a ty o miodku znowu! A
                                                    Kałapouhy gdzieś w czeluściach Stumilowego Lasu błąka się poszukując swojego
                                                    ogonka!
                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 20:53

                                                    > Wiesz co Prosiaczku, teraz poszukamy miodku, bo już czas na przekąszenie
                                                    małego
                                                    > conieco, mój brzuszek czuje, że jest godzina 11, to jest ta pora. A jak
                                                    ogonek
                                                    > będzie za mały, to poszukamy Krzysia ...
                                                    >
                                                    > Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - tu ogonek "odpuchł", a ty o miodku znowu! A
                                                    > Kałapouhy gdzieś w czeluściach Stumilowego Lasu błąka się poszukując swojego
                                                    > ogonka!
                                                    Ze zwieszonym do ziemi łbem, rozmyślał - Jak wyglądał mój ogonek, gdy jeszcze
                                                    był moim ogonkiem? - Co sie z nim satało? To nie jest mój najlepszy dzień, bo
                                                    ja bury osioł nie mogę mieć dobrych dni...
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 21:48
                                                    Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - tu ogonek "odpuchł", a ty o miodku znowu! A
                                                    Kałapouhy gdzieś w czeluściach Stumilowego Lasu błąka się poszukując swoje go
                                                    ogonka!
                                                    Ze zwieszonym do ziemi łbem, rozmyślał - Jak wyglądał mój ogonek, gdy jeszcze
                                                    był moim ogonkiem? - Co sie z nim stało? To nie jest mój najlepszy dzień, bo
                                                    ja bury osioł nie mogę mieć dobrych dni...

                                                    Czy mój ogonek, który się zgubił, jest moim ogonkiem, czy też nie jest? -
                                                    rozmyślał Kałapouchy - czy ktoś go znalazł? Czy będę miał dobry dzień i go
                                                    odzyskam? Bo co to za osiołek bez własnego ogonka?

                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 22:45
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > Puchatku! - krzyknąl Prosiaczek - tu ogonek "odpuchł", a ty o miodku znowu! A
                                                    > Kałapouhy gdzieś w czeluściach Stumilowego Lasu błąka się poszukując swoje go
                                                    > ogonka!
                                                    > Ze zwieszonym do ziemi łbem, rozmyślał - Jak wyglądał mój ogonek, gdy jeszcze
                                                    > był moim ogonkiem? - Co sie z nim stało? To nie jest mój najlepszy dzień, bo
                                                    > ja bury osioł nie mogę mieć dobrych dni...
                                                    >
                                                    > Czy mój ogonek, który się zgubił, jest moim ogonkiem, czy też nie jest? -
                                                    > rozmyślał Kałapouchy - czy ktoś go znalazł? Czy będę miał dobry dzień i go
                                                    > odzyskam? Bo co to za osiołek bez własnego ogonka?
                                                    >
                                                    Nie dosyć, że mam się źle, to bez ogonka nie jestem osłem- pomyślał Kłapouchy
                                                    Może ktoś mój ogonek znajdzie, może nie...A tymczasem...:)))
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 22:55
                                                    Czy mój ogonek, który się zgubił, jest moim ogonkiem, czy też nie jest? -
                                                    rozmyślał Kałapouchy - czy ktoś go znalazł? Czy będę miał dobry dzień i go
                                                    odzyskam? Bo co to za osiołek bez własnego ogonka?

                                                    Nie dosyć, że mam się źle, to bez ogonka nie jestem osłem- pomyślał Kłapouchy
                                                    Może ktoś mój ogonek znajdzie, może nie...A tymczasem...:)))

                                                    A tymczasem Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem wyszli z domku Prosiaczka i poszli w
                                                    głąb Stumilowego Lasu, by szukać pierwszej połowy ogonka :-)
                                                    Puchatku - zapytał się Prosiaczek - czy aby na pewno się nie boisz zapuszczać
                                                    się tak głęboko w ten ciemny las?
                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:06
                                                    ka_27 napisał:
                                                    >
                                                    > Nie dosyć, że mam się źle, to bez ogonka nie jestem osłem- pomyślał Kłapouchy
                                                    > Może ktoś mój ogonek znajdzie, może nie...A tymczasem...:)))
                                                    >
                                                    > A tymczasem Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem wyszli z domku Prosiaczka i poszli
                                                    w
                                                    > głąb Stumilowego Lasu, by szukać pierwszej połowy ogonka :-)
                                                    > Puchatku - zapytał się Prosiaczek - czy aby na pewno się nie boisz zapuszczać
                                                    > się tak głęboko w ten ciemny las?
                                                    Prosiaczek bardzo pragnął być gdzie indziej niż w tym czarnym lesie, cały
                                                    drżał, ale wiedział, że trzeba znaleźć początek, albo koniec ogonka, że
                                                    Kłapouchy mając ogonek chociaż przez chwilę nie będzie rozmyślał o tym, że
                                                    bardzo się czymś martwi...Zebrał w sobie całą Prosiaczkową malutką odwagę i
                                                    szedł dzielnie z Puchatkiem w głąb lasu...
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:12
                                                    A tymczasem Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem wyszli z domku Prosiaczka i poszli
                                                    w głąb Stumilowego Lasu, by szukać pierwszej połowy ogonka :-)
                                                    Puchatku - zapytał się Prosiaczek - czy aby na pewno się nie boisz zapuszczać
                                                    się tak głęboko w ten ciemny las?

                                                    Prosiaczek bardzo pragnął być gdzie indziej niż w tym czarnym lesie, cały
                                                    drżał, ale wiedział, że trzeba znaleźć początek, albo koniec ogonka, że
                                                    Kłapouchy mając ogonek chociaż przez chwilę nie będzie rozmyślał o tym, że
                                                    bardzo się czymś martwi...Zebrał w sobie całą Prosiaczkową malutką odwagę i
                                                    szedł dzielnie z Puchatkiem w głąb lasu...

                                                    Puchatku - zapytał Prosiaczek - ja wiem, ze musimy znaleźć początek ogonka,
                                                    albo koniec, któremu brakuje ogonka, czyli Kłapouchego, ale w tym lesie jest
                                                    tak ciemno i szumią drzewa, boje się, ja jestem tylko małym Prosiaczkiem!

                                                    Ależ Prosiaczku - powiedział Puchatek - nie mamy się co bać, w końcu idziemy z
                                                    ogonkiem, który mamy zwrócić jego właścicielowi :-) A tak swoją drogą, to już
                                                    mi w brzuszku zaczyna burczeć, czy słyszysz to brzęczenie pszczół, tam z lewej
                                                    strony?
                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:26
                                                    ka_27 napisał:

                                                    >
                                                    > Prosiaczek bardzo pragnął być gdzie indziej niż w tym czarnym lesie, cały
                                                    > drżał, ale wiedział, że trzeba znaleźć początek, albo koniec ogonka, że
                                                    > Kłapouchy mając ogonek chociaż przez chwilę nie będzie rozmyślał o tym, że
                                                    > bardzo się czymś martwi...Zebrał w sobie całą Prosiaczkową malutką odwagę i
                                                    > szedł dzielnie z Puchatkiem w głąb lasu...
                                                    >
                                                    > Puchatku - zapytał Prosiaczek - ja wiem, ze musimy znaleźć początek ogonka,
                                                    > albo koniec, któremu brakuje ogonka, czyli Kłapouchego, ale w tym lesie jest
                                                    > tak ciemno i szumią drzewa, boje się, ja jestem tylko małym Prosiaczkiem!
                                                    >
                                                    > Ależ Prosiaczku - powiedział Puchatek - nie mamy się co bać, w końcu idziemy
                                                    z
                                                    > ogonkiem, który mamy zwrócić jego właścicielowi :-) A tak swoją drogą, to już
                                                    > mi w brzuszku zaczyna burczeć, czy słyszysz to brzęczenie pszczół, tam z
                                                    lewej
                                                    > strony?
                                                    Ojej, Puchatku, ale żeby dostać się do miodku trzeba wejść na drzewo, a a ono
                                                    jest taaaaakie ogromne, no ja nie wiem , czy warto tak ryzykować dla pełnego
                                                    brzuszka, Puchatku? A co mi tam, ja jestem misiem o małym rozumku, dużym i
                                                    wiecznie głodnym brzuszku...Ty mi pomożesz wejśc na to miododajne drzewo..
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:33
                                                    Puchatku - zapytał Prosiaczek - ja wiem, ze musimy znaleźć początek ogonka,
                                                    albo koniec, któremu brakuje ogonka, czyli Kłapouchego, ale w tym lesie jest
                                                    tak ciemno i szumią drzewa, boje się, ja jestem tylko małym Prosiaczkiem!
                                                    Ależ Prosiaczku - powiedział Puchatek - nie mamy się co bać, w końcu idzie my
                                                    z ogonkiem, który mamy zwrócić jego właścicielowi :-) A tak swoją drogą, to
                                                    już mi w brzuszku zaczyna burczeć, czy słyszysz to brzęczenie pszczół, tam z
                                                    lewej strony?
                                                    Ojej, Puchatku, ale żeby dostać się do miodku trzeba wejść na drzewo, a a ono
                                                    jest taaaaakie ogromne, no ja nie wiem , czy warto tak ryzykować dla pełnego
                                                    brzuszka, Puchatku? A co mi tam, ja jestem misiem o małym rozumku, dużym i
                                                    wiecznie głodnym brzuszku...Ty mi pomożesz wejśc na to miododajne drzewo..

                                                    Ja muszę ten miodek zjeść - stwierdził stanowczo Puchatek - bo inaczej nie będe
                                                    miał siły, by szukać Kłapouchego :-)

                                                    Oj - westchnął Prosiaczek - cóż ja mały strachliwy i różowiutki Prosiaczek mogę
                                                    teraz zrobić? Tylko ci pomóc Puchatku w zdobyciu miodu.
                                                  • elzbieta28 Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:52
                                                    ka_27 napisał:
                                                    > Ojej, Puchatku, ale żeby dostać się do miodku trzeba wejść na drzewo, a a ono
                                                    > jest taaaaakie ogromne, no ja nie wiem , czy warto tak ryzykować dla pełnego
                                                    > brzuszka, Puchatku? A co mi tam, ja jestem misiem o małym rozumku, dużym i
                                                    > wiecznie głodnym brzuszku...Ty mi pomożesz wejśc na to miododajne drzewo..
                                                    >
                                                    > Ja muszę ten miodek zjeść - stwierdził stanowczo Puchatek - bo inaczej nie
                                                    będe
                                                    >
                                                    > miał siły, by szukać Kłapouchego :-)
                                                    >
                                                    > Oj - westchnął Prosiaczek - cóż ja mały strachliwy i różowiutki Prosiaczek
                                                    mogę
                                                    >
                                                    > teraz zrobić? Tylko ci pomóc Puchatku w zdobyciu miodu.
                                                    Tylko jak to mam zrobić?- Prosiaczek podrapał się po różowym nosku i myślał,
                                                    ojej, jakie to myślenie jest trudne:((
                                                  • ka_27 Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 23:59
                                                    Oj - westchnął Prosiaczek - cóż ja mały strachliwy i różowiutki Prosiaczek mogę
                                                    teraz zrobić? Tylko ci pomóc Puchatku w zdobyciu miodu.

                                                    Tylko jak to mam zrobić?- Prosiaczek podrapał się po różowym nosku i myślał -
                                                    ojej, jakie to myślenie jest trudne:((

                                                    Ale cóż, Puchatek jest moim przyjacielem, a przyjacielowi się pomaga :-)
                                                    Puchatku, czy to na tym drzewie jest ta dziupla z miodem?
    • luladelrio1 Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 09:26
      white.falcon,
      czy Ty poszłaś spać czy nie?!!!:)

      pozdr:)
      • messja Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:39
        luladelrio1 napisała:

        > white.falcon,
        > czy Ty poszłaś spać czy nie?!!!:)
        >
        > pozdr:)

        ona nie chodzi spac - przeciez moglby ktos w tym czasie ukrasc jej forum:)))
        • white.falcon Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:47
          messja napisała:
          > ona nie chodzi spac - przeciez moglby ktos w tym czasie ukrasc jej forum:)))

          Coś takiego. Forum jest dla wszystkich. Gdybym chciała mieć swoje, to
          założyłabym prywatne.

          Pozdrv.:)
          P.S. Kraść nie ładnie. Chyba że uważasz, że ja Ci forum... ukradłam. Zgadłam?
          To dlatego mnie nie lubisz, bo tak uważasz. Rozumiem teraz, o co Ci tak
          naprawde chodzi.
          • messja Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:51
            > P.S. Kraść nie ładnie. Chyba że uważasz, że ja Ci forum... ukradłam. Zgadłam?

            nie, to nie jest moje forum, tylko publiczne, dlatego nie moglas mi go ukrasc.
            ja to rozumiem, dlatego tu nie przesiaduje od rana do nocy:)

            > To dlatego mnie nie lubisz, bo tak uważasz.

            to za duzo powiedziane, ze cie "nielubie"... raczej zastanawia mnie dlaczego
            swojego czasu tak namietnie wypisywalas bzdury na moj temat, mimo, ze mnie tu
            nie bylo... moze w koncu powiesz:)))
    • maga_ Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 10:36


      mmmm...dzień dobry
      chatka puchatka może dwa a może setna :)
      jeśli chatka to taras, jeśli taras to winogrona, jeśli taras i winogrona, to
      ciepła kawa z takim mlekiem,że się wydaje być karmelem, a jeśli kawa to dla
      ciebie white.falcon też.
      (jeszcze wcale się nie obudziłam, ale się uśmiecham)
      chociaż jeśli ktoś już się obudził w jesieni to może być herbata owocowa.
      a ja się jeszcze trochę przyczepię do lata i uprę się przy kawie. :)
      (bo na wino za wcześnie? ;) )

      (a ja teraz zbieram się załatwiać sprawy w Demonicznym Dziekanacie. przy
      odrobinie łaskawości pań-z-dziekanatu wrócę tutaj cała i zdrowa.
      ale czy ktoś kiedyś widział łaskawe panie-z-dziekantu? ;) )
      • white.falcon Czy do chatki mogą wejść Muminki? :) 29.08.03, 13:31
        Witam bardzo serdecznie, jesiennie rześko.:)

        W chatce można chyba pomieścić Muminki? Będzie bardziej bajkowo. A Tove Jansson
        pisała te książeczki na każdą porę roku.

        Za niedługo pójdę sobie na taras, owinę się "sierściatym" kocykiem z kubkiem
        kawy ze śmietanką i będę zastanawiać się, jak to jest być Włoczykijem lub
        Muminkiem.;)

        Pozdrv.:)
        • messja Re: Czy do chatki mogą wejść Muminki? :) 29.08.03, 13:48
          swietnie sie sklada, bo tesz chce napisac ksiazke o muminkach, myszach i inych
          dziwnych istotach. bohaterka glowna bylaby pewna dziwna istota z tego forum,
          ktora sama o sobie twierdzi, ze zjada zywe myszy...
          zastanawialam sie idac, za pomyslem mario2 (alias messjasz), ze jej zachowanie
          na tym forum nie jest syndromem "niedojebania" jak to sie uroczo wyrazil jej
          adwersarz, ale wtedy pomyslalam sobie:


          Nie za bardzo - hmmm - spłycasz temat pracy? To nie jest określenie, którego
          > można użyć wobec jakiejkolwiek osoby, bo ktoś o cos takiego posądzony może
          > jeszcze chcieć Ci osobiście udowodnić, że tak nie jest.
          >
          > Z takim słownictwem to nikt Ci pracy nie przyjmie. Jeżeli już prowadzić
          > rozważania to to, co nasuwa się jako pierwsze do głowy, należy odrzucić, by
          > bardziej zgłębić tematykę poznawczą.
          >
          > Pozdrv.:)
          >
        • maga_ Re: Czy do chatki mogą wejść Muminki? :) 29.08.03, 13:53
          być muminkiem zawsze. byleby nie zimą. (zimą bycie muminkiem jest smutne,
          zdziwione porządkiem, w którym taki muminek się nie mieści. i straszne trochę)
          ale bardziej od muminków- mieć w chatce szafę, przez którą można dostać się do
          Narni.(jeszcze z żadną szafą mi się nie udało. ale tu wszystko możliwe)
          • white.falcon Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 14:01
            maga_ napisała:

            > być muminkiem zawsze. byleby nie zimą. (zimą bycie muminkiem jest smutne,
            > zdziwione porządkiem, w którym taki muminek się nie mieści. i straszne trochę)
            > ale bardziej od muminków- mieć w chatce szafę, przez którą można dostać się
            do Narni.(jeszcze z żadną szafą mi się nie udało. ale tu wszystko możliwe)

            Ja chyba widziałam taką, ale nie mogłam do niej zajrzeć, bo była zamknięta na
            kluczyk, który został zgubiony paredziesiąt lat temu. Szafa jest przedwojenna z
            pięknego drzewa - taka, na której widać słoje drzewa, układające się według
            wyobraźni - w bajki, scenki. Cudo - nie szafa. Nikt nie chce "na siłę" otworzyć
            jej drzwiczek, bo zostałaby zniszczona i ona i zameczek, a jest ozdobny,
            srebrny. I tak stoi, i nikt nie wie w mojej rodzinie, co tak naprawdę w niej
            jest, ale cos jest, bo podczas przesuwania cos tam szeleści. Może balowa suknia
            mojej Prababci? :)

            Pozdrv.:)
            • messja Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 14:10
              Nikt nie chce "na siłę" otworzyć
              >
              > jej drzwiczek, bo zostałaby zniszczona i ona i zameczek, a jest ozdobny,
              > srebrny. I tak stoi, i nikt nie wie w mojej rodzinie, co tak naprawdę w niej
              > jest, ale cos jest, bo podczas przesuwania cos tam szeleści.


              to pewnie myszy. otworz, to bedziesz miala swierze miesko:))))))
            • maga_ Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 14:33
              jeśli mają się znaleźć szafy z przejściem do Narni, to chyba właśnie takie :)
              i chyba nawet lepiej, że nie można jej otworzyć, w ten sposób wszystkie
              możliwości są bardziej otwarte, znajduje się w niej dużo więcej rzeczy niż
              rzeczywiście, bo dużo więcej można sobie wyobrażać :)
              (i może naprawdę można przejść na drugą stornę, do Narni,w której zdarzają się
              bajki? :) )
              a ja widziałam kiedyś Drzwi w Przestrzeń, jechałam autobusem,widziałam z okna
              budynek, te drzwi znajdowały się w ścianie, na poziomie drugiego piętra
              budynku i rzeczywiście- prowadziły w powietrze.
              dziwne, bo przejeżdżam tamtędy prawie codziennie,a już nigdy nie udało mi się
              zobaczyć tych drzwi.
              (teoria- to drzwi, które pojawiają się raz na jakiś czas w różnych miejscach, i
              tymi drzwiami można dostać się wszędzie)
              • white.falcon Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 14:43
                Dlatego sądzę, że moja rodzinna szafa może być właśnie taka szafą, która
                jest "bramą" do Narni. Czasem, gdy słoneczko ją "nagrzeje", pachnie lasem i...
                czasem "płacze" kropelkami żywicy z takiej jednej plamy po sęku,
                przypominającej twarz smutnej kobiety. Zawsze tak jest, gdy zdarza się coś
                złego w rodzinie. My wszyscy jesteśmy rozproszeni po całym świecie, ale
                gdy "plama" zaczyna płakać, to Babcia obdzwania wszystkich, by się dowiedzieć,
                co się stało. Nigdy nie było pomyłki. W rodzinie to właściwie hasło: ""Plama"
                płacze". ...

                Natomiast co dotyczy drzwi. Podobno pojawiają się dla tych, którzy są wrażliwi
                na piękno, jako sygnał, albo nagroda - za to, że istniejesz. :)

                Pozdrv.:)
                • maga_ Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 15:33

                  ale dziwne to, że właśnie szafy potrafią być najbardziej niesamowitymi
                  przedmiotami. może dlatego, że nie do końca wiadomo, co może się chować w
                  środku :)
                  (albo pytanie co się dzieje w każdej szafie kiedy jest zamknięta? :) )
                  • white.falcon Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 15:42
                    maga_ napisała:

                    >
                    > ale dziwne to, że właśnie szafy potrafią być najbardziej niesamowitymi
                    > przedmiotami. może dlatego, że nie do końca wiadomo, co może się chować w
                    > środku :)
                    > (albo pytanie co się dzieje w każdej szafie kiedy jest zamknięta? :) )

                    To pytanie jest z rodzaju: "Co dzieje się z lustrem, gdy nikt w nie nie
                    patrzy?"

                    A moja rodzinna szafa jest bardzo tajemnicza. Gdy miałam pięć lat, to
                    nacisnęłam jeden ozdobny "zawichruszek" i wysunęła się szufladka, w której
                    były... medale Prapradziadka z wojny japońsko-rosyjskiej i gruby stos
                    rosyjskich banknotów - rubli z czasów cara Aleksandra. Po przeliczeniu wyszło,
                    że za nie - w tamtych czasach - można było "żyć i się uśmiechać". Taka
                    historyczna szafa. "Zawichruszki" potem wszystkie sprawdzaliśmy, ale żadnych
                    szufladek nie było. A ostatnio było tak, że moja Mama, oparła się plecami o
                    szafę i wyjechała inna "tajemna" szufladka, w której był welon (bardzo dobrze
                    zachowany) i para białych rękawiczek. Do kogo należał - nie wiemy. :)

                    Pozdrv.:)
                    • maga_ Re: Tajemnicza szafa. :) 30.08.03, 11:26


                      > To pytanie jest z rodzaju: "Co dzieje się z lustrem, gdy nikt w nie nie
                      > patrzy?"

                      co się dzieje z lustrem gdy się w nie nie patrzy napisał kiedyś Borges. i od
                      czasu tego wyjaśnienia- boję się spojrzeć w lustro, żeby nie zobaczyć gdzieś za
                      swoim odbiciem mignięcia ryby ;)
                      (według Borgesa jeśli się zobaczy w lustre rybę, to znak, że zaraz wszystkie
                      stworzenia zamknięte za karę w lustrach wyjdą i postnowią pokazać światu jak
                      bardzo są złe, na to, że je w lustrach zamknięto. brr...)



                      > A moja rodzinna szafa jest bardzo tajemnicza. Gdy miałam pięć lat, to
                      > nacisnęłam jeden ozdobny "zawichruszek" i wysunęła się szufladka, w której
                      > były... medale Prapradziadka z wojny japońsko-rosyjskiej i gruby stos
                      > rosyjskich banknotów - rubli z czasów cara Aleksandra. Po przeliczeniu
                      wyszło,
                      > że za nie - w tamtych czasach - można było "żyć i się uśmiechać". Taka
                      > historyczna szafa. "Zawichruszki" potem wszystkie sprawdzaliśmy, ale żadnych
                      > szufladek nie było. A ostatnio było tak, że moja Mama, oparła się plecami o
                      > szafę i wyjechała inna "tajemna" szufladka, w której był welon (bardzo dobrze
                      > zachowany) i para białych rękawiczek. Do kogo należał - nie wiemy. :)

                      więc okazuje się, że tajemnice szafy odkrywają się tylko przypadkiem. może ta
                      szafa lubi po prostu robić prezenty, sama z siebie? :)

                      (a dzisiaj tyle wiatru w powietrzu. taki dzień na kocyk, książkę i kubek mate.
                      i ciepłe puchate skarpetki i sweter wielki i wełnisty, że prawie siebie w nim
                      znaleźć nie można. i tak chyba będzie wyglądało moje Dzisiaj :) )


                      • white.falcon Re: Tajemnicza szafa. :) 30.08.03, 13:56
                        A co dzieje się, gdy oba lustra postawić naprzeciwko siebie? Powstaje
                        korytarz: "lustro w lustrze lustra w lustrze...". I Ci, co "czają" się w
                        lustrze nie są groźni. Oni już polubili swój świat, choć mogą nas straszyć,
                        n.p. pokazując sie pod postacią takiej ryby lub prezentując się pod postaciami
                        jak na obrazach Boscha. Ale oni nas nie straszą specjalnie. Oni chcą, byśmy ich
                        zauważyli, chcą nam pokazać, jacy są sympatyczni i ładni (choć my ich możemy
                        widzieć inaczej), chcą przyjaźni.

                        Podobają mi sie stare lustra z "patynką". Może kiedyś, kącikiem oka zobaczę
                        iluzję odbicia kogoś, kto w nim się przeglądał?:) Lubię rzeczy z "historią".

                        Pozdrv.:)
                        • maga_ lustrzaki 30.08.03, 15:50
                          white.falcon napisała:

                          > A co dzieje się, gdy oba lustra postawić naprzeciwko siebie? Powstaje
                          > korytarz: "lustro w lustrze lustra w lustrze...". I Ci, co "czają" się w
                          > lustrze nie są groźni. Oni już polubili swój świat, choć mogą nas straszyć,
                          > n.p. pokazując sie pod postacią takiej ryby lub prezentując się pod
                          postaciami
                          > jak na obrazach Boscha. Ale oni nas nie straszą specjalnie. Oni chcą, byśmy
                          ich
                          >
                          > zauważyli, chcą nam pokazać, jacy są sympatyczni i ładni (choć my ich możemy
                          > widzieć inaczej), chcą przyjaźni.
                          >
                          > Podobają mi sie stare lustra z "patynką". Może kiedyś, kącikiem oka zobaczę
                          > iluzję odbicia kogoś, kto w nim się przeglądał?:) Lubię rzeczy z "historią".
                          >
                          > Pozdrv.:)

                          twoja teoria podoba mi się bardziej niż ta Borgesowa. i może wyglądanie ryby
                          nie będzie już taką obsesją ;)

                          kiedy byłam mała na strychu znajdowało się Lustro. właściwie była to mała
                          komódka z trzema lustrami nad sobą, tworzącymi coś w rodzaju wachlarza. często
                          z wystraszoną fascynacją gramoliłam się na strych, żeby zobaczyć jak się
                          odbijam w trzech egzemplarzach. i zawsze próbowałam jedno z tych luster
                          przyłapać na błędzie ;)
                          (ale nam się Przedmiotowy wątek zrobił ;) )

                          • white.falcon Re: lustrzaki 30.08.03, 17:00
                            Przedmioty tworzą w pewnym stopniu nasze życie, a my je tworzymy. W nich tkwi
                            tajemnica, a my jesteśmy jej ciekawi.:)

                            A Lustrzaki (czytałam książkę kiedyś o Lustrzakach, ale nie pamietam tytułu)?
                            One są nam przyjazne, lubią nas i czasem machają łapusią, albo kwiatkiem do
                            nas. Może warto wziąć jakiś kwiatek do ręki i też im pomachać?

                            Pozdrv.:)
                            • sunrise1 Re: lustrzaki 30.08.03, 17:07
                              white.falcon napisała:

                              > Przedmioty tworzą w pewnym stopniu nasze życie, a my je tworzymy. W nich tkwi
                              > tajemnica, a my jesteśmy jej ciekawi.:)

                              Uwielbiam MOJE przedmioty, ale też przedmioty INNYCH.
                              Historia przedmiotów powoduje jakiś zdrowy dreszcz emocji, jakieś
                              bezpardonowe poszukiwanie tajemnicy, podniecenie...

                              Przyznam, ze nie bardzo lubię zmieniać bycie_niektórych_z_nich
                              >
                              > A Lustrzaki (czytałam książkę kiedyś o Lustrzakach, ale nie pamietam tytułu)?
                              > One są nam przyjazne, lubią nas i czasem machają łapusią, albo kwiatkiem do
                              > nas. Może warto wziąć jakiś kwiatek do ręki i też im pomachać?

                              Macham i macham...i......czsami odmachują :)

                              Też czytałam i też zapomniałam tytuł...:)


                              z:))
                              >
                              > Pozdrv.:)
                              • maga_ Re: lustrzaki 30.08.03, 21:34

                                ja jestem uwięziona przez przedmioty. uwielbiam znajdować niby niepotrzebne już
                                rzeczy (połamane parasole, porzucone zabawki itd.), znosić do domu i
                                zatrzymywać (coś jak Pippi Langstrumpf, która uwielbiała zabawę w poszukiwacza
                                rzeczy ;) ). poza tym zbieram wszystko, co uznam za chociaż odrobinę magiczne
                                albo pozytywne.
                                najbardziej- Anioły (większość z nich zrobili dla mnie moi przyjaciele w
                                prezencie)
                                dołóżmy do tego nieopanowany zachwyt nad zwiewnymi chustami i każdym
                                drobiazgiem. i może dlatego osoby, które odwiedzają mnie po raz pierwszy-
                                szeroko otwierają oczy, widząc pokój pełen Wszystkiego :)

                                ale ja po prostu strasznie żałuję przedmiotów, które są 'niepotrzebne'. wydaje
                                mi się to straszliwie smutne. i po prostu nie potrafię odrzucać przedmiotów.
                                ich przeznaczeniem jest bycie potrzebnym. ich magia to garnięcie się do ludzi i
                                ich światów. i ja nie umiem im tego odmówić.
                                (niedawno znalazłam na chodniku porzuconą maskotkę misia Paddingtona. i jak
                                można czegoś takiego nie zabrać do domu??? :) )
                      • ainil Re: Tajemnicza szafa. :) 30.08.03, 14:27
                        maga_ napisała:

                        > co się dzieje z lustrem gdy się w nie nie patrzy napisał kiedyś Borges. i od
                        > czasu tego wyjaśnienia- boję się spojrzeć w lustro, żeby nie zobaczyć gdzieś
                        za
                        >
                        > swoim odbiciem mignięcia ryby ;)
                        > (według Borgesa jeśli się zobaczy w lustre rybę, to znak, że zaraz wszystkie
                        > stworzenia zamknięte za karę w lustrach wyjdą i postnowią pokazać światu jak
                        > bardzo są złe, na to, że je w lustrach zamknięto. brr...)
                        >

                        O jejku jej, maga, maga, aleś mnie teraz przestraszyła, przez Ciebie, to ja się
                        teraz też boję w lustro spojrzeć, bo mi ostatnio się wydawało, że mi nad głową
                        motyl lata, ale kiedy się obróciłam, to tam żadnego motyla nie było, i się
                        wystraszyłam, a teraz jeszcze bardziej...

                        maga, nie strasz :)
                  • ainil Re: Tajemnicza szafa. :) 30.08.03, 14:30
                    maga_ napisała:

                    >
                    > ale dziwne to, że właśnie szafy potrafią być najbardziej niesamowitymi
                    > przedmiotami. może dlatego, że nie do końca wiadomo, co może się chować w
                    > środku :)
                    > (albo pytanie co się dzieje w każdej szafie kiedy jest zamknięta? :) )

                    Kiedyś u mojego dziadka stała taka wieeelka dębowa szafa. Byłam dość niesfornym
                    dzieckiem, więc, kiedy zaczynałam rozrabiać, to mnie dziadek straszył, że jak
                    będę niegrzeczna, to z niej wyjdzie licho i mnie zje. A mała ainil była naiwnym
                    dzieckiem i wierzyła, i się strasznie wtedy bała tego licha, które ma wyjść z
                    szafy - choć właściwie nie wiedziała, co to takiego licho jest, i co to znaczy,
                    że ma ją zjeść. ale się bała tak na wszelki wypadek.
                    :)
                    • white.falcon Tajemnicze rupiecie. :) 30.08.03, 15:40
                      ainil napisała:

                      > maga_ napisała:
                      >
                      > >
                      > > ale dziwne to, że właśnie szafy potrafią być najbardziej niesamowitymi
                      > > przedmiotami. może dlatego, że nie do końca wiadomo, co może się chować w
                      > > środku :)
                      > > (albo pytanie co się dzieje w każdej szafie kiedy jest zamknięta? :) )
                      >
                      > Kiedyś u mojego dziadka stała taka wieeelka dębowa szafa. Byłam dość
                      niesfornym
                      >
                      > dzieckiem, więc, kiedy zaczynałam rozrabiać, to mnie dziadek straszył, że jak
                      > będę niegrzeczna, to z niej wyjdzie licho i mnie zje. A mała ainil była
                      naiwnym
                      >
                      > dzieckiem i wierzyła, i się strasznie wtedy bała tego licha, które ma wyjść z
                      > szafy - choć właściwie nie wiedziała, co to takiego licho jest, i co to
                      znaczy,
                      >
                      > że ma ją zjeść. ale się bała tak na wszelki wypadek.
                      > :)

                      To tak, jak mając 4 latka bałam się flakonika perfum, do którego ozdobnie były
                      przyczepione dwa listki dębu. Dotąd nie wiem, co mnie tak przerażało, ale bałam
                      się tego flakonika i ... darzyłam go szacunkiem w pewny dziecięcy sposób. Po
                      latach odnalazłam go wśród rupieci na strychu domu i stwierdziłam, że nie wiem,
                      czego się bałam.

                      A tego, co się widzi w lustrze, nie warto się bać. Chyba z nas wychodzi wtedy
                      dziecko, które zagrzebaliśmy w swojej duszy.

                      Pozdrv.:)
                      P.S. Czy ktoś jeszcze odnalazł takie fajne rupiecie, które mu przypominają
                      czasy dzieciństwa? :)
                      • ainil Re: Tajemnicze rupiecie. :) 30.08.03, 16:12
                        white.falcon napisała:
                        >
                        >To tak, jak mając 4 latka bałam się flakonika perfum, do którego ozdobnie
                        >były przyczepione dwa listki dębu. Dotąd nie wiem, co mnie tak przerażało, ale
                        >bałam się tego flakonika i ... darzyłam go szacunkiem w pewny dziecięcy
                        >sposób. Po latach odnalazłam go wśród rupieci na strychu domu i stwierdziłam,
                        >że nie wiem, czego się bałam.
                        >

                        Ja kiedy byłam mała bałam się tylko tej szafy i pająków. Byłam generalnie mało
                        strachliwym kotem, łaziłam po drzewach, dachach i wszędzie, gdzie się dało,
                        wierząc, że wcale nie jestem małą dziewczynką, ale kotem, co to zawsze spada na
                        cztery łapy. Później to się niestety zmieniło, heh :).

                        > A tego, co się widzi w lustrze, nie warto się bać. Chyba z nas wychodzi wtedy
                        > dziecko, które zagrzebaliśmy w swojej duszy.
                        >

                        Ja w ogóle odkrywam w sobie pełno zachowań typowo dziecięcych. Na przykład w
                        jednej z niedawnych notek blogowego znajomego przeczytałam o tym, jak jego mały
                        siostrzeniec chowa się pod kołdrę, kiedy słyszy bzyczące komary nad głową. I
                        zdałam sobie sprawę, że ja też tak robię. Jak słyszę bzyczące i latające coś w
                        ciemnościach nad moją głową, to się cała w sobie kulę i zagrzebuję się w koc,
                        czy kołdrę, tak że nawet czubka głowy nie widać :).

                        > Pozdrv.:)
                        > P.S. Czy ktoś jeszcze odnalazł takie fajne rupiecie, które mu przypominają
                        > czasy dzieciństwa? :)
                        >

                        Hmmm... Ja mam takiego misia. Nigdy go nie zgubiłam, ale wciąż siedzi na mojej
                        półce. Jest stareńki, wypłowiały i nieco wyliniały, ale jest. Mój misiak z
                        dzieciństwa, jeden z niewielu, jakie miałam i jedyny, który zachował się do
                        czasów dzisiejszych. Lubię sobie od czasu do czasu na niego popatrzeć. Jest
                        jednym z niewielu typowo dziecięcych elementów mojego dzieciństwa :).
              • messja Re: Tajemnicza szafa. :) 29.08.03, 14:47
                > a ja widziałam kiedyś Drzwi w Przestrzeń, jechałam autobusem,widziałam z okna
                > budynek, te drzwi znajdowały się w ścianie, na poziomie drugiego piętra
                > budynku i rzeczywiście- prowadziły w powietrze.
                > dziwne, bo przejeżdżam tamtędy prawie codziennie,a już nigdy nie udało mi się
                > zobaczyć tych drzwi.
                > (teoria- to drzwi, które pojawiają się raz na jakiś czas w różnych miejscach,
                i
                >
                > tymi drzwiami można dostać się wszędzie)

                to bardzo intrygujaca historia... mozna by nawet napisac ksiazke w ktorych
                pojawialyby sie takie drzwi prowadzace w miejsca normalnie niedostepne...

                a wiesz co sie znajduje w tym budynku?
                • maga_ Re: drzwi, drzwi 29.08.03, 15:38
                  budynek o ile wiem to normalny budynek mieszkalny, to było na osiedlu, które
                  jest pełne takich samych domów, które wyglądają jak poprzewracane bloki.
                  taki koszmarek urbanistyczny. :)
                  • messja Re: drzwi, drzwi 29.08.03, 18:25
                    maga_ napisała:

                    > budynek o ile wiem to normalny budynek mieszkalny, to było na osiedlu, które
                    > jest pełne takich samych domów, które wyglądają jak poprzewracane bloki.
                    > taki koszmarek urbanistyczny. :)

                    w takim razie moze tamte drzwi to byl poprostu jakis znak niebios, o
                    otwierajacych sie nowych mozliwosciach, albo o wyjsciu z jakiejs trudnej
                    sytuacji... kto wie... sa rzeczy na ziemi i niebie o ktorym filozofom sie nie
                    snilo:)
                    • maga_ Re: drzwi, drzwi 30.08.03, 11:20

                      to mogła być też odmiana białych myszek ;)
                      tak czy siak Miasto to dla mnie tajemniczy labirynt. niedawno odkryłam
                      studzienkę, która podobno jest wejściem do średniowiecznych tuneli ciągnących
                      się pod całą powierzchnią starego miasta. i kusi, żeby trochę wejść i
                      pobłądzić. znaleźć skarb albo kolonię szczurów. ale coś znaleźć :)
      • messja Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:32
        > (a ja teraz zbieram się załatwiać sprawy w Demonicznym Dziekanacie. przy
        > odrobinie łaskawości pań-z-dziekanatu wrócę tutaj cała i zdrowa.
        > ale czy ktoś kiedyś widział łaskawe panie-z-dziekantu? ;) )

        kiedys bardzo dawno byla taka pani, ale to bylo tak dawno, ze pewno juz nie
        prawda:(
        • maga_ Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:48
          messja

          > > (a ja teraz zbieram się załatwiać sprawy w Demonicznym Dziekanacie. przy
          > > odrobinie łaskawości pań-z-dziekanatu wrócę tutaj cała i zdrowa.
          > > ale czy ktoś kiedyś widział łaskawe panie-z-dziekantu? ;) )
          >
          > kiedys bardzo dawno byla taka pani, ale to bylo tak dawno, ze pewno juz nie
          > prawda:(
          >

          messja, to musiało być jeszcze zanim panie-z-dziekanatu wykształciły sobie w
          drodze ewolucji umiejętność walki o czas na wypicie kawy. niezależnie od
          wszystkiego. na przykłąd wykopując interesantki 15minut przed zamknięciem zanim
          jeszcze zdążą otworzyć usta. na przykład mnie. dzisiaj.
          (w sumie ładnie ta ich kawa pachniała, więc nie będę się dziwić ;) )
          • messja Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 13:57
            > messja, to musiało być jeszcze zanim panie-z-dziekanatu wykształciły sobie w
            > drodze ewolucji umiejętność walki o czas na wypicie kawy. niezależnie od
            > wszystkiego. na przykłąd wykopując interesantki 15minut przed zamknięciem
            zanim
            >
            > jeszcze zdążą otworzyć usta. na przykład mnie. dzisiaj.
            > (w sumie ładnie ta ich kawa pachniała, więc nie będę się dziwić ;) )

            tak, to bylo bardzo dawno i prawde mowiac, nawet nie pamietam do konca czy to
            prawda, czy raczej marzenie senne:)

            poniewaz zagladalam kilka razy na wydzial juz po okresie studiow i za kazdym
            razem wychodzilam od pan z dziekanatu z trzesacymi sie rekoma, bliska zlamania
            nerwowego... to jak potrafia potraktowac petenta, to sie poprostu nie miesci w
            glowie...
            ale pewno jest tak w calej Polsce:(

            (po pworocie do Polski czeka mnie pewno jeszcze jedna wizyta i juz zaczynam sie
            bac:)
            • maga_ Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 14:38

              ja wierzę, że wszystkich da się oswoić uśmiechem i właśnie uśmiechając się-
              można jakoś z każdym się porozumieć.
              oczywiście jedyne miejsce, w którym ta teoria nie sprawdza się zupełnie to
              właśnie dziekanat.
              a ja straciłam złudzenia od czasu jak kazano mi czekać kiedyś tam pod drzwiami
              dziekanatu 3 i pół godziny. na podstemplowanie legitymacji. (czynność zaiste
              czasochłonna...)
              i fakt- trzęsące się dłonie to objaw typowy ;)
              ktoś mi opowiadał, że na jego uczelni można na panie z dziekanatu skutecznie
              pokrzyczeć jeśli nie są miłe. i, że to skutkuje. ale jakoś nie potrafię w to
              uwierzyć.
              (zresztą nie sądzę, żebym odważyła się spróbować ;) )

              • messja Re: Chatka Puchatka II :) 29.08.03, 14:44
                maga_ napisała:

                >
                > ja wierzę, że wszystkich da się oswoić uśmiechem i właśnie uśmiechając się-
                > można jakoś z każdym się porozumieć.

                staram sie, ale czasami niektorzy tak spojrza na twoj usmiech, ze ci przymarza
                do warg...


                moja ostatnia wizyta w dziekanacie nie nalezala tez do zbyt milych. panie w
                dziekanacie przekonywaly mnie, ze sprawa ktore chce zalatwic jest nie do
                zlatwienia i wogle dawaly mi do zrozumienia, ze sa bardzo zajete, a ja im tylko
                glowe zawracam. nastepnie spotkalam sie z pewna pani profesor w tej samej
                sprawie i ta okazala sie rzeczowa, kompetentna i sympatyczna. wskazala jaka
                jest procedura w takich sprawach jak moje...
                czasami poprostu nie mozna zachowania tych pan brac do siebie i robic swoje...
              • ainil Re: Chatka Puchatka II :) 30.08.03, 14:21
                maga_ napisała:

                >
                > ja wierzę, że wszystkich da się oswoić uśmiechem i właśnie uśmiechając się-
                > można jakoś z każdym się porozumieć.
                > oczywiście jedyne miejsce, w którym ta teoria nie sprawdza się zupełnie to
                > właśnie dziekanat.

                Ja Ci powiem, że nie tylko. Znam jeszcze dwie osoby, na które nawet
                najpiękniejsze uśmiechy nie działają: pan Tomek i Luśka oraz panie sprzątaczki.
                Pan Tomek, Wielki Rejestrator, który jest Wszechmogący i wie o tym, bo to on
                odpowiada za plan, może pozmieniać, może w ogóle się obrazić i nie
                zarejestrować, wtedy zostaje się bez planu zajęć i ma się problem.
                Luśka to moja (była juz na szczęście) chemica, która jest zimna jak skała,
                uśmiech ma tak twardy i zimny, że na jego widok każdy uczeń mojej szkoły się
                kuli w sobie i ucieka, gdzie pieprz rośnie. A jak - nie daj Boże - Luśka
                przyjdzie do szkoły na kacu, to już w ogóle żadne uśmiechy na nic, tylko pod
                ławkami się chować, żeby Cię nie zobaczyły jej podkrążone oczy.
                Panie sprzątaczki zaś mają władzę nad całym sprzętem szkolnym, nad wszelakimi
                akcesoriami, i wszystko trzeba negocjować, z pokornym uśmiechem, a i tak
                jeszcze można dostać po uszach, bo pani woźna nakrzyczy i spojrzy złym okiem,
                to się człowiek ma ochotę zamknąć w mysiej dziurze...
                • maga_ do ainil 30.08.03, 14:28

                  ainil, ty wiesz co? w moim dawnym liceum sprzątaczki miały zasadniczo dobre
                  humory. z powodu małych flaszek ukrytych w fartuchach.
                  i to były miłe sprzątaczki. ich świat był radośnie kolorowy ;)
                  ale szatniarki. szatniarki na mojej uczelni. reagują na uśmiech powoli.
                  przez rok uczyłam je odpowiadać na "dzień dobry", "proszę", "dziękuję" czymś
                  wiecej niż krzykiem. i poskutkowało. przynajmniej częściowo ;)
                  może wszystko tkwi w cierpliwości? ;)
                  • ainil sprzątaczki 30.08.03, 14:33
                    maga_ napisała:

                    >
                    > ainil, ty wiesz co? w moim dawnym liceum sprzątaczki miały zasadniczo dobre
                    > humory. z powodu małych flaszek ukrytych w fartuchach.
                    > i to były miłe sprzątaczki. ich świat był radośnie kolorowy ;)
                    > ale szatniarki. szatniarki na mojej uczelni. reagują na uśmiech powoli.
                    > przez rok uczyłam je odpowiadać na "dzień dobry", "proszę", "dziękuję" czymś
                    > wiecej niż krzykiem. i poskutkowało. przynajmniej częściowo ;)
                    > może wszystko tkwi w cierpliwości? ;)

                    Ja tam się ich, maga, boję. Bo ostatnio mnie pani woźna zrugała strasznie,
                    krzyczała na mnie i tak patrzyła złym spojrzeniem, i machała rękami i wielkimi
                    grabkami, które trzymała w ręce, i w ogóle.
                    ale była taka jedna pani sprzątaczka, przekochana kobieta, strasznie lubiłam z
                    nią rozmawiać, a jak opowiadała o tym, jak w Barcelonie była i jej się tak oczy
                    świeciły, to uwielbiałam jej słuchać i sobie z nią żartować i w ogóle przefajny
                    stworek z niej był. Teraz już jej nie widuję, podobno się strasznie
                    rozchorowała... nie wiem :(.
                    • maga_ Re: sprzątaczki 30.08.03, 15:46
                      ainil napisała:

                      > maga_ napisała:
                      >
                      > >
                      > > ainil, ty wiesz co? w moim dawnym liceum sprzątaczki miały zasadniczo dobr
                      > e
                      > > humory. z powodu małych flaszek ukrytych w fartuchach.
                      > > i to były miłe sprzątaczki. ich świat był radośnie kolorowy ;)
                      > > ale szatniarki. szatniarki na mojej uczelni. reagują na uśmiech powoli.
                      > > przez rok uczyłam je odpowiadać na "dzień dobry", "proszę", "dziękuję" czy
                      > mś
                      > > wiecej niż krzykiem. i poskutkowało. przynajmniej częściowo ;)
                      > > może wszystko tkwi w cierpliwości? ;)
                      >
                      > Ja tam się ich, maga, boję. Bo ostatnio mnie pani woźna zrugała strasznie,
                      > krzyczała na mnie i tak patrzyła złym spojrzeniem, i machała rękami i
                      wielkimi
                      > grabkami, które trzymała w ręce, i w ogóle.
                      > ale była taka jedna pani sprzątaczka, przekochana kobieta, strasznie lubiłam
                      z
                      > nią rozmawiać, a jak opowiadała o tym, jak w Barcelonie była i jej się tak
                      oczy
                      >
                      > świeciły, to uwielbiałam jej słuchać i sobie z nią żartować i w ogóle
                      przefajny
                      >
                      > stworek z niej był. Teraz już jej nie widuję, podobno się strasznie
                      > rozchorowała... nie wiem :(.

                      podrzuć im flaszeczki do fartuchów ;)
            • cal-ineczka co takiego? 29.08.03, 23:51
              > poniewaz zagladalam kilka razy na wydzial juz po okresie studiow i za kazdym
              > razem wychodzilam od pan z dziekanatu z trzesacymi sie rekoma, bliska
              zlamania > nerwowego... to jak potrafia potraktowac petenta, to sie poprostu
              nie miesci w > glowie...
              > ale pewno jest tak w calej Polsce:(

              Co Ty, nie te czasy. Teraz sa wszyscy mili i uprzejmi i z usmiechem na twarzy
              stawiaja lufy. A panie? Panie z dziekanatu robia przeciez wszystko zgodnie z
              procedura. pieczatki, przekreslenia w indexie i inne bajery
              - nawet kolejek juz nie ma.....
              • maga_ Re: co takiego? 30.08.03, 11:17

                to ja chyba mam zupełnie niedzisiejszy dziekanat. bo moje panie z dziekanatu
                utrudniają życie bez uprzejmości.
                ale moje studia są w ogóle niedzisiejsze. to ja się nie będę dziwić ;)
    • kowalski19945 Re: Chatka Puchatka II :) 30.09.20, 17:07
      Ja remontuje dom w końcu mam czas. Jeżeli też planujecie remont domu i wymianę starych drzwi to polecam wam tego producenta drzwi zewnętrznych

      drzwimartom.pl/ Ja jestem bardzo zadowolony, ponieważ mają bardzo dobrą jakość w atrakcyjnej cenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka